Inspiracje Lifestyle

Ulubione gadżety lifestylowe 2016 roku ♥

Bullet Journal

Choć od lat używałam standardowych kalendarzy, zawsze miałam poczucie, że nie spełniają do końca moich oczekiwań. Brakowało mi miejsca na notatki, nie mogłam pozwolić sobie na umieszczanie różnorodnych list, a wydrukowane strony ograniczały mnie w planowaniu i określaniu celów bliższych i dalszych. Ponieważ lubię mieć wszystko w jednym miejscu, mój roczny organizer wyglądał bardzo barwnie – był wyklejony kolorowymi karteczkami, na których zapisywałam pomysły, godziny spotkań i listy o różnej tematyce. „Nie mieściłam’ się w klasycznym organizerze z wyznaczonymi datami, dlatego wciąż szukałam czegoś, co będzie spełniać moje potrzeby. Nie tylko pod kątem ogromnej sympatii do planowania i pisania w ogóle, lecz także do handletteringu i rysowania. Odpowiedzią był bullet journal, na który natknęłam się pewnego razu przeglądając Pinterest.

Największą zaletą BuJo, bo tak w skrócie mówi się na ten rodzaj plannera, jest jego elastyczność i możliwość dopasowania go w 100% pod siebie. Nie pojawiają się tu ograniczenia w postaci zbyt wąskich kolumn (wersów) na zadania na dany dzień lub też w ogóle braku miejsca na jakiekolwiek notatki (obie te cechy były moim największym utrapieniem). Świetne jest także to, że bullet journal możemy stworzyć w zwykłym zeszycie za 2 zł – w linie, w kratkę, a dla równo piszących lub lubiących liniuszki, w gładkim.

Przygodę z BuJo rozpoczęłam w minionym roku. Najpierw właśnie w klasycznym kalendarzu Moleskine, następnie w zwykłym zeszycie (wykorzystałam papiernicze zapasy, które zrobiłam w Biedronce – w końcu te piękne okładki na coś się przydały :)), później w marmurowym notesie Paper Love projektantki Magdaleny Tekieli, a od nowego roku przerzuciłam się na kultowy Leuchtturm1917, w wersji białej. Dwa ostatnie to notesy w kropki – coś pośredniego między kratką a gładkim papierem. Wizualnie wygląda to lżej, bardziej czysto, ale nadal jest ogromnym ułatwieniem przy rysowaniu tabel i w ogóle równym pisaniu.

Zaletą Leuchtturm oraz Moleskine, w porównaniu z notesem Paper Love czy moim pierwszym zeszytem, jest także lekko śliska (łatwa w czyszczeniu) i twarda oprawa oraz tasiemki (w L. są dwie). Obie marki oferują także jedwabiście gładki, bezkwasowy papier, po którym pisze się znakomicie (używam pióra Kaweco oraz cienkopisów Uni-Pin, Pentel i Sharpie), choć muszę też wspomnieć, że jest on dość cienki i zdarza się, że pismo przebija. W notesie Magdaleny Tekieli papier jest zdecydowanie grubszy i sztywniejszy, trochę jak kartki z bloku rysunkowego.

Bullet journal jest obecnie moim jedynym fizycznym notatnikiem, kalendarzem i organizerem. Wszystko, co jest dla mnie ważne notuję właśnie w nim. To najwygodniejsza forma planowania, minimalizacja miejsca i maksymalny poziom organizacji.

Czytnik książek Kindle

Ulubieńcem minionego roku, na równi z bullet journal jest czytnik Kindle. Setki godzin spędzonych z nim w dłoni: w domu, na spacerach, na wakacjach, w autobusie, podczas podróży samochodem, czytałam niemal wszędzie, zaowocowało realizacją książkowego wyzwania 52 książki w rok. Jestem pewna, że gdyby nie on, nie przeczytałabym nawet połowy tego, co zdołałam w 2016 roku.

Nie wiem czy jest sens, abym rozpisywała się na jego temat, ponieważ jakiś czas temu poświęciłam mu cały osobny wpis, gdzie w szczegółach opisuję wszystkie jego zalety. Zaproszę Was po prostu do niego pod ten link:

Bezprzewodowe słuchawki Sudio Sweden

Choć książkami lubię delektować się w ciszy, pracować na komputerze, fotografować, gotować, ćwiczyć czy sprzątać uwielbiam przy muzyce. Nie zawsze jednak włączanie jej na głośnikach jest możliwe, na przykład, podczas drzemki mojego syna, późno w nocy czy podczas spaceru. Rozwiązaniem są słuchawki bezprzewodowe, które łączą się z urządzeniem (telefonem komórkowym, telewizorem, laptopem) przez Bluetooth.

W minionym roku miałam przyjemność poznać nową markę, mianowicie Sudio Sweden, która oferuje właśnie takie słuchawki – bez irytujących kabelków, o świetnej jakości transmisji, intuicyjnej obsłudze trzema przyciskami ukrytymi w słuchawce oraz o pięknym designie. W prezencie otrzymałam dwie wersje słuchawek: na potrzeby domowe słuchawki nauszne Regent White, które można upiększać dodatkowymi nakładkami (ja wybrałam marmurkowe), a do ćwiczeń czy dyskretnego słuchania douszne Vasa BLÅ – Rose Gold White.
Przy okazji chciałabym podzielić się z Wami kodem zniżkowym IDALIASTYLE15, dzięki któremu możecie je kupić o 90 zł taniej.

Herbata z czystka

Herbaty ziołowe nie należą do moich przysmaków, jednak gdy widzę ich działanie to jestem w stanie się przyzwyczaić, a z czasem nawet polubić. Tak było z czystkiem. Na początku jego smak wydawał mi się nieciekawy, po kilku dniach zaczął kojarzyć się z melisą i tak już zostało. Jego działanie widzę przede wszystkim w postaci podniesionej odporności. Piję go od niemal roku i od tamtej pory nie chorowałam. Wydaje mi się też, że pozytywnie wpłynął na biel zębów (podobno ma właściwości rozpuszczające bakterie w jamie ustnej i rozjaśniające szkliwo).

Czystek stał się w ostatnich miesiącach bardzo popularny. Na tyle, że można kupić go nie tylko w sklepach zielarskich (susz w dużych torebkach), lecz także w marketach, np. w Biedronce (wygodna forma saszetek).

Książka Jadłonomia. Kuchnia roślinna Marty Dymek

Ostatnia, ale nie mniej ważna, to książka Marty Dymek z przepisami bazującymi na roślinach. Jestem entuzjastką kuchni wegańskiej i staram się gotować dla całej rodziny wyłącznie roślinnie. Książka Marty, podobnie zresztą jak blog, to główne źródło pomysłów na śniadania, obiady i kolacje. Na tę chwilę co najmniej połowa gotowanych potraw to dania właśnie od tej autorki (druga część to przepisy Alicji z Wegan Nerd (teraz marzy mi się jej książka!), i Eryka z Ervegan). Pasują mi nie tylko pod kątem wartości odżywczych, lecz także smakowych i wizualnych. Przepisy są proste, oparte na łatwo dostępnych produktach i przyprawach. Bez problemu można je modyfikować w zależności od upodobań czy tego, co mamy w lodówce. Zgodzę się z podtytułem, że nie jest to książka wyłącznie dla wegan czy wegetarian. Testowałam wiele potraw na mięsożercach i byli nimi zachwyceni. Dzięki Jadłonomii odniosłam też osobisty sukces na domowym polu – mój mąż, który do pewnego czasu w ogóle nie gotował, zachwycił się kilkoma przepisami i z przyjemnością sam je teraz przygotowuje (np. wegańską grochówkę, która nie zawiera kilograma tłustego boczku, a jest absolutnie boska!).

Jeśli marzy Wam się uzdrowić i odchudzić dietę, wprowadzić dużo warzyw pod przepyszną postacią aromatycznego curry, smakowitych burgerów, kremowych zup czy pachnących sałatek i bez urządzania totalnej rewolucji w kuchni to Jadłonomia jest właściwą pozycją.

Jestem ciekawa Waszych ulubieńców lifestylowych. Co towarzyszyło Wam minionego roku, z czym związałyście się najmocniej i chciałybyście polecić innym? Piszcie! 🙂

Wpisy, które mogą Ci się podobać

12 komentarzy

  • Odpowiedz 5 świetnych odkryć lifestylowych: wiosna 2017 • IdaliaStyle.pl 26 marca 2017 o 17:06

    […] Ulubione gadżety lifestylowe 2016 roku ♥ […]

  • Odpowiedz ClaudiaMorningstar 28 stycznia 2017 o 19:25

    U mnie to będzie mój pierwszy iphone 6 <3 Długi na niego czekałam

  • Odpowiedz Idyllaablog 28 stycznia 2017 o 15:20

    Muszę wreszcie dorwać książkę:):)

  • Odpowiedz Agnieszka 27 stycznia 2017 o 23:02

    Kindle – zdecydowanie! 🙂

  • Odpowiedz Ewelina 27 stycznia 2017 o 22:27

    Ja też próbuję wyrobić nawyk picia czystka 🙂 PS. zaczynam więcej pisać moim białym kaweco 😛

  • Odpowiedz OvoStudio 27 stycznia 2017 o 14:39

    Kindle <3

  • Odpowiedz Kamila 27 stycznia 2017 o 11:20

    Książka Jadłonomii jest na mojej liście od bardzo dawna 🙂 A w tych słuchawkach jestem zakochana, odkąd zobaczyłam je na Instagramie 🙂

  • Odpowiedz Madziak 27 stycznia 2017 o 10:44

    Jejku, jakie piękne, wiosenne zdjęcia! Aż miło popatrzeć! 🙂

  • Odpowiedz BogusiaM 26 stycznia 2017 o 22:45

    Kindle i Jadłonomia to i moje hity:)

  • Odpowiedz Kaaia 26 stycznia 2017 o 21:28

    Książka Marty jest wspaniała. Odkąd ją kupiłam jem praktycznie tylko wegetariańsko, co dobrze wpłynęło na moje wyniki.
    Te słuchawki wyglądają super, są urocze 🙂

  • Odpowiedz Barbara P. 26 stycznia 2017 o 19:08

    Tak sobie uświadomiłam, że ja też się nie przeziębiam odkąd pijam czystek. O wpływie na zęby nie wiedziałam 🙂

  • Odpowiedz InviernoBeauty 26 stycznia 2017 o 18:50

    Te bezprzewodowe słuchawki wyglądają przeuroczo! 🙂

  • Dodaj komentarz