Tangle Teezer Salon Elite – nie tylko do rozczesywania splątanych włosów :)

Szczotki Tangle Teezer nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Niekwestionowany hicior i obiekt pożądania wielu kobiet, pragnących szybkiego i bezbolesnego rozczesywania włosów. W czym sekret jej popularności? Skąd uwielbienie mas do kawałka plastiku z igiełkami? Opinie wyczytane w internetach konfrontuję od pół roku z własnymi odczuciami na jej temat. Czy w przypadku moich włosów również okazała się dobrym wyborem?

TT dostępna jest w kilku wersjach oraz kilkunastu wzorach i kolorach. Poza szczotkami dla dzieci (Magic Flowerpot) na rynku obecna jest klasyczna Salon Elite (czyli taka, jaką ja posiadam w odcieniu Black Panther), kompaktowa Compact Styler i wodoodporna o ergonomicznym kształcie Aqua Splash.

Szczotkę kupiłam w mintishop za niecałe 35 zł.

Najważniejsze zalety TT wymieniane przez producenta to:
  • bezbolesne rozczesywanie splatanych włosów,
  • masowanie skóry głowy,
  • nie niszczenie struktury włosa podczas czesania.
Moje największe obawy względem TT dotyczyły braku rączki. Przyzwyczaiłam się do klasycznych szczotek, dlatego wydawało mi się, że czesanie włosów plastikowym jeżem nie sprawdzi się u mnie. Wizja wypadającej z dłoni szczotki (szczególnie z mokrej dłoni) przez długi czas odsuwała mnie od zakupu. W bezpośrednim kontakcie szczotka jednak zyskała moją aprobatę. Nie w 100%, bo nadal zdarza się, że ją upuszczę, ale w dużej mierze okazała się pod kątem przyczepności zadowalająca. Dodam, że mimo kilkunastu upadków na kafelki i panele plastik jest nienaruszony.

A wracając do wypadania z dłoni to myślę, że problem leży przede wszystkim w gładkim plastiku, z którego została wykonana. Szczególnie błyszczące i śliskie boki TT wpływają na wyślizgiwanie się podczas czesania. Fajną rzeczą w TT jest fakt, że niezależnie od tego, z której strony ją złapię, czy zwężeniem w dół czy w górę leży w dłoni wygodnie (zapewne dzięki opływowemu kształtowi).


I kwestia najistotniejsza, czyli rozczesywanie włosów. W przypadku moich – prostych, cienkich, niskoporowatych, w dobrej kondycji, choć o lekko przesuszonych końcach – rozplątywanie włosów ogólnie nie jest wybitnie trudne. Nie posiadam ich na głowie zbyt wiele, więc szczotka praktycznie od razu dociera do wszystkich warstw. Kupując TT miałam nadzieję jednak, że proces rozczesywania będzie przebiegał jeszcze sprawniej i szybciej niż dotychczas i to przy opcji niewyrywania włosów. Jak wyszło w praktyce?
Tangle Teezer faktycznie rozplątuje moje mokre włosy znacznie lepiej niż większość drogeryjnych, plastikowych szczotek (do szczotki z włosia naturalnego nie przyrównuję, ponieważ takowej nie posiadam… jeszcze :))). Zdaje się, że to miękkie, sprężyste igiełki (które niestety po jakimś czasie ulegają wyginaniu się, dlatego warto o nią dbać przez układanie TT na grzbiecie) o dwóch długościach sprawiają, że nie szarpie włosów tak mocno jak moje dotychczasowe szczotki + wyrywa ich zdecydowanie mniej
W przypadku włosów suchych sytuacja jest troszkę inna. Szczotka z jednej strony wygładza i ujarzmia górną część fryzury, z drugiej jednak zdarza się jej dość często spuszyć końce lub naelektryzować całą głowę. Poza tym częste przeczesywanie włosów w ciągu dnia powoduje, że szybciej się przetłuszczają. Muszę więc używać jej z umiarem, a jeśli często to tylko przy opcji nie dotykania igiełkami skóry głowy, a jedynie przeciągnięcia TT jedynie po wierzchu włosów.

Nawiązując do tytułu posta: poza tradycyjnym zastosowaniem, czyli czesaniem, Tangle Teezer wykorzystuję do nakładania olejów, masek i odżywek. Szczotka równomiernie rozkłada kosmetyki, oszczędzając ich zużycie. TT łatwo utrzymać w czystości, choć nie mogę nie dodać, że wybitnie szybko łapie kurz i paprochy. Mała szczoteczka i trochę mydła załatwiają jednak sprawę.

Podsumowując moje wrażenia: TT polubiłam, ale nie pokochałam. Jest mi szczególnie pomocna przy rozczesywaniu włosów mokrych i nakładania przy jej użyciu kosmetyków odżywczych. W przypadku moich włosów, cienkich i prostych, które łatwo ulegają oklapnięciu nie zadowala mnie w 100% w przypadku częstego czesania na sucho, ponieważ powoduje szybsze przetłuszczanie się przy skalpie. Mimo wszystko  satysfakcjonuje mnie na tyle, że rozważam kupno wersji kompaktowej, którą będę mogła nosić przy sobie w torebce, która jest mniejsza, lżejsza i posiada osłonkę na łatwo odkształcające się igiełki.

Dajcie znać, czy posiadacie TT i w jakiej wersji. Jesteście z niej zadowolone? 🙂

112 thoughts on “Tangle Teezer Salon Elite – nie tylko do rozczesywania splątanych włosów :)

  1. Piszę mocno po czasie, ale tak długo zajęło mi kupno tej szczotki. Swoją droga żałuję, że nie wzięłam czarnej, bo prezentuje się bardzo ciekawie. Muszę przyznać, że troszkę mnie rozczarowała, bo tak jak piszesz elektryzuje włosy, no i przede wszystkim jak dla mnie za słabo "chwyta" rozczesywane pasma, tak jakby za bardzo z wierzchu, nie to co takie zwykłe szczotki, a może ja po prostu mam ich za dużo 😉

  2. Dla wszystkich miłośniczek szczotek z rączką (jak ja) polecam TUFT Detangle Brush. Ma podobną konstrukcje części czeszącej i działa w zbliżony sposób. Wybrałam ją ze względu na to, że ma trochę dłuższe te "igiełki" więc miałam wrażenie, że będzie lepiej docierać do głębszych warstw włosów.
    Poza tym kupiłam niedawno na ebayu podróbę TT za 5zł razem z wysyłką – z myślą, że będzie mi nie szkoda wrzucić do torebki. Też jest fajna, nie widzę różnicy w jakości rozczesywania. Może tylko nie jest tak ładna, bo zrobiona ze zwykłego, matowego plastiku.
    Ale wolę jednak TUFTa, rączka sprawia, że łatwiej dosięgnąć we wszystkie zakamarki, trzyma się stabilniej.

  3. Używałam TT u kuzynki, żeby przetestować co i jak. Mam kręcone włosy i ta szczotka bez problemu je rozczesuje. Gdybym była prostowłosa i używała szczotki codziennie, w ogóle bym się nie zastanawiała nas zakupem.

  4. Mam TT już baaardzo długo, z 5 lat, zawsze go lubiłam, ale przy moich coraz dłuższych włosach, nie jestem pewna, czy spisuje się idealnie. Na pewno jest lepszy niż szczotki standardowe. Przez głowę mi przechodził pomysł, żeby kupić szczotkę z naturalnym włosiem, ale nie wiem jak działają.

  5. Mam podobne zdanie do Twojego, na mokrych włosach sprawdza się najlepiej z dotychczas używanych przeze mnie rozczesywaczy ale jeśli chodzi o suche włosy to nie lubię tego efektu jaki na nich pozostawia po przeczesaniu. Wg mnie są oklapnięte i momentalnie cięższe :/ nie wiem czym to jest spowodowane ale tak to wygląda 🙂

  6. posiadam 2, fioletową salon elite oraz czarno-różową wersję kompaktową. Zdecydowanie przyjemniej uzywa mi się tej większej, jest po prostu wygodniejsza (jak dla mnie). Od ponad roku używam tylko ich i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie powrotu do tradycyjnych szczotek. Mam wlosy cienkie i delikatne, pare ruchów i już sa rozczesane.

  7. mam chyba najpopularniejszą różową wersję TT 🙂
    jest nezastąpiona!
    mam długie, grube, proste, gęste farbowane włosy bez tendencji do przetłuszczania
    zastanawiam się teraz nad szczotką Michel Mercier, do której przyczepili łatkę TT z rączką 🙂

  8. Posiadam wersję kompaktową i jestem z niej bardzo zadowolona:) Też na początku nie mogłam się przyzwyczaić do braku rączki, przeszkadzało mi to zwłaszcza przy próbie zebrania włosów w kucyk, ale po kilku tygodniach było już ok:)

  9. Ja skusiłam się na wersję kompaktową ze względu na możliwość noszenia jej na co dzień w torebce lub na basen:) ogólnie jestem zadowolona, nic tak nie rozczesuje moich wysokoporowatych włosków jak ona:) jak na razie muszę ją lepiej poznać, by powiedzieć nieco więcej:) chciałabym jeszcze tę w tradycyjnej formie , do domu:)

  10. Nurtuję mnie jedna sprawa z tymi szczotkami. Otóż, originalna wersja posiada po otwarciu napis Tangle Teezer od środka. Z racji tego, że troche lat upłynęło od pierwszej TT, zastąpiono ją Elite. Chciałam się zapytać, czy Twoja szczotka ta nowsza Elite, tez posiada od środka napis Tangle Teezer?

    Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź, bo nie wiem jak już rozpoznać oryginał od podróbki 🙂

  11. i u mnie TT sprawdza się o niebo lepiej podczas rozczesywania włosów na mokro. Na sucho stosuję raczej standardową szczotę z rączką. Nie ukrywam, że najbardzie szczotka przypadł do gustu mojej małej księżniczce, która dosłownie uwielbia czesanie ( co nie jest tak oczywiste w przypadku dzieci).

  12. ja mmam własnie kompaktową 🙂 spodziewałam się jakiegoś WOW CUDU OŚWIECENIA. niczego takiego nie było, ale mimo wszystko, zdecydowanie jest lepsza niż normalna szczotka – nie ciągnie tak, sprawniej rozplątuje i masaż przy jej użyciu ! mmm 😀

  13. Mam i osobiście nie wyobrażam sobie rozczesywania włosów bez niej 🙂 Pomimo, że nie plączą mi się jakoś wybitnie, to nie lubię jak coś mnie za nie szarpie. Swoją mam już ponad dwa lata, jest już mocno wysłużona, ale nadal dzielnie mi służy ;). Dodatkowo tez pomagam sobie nią w rozprowadzaniu oleju 😉

  14. nie mam, ale bardzo chętnie przeczytałam ten post, bo ciekawi mnie fenomen tej szczotki 😉 i już chyba wiem, co kupię siostrze w prezencie 😉

  15. No cóż, ja jestem z niej bardzo Zadowolona, ale fakt, kupiłam z myślą o rozczesywaniu mokrych włosów i tu sprawdza się genialnie. Na suchych lubi zelektryzować:)

  16. Choć szczotka zbiera pozytywne opinie, raczej się na nią nie skuszę. Jestem przyzwyczajona do rączek. Nawet akcesoria, którymi czeszę psa, muszę mieć jakiś uchwyt. Inaczej ciągle podnoszę je z podłogi;) Jestem okropną fajtłapą:)

  17. Ja od kilku lat pozostaję wierna szczotkom z naturalnego włosia i nie wyobrażam sobie zmiany na cokolwiek innego. Druga sprawa, TT pewnie nie sprawdziłaby się na moich włosach… Kiedyś zapewne tak, ale nie teraz.

  18. Ja mam dwie stare juz TT , jedna ma prawie 3 lata a druga ponad rok. Jedną używam ja drugą córki, nienawidzę tej szczotki za to, że każdego dnia wypada mi z rąk, zawsze ale to zawsze :/ Uwielbiam za to, że szybko rozczesuje. Zęby mają powyginane we wszystkie strony ale nadal jest ok, wiele razy też rozpadły się na dwie części i tez jest OK.
    Miałam dtangler ale poszła do kosza, strasznie sztywna i zupełnie nie oddaje tego co robi TT.
    Nie znam tych nowych wersji TT, może są bardziej ergonomiczne, na plus na pewno tez cena, bo spadła prawie o 50%. Może kupię do torebki, ale i tak uważam, że brak rączki to koszmarna wada tej szczotki.

  19. Też mam Salon Elite i jestem bardzo zadowolona. Niestety nadal trochę włosów wypada, ale tego się nie uniknie, wcześniej wypadało masakrytycznie dużo. Zdecydowanie lepiej się nią rozczesuje,a u mnie rozczesywanie włosów jest katorgą. Nie darzę jej może uwielbieniem, ale to najlepsza szczotka, jaką miałam

  20. Ja też mam na nią ochotę i to straszną, ale moje włosy w ogóle się nie plączą. Nie są super zdrowe ale nie ma problemu z rozczesaniem. Głownie dlatego że są dość krótkie. I dlatego trochę szkoda mi wydawać tyle na szczotkę. Mam szczotkę z naturalnego włosia i jestem zadowolona. A może mikołaj przyniesie mi TT 😉 kto wie 🙂

  21. Mam tą samą wersję, tylko niebieską 🙂 uwielbiam ją, w przypadku moich włosów jest niezastąpiona, na zwykłe szczotki nawet już nie patrzę 🙂

  22. Mam, no pewnie, jakżebym mogła nie mieć! Kupiłam swoją 2 lata temu jak byłam w Anglii, wtedy jeszcze stały dość drogo. Mam różową klasyczną wersję. Trochę się odbarwiła i ma już powyginane ząbki, ale w dalszym ciągu geniusz! To jak łatwo można ją czyścić, jaką daje przyjemność podczas masowania i to, że można w niej przechowywać choćby gumki do włosów – robi wszystko. GE-NIAL-NA!

  23. 35 zł, tak tanio, że aż podejrzanie tanio 😀 Ja swoją kupiłam jakieś 2 lata temu jak dopiero się pojawiały za jakieś 47-49 zł z przesyłką. Stara wersja leży na "pleckach" nie jest okrągła, dodatkowo mimo, że mam ją już tyle czasu, dobrze służy, odbarwiła się, ale igiełki się nie wygięły, a u Ciebie widzę, że już odbijają w bok 🙁 Ze swojej TT jestem zadowolona, moje włosy uwielbiają się plątać.

  24. Nigdy nie zwracałam na nią uwagi, ale teraz zainteresowała mnie łatwość rozczesywania ze względu na to, że włosy strasznie mi wypadają i najchętniej ich nie rozczesuję. Może i ja sobie sprawię?

  25. Mam wersję zwykłą i kompaktową – kompaktowa jest niezastąpiona, nie wyobrażam sobie nosić luzem w torebce grzebienia czy zwykłej szczotki, jakoś to tak niehigienicznie…

  26. ja mam TT w wersji kompaktowej, złota 🙂 Jest w porządku chociaż ostatnio płata mi figle i trochę szarpie moje wysokoporowate włosy, ale nie zamieniłabym jej na żadna inna. Wspominałaś o szczotce z naturalnego włosia, hm, posiada taka i niestety moich włosów rozczesać nie potrafi, na Twoich – niskoporowatych – pewnie się sprawdzi 🙂

    1. też mam wersję kompaktową w kolorze złotym, która niedługo skończy dwa lata:)

      zrezygnowałam z niej jednak od jakiegoś czasu, a mianowicie od posta blondhaircare: http://www.blondhaircare.com/2013/03/ciemna-strona-tangle-teezer.html i faktycznie, końcówki mniej mi się obecnie niszczą. oczywiście może to być efektem lepszej kondycji włosów, ale kto wie;)

      nie pozbyłam się jednak mojej tangle teezer zupełnie, ponieważ jest to świetna szczotka do torebki. nno i oczywiście bardzo dobrze radzi sobie z kołtunami:)

      co do szczotki z włosiem dzika, to posiadam takową firmy khaja i potwierdzam, że nie radzi ona sobie z rozczesaniem moich włosów, których jest chyba najzwyczajniej w świecie dla niej za dużo. natomiast, podobnie jak tangle teezer, nieźle sprawdza się przy kołtunach (jakkolwiek to teraz bezsensownie nie brzmi, ale chodzi o to, że kołtuny najpierw traktuję dzikiem, a następnie klasyczną szczotką i wtedy są idealnie i bezboleśnie rozczesane).

      a po tych wszystkich eksperymentach z tangle teezer i szczotką z włosiem dzika, wróciłam do mojej ukochanej i niezastąpionej wygładzającej szczotki z avonu:D

  27. Lubię TT, mam nawet tę samą, czarną panterę 😉 Nie jest to jednak rewelacyjna szczotka, bo mam gęste włosy i niestety za jednym pociagnięciem szczotka nie "ogarnia" ich wszystkich. Jednak dobrze rozczesuje i na razie jej nie zmieniam 🙂

  28. Ja mam chińską podróbkę za 6 zł i jest ok 😉 tylko ja nigdy nie miałam problemów z rozczesywaniem włosów, zwykle robiłam to grzebieniem, a teraz sięgam po ten kawałek plastiku :).

  29. U mnie, przy włosach niskoporowatych i gęstych spisuje się świetnie, mam już trzeci egzemplarz i dla mnie jest to najlepsza szczotka do włosów :).

    1. Ta szczotka jest swietna do kreconych wlosow.
      Moja kuzynka ma loki i nienawidzila sie czesac, raz zobaczyla u mnie szczotke sprobowala i sprawdzila sie genialnie.

  30. Ja nie ufam 'plastikom. Mimo wszystkich pozytywnych opini boje się, że traktowanie włosów szczotką wykonaną z plastiku nie będzie dla nich dobre.

  31. Mam TT w tej wersji co Twój. Nie zamienię na żadną inną szczotkę, jest świetny, choć zgadzam się, że wygładza czasem włosy przy głowie, a długość puszy.

    1. Wydaje mi się, że TT może nie dawać takiego efektu przy włosach grubych i ciężkich… ciekawe, czy znajdzie się jakaś osóbka, która to potwierdzi 🙂

Dodaj komentarz