Beauty

Ultrakobiecy 4Flirt od Amethyst

Jestem ostatnio monotematyczna, bo na blogu znowu lakier. Nie mogę jednak nie pokazać kolejnego, jeśli w kolejce taka lista nowości. Różowy blogerski 4Flirt od Amethyst wpadł do mnie dzięki Balbinie (:*). Wiem, że gdyby nie podarunek to sama z pewnością nie kupiłabym go. Nie dlatego, że mi się nie podoba pod względem odcienia, a z powodu niezbyt pochlebnych opinii na temat konsystencji i trwałości. Czy pozytywnie mnie zaskoczył? Przeczycie o tym w dalszej części posta 🙂

Lakier Amethyst podobał mi się chyba najbardziej, gdy oglądałam serię blogerską na zdjęciach u innych dziewczyn. Ten odcień różu – nasycony, fuksjowy, zdecydowanie nie do przeoczenia – pasuje do mojej karnacji, jest wdzięczny i kobiecy. Nawet z subtelnym, ledwo widocznym na paznokciu shimmerem (choć większą sympatię mam do lakierów kremowych) wygląda ślicznie.
Wracając do konsystencji – naprawdę spodziewałam się ciągnącego gluta. Okazało się jednak, że tak źle nie jest. Lakier jest wprawdzie dość gęsty, ale przy większym skupieniu da się nałożyć go precyzyjnie, szczególnie przy skórkach (brr, to dla mnie najtrudniejsza czynność podczas malowania paznokci). Ważne też, by ewentualne poprawki robić od razu, ponieważ ma tendencję do smużenia (mimo wygodnego, szerokiego pędzelka).
4Flirt schnie samodzielnie długo (a najdłużej twardnieje, nawet do pół godziny), ale od czego są utwardzacze. Z Essie Good To Go, który obecnie jest moim ulubionym wysuszaczem, jest twardy w ciągu niecałych 10 min.
Ostatnia sprawa to trwałość. Bez utwardzacza miałam starte końcówki i odpryski drugiego dnia, z GTG trzeciego. Nie jest więc za ciekawie pod tym względem. Wybaczam mu to tylko dlatego, że noszę obecnie kolor maks 3-4 dni.
Na paznokciach 2 warstwy lakieru.
Co o nim sądzicie? A może kupiłyście inne blogerskie kolory? Podzielcie się 🙂

14 komentarzy

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: