Wonder Lash i Supreme Length – maskary Oriflame pod lupą

Jakiś czas temu miałam okazję wypróbować dwa tusze Oriflame. Ponieważ w moje ręce rzadko trafiały katalogi rzeczonej marki, maskary były jednocześnie pierwszymi i jedynymi testowanymi dotąd oriflamowymi kosmetykami. Na dodatek obie to, z tego co zdążyłam zauważyć po opiniach w internecie, flagowe propozycje tej firmy. 

Spora liczba pozytywnych recenzji na ich temat zachęciła mnie do tego, by dać im szansę. A nuż odkryję kolejny hit na miarę Volume Million Lashes So Couture? 

Na początek kilka słów od producenta:

Wonder Lash Mascara: Rzęsy o jakich marzyłaś – maksymalnie długie, gęste, podniesione i jedwabiście gładkie! Rewolucyjna szczoteczka 3D rozdziela rzęsy i każdą otacza warstewką tuszu, rozprowadzając go idealnie gładko, bez grudek. Super trwałe pigmenty gwarantują intensywność koloru, a mleczko z liści palmy – kopernicji odżywia rzęsy.

Tę maskarę bardzo często polecałyście w komentarzach, gdy pytałam Was o to, jaki tusz warto kupić. Masa pochwalnych recenzji spowodowała, że naprawdę spodziewałam się szałowego efektu. Na moich rzęsach wypadł jednak dość przeciętnie. Jego zalety to kruczoczarny kolor, odpowiednia konsystencja już podczas pierwszego użycia oraz wygodna w malowaniu, dwustronna szczoteczka. Stroną z krótkimi igiełkami kosmetyk aplikujemy, drugą, z dłuższymi, umalowane włoski rozczesujemy. Przyznam, że to rozwiązanie bardzo do mnie przemawia. Szkoda tylko, że za tak ciekawie zaprojektowanym aplikatorem w parze nie idzie oszałamiający rezultat. Brakuje mi mocniejszego pogrubienia i wydłużenia, a przeszkadza lekka tendencja do sklejania. Za to jej trwałość jest godna pochwały. Od rana do wieczora bez śladu osypania czy rozmazania, a do tego z łatwością udaje się ją usunąć nawet micelem o naturalnym, łagodnym składzie. Nie jest więc z tym tuszem źle, ale też nie cudownie. A przecież maskara ze słowem Wonder w nazwie powinna wywrzeć na mnie większe wrażenie.
Cena: 26 zł/ pojemność: 8 ml.

Supreme Lenght Mascara: Cudownie długie, podkreślone rzęsy! Nowa rewolucyjna szczoteczka i dodająca wyrazistości formuła Lisciophere gwarantują niezwykłą długość rzęs już po nałożeniu jednej warstwy kosmetyku.

Podobnie, jak z przypadku Wonder Lash, Supreme Lenght posiada szczoteczkę silikonową. W tym przypadku ma ona symetryczną formę przypominającą wydłużoną elipsę. Maluje się nią całkiem wygodnie, ponieważ aplikator bez wkładania większego wysiłku rozprowadza intensywnie czarny tusz od nasady aż po końce rzęs. Do tego nie brudzi powiek, a krótkie igiełki nie kłują. O ile do aplikatora nie mam najmniejszego zarzutu, o tyle do efektu w makijażu już tak. Jest po prostu przeciętny i ta przeciętność sprawia, że Supreme Lenght nie wskoczy na listę ulubionych maskar. Za mało pogrubienia, za mało wydłużenia, zbyt często rzęsy sklejał. Szkoda, że do jego plusów- dobrej konsystencji, która na włoskach wysycha ekspresowo, ciemnej barwy, szczoteczki oraz rewelacyjnej trwałości, nie mogę dopisać oszałamiającego efektu w postaci wachlarza rzęs. Gdyby przynajmniej mocno wydłużał, jak obiecuje producent… No cóż, widocznie nie jest to tusz dla mnie.
Cena: 42 zł/pojemność:8 ml.

Tusze otrzymałam w ramach współpracy od marki Oriflame. Możecie kupić je poprzez stronę: 
mojoriflame.pl/oriflame-katalog-online.

Po lewej Supreme Lenght, po prawej Wonder Lash:

Podsumowując, zarówno w przypadku maskary Wonder Lash jak i Supreme Lenght z popularnej serii Giordani Gold nie sprawdziła się zasada, że to co odpowiednie dla większości, sprawdzi także u mnie. Tak, jak pisałam wyżej – są to maskary w mojej opinii przeciętne. Posiadają plusy w postaci wygodnych, dobrze zaprojektowanych szczoteczek, tuszu o odpowiedniej konsystencji i ciemnej barwie a także świetnej trwałości. Zabrakło mi jednak zwiększonej objętości, pogrubienia, wydłużenia i porządnego rozdzielenia włosków.

A jakie jest Wasze zdanie na temat Wonder Lash i Supreme Lenght? Znacie, lubicie? Jakiego tuszu obecnie używacie?

69 thoughts on “Wonder Lash i Supreme Length – maskary Oriflame pod lupą

  1. Tusz WL mam zawsze na stanie. Ogromnie się z nim lubię, bo nie kruszy się i nie uczula, a moje rzęsy są po nim cudowne;) Ale posiadam wersję sprzed The One, więc może faktycznie coś zmienili? Z ciekawości chyba zamówię nową pomimo posiadania dwóch w zapasie;) Tusze Giordani nigdy mi nie podeszły, miałam kilka i zawsze powstawały pajęcze nogi…

  2. Nie miałam żadnego z tych tuszy, bo do niedawna twierdziłam, że silikonowe szczoteczki nie są dla mnie 🙂 Dopiero tusz Gosh Catchy Eyes mnie do nich przekonał, a z tego co widzę Wonder Lash ma podobną szczotę 🙂 Może kiedyś się skuszę.
    pozdrawiam, A

  3. Dla mnie WL jest jedną z ulubionych maskar do makijażu dziennego. Lubię ten dyskretny efekt, który daje, choć w życiu nie zapłaciłabym za niego pełnej ceny katalogowej 😛 Kupuję ją co jakiś czas za 14,90 zł i to wydaje mi się zupełnie w porządku. O tej SL nie słyszałam nigdy w życiu, ale linia GG nie kojarzy mi się dobrze, więc i tak bym się nią pewnie nie skusiła… Za to teraz czekam na jakąś promocję i wtedy od razu rzucam się na ten, który niedawno recenzowałaś: L'Oreal Volume Million Lashes So Couture 🙂

  4. Pamiętam, że kiedyś uwielbiałam Wonder Lash. Niedawno wróciłam do tej maskary i tym razem się zawiodłam. Nie wiem, czy formuła się zmieniła, czy po prostu moje wymagania wzrosły, ale też nie było efektu wow.

  5. Ciekawe jakby się u mnie sprawdziła, nie miałam przyjemności żadnym z nich się malować. 🙂 Wgl oriflame mi nie po drodze, a szkoda bo mam ochotę na kilka rzeczy 😉

  6. Na oku prezentują się niespecjalnie, Wonder minimalnie lepiej. Jeszcze nie miałam przyjemności z żadnym z nich, muszę się w końcu zebrać, bo mnie także wiele osób polecało Wonder :).

  7. Z tej dwójki używałam tylko Wonder, ale w starej wersji, tzn. kiedy nie nazywał się jeszcze The One. Byłam z niego bardzo zadowolona i przez długi, długi czas był moim ulubieńcem. Jakiś czas temu (z rok, półtora) po długiej przerwie otworzyłam ostatnie opakowanie z zapasów i to już nie było to. Chociaż efekt nadal mi się podobał, to jednak był dla mnie ciut za bardzo delikatny. Chyba dlatego też sięgnęłam w ogóle po inne tusze… 😉

  8. Używam tego tuszu od lat. Innym nie potrafię się pomalować bo moje rzęsy wyglądają jak nogi jakiegoś owada 😉 Tusz pięknie rozdziela i pogrubia mi rzęsy, na punkcie których mam fioła. Stosuję też odżywkę Long4Lashes i w połączeniu z tym tuszem otrzymuję efekt taki jaki uwielbiam najbardziej 🙂 Bardzo dużo osób w moim otoczeniu jest przekonana że mam sztuczne rzęsy 🙂

    1. Tak, chodziło mi o WL. 🙂 u Ciebie na zdjęciach też ten tusz wypadł lepiej. Ja zawsze jak już mam wytuszowane rzęsy to czekam chwilke i nakładam jeszcze jedną ostatnią warstwę tuszu. Rzęsy wyglądają wtedy na dłuższe i gęstsze.

  9. Ja Wonderlash uwielbiam. Pięknie zachowuje się na moich jasnych i dość krótkich rzęsach, wydłuża je, lekko pogrubia (choć nie daje teatralnego efektu, jednak po maskarze do codziennego użytku tego nie oczekuję), pięknie rozczesuje rzęsy. Tę drugą również mam, ale jeszcze czeka na swoją kolej.

  10. Wonder Lash miałam już kilka razy i na moich rzęsach dawał fajny efekt.
    Ale moim ulubieńcem wśród maskar Oriflame jest Lash Curl 🙂 Idealna do moich rzęs
    Kiedyś jeszcze miałam jedną z serii Giordani Gold – też była bardzo dobra

  11. Po wonder lash o niebo lepiej moim zdaniem. 🙂 Miałam go wieki temu, kiedy w sumie nie potrafiłam określić, czy tusz był dobry, czy nie- miał być i tyle. Obecnie używam masakry z NYC, ale niesamowicie mnie denerwuje i nie mogę się doczekać na wyprzedaż kolorówki w Rossie. :c

  12. Ja aktualnie używam za Twoim poleceniem – Volume Million Lashes So Couture i jestem zachwycona. Właściwie jest to pierwsza szczoteczka która rozdziela moje rzęsy, aż nie mogłam w to uwierzyć, że tak się da!

  13. Wonder Lash używałam już dawno. Mój egzemplarz był jeszcze w starym opakowaniu, ale myślę, że nic więcej od tamtej pory się nie zmieniło. Faktycznie cudów nie było, ale wspominam go jako bardzo przyzwoity tusz do makijaży dziennych, na szybko, bez kreski. Wszystko też zależy jakie ma się rzęsy, a Twoich to mogę tylko pozazdrościć 🙂 Jak posiadaczka krótszych i sztywniejszych oceniam ją na 4-, a minus za to, że szczoteczka jest bardzo ostra..

  14. u mnie Wonder Lash bardzo kiepsko wypadł. Bardzo delikatnie podkreślał rzęsy, zbyt delikatnie. Obecnie używam miniatury clinique high impact, ale moje ulubione połączenie to bourjois glamour volume + maybelline colosal volume

Dodaj komentarz