Beauty

Włosy jak z reklamy? | Szampon L’Oreal Elseve Volume Collagene bez silikonu [zwiększający objętość włosów]

O tym, że moje włosy są często płaskie i bez życia pisałam Wam wieeele razy. Taka ich ‚uroda’ 😉 Jedni narzekają na puch i falujące kędziorki, inni, w tym ja, na nadmierne wygładzenie, żeby nie napisać – oklap. Nie jest więc zaskakującym, że chętnie sięgam po szampony, które obiecują zwiększenie ich objętości. Taki jest właśnie L’Oreal Elseve Volume Collagene. Czy uniósł moje włosy na długie godziny? O tym w dzisiejszym poście 🙂

Kosmetyki z gamy Elseve stosowałam kilka lat, długo przed założeniem bloga. Do tej pory odkupuję odżywkę właśnie z tej serii, mianowicie Nutri-Blask z proteinami pereł do włosów długich, pozbawionych witalności [klik]. Włączam ją do pielęgnacji głównie jesienią i zimą, gdy włosy częściej są narażone na obcieranie od kurtki. Zawarte w niej silikony w pewnym stopniu chronią je od zniszczenia. Jest lekka i jak na odżywkę drogeryjną sprawdza się bardzo dobrze. Pozytywne wrażenie, jakie na mnie wywarła, skłoniło mnie do przystania na propozycję wypróbowania szamponu obiecującego zwiększenie objętości.
Kosmetyk zamknięty jest w plastikowej, smukłej, lecz stabilnej butli z klapką na klik. Opakowanie łatwo otworzyć –  klapka jest wyjątkowo przyjazna dla dłuższych paznokci. Posiadam pojemność 400 ml, która kosztuje ok. 15 zł.
Szampon posiada gęstą konsystencję o perłowej barwie. Przyjemnie pachnie (zapach utrzymuje się kilka godzin na włosach), mocno się pieni w kontakcie z wodą.
I najważniejsze, czyli działanie.
Tuż po umyciu włosy są miękkie, łatwo je rozczesać. Zarówno one, jak i skóra głowy są odczuwalnie dobrze oczyszczone. Po wyschnięciu ładnie się błyszczą, są sypkie, wygładzone i lekko odbite od skalpu (suszę je chłodnym strumieniem z głową w dół). Niestety efekt odbicia nie utrzymuje się długo. Już po godzinie, niezależnie od zastosowanej odżywki czy serum na końcówki, wyglądają jak po zwykłym szamponie, który objętości nie obiecywał. Wyglądają po prostu normalnie, bez większego uniesienia czy puszystości. 
Efektów ubocznych po kilku tygodniach stosowania nie zauważyłam – nie wysuszył ani włosów ani skóry głowy, nie spowodował łupieżu ani wypadania. Na dłuższą metę nie spowodował też nadmiernego przetłuszczania włosów.
Skład szamponu, w którym kolagen na szarym końcu (widzicie w nim silikony?):

Skład: Aqua/Water, Sodium Laureth Sulfate, Disodium Cocoamphodiacetate, Sodium Chloride, Glycol Distearate, Sodium Laureth-8 Sulfate, Cocamide MIPA, Alcohol Denat., Sodium Glycolate, Sodium Benzoate, Sodium Oleth Sulfate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Sodium Cocoate, Sodium Hydroxide, Magnesium Laureth-8 Sulfate, Magnesium Laureth Sulfate, Magnesium Oleth Sulfate, Polyquaternium-30, Salicylic Acid, Soluble Collagen, Limonene, Linalool, Carbomer, Methyl Cocoate, Citric Acid, Hexylene Glycol, Hexyl Cinnamal, Parfum/Fragrance.

Mimo iż spektakularnej objętości moim włosom nie zapewnił, oceniam go na plus. Spełnia podstawowe zadanie, czyli myje (skóra oraz włosy są po nim dobrze oczyszczone), pozostawiając fryzurę lekką, sypką i błyszczącą. Poza tym konsystencja sprawia, że jest to kosmetyk bardzo wydajny i na dodatek w przystępnej cenie. Volume Collagene to drogeryjny przeciętniaczek, który nie robi ani szału ani krzywdy i bez którego moja pielęgnacja włosów na pewno nie ucierpi na jakości.
Dziewczyny, czy w Waszych łazienkach również znajdą się kosmetyki z gamy Elseve? Macie ulubione wśród nich? 

P.s. Udanego weekendu! 🙂

67 komentarzy

Odpowiedz na „Paulina JAnuluj pisanie odpowiedzi

%d bloggers like this: