Uzależniające! | Masełka do ust (karmelowe, malinowe, waniliowe), Nivea

Chłodny wiatr i niższe temperatury wyraźnie nie służą mojej skórze, szczególnie ust. Bez dobrze nawilżających balsamów właściwie ani rusz. Z tego powodu jakiś czas temu postanowiłam zaopatrzyć się w kilku ustoumilaczy, którzy zapewnią skórze warg odpowiednią ochronę i przy okazji poprawią mi humor przyjemnym zapachem. O Nivea Lip Butter w 3 odsłonach 🙂

Nivejkowe masełka zauroczyły mnie przede wszystkim metalowymi puzderkami z miłym dla oka nadrukiem. Mam słabość do takich opakowań, mimo świadomości, iż są znacznie mniej wygodne i higieniczne od sztyftów (potwornie ciężko się otwierają i do aplikacji konieczne jest użycie palców, chyba, że użyjemy np. wacika).
Posiadam 3 z 4 wariantów dostępnych na rynku:
– wanilia & makadamia – moje ullllubione <3 wg mnie pachnie bardziej karmelowo niż masełko stricte karmelowe; przecudownie słodkie, że aż chcę je jeść 🙂
– karmel – wg mnie pachnie jak maślane herbatniki,
– malina – w zapachu przypomina mi budyń malinowy lub łagodną wersję mamby malinowej.
W smaku są raczej neutralne.
Konsystencja masełek różni się w zależności od konkretnego rodzaju. Najtwardsze jest karmelowe (przypomina schłodzoną wazelinę), a najbardziej miękkie waniliowe (jak kremowy balsam). 
Podoba mi się, że na ustach pozostawiają nienachalną, lekko błyszczącą, przezroczystą warstewkę i że nie zjadają się do poziomu białego paska na złączeniu warg.
Kwestia najważniejsza – nawilżanie. Jestem zadowolona z tego, jak masełka chronią moje usta przed wysuszeniem, co w połączeniu z ich przyjemnymi zapachami czyni je kosmetykami, od których ciężko się oderwać. Wygładzają, zmiękczają skórki, lekko natłuszczają, poprawiając ich wygląd oraz kondycję. Sprawdziły się zarówno na zewnątrz jak i w domu (obowiązkowo przed snem). Wygładzenie i zmiękczenie skóry warg utrzymuje się do ok. 4 godz., a więc nie jestem zmuszona do bardzo częstych aplikacji.
Lipbutterki kupiłam w Hebe za 9 zł. Pojemność puszeczki to aż 19 ml.

Podzielcie się swoimi wrażeniami na temat nivejkowych masełek. Która wersja przypadła Wam do gustu najbardziej? A może polecicie inne godne zainteresowania produkty nawilżające do ust? :)))

121 Komentarzy

  • Ja się na karmelowe łaszę 😉 Aaaale jestem pewna, że jak trafię na wszystkie 3, to zgarnę je bez namysłu ze sobą ;D

  • masełka są dla mnie strzałem w 10! nie przepadam za pielęgnacyjnymi produktami nivea, ale w masełkach jestem zakochana 🙂 wykańczam aktualnie karmelowe, ale w pogotowiu czeka wanilia i makadamia – jestem szalenie ciekawa tego zapachu 🙂
    pozdrawiam, A

  • Oj chyba się na nie skuszę, bo wyglądają apetycznie a mój Carmex jest juz na wykończeniu.

  • Ja na co dzień nie stosuję masełek do ust, ale jak już zacznę, to się uzależniam i mogłabym je nakładać non stop 😀

  • Mam karmelowe, zuzylam 1/3 i mam dosc, zapach mnie meczy i usta wcale nie sa jakos specjalnie nawilzone. Tym panstwu podziekuje 😉

    • Dokładnie mam tak samo, tyle że mam wersję waniliową. Bardzo szybko mi się znudziło.

  • nienawidzę pomadek nivea, wysuszają mi usta
    ale te masełka są boskie <3

  • Ja mam tylko waniliowe masełko i kupiłam je właśnie ze względu na to, że wiele dziewczyn pisało o nim jako bardziej karmelowym niż jego karmelowy brat 😉 Używam je w domu i nie mam większych zastrzeżeń, ale też nie ma u mnie takiego efektu "wow". Jeśli chodzi o inne pomadki, to fajny jest Blistex. Działanie ma bardzo dobre, właściwie porównywalne z osławionym Carmexem, ale zdecydowanie ładniej pachnie i… smakuje 😀

  • Ja też jestem fanką wersji waniliowej:) ahh, nie mogę się doczekać, aż w końcu ponownie ją kupię. Teraz "męczę" się z maliną, która ani trochę jej nie dorównuje. Dla mnie jednak nie nadają się do użytku poza domem.

  • Mam macadamia i rzeczywiscie uzależnia 🙂 czaję się na jeszcze jakąś wersję ale dopiero jak to skończe, a się niezapowiada bo strasznie wydajne 😛

  • Pierwsze mazidełko od Nivea, które trafiło w moje potrzeby! Wcześniejsze pomadki w sztyfcie tylko pogłębiały problem suchych ust, a od kiedy mam malinowe wszystko pięknie gra 🙂 chociaż kilka razy słyszałam, że nadaje moim ustom specyficzny kolorek, który nie zawsze pasuje ;o

  • Kupiłabym je chętnie wszystkie ale opcja grzebania w słoiczku jest dla mnie nie do przeskoczenia 🙂

  • Ja mam ten malinowy i faktycznie pachnie jak budyń malinowy! Lubię stosować masełko w domu bo nakładam go wtedy dużo na usta i nie muszę się martwić, że dziwnie wyglądam xD

  • Mam wersję waniliową masełka- uwielbiam ten zapach!
    Smaruję nim mocno usta na noc – rankiem są bajecznie gładkie i nawilżone <3

  • Nic tak nie zniechęca do sięgnięcia po balsam jak biały pasek, który powstaje na linii, w której stykają się wargi… Jakoś nie potrafię przekonać się do produktów w metalowych puzderkach, chętniej sięgam po sztyfty. Zboczenie zawodowe nie pozwala mi aplikować balsamu do ust przy pomocy palców;)

  • Do tej pory zastanawiałam się, którą wersję wypróbować najpierw, i marzyła mi się karmelowa, bo kocham takie zapachy. Ale skoro Wanilia pachnie bardziej karmelowo, to może zaufam Ci i spróbuję najpierw tego 🙂

  • ja mam jeszcze nieotwartą makadamię, czeka na mnie, bo nazbierało się trochę stuffu do ust i zużywam, zanim skisną 🙂 ale mam tak ogromną ochotę otworzyć tę puszeczkę, że ojej. trochę się boję, czy parafina nie zostawia na ustach zbyt nachalnej warstwy, ale czuję, że zapach mnie rozwali na łopaty 😀 i masz rację, puszeczki są cudnej urody, tylko dlatego tak lecę na te balsamy 😀

  • Witam, mam ytanie nie związane z dzisiejsza notka, a mianowicie, co robisz podczas malowania paznokci ze zostawiasz margines miedzy paznokciami a skórka? Z góry dziekuje za odpoeidź 🙂

  • Mam wszystkie trzy masełka i bardzo je lubię 🙂 Nawet nie wiem które najbardziej, do tego są bardzo wydajne 🙂

  • Ja uwielbiam karmelowe 😉 Jestem uzależniona od jego słodkiego zapachu :))

  • zawsze używam pomadki nawilżającej z isany, ale te masełka zawsze mnie kuszą strasznie. muszą przepięknie pachnieć, szczególnie karmelowy*.*

  • Mam wersje malinową i waniliową 🙂 Lubię je choć na zime nie będą mi wystarczać i zamierzam kupić Tisane 🙂

  • Bardzo mnie kuszą od dłuższego czasu ale to opakowanie i aplikacja, grrr. Na razie odpuszczam ;p

  • Mam malinowe i uwielbiam zapach, ale nie podoba mi się, że zostawia białą warstwę

  • Kuszą i to bardzo! Ale świadomie nie kupuję, ponieważ wiem że trafią w kąt szuflady i przestanę ich używać. Nie lubię po prostu takiej formy aplikacji kosmetyków do ust 😉
    Widzę, że u Ciebie ciągłe zmiany szablonu 😀

  • Mam malinowe, ale zdecydowanie nie jest moim ulubieńcem. Chyba nic nie przebije u mnie Blistex Lip Relief Cream 🙂

  • mam karmelkowe i wszystko by było ok, ale ta okropnie niehigieniczna aplikacja i rozmaślający się produkt wkoło opakowania sprawiły, że raczej więcej po tak zapakowane masełko nie sięgne.:)

  • Ja niestety kupiłam ich za dużo i jestem niezadowolona. Moich ust nie chcą nawilżać.

  • Miałam karmelowe, teraz używam waniliowego(niestety kupiłam hurtowo) i jestem zawiedziona. Moje usta również nie lubią niskich temperatur czy ich zmian, wiatru, sa baaardzo wymagające i niestety te masła są dla nich za słabe, jak większość tego typu kosmetyków. Nawet czasem pieką mnie po nałożeniu masełka na nie. Jedyne co u mnie się sprawdza to neutrogena i tisane.

  • Tyle razy widziałam je na blogach i za każdym razem strasznie mnie kuszą! Kupię je na pewno na sezon jesienno-zimowy 🙂

  • Ja używam carmex'a, ale mam zamiar w tym roku dokupić jakieś inne mazidło, bo to już mi się znudziło 😉

  • Mam malinkowe i jestem zachwycona! 🙂 ale chce też spróbować pozostałych :d

  • Ja mam malinę i karmel i najbardziej lubię to pierwsze 🙂 Zgadzam się, że karmel nie pachnie nim tak jakbym sobie to wyobrażała :p Oprócz tych masełek lubię jeszcze pomadkę z Alterry 🙂

  • Ja długo zastanawiałam się nad zakupem tego masła, ze względu na opakowanie ( nie lubię produktów do ust do których musimy wkładać palce),ale w końcu się zdecydowałam i kupiłam malinowe. Muszę przyznać, że pięknie pachnie i dobrze działa, szkoda tylko, że w smaku jest neutralne.:)

  • mam wersję malinową- pachnie jak mamba, tak jak mówisz! chociaż teraz zdradziłam to masełko z lip smackerem o smaku coca coli 😀

  • Masełka nie posiadam, ale mam coraz wiekszą ochotę sięgnąć po wariant Wanilia & makadamia 😀

  • Pomadki ochronne z Nivei – nie nie nie, masełko mam, wersję "czystą" i sprawdza się ok chociaż bardzo nie lubię maczać w nim palców ;/ To największa jego wada ;/

  • Posiadam wersję malinową (a wahałam się długo, które wziąć ;)). Liczyłam na zapach gumy Mamby, nie wiem czemu 😀 troszkę się przeliczyłam. Lubię je, chociaż czasem lubi się zbierać w postaci białego paska. Szczególnie lubię aplikować na noc.

  • Bardzo długo się zastanawiałam nad wyborem zapachu i w końcu wzięłam waniliowe 🙂 ale chciałabym wszystkie 😛

  • Wanilia i makadamia to zdecydowanie mój faworyt! 🙂 Miałam jeszcze malinowe, od razu zapach mi się skojarzył z mambą 🙂 Pamiętam jak na laboratoriach koleżanka wyciągnęła swoje masełko – karmelowe. Przez półtorej godziny próbowałam rozgryźć z czym mi się ten zapach kojarzy – ciastka mafijne! 🙂
    Anomalia

  • Nie przepadam ani za Nivea, ani za produktami, w których się grzebie paluchami, ale do takich opakowań mam, mimo wszystko, słabość!

  • Mam dwa z przedstawionych powyżej – malinowe i waniliowe. Oba uwielbiam za zapach i działanie. Wielokrotnie pojawiały się one wśród moich ulubionych produktów do pielęgnacji ust 😉

  • mam tylko karmelowe. zgadzam się, że pachnie jak herbatniki. podoba mi się jego działanie, ale ten zapach wcale mnie nie powala ;c

  • Właśnie wczoraj napisałam recenzję tego masełka 😀 Mam wersję vanilla i macadamia, zapach obłędny. Dla moich ust idealne, po zniknięciu nie mam uczucia suchych warg, szybko się z nim nie rozstanę 🙂

  • to chyba ostatni kosmetyk z NIVEA który kupuję… mam malinowe i karmel.. ale imo mają jedną podstawową wadę..nie da się ich np nosić w kieszeni czy torebce i używać poza domem..bo wkładanie tam rąk ww takich okolicznościach jest mało higieniczne..

  • niestety jeszcze nie trafily w moje skromne progi:(( ale juz je zlokalizowalam:P

  • U mnie na równorzędnych miejscach plasują się Tisane i Lip Smacker – Fanta Pomarańczowa w kapselku. Z minimalną przewagą tego drugiego. 🙂

  • U mnie niestety okazało się bublem. Piękny zapach i opakowanie, ale usta są tylko pozornie nawilżone (parafina), gdy masełko z ust zejdzie, są jeszcze bardziej wysuszone niż na początku. Nie dla mnie.

  • Mam malinowe i karmelowe (tzn to jest gdzies nie wiadomo gdzie :D) bardzo je lubie chociaz wydaje mi sie ze na poczatku lepiej dzialaly na moje usta

  • A ja nie lubię pomadek nakładanych palcem.. noi szkoda że nie smakują 🙁 Ja mam Tisane a w razie kryzysu(pękające usta itp) na noc przez kilka dni nakładam gruubo wazelinę lub miodek z Oriflame-chyba wszyscy go znają:)

  • Mam waniliowe i już dano zdążyłam je pokochać. Jednak moim numerem jeden chyba jest cały czas Tisane. 🙂

  • Jeszcze nie miałam żadnego, ale muszę się wreszcie skusić. 😉

  • To są te maselka ktore były w biedronce na promocji ? taki sie kolo nich czaiłam i w końcu nie kupiłam, i żałuje ! 😀

  • Używałam wszystkich trzech i bardzo lubię 😉 Ale u mnie karmelowe jest bardziej masełkowate i miękkie od tego z wanilią ;o

  • Uwielbiam balsamy do ust wszelkiej maści. z Nivea miałam jedynie te w sztyfcie. Hm, na te się juz natknęłam, ale chyba po nie wrócę. 😉

    Pozdrawiam,
    Klaudyna

  • Ja mam wersję malinową i dla mnie pachnie przepysznie, jak mamba malinowa 😉 Na pewno w przyszłości skuszę się na pozostałe warianty zapachowe 🙂

  • to waniliowe pachnie jak kinder czekolada <3 przynajmniej ja mam takie skojarzenie. bardzo przyjemnie sie go uzywa, lecz wolę klasyczny carmex. doskonale nawilża tez skórki paznokci.

  • nie miałam okazji uzywac ich ale jak będę miec kase i znajdę je gdzies to chyba sie skusze 😉

  • Nie miałam żadnego, chciałam jedno kupić ale jak zwykle padło na Tisane 🙂 za bardzo trzymam się czasami ulubionych i sprawdzonych produktów ale gdy trafiam na buble to odechciewa mi się eksperymentów :)Kiedy je pierwszy raz zobaczyłam to byłam przekonana że nivea jak to nivea, na pewno kolejny bubel a tu tyle blogerek tak chwali te mazidła.:)

  • ja polecam Ci pomadki z burts bees, nałogowo kupuję pomadki ochronne, bo mam wieczny problem z ustami 🙂

  • Odkąd mam balsam z Nuxe nic nie jest w stanie mu dorównać, może tylko Tisane. Mam to masełko Vanilla&Macdamia, niestety, bez porównania. Może tylko zapach fajny. W Nivea czuć tę cholerną parafinę, w Nuxe czuć tylko wosk pszczeli, który pięknie usta wygładza i pielęgnuje.

  • mnie szał na nie ominął, ponieważ Tisane uważam za największe dobrodziejstwo dla ust 🙂

    • Ja podobnie. Gdybym miała wybrać jeden jedyny do końca życia to byłby właśnie Tisane, mam go zawsze przy sobie. Dobrze, że zrobili sztyft 🙂

  • Bardzo lubię te masełka, zwłaszcza wersję waniliową 🙂 Natomiast z produktów w sztyfcie bardzo lubię Nivea Vitamin Shake i pomadkę ochronną z Sylveco. I jeszcze Blistex w tubce, ale to już forma płynna ;))

  • Mam malinę i waniliowe. Zdecydowanym faworytem jest wanilia 🙂

  • Uwielbiam te masełka, wersja karmelowa jest moją ulubioną. Nivea musi mieć problemy z utrzymywaniem jakości, bo u mnie najtwardsza jest wersja waniliowa, a najmiększa karmelowa 😉

  • miałam wersję waniliową i po jakimś czasie zapach tak mnie męczył, że wsmarowałam go w stopy 😉 DObrze sprawdzało się to masełko zimą kiedy potrzebowałam czegoś ochronnego na usta.

  • Uwielbiam je. Szczególnie waniliowe jest bliskie mojemu sercu. Zapach jest przepiękny 😉

  • Kupiłam, jak tylko weszły na rynek, wersję waniliową. Faktycznie zapach ma nieziemsko apetyczny 🙂 Spodobało się mojej mamie, więc je jej oddałam. Teraz jakoś tak o nich zapomniałam, może dlatego, że znalazłam fajną alternatywę – pomadkę rumiankową z Alterry. Nie pachnie tak dobrze, ale super nawilża.

  • Mam tylko karmelowe. Jego zapach również od razu skojarzyłam z herbatnikami 🙂

  • Lubię różnego rodzaju balsamiki do ust 😀 Pewnie skusiła bym się na wanilie 🙂

    • Ja mam to samo jak Juicy. Produkty do pielęgnacji ust z Nivea są dla mnie jednymi z najgorszych, moje usta nie lubią parafiny, która nie nawilża, nie odżywia, a jedynie pokrywa usta tłustą warstwą. Może mam po prostu zbyt wymagającą skórę ust?

    • a może wysuszenie tak jak u mnie?wszelkie sztyfty nivea robiły zawsze więcej szkody niż pożytku. kosmetyki nivea w ogóle się nie sprawdzają na mojej skórze, czasem skuszona sentymentem-kupię tradycyjnego granaciaka okrągłego.
      wanilia-makadamia brzmi obłędnie:) kusi-ale jednak zdołam się oprzeć:)

    • Dominiko, ja też fanką parafiny nie jestem. Staram się omijać produkty z nią w składzie (szczególnie jeśli chodzi o cerę). Jednak w przypadku kosmetyku do ust, mam wrażenie, że jej obecność jest okej. Jako emolient tłusty tworzy warstewkę, co zapobiega uciekaniu wilgoci z naskórka. To tzw. pośrednie działanie nawilżające. Przynajmniej ja tak odczytuję rolę tego oleju w balsamach.

    • Moje usta lubią parafinę (po produktach typu Tisane mam sacharę na wargach) ale staram się unikać produktów z BHT.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.