Beauty,  Co kupić?,  Pielęgnacja twarzy

Woda termalna – do czego mi służy, jak ją stosuję? | O wodzie La Roche – Posay

Bardzo długo nie doceniałam działania wód termalnych na skórę. Dałam im szansę stosunkowo niedawno, podczas chwilowego zastępstwa za hydrolaty, wśród których mam już przecież swoich ulubieńców (mówię np. o hydrolacie z zielonej herbaty, niesamowicie łagodzącym i delikatnym). Czy wody termalne zastąpiły wody kwiatowe? I czy na stałe zagościły w mojej codziennej pielęgnacji i makijażu? O tym przy okazji wpisu o wodzie La Roche – Posay.

Dlaczego woda termalna jest taka szczególna i do czego służy?

Wody termalne to wody podziemne o temperaturze znacznie przekraczającej średnią roczną temperaturę w okolicy z której są wydobywane. Są one krystalicznie czyste.

Wody takie są wysoko zmineralizowane przez co poprawiają stan naszego organizmu. Zawartość takich biopierwiastków jak wapń, działający kojąco i antyalergizująco, żelazo, magnez, krzem, sód, lit, potas, selen poprawia kondycję skóry i przywraca jej równowagę.

– przeznaczona jest szczególnie do cery wrażliwej, alergicznej, naczynkowej, tłustej i problematycznej,

– wspomaga proces regeneracji skóry i przeciwdziała powstawaniu podrażnień

– działa antyoksydacyjne czyli zapobiega zmianom wywoływanym przez wolne rodniki,

– redukuje obrzęki, opuchnięcia,

– przywraca skórze odpowiednie pH,

– dba o jej nawilżenie, redukuje zaczerwienienia,

– poprawia ogólny wygląd skóry,

– przywraca również skórze elastyczność i wygładza ją.

– jest pomocna w stanach chorobowych skóry takich, jak trądzik i łuszczyca.

Powyższy opis wyjaśnia praktycznie wszystko. Od działania na daną dolegliwość skórną po rutynowe dbanie o nawilżenie i ogólny wygląd cery. Do tego chciałabym dodać, jak ja stosuję wodę termalną w makijażu i pielęgnacji cery.

MAKIJAŻ

1. Zawsze przed nałożeniem podkładu mineralnego, a po nałożeniu kremu spryskuję twarz, aby zwiększyć nawilżenie skóry i zniwelować ewentualne opuchnięcia czy zaczerwienienia. Sypkie podkłady lubią podsuszać. Moją cerę szczególnie w okolicach policzków. Zapobiegam więc temu stosując, prócz dobrego kremu, wodę termalną.

2. Po nałożeniu podkładu również używam wody. Dzięki mgiełce wilgoci podkład traci pudrowe, tępe wykończenie, a buzia zyskuje na wyglądzie świeżej promiennej cery (tzw. zdrowy glow, zdrowe rozświetlenie).

3. Zdarza mi się używać wody termalnej do nakładania podkładu. Spryskuję w tym celu pędzel i wilgotnym nabieram odrobinę proszku. Taką samą metodę można zastosować przy podkładzie płynnym. Krycie kosmetyku kolorowego staje się wówczas nieco lżejsze, skóra wygląda bardziej naturalnie. Podobny efekt, jak w punkcie wyżej, tyle, że tam krycie nadal pozostaje mocniejsze, niż przy nakładaniu podkładu pędzlem zwilżonym (nie mokrym, niecieknącym, a lekko zwilżonym).

Zwilżać wodą można także pędzelki do cieni. Cienie, podobnie jak podkład, zyskują na wykończeniu (jestem fanką takiego lekko mokrego, świeżego looku czy to powiek czy cery).

PIELĘGNACJA

Woda termalna przewija się z mojej pielęgnacji praktycznie cały dzień. Używam jej po każdym myciu buzi i demakijażu (łagodzi podrażnienia, zaczerwienienia, zwiększa nawilżenie), po przebudzeniu (zmniejsza obrzęki twarzy, a szczególnie wokół oczu), podczas dnia (gdy potrzebuję odświeżenia, ochłodzenia, gdy widzę zaczerwienione policzki czy nos), podczas wieczorów maseczkowych (spryskuję nia buzię po nałożeniu alg i glinek) oraz przed snem (przed i po nałożeniu serum). Zastosowań jest niezliczona ilość. Właściwie od nas zależy do czego będziemy ich używać.

Ja cenię wody termalne przede wszystkim za łagodzące działanie. Skóra nie tylko odczuwalnie staje się nawilżona i ukojona, ale też wizualnie zyskuje na promienności i ładnym kolorycie.

Woda wodzie jednak nierówna. Widzę niewielkie różnice między tymi, które do tej pory gościły w mojej kosmetyczce. Miałam okazję stosować wodę La Roche Posay, Uriage i Avene. Jedna z tych trzech jest moją faworytką, nie jest nią jednak dzisiejsza bohaterka.

Właściwie o wodzie LRP mogłabym napisać to, co wyżej – łagodzi, koi, odświeża, poprawia koloryt, przyspiesza gojenie się ranek. Jest bardzo dobra, ale poznałam już lepszą. Na plus zaliczam wygodny dozownik, który otula skórę lekką mgiełką, nie oblewając nas wiadrem wody 😉 Przynajmniej taki dozownik ma woda o małej pojemności. Do tej pory kupowałam tylko te o pojemności 50 ml, które są lekkie, nie ciążą w torebce oraz nie zagracają łazienki czy szafki nocnej. W wody zaopatruję się na Allegro i na doz.pl (ceny są często sporo niższe od tych w aptekach stacjonarnych, warto polować na promocje na dozie). Moja woda La Roche Posay kosztowała 7 zł (widziałam nawet tańsze, po 4-5 zł). Większe pojemności to koszt 15 zł (150 ml) – 39 zł (300 ml).

I na koniec odpowiedź na pytanie, czy wody termalne na stałe zastąpiły u mnie hydrolaty? Na obecną chwilę tak, ale tylko w kwestii okołomakijażowej. Dlaczego? A dlatego, że wody termalne nad kwiatowymi wygrywają ciśnieniowym dozownikiem, który wypsikuje naprawdę minimalną ilość kosmetyku. Przy hydrolatach nawet najlepszy spray nie dawał tak subtelnej mgiełki bez dużych kropel wody (przy spryskiwaniu buzi pomalowanej podkładem ta różnica jest niezwykle istotna). W innych okolicznościach ta zamiana nie jest aż tak widoczna gołym okiem. Zarówno hydrolat z zielonej herbaty jak i woda termalna dobrze łagodzą, koją i nawilżają moją cerę, choć czasem mam wrażenie, że woda nieco lepiej. W każdym razie nie porzucam ani jednego ani drugiego produktu. Oba mają swoje stałe miejsce w kosmetyczce.

Skład wody termalnej La Roche – Posay: Wodorowęglany 396 mg/l, Wapń 140 mg/l, Krzemionka (SiO2) 30 mg/l, Magnez 4,9 mg/l, Stront 0,260 mg/l, Selen 0,060 mg/l, Cynk 0,022 mg/l, Miedź 0,005 mg/.

Jestem niezwykle ciekawa, jakie są Wasze doświadczenia z wodami termalnymi. Stosujecie je na co dzień czy jest to dla Was kompletna nowość? Dajcie znać 🙂

84 komentarze

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: