Zapachy ostatnich tygodni | Victoria’s Secret, Yves Rocher, Paco Rabanne

Moje upodobania zapachowe krążą od wielu lat wokół nut słodkich, ciężkich i zmysłowych. Przy wyborze zapachu kieruję się przede wszystkim wrażeniem, jakie wywiera na mój zmysł węchu, to jak się rozwija na skórze. Później zwracam uwagę na flakon i trwałość. Najczęściej sięgam po mgiełki i wody perfumowane, które w nucie bazy mają moją ulubioną wanilię, drzewo sandałowe lub/i piżmo, a nucie głowy i serca czerwone owoce, bergamotkę, anyż, lukrecję lub/i jaśmin.

Mimo świadomości, co lubię a czego nie, na swojej drodze perfumeryjnej nie spotkałam zbyt wielu zapachów, które mną wstrząsnęły. Wierna jestem właściwie tylko trzem wodom. Jest nią klasyczna Lolita Lempicka, Halloween Jesusa del Pozo i Shalimar Parfum Initial Guerlain.
***
Poza nimi pojawiają się na mojej toaletce również inne zapachy, np. woda perfumowana Ultrared Paco Rabanne, do której czuję pewnego rodzaju sentyment. Był to bowiem flakon (a właściwie kulka :)) kupiona za pierwsze zarobione pieniądze.

Ultrared to eksplozja dobrego humoru, radości życia i spontaniczności. Barwa flakonu wskazuje na ultra kobiecą naturę zapachu. Pełna ciepła i zmysłowości kompozycja powstała z myślą o tej jaśniejszej, figlarnej i optymistycznej naturze kobiet. 

Nuty zapachowe:
nuta głowy: czerwona porzeczka, poziomka
nuta serca: anyż, lukrecja, jaśmin, marshmallow
nuta bazy: drzewo cedrowe, bursztyn, wanilia.

Zapach oczarował mnie jakieś 5 lat temu, pewnego jesiennego dnia, podczas przypadkowej wizyty w Douglasie. Psiknięcie na blotter, następnie na skórę – bez efektu wow. Po kilku minutach jednak rozwinął się tak pięknie, że od razu zapragnęłam go mieć. Początkowo mocno owocowy (czuję mieszankę malin, truskawek, porzeczek), następnie ewoluuje w otulającą, ciepłą anyżowo – waniliową słodycz. Mimo ‚ciężkości’ lubię go nosić także w ciepłe dni. Tego lata sprawdził się cudownie podczas wieczornych wyjść, gdy upał ustępował rześkim podmuchom powietrza.
Na mojej skórze trzyma się do 5 godzin, na tkaninach nawet kilka tygodni (np. na szalach czy płaszczu).
Za 80 ml zapłaciłam ok. 200 zł (zamawiałam ostatnio w perfumerii internetowej).

***
Kolejne pozycje zapachowe tego lata to dwie limitki, które dostałam od Yves Rocher.
Pierwsza – woda toaletowa Retropical, czyli zapach wakacji zamknięty w uroczym, lazurowo – brzoskwiniowym flakonie (szalenie mi się podoba!). Dominujące nuty: bergamotka, mandarynka, pomarańcza, piasek (?!). Jest owocowo i słodko, ale nie ulepowato. O dziwo, nie czuję cytrusów a nuty ananasowe i kokosowe w klimacie pina colady (mniam!). Zapach, niestety, nie rozwija się jakoś szczególnie. Moim zdaniem, jest płaski i jednowymiarowy. Trzyma się na mojej skórze ok. 5 godz.
75 ml / 125 zł
Przy okazji wspomnę o innym kosmetyku z tej limitowanej serii, mianowicie szamponie i płynie do ciała (2 w 1) [zdjęcie produktu]. Nie przepadam za takimi wielofunkcyjnymi kosmetykami, ponieważ uważam, że potrzeby skóry są nieco inne niż włosów. Doceniam jednak sam pomysł, umożliwiający minimalizację wakacyjnej walizki. Jeśli chodzi o działanie to sprawdził się całkiem nieźle – nie wysuszył skóry i włosów (były po nim dobrze oczyszczone, puszyste i odbite od głowy), choć odrobinę zawiódł pod kątem zapachu. Miałam nadzieję, że pozostawi po sobie tą przyjemną, tropikalną nutę. Niestety wszystko spłynęło wraz z wodą.
8,90 zł / 200 ml
Druga pozycja zapachowa to woda toaletowa (Smoothie) Owoce Leśne. Pierwsze psiknięcie było doznaniem zaskakująco przyjemnym – bardzo intensywna, wręcz odurzająca nuta owocowa (jakbym wpadła do koszyka pełnego malin, truskawek i jagód lub spryskała się malinową Mambą <3, trzyma się na mnie ok. 5 godzin), która niestety po pewnym czasie zaczęła mnie odrobinę męczyć. Poza tym na mojej skórze z malinowej słodyczy powstało coś kwaskowego, co nie do końca mi się podoba. Nic straconego – skorzystała na tym moja siostra, która mgiełkę przygarnęła z radością. Jest większą fanką owoców jagodowych ode mnie no i na jej skórze nie pojawia się ten charakterystyczny kwasek.

20 ml / 19,90 zł

***
W tym roku po raz pierwszy miałam okazję wypróbować mgiełkę Visctoria’s Secret. Wybrałam wersję Pure Seduction Midnight – Tempting Berry & Sultry Woods. Po opisie spodziewałam się zapachu owocowego z drzewnym, dusznym ogonem. I taki właśnie okazał się w rzeczywistości (mgiełkę zamawiałam na All, więc nie miałam szans na sprawdzenie zapachu wcześniej).
Początkowo dość rześki, malinowo – porzeczkowy, przypomina mi połączenie waty cukrowej i owocowej gumy do żucia, po paru minutach staje się słodki, duszny, otulający, ma w sobie coś intrygującego. To zapach z gatunku cięższych, wg mnie pasujących bardziej na wieczór niż na dzień (nazwa Midnight właściwie na to wskazuje). 
Na mojej skórze i włosach trzyma się do 3 godzin, na ubraniach ciut dłużej.
Butelka wyposażona jest w wygodny, sprawny dozownik (psika delikatną mgiełką). Za pojemność 250 ml zapłaciłam 36 zł.
***
I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o moje ostatnie, nowe (no, może poza doskonale mi znanym Ultrared :)) doświadczenia zapachowe. Nie jestem dobra w opisywaniu perfum (tą nazwą obejmuję w tym momencie zarówno wody jak i mgiełki), dlatego musicie mi wybaczyć moje niezgrabne określenia i nieułożone myśli. Ciężko jest opisywać coś tak indywidualnego jak odbiór konkretnych nut, wyłapanie niuansów, poszczególnych akordów. Podziwiam osoby, którym przychodzi to z łatwością. W każdym razie mam nadzieję, że udało mi się choć trochę przybliżyć Wam powyższe zapachy.
A jak jest z Wami? Zaliczacie się do fanek świeżych nut czy otulającej słodyczy? Zdradźcie, jakie są Wasze ulubione perfumy? Jestem ciekawa Waszych wyborów zapachowych 🙂

Wpisy, które mogą Ci się podobać

47 komentarzy

  • Odpowiedz kosmetoholiczka 2 września 2013 o 18:52

    Uwielbiam perfumy te perfumy Paco Rabanne! Są niesamowicie wydajne! Mam je dobre dwa lata i używam je bardzo często, a mam jeszcze połowę. Lubię jeszcze ich perfumy Lady Milion:) I klasyczne jabłuszko DKNY.

  • Odpowiedz Sonia Cohrri 2 września 2013 o 18:30

    podobają mi się owocowe zapachy 😀

  • Odpowiedz xxxchuda 2 września 2013 o 16:46

    miałam wodę o zapachu malinowym i byłam z niej bardzo zadowolona 😉

  • Odpowiedz siempremarisol 2 września 2013 o 15:06

    muszę wypróbować te mgiełki od VS – najlepiej wszystkie po kolei! 😀

  • Odpowiedz foreverglam 1 września 2013 o 18:56

    Nie znam żadnego z Twoich zapachów, ja bardzo lubię Lancome Hypnose, Eternity, a także Dolce Vita Diora, ale miałam ją tylko raz, brat przywiózł mi z zagranicy, u nas niestety prawie 400 zł, więc szkoda mi kasy po prostu… Na co dzień wybieram tańsze perfumy, np. z FM albo Avonu 😉

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 września 2013 o 20:19

      foreverglam, ja nie jestem fanką FM, uważam, że te odpowiedniki są słabe, niewarte pieniędzy. Wolę uzbierać i kupić oryginał. W drogeriach internetowych można czasem upolować ulubiony zapach taniej 🙂

  • Odpowiedz Dominika G 1 września 2013 o 14:50

    Super blog!
    Trafiłam przypadkowo. Jeżeli chodzi o perfumy to kocham C.K. Euforie i Naomi Campbell wersję nocną. Są słodki i trwałe.
    Zapraszam również na mojego bloga http://www.tipsforwomen.pl

  • Odpowiedz Picola 1 września 2013 o 14:49

    Widzisz Idalio, w końcu poznałam kogoś, kto lubi słodkości w perfumach! 😉 ja kiedyś wygrałam w rozdaniu próbkę wody toaletowej "pink sugar" od aquoliny i wiedziałam, że to MÓJ zapach 😉 uzbierałam i kupiłam i teraz cieszę jak szalona gdy się nim psikam;)

  • Odpowiedz Weronika Wróblewska 1 września 2013 o 14:14

    Lancome, OUI – to jest moj zapach:)

  • Odpowiedz sauria80 1 września 2013 o 13:28

    mamy takie same upodobania 🙂

  • Odpowiedz Ola J. 1 września 2013 o 13:15

    Też lubię cięższe zapachy i bardzo lubię Retropical od YR, ale może dlatego, że bardzo podobnie pachnie do I love love Moschino.

    Pozdrawiam:)

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 września 2013 o 20:08

      Ola, I love love Moschino nosiłam namiętnie przez dwa lata z rzędu (dwa lata w każde lato :D). Hmm czy są podobne do zapachu YR? Ja w nich nie czuję kokosa i ananasa, a duży plaster cytryny w mrożonej herbacie 🙂

      Pozdrawiam 🙂

    • Odpowiedz Ola J. 3 września 2013 o 11:55

      I love love jest piękny, niestety pełno dziewczyn go nosi:P

      A ten z YR wąchałam kiedyś tylko na stosiku, nie miałam go na sobie. Wydawały mi się podobne, ale pewnie jakbym porównała je na raz, to poczułabym różnicę:)

  • Odpowiedz Lina 1 września 2013 o 13:01

    Z YR kocham te owocowe zapachy <3

  • Odpowiedz Magdalena 1 września 2013 o 12:55

    nie umiem się przekonać do kosmetyków pachnących VS

  • Odpowiedz LaNińa 1 września 2013 o 12:14

    Uwielbiam Ultrared od PR/ przypomniałaś mi o tym zapachu, którego już przez jakiś czas nei miałam przy sobie. Czas się rozejrzeć za jakąś promocją na nie 😉

  • Odpowiedz Parole 1 września 2013 o 12:09

    Podoba mi się retropical <3
    Muszę w końcu kupić.

  • Odpowiedz 9thPrincess 1 września 2013 o 12:09

    Ja również podziwiam osoby, które potrafią ubrać zapachy w słowa:) Sama już dawno chciałam opisać swoje perfumeryjne upodobania na blogu, ale… kompletnie nie wiem jak się do tego zabrać. W skrócie, jesienią i zimą preferuję jak Ty zapachy ciepłe i otulające (np. Dior Hypnotic Poison Sensuelle), natomiast w ciepłe miesiące króluje u mnie moja ukochana Aqua Allegoria Flora Nymphea od Guerlain- przepiękny, kwiatowy zapach.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 września 2013 o 20:01

      9thPrincess, właśnie z powodu nieumiejętności opisywania zapachu tak mało na blogu o moich perfumach 😉
      Poison Sensuelle znam i wyczuwam w nich coś znajomego, ale dotąd nie zdecydowałam się na flakon. Z Aqua Allegoria Flora chyba nie miałam przyjemności – do nadrobienia 🙂

  • Odpowiedz Ola 1 września 2013 o 10:56

    Uwielbiam Rihanny Rebele Fleur, i DOT Marca Jacobsa.
    Jestem też fanką najróżniejszych mgiełek zapachowych i tego typu wynalzaków, polecam serię Star Nature z drogerii Hebe 🙂

  • Odpowiedz farfaraway 1 września 2013 o 10:41

    Jestem zaintrygowana Ultrared. Muszę sprawdzić 🙂
    Moje naj to Gucci Guilty. Nie mogę się doczekać chłodnych dni, by się nim rozgrzewać. Pycha.

  • Odpowiedz Marzena Nina Szewczuk 1 września 2013 o 10:23

    Mnie ostatnio wszystkie posiadane perfumy draznia. Szukam swojego idealu takze z duza doza zaciekawienia przeczytalam Twoj post perfumeryjny 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 września 2013 o 19:50

      Miałam jakiś rok temu taki detoks perfumeryjny, po którym od nowa szukałam swojego zapachu. Poznałam kilka ciekawych, ale i tak wróciłam ostatecznie do ukochanej Lolity 🙂

  • Odpowiedz Liv 1 września 2013 o 09:58

    Nie znam żadnego z zapachów, które opisałaś.
    Lubię wody Calvina Kleina (szczególnie Truth, Contradiction i Eternity, a na lato od lat CK One).
    Natomiast zapachem, który mnie ciągle nęci jest Eden Cacharel, na który pozwalam sobie tylko raz na dwa, trzy lata ze względu na cenę niestety (100 ml to ponad 300 zł) 🙁 Ale jest piękny i chyba wpadnę w rozpacz kiedy przestanie być produkowany.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 września 2013 o 19:49

      Z tego, co piszesz to Twoimi klimatami są perfumy kwiatowe, lekkie? Tak przynajmniej kojarzę wymienione przez Ciebie zapachy 🙂

    • Odpowiedz Liv 2 września 2013 o 12:56

      Określiłabym je jako orientalno-kwiatowe. Eden to bardziej zimowy zapach, taki rozgrzewający, dla mnie cudny 🙂

    • Odpowiedz maroccanmint 6 listopada 2013 o 15:24

      O, ja też uważam Eden za zapach środka zimy – woń, która otula i rozgrzewa. A przy tym nie jest popularna i łatwa w odbiorze. To również w nim lubię 🙂

  • Odpowiedz Alieneczka 1 września 2013 o 09:52

    Ultrared też mam, nawet kiedyś o nim pisałam
    niesamowicie słodki i pozytywny zapach 😉 choć rzadko go używam…

  • Odpowiedz Zauroczona-kosmetykami 1 września 2013 o 09:24

    Widzę, że preferujesz owocowe zapachy 🙂

  • Odpowiedz IVONA 1 września 2013 o 09:02

    zdaje mi się, że mamy podobne upodobania jesli chodzi o zapachy…rowniez kocham ciezkie, zmyslowe i słodkie 🙂 moim numerem jeden od zawsze jest Amor Amor Cacharel:) to do niego najchetniej wracam:)

  • Odpowiedz Aneta Starosta 1 września 2013 o 08:18

    Z Yves Rocher uwielbiam zapach Vanille Noire.
    Piękny jest.
    Ubolewam nad tym, że mój flakonik dobija już końca 🙁

  • Odpowiedz Cuks ♥ 1 września 2013 o 08:08

    Tym Ultrared mnie zintrygowałaś ;> chyba się przejdę do perfumerii i sama się przekonam 🙂 Zawsze mi się wydawało, że jeden zapach to już max, ale chyba przekonuję się do wejścia w inne nuty… 🙂

  • Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: