Makijaż Pielęgnacja

Ulubione ostatnich tygodni: makijaż, pielęgnacja, zapach

Kolejne trzy miesiące za nami, jak ten czas pędzi! Jeszcze całkiem niedawno na blogu wisiały ulubione produkty kwietnia, maja i czerwca, a dziś za rogiem czeka październik. Symbolicznie żegnam się więc z latem i podsumowuję to, co ostatnio urzekło mnie wśród kosmetyków najbardziej.

Woda perfumowana Quelques Notes d’Amour Yves Rocher nie była miłością od pierwszego powąchania, ale już od drugiego, trzeciego tak. Upalna pogoda, jaką mogliśmy się cieszyć jeszcze parę tygodni temu nie sprzyjała gęstym, słodkim i nieco dymnym zapachom. A właśnie w takim momencie z tą wodą miałam okazję się zapoznać. Mimo dość chłodnego pierwszego wrażenia dałam Quelques Notes d’Amour kolejną szansę, bo przyznam, że mimo wszystko, coś mnie w niej zaintrygowało. Do prostego flakonu, w którym całkiem niepotrzebnie wytłoczone zostało serce, wróciłam któregoś chłodnego, prawdziwie jesiennego dnia. I to było to. Zapach mocny, pełen słodyczy i ostrości jednocześnie, wpasował się w ten klimat idealnie. Urzekł mnie swoim ciepłem, elegancją oraz tym jak interesująco rozwija się na mojej skórze. Początkowo intensywne nuty bergamotki, które notabene w perfumach bardzo lubię, z czasem łagodnieją i dają dojść do głosu nutom różanym i drzewnym. Zapach blisko trzyma się skóry, staje się zmysłowy i pociągający. Myślę, że Quelques Notes d’Amour będą z powodzeniem towarzyszyć mi tej jesieni, a może nawet i zimy.

Z pomadkami matowymi łączy mnie relacja love – hate. Z jednej strony uwielbiam je za eleganckie wykończenie i zazwyczaj ponadprzeciętną trwałość, z drugiej bywają irytujące ze względu na wysuszające działanie oraz nieestyczne schodzenie z warg podczas posiłków. Odsunęłam jednak na chwilę obawy na bok i zdecydowałam się wtopić trochę kasy w stosunkowo najnowsze dzieło marki Bourjois, czyli pomadki matowe w płynie Rouge Edition Velvet. Na pierwszy raz wybrałam 07 Nude-ist, który tak naprawdę typowym odcieniem nude nie jest, a raczej przypomina bardziej ciemny, zgaszony róż z kroplą brązu. Kolor neutralny i pasujący do każdego makijażu oczu oraz teoretycznie do większości typów urody. Z moim, czyli typem lata ze złotawą cerą zgrał się bardzo dobrze, choć patrząc na samo opakowanie przez sekundę miałam wrażenie, że będzie odrobinę za ciepły. Co polubiłam w Nude-ist poza kolorem? Kremową konsystencję, dobrą pigmentację, kilkugodzinną trwałość oraz to, jak ładnie schodzi z ust. Próżno szukać w tym przypadku białej kreski na złączeniu warg, rozmazanego konturu czy prześwitów. Do tego plusem jest mocne opakowanie oraz gąbkowy, ścięty aplikator, który równo rozkłada pomadkę na skórze. Tak mi się ten różo-nudziak spodobał, że do kompletu dokupiłam mu towarzystwo, tym razem w znacznie odważniejszych kolorach. Ale o nich jeszcze wpis osobny na pewno się pojawi.

Pośród ulubieńców nie może zabraknąć kosmetyku, który w ciągu ostatnich kilku tygodni wywarł na mnie największe wrażenie. Mam na myśli tusz do rzęs Volume Million Lashes So Couture od L’Oreal. Poświęciłam mu osobnego posta (efekty na rzęsach – klik!) i tam odsyłam Was po więcej informacji. Ponieważ pojawiły się głosy, że to dość drogi zakup to dodam, że taniej (nawet o połowę) można upolować go online. Ja sama kupuję tę maskarę w jednej z internetowych drogerii ze zniżkami, które najczęściej znajduję na Picodi, czyli na największym w Polsce portalu z kodami rabatowymi i promocjami do sklepów internetowych. Gorąco zachęcam do zajrzenia, jeśli zależy Wam na zaoszczędzeniu pieniędzy. Ah! I zapomniałabym. Tusz faktycznie pachnie ziarnami kakaowca 🙂 (Odgoniłam katar i odzyskałam w końcu węch :)).

Cienie Iconic 3 Makeup Revolution, stylizowane na słynne Naked 3 Urban Decay, robią od pewnego czasu furorę w sieci. Musiałam w końcu sprawdzić, co w nich takiego jest, że tak wiele osób zachwyca się nimi. Porównania z oryginalną paletą wprawdzie jeszcze nie mam, ale jeśli Iconic dorównuje UD jakością to nie dziwię się jej popularności. Cienie mają dobrą pigmentację, bezproblemowo się ze sobą łączą i bez strat dla koloru czy wykończenia rozcierają. Paleta dzięki różnorodności odcieni i wykończeń pozwala na wykonanie makijażu zarówno dziennego jak i wieczorowego. Ok, może nie są to najlepsze cienie, jakich dotąd używałam, ale przyznam, że za sprawą kolorystyki i łatwej w obsłudze konsystencji z przyjemnością sięgam po nią od kilku tygodni.

Ostatnia, lecz nie mniej ważna to paletka do stylizacji brwi mineralnej marki Lily Lolo w odcieniu Light. Eyebrow duo jest połączeniem trwałego, brązowego cienia w chłodnej tonacji (brak rudych tonów!) z praktycznie bezbarwnym woskiem (zawiera odżywczy olejek jojoba), który po podkolorowaniu utrzymuje włoski w ryzach. Zestaw bardzo odpowiada potrzebom moich niesfornych brwi, ponieważ jest łatwy w obsłudze (wystarczy skośny pędzelek i grzebyczek) oraz świetnie dopasowany kolorystycznie. W cieniu już dobiłam do dna, więc za chwilę szykuje się zakup drugiego opakowania.

Pisałam Wam jakiś czas temu, że baza Essie Grow Stronger nie zachwyciła mnie jakoś szczególnie swoim działaniem. Jest po prostu przeciętna. Postanowiłam poszukać dla niej lepszego zamiennika. Wybrałam wzmacniającą bazę Poshe, która ma nie tylko stanowić dobry podkład pod kolor, lecz także chronić paznokcie przed złamaniem, rozdwojeniem i przebarwieniami. Okazuje się, że ta baza jest tym, czego szukałam. Płytka odrasta szybciej, jest mocniejsza, a lakiery trzymają się na tak zabezpieczonym paznokciu dłużej niż na bazie Essie.

kojącym balsamie do ciała Sylveco oraz myjącym balsamie do mycia włosów pisałam w ostatnim zestawieniu ulubieńców i moje zdanie nie zmieniło się na ich temat ani trochę. Wręcz przeciwnie, pałam do nich sympatią jeszcze większą. Już dawno nie karmiłam skóry tak odżywczym, głęboko nawilżającym balsamem i nie miałam tak miękkich, sypkich i uniesionych włosów po myciu (nawet bez użycia odżywki). Oba produkty kupuję na zapas, co pokazuje, jak bardzo je lubię. Ulubieniem, szczególnie do kojącego balsamu, zdążyłam zarazić również moją mamę i siostrę, posiadaczki bardzo suchej skóry.

Suflet do włosów Oxygen Moisture to tylko element najnowszej serii Dove. W użyciu mam obecnie wszystkie produkty OM, ale jedynie maska uwiodła mnie na tyle, by wymienić ją w ulubieńcach. Jej konsystencja przypomina kremową piankę – jest puszysta, jakby napełniona powietrzem, bajecznie rozprowadza się na włosach i do tego pięknie pachnie. Po półgodzinnym seansie z nią uzyskuję niesamowitą gładkość, miękkość i połysk. Jedyna jej wada to wydajność. Nie nakładam jej dużo, a znika w zastraszającym tempie.

O ziajowej głęboko oczyszczającej paście z ekstraktem z liści manuka powiedziano w blogosferze już chyba wszystko. Moje wrażenia są bardzo pozytywne i w skrócie zamykają się w słowach: głęboko oczyszcza, matowi, zwęża pory i minimalizuje produkcje sebum. A po więcej odsyłam Was do wpisu zbiorczego na temat serii z liśćmi manuka. KLIK!

Jestem ciekawa, co Was najbardziej urzekło w ciągu ostatni kilku tygodni. Poznałyście jakąś kosmetyczną perełkę? A może znacie któryś z wymienionych przeze mnie produktów?

Wpisy, które mogą Ci się podobać

60 komentarzy

  • Odpowiedz rogaczki 27 października 2014 o 00:05

    Oczyszczająca pasta z liści manuka i u mnie dobrze się sprawdziła, chociaż to jedyny dobry dla mojej cery punkt tej serii 🙂 Zupełnie nie znam Twoich ulubieńców, chociaż jednym jestem od dłuższego czasu mocno zaintrygowana – pomadką Bourjois. Widziałam już ją na wielu blogach i bardzo mi się podoba, ale wiem dobrze, że użyję raz i odłożę 🙂 Dlatego wzbraniam się od zakupu i unikam dłuższych postojów przy szafach w drogeriach 🙂
    pozdrawiam, A

  • Odpowiedz Kinga B. 16 października 2014 o 21:22

    Kusi mnie bardzo pasta Ziaja (cała blogosfera i dziesiątki anonimowych internautek nie mogą się mylić 🙂 – niestety mam jeszcze cudowny ziajowy peeling ekstramocny, który robi mi z twarzy jedwab i dwie glinki (zwykłą czerwoną w proszku i maseczkę z białą glinką nuxe) i zastanawiam się, czy nie będzie dublowała ich działania. Czy pasta daje coś, czego nie dają peelingi i glinki?
    Dodam, że mam tonik z tej samej serii, który o dziwo wyraźnie pomógł na zaskórniki na nosie (które wcześniej traktowałam kwasami, acne-dermem i triacnealem).

  • Odpowiedz sylliiaa 9 października 2014 o 14:07

    Testowałam ostatnio próbkę z balsamem myjącym do włosów z betuliną i jestem z niego zadowolona :))

  • Odpowiedz Basia Smoter 8 października 2014 o 21:35

    Strasznie mi się podoba sposób w jaki przedstawiłaś ten post 🙂 Jak z gazety ! Super i kreatywnie

  • Odpowiedz Linka Karo 6 października 2014 o 09:46

    Nie znam żadnego z Twoich ulubieńców, koniecznie muszę to zmienić 😉 na początek chętnie bym przygarnęła ten odcień pomadki Bourjois 🙂

  • Odpowiedz Anya 5 października 2014 o 22:54

    Chętnie bym wypróbowała So Couture i paletkę do brwi LL.

  • Odpowiedz karminowe.usta 4 października 2014 o 20:49

    Ostatnio zaprzyjaźniłam się z szamponem Sylveco z owsem oraz różem mineralnym "Romantic" od Annabelle Minerals:)

  • Odpowiedz Bogusia M 4 października 2014 o 19:59

    Też bardzo polubiłam paletkę do brwi z Lily Lolo:)

  • Odpowiedz Karolina W 4 października 2014 o 13:32

    Pomadka Bourjois mnie kusi i paletka cieni Make Up Revolution też 🙂

  • Odpowiedz Kasia www.lifeinblondcolor.pl 3 października 2014 o 16:03

    Miałam dwie próbki tej pasty Ziaja i naprawdę była świetna, chyba skuszę się na pełne opakowanie, bo nawet mąż był zachwycony działaniem. 😉 Tak swoją drogą paletka Revolution kusi mnie strasznie, ma takie piękne kolory. 😀

  • Odpowiedz ja, Kosmeonautka 3 października 2014 o 12:14

    Ja też muszę pochwalić formę w jakiej przedstawiasz polecane produkty – nigdzie indziej się z taką nie spotkałam, a jest naprawdę świetna! Co do produktów, to chyba będę pierwszą, którą zaintrygował ten duet do brwi z Lily Lolo. Co prawda mój obecny (ten wszędobylski z Catrice) jest chyba nieśmiertelny, ale szósty zmysł podpowiada mi, że ten z LL to coś stworzonego dla mnie 🙂

  • Odpowiedz Lila 1 października 2014 o 21:54

    so couture i balsam myjący z sylveco bardzo lubie 🙂 Iconic 3 również jest mi znana i jak dla mnie jest to rewelacyjne paletka za małe pieniądze 🙂

  • Odpowiedz vexgirl 1 października 2014 o 21:46

    Uwielbiam Twoje ulubieńcowe kolaże <3

  • Odpowiedz Agnieszka 1 października 2014 o 19:53

    Gdzie można kupić tę paletkę cieni? Pozdrawiam!

  • Odpowiedz The LadyLipstick 1 października 2014 o 18:16

    Ja uwielbiam pastę oczyszczającą z Ziaji teraz kupiłam sonie żel do mycia twarzy i również jestem bardzo z niego zadowolona 🙂

  • Odpowiedz Black Raspberry 1 października 2014 o 17:44

    Mam ochotę na tą pomadkę Bourjois 🙂

  • Odpowiedz Anita B. 1 października 2014 o 17:15

    Mam ochotę na tę pomadkę Bourjois. Zapoluję na niż jak będzie -40% w Rossmanie 🙂

  • Odpowiedz yzma87 1 października 2014 o 15:16

    Podoba mi się ten nowy zapach z YR 🙂

  • Odpowiedz Vena Styl 1 października 2014 o 12:43

    Ja także mam Bourjois 07 i także mam pokusę na odważniejszy kolor.. coś w różu Co do tuszu loreal to może będzie on mój następny 😉

  • Odpowiedz Weronika Wróblewska 1 października 2014 o 11:54

    Nie mialam jeszcze Poshe- chętnie wyprobuję.

  • Odpowiedz Autorka Bloga 1 października 2014 o 10:28

    z kolorówki mam chrapkę na tusz, pomadkę i paletkę (lecz nad paletką się waham, bo koleżanka zamówiła i powiedziała, że jest słabo napigmentowana?) 🙂 a z części pielęgnacyjnej interesuje mnie maska do włosów dove 🙂 a kolaże rewelacyjne ! też chciałabym potrafić takie wykonać, jestem pod wrażeniem :*

  • Odpowiedz bognyprogram 1 października 2014 o 09:45

    Twoi ulubieńcy to po prostu perfekcja:D Podajesz nam wszystko w tak pięknej formie, że aż żałuję, że miesiąc nie trwa tylko 7 dni!

  • Odpowiedz 88macola 1 października 2014 o 08:41

    mistrzyni kolażu 🙂

  • Odpowiedz Słonecznik 1 października 2014 o 08:33

    Nie miałam żadnego z tych kosmetyków, zaciekawiłaś mnie produktami Sylveco.

    Cudowna grafika!!

  • Odpowiedz Wiola N. 1 października 2014 o 07:41

    Pasta oczyszczająca z Ziaji jest świetna 🙂

  • Odpowiedz violet lila 1 października 2014 o 07:11

    Idalia, czy mogłabyś podpowiedzieć, czy balsam do włosów sprawdzi się na przetłuszczających? Czy ten produkt nie obciąża włosów? Gdzie kupujesz produkty Sylveco? Bezpośrednio na stronie producenta, czy masz jakieś inne miejsce godne polecenia? Z góry dzięki i pozdrawiam 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 października 2014 o 13:45

      Violet, ja mam lekko przetłuszczające się i u mnie sprawdza się. Odświeża na kilka godzin i koi skórę głowy. Jeśli obawiasz się, że nie da sobie rady to polecam Ci rozejrzeć się za szamponem Sylveco. Też go mam i też lubię, ale balsam bardziej, bo on dodatkowo włosy nawilża. Szampon z kolei mocniej oczyszcza (mocno, ale nie podrażnia skóry jak te z drogerii), mocniej odbija je od skalpu. Aaa i przy szamponie sprawdza się metoda kubeczkowa, bo przy tradycyjnej opcji wylewania na dłoń i mieszania z wodą słabo się pieni.
      Ja kupuję wszystko TU 🙂

  • Odpowiedz JuicyBeige 1 października 2014 o 06:52

    Rouge Edition bardzo lubię, za trwałość i naprawdę piękne kolor, Ole Flamingo to mój ulubieniec:)

  • Odpowiedz Magdalena B 1 października 2014 o 06:35

    Pastę oczyszczającą Ziaji mam już na liście i przy najbliższych zakupach na pewno wpadnie do koszyka.

  • Odpowiedz illonky 1 października 2014 o 06:17

    Bardzo lubię te zbiorcze recenzje, ładnie przedstawiasz wszystkie produkty.
    Kończę akurat szampon, więc chyba kupię produkt sylveco, mam w ogóle wrażenie, że przerzucę się na polskie produkty (co jakiś czas mam fazę, że kupuję tylko polskie kosmetyki), balsam do ciała co prawda kusi, ale kupiłam niedawno spore opakowanie masła shea, więc sobie odpuszczę. Szukam czegoś do brwi, muszę podumać nad tym duo z Lily lolo, a cienie Makeup Revolution jakoś mnie nie kuszą, mam sprawdzone z Inglota i ich się trzymam!

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 października 2014 o 13:38

      illonky, dziękuję 🙂

      Gdzie kupiłaś masło shea? Mam ochotę na zimę na coś naprawdę tłustego i myślę, ze to byłby dobry zakup.

    • Odpowiedz illonky 2 października 2014 o 07:41

      Kupiłam w blisko natury, akurat jakaś promocja była, to wzięłam 400g 😉

  • Odpowiedz Iva G 1 października 2014 o 05:48

    Na kosmetyki Sylveco muszę się skusić:-)

  • Odpowiedz Klaudia She-wolf 1 października 2014 o 05:24

    Bardzo zainteresowalas mnie ta baza z Poshe! Tez czegos takiego szukam, a moje wysilki dotychczas byly niepomyslne … chetnie jej sprobuje 😉

  • Odpowiedz Hispaniola 1 października 2014 o 00:36

    Ziaja liście manuka żel do mycia i krem czekają w łazience na swoją kolej. Palety makeup revolution to chyba jedyna tak osławiona rzecz, na którą się nie skuszę. Podobny boom był na palety mua, które również miały być odpowiednikami ud, a okazały się bardzo słabe. Zbieram na oryginał i może wtedy zamówię makeup revolution dla porównania 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 października 2014 o 13:35

      Mnie z kolei MUA w czasie ich popularności nie ruszały i dotąd nie kupiłam, choć nie wykluczam, że może za jakiś czas wrzucę jedną do koszyka na wypróbowanie i sprawdzenie, o co tyle szumu 🙂

  • Odpowiedz ekstrawagancja ekstrawaganckiej 30 września 2014 o 22:33

    Ziaja i liście manuka… uwielbiam. Od teraz już zawsze w mojej łazience 🙂 Na paletkę Iconic 3 czekam i niedługo wypróbuję czy jest taka świetna 🙂

  • Odpowiedz Daisy K 30 września 2014 o 22:08

    ajne kosmetyki, bardzo ciekawi mnie Sylveco. 🙂

  • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 30 września 2014 o 22:00

    Kuku, niestety tak i obecnie też nie są w dobrej formie. Przestałam nakładać olejki i zaczęły znowu się rozdwajać. Muszę wrócić do tego. A bazę stosuję głównie po to, by płytka się nie odbarwiała i lakiery trzymały dłużej. Baza Poshe nie jest jednak stricte odżywką i nie liczę, że odżywi paznokcia tak jak olejki.

    • Odpowiedz Śnieżkiraj 1 października 2014 o 06:20

      Tez się właśnie zastanawiałam nad tą bazą z Poshe. Obecnie używam z Inglota, ale nie jestem zadowolona w 100%. Lakier się na niej trzyma dobrze, ale chciałabym znaleźć coś wielofunkcyjnego, tzn odżywka i baza w jednym. Niby ten z Inglota taki jest, zawiera witaminy, ale nie widzę spektakularnych efektów, tyle że płytka nie jest żółta.

    • Odpowiedz Daria Gwiazdowska-Mazurek 1 października 2014 o 09:32

      Ja używam tej z Eveline 8 w 1 i jestem zadowolona 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 października 2014 o 10:07

      Śnieżkiraj, zainteresuj się Nailtekiem Foundation II i Intensive Therapy. Na moje paznokcie działały rewelacyjnie, może u Ciebie też dadzą efekty. Strzeż się tylko podrób na Allegro. Ja na taką kiedyś niestety natrafiłam (poznałam m.in. po tym, że lakier w ogóle na paznokcie nie działał). Bardzo dobrą odżywką jest też czerwona Herome -> KLIK.

    • Odpowiedz KukuMuniu 1 października 2014 o 11:08

      Właśnie odszukałam Twoje posty o olejowaniu i muszę koniecznie spróbować! 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 października 2014 o 13:15

      Najtaniej wyjdzie stworzyć samodzielnie mieszankę (np. oliwka Babydream + olej rycynowy), a jeśli chcesz coś gotowego i skutecznego to polecam Ci rozejrzenie się za serum z mirrą od Barby (dostępna w sklepie colorowo.pl).

    • Odpowiedz KukuMuniu 4 października 2014 o 16:44

      Na pewno łatwiej mi będzie użyć czegoś gotowego. Nie słyszałam o tym serum wcześniej, a jeśli je polecasz, to chyba się skuszę na nie. Ślicznie Ci dziękuję!

  • Odpowiedz KukuMuniu 30 września 2014 o 21:52

    Idalio, czy rozdwajały Ci się paznokcie? Zastanawiam się czy ta baza Poche rzeczywiście poradzi sobie z mocno rozdwajającymi się paznokciami. Mam straszny problem z paznokciami i nie znalazłam jeszcze czegoś co dałoby im radę.

  • Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: