Wielki błękit, czyli Bikini So Teeny, Essie

Bikini So Teeny od Essie to odcień, który od długiego czasu był moim wymarzonym błękitem. Na niektórych zdjęciach w internecie prezentował się jak idealnie zrównoważony niebieski z minimalną nutą lawendy (np. tu, tu, tu czy tu). Czy na żywo okazał się taki, jak go sobie wyobrażałam? O tym dowiecie się z dzisiejszego wpisu 🙂

Najpierw od strony technicznej. Posiadam lakier z szerokim pędzelkiem (o niebo łatwiejszy w obsłudze w porównaniu z wąską, amerykańską wersją). Kosztował ok. 15 zł na Allegro. Lakier pochodzi z zeszłorocznej letniej kolekcji o tej samej nazwie.
Konsystencja jest bez zarzutu – ani za gęsta, ani za rzadka, operuje się nią bardzo dobrze. Na pierwszy rzut oka BST wydawał mi się dobrze napigmentowany, jednak w praktyce wyszło, że do pełnego krycia potrzebuję 3 cienkich warstw (lub dwóch grubszych). Na szczęście lakier szybko schnie, a w duecie z Good To Go, nie ma problemu np. z odciśniętą pościelą 😉 
BST z GTG trzyma się na moich paznokciach minimum 5 dni, bez odprysków.
Jedyną rzeczą, która mnie delikatnie rozczarowała to odcień i wykończenie. W buteleczce wygląda na błękit z nutą lawendy. Natomiast po pomalowaniu widzę w nim jedynie czysty błękit, na dodatek ciut ciemniejszy niż w opakowaniu… Szkoda. Poza tym śliczny, srebrny shimmer całkowicie ginie i nawet pod lupą ciężko go dostrzec. Z tego też powodu dla mnie lakier ma wykończenie kremowe. Na pocieszenie kupiłam lawendowy niebieski od My Secret 🙂 Mimo, że lekko zawiódł mnie od strony kolorystycznej to zakupu nie żałuję. Ważne, że dobrze komponuje się z moim odcieniem skóry i jest trwały.

Zostawiam Was ze zdjęciami. Jestem ciekawa, co o nim sądzicie 🙂

Wpisy, które mogą Ci się podobać

1 komentarz

  • Odpowiedz Królowa Karo 27 czerwca 2014 o 08:00

    Piękny jest ten kolor. Od zawsze marzy mi się samochód w takim kolorze 🙂

  • Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: