Tusze do rzęs 2000 Calorie, MaxFactor – która wersja najlepsza?

Są kalorie, których przez moment sobie nie żałuję. Do tej kategorii należą między innymi dwa tysiące od MaxFactor pod postacią maskar pogrubiających rzęsy. Poza znakomitą, kultową już Dramatic Look, o której słyszała chyba każda kobieta, choć trochę interesująca się urodą, na rynku dostępne są także tusze z serii Volume, czyli zwiększającej objętość włosków.

Dramatic Volume, Curved Brush Volume & Curl, Waterproof Volume – którą, w mojej ocenie, warto najbardziej się zainteresować?

Pominę szczegółowe kwestie dotyczące opakowania, bo jakie jest każdy widzi. Wspomnę tylko, że tak wyglądają buteleczki po pół roku używania i leżenia w toaletce. Napisy są pościerane, plastik porysowany. Można byłoby niewątpliwie popracować nad jakością materiału, z jakiego zostały wykonane. 
W tusze zaopatruje się zawsze na Allegro. Kupuję je w cenie 17-19 zł. Stacjonarnie dostępne są w sieciowych drogeriach wyposażonych w szafy Max Factor. Ich ceny oscylują wokół 30 zł.

 

Jeśli chodzi o jakość tuszu to tu nie mam najmniejszych zastrzeżeń. W większości przypadków maskary były od razu zdatne do malowania. Nie trzeba było czekać tygodnia, aż płyn zgęstnieje. Raz, może dwa zdarzyło mi się, że wersja wodoodporna była początkowo dość rzadka, ale pozostawienie jej otwartej na pół godziny załatwiło sprawę. Tusze charakteryzuje znakomita jakość – nie osypują się na policzki, nie rozmazują przy pierwszej lepszej okazji, szybko zasychają po aplikacji, są długo świeże, a wodoodpornej nie straszny nawet mocny deszcz czy morskie fale. Poza tym 2000 Calorie to mascary których tusz jest smoliście czarny. I takie też rzęsy mamy po ich użyciu – ciemne, błyszczące, wyraziste. 
 
Jak oceniam efekty po zastosowaniu każdej? Najbardziej zadowolona jestem z rzęs umalowanych Volume & Curl, ponieważ pozostawia je wyraźnie pogrubione, podkręcone, sprężyste i rozdzielone. Dramatic Volume nadaje im podobnej objętości, ale nieco mniej podkręca i bywa, że lekko je skleja. Waterproof Volume z kolei wypada na moich rzęsach najdelikatniej z całej trójki, choć generalnie słabym tuszem nie jest. Rzęsy po nim są lekko podwinięte, wydłużone i pogrubione, ale też usztywnione (rzecz chyba charakterystyczna dla maskar wodoodpornych). Efekt po użyciu tej wersji nazwałabym podrasowanym naturalnym. 

*na zdjęciach dwie warstwy tuszu + roztarta czarna kredka*
(stan moich rzęs przypomina ten z grudnia, z posta o odżywce Long4Lashes)
Sukcesu maskar 2000 Calorie nie byłoby bez dobrych aplikatorów. Cechą wspólną jest materiał, z którego zostały wykonane (sprężyste włosie). Volume & Curl jest wygięta, o grubszej nasadzie i lekko zwężającemu się szczytowi. Brak wielu doświadczeń tego typu szczotkami sprawił, że początkowo malowanie nią wydało mi się dziwne i niewygodne, bo nie potrafiłam dostosować jej do kształtu oka. Nauczyłam się jednak malować nią i teraz to proste aplikatory wydają mi się jakieś… zbyt proste 😉 Tak na marginesie: całkiem niedawno, gdy Rimmel wysłał mi do wypróbowania maskary Scandaleyes Rockin’ Curves, dopiero przekonałam się, co znaczy dziwaczna i w praktyce ciężka do ogarnięcia szczoteczka. Ta z Volume & Curl to pikuś przy kosmicznym szczotkowym wężu jak w maskarze od konkurencji 😉

Dramatic i Waterproof Volume ekscesów szczoteczkowych brak. To proste, klasyczne aplikatory z tym, że ta druga jest wąska, a jej włosie nie zwęża się jak w Dramatic. Maluje się nimi wygodnie i sprawnie. 

Mój wybór? Przez większą część roku wymiennie używam Volume & Curl oraz Dramatic (nie tylko dlatego, żeby nie wyjść z wprawy w posługiwaniu się tuszami o prostych szczoteczkach ;))), w okresie letnim, podczas urlopu nad wodą lub zimą, gdy mróz powoduje łzawienie oczu sięgałam po wersję wodoodporną. Gdybym miała wybrać jednak tylko jedną maskarę z serii Volume to bez wachania wskazałabym na Curved Brush Volume & Curl, ponieważ spełnia moje oczekiwania zarówno co do jakości tuszu, kształtu szczoteczki jak i efektów na oczach.

Dajcie znać, jaka jest Wasza opinia o tuszach z serii Volume Max Factor. Używałyście/ używacie? Lubicie je?

Chętnie poznam Waszych tuszowych faworytów 🙂 Po które maskary sięgacie z największą przyjemnością, które Was nie zawodzą?

Wpisy, które mogą Ci się podobać

67 komentarzy

  • Odpowiedz lokis 14 listopada 2014 o 14:48

    ja kocham wersję czerwoną, pięknie unosi moje rzęsy

  • Odpowiedz mauueSt 2 sierpnia 2014 o 13:03

    mam dramatic volume i mi nie pasuje ;/ jest jakaś rzadka, papkowata jak maluję rzęsy to zachodzi w gałkę oczną, szczoteczka strasznie skleja moje rzesy wiecej zachodu z ich rozdzielaniem niż szybkim umalowaniem
    najbardziej spodobała mi się Volume & Curl będę się za nia rozglądać 🙂

  • Odpowiedz nika88 23 czerwca 2014 o 12:16

    Wersja Dramatic to jeden z moich ulubionych tuszy do rzęs. Poza tym bardzo lubię tusze z Bourjois Glamour, a szczególnie Ultra Curl. 🙂

  • Odpowiedz katarzyna.marika 17 czerwca 2014 o 15:07

    Gdybym miała się decydować na 2000 Calorie to zdecydowałabym się na Volume&Curl – daje najładniejszy efekt 🙂

  • Odpowiedz madame b 17 czerwca 2014 o 10:44

    Uwielbiam wszystkie te tusze

  • Odpowiedz Beata K 17 czerwca 2014 o 10:07

    Świetny efekt, bardzo fajnie to wyszło, ja jednak używam tuszy firmy CLD i też jest git.

  • Odpowiedz Daria Gwiazdowska 16 czerwca 2014 o 14:42

    Zawsze sięgam po dramatic volume 🙂 Ale chyba spróbuję tą podkręcającą…

  • Odpowiedz Picola 15 czerwca 2014 o 19:16

    Ja z ich wszystkich uwiebiam czerwoną curved 🙂 Wodoodporna wyglądała u mnie tragicznie, a jeszcze gorzej było ją zmyć 😀

  • Odpowiedz addy 15 czerwca 2014 o 18:59

    możesz mi powiedzieć czym zmywasz ten wodoodporny? bo ja mam problem z tym właśnie 😀

  • Odpowiedz Nena 15 czerwca 2014 o 18:00

    Lubię Dramatic Volume, innych nie miałam 🙂

  • Odpowiedz Black Raspberry 15 czerwca 2014 o 09:51

    Ja bardzo lubię tusz Le Volume de Chanel od Chanel 🙂 Jeśli chodzi o te tusze to miałam kiedyś wersję klasyczną i nie dała u mnie jakiegoś super efektu, ale chętnie przetestuję Volume & Curl 🙂

  • Odpowiedz Kasia Kubicka 14 czerwca 2014 o 23:29

    Pierwszy jeśli już. Reszta posklejana.

  • Odpowiedz KassFit 14 czerwca 2014 o 21:09

    mi się podoba efekt po tej wodoodpornej. nigdy nie używałam tego tuszu 😉

  • Odpowiedz Ilina Twinelm 14 czerwca 2014 o 17:28

    Mam wersję klasyczną jak i wersje podkręcającą i z obu jestem bardzo zadowolona ale faktycznie rzęsy są bardziej podkreślone i sprężyste po użyciu wersji podkręcającej;)

  • Odpowiedz Karolina W 14 czerwca 2014 o 16:11

    Dramatic volume daje najlepszy efekt, a do tego moja ulubiona wielka szczota – muszę wypróbować 🙂

  • Odpowiedz Zakup niekontrolowany 14 czerwca 2014 o 13:45

    Ja miałam Dramatic Volume, ustrzeliłam ją za 10zł na promocji w SP 🙂 Była fajna, a cena zabójcza w pozytywnym sensie. Przerzuciłam się jednak na Masterpiece (również od MF) i na razie jestem mu wierna. Duże obniżki na kolorówkę sprzyjają mojej lojalności, bo cena robi się nieco przystępniejsza 🙂

  • Odpowiedz Gabii 69 14 czerwca 2014 o 13:26

    Muszę się za opatrzeć w Dramatic Curl 🙂

  • Odpowiedz Kamyczek 14 czerwca 2014 o 12:23

    Ja używałam tylko standardowej wersji 🙂

  • Odpowiedz Milka Belleza 14 czerwca 2014 o 09:13

    Nie używałam jeszcze żadnego. Muszę się w końcu zaopatrzyć!

  • Odpowiedz Antalaja 14 czerwca 2014 o 08:50

    To także mój ulubiony tusz. Od około 5 lat jestem wierna wersji Dramatic Volume i nie potrafię sobie wyobrazić malowania innym tuszem. Oczywiście próbowałam innych polecanych maskar, ale żadna nie radzi sobie z moimi problematycznymi rzęsami (długie,choć rzadkie, cienkie i strasznie poplątane). Jeśli kiedyś przestaną go produkować, co mam nadzieję nigdy nie nastąpi to będę w głębokiej rozpaczy.

  • Odpowiedz Ania 14 czerwca 2014 o 08:11

    Nie miałam żadnej maskary z tej serii, ale może kiedyś się skuszę na Volume & Curl:) Moim faworytem od lat jest też MF False Lash Effect w czarnym opakowaniu:) Rzadko sięgam po cokolwiek innego.

  • Odpowiedz Ambasada Urody 14 czerwca 2014 o 07:50

    Ja używałam Dramatic look, ale od jakiegoś czasu lubuję się w silikonowych szczoteczkach 😉 Z tańszych fajna jest Lovely żółta, a z droższych L'oreal Volume Milion Lashes 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 17 czerwca 2014 o 21:08

      Miałam kiedyś różową Lovely i zraziłam się. Efekt dawała niesamowity, ale co z tego, jeśli kruszyła się po pół godziny od nałożenia…

  • Odpowiedz Paulina Agnieszka 14 czerwca 2014 o 07:38

    Obecnie używam tuszu Volume & Curl i na samym początku miałam problem z jego aplikacją;) Teraz już nie, kwestia przyzwyczajenia się do szczoteczki 😀 I bardzo go polubiłam;)

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 17 czerwca 2014 o 21:07

      U mnie podobnie – początkowo brudziłam nią powieki, ale teraz jestem przyzwyczajona i zero problemu 🙂

  • Odpowiedz Anya 14 czerwca 2014 o 00:12

    Dramatic look gości w mojej kosmetyczce, dość często do niej wracam, czasami się rozstaje dla jakiejś silikonowej z loreala 🙂 Ale w chwilach smutku zawsze wracam do MF 😛

  • Odpowiedz Magda Mieczkowska 13 czerwca 2014 o 23:56

    Nie używałam żadnego z nich, ale bardzo skusiłaś mnie na Volume & Curl – opisem, ale również zdjęciem szczoteczki. Próbowałam różnych – plastikowych, silikonowych, z włosiem prostym, wygiętym, śmakim i owakim. Stanowczo najbardziej pasuje mi właśnie taka szczoteczka, jaką posiada Volume & Curl, a że akurat mi się kończy tusz to chyba niedługo trzeba zakupić:P

  • Odpowiedz Maliniarka 13 czerwca 2014 o 22:21

    bardzo lubię klasyczną wersję, tą podkręcającą zawsze się ubabrałam 🙂

  • Odpowiedz Olga 13 czerwca 2014 o 22:12

    Dramatic jest ze mną od lat, to chyba mój najukochańszy tusz na świecie i zawsze mam go w kosmetyczce 🙂

  • Odpowiedz Joanna Eck 13 czerwca 2014 o 21:30

    Najpierw używałam 2000 kalorii długi długi czas, raz wypróbowałam false lash , ale teraz już sie nie rozstaję z masterpiece max!! Owszem próbowałam w międzyczasie czegoś innego (np loreala).. ale jednak masterpiece max. to mój tusz. Jest bardzo trwały, nie kruszy się- choć używam kilka warstw, a mam mizerne rzęsy, super pogrubia, wydłuża . Mój nr 1!! Polecam

  • Odpowiedz eWeLa 13 czerwca 2014 o 21:11

    używam wodoodpornej i jestem zadowolona z trwałości i pogrubienia, jednak nie wydłuza rzęs jakoś szczególnie. Do krótkich rzęs jest świetna bo ma małą szczoteczke. Używam teraz odżywki long4lashes i moje rzesy teraz są dłuższe niż zwykle i niestety szczoteczka nie daje rady, musze sie namachac 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 17 czerwca 2014 o 21:02

      eWeLa, odżywka faktycznie może w pewnych aspektach utrudnić malowanie 😉 U mnie daje efekty bardziej w obszarze zagęszczenia niż długości, więc szczoteczki odpowiadają im.

  • Odpowiedz strī-linga 13 czerwca 2014 o 20:53

    Wciągam na wishlistę.

  • Odpowiedz Magdalena 13 czerwca 2014 o 20:19

    wstyd przyznać, nigdy żadnej z nich nie używałam. Ale zmienię to 🙂

  • Odpowiedz wonka080 13 czerwca 2014 o 20:05

    Przepiękne masz rzęsy 🙂 Miałam jedynie złotą wersję. Była fajna 🙂
    PS Masz też przepięknie pomalowany paznokieć 😀 Perfekcja!

  • Odpowiedz Vashti 13 czerwca 2014 o 19:50

    Muszę w końcu wypróbować tą wersję podkręcająca:) I szczotka mi niestraszna, bo długo używałam Max Factor False Lash Effect Fusion, swoją droga bardzo ją polubiłam:)

  • Odpowiedz Chochlik 13 czerwca 2014 o 19:31

    Miałam złotą wersję, która średnio mi pasowała-nie było efektu wow, a teraz po wypróbowaniu u koleżanki kupiłam tą czerwoną-efekt dużo bardziej mi się podoba 😉

  • Odpowiedz Alapadma 13 czerwca 2014 o 19:23

    Właśnie zdążyłam wrócić zakupów z tą masakra volume&curl, nie mogę się doczekać aż mój tusz z YR sięgnie dna! :))

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 17 czerwca 2014 o 20:45

      Koniecznie daj znać, jak wrażenia! 🙂

    • Odpowiedz Alapadma 2 września 2014 o 15:34

      Kupilam czerwoną i niebieską i jestem bardzo zadowolona 🙂 choć z racji nadciągającej w uk jesieni częściej będę sięgać, po wersję wodoodporną 😉

  • Odpowiedz KasaBlanka 13 czerwca 2014 o 19:05

    Ta klasyczna ze złotymi napisami to jedna z moich ulubionych maskar, pozostałych nie próbowałam 🙂

  • Odpowiedz Magdalena 13 czerwca 2014 o 19:04

    A mnie najlepiej podoba się DV 🙂

  • Odpowiedz Magda || Mousiexxx 13 czerwca 2014 o 19:04

    Wybrałabym dokładnie ten sam co Ty. Efekt i jakość odpowiadają mi najbardziej.

  • Odpowiedz karcia2910 13 czerwca 2014 o 18:41

    Dawno temu miałam wersję klasyczną i spisywała się u mnie b. dobrze. Teraz wolę silikonowe szczoty bo mam wrażenie, że lepiej mi rozczesują i wydłużają rzęsy 🙂

  • Odpowiedz martalidiamagdalena 13 czerwca 2014 o 18:38

    Ja jestem wierna tuszom Max Factor od dwóch lat i używałam najpierw Masterpiece Max, potem 2000 calorie wersję podkręconą i zwykłą, a teraz testuję od dłuższego czasu Fale Lash Effect i najmniej byłam zadowolona z tej pierwszej, jeśli chodzi o efekt, jaki dawał. Z 2000 calorie i False Lash łączy mnie miłość do końca życia 😉 i też zamawiam na allegro, bo ceny w sklepach w cenach regularnych są zbójeckie 😛

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 17 czerwca 2014 o 20:40

      Mnie FLE nie powaliła. Nie przepadam za szczoteczką w tej maskarze, jest za gruba i za sztywna. Masterpiece Max z kolei to bajka. W czołówce ulubionych 🙂

  • Odpowiedz Anna Ewelina Wilczyńska 13 czerwca 2014 o 18:30

    Dla mnie dramatic look można odczytać bardzo dosłownie. Koszmar. Nie lubię tego tuszu i nie polecam.

  • Odpowiedz Arnell 13 czerwca 2014 o 18:29

    Ja nigdy nie miałam żadnego z tych tuszy, chyba jestem ostatnią osobą, która ich nie próbowała 😛

  • Odpowiedz Julia C. 13 czerwca 2014 o 18:06

    dramatic volume – piękny efekt! muszę go wypróbować:)

    • Odpowiedz Wiola N. 14 czerwca 2014 o 06:17

      Zgadzam się! Efekt jest najładniejszy 🙂

    Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: