Włosy

Wzmacniam włosy na wiosnę ⋅ suplement i lotion Vitapil

Wychodzę z założenia, że zawsze jest dobry czas na zmiany. Mamy na to okrągły rok, ale to właśnie wiosna skłania do nich bardziej niż kiedykolwiek indziej. Energii do działania dodaje dłuższy dzień i budząca się do życia natura. Jak już miałam okazję wspomnieć wcześniej na blogu, ja także postanowiłam wprowadzić nową jakość, powalczyć o nową lepszą siebie, także w kwestiach wyglądu : o smuklejszą sylwetkę, zdrowszą skórę i włosy.

Jak wzmocnić włosy Vitapil
Te ostatnie sporo w ciągu minionych miesięcy przeszły: po urodzeniu dziecka doświadczyłam nadmiernego wypadania, a żeby zachować w miarę estetyczny efekt, musiałam regularnie farbować odrosty. Mimo, że tym czasie systematycznie je podcinałam, wcale nie wyglądały efektownie. Ich wątła kondycja stała się impulsem do wzmocnienia pielęgnacji. Zdecydowałam się na działanie, które w moim przypadku sprawdzało się zawsze najlepiej: od wewnątrz i z zewnątrz, czyli wprowadzenie suplementu oraz czegoś, co będę mogła wcierać w skórę głowy.

Ponieważ moje plany zbiegły się z propozycją Vitapil, marki, która wielokrotnie pojawiała się w różnych zestawieniach najbardziej skutecznych i zaufanych produktów dla włosów osłabionych, wybór padł właśnie na ich linię preparatów.
Jak wzmocnić włosy Vitapil
Do wypróbowania wybrałam dla siebie suplement diety Biotyna + Bambus oraz lotion z kompleksem 2-HGS. Vitapil posiada także rozwiązanie dla mam, które dotknęło pociążowe wypadanie włosów, a ponieważ nadal karmią piersią, mają ograniczone możliwości stosowania suplementów. Od mojej ciąży minie wkrótce rok, dlatego zdecydowałam się na podstawową wersję. Chciałabym przybliżyć Wam kolejno każdy z produktów.

Vitapil Biotyna + Bambus

Suplement diety Biotyna + Bambus to zestaw 30 lub 60 tabletek przeznaczony do kuracji miesięcznej lub dwumiesięcznej. W składzie znajdziemy takie składniki aktywne jak, między innymi, witamina B12, biotyna, inozytol, sproszkowane pędy bambusa, cynk, żelazo, krzem, mangan, niacynę czy kwas foliowy. Preparat jest odpowiedni dla wegetarian oraz nie zawiera glutenu. Pełen skład oraz procentową zawartość każdego z elementów można znaleźć na stronie produktu.

Wskazaniem do stosowania tego suplementu jest nadmierne wypadanie włosów, osłabienie ich struktury, zwiększona łamliwość i kruchość oraz problemy ze skórą głowy.

Tabletki wspierają także pigmentację włosa (za sprawą zawartej w nich miedzi), sprzyjają właściwej syntezie białek oraz pomagają chronić komórki przed szkodliwymi wolnymi rodnikami i stresem oksydacyjnym (stres ten powstaje w wyniku oddziaływania takich czynników jak mróz, promienie słoneczne, farbowanie czy suszenie suszarką).

Jak wzmocnić włosy Vitapil
Jak wzmocnić włosy Vitapil
Vitapil Profesjonalny lotion z kompleksem 2-HGS

Lotion ma formę płynu o świeżym, lekko roślinnym zapachu, który aplikuje się za pomocą precyzyjnej pompki codziennie lub co najmniej 3 razy w tygodniu, co 2-3 cm na powierzchnię skóry głowy. Ma zapobiegać nadmiernemu wypadaniu włosów i stymulować porost nowych.
W składzie lotionu możemy znaleźć takie składniki aktywne jak panthenol, kompleks biotyny, keratynę, proteiny jedwabiu, cysteinę, ekstrakt z bambusa oraz tajemniczo brzmiący kompleks 2-HGS. Więcej o składzie można dowiedzieć się tu.

Kompleks 2-HGS to połączenie argininy i witaminy B3 (nazwa pochodzi od angielskich słów Hair Growth Stimulation), umożliwiający dostarczenie substancji odżywczych zawartych w preparacie (jak wspomniane panthenol, cysteina, keratyna, krzem z bambusa) do cebulki włosa. Kompleks wpływa także na prawidłowe ukrwienie skóry głowy.

Jak wzmocnić włosy VitapilJak wzmocnić włosy Vitapil
Moje włosy obecnie

Są przede wszystkim osłabione (sporo włosów wyciągam ze szczotki po każdym czesaniu), a przy czole widać jeszcze ślady wypadania pociążowego. Aby móc ocenić działanie duetu Vitapil, zmierzyłam pasemko kontrolne oraz zrobiłam zdjęcia stanu włosów przy skórze, tak zwanych baby hair. Po zakończeniu kuracji ocenię tempo wzrostu (w tej chwili rosną średnio 1 cm na miesiąc), liczbę włosów, które zostają na szczotce po czesaniu oraz ogólne wrażenia związane z przyjmowaniem suplementu czy aplikacją lotionu.

Chciałabym, abyście miały możliwość wypróbowania jednocześnie ze mną kuracji Vitapil, dlatego do rozdania mam dla Was 3 zestawy: tabletki (wersja Vitapil Biotyna + Bambus lub wersja Vitapil Mama) + Vitapil Profesjonalny Lotion.
Aby wziąć udział w konkursie, proszę o komentarz, w którym opowiecie ciekawą historię z Waszego dzieciństwa związaną z włosami. W komentarzu zamieście również swoje imię, aktualny adres e-mail oraz informację, który wariant suplementu wybieracie. Wybrane wypowiedzi nagrodzę jednym z trzech zestawów Vitapil. Na zgłoszenia czekam do 6 maja. Do 16 maja ogłoszę wyniki. Regulamin konkursu.

Dziękuję za wszystkie nadesłane historie! Gratuluję Wonka080, Myszalke i Val!

Jestem ciekawa, jakie są Wasze doświadczenia z walką o mocne i gęste włosy. Czy stosowałyście kiedykolwiek jakieś suplementy lub wcierki? A może znacie i stosowałyście Vitapil? Chętnie przeczytam o Waszych wrażeniach na ten temat!

Wpisy, które mogą Ci się podobać

65 komentarzy

  • Odpowiedz Wymarzone gęste włosy i stop wypadaniu - o efektach z Vitapil • IdaliaStyle.pl 22 czerwca 2016 o 08:44

    […] Pierwszy wpis i najważniejsze informacje o duecie Vitapil […]

  • Odpowiedz Andżelika 6 maja 2016 o 23:49

    Dziś się śmieje z moich poczynań w dzieciństwie,jednak wtedy gdy to się stało byłam najbardziej zrozpaczoną dziewczynką na całym świecie.Miałam 11 lat i bardzo lubiłam pomagać w kuchni,a wręcz uwielbiałam asystować przy pieczeniu ciast.Praktyka czyni mistrza tak wtedy myślałam,kiedy zapragnęłam pod nieobecność rodziców zrobić im niespodziankę i upiec ciasto.Pierwsze samodzielne!Czułam się już tak pewnie,że nic nie stało na przeszkodzie by ten plan zrealizować.I faktycznie,wszystko przebiegało zgodnie z planem.Do czasu…W tym dniu byłam uczesana w koński ogon z grzywką opadającą z prawej strony.Kiedy już tak miksowałam składniki w misce,nagle przypomniałam sobie o aromacie.Chciałam aby ciasto ładnie pachniało cytrynką.Po wkropleniu olejku zapachowego nie byłam pewna czy aby na pewno jest to wystarczająca ilość i na włączonym mikserze pochyliłam głowę nad miską by powąchać ucierane ciasto.I wtedy stało się najgorsze!!!Moja grzywka ,która swobodnie opadała mi na prawą skroń zakręciła się w pracujące łopatki miksera.Kiedy zorientowałam się co dzieje się z moimi włosami było już za późno.Mikser miałam na głowie.Pozbawiłam się większej części swojej grzywki,po której został jedynie plac łysiny.Od tamtego incydentu ciasto cytrynowe już zawsze mi się kojarzy z samowolą i zakazem używania sprzętów kuchennych .Długo nie mogłam się otrząsnąć po tym wydarzeniu,trauma z dzieciństwa została:) a łysą część głowy długo ukrywałam naczesując włosy z lewej strony.Nie dość że trauma kuchenna to jeszcze pośmiewisko w szkole:):):) Włosy odrosły po kilku miesiącach,ale od tamtej pory grzywki już nie mam,a pracując mikserem zawsze mam opaskę na włosach.Poproszę o zestaw biotyna +bambus.PS.Po ciąży wciąż walczę o każdy włos.

  • Odpowiedz SIKORSKA ROZA 6 maja 2016 o 08:40

    Moja historia śmieszna się stała i jest od wielu lat wspominana.Miałam zawsze gęste, na końcach włosy kręcone ciagle priorytetem były dla mnie one .Bardzo o nie dbalam i namiętnie zapuszczalam .Poznałam raz kolegę który ścięty był na „malpę”Bo wtedy taka moda u chłopców była ,chciałam mu zaimponować i tak moja fryzura się zmieniła.Urzadzilismy na podworku salon fryzjerski zabawkowy,i „scinalismy „wszystkim kolezankom glowy.Kiedy moja kolej nastala szczotka w moje loczki sie wkrecila i wydostac nie chciala.Kolega wpadl na pomysl ze kilka ich z tylu zostawimy ,a reszte wlosow na chlopaka skrocimy.I tak oto wyszlam malpia fryzura obdarowana ,szkoda że nie widzieliście jaka zszokowany była moja mama.Dziecko coś Ty z siebie zrobila?Zapytała a moja mina była bardzo uchachana .Śmiechu końca nie było kiedy w lustrze się odbicie pojawiło.Od rodziców na tydzień kara,a nasza zabawa na lata w pamięci została.Koledze fryzjerstwo do dziś zostało ,a mi jego pomysłów na fryzury ciagle mało.Po ciąży włosy garściami mi wypadają wciela Vitapil to coś co by mi się przydało .Jeśli by wygrać mi było dane moje szczescie byloby nieopisane.

  • Odpowiedz Wiola 5 maja 2016 o 23:58

    Podobno jak byłam malutka, moje włosy żyły własnym życiem. Mama była fryzjerką, czasy były jakie były, często przyjmowała koleżanki w domu. Trwałe, farbowania, cięcia… Ja zawsze chciałam wałeczki. Któregoś razu mama stwierdziła, że może jak zrobi mi trwałą to moje włosy się opamiętają. Nic z tego, nadal robiły co chciały W miarę dorastania włosy stały się bardziej posłuszne, miałam długie proste jak druty z grzywką. Kiedy byłam w 6 klasie szkoły podstawowej zachorowałam na ospę. Przeszłam ją bardzo ciężko. Okazało się, że włosy są w takim stanie, że trzeba je ściąć, żeby odżyły. Ucieszyłam się bardzo. Cięła mnie oczywiście mama. Po obcięciu siedziałam szczęśliwa i szczotkowałam moją nową fryzurę. Gdy włosy wyschły okazało się, że są kręcone Mama musiała tłumaczyć się w szkole (lata osiemdziesiąte), że nie robiła mi trwałej. Dziś, po ciąży i całkowitym usunięciu tarczycy włosy są zupełnie inne, ale wreszcie takie jakie zawsze chciałam mieć

  • Odpowiedz Ania 5 maja 2016 o 22:47

    Moja historia z włosami nie należy do przyjemnych. Jak byłam małym dzieckiem miałam geste, kręcone włoski. Często bawiłam się na podwórku to w piaskownicy, to na huśtawce czy jeździłam rowerykiem. Mój sąsiad hodował kury i koguta. Ten kogut zawsze uciekał do nas na podwórko i skakał na mnie i mnie dziobał. Nie było takiego dnia aby mnie nie atakował. Jak tylko wychodziłam na schody pojawiał się kogut. Pewnego ranka jeździłam rower zaatakował mnie, spadłam z tego roweru a on po mnie skakał i dzióbał. Tak panicznie się go bałam, że zaczęły mi silnie wypadać włosy. Po tym incydencie kogut skończył marnie ale i moje włosy również. Po dziś dzień mam słabe, cienkie włosy. Bardzo chciałabym wypróbować ten zestaw, może on wzmocni moje biedne włosy.

  • Odpowiedz syrsia 5 maja 2016 o 21:47

    Vitapil Mama
    sylwa_88-88@o2.pl
    Jestem jasną blondynką, jako dziecko miałam włosy całkiem bielutkie, bardzo słabe i delikatne, mama starała się je wzmocnić, jeszcze do dziś pamiętam te gluty od jajek pływające przy kąpieli, które mama rozsmarowywała mi na głowie i wiecznie obcięte włosy na chłopaka.
    Siostra moja miała włosy całkiem inne, ciemne i od zawsze długie, jest 4 lata młodsza.
    Jako dzieci stać nas było na gumy Turbo lub Kaczor Donald i taki też się raczyłyśmy, młodsza siostra pewnego wieczoru zapomniała wyjąć gumę do spania i z takową usnęła, oczywiście guma w nocy z ust dziecku wypadła i wkleiła się we włosy. Jako ta starsza chciałam poratować kochaną siostrę i po kryjomu przed rodzicami, żeby nie krzyczeli i nie byli źli usunąć gumę, której jednak nie dało się niczym ruszyć, więc wpadłyśmy na pomysł, utniemy kosmyk, rodzice z pewnością nie zauważą…
    Zauważyli…
    W momencie próby przetransportowania włosów do śmieci…
    Sytuacja została całkiem opacznie zrozumiana…
    Do dziś (a mam 28 lat) mama opowiada jak to ja starsza siostra zazdrościłam młodszej włosów, do tego stopnia, że w nocy obcięłam jej kosmyk i próbowałam sobie dokleić…
    Tłumaczenie na nic się zdaje…

  • Odpowiedz Marzena 5 maja 2016 o 19:49

    Moja historia z włosami hmm. Miałam piękne, długie, kręcone włosy. Kiedyś pięknego letniego poranka mama gotowała coś na kuchence. Ja stałam odwrócona tyłem kiedy nagle poczułam smród, a moje piękne długie włosy zamieniły się w pochodnie. Cudem uniknęłam wiekszych poparzeń. Od tej pory już nigdy nie miałam kręconych włosów. Poproszę o zestaw biotyna +bambus.

  • Odpowiedz MissMat85 5 maja 2016 o 16:32

    Moja historia wlosowa z dziecinstwa… hmm w pamieciu mam przygotowania do pierwszej komunii, zapuszczalam wlosy i pamietam, ze chcialam miec dlugosc do pasa i jak trulam mamie, zeby mi ich nie obcinala, nawet koncowek nie dawalam podciac. Kiedy nadszedl dzien komunii, niestety ale rodzice nie mieli pieniazkow na fryzjera dla mnie wiec moja mama, zeby mi to wynagrodzic obiecala, ze sama zrobi mi piekna fryzure. Niestety reki do tego kobieta nie ma, wieczorem przed ceremonia mamuska wrocila pozno do domu, gdyz byla zajeta calymi przygotowaniami, ja biedna czekalam prawie do polnocy, zeby mamuska zaplotla mi cienkie warkoczyki… w mojej glowie mialam obraz pieknych kreconych wlosow, ale co wyszlo nastepnego ranka, to pokarbowane pasma. Nie to co chcialam, ale wcale nie wygladlo tak zle, wrecz przeciwnie dlugie, blond wlosy prezentowaly sie slicznie z wianeczkiem na glowie 😉 Ahh kiedy to bylo obecnie wiele bym dala za ta dlugosc z przed lat. Obecnie zrezygnowalam z rozjasniania, ktore strasznie zniszczylo moje wlosy, przez co przestaly rosnac, a zaczely sie kruszyc przy koncach. Sama biore suplementy z biotyny oraz silicy, ktore sobie chwale oraz zmienilam jak dbam o wlosy. Male zmiany, a juz owocuja, w ostatnim miesiacu mialam 2.5cm przyrost, ktory jest dla mnie przelomem. Dlatego wlasnie z checia wyprobowalabym inne suplementy, a o Vitapilu z Biotyna i Bambusem slyszalam i sama go nawet rozwazalam. Takze jesli bylaby mozliwosc, to poprosze o ten typ. Jesli chodzi o twoje wloski, to wcale zle nie wygladaja, uzbruj sie w cierpliwosc, zazywaj suplementy oraz nie zapomnij o zdrowje diecie, a z pewnoscia wlosy odzyja. Polecam rowniez czarna maske marokanska lub drozdzowa babuni Agafii 🙂

  • Odpowiedz Emilia 5 maja 2016 o 13:39

    A jeśli miałabym ze swojej strony polecić coś na zagęszczenie włosów, to będzie to Bioxine. Ja wypróbowałam tylko szampon Bioxine Dermagen do włosów tłustych. Gdyby nie to, że w obecnej chwili włosy wypadają mi z przyczyn hormonalnych, to przypuszczam, że miałabym już bujniejszą czuprynę 🙂 Po zużyciu 1 opakowania można zauważyć już zmniejszoną ilość wypadających włosów i wzrost nowych. Szampon mimo, że jest ziołowy, wcale nie ma przykrego zapachu. Kosystencję i wydajność oceniam na 5. Jeśli uda mi się zamówić w mojej aptece wersję forte, to na pewno wypróbuję.

  • Odpowiedz Emilia 5 maja 2016 o 13:06

    Moja ciekawa historia z włosami wydarzyła się gdy miałam około 7 lat. Mam siostrę, która jest 8 lat starsza ode mnie i zawsze była dla mnie wzorem, chociaż tak naprawdę wtedy nie lubiłyśmy się za bardzo. Zawsze chciałam być już tak dorosła jak siostra i móc robić, to co ona, dlatego gdy nie było jej w domu, po kryjomu podbierałam jej kosmetyki i przymierzałam jej ciuchy. Pewnego dnia zaintrygowała mnie okrągła szczotka do włosów… Nie pomyślałam wtedy, że siostra ma włosy do ramion, a moje są długie i gęste. Beztrosko nawinęłam gęsty pukiel włosów na szczotkę, od końcówek po sam czubek głowy, w nadziei otrzymania pięknych loków. Piękne loki w wydaniu 7-latki wyglądały tak, że nie mogłam wyplątać moich włosów z tej szczotki. I co teraz?!! Siostra miała za chwilę wrócić do domu, a przecież nie mogłam się nikomu (nawet mamie) przyznać, że podbieram jej rzeczy, bo dostałabym szlaban na bajki. Po usilnych próbach wyplątania włosów, jedynym ratunkiem okazały się nożyczki… więc ucięłam gęste pasmo włosów tuż przy samej skórze. W końcu i tak wszystko się wydało, bo ciężko było rodzinie nie zauważyć łysego placka na prawie czubku mojej głowy. Szlabanu nie było, ale za to przez jakiś czas wszyscy mieli ze mnie niezły ubaw 😀 Historia prawie by się powtórzyła, gdy w dniu mojej Komunii Świętej mama kręciła mi loki lokówką, a moja młoda ciocia (która ma krótkie włosy) chciała pomóc, żeby było szybciej i chwyciła za wcześniej wspomnianą szczotkę… przerażenie w oczach mamy i krzyk „Nie znowu!” – bezcenne! 🙂

    Wybieram: wersja Vitapil Biotyna + Bambus, Vitapil Profesjonalny Lotion

  • Odpowiedz Syleta 5 maja 2016 o 06:20

    Od kiedy pamietam zawsze chcialam miec krecone wlosy…. Ale ta historia nie o tym, aczkolwiek chec posiadania lokow „zmusila” mnie do ciglego eksperymentowania z wlosami… Kolorow nie zlicze, chociaz nigdy nie zrobilam sie na czarno (sredni braz raz u mnie wyszedl tak ciemny ze nie musialam). Po latach roznorodnosci, bedac w 3 klasie liceum postanowilam zobaczyc jaki kolor mam naturalny. Poszlam do fryzjera … obcielam i zgolilam wlosy na dlugosc odrostow. Okazalo sie ze gra nie konca byla warta swieczki gdyz moj wlasny odcien wlosow to mysi braz, po trzech tygodniach, kiedy wlosy odrosly wystarczajaco, ufarbowalam.
    Teraz niestety lata maltretowania wychodza i wlosy nie chca rosnac, wiec przydalby sie Vitapil Biotyna + Bambus.

  • Odpowiedz Kejt 4 maja 2016 o 20:07

    Moja historia mrozi krew w żyłach! Dawno dawno temu… Czyli kiedy byłam jeszcze przedszkolakiem, razem z bratem podpatrzylismy jak ciocia robi maseczkę do włosów z oleju rycynowego i żółtek. Ciocia miała zawsze piękne i długie włosy więc korzystając z chwili nieuwagi rodziców kochany brat rozbił mi całe jajko na głowie i skrupulatnie wtarł we włosy po czym pobiegliśmy miksturę spłukać ciepłą wodą. Białko jaja błyskawicznie scięło się na moich włosach. Minę mamy i rozczesywanie pamiętam do dziś!

    Chętnie przetestuje vitapil biotyna i lotion 🙂

  • Odpowiedz Monika 4 maja 2016 o 18:10

    Jako dziesięciolatka (tak wcześniej jak i po opisanym zajściu) miałam pięknie przystrzyżone włosy (półdługie), ponieważ moja mama spełniała swoje fantazje dotyczące posiadania salonu fryzjerskiego (z zawodu jest chemikiem). Jednego zaś letniego popołudnia stwierdziłam, że grzywka chyba zbyt przeszkadza mi w zabawie i postanowiłam ja nieznacznie skrócić. W tym celu precyzyjnie (tak jak robiła to moja mama) zmoczyłam włosy…wróć…zmoczyłam tylko grzywkę. Następnie idealnie ją rozczesałam przyklejając do czoła. Dorwawszy nożyczki mamy równiusieńko nad brwiami przycięłam grzywkę – bo przecież tylko tyle potrzebowałam, aby włosy nie wpadały mi do oczu podczas zabawy. Roztrzepałam grzywkę i z mokrą wybiegłam na podwórko. Po pewnym czasie koleżanki zaczęły mi się przyglądać i podśmiewać, patrząc na mnie i szepcząc między sobą. Jakież było moje zdziwienie kiedy po powrocie do domu ukradkiem zerknęłam w lustro i zobaczyłam grzywkę a’la Spock z filmu Star Trek. Po wyschnięciu włosy podniosły się tak, że zakrywały 1/3 czoła:)

  • Odpowiedz Adrianna 4 maja 2016 o 16:17

    Nie wiem czy ta historia jest ciekawa, ale jest to jedyne co pamiętam jeśli chodzi o moje włosy w dzieciństwie 😀 Nie wiem jak to się stało, że trafiłam do fryzjera, i że nie było to tylko zwykłe podcięcie włosów… U mnie na osiedlu, w piwnicy jednego z bloków jest salon fryzjerki. No i trafiłam tam jako dziecko z moimi ślicznymi blond włoskami 🙂 Pani fryzjerka zrobiła mi grzywkę. Na pół głowy. Zaczynającą się od środka, w kształcie trójkąta. Nie mam pojęcia jak do tego doszło, czy to był pomysł mojej mamy czy złe cięcie fryzjerki… Męczyłam się z tą grzywka przez ładne kilka lat… Jakoś ciężko było mi ją zapuścić, zwłaszcza, ze to była praktycznie połowa moich włosów… Na szczęście jakoś się w końcu udało włosy zapuścić i po długich latach pozbyć grzywki na dobre 🙂

    • Odpowiedz Adrianna 4 maja 2016 o 16:18

      Chętnie powalczę o zestaw Vitapil Biotyna + lotion 🙂

  • Odpowiedz A N I A 4 maja 2016 o 15:30

    Witaj 🙂
    moja pierwsza przygoda z włosami miała miejsce, kiedy miałam jakieś 5 lat. Pamiętam, że była zima i przede mną było dość ważne wydarzenie, a mianowicie szkolna choinka. Super muzyka, paczka słodyczy, różnego rodzaju gry i zabawy 🙂 Pamiętam, że mama kupiła mi strój klauna( do tej pory gdzieś go mam <3). Wiadomo, szkolna choinka= piękny strój + piękna fryzura 🙂 Ania niewiele myśląc wzięła nożyczki i obcięła sobie grzywkę na ukos, zaczynając praktycznie od samej skóry 🙂 nożyczki były profesjonalne- takie do obcinania paznokci 😀
    Kilka lat później, żeby tradycji stało się zadość, przyszedł czas na koloryzację 🙂 jako 7-lenia dziewczynka niewiele o tym wiedziałam, ale dzielnie się za to zabrałam :)farbę miałam pod ręką, bo moja Mama koloryzowała wtedy włosy w domu. Miała jakiś czerwony kolor, nałożyłam sobie kupkę na sam czubek głowy i zostawiłam na jakieś 15 minut(nie pominęłam mleczka utleniającego :D). Zaraz po zmyciu do domu wrócił tata, który wpadł w panikę, bo myślał, że rozbiłam sobie głowę.
    Ja myślałam, że jest zły i skomentowałam wszystko jednym zdaniem "JA CHCIAŁAM TAK JAK MAMA!"

  • Odpowiedz Weneta 4 maja 2016 o 13:10

    Włosowych historii w moim dzieciństwie nie brakowało. Byłam posiadaczką pięknych, gestych blond włosów długich po pas. Zawsze wszyscy zachwycali się moimi wloswami i bajecznymi fryzurami jakie fundowała mi moja mama. Ja jednak lubiłam eksperymentować. Pewnego dnia zamarzylam o krótkich włosach. Mama kategorycznie zabroniła, ponieważ było to na krótko przed moją Piewszą Komunią Świętą. Ja buntowniczka postanowilam obciąć sobie włosy na własną rękę. Mało tego postanowiłam mieć również grzywkę na prosto… to była najgorsza decyzja w życiu. Zaraz po obcieciu zamiast zachwytu wpadłam w panikę. Mina mojej mamy mówiła sama za siebie. Próbowała wyrównać i uratować szczątki moich włosów. Koniec końców zostałam z grzywką w połowie czoła i włosami sciętymi na wysokość ucha. Na Komuni zamiast pięknych długich loków zaprezentowałam się w krótkich pokreconych kosmykach… przypomniałam baranka … :)w rodzinie każdy śmieje się z tej historii do dziś a ja nadal się czerwienie.

  • Odpowiedz Ewa 4 maja 2016 o 12:59

    O mamuniu 😀 świetny konkurs, na myśl przychodzi mi mnóstwo historii z dzieciństwa, związanych z moimi włosami 🙂

    Chyba najbardziej w pamięci, jednak zapadło mi jedno wydarzenie. Pewnego pięknego, słonecznego i niezwykle ciepłego dnia. Mała ja wraz z moją o rok starsza sąsiadką, miałyśmy odpowiednio 7 i 8lat, postanowiłyśmy pobawić się w zakład fryzjerski. Kto tego nie robił, niech pierwszy rzuci kamień! 😀 Przechodząc do historii. Jak zamyśliłyśmy sobie, tak tez uczyniłyśmy. Nalałyśmy wody do spryskiwacza, przyniosłyśmy wałki, grzebienie,szczotki i gumki. Naszej zabawie nie było końca, jednak w pewnym momencie, moja koleżanka wpadła na iście szatański pomysł. Dobrze się domyślacie. Poszła po narzędzie szatana, czyli po NOŻYCZKI. Wiele z nas do dziś dnia nie ma zaufania do fryzjerów, to wyobraźcie sobie małą mnie, z pięknymi czarnymi włosami do pasa siedzącą na krześle tortur. Tak sobie siedzę patrzę w lustro i zaczynam się denerwować, widząc skupienie,a jednocześnie szatański błysk w oku koleżanki. I nerwowo zagaduję dlaczego ja pierwsza. Ale ona mnie uspokaja, że spokojnie nic się nie stanie pierwsza ja druga ona i będzie cycuś glancuś. Siedzę patrze lecą włosy i nagle mam je już do ramion z jednej strony. No nic siedzę i czekam coraz bardziej blada. Nie wiem co myślałam sobie ja, moja koleżanka i nożyczki w jej ręku. Ale w ostatniej chwili kiedy narzędzie szatana przymierzało się do cięcia z drugiej strony, ruszyłam głową. O zgrozo to chyba było najgorsze co mogłam zrobić. Włosy były ścięte tak krótko, ze aż nie wierzyłam. Wybiegłam z krzykiem i płaczem ofc do domu. I dawaj na dół do babci, która była (bo już nie jest) fryzjerką, żeby ta ratowała sytuację. To było oczywiście posunięcie tak bardzo ryzykowne, jak podejście do kobiety, która ma okres. Babcia jak zobaczyła co dzieje się na mojej głowie, to aż sobie usiadła. Wzięła nożyczki i MASZYNKĘ! Przystępując do dzieła. Z moich cudownych, wspaniałych i pięknych włosów, pozostała fryzura ala chłopczyca. W szkole niestety stałam się niezwykłym obiektem do drwin (małe dzieci są okrutne). Ale przeszłam swoje i dziś walczę o piękne długie i lśniące włosy 🙂
    Aktualnie udało mi się doprowadzić do tego, ze myję je co drugi dzień. Wprowadziłam do pielęgnacji peelingowanie skóry głowy, wiecierki, olejowanie co 2-3 dzień 🙂 Kiedy nie muszę nie używam suszarki 🙂 Zawsze zabezpieczam swoje końcówki 🙂

    Chętnie zawalczę o zestaw – Vitapil Biotyna + lotion 🙂

    Powodzenia wszystkim :)!

  • Odpowiedz Agnieszka 2 maja 2016 o 06:47

    W dzieciństwie potrafiłam wejść pod stół przy którym siedziała cała rodzina i obciąć sobie kucyki :). Jak już byłam trochę starsza, miałam długie, piękne włosy. Chciałam, żeby były puszyste, więc plan był wysuszenia ich na grubej szczotce. Ponieważ kompletnie nie miałam o tym pojęcia, jak się zabrać do tego zadania, a włosy były naprawdę długie, postanowiłam, że i tak je nakręcę na włosie. Tak też zrobiłam. Tyle, że … już ich nie odwinęłam. Zrobiłam taki supeł, że nie można było ich kompletnie odkręcić ze szczotki. Wezwana na pomoc mama próbowała najpierw siłą ściągnąć zaczepione włosy, wyrywając mi ich trochę. W końcu zdesperowana sięgnęła po nożyczki i obcięła prawie przy skórze… To była niedziela wieczór, więc musiałam następnego dnia iść w takiej czuprynie do szkoły! Oczywiście miałam spięte włosy na tyle, na ile się dało, ale inne dzieci nie oszczędziły mi drwin… Dopiero po południu mama zabrała mnie do fryzjera i tam był ciężki orzech do zgryzienia, jak obciąć resztę włosów, żeby nie były za krótkie, a zakryły tą lukę będącą prawie przy skórze… Ja już właściwie tego nie pamiętam, ale od wtedy zaczęła się moja przygoda z krótkimi włosami, bo na odrośnięcie ich, musiałam czekać kilka lat.

  • Odpowiedz Nemesis 29 kwietnia 2016 o 10:44

    „Moja” historia będzie raczej krótka i zwięzła. Otóż za dzieciaka przyjechało do mnie i do brata rodzeństwo cioteczne. Traf chciał, że któregoś dnia kuzynka zajęła się pochłaniającym czesaniem lalki, ja z kuzynem oddaliśmy się całkowicie pasjonującym wyścigom w grze komputerowej. Mój brat, najmłodszy z całego rodzeństwa, znudzony i zawiedziony rodzeństwem postanowił zabawić się we… fryzjera. Wyciągnął z mojej szafki na książki nożyczki, zaszył się w kącie oraz przystąpił do „wiekopomnego dzieła”. Chwila nieuwagi z naszej strony i boimy się „co powie mama”. Młody uchlastał sobie włosy przy samej skórze.
    Grzywę trzeba było całą ściąć, a brat do końca wakacji chodził łysy jak kolano 🙂
    Co śmieszniejsze – w dorosłym życiu naprawdę został tym fryzjerem, podobno całkiem niezłym 😉 Z historii zaśmiewamy się do dziś.

    Jeżeli by się udało poproszę tą Biotynę + Bambus.

    nemesis.sehmet.nave@gmail.com
    Eliza

  • Odpowiedz Gabriella 28 kwietnia 2016 o 16:10

    ZAPRASZAMY NA KONKURS na stylizację lat ’90

    Gabriella wpadła do wehikułu czasu i przeniosła się do lat 90!
    Z tej okazji organizujemy konkurs, w którym prosimy Was o pokazanie nam swoich stylizacji w tamtym stylu!

    Polub nasz fanpage „Gabriella” na facebooku, wejdź do aplikacji i pokaż nam swoje zdjęcie ze stylizacją w stylu lat ’90 !
    Zapraszamy do zabawy !

    Do wygrania:
    I miejsce: Skuter
    Pozostałe nagrody: pięć stylowych rowerów, 10 voucherów do SPA, 10 zestawów rajstop Gabriella.

    Konkurs trwa do 30 kwietnia 2016 roku.

    Więcej informacji na stronie konkursu, znajdziesz go na fanpagu „Gabriella”

  • Odpowiedz NATI 28 kwietnia 2016 o 14:09

    Witam serdecznie. Moja przygoda z włosami zaczęła się w szkole średniej i jej skutki pozostały do chwili obecnej niestety. Nigdy nie byłam posiadaczka bujnej czupryny, raczej miałam włosy cienkie i delikatne. Sprawiały mi wiele problemów gdyż nigdy nie mogłam ułożyć z nich konkretnej fryzury bo miałam ich zwyczajnie bardzo malo. Pewnego dnia postanowiła ułatwić sobie życie i za zgoda mamy, udalam się do fryzjera. Poprosilam o delikatne fale, gdyż wiedziałam ze to sprawi ze moje włosy będą się ładnie układały i będą wyglądały jakby było ich więcej. No i się zaczęło. Siadlam na fotelu i z wielka radością czekalam na efekty. I się doczekałam lecz niestety nie tego co oczekiwalam. Uwierzcie mi ze doznalam szoku gdy fryzjer ściągnął mi te wałeczki z głowy. Wygladalam po prostu jak starsza Pani która wychodzi z typowym baranem na głowie. A ze włosy miałam do ramion to po skręceniu przylegały mi dosłownie do głowy. Ale najlepsze było później. Nie dość ze do domu wracalam bocznymi uliczkami żeby nikt mnie nie widział to gdy weszlam do domu….wszyscy padli ze śmiechu na kolana. Typowy baranek, tak wygladalam. Boże, pomyslalam, jak ja pójdę do szkoły? Robilam co mogłam żeby wyprostować te straszne kreciolki i nic nie mogłam zrobić gdyż jeszcze parę lat temu nie było takich sposobów na kręcone włosy jak dziś. Pozostało mi wiązanie ich i jak najciasniejsze ściąganie żeby to jakoś wyglądało. Odczekalam parę miesięcy i włosy odrastaly, no i wtedy pojawił się kolejny problem bo włosy leciały mi garściami, gdyż fryzjer popalil mi moje delikatne włosy, za silnym płynem. Meczylam się z nimi długi czas bo włosy odrastaly a ja miałam irokeza na czubku głowy. I powiedziała nigdy więcej eksperymentów ale przygoda była:-) . Chętnie wyprobuje Vitapil bambus-biotyna. Pozdrawiam serdecznie;-)

  • Odpowiedz Beata 28 kwietnia 2016 o 12:12

    A ja napiszę oczyms zupełnie innym, zawsze miałam piękne grube włosy od ponad roku choruje na łysienie plackowate włosy wypadaly garściami, lyse placki…. Dużo leków maści i nic aż pewna pani doktor kazała mi wybrać z witamin vitapil brałam 4 tabletki dziennie, i dziś po ponad roku od choroby włosy mam piękne mocne lyse placki zarosly a włosy rosną jak burza, dziękuję za te wspaniałe leki które wyleczyly mnie z depresji i dodaly chęci na normalne życie z pięknymi włosami

  • Odpowiedz paulina 28 kwietnia 2016 o 09:59

    Moja historia związana z włosami jest godna opowiedzenia na każdym forum i blogu o tematyce pielęgnacji włosów. W wieku przedszkolnym, kiedy opiekowała się mną babcia moim największym marzeniem były piękne, długie kosmyki, dokładnie takie jakie miały moje koleżanki. Niestety rzeczywistość była okrutna. Zamiast pięknych długich włosów, miałam krótką kacapkę, tzw. „zapałkę”, do tego grzywka, która wchodziła mi w oczy. Pewnego pięknego dnia kiedy babcia pięlegnowała kwiaty i krzewy w ogrodzie zauważyłam, że robi coś bardzo dziwnego, a mianowicie wokół krzewów rozkłada jakąś brzydko pachnącą papkę… Babcia widząc moje zdumienie wytłumaczyła mi, że to najlepszy naturalny nawóz, który sprawi, że krzewy szybko urosną, będą zdrowe i piękne. Długo nie myśląc, korzystając w nieuwagi babci „pożyczyłam” cudownego specyfiku i dość obficie wysmarowałam całą głowę „odżywką do krzewów”. Kiedy dumnie wparadowałam do domu mina mojej mamy była bezcenna! Trzymała się za głowę i aż krzyknęła z przerażenia. Właśnie wtedy dowiedziałam się, że to krowie odchody, zwykła gnojówka, którą w tamtych czasach ludzie starsi uznawali za jeden z lepszych środków wykorzystywanych w ogrodnictwie. Stojąc przed rodziną z krowią kupą na głowię i słysząc śmiech siostry wybuchnęłam głośnym płaczem. Co prawda włosy mi wtedy nie urosły ale ta historia robi za świetną anegdotę przy rodzinnym stole. Mimo tamtego wydarzenia eksperymenty z moimi włosami nie są mi obce, doczekałam się długich włosów, ale już tym razem stawiam na produkty wiadomego pochodzenia, ze sprawdzonym składem i o przyjemnym zapachu 🙂 ! pozdrawiam serdecznie wszystkie włosomaniaczki :* 🙂 🙂

    • Odpowiedz paulina 28 kwietnia 2016 o 10:08

      aha! i gdyby moja opowieść była warta nagrodzenia to chętnie przestestuje vitapil bambus +biotyna

  • Odpowiedz KASIA 27 kwietnia 2016 o 18:24

    Witam wszystkich serdecznie
    Pomimo iz od tamtego dnia upłynęło juz sporo czasu to do dziś dnia gdy wspominam ta zabawna przygodę z moimi włosami śmieje się sama z siebie Było to pięknego wiosennego dnia, miałam wtedy około 10 lat i wracalam z rodzicami samochodem do domu. Pamiętam tez ze uwielbialam gumy Donald i wtedy tez taka zulam. Było ciepło i okno w samochodzie miałam uchylone i postanowiła pozbyć się tej gumy właśnie przez nie. Pech chciał ze ta guma dziwnym trafem zamiast trafić za okno, znalazła się na moich włosach a ja zamiast zareagować w inny sposób to staralam się to ukryć i oparlam się o rękę przyciskajac to miejsce w którym wplatala mi się guma czas leciał a guma się coraz bardziej wtapiala w moje włosy. Moi rodzice jeszcze po drodze przystaneli do sklepu a ja siedzialam jak posag trzymając się za głowę. Pamiętam ze przechodziła wtedy starsza Pani obok i powiedziała ” co dziewczynki? Główną Cie boli? A ja juz miałam strach w oczach bo czulam co tam się dzieje No i niestety miałam racje bo gdy dotarlismy do domu to 1/3w mialam oblepiona roztopiona guma i cozRobili co mogli i takim sposobem przez dłuższy czas chodzilam ze sterczaca jak u jeża grzywną bo włosów całkiem nie dalam sobie ściąć.islam za swoje Chętnie wyprobowalabym Vitapil bambus i biotyna. Pozdrawiam cieplutko. Powodzenia

  • Odpowiedz Mart 27 kwietnia 2016 o 11:59

    Moja historia jest chyba bardziej wstrząsająca niż zabawna… Choć z perspektywy czasu potrafię się z niej śmiać 😉
    Mam siostrę starszą o 20 lat- kiedy ja miałam 3, ona miała 23. Łatwo się domyślić, kto był moim autorytetem i wzorem do naśladowania nr. 1! Często przeglądałam się siostrze, gdy malowała się i układała włosy przed lustrem. Bacznie sledzilam każdy jej ruch i wlepialam w nią swoje dziecięce oczka jak zaczarowana.
    Asortyment sklepów był w tym czasie mocno ograniczony, więc kobiety radziły sobie jak tylko mogły. Siostra do utrwalania swojej fryzury używała niebieskiego, galaretkowego żelu do włosów. Chyba wszyscy pamiętają te kolory tęczy zamknięte w tanim plastiku.
    Nie, nie…Nie zjadłam żelu do włosów na deser, no co Wy! Byłam wtedy na etapie kopiowania wszelkich zachowań, więc oczywiście sama zamarzylam o niebieskiej galarecie na moich cieniutkich, dziecięcych wlosiatkach. Zakradlam się do łazienki, gdy reszta domowników pochłonięta była przygotowaniami do świąt. Jakże się ucieszyłam, gdy zobaczyłam obiekt mego pożądania na brzegu wanny. Stał tam, taki niebiesciutki w zasięgu moich małych rączek. Chwilę później cała moja głowa kleiła się od szmaragdowy galarety. Pech chciał, że nie był to żel do włosów, a….chemiczny środek do mycia łazienek i toalet typu domestic czy Ajax. Jak możecie się domyślić, wypadły mi wszystkie włosy i popazylam sobie skórę głowy. Na szczęście reakcja domowników była prawie natychmiastowa, bo mogło się skończyć dużo gorzej. TAKZE DROGIE MAMUSIE PAMIETAJCIE O ZABEZPIECZANIU CHEMII GOSPODARCZEJ przed ciekawskimi rączkami Waszych pociech. U mnie na codzień o to bardzo dbano, jednak wystarczył jeden dzień przedświątecznego chaosu i dostałam co chciałam 😀 włosy odrosły, jednak są cienkie i słabe. Przy odpowiedniej suplementacji zauważam zwiększenie gęstości dlatego z chęcią przetestuje wersje z bambusem i biotyna

    Pozdrawiam wszystkie wlosomaniaczki!

  • Odpowiedz Magda 26 kwietnia 2016 o 18:23

    Dużo lepiej Ci w takim kolorku 🙂

  • Odpowiedz Malwina 26 kwietnia 2016 o 16:45

    Pamiętam doskonale jedną sytuację. Było to chyba w jakoś pomiędzy przedszkolem a zerówką. Koniecznie chciałam mieć grzywkę, a mama nie pozwalała mi jej ścinać, bo uważała, że niekorzystnie bym w niej wyglądała no i przeszkadzałabym mi w zabawie. Ale ja tak bardzo, bardzo chciałam ją mieć, że pewnego popołudnia, wzięłam nożyczki i sama sobie ją ścięłam. Przy samej skórze, a włosy wrzuciłam…. za wypoczynek! Z zadowoloną miną poszłam się bawić – myśląc, że nikt nigdy nie znajdzie tych włosów… W konsekwencji mama zaprowadziła mnie do fryzjera i moje pozostałe długie do pasa włosy zostały ścięte na „chłopaka”, bo włosy z przodu wyglądały tak tragicznie, że nie było dla nich lepszego rozwiązania… 😉

    Z chęcią przetestowałabym wersję Vitapil Biotyna + Bambus 🙂
    Pozdrawiam,
    Malwina (mail w formularzu 🙂

  • Odpowiedz Aneta 26 kwietnia 2016 o 16:44

    Włosy…. zawsze miałam cienkie i delikatne, strasznie niepodatne na układanie. Po pierwszej klasie LO postanowiłam obciąć moje zawsze długie włosy na krótko. Poszłam do fryzjerki. Nie wiem, czy to jej wina, czy włosów przyzwyczajonych do innego układania sie (a ułożyć je tak, by nie żyły własnym życiem to prawdziwa sztuka), ale po obcięciu:
    1. że ja miałam łzy w oczach bo tak idiotycznie wygladałam z grzywką dwucentymetrową prosto leżącą na czole to pikuś
    2. mama miała łzy w oczach i mówiła: może sie same jakos ułożą z czasem
    3. kolega który mnie zobaczył jako pierwszy nadał mi ksywę Anzelm – po 30latach nadal niektórzy tak na mnie wołają
    4. nauczyciel matematyki po rozpoczęciu roku: widze, że mamy nowego kolegę w klasie.

    Ale pokochałam w końcu te włosy 😉
    Teraz muszę używać cały czas leczniczych profesjonalnych kosmetyków, bo inaczej wypadaja garściami :/
    Chętnie przetestuję Vitapil Biotyna+Bambus .
    adomonik@gmail.com

  • Odpowiedz kararinaa 26 kwietnia 2016 o 12:44

    Trzymam kciuki za walkę o włosy, ja natomiast zaczynam walkę o wzmocnione paznokcie. Jeśli chodzi o włosy – to zawsze miałam gęste i mocno, obecnie drastycznie skrócone, więc bardzo zdrowe… Gorzej niestety z paznokciami, które są obecnie cienkie jak papier…
    Pozdrawiam 🙂

    ps. Miło „wracać” do blogosfery i widzieć, że blogi, które kiedyś obserwowałam – sama prowadząc swój – dalej są aktywne i mają się dobrze. Na pewno będę zaglądać! 🙂

  • Odpowiedz Martusiek 26 kwietnia 2016 o 10:16

    Jak byłam mała (początek około 8 lat) to bardzo, ale to bardzo lubiłam bawić się włosami – taka mini fryzjerka. Czesałam koleżanki, kuzynki i siostry(miałam ich wtedy trzy niedawno doszła kolejna).
    Pewnego dnia moja młodsza o dwa lata siostra powiedziała, że ma następnego dnia w zerówce zdjęcia do albumu pamiątkowego i że chciałaby mieć ładną GRZYWKE. No cóż siostra chce, to siostra ma – obcięłam jej „piękną” grzyweczke. Akurat mama była na jakimś wyjeździe więc nie miała nawet pojęcia co się dzieje, ale za to tato był przerażony 😀 próbował jakoś to podpiąć, bo o podcinaniu nie było mowy – no cóż podpiąć się nie udało i siostra ma piękną pamiątkę w postaci zdjęcia(Szkoda, że nie można wysłać tu zdjęcia, bo pośmiałybyśmy się wszystkie 😀 ). Obecnie dużo lepiej (w końcu za tydzień kończę 24 lata) idzie mi obcinanie włosów i układanie, ale od czegoś trzeba było zacząć 🙂

    Lotion mnie bardzo ciekawi, tabletki też są w porządku, bo już próbowałam.

    • Odpowiedz Martusiek 26 kwietnia 2016 o 10:22

      Za szybko mi się wysłało – wersja biotyna + bambus 😉

  • Odpowiedz Klaudia 25 kwietnia 2016 o 15:04

    Ach, od razu przyszło mi do głowy sentymentalne wspomnienie. 😉 Według przekazów rodziców urodziłam się jako mała, czarna małpka. 😀 Na szczęście większość włosów zniknęła wraz z dorastaniem. Niestety, te z głowy też. 😛 Jednak dumny tata, niezrażony posiadaniem takiego a nie innego potomka popędził do sklepu po pierwszą lalkę dla swojej córeczki. Jako, że było to niedługo po powrocie do domu ze szpitala, a tata miał problem z oceną skali, lala okazała się większa ode mnie. 😀 I tak leżałyśmy razem w łóżeczku ze swoimi czarnymi czuprynami. Dorastałam i opiekowałam się moją Olą najlepiej jak umiałam. Dbałam o jej pielęgnację przeciwzmarszczkową, używając maseczek peel-off podkradanych mamie, czesałam, kąpałam i przebierałam. Po kilku latach znudziła mi się jej monotonna fryzura w postaci kucyka z grzywką. Chwyciłam więc za nożyczki i obcięłam kitkę przy samej gumce. Kiedy gumka się zsunęła, a włosy rozsypały na boki, ujrzałam… łysą głowę! 😀 Producent postanowił zaoszczędzić na włosach i umieścił je z przodu i z tyłu głowy lalki, a puste miejsce zasłonił kucykiem. Wytrwale nakładałam Oli odżywki i maski, ale włosy nie chciały odrosnąć. 😛 Mam ją do tej pory schowaną na strychu i tak sobie teraz myślę, że była prekursorką awangardowych cięć wśród lalek. Możliwe też, że ta przygoda przyczyniła się do zaszczepienia we mnie iskry włosomaniaczej. 😉 Może teraz wyjmę ją z pudełka, odkurzę i zafunduję jej kurację lotionem Vitapil? A nuż, widelec, coś wykiełkuje. 😀 Bo tabletek, to Ola nie chce za bardzo połykać. Dlatego byłyby ewentualnie dla mnie. 🙂 Najlepiej w wersji Biotyna+Bambus.
    Pozdrawiam, Klaudia!
    P.S. Mój mail: purpurowooka@gmail.com

  • Odpowiedz SportGirl90 25 kwietnia 2016 o 14:40

    Ojjj mam bardzo dużo takich historii. Jako posiadaczka cienkich i delikatnych włosów (dlatego też przyda im się regenerujący kop) zawsze obawiałam się chodzenia do fryzjera… A to Pani zrobiła mi schodki, a to nie tak, nie taka grzywka itd. Jednak jest kilka momentów które zapamiętałam. Jednym z nich była wizyta u wiejskiej fryzjerki, szykowaliśmy się na wesele kogoś z rodziny i chciałam mieć loczki, nie wiele wiedząc oddałam się w jej ręce. Jak skończyła wyszłam z płaczem ponieważ miałam istne arfo na głowie… To był prawdziwy dramat, do tej pory to pamiętam….
    A teraz coś pozytywnego, przez bardzo długi czas zapuszczałam włosy, miałam je już do łopatek (więc jak na mnie to były długie) i coś mnie tknęło na wizytę u fryzjera. Pokazałam Pani krótkiego boba do ucha i kazałam ścinać. To była wtedy najlepsza decyzja w moim życiu, wyszłam tak zadowolona i wszyscy dookoła mówili że wyglądam świetnie, ja też się tak czułam!
    Ale teraz już zaznałam moja jedyną fryzjerkę i nie zmienię jej już nigdy, to bardzo komfortowe gdy idę ze spokojną głową i wiem że będę wyglądała dobrze…
    Wybieram: wersja Vitapil Biotyna + Bambus, Vitapil Profesjonalny Lotion

  • Odpowiedz Simoni.pl 25 kwietnia 2016 o 13:47

    Aby miec piekne włosy to chyba przede wszystki trzeba zacząc od wzmacniania od wewnątrz;_) Dobra dieta i suplementy potrafią zdziałać cuda;)

  • Odpowiedz Magdalena Ś. 25 kwietnia 2016 o 11:24

    Z dzieciństwa pamiętam sporo historii, związanych z moimi niesfornymi kosmykami, ale szczególnie jedna utkwiła mi w pamięci. Miałam sześć lat i razem z koleżanką przeglądałam muzyczne czasopisma jej siostry. Oczywiście starsza siostra o niczym nie wiedziała;) Na jednym ze zdjęć zobaczyłyśmy dość oryginalnie wyglądającą panią: skórzane spodnie i kurtka nabijane ćwiekami, ciężkie buty a do tego natapirowana fryzura we wszystkich kolorach tęczy. Prawdziwa punkówa! Nic dziwnego, że w szarych czasach Peerelu zamarzyło nam się odrobinę koloru i zapragnęłyśmy wyglądać podobnie. W tajemnicy przed wszystkimi nagromadziłyśmy w pudełku po butach różne mikstury do farbowania włosów: wkłady od pisaków, farby plakatowe oraz… bejcę do drewna w kolorze rubinowym;) Schowałyśmy się w łazience u koleżanki i tam, za pomocą pędzla do golenia, nakładałyśmy tę chemię na włosy. Niestety coś poszło nie tak, bo oprócz włosów pofarbowałyśmy tez łazienkę i swoje ubrania;) Rodzice na nasz widok o mało co nie dostali zawału! Wyglądałyśmy jak nieboskie stworzenia bardziej przypominające jakieś trolle z bajki, niż panią z gazety 😀 Skończyło się wielkim praniem i szorowaniem, a przy okazji też obcięciem włosów, bo bejca tak je posklejała, że nawet kilkakrotne mycie niewiele pomogło;) Oj, na długo odebrało nam to ochotę na eksperymenty z włosami! A jeśli chodzi o bardziej „poważne” doświadczenia ze wzmacnianiem włosów, to niestety im niewiele pomaga. Są z natury cienkie i delikatne, mają też tendencję do wypadania. Stosuję co jakiś czas wcierkę-maseczkę z soku wyciśniętego z czarnej rzepy i faktycznie, stan włosów jakby się poprawia, niestety na krótko. Trochę się obawiam tego, co czeka mnie już niedługo po porodzie. Tak, tak, nasłuchałam się historii o tym, jak to młodym mamom włosy wychodzą garściami. Ich wypadania pewnie nie uniknę, ale chciałabym chociaż w połowie je powstrzymać. Pewnie zrobię „research” w Internecie i wśród znajomych a potem nabędę jakieś środki, które nie pozwolą, by włos mi z głowy spadł 😉 (wersja dla mamy;))

  • Odpowiedz Agata 24 kwietnia 2016 o 17:22

    Moją historię wspominam często z mamą, która do dziś wypomina mi, że później musiala się za mnie wstydzić w szkole. Ogolnie urodziłam się z rzadkimi włosami, wiec mama dbala o moje wlosy i chciała je zapuscic i doprowadzić do kultury, ale ja Jako młoda dziewczynka, która w przedszkolu obserwowala swoje koleżanki majace krótkie wlosy chciałam być jak one, bo przecież czułam się inna ( przy czym mniej fajna 😀 ) postanowiłam je sciac. Prosilam mame, która mimo nalegania nie chciała ustapic i isc ze mna do fryzjera. Postanowilam wziąć sprawy w swoje rece, a ze miałam swoja ,,przyjaciolke” starszą o dwa lata sasiadke i często razem spedzalysmy cale dnie postanowila mi pomóc 😀 (Boże..byly wakacje z przedszkola na pierwszą klase podstawówki ale przecież czułam się dorosla bo wychodziłam z przedszkola :D) i teraz najlepsze.. niektóre dziewczyny wspominają swoje fryzury z dzieciństwa,, na garnek” prawda? to co ja mam powiedzieć? Moja kolezanka obciela mi wlosy NAPRAWDE wg zabawkowego garnka, ktory nalozyla mi na glowe 😀 a ja zamiast plakac czy martwic się jak wyglądam bylam dumna i opowiadałam w szkole nawet nauczycielom we wrześniu o tym 😀 Mama miała ochote zapaść się pod ziemię ze wstydu, gdy na pierwszej wywiadówce wychowawczyni zapytała ją, czy mówię prawdę 😀 Wersja Biotyna + Bambus. Pozdrowienia, Agata 😉

  • Odpowiedz Ola 24 kwietnia 2016 o 12:10

    Moje wlosowe dzieje opowiedzial mi moj starszy o szesc lat brat, ktory swoja droga przy kazdej mozliwej okazji mi je wypomina 🙂 gdy chodzilam do zerowki i wczesnych klas szkoly podstawowej, jakos tak wyszlo ze obowiazek uczesania mnie do szkoly spadl na mojego Tate. Po kilku takich porankach, podobno ze lzami w oczach bieglam do brata trzymajac w dloni grzebien i proszac go by mnie uczesal, bo tata tak mnie ciagnie za wlosy ze polowe z nich wyrywa. Brat oczywiscie nie bezinteresownie jak to brat (pobieral oplaty w postaci cukierkow) jakos mnie czesal i tak chodzilam do szkoly. Gdy wracalam Mama nie raz z przerazeniem ogladala moje wymyslne fryzury, ktore skladaly sie z wielu kucykow upietych gumkami i gdzie tylko sie dalo powpinanymi spinkami. Do dzis zostaly mi zdjecia jako dowod zbrodni na moich wlosach 🙂
    Chcialabym wyprobowac Vitapil Biotyna+Bambus 🙂

  • Odpowiedz Asia 24 kwietnia 2016 o 11:49

    Moje wlosy w dzieciństwie przeszly naprawde wiele! Moglabym napisac wiele smiesznych historii z tego okresu ale na ostatnich świetach dowiedzialam sie czegoś nowego więc na ta historie padlo;d kiedy mialam moze 5latek Mama zostawila mnie sama wraz z siostrą w domu doslownie na 5minutek zeby wyskoczyc do sklepu (zapewne po smietane). W domu trwal remont, a w tym czasie akurat Tato przyklejal slynne kasetony do sufitu (kiedys taka moda byla ;d). No więc wszedzie w domu bylo pelno kasetonow, oraz wiaderko z klejem (no w koncu jakos musialy sie trzymac). Moja kochana starsza siostra wyczaila owe wiaderko z klejem, zawołała mnie i oznajmila ze mamy duuuzo nowego szamponu i umyje mi wlosy tak jak to zawsze robila Mama, ja oczywiscie z bananem na ustach usiadlam wygodnie na podlodze i poddalam sie zabiegowi… Teraz mozecie wyobrazic sobie mine Mamy jak wrocila ze sklepu a ja mialam juz część włosów w nowym „szamponie”! Nie obeszlo się bez ostrego ciecia:D oczywiscie teraz juz mam dosyc dlugie wlosy, stram sie o nie dbac, a Vitapil Biotyna+Bambus bylby swietnym wzmocnieniem dla standardowego u mnie wiossenego wypadania:)

  • Odpowiedz val 24 kwietnia 2016 o 11:16

    Moja mama ze śmiechem opowiada, że zadatki na włosomaniaczkę miałam już jako mała dziewczynka. Kiedy miałam 2 latka, mama na chwilę spuściła mnie z oka… a następnie znalazła w kuchni z rozbitymi na głowie kilkunastoma jajkami 🙂 Podobno podpatrzyłam sobie ten patent u babci, która lubiła robić maseczki z jajka na włosy.
    Interesuje mnie wersja dla mam 🙂

  • Odpowiedz myszalke 23 kwietnia 2016 o 21:07

    Śmieszna włosowe wspomnienie? Moje mnie teraz bawi, ale w dzieciństwie wcale nie było mi do śmiechu 😉 Dzieci przychodzą na świat z różnym stopniem owłosienia głowy. Niektóre mają piękne gęste włoski, niektóre są łyse, a niektóre mają delikatny puszek. Należałam do ostatniej z tych grup. Problem w tym, że puszek uparcie nie chciał zamienić się w normalne włosy przez długi czas. Włosy zaczęły mi rosnąć dopiero w 3-4 klasie podstawówki. Bardzo zazdrościłam koleżankom długich włosów, a co za tym idzie możliwości czesania warkoczy, kucyków i koczków. Nie umiałam się pogodzić z tym, że moje włosy wyglądają jak piórka fruwające wokół głowy, więc znalazłam rozwiązanie – zakładałam na głowę rajstopy. Imitowały one dwa długie warkocze 😉 Do dzisiaj cała rodzina wspomina jak biegałam z rajstopami na głowie i zmuszałam wszystkich do chwalenia mojej cudownej fryzury 🙂 Dzieci mają niesamowitą wyobraźnie i niekiedy tak łatwo potrafią uporać się z kompleksami. Szkoda, że z czasem gdzieś to gubimy.
    Z chęcią wypróbowałabym Vitapil Biotyna+Bambus, gdyż moje włosy do dzisiaj opornie rosną, mimo że już nie są puszkiem to i tak są bardzo delikatne. Może Vitapil by im pomógł?:)

  • Odpowiedz M 23 kwietnia 2016 o 20:04

    Hej, moja historia wlosowa jest związana z moimi odwiecznymi włosowymi kompleksami. Zawsze miałam cienkie i rzadkie włosy, które za nic nie chciały rosnąć. Kiedy byłam mała znajomi moich rodziców i wszystkie moje koleżanki śmiały się ze mnie, że wyglądam jak chłopiec dlatego wpadłam na genialny pomysł i codziennie wiązałam na głowie długie chustki które jak wtedy myślałam doskonale imitowaly moje włosy 😛 Jeżeli jakimś cudem bym wygrała chciałabym przetestować wersję Vitapil Biotyna + bambus. Pozdrawiam M.
    msierpien97@wp.pl

  • Odpowiedz Anita B. 23 kwietnia 2016 o 19:30

    Lotionu nie miałam, ale po tabletki sięgałam od czasu do czasu i faktycznie pomagały 🙂

  • Odpowiedz Karolina 23 kwietnia 2016 o 16:21

    Wczytując się w te szalone historie poprzedniczek, nie mam pewności, czy coś ugram, ale mam parę ciekawych historii związanych z włosami, ponieważ w szalonych latach nastoletnich lubiłam z nimi kombinować. Zwykle nosiłam wtedy drapieżną krótką fryzurkę, która często zmieniała kolor. Pewnego razu zamarzyły mi się włosy w kolorze ciemno-granatowym (refleksy rodem z bohaterek komiksów, które namiętnie czytam :)). Jednak żeby efekt tonera, który zakupiłam był spektakularny, musiałam rozjaśnić swoje wcześniej malowane na rudo włosy. Podeszłam do tego dość rozsądnie, ponieważ udałam się na ściąganie koloru do profesjonalisty oraz rozłożyłam przedsięwzięcie w czasie. Jednak z tym tonerem postanowiłam rozprawić się sama. Efekt? Zamiast granatowego jak noc i pełnego blasku koloru- turkus rodem z brudnych wód Bałtyku. I nocna wyprawa do Tesco 24h po czarną farbę do zamalowania „tego”. Oczywiście czarna trwała farba nie miała zdolności całkowitego pokrycia nieudolnej próby, więc podczas każdorazowego mycia odsłaniało mi się coraz więcej zielono-niebiesko-niezidyntyfikowanych pasemek. Mimo to fantazja o niebieskim kolorze na głowie pozostała do dziś- od 10 lat chodzę sobie z niebieskim pasemkiem na grzywce, która stała się moim znakiem rozpoznawczym.
    Na chwilę obecną uparcie zapuszczam włosy, by oddać je na fundację, więc w ramach wsparcia w jakości włosia chętnie przygarnę zestaw z wersją Vitapil Biotyna + Bambus.
    Pozdrawiam!
    Ps. Tak, mam bardzo liberalną mamę, co do moich zmian wizerunku 🙂

  • Odpowiedz Beniutka 23 kwietnia 2016 o 13:25

    No tak…. Ciekawa historia włosowa z dzieciństwa. Samodzielne obcinanie grzywki- było’ fryzura „od miski” obcinana przez mamę w kuchni- była, krótkie włosy „na braciszka”- były.
    Ale przecież wszystkie dziewczynki idące do 1.Komunii w początkach lat 90-tych musiały mieć długie włosy, to zaczęło się zapuszczanie. Na nic prośby, że mam dość, że chcę obciąć, tata kupował długowłose lalki Barbie celem przekupienia mnie. A że rodziciela dopadł testosteron i geny, to jego fryzura mocno była już przerzedzona, zakola+łysinka. Byłam raczej wygadanym dziewczęciem, co mi zresztą zostało. I w końcu w czasie kolejnej kłótni o obcinanie włosów wykrzyczałam tacie: ” A CO TY SOBIE MYŚLISZ, ŻE JAK SAM JESTEŚ ŁYSY, TO JA BĘDĘ NOSIĆ ZA CIEBIE DŁUGIE WŁOSY???!” Efekt? Włosy obcięte do brody jeszcze w tzw. „białym tygodniu”. Ale anegdotka jest 😀

    Potem też było ciekawie, w 6.klasie obcięłam na krótko, tata załamany, w 1.kl gimnazjum miałam na głowie zemstę fryzjera- pewnie ze 2cm, ale grzywka półokragła na czoło szła, a jakże, porażka, ale będę twarda. Rodziciel powiedział, że na następnego fryzjera da mi kasę na koniec gimnazjum. „TAAAAK? SAm mnie będziesz prosił, żebym obcięła włosy” I się doczekałam- po roku zapuszczania „na dzika” i suszenia głową w dół. 😀

    A Vitapil wybrałabym biotyna+bambus.

  • Odpowiedz Monika 23 kwietnia 2016 o 10:11

    Swojej historii nie wspominam dobrze. Mam trzech braci, gdy byłam w podstawówce a moi bracia w gimnazjum, bawiliśmy się butelkami szklanymi. Układaliśmy je na łące i rzucaliśmy w nie kamieniami, sprawdzając kto przewróci więcej butelek, coś w stylu wiejskiej gry w kręgle ;). W pewnym momencie odeszłam od nich kawałek, chyba zbierałam kwiatki .
    Słabo było mnie widać z daleka, jeden z moich braci chciał pokazać jak daleko rzuci butelką, która niefortunnie trafiła prosto w moją głowę. Rodzice zawieźli mnie do szpitala, tam aby móc zeszyć ranę trzeba było usunąć dość dużą część włosów. Będąc w takim wieku, bardzo wstydziłam się chodzić do szkoły, wiedziałam, że dzieci będą się śmiały. Blizna po tej „zabawie” została do dziś, widać ją zawsze jak zepnę/zwiążę włosy.
    Wybieram Vitapil Mama.

  • Odpowiedz Melania 22 kwietnia 2016 o 23:37

    Hmmm z dzieciństwa ? jako że byłam grzeczną dziewczynka to i w temacie włosowym taka byłam, ale do czasu. Pamiętam Andrzejki 97′, kiedy byłam już nastolatką. U przyjaciółki ( po dziś dzień) robiłyśmy topienie wosku. Zrobiłyśmy nastrój, ciemno, okna pozasłaniane, kubeczek z wodą, świeczka woskowa , klucz i do roboty… Przyjaciółce pamiętam, wyszedł różaniec i , ze zostanie pewnie zakonnicą. Mi natomiast zaczęło wychodzić coś na kształt korony , więc pewnie miałam wyjść za księcia. Jednak tego nie dowiedziałyśmy sie już niestety nigdy, gdyż z tej radości zbliżyłam czuprynę do świeczki i… wybuchł mi na głowie mały pożar. Na szczęście przyjaciółka była na tyle przytomna, ze polała mi łepetynę wodą z kubeczka. Ale straty poniosłam ja- wypalona grzywka i swąd w całym pokoju. Wyobraźcie sobie dziewczyny …Ale nie ma tego złego. Wyszłam wprawdzie nie za księcia na białym koniu a za… strażaka.
    Wybieram z bambusem, pozdrawiam

  • Odpowiedz inu 22 kwietnia 2016 o 23:28

    Miałam już sporo wcierek, odżywek , serów itp. Sprawdził się jak narazie Seboradin, Vitapil wypróbuję na jesień 😉

  • Odpowiedz Patrycja 22 kwietnia 2016 o 23:11

    Hej 😉 Moją historię z dzieciństwa muszę zacząć, od przybliżenia rodzaju moich włosów. Otóż są one kręcone. Zwijają się w rureczki, kiedy odpowiednio je nawilżę i dociążę 😀 Już kiedy leżałam w wózku i mama zabierała mnie na spacery ludzie pytali, czy jestem „murzyniątkiem”, ponieważ miałam czarne „guzki” ze skręconych włosków na całej głowie ;P Włosy rosły i rosły a ja razem z nimi. Nie muszę nawet mówić jaką mordęgą bylo czesanie ich, dlatego odbywało się to tylko raz w tygodniu, po myciu. Włosy zjaśniały do brązu, a razem z utratą koloru rozprostowały się, nawet miałam grzywkę. Wtedy, już jako 6/7 latka postanowiłam, że chcę mieć włosy jak panie z reklam. Wzięłam okrągłą szczotkę i postanowiłam zrobić sobie za jej pomocą piękne fale. Zaczęłam od czubka głowy po prawej stronie, nawijając włosy na szczotkę, jak mi się wydawało, tak jak pani z reklamy. Niestety, po pociągnięciu za szczotkę nie uzyskałam ani pięknych fal, ani nie uwolniłam od szczotki moich włosów . Włosy trzeba było obciąć prawie przy skórze głowy ;( na szczęście czupryna wciąż mi się lekko falowała, więc nie rzucało się to bardzo w oczy, wyglądąło to tak, jak spuszone baby hair. Płakałam wtedy całą noc ;(
    Przyznam się, że od tego czasu nie sięgam po okrągłą szczotkę, bo boję się powtórki z dzieciństwa ;p Włosy w okresie dojrzewania ponownie zaczeły się kręcić, a na studiach wróciły sprężynki 😉 Teraz bardzo je lubię, są trochę jak mój znak rozpoznawczy, jednak w dzieciństwie marzyłam o prostych, lejących się włosach. Ich pielęgnacja jest pracochłonna, jednak doceniam je za to, że prawie zawsze mam gotową fryzurę 🙂 Walczę teraz o długość, ponieważ fatalnie wyglądam w krótkich włosach.
    Ostatnio żadna wcierka nie odpowiada mojej kapryśnej skórze głowy, ba, odrzuciła nawet sprawdzone oleje pobudzające wzrost włosów (Khadi, olejek Babuszki Agafii pobudzający wzrost włosów). Jantar powoduje swędzenie skalpu, co też jest dla mnie nowością, bo zużyłam wiele jego buteleczek. Chciałam spróbować Vitapilu, bo dobrze wspominam ten suplement diety, ale rozważam też testowanie wcierki Seboradin Niger. Czytałam że jest skuteczna i nie podrażnia skalpu. Pamiętam, że służyły mi też wcierki Babuszki Agafii.
    Chciałabym wypróbować zestaw Vitapil Biotyna + Bambus.

  • Odpowiedz wonka080 22 kwietnia 2016 o 22:50

    Od zawsze uwielbiałam, jak ktoś bawił się moimi włosami. Nie mam siostry, która mogłaby pleść mi warkocze i tworzyć przeróżne fryzury, jednak mam… Mamę 🙂 Zawsze miałam zadbaną fryzurę, włosy czesane najczęściej w wysoki kucyk (prawie zawsze zawiązywane welurową gumką do włosów :D) lub warkocz dobierany. Jednak z dzieciństwa najbardziej pamiętam jeden moment… Gdy kładłam się spać Mama czytała mi książki, a gdy już „odlatywałam” kładła się za mną i bawiła się moimi włosami, przeczesując je palcami… Uwielbiałam to! Zawsze, gdy Mama przestawała już ruszać dłonią, bo myślała, że już śpię, to specjalnie delikatnie się ruszałam, a Mamy dłoń dalej gładziła moje włosy. Mogłabym tak bez końca… Ten rytuał został nam do dziś. Gdy mi ciężko lub źle, albo po prostu chce poczuć się lepiej, to kładę głowę na Mamy kolanach i odpływam… Zawsze będę to uwielbiała i będzie mi się to kojarzyło z matczynym ciepłem. To nic, że mieszkamy daleko od siebie i na karku mam już 25 lat, Męża i może już niedługo będę miała swoją córcie (lub synka, obojętnie :)), która będzie mogła zasypiać z moimi palcami wplecionymi w jej piękne, miękkie włosy… 🙂

    Iwona
    iwona_s_991@wp.pl
    Wybieram: wersja Vitapil Biotyna + Bambus

  • Odpowiedz Lakieromaniasyli 22 kwietnia 2016 o 21:59

    Moje włosy nie mają ciekawej historii.
    Jedne co to kiedyś z nudów zaplotłam sobie nad prawym ramieniem warkoczyk. Było to na początku szkoły średniej. Po jakomś czasie wybrałam się do fryzjera, a o warkoczyku zapomniałam. Fryzjerka zapytała mnie co z nim robimy. Powiedziałam, że nie wiem. Fryzjerka mnie obcięła tak jak chciałam na krótko i zrobiła mi niespodziankę zostawiając warkoczyk. Chodziłam tak z nim parenaście lat i obcięłam dopiero w zeszłym roku w czerwcu na okazję ciąży. Chciałam na sam początku to zrobić, ale jakoś wiecznie nie po drodze było mi do fryzjera. Obecnie trochę tęsknię za warkoczykiem.
    Niestety z dzieciństwa nie pamiętam czy miałam jakieś historie.

    Jeśli się załapię wypróbowałabym tabletki.
    Dziś gdzy właśnie minął 3 miesiąc po ciąży jestem załamana. W czasie ciąży włosy bardzo mi się wzmocniły i zgrubły, a od tygodnia wylatują mi garściami że aż mam już prześwity 🙁 we wtorek strzyżonko a obecnie szukam jakiś suplementów albo coś bo za chwile będę łysa 🙁

  • Odpowiedz Dziecko We Mgle 22 kwietnia 2016 o 21:54

    Moja ciekawa historia wydarzyła się na przełomie podstawówki i gimnazjum 🙂 Po Komunii moje proste włosy z różnych względów ścięłam „na chłopaka”. Po ok. roku do półtora postanowiłam ponownie je zapuścić (ach te baby ;]). Zaczęły jednak odrastać okropne, fruwające, bezkształtne…Jedyne co przypominały to…Trapez 😀 Dzieci w gimnazjum oczywiście nie dawały mi żyć i powoli wpędzały w depresję 😉 (szczególnie, że w tym okresie bardzo popularna była reklama farb Garniera, która brzmiała: „Czy nie chcesz aby Twoje włosy wyglądały jak ufarbowany hełm?”)
    Mama wręczyła mi zatem 70 zł i wysłała do salonu L’oreal. Udałam się tam i jakież było moje zdziwienie, gdy na wstępie Pani Stylistka stwierdziła, że mam loki…Myślałam, że jest niespełna rozumu, ale zostałam 😉 Okazało się, że miała rację! 🙂 Od razu burzy zdefiniowanych loków nie osiągnęłam, ale już po jednym dniu przestano wołać do mnie sloganem z Garniera 😉 To zdecydowanie jeden z piękniejszych dni w moim gimnazjalnym życiu 😀

  • Odpowiedz Beata 22 kwietnia 2016 o 21:51

    Włosową historię z mojego dzieciństwa znam nie tylko ja, ale również mój tato i mama. Niedawno nawet, gdy uczesałam sobie pięknego koczka trochę jakby z boku, mama nie omieszkała przypomnieć tej historii tacie. Otóż, jako uczennica pierwszej klasy, jak to zwykle bywa wśród małych dziewczynek byłam posiadaczką długich włosów. Mama zawsze zaplatała mi je w warkocz lub koński ogon. Pewnego dnia, pod nieobecność mamy obowiązki fryzjerskie musiał przejąć tata. Biedaczek sporo się musiał namęczyć, aby ujarzmić moje niesforne kłaczki, ale w końcu udało mu się złapać wszystkie w gumkę i związać w kucyk, tyle że…. trochę krzywy….Tzn. kucyk był z boku. Tak jakby miały być 2 kucyki tylko tego drugiego nie było… Jakby zniknął 🙂 Mnie to raczej nie przeszkadzało, koleżankom chyba też się podobało bo nic nie mówiły, ba…. nawet się nie śmiały więc chyba wszystko było ok. Nie rozumiałam tylko dlaczego po powrocie ze szkoły mama zrobiła tacie awanturę a propo mojego kucyka:)
    Biotyna + bambus

  • Odpowiedz Marysia 22 kwietnia 2016 o 21:50

    Ooo…. u mnie było przymusowe strzyżenie. Miałam może 8 lat. Pamiętam dobrze bo to było przed 1 komunią. Mozolnie zapuszczane włosy . Pewnego ranka mama nie mogła rozczesywanie moich włosów. Po nocy pojawił się w kich meeeega kołtun. Po dokładnych oględzinach okazało się że usnelam dziamgajac w buzi gumę Turbo. Podczas snu guma wypadła na poduszkę i poza klejąca całkiem moje długo zapuszczane mysie ogonki. Był płacz nie z tej ziemi, i obowiązkowa fryzura od garnka. Jeśli się uda proszę o wersję z bambusa

  • Odpowiedz Hanna 22 kwietnia 2016 o 21:47

    Kiedy byłam dzieckiem miałam piękne, jasne blond włoski, wręcz białe. Wszyscy zawsze się nimi zachwycali, bo naprawdę były niepowtarzalne i rzadko spotykane, gęste jak na moje słowiańskie geny, które zazwyczaj nie obdarowują nas (a na pewno kobiet w naszej rodzinie) gęstymi i grubymi kosmykami. Jako dziecko miałam okazję i szczęście wiele podróżować z moimi rodzicami. Często odpoczywaliśmy na plażach, ale też wybieraliśmy się na bardziej aktywne wyjazdy, na przykład na Mazury. Pewnego lata, kiedy miałam ze trzy latka, trafiliśmy właśnie nad polskie jeziora, do jednego z ośrodków, w którym mieli stajnie. Od zawsze ciągnęło mnie do koni (to też mam w genach, pradziadek był oficerem i kochał swojego kopytnego zwierza), tak samo jak mojego brata, który, mając trzynaście lat, korzystał z uroków mazurskich lasów i szans na naukę. Gdy on jeździł konno w terenie, ja z rodzicami spędzaliśmy czas w okolicach stajni, też w samym budynku, gdzie karmiliśmy konie marchewkami i głaskaliśmy (oczywiście za zgodą właścicieli stajni, bo jako właścicielka konia sama się denerwuję, gdy ktoś karmi mojego konia bez pytania). Tak bardzo lubiłam konie, a one mnie, że pewnego dnia odwróciłam się do rodziców przy boksie i uśmiechnęłam się, szczęśliwa, do czasu. W tym momencie zwierz złapał moje włosy, myśląc, że są sianem (teraz to by się bardzo nie pomylił :D). Na szczęście wypluł, chyba mu nie smakowały! Tyle dobrze, że mój zwierzak woli banany od moich włosów, bo chyba skończyłabym łysa 😛
    Jeśli udałoby mi się wygrać suplement, to chętnie wypróbowałabym Vitapil Biotyna + Bambus – biotyna działa na kopyta mojego konia, to może i u mnie da radę? 🙂

    Miłego wieczoru!

  • Odpowiedz Justyna 22 kwietnia 2016 o 21:16

    Ciekawa historia z mojego dzieciństwa związana z włosami – było wiele, jednak mam taka szczególną, ulubiona 🙂
    Mając 8 lat miałam przepiękne włosy- jaśniutki blond, proste, bardzo gęste, no i przede wszystkim naprawdę długie, sięgające co najmniej bioder. Mama była nimi zachwycona, do czasu aż nie wpadła do mnie z wizytą moja kuzynka Aneta. Jej nowa fryzura strasznie mi się spodobała. Do tego stopnia, że zadzwoniłam do mamy,która akurat była w pracy czy mogę pójść do fryzjera z Aneta podciąć włosy tak jak ona. Tyle mamę błagałam, aż wreszcie się zgodziła, pewnie myślą że chodzi o parę centymetrów. Jakie było jej zdziwienie gdy zastała córkę z włosami wystającymi ledwie za uszy i grzywką 🙂 No ale ja byłam zadowolona, już nie musiałam tyle się z nimi tyle męczyć.
    Teraz jak na złość, chciałbym mieć włosy takie jak kiedyś 🙂 Niestety przez problemy z tarczycą mam ich o wiele mniej, do tego od mniej więcej 4 lat kręcą się jak głupie, co nie ułatwia sprawy w okiełznaniu ich. Stosowałam już kilka suplementów, i różnych wcierków , jednak nie dały takich efektów jak oczekiwałam, może z Vitapilem będzie inaczej 🙂 Jeśli by się udało to byłabym wdzięczna za Biotyne + Bambus 🙂

  • Odpowiedz Basia 22 kwietnia 2016 o 20:33

    Moja historia wiążę się z późnym dzieciństwem bo byłam już w liceum. 🙂 Nigdy nie szalałam wcześniej z wyglądem – ani dziwnych kolorów na włosach ani ciężkich makijaży, więc w końcu musiałam zrobić coś innego i postanowiłam: dredy! Miałam je przez ponad rok – samo ich robienie nie jest zbyt przyjemne (naprawdę boli!) a dbanie o nie naprawdę uciążliwe (mycie i suszenie – jakby prać wełniany koc 😉 ). Na szczęście nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło… Gdy w końcu wystarczająco zaczęłam tęsknić za przyjemniejszymi w dotyku włosami obcięłam je zupełnie i zaczęłam zapuszczanie… Na początku szło naprawdę łatwo, pewnie dlatego że zaczynały od nowa, dopiero teraz zwolniły ale chociaż kondycji cały czas są niezłej.
    (wolałabym wersję Vitapil Biotyna + Bambus)
    Co do wcierek to używałam tej z seboradin z rzepą ale potem przejęła ją mama i była dosyć z niej zadowolona – tylko zapach jest mocno specyficzny… Za to staram się pić pokrzywę dosyć regularnie ale jak na razie ciężko mi coś powiedzieć o jej efektach… Nad Vitapilem się ostatnio zastanawiałam ale na razie odpuściłam branie tabletek.

  • Odpowiedz Aga 22 kwietnia 2016 o 20:25

    Kiedy miałam 7 lat mama postanowiła obciąć mi włosy na krótko, a w związku z tym że zrobiła to samodzielnie to efekt był taki że zmieniłam się w chłopca. Wszystkie dzieci mówiły na mnie Adaś. Nie mogłam jej tego długo wybaczyć Nie pogniewałabym się gdy trafił do mnie zestaw Biotyna+ bambus. pozdrawiam

  • Odpowiedz Paula 22 kwietnia 2016 o 20:13

    Ja bardzo chętnie przetestowałabym wersję z Vitapil Biotyną. 😉
    W dzieciństwie raczej nie miałam większych problemów z włosami w porównaniu do teraz. Były ładne,bardzo jasne. Ot, jak to włosy dzieci. Gdy miałam 9 lat, niechcący rozpoczęłam swoje dzikie eksperymenty…Mówiąc niechcący mam na myśli naprawdę nieumyślne zmiany, mimo że jako dziecko byłam okropna. 🙂 I tu zaczyna się moja historia…
    Zacznijmy może od tego, że mam bardzo kochaną ciocię w Grecji. W pewne piękne, słoneczne wakacje ja, bardzo niegrzeczne i psotne dziecko oraz moja mama wybrałyśmy się do niej na tydzień w ramach wypoczynku. Wiadomo, „nowy świat” dla dziewczynki, frajda, możność powiedzenia innym ze szkoły, gdzie się było. Cud, miód i orzeszki… Wszystko było jak z bajki, aż do feralnego wieczoru. Gdy moja mama z ciocią rozmawiały, ja, „bardzo dorosła” 9-latka udałam się pod prysznic. Ponieważ łazienka cioci była ogromna i pełna kosmetyków, jakie tylko można sobie wyobrazić, moja dziecięca ciekawość wzięła górę i postanowiłam sobie co nieco potestować. 🙂 Szczególną uwagę przykuła ładnie pachnąca buteleczka. Co tam, że kolor jakiś dziwny , nic nie wzbudziło moich podejrzeń, więc dawaj na głowę zawartość. Mycie było całkiem przyjemne, dużo kolorowej piany, wszystko pięknie, ładnie… Gdy wyszłam z łazienki niczego nie podejrzewając, moja mama z ciocia nadal były pogrążone w rozmowie. Jedno spojrzenie na mnie i już wiedziałam,że coś jest nie halo. Okazało się, że zamiast pachnącego, super, szamponu dla dorosłych użyłam…rudej szamponetki do włosów mojej cioci… I tak oto z małej, szarej 9-letniej myszki , stałam się małą, ognistą, 9-letnią diablicę. 🙂 Po powrocie z wakacji oczywiście nie przyznałam się koleżankom do swojej gafy, ale twierdziłam z dumą i pełnym przekonaniem, że to te mocne, greckie słońce tak mnie zmieniło. O ile dziewczynki jako tako mi uwierzyły, o tyle nauczyciele już nie bardzo. 😉 Mimo nieco krzywych spojrzeń ( no bo która NORMALNA MATKA pozwoliłaby dziecku w tym wieku farbować włosy?!), wszyscy zgodnie twierdzili, że kolor włosów idealnie współgra z moim charakterem. No cóż…;)

    • Odpowiedz Paula 22 kwietnia 2016 o 20:18

      A tak w ogóle jeszcze zapomniałam dopisać 😉 Vitapilu nie znam, choć słyszałam o nim dobre opinie. W swojej walce o ładne włosy (obecnie) stosuję Biotebal i wcierki Jantar oraz z czarną rzepą, ale po 3 tygodniach jeszcze nie widzę rezultatów. Obawiam się, że może jednak nie działają na mnie, tak jak powinny. 🙁
      Serdecznie Cię pozdrawiam i masz przepiękny kolor włosów! 🙂

  • Odpowiedz Klaudia 22 kwietnia 2016 o 20:08

    Jaki masz teraz kolor? Wlosy swietnie sie prezentuja 🙂

  • Odpowiedz Marzena 22 kwietnia 2016 o 20:04

    Widzę że coś idealnego dla mnie ! Ostatnio bardzo mi zaczęły wypadać włosy, już myślałam że mnie to ominie i nie będą wypadać po ciąży. Jednak… dopadło mnie i strasznie mnie to dołuje….

    A moja historia związana z włosami

    Jak to na kobietę przystało lubię zmiany, najbardziej związane z włosami.
    Pewnego dnia, wpadłam na pomysł by zrobić sobie pasemka. A że jako nastolatka byłam dosyć odważna, zapragnęłam mieć bordowe pasemka. Kupiłam w sklepie farbę do włosów z specjalnym czepkiem . Myślałam sobie w tedy, że na pewno się uda, skoro na opakowaniu farbowanie prezentowało się tak prosto. Poprosiłam moją siostrę do pomocy, ta starannie wyjmowała szydełkiem włosy na zewnątrz czepka. Zrobiła to tak dokładnie – że wyjęła prawie wszystkie. I tak gdy uradowana poszłam zmywać farbę… zaniemówiłam.
    Moje włosy były czerwone jak u Michała Wiśniewskiego, a ja w dodatku nastolatka borykałam się z trądzikiem. Te połączenie wyglądało tragicznie, byłam załamana. Cała rodzinka zleciała się do łazienki próbując mnie pocieszyć – E tam nie jest tak źle ! Teraz w końcu rzucasz się w oczy !
    Dobrze wiedziałam jaka jest prawda i w jakiej sytuacji się znalazłam. I tak oto próbowałam się sama ratować. Kupiłam kolejną farbę i ta niestety nic nie pomogła, znów poleciałam do sklepu i kupiłam jeszcze ciemniejszą. W ciągu 24 h zafarbowałam włosy 3 krotnie…
    I tak oto w ten sposób, zniszczyłam włosy tak bardzo że musiałam ściąć je na ,,chłopaka”
    Od tamtej pory jestem bardzo ostrożna w kwestii farbowania włosów, odkąd jestem włosomaniaczką ( będzie już ponad 4 lata ) użyłam farby tylko 3 razy 😀

    Pozdrawiam Serdecznie i trzymam kciuki za resztę !

  • Odpowiedz Becia 22 kwietnia 2016 o 19:30

    Włosy i dzieciństwo? Ha! Zawsze miałam długie, puszące się kosmyki… Codzienne poranne czesanie było dla mnie mordęgą – mama się spieszyła, ciagnęła, bolało jak diabli. Zawsze to samo – warkocz. Nieznosiłam swojej fryzury, chciałam mieć krótkie włosy i grzywke – jak koleżanki w przedszkolu. Mama twierdziła, że nie, bo mam za niskie czoło.
    Oczywiście zdanie na ten temat miałam własne (oczywiście rozbieżne z mamą) i po jakimś czasie bezowocnego proszenia, wzięłam sprawy w swoje ręce 😀 – nożyczki i pod stół, żeby rodzicielka nie widziała (o lusterku nie pomyślałam) 😀
    I tak z włosów do pasa zostały schodki od ramion, różnica między jedną stroną głowy, a drugą jakieś 5cm. Ale nie to było najśmieszniejsze… Dorobiłam się grzwki! I to na ładne parę miesięcy, bo … obcięłam ją jakieś 2cm od skóry więc rosła i rosła 😀
    Fryzjerka miała ubaw nie z tej ziemi.
    Mama mniejszy 😛

    Los oczywiście bywa pokrętny, teraz staram się zapuszczać włosy, jednak ze względu na chorobę hormonalną lecą z głowy jak głupie 🙁 O Vitapilu słyszałam wiele dobrego, więc jeśli miałabym szansę na cokolwiek byłabym wdzięczna za Biotyne + Bambus 🙂
    Pozdrawiam!
    PS. Grzywkę nadal obcinam własnoręcznie 😀

    • Odpowiedz AGATA 5 maja 2016 o 20:26

      Od dziecka mam grube ,geste włosy po pas, w dziecinswie zawsze wszyscy mi ich zazdroscili nawet nauczycielki ze szkoły:) pewnego dnia w pierwszej klasie wpadłysmy na pomysł z kolezanka , ze bedziemy sie bawic w fryzjerki poniewaz miałam włosy po tyłek kazałąm sie czesac i modelowac 😀 z racji tego ze to b yło okolo 25 lat temu , i nie bylo duzego wyboru do modelacji wlosow , jedynie sczotki do modelowania ktore pamietm do dzisiejszego dnia z grubym potwornie włóknem i na dodatek drewniane 🙂 kolezanka tak mi zawinełą wlosy ze nie dało rady ich odplatac niestety:/ zrobił sie potworny kołton , a włosy mama niestety musiałą mi obciac wszystkie na jeżyka 😀 w szkole wszyscy zdębieli jak mnie zobaczyli a kolezanki wziely przyklad i tez pare sie obcielo na krótko:D .

      vitapil to doskonaly preparat na silne i mocne wlosy uzywam go czesto dzięki niemu odrosly mi wlosy po leczeniu hormonalnym efekt juz byl wiodoczny po 3 tygodniach,gdybym miała szanse wygrrac toi wybieramVitapil Biotyna + Bambus

    Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: