Makijaż Pielęgnacja ciała

Ulubione kosmetyki w ciąży: pielęgnacja rozstępów, makijaż na przebarwienia

Moja ciążowa kosmetyczka nie różni się znacząco od tej nieciążowej, ale jest kilka produktów, które w tym szczególnym czasie okazały się wyjątkowo przydatne i spełniły moje niecodzienne potrzeby.

W tej, jak i poprzedniej ciąży, najważniejsza jest dla mnie pielęgnacja skóry. Niestety, mimo zestawu maseł, olejków i preparatów ujędrniających i nawilżających, tym razem nie ominęła mnie najpopularniejsza przypadłość, czyli rozstępy w dole brzucha. Przyznam, że to dla mnie nowość i coś, czego kompletnie się nie spodziewałam. Uważałam dotąd, że mam na tyle dobrze zadbaną skórę, że nie grozi jej popękanie (tak jak w pierwszej ciąży). Rzeczywistość jednak przerosła moje wyobrażenia i musiałam stawić czoła nowemu wyzwaniu.


Szczęście w nieszczęściu, że na tę chwilę (po włączeniu kilku preparatów) rozstępy stały się delikatnie widoczne, jedynie blado różowe. Jest szansa, że przy odpowiedniej pielęgnacji całkiem zjaśnieją i po porodzie będą tylko wspomnieniem. Zanim jednak zdradzę Wam, jakie kosmetyki stosuję w tej ciąży i które są moimi ulubionymi, krótko o składach kosmetycznych. Wiecie, jakich składników w kosmetykach należy unikać w ciąży?

Na liście zakazanych i tych, których należy się wystrzegać są: przeciwsłoneczne filtry przenikające do krwioobiegu (Octyl Dimethyl PABA, Benzophenone-4, Etylhexyl Methoxycinnamate = Octylmethoxycinnamate, Benzophenone-3 oraz 4- Methylbenzylidene Camphor), niektóre olejki eteryczne (np., lawendowy, rumiankowy, rozmarynowy, pietruszkowy), kwasy AHA (glikolowy, migdałowy, jabłkowy, mlekowy, cytrynowy oraz winowy), kwas salicylowy, tetracykliny (antybiotyki), triclosan, ftalany (BBP, DEP, DEHP, DMP), formaldehyd, toluen, fenoksyetanol, trójetanoloaminy, przeciwutleniacze (BHT i BHA), syntetyczne piżmo, wysokie stężenia fluoru i witaminy A oraz jej pochodnych: retinolu i retinoidów.

W dużym uogólnieniu, wyżej wymienione składniki mogą być odpowiedzialne za uszkodzenia płodu, mogą działać wczesnoporonnie, a w niektórych przypadkach przyczyniają się do wzrostu komórek rakowych. W miarę możliwości najlepiej wykluczyć kosmetyki z ich udziałem już przed zajściem w ciążę, a także nie stosować ich w trakcie karmienia piersią.

Żelazny zestaw: peeling + masło + olejek

Jeśli chodzi o złuszczanie skóry to jestem ogromną fanką szczotkowania ciała na sucho. To metoda, która najlepiej się u mnie sprawdza, jest super skuteczna i tania. Poczytacie o niej, kierując się pod link poniżej.

Na pewnym etapie ciąży masowanie szczotką brzucha nie jest jednak zalecane, dlatego przerzuciłam się w 100% na peelingi. Od wielu miesięcy moim ulubionym jest cukrowy peeling Phenome, który od czasu do czasu zdradzam z domowym peelingiem kawowym lub kokosowym Bodyboom.

Peeling cukrowy Nourishing Deeply Sweet Scrub Phenome

Nie tylko wspaniale pachnie cukrem, migdałami i subtelną cytrusową nutą (jak najlepszy deser świata!), lecz także świetnie ściera i natłuszcza. Grube drobiny cukru cudownie wygładzają, a oleje zawarte w kosmetyku pozostawiają skórę miękką i nawilżoną. Ponadto peeling dzięki zbitej konsystencji jest bardzo wydajny i ma naturalny skład, co w ciąży jest bardzo ważne.

Kosmetykiem nr 2, również zachwycającym działaniem i zapachem jest relaksujące masło Naturativ.

Relaksujące masło do ciała Trawa cytrynowa i kokos Relaxing Body Butter Naturativ

Linię relaksującą znam jeszcze za czasów Pat & Rub (właścicielki marki rozstały się jakiś czas temu, w wyniku czego P&R oraz Naturativ to dwa odrębne brandy) i już wtedy byłam pod ogromnym wrażeniem właściwości pielęgnacyjnych i odprężających. Masło stosuję nie tylko dlatego, że fantastycznie nawilża, lecz także z powodu obłędnego, słodko – cytrusowego zapachu, który pomaga mi zasypiać (działa na mnie jak na niektórych olejek lawendowy, za którym ja notabene nie przepadam ;)). Masło posiada budyniową, gęstą formułę, sprawiającą, że jest szalenie wydajne.

Stałym punktem mojej ciążowej kosmetyczki, od początku do końca, jest sprawdzony już w pierwszej ciąży olejek Babydream.

Olejek (oliwka) pielęgnacyjna Pflegeöl Babydream

Oliwka zyskała moją sympatię za sprawą lekkiej, niezbyt tłustej konsystencji, pięknego, pudrowego zapachu i świetnego składu. I jak to oliwka, jest niesamowicie uniwersalna: wcieram ją w suchą skórę, w skórę wilgotną, tuż po kąpieli, zdarzało mi się myć nią całe ciało, gdy bardzo dokuczała suchość skóry, wcieram ją we włosy, w skórki wokół paznokci, dolewam odrobinę mojemu synkowi do kąpieli. Zastosowań jest niezliczona ilość i w każdej z opcji sprawdza się doskonale. Do tego jest śmiesznie tania, biorąc pod uwagę także jej wydajność.

Do zadań specjalnych: preparaty na rozstępy

Jak już wspomniałam, w tej ciąży zaskoczyły mnie rozstępy na brzuchu. Nie mogąc się zdecydować, od razu kupiłam dwa kremy, których zadaniem jest: zapobiec nowym i zmniejszyć już istniejące. Wybrałam Pharmaceris, zaufaną markę Dr Ireny Eris i serię Macierzyństwo.

Krem zapobiegający rozstępom wzmacniający strukturę skóry M Foliacti Macierzyństwo Pharmaceris

Ten krem kupiłam z myślą o miejscach niedotkniętych rozstępami, tak profilaktycznie. Jest lekki, szybko się wchłania, pachnie… kremowo. 🙂 Jest rekomendowany od 4. miesiąca ciąży, a także dla osób, których dotyczą częste wahania wagi. Nie wpływa na obraz USG. Stosuję go od ponad miesiąca i na tę chwilę nie zarejestrowałam nowych rozstępów na brzuchu.

Preparat zmniejszający istniejące rozstępy i blizny poporodowe M Foliacti Macierzyństwo Pharmaceris

Z kolei ten preparat, w formie najzwyklejszego, dość gęstego kremu, stosuję dokładnie w miejscach, gdzie rozstępy się pojawiły. Wydaje mi się, że to dzięki niemu z jasnoczerwonych i lekko sinych zmieniły się w blade, jasnoróżowe. Tubka jest mała (zaledwie 75 ml), ale krem dość wydajny, starczył mi na niecały miesiąc smarowania dwa razy dziennie. Na pewno kupię kolejną.

Makijaż – kamuflaż

Rozstępy to nie jedyna urodowa dolegliwość, która spotkała mnie „w stanie błogosławionym”. Niestety, powtórzyły się plamy pigmentacyjne, znane mi już z pierwszej ciąży. Przebarwienia, czyli ciążowa ostuda to wynik działania hormonów. I nie jest to nic dokuczliwego czy bolesnego, lecz mało estetycznego. Twarz w określonych miejscach (u mnie skronie, okolice oczu i policzki) zaczyna przypominać skórę żyrafy – jest nakrapiana w pomarańczowe plamy. W duecie z podkrążonymi oczami i sporadycznymi niedoskonałościami, cera nie prezentuje się wyjściowo. Ratunkiem okazała się paletka i sztyfty korygujące Artdeco.

Paleta korektorów Most Wanted Color Correcting Palette Artdeco i korektory w sztyfcie Color Correcting Stick Artdeco

Powiem Wam szczerze, że do czasu pojawienia się przebarwień, z maskowaniem niedoskonałości skóry radziłam sobie zwykłym korektorem (moim numerem jeden jest od pewnego czasu naturalny kamuflaż HD Concealer Emani).

Na cienie pod oczami czy punktowe wypryski był jak znalazł. Dopiero w ciąży jego spektrum krycia okazało się nieco zbyt wąskie. Nie tyle nie dawał sobie rady z kamuflowaniem przebarwień, co jego konsystencja była nieodpowiednia, zbyt ciężka i tłusta, by aplikować go na większe partie skóry. Paleta czterech korektorów to lepsze wyjście w tej sytuacji. Ich formuła, z początku dość kremowa, po roztarciu staje się bardziej pudrowa i sucha. Dzięki temu świetnie dogadują się zarówno z podkładami mineralnymi jak i fluidami. Makijaż wygląda lekko, naturalnie, nie spływa z nadmiaru kilku warstw kosmetyków i co najważniejsze, skóra jest ujednolicona.

Paletka służy mi w codziennym makijażu, natomiast sztyfty zabieram czasem do torebki, w razie poprawek, gdy wiem, że będę dłużej poza domem. Sprawdzają się znakomicie w punktowym kamuflowaniu drobnych zaczerwienień, plamek czy żyłek. Każdy kolor ma swoje przeznaczenie:

  • green – koryguje zaczerwienienia
  • lavender – zmniejsza przebarwienia
  • yellow – minimalizuje plamy pigmentacyjne oraz cienie pod oczami
  • apricot – minimalizuje sińce pod oczami.

Czy miałyście może okazję używać kosmetyków z dzisiejszego wpisu? Jeśli jesteście przyszłymi mamami lub macie doświadczenia ciążowe za sobą, chętnie poznam Wasze kosmetyczne wybory w tym wyjątkowym okresie. 🙂

Wpisy, które mogą Ci się podobać

24 komentarze

  • Odpowiedz Aleks 20 czerwca 2017 o 08:12

    To prawda, rozstępy to ciężka sprawa. ale ten blog jest naprawde ciekawy.

  • Odpowiedz terapia fotodynamiczna 19 czerwca 2017 o 09:39

    Super wpis 🙂 mam nadzieję, że uda się zwalczyć rozstępy całkowicie. A ten peeling cukrowy wydaje się być super.
    Pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedz karo 17 czerwca 2017 o 10:35

    fajna ta paletka <3 🙂 ja stosowałam też w ciąży świetny skoncentrowany balsam Whamisa organic flowers. bezpieczny dla kobiet w ciąży właśnie i karmiacych piersią. obłędnie pachnie.

  • Odpowiedz Romekk 12 czerwca 2017 o 14:44

    No naprawde paletka wygląda świetnie.

  • Odpowiedz Kaś 4 czerwca 2017 o 11:19

    Zapisałam właśnie nazwę preparatu zapobiegajàcego rozstępom, który polecasz w tym wpisie 🙂 jestem w ciąży i od samego początku odrzuciło mnie od kosmetyków zapachowych i ukochanego wcześniej nierafinowanego oleju kokosowego. Mam skłonności do rozstępów, więc chcąc możliwie najlepiej im zapobiegać sięgnęłam po polecany przez wiele kobiet olej ze słodkich migdałów. Jeśli nie próbowałaś to polecam, nie pachnie i wchłania się błyskawicznie, jednocześnie świetnie i długotrwale nawilżając. A tak przy okazji gratuluję 🙂
    Dziś czytam Twoje wpisy hybrydowe bo postanowiłam się na nie przerzucić, są bardzo przydatne!

  • Odpowiedz Meg 1 czerwca 2017 o 07:33

    Do pielęgnacji skóry maluszka idealna jest uzdatniona woda, można łatwo to zrobić przez nałożenie odpowiedniego filtra…ale o tym już pisałam 🙂

  • Odpowiedz Hair Witch Project 29 maja 2017 o 18:54

    Mimo, że znam jej właściwości i wszelkie zachwyty – oliwka BDFM jeszcze nigdy u mnie nie gościła a to duży błąd 🙂 Myślę, że wcześniej czy później się w nią zaopatrzę a w razie ciąży skorzystam też z dobrodziejstw Pharmaceris 🙂

  • Odpowiedz Oski6667 29 maja 2017 o 11:20

    No zazwyczaj kobiety szukają odpowiedzi na takie tematy, dlatego uważam, że blok jest naprawde interesujący.

  • Odpowiedz Chocolade 27 maja 2017 o 21:34

    Uwielbiam szczotkowanie ciała na sucho 🙂

  • Odpowiedz Magda 26 maja 2017 o 17:21

    Mimo bardzo sumiennej pielęgnacji, rozstępy niestety mnie nie ominęły, kwestie genetyczne.. Mam do nich duże skłonności generalnie. Ale mimo to starałam się dbać o skórę jak najlepiej i mogę z czystym sumieniem polecić serię MomMe – olejek i serum (jest też serum ujędrniające do biustu). Co do pokazanych kosmetyków zainteresował mnie bardzo ten peeling, jako znaną peelingomaniaczkę 😉 zdjęcia jak zwykle majstersztyk!

  • Odpowiedz Idyllaablog 26 maja 2017 o 14:21

    U mnie pamiętam świetnie działały olejki Alterry a potem zwykłe masło shea:)

  • Odpowiedz earden 26 maja 2017 o 12:48

    Świetny artykuł i śliczne zdjęcie w przeddzień Dnia Matki:))

  • Odpowiedz Kasia 26 maja 2017 o 02:44

    To pierwsze zdjęcie jest magiczne 🙂

  • Odpowiedz Marysia 25 maja 2017 o 22:47

    Cudnu brzusio ❤❤❤
    Mam takie pytanie, czy ta oliwka nadaje się do twarzy i do OCM?

  • Odpowiedz Olga 25 maja 2017 o 21:04

    Z nieba mi spadłaś z tym korektorem! U mnie niestety przebarwienia, które pojawiły się w zeszłym roku w ciąży, pojawiły się znowu. Czyli to jednak nie ciąża, a słońce je powodują, no i nie jest dobrze i minerały mi ich nie ukrywają…

    A z tych kosmetyków, które pokazujesz miałam peeling Phenome – moim zdaniem jest rewelacyjny! Zapach, duże kryształki cukru, skład – wszystko mi w nim pasuje 🙂

  • Odpowiedz Karola 25 maja 2017 o 20:46

    Boski kolor na pazurkach, to ta nowa kolekcja od Margaret? To ten Neon Pink?

  • Odpowiedz Monika 25 maja 2017 o 20:45

    Ja mam palete z innej firmy (Kryolan) i używam tylko zielonego koloru na naczynka. Dla mnie super sprawa, choć faktycznie, jak jest zbyt tlusty kosmetyk to podkład sie sciera z tych miejsc i trzeba poprawiać. Te sztyfty do mnie przemawaja bo nie potrzebuje aż czterech kolorów. Gdzie je kupię?

  • Odpowiedz Patka 25 maja 2017 o 20:42

    Paletka wygląda fajnie. Ja mam plamy od opalania i niczym nie mogę ich usunąć. Robiłam zabiegi, ale to na nic, lekko zblekły i tyle. Czy te kolory mie przebijają spod podkladu? Jakos boję się fioletowej twarzy :/

  • Odpowiedz Ona 25 maja 2017 o 20:39

    Dlaczego nie mozna szczotkować skóry w ciąży? Chodzi o podrażnienia?

    • Odpowiedz Magda 26 maja 2017 o 17:19

      raczej o kwestie związane z krążeniem:)

  • Odpowiedz Pola 25 maja 2017 o 20:38

    To pierwsze zdjęcie jest cudne, jak z sesji brzuszkowej *.* Ja mam dwie ciążę za sobą i w oby dwóch używałam olejków, praktycznie do wszystkiego. Na szczęście mnie rozstępy ominęły, w ogóle było lajtowo, nie jak w książkach. Ja miałam migdałowy i kokosowy na zmianę, zwykle kupowałam je w sklepie z kosmetykami naturalnymi. Jak dla mnie są najlepsze i zawsze je polecam ciężarnych koleżankom (bo napalają się na reklamowane oliwki z mnóstwem syfu i parafiny).
    Pozdrawiam cieplutko, udanego rozwiązania 🙂

  • Odpowiedz Agnieszka Żak 25 maja 2017 o 20:30

    Czekałam na taki wpis, bo też spodziewam się maluszka, pierwszego 🙂 Mój synek strasznie kopie i chyba to przez to też mi się pokazały kreski na brzuchu (i piersiach), skóra strasznie się naciągnęła i swędzi 🙁 Teraz mam kremy Eris z różowej linii Będę mamą, ale nie działają jakoś spektakularnie. Ta Pharmaceris wydaje się bardziej specjalistyczna. Przejdę się jutro do apteki w ich poszukiwaniu.
    Kiedy masz termin? 🙂

  • Odpowiedz Marta 25 maja 2017 o 20:27

    Piękne zdjęcia, znowu! 😀 Choć to przecież żadna nowość 🙂
    A wracając do tematu, znam te masło Naturativ, i tez kupowałam je jeszcze za czasów Pat&Rub. Uwielbiam tę linię, najbardziej właśnie masło i peeling, i jeszcze serię karmelową, ale to zimą.
    Super brzuszek, nie jest juz cieżko? 🙂

  • Odpowiedz Kasienka 25 maja 2017 o 20:25

    Ale słodko <3 Ja zajrzałam nie ze względu na ciążę, ale rozstępy, które mam od ćwiczeń i chudnięcia. Dzięki za polecenie tych kremów Pharmaceris. Rozejrzę się za nimi.
    Już kiedyż gratulowałam, ale jeszcze raz, gratulacje! 🙂

  • Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: