Beauty,  Pielęgnacja,  Włosy

Test masek do włosów – dwie bardzo dobre + jedna perełka ♥

Co roku na wiosnę odzywa się we mnie instynkt włosomaniaczki (tak sobie to roboczo nazwałam :)). Z większą uwagą pielęgnuję włosy, nakładając na nie regularnie olejki, maski, dbając o końcówki, odwiedzając fryzjera. Ma to na pewno związek ze schowaniem czapki do szuflady i częstszym eksponowaniem rozpuszczonych, opadających na ramiona pasm. No właśnie, mojej podstawowej pielęgnacji nie byłoby bez masek. To nieodłączny element, jak peeling do twarzy czy krem pod oczy. W ciągu ostatnich tygodni miałam okazję poznać trzy maski, w tym jedną wyjątkową. Poznajcie je i Wy. Obiecuję same konkrety, bez zbędnego rozpisywania się. 🙂

Przypomnę, że moje włosy są w połowie niskoporowate, w połowie średnio (końcówki, które noszą ślady wypłukanej farby). Są naturalnie śliskie, sztywne, bardzo proste, szybko schną, trudno je stylizować (na przykład, nie utrzymuje się na nich skręt). Masek używam przede wszystkim po myciu, aplikując je na 20-30 minut pod ręcznik.

Schwarzkopf, Essence Ultime, Caviar +Hair Renew, Intensywna maska

To typ maski, który nadaje włosom efekt wow, jak po wyjściu od fryzjera. Pozostawia je pięknie pachnące, mocno wygładzone, nawilżone, lejące i dobrze dociążone. Dla moich włosów jest idealna do stosowania od czasu do czasu (mniej więcej, co dwa tygodnie), bo zbyt częsta aplikacja po prostu je obciąża.

Posiada bardzo kremową, gęstą konsystencję, która nie spływa z włosów i jest wygodna w nakładaniu. Jest też bardzo wydajna.

Plusy: piękny, perfumeryjny zapach, efekt wow – włosy mięsiste, wygładzone, nawilżone i błyszczące, gęsta konsystencja, która przekłada się na świetną wydajność.

Słabe punkty: w przypadku moich włosów zbyt częsta aplikacja obciąża je.

Sylveco, Lniana maska do włosów

Wracam do tej maski co pewien czas. Można powiedzieć, że to taki mój pewniak. A przemawia za nim rewelacyjny skład, w 100% naturalny i przede wszystkim bardzo dobre działanie. Po pół godziny pod czepkiem sprawia, że włosy na kilka dni odzyskują piękny połysk, miękkość i ładnie się układają. Są też dobrze nawilżone. Jedyne, co poprawiłabym to jej konsystencję i zapach. W tej chwili maska jest dość płynna i nie do końca wygodna w aplikacji oraz nie pachnie, a ja lubię, gdy po zmyciu kosmetyku odżywczego włosy są pachnące.

Plusy: zapewnia dobry poziom nawilżenia, zmiękcza i nabłyszcza włosy, posiada świetny, naturalny skład (bogata w ekstrakt z lnu i oleje), bardzo dobrze sprawdza się jako nawilżający kompres, także na skórze głowy.

Słabe punkty: brak zapachu i rzadka konsystencja.

WS Academy, Stabilizująco – odbudowująca Bezzapachowa Esencja

Na koniec perełka. Maska duetu Wierzbicki & Schmidt, pary fryzjerów znanych z programu telewizyjnego TVN Style, jest kosmetykiem dopasowanym pod kątem działa praktycznie w 100%. Cudownie nawilża, dociąża, ale nie obciąża, zmiękcza, wygładza i nabłyszcza. Nawet gdy stosuję ją kilka razy pod rząd, nie powoduje przetłuszczenia czy efektu strąków. Włosy zawsze wyglądają po niej dobrze. Jedyna uwaga, jaką mam, to podobnie, jak w przypadku maski Sylveco – brak zapachu i dość płynna konsystencja. Przymykam jednak na to oko, bo walory pielęgnacyjne są w tym przypadku na najwyższym poziomie.

Plusy: bardzo dobrze nawilża i wygładza, sprawia, że włosy są miękkie, pełne objętości i ładnie się błyszczą, nie obciąża, nawet gdy stosuję ją często.

Słabe punkty: brak zapachu i trochę zbyt płynna konsystencja.

 

Znacie którąś z masek? Co o nich sądzicie? Chętnie poznam Wasze sprawdzone typy. 🙂

25 komentarzy

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: