Aktywność fizyczna Fit Lifestyle Zdrowie

Jak małymi krokami sprawić, by ćwiczenia stały się codzienną przyjemnością?

Lubię prowadzić zdrowy tryb życia: zdrowo jeść, odpowiednio wypoczywać i ruszać się. Z tych trzech rzeczy niestety aktywność fizyczna była przez pewien czas mocno zaniedbywana, głównie przez brak czasu i energii, które w 100% poświęcałam mojemu bardzo małemu dziecku. Wprawdzie nigdy nie byłam typem sportowej dziewczyny, ale do kanapowego lenia też mi daleko i zawsze zależało mi, żeby w mojej codziennej rutynie były obecne regularne ćwiczenia. We wpisie Wracam do gry! pisałam Wam o planach wprowadzenia aktywności fizycznej w moją codzienność. Z perspektywy 9 miesięcy, które minęły od tego artykułu, opowiem krótko, co najbardziej pomogło mi i zmotywowało, by systematycznie się ruszać.

Małe kroki

Moim pierwszym planem było zacząć z „grubej rury”, tj., odgórnie zaplanować dość intensywne ćwiczenia w co drugi dzień, najlepiej co najmniej pół godziny. Niestety (a może stety?) zawiodłam na tym polu. Po tygodniu byłam potwornie wykończona i zdemotywowana. Myślę, że wzięłam sobie na początek zdecydowanie za dużo. Zamiast rzucać się na głęboką wodę i udawać, jakbym wcale nie miała żadnej przerwy od ćwiczeń (a miałam prawie rzez całą ciążę), powinnam pokornie zacząć od rozciągania, pilatesu i ogólnego rozruchu. Metoda małych kroczków sprawdziła się i tu. Po dwóch tygodniach z przyjemnością wykonywałam intensywniejsze ćwiczenia. Te same, na których z początku prawie wyplułam płuca. 🙂

Jeśli przez długi czas nie ćwiczyłaś, zacznij od spacerów, wydłużając czas chodzenia. Na początek świetnie sprawdzi się także pilates: przykładowy trening rozciągający dla początkujących

Zapisane, realizowane

Bardzo pomocne stało się zapisywanie treningów, wybieranie konkretnej daty i godziny. Warto być ze sobą szczerym i wybierać termin jak najbardziej możliwy do realizacji. Wciskanie na siłę półgodzinnej sesji z FitnessBlenderem (jeśli lubicie ćwiczyć w domu to gorąco polecam ten kanał na YT!) w i tak już napięty rozkład dnia może się nie udać. Frustracja gwarantowana. Planując ćwiczenia myślę także nad czasem, który potrzebuję przed i po: na przygotowanie się, rozgrzewkę, a później na prysznic, ubranie. W moim przypadku trening w dużej mierze zależy od mojego dziecka (rzeczywistość każdej pełnoetatowej mamy :)) i możliwy jest albo rano, gdy moje dziecko ma godzinną drzemkę albo wieczorem, kiedy jest druga osoba do opieki.

Datę treningu warto zapisywać w codziennym organizerze, nie w specjalnie przeznaczonym na to notatniku. To pozwoli realnie ocenić możliwości realizacji ćwiczeń danego dnia.

W domu, na siłowni, a może na świeżym powietrzu?

Wspomniałam wyżej o ćwiczeniach w domu – to ma swoje zalety. Ale dla osoby, której dzień kręci się wokół opieki nad dzieckiem, obowiązków domowych i pracy przy komputerze, perspektywa kolejnej aktywności w czterech ścianach nie jest atrakcyjna. A przecież ćwiczenia powinny sprawiać nam przyjemność. Mam to szczęście, że mieszkam niedaleko sporych zielonych terenów, więc w ramach codziennego spaceru z synkiem, wkładam sportowy strój i w trakcie jego drzemki organizuję sobie czas.

Jeśli  nie przepadacie za ćwiczeniami w domu, pomyślcie nad miejscem, które byłoby bardziej motywujące – może mała siłownia, klub fitness, klub sportowy, gdzie uprawia się daną dziedzinę? Albo po prostu kawałek terenu, który macie gdzieś niedaleko? Dla lepszej motywacji na trening zawsze warto zabrać kogoś ze sobą. 🙂

Maksymalna przyjemność

Na koniec o tym jak podkręcić przyjemność z treningu. Dla mnie to odpowiedni strój: ładny, funkcjonalny i wygodny oraz akcesoria, jak butelka wody, dobry antyperspirant, odtwarzacz muzyki, frotka i opaska do włosów. Do ćwiczeń rozciągających potrzebna jest też porządna, gruba mata, której, tak na marginesie, właśnie poszukuję. Ostatnie dwie, które kupiłam w Decathlonie porwały się po kilku sesjach z burpees. Możecie coś polecić?

Jak jest u Was z ćwiczeniami? Ruszacie się regularnie, lubicie to? Co Was najbardziej motywuje, żeby ćwiczyć? Chętnie poczytam o Waszych radach w tym temacie. 🙂

Wpisy, które mogą Ci się podobać

25 komentarzy

  • Odpowiedz Zołza 3 maja 2016 o 21:03

    Jakiś czas temu uwielbiałam ćwiczyć. Ćwiczyłam w domu, z Mel B., wystarczyło 30 minut dziennie. Po ledwo 4 miesiącach ubyło mi w talii jakiś 6 cm! Potem jednak dopadł mnie leń i ćwiczenia sobie odpuściłam. Próbowałam jeszcze kilka razy powrócić do aktywności fizycznej (ćwiczenia, bieganie, jazda na rolkach), za każdym razem jednak po wielkim boom i dzikim szale, emocje opadały, a wraz z nimi chęci i motywacja.
    Teraz, po praz kolejny, próbuję ZACZĄĆ. Wybrałam właśnie metodę małych kroczków i systematycznego zwiększania intensywności. Jak wyjdzie – to się dopiero okaże 😉

  • Odpowiedz Minimalna 3 maja 2016 o 12:09

    Również staram się ćwiczyć regularnie, ale niestety w kwietniu było z tym u mnie bardzo ubogo. Alergia nie pozwoliła mi na to przez ponad 2 tygodnie, ale mam nadzieję, że już będzie lepiej i będę mogła wrócić do ćwiczeń, w końcu lato się zbliża ;D

  • Odpowiedz Majówkowa czytelnia – ciekawe miejsca i artykuły z ostatnich tygodni! | worQshop 30 kwietnia 2016 o 06:19

    […] ktoś z Was przymierza się do ćwiczeń i zawsze znajduje wymówki, aby sobie odpuścić? Swoje sposoby na to jak przekonać się do aktywności fizycznej opisała Idalia (a jak już skończycie czytać o sporcie, polecam zajrzeć do jej recenzji kosmetyków, które są […]

  • Odpowiedz Aga 29 kwietnia 2016 o 13:59

    Gdzie kupię taką koszulkę?

  • Odpowiedz Monika 29 kwietnia 2016 o 11:53

    Kochana, motywujesz! Dla mnie takie wskazówki są ważne, bo nie raz nie dwa rezygnowałam. Od jakiegoś czasu prowadzę w kalendarzu rubryczkę z ćwiczeniami i to sporo pomaga w wygospodarowaniu czasu. Kiedy widzę, że mam godzinę wolną to pierwsze co to staram się wepchnąć właśnie jakiś spacer albo przynajmniej rozciąganie. Ostatnio nawet w pracy tak robię, moje koleżanki miały na początku z ego ubaw, że się wyginałam w pokoju w ramach przerwy, a teraz same złapały bakcyla i też się rozciągają ze mną. Fajna sprawa 🙂

  • Odpowiedz Rozetka 29 kwietnia 2016 o 11:50

    Długo trwało aż ćwiczenia weszły mi w krew. Teraz nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Moim zdaniem najwazniejsze to poukładac sobie w głowie i znaleźć wewnętrzna motywację, zapytac siebie, po co to chcemy robić. Ale tak naprawdę, szczerze.
    Druga sprawa to dziedzina sportu. U mnie sprawdziły się rolki a zimie bieganie. Mam niedaleko mały park i mogę tam ćwiczyć, kiedy tylko chcę. I jak już się znajdzie tę motywację, to czas też zawsze się znajdzie. Nawet zapisywać już tego nie muszę (ale na początku to notowałam, to fakt) 🙂 Pozdrawiam cię serdecznie i życzę dużo wytrwałości!

  • Odpowiedz Marlena 29 kwietnia 2016 o 10:42

    Ja jestem na bakier z ćwiczeniami, ale muszę powiedzieć, że takie osobiste wpisy bardzo motywują. Dobrze wiedzieć, że inni tez mają takie upadki i gorsze momenty. Jak widzę instagramowe fit konta, gdzie ludzie jedzą 100% zdrowo a dzień spędzają na ćwiczeniach to mega się dołuję. Chciałabym sie ogarnąć, ale praca, dom, dzieci, to nie ułatwia. Trudno jest sie skupić na sobie, kiedy tyle obowiązków wokół…

  • Odpowiedz Marta. 28 kwietnia 2016 o 22:15

    U mnie są to naprawdę małe kroczki. Jednego dnia kocham ćwiczenia a cztery kolejne ich nienawidzę ! -.-

  • Odpowiedz Jotka89 28 kwietnia 2016 o 21:29

    Świetny post. 🙂 Chętnie będę tu częściej zaglądać. 🙂 Pozdrawiam!

  • Odpowiedz Gabriella 28 kwietnia 2016 o 16:12

    Zapraszamy wszystkie kobiety do konkursu na stylizację lat ’90 !

    Weź udział i walcz o świetne nagrody!
    1 miesce: skuter
    Pozostałe nagrody: 5 stylowych rowerów, 10 voucherów do SPA, 10 zestawów rajstop Gabriella.

    Polub nasz fanpage „Gabriella” na facebooku, wejdź do aplikacji i pokaż nam swoje zdjęcie ze stylizacją w stylu lat ’90 !
    Zapraszamy do zabawy !

    Konkurs trwa do 30 kwietnia 2016 roku.

    Więcej informacji na stronie konkursu, znajdziesz go na fanpagu „Gabriella”

  • Odpowiedz Sauny24 28 kwietnia 2016 o 14:51

    Teraz jest ładna pogoda, więc bieganie, bieganie i jeszcze raz bieganie! A niedługo siłownia i ciężary 🙂 Małe kroczki są najlepsze. Musimy racjonalnie podchodzić do swoich możliwości.

  • Odpowiedz KasiaS1980 28 kwietnia 2016 o 13:27

    Niestety moja motywacja jest tak głęboko zagrzebana, że nie jestem w stanie jej odnaleźć w sobie. Ale może mój problem polega właśnie na tym o czym piszesz, że za wiele chcę na raz. Jak zaczynam trenować to całą parą, kilka razy w tygodniu, daję z siebie wszystko, a po miesiącu, dwóch zapał mija i pozostaje nieużywany karnet na siłownię. Może powinnam zacząć po lekku, powolutku od jogi czy stretchingu raz w tygodniu i z czasem zwiększać częstotliwość? W końcu lepiej sie ruszać choć raz w tygodniu niż wcale…

    • Odpowiedz Wioleta 29 kwietnia 2016 o 09:44

      Mam bardzo podobnie, na samym początku jest duży zapał, później słabnie. Tak było z domową jogą, kilka miesięcy temu kupiłam porządną matę, staniki sportowe (co by się nie męczyć w zwykłych) i zaczęłam ćwiczyć. Po tygodniu byłam obolała (wcześniej moje ćwiczenia ograniczały się do biegania do autobusu ;), zrobiłam przerwę ze względu na okres i to było na tyle. Chciałabym zacząć od nowa ale tym razem chyba zapiszę się na zajęcia, będzie większa motywacja niż ćwiczenia w domu. Pozdrawiam.

  • Odpowiedz Kristi 28 kwietnia 2016 o 11:43

    Z moją motywacją jest tak, jak pisały już dziewczyny wyżej: albo robię prawie codziennie taki wyczerpujący trening, że padam na twarz, albo nie ruszam się w ogóle. Chwilowo średnio mogę sobie pozwolić na klub fitness albo siłownię, ale w moim miasteczku organizowana jest darmowa zumba, na którą udało mi się zapisać, i jest świetnie 😀
    Z ćwiczeniami u mnie jest też tak, że muszę je po prostu lubić, inaczej nie mogę się zmotywować. Kiedy był szał na Chodakowską, wszystkie moje koleżanki z nią ćwiczyły, a ja próbowałam, ale jakoś nie mogłam się przekonać. Lubię za to ćwiczenia z Mel B, Tone It Up i Blogilates :D. Oprócz tego zumba, rower i wszystko co rozciąga mięśnie 😀 Dzięki za link do tego filmiku :*

  • Odpowiedz earden 28 kwietnia 2016 o 11:18

    Inspirujący artykuł, warto zastanowić się nad swoja kondycja i obiektywnie spojrzeć na swoja figurę :)) po zimie. Ja osobiście polecam kije nordic walking, uprawianie tego sportu podkreślam uprawianie a nie spacerowanie rozwija całą sylwetkę.Wiosna i ciepłe słoneczne dni na które tak niecierpliwie czekamy na pewno nam pomogą i zachęcą do rozpoczęcia aktywnego życia. A na pewno warto, bo plaża i bikini czekają 🙂

  • Odpowiedz Joanna 28 kwietnia 2016 o 10:30

    Fajny wpis, dzieki, ze dzielisz sie swoimi doswiadczeniami – mam podobnie, wszystko albo nic, a po tygodniu kompletne wypalenie. W sumie wiecej pracy wkladam teraz w planowanie, niz w sam trening ;), szczegolnie, ze tez mam male dziecko.
    Jedno co mnie zastanowilo: dlaczego antyperspirant do cwiczen? Pocenie sie ma wazna funkcje, reguluje nasza temperature, i zaburzanie tego przez antyperspirant w czasie wytezonego wysilku jest raczej odradzane przez specjalistow. Nie, zeby go az zmywac przed cwiczeniami, ale na pewno nie celowa aplikacja przed samym treningiem.

  • Odpowiedz Kamila 27 kwietnia 2016 o 23:29

    Ja nie robię ze sobą kompletnie NIC. Ale taka mnie naszła ochota dziś wieczorem na bieganie,że jutro wstaję i ruszam! Na razie bardzo krótki dystans a później zobaczymy. Bardzo chciałabym się w to wkręcić.

  • Odpowiedz Idyllaablog 27 kwietnia 2016 o 23:02

    U mnie wszystko wygląda podobnie.Jedyny wykrzesany czas na ćwiczenia to spacer podczas których mały śpi bo wieczorne wygibasy odpadają.Mój maluch chodzi spać o 22 a ja po całym dniu dryptania za nim,padam na twarz ze zmęczenia:)

  • Odpowiedz Klaudyna 27 kwietnia 2016 o 22:45

    Ja pochodzę z małego miasteczka i u mnie nie ma żadnych miejsc,gdzie można się spotkać i poćwiczyć. A chodzenie gdzieś na tereny zielone (koło lasu) to nie dla mnie. Ludzie dziwnie się patrzą, zaraz gadają. Zostaje mi tylko trening w domu, ale to też po jakimś czasie nudzi. Nie mam chętnych cwiczacych koleżanek, więc towarzystwo też odpada. Staram się mimo to regularnie ćwiczyć. Odpalam płyty Chodakowskiej albo Mel B na YT i dzialam.
    A i pytalas o mate. Ja mam taką grubsza z Allegro. Poszukam aukcji i ci podeślę.
    Bardzo fajny post, mam nadzieje, że częściej będziesz pisać o fitnessie.

  • Odpowiedz Franka 27 kwietnia 2016 o 21:52

    Bardzo fajny, motywujący wpis. U mnie ostatnio kiepski okres, jeśli chodzi o ćwiczenia i nie wiem jak odwrócić złą passę 🙁

  • Odpowiedz Ola 27 kwietnia 2016 o 21:50

    Ja niestety mam ograniczone pole manewru 🙁 Przez problemy z plecami nie mogę praktycznie nic robić, zostaje mi tylko basen (do którego mam daleko… :() albo wolne spacery. No i ostatnio zestaw ćwiczeń na zniwelowanie nawracającego bólu od fizjoterapeuty.

  • Odpowiedz Ola 27 kwietnia 2016 o 21:49

    Ja niestety mam ograniczone pole manerwu 🙁 Przez problemy z plecami nie mogę praktycznie nic robić, zostaje mi tylko basen (do którego mam daleko… :() albo wolne spacery. No i ostatnio zestaw ćwiczeń na zniwelowanie nawracającego bólu od fizjoterapeuty.

    • Odpowiedz Agnieszka Drozd 27 kwietnia 2016 o 22:48

      Mam to samo, uszkodzony mięsień przy kręgosłupie lędźwiowym. Czasem ból jest taki, że nie da się funkcjonować normalnie… Ćwiczę,ale tylko takie zestawy od lekarza. Raczej to takie rozciąganie, jak pozycja embrionalna czy krzesełko. Marzę żeby wrócić do sportu. Zdrowie ludzie powinni cieszyć się że zdrowia i ruszać, żeby go nie stracić.

  • Odpowiedz MartiS 27 kwietnia 2016 o 21:42

    Osobiście mam ciężki okres na ćwiczenia, mam napady – jak już ćwiczę to staram się regularnie ale za chwilę przychodzi czas gdzie siły opadają i robię przerwę 4 a czasami 5 dniową ;/ Wszystko związane z obowiązkami dnia codziennego i pracą,która zabiera mi 3/4 doby ehhhh … a może to i wymówki – czasami już sama nie wiem. Warto Ćwiczyć to na pewno ale są dni gdzie człowiek odbiega daleko od ćwiczeń i po prostu pada. Życie 😉

    • Odpowiedz Akasza 28 kwietnia 2016 o 14:45

      Ja to samo mam z przerwami. Potrafię być bardzo długo systematyczna a jak trafi mi się przerwa to potrafi nawet i tydzień trwać 😡

    Dodaj komentarz