Beauty

Wybierasz się do Rossmanna? Sprawdź moje typy do paznokci i makijażu ust, które warto kupić na promocji -49%

Za czym warto rozejrzeć się na promocji kosmetyków do paznokci i makijażu ust w Rossmannie?

Tym razem na mojej liście znalazło się więcej marek: Bourjois, L’Oreal, Maybelline, Max Factor, Revlon, Rimmel i Sally Hansen. Wśród nich wybrałam najlepsze produkty w danej kategorii od konkretnego producenta:

 USTA

 Bourjois

  • Color Boost – posiadam wprawdzie tylko jedną kredkę z tej serii (śliczną brzoskwinkę 04 Peach on the Beach), ale po obejrzeniu innych odcieni, myślę, że spokojnie dorównują jej pod kątem jakości. Kredka posiada miękki, gładko sunący sztyft, dobrą pigmentację i trwałość. Usta są równo pokryte kolorem, delikatnie nabłyszczone i nawilżone. Na rossmannowskiej promocji mam będę miała na oku dwa nowe odcienie: różowego nudziaka 07 Proudly naked i elegancką malinę 09 Pinking of it.
  • Rouge Edition – klasyczna pomadka w sztyfcie o bajecznie kremowej konsystencji i satynowym wykończeniu. Bardzo dobrze napigmentowana, ładnie układa się na ustach i potrafi przetrwać suty posiłek. Fankom dziennych, zgaszonych beżo – róży polecam odcień 04 Rose Tweed.
  • Rouge Edition Velvet – tej serii satynowych pomadek w kremie nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Ich jakość: trwałość, przyjemna w aplikacji i noszeniu konsystencja oraz piękna gama kolorystyczna to główne zalety REV. Posiadam sześć wypuszczonych w pierwszej kolejności odcieni, a na promocji mam zamiar bliżej przyjrzeć się czterem nowym kolorom. [Po więcej zajrzyj do posta: Różowię się i czerwienię – zestawienie pomadek w soczystych barwach:truskawek, malin i wina.]

L’Oreal

  • Rouge Caresse – półtransparentna pomadka o miękkim sztyfcie to ciekawa opcja, gdy nie mamy ochoty na mocny kolor a usta musimy jakoś na tle twarzy zaznaczyć. Posiadam trzy odcienie: zgaszony chłodny róż z fioletowymi tonami 101 Tempting Lilac, naturalny róż z czerwonymi tonami 102 Mauve Cherie i ciepły beżo – róż 103 Sweet Berry. W Rouge Caresse lubię żelową, delikatną konsystencję, która sprawia, że pomadka tworzy na ustach mgiełkę koloru. Fajne jest w niej także to, że jak na tak lekką formułę całkiem nieźle się trzyma i nawilża usta.
  • Rouge Shine Caresse – połączenie tzw. lip stain (płynnej, barwiącej usta pomadki) i błyszczyka? Taki duet bardzo do mnie przemawia. Kiedy mam ochotę na połysk i jednocześnie trwały kolor sięgam po Shine Caresse. Pigment równo rozkłada się na ustach, wgryza się w naskórek, a po chwili lekko na nich zastyga, nadal pozostawiając usta nabłyszczone. SC to także lekka, żelowo – kremowa konsystencja, wygodny aplikator w kształcie serduszka i słodki, wiśniowy zapach. Mój kolor to 102 Romy – zgaszony róż, który delikatnie się utlenia w stronę beżu. Teraz mam ochotę na 400 Eve.

 Maybelline

  • Color Sensational – ta seria pomadek z kolei przypomina mi Rouge Edition Bourjois. Jej zalety? Kremowa konsystencja, klasyczne, satynowe wykończenie i dobra trwałość. Mój odcień to 250 Mystic Mauve – malinowo – wiśniowy, zgaszony ciemny róż. [Więcej we wpisie: Piękny podarunek].

Max Factor:

  • Colour Elixir Lipstick – moje odkrycie ostatnich tygodni. Wspaniale napigmentowana, o kremowej formule i co ciekawe, jak na tak trwały kosmetyk, odczuwalnie pielęgnuje usta. Jakiś czas temu kupiłam 827 Bewitching Coral i wiem, że będę chciała co najmniej jeszcze jeden odcień.

Revlon:

  • Just Bitten Kissable Balm Stain – kolejna wykręcana kredka nadająca transparentny połysk, która podobnie jak Colour Rush Intense od Rimmel posiada dodatkowo funkcję trwale barwiącą usta. Wprawdzie mój odcień jest prawdziwym delikatesem (różowy nudziak Honey) i barwi naprawdę subtelnie, ale jednak. Zaletą kredki jest jej lekka, żelowa konsystencja i właściwości pielęgnujące (aczkolwiek nie spodziewajcie się po niej intensywnego nawilżenia).
  • Matte Lipstick – pomadka prawdziwie matowa. Kupiłam ją (003 Mauve It Over) jakiś rok temu na aukcji internetowej i od tamtej pory świetnie służy. Jej konsystencja jest nieco cięższa niż w przypadku matów Rimmela, ale dzięki temu mocniej trzyma się ust (przetrwa obfity posiłek). Pigment rozkłada się równo (warto wcześniej zrobić peeling) i równo też z warg schodzi. Moim zdaniem, jedna z lepszych matowych szminek na rynku.

Rimmel:

  • Lasting Finish Colour Rush Intense Colour Balm – polubiłam tę serię barwionych balsamów w formie kredek. Wprawdzie nie posiadają szczególnych właściwości pielęgnacyjnych, ale nie oczekuję tego od nich. Ważne, by pigment równo rozkładał się na ustach, a sam kosmetyk ich nie wysuszał. Colour Rush takie właśnie są. Posiadam trzy odcienie – cukierkowy koral 100 Give Me a Cuddle (na moich ustach odrobinę się utlenia w stronę różu), landrynkowy róż 130 I Want Candy! oraz przepiękną, klasyczną czerwień 500 The Redder, The Better (mój faworyt <). Dodam, że przed zakupem warto wypróbować kolory na dłoni, ponieważ nasycenie potrafi zadziwić (dla mnie na plus!). Kredki, poza tym, że są świetnie napigmentowane, są także bardzo trwałe. Barwnik wchodzi głęboko w naskórek i nie tak łatwo go z ust ściągnąć. Co jeszcze? A! Intensywnie pachną jak cukier waniliowy.:)
  • Lasting Finish Lipstick by Kate Moss – pomadki z logiem brytyjskiej modelki są zbliżone jakościowo do klasycznej Lasting Finish, aczkolwiek nieco się różnią. Moim zdaniem, posiadają odrobinę lepszą pigmentację i bardziej kremową konsystencję. Odcienie, które posiadam i bardzo lubię to malinowy róż 05, koralowy 16 i ciemny beżowo – różowy 19.
  • Lasting Finish Matte Lipstick By Kate Moss – nie jest to typowy mat, bardziej satyna. Lubię pigmentację, trwałość i delikatną, pudrową formułę tych pomadek. Wybór odcieni jest niewielki (zaledwie pięć kolorów), dlatego myślę, że jedynie zwolenniczki typowych róży znajdą wśród nich coś dla siebie.

    PAZNOKCIE

Rimmel

  • 60 Seconds – lubię zarówno klasyczną serię 60 seconds jak i niedawno wydaną kolekcję sygnowaną nazwiskiem Rity Ory. Lakiery faktycznie szybko schną, posiadają wygodne, szerokie pędzelki, dobra konsystencję i pigmentację. Praktycznie wszystkim, które posiadam wystarczą dwie warstwy, by całkowicie pokryć paznokcia. Ich trwałość na krótkich paznokciach po utrwaleniu topem to średnio 4 dni. Niezły wynik, jak na tak tanie lakiery.
  • Salon Pro with Lycra – moim zdaniem najlepsza seria od Rimmel. Świetnie napigmentowane, trwałe, o odpowiedniej konsystencji. Wymagają dwóch cienkich warstw, a na upartego można i z jedną chodzić. Jedyny zarzut jako do nich mam to krótki pędzelek na grubym korku – maluje mi się nim niezbyt wygodnie.

Sally Hansen:

  • Complete Salon Manicure – bardzo udana seria lakierów. CSM łączy w sobie między innymi właściwości bazy, utwardzacza i kolorowej emalii. Muszę przyznać, że nie raz, nie dwa nosiłam je bez dodatkowego lakieru nawierzchniowego i mimo to wytrzymywały 4 dni bez najmniejszego odprysku. Więcej o nich dowiecie się z wpisu zbiorczego: Complete Salon Manicure Sally Hansen – moja opinia i swatche 13 odcieni.
  • Instant Cuticle Remover – ten preparat do skórek to absolutny niezbędnik w mojej paznokciowej kosmetyczce. Bez niego nie wyobrażam sobie zadbanych dłoni. Potrafi rozpuścić nawet najbardziej twarde, suche i oporne na kremy zadziorki. Do tego jest szalenie wydajny. Swoją buteleczkę mam od kilku lat i nie zużyłam nawet połowy. [Więcej we wpisie: Jak pielęgnuję paznokcie, czyli mój manicure krok po kroku]. P.s. żel do skórek Wibo jest jego słabszym bratem.

Co macie na swoich listach? Więcej pomadek czy lakierów do paznokci? 🙂

78 komentarzy

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: