Lakiery hybrydowe Nowość Paznokcie

Semilac My Story: gdy kolor opowiada historię

Lakiery hybrydowe Semilac My Story

To, w jaki sposób się ubieramy, malujemy i czeszemy, tworzy nasz indywidualny styl. Wierzę, że wybory większości z nas nie są dziełem przypadku, że świadomie stawiamy na dany strój, rodzaj makijażu czy kolor. Wizerunek często odzwierciedla nasze samopoczucie czy sytuację, w której się znajdujemy. Można powiedzieć, że opowiada naszą historię. Czasem już niewielki akcent, jak odcień biżuterii, kolor szminki czy lakieru do paznokci potrafi dać wskazówkę, co lubimy i w jakim nastroju jesteśmy.

Lakiery hybrydowe Semilac My Story

Podobną filozofię, „opowiadania” swojej historii za pomocą drobnych elementów wizerunku, widzę w nowej, wyjątkowej kolekcji Semilac – My Story. Wyrazić siebie możemy dzięki 14 kolorom – od barw soczystych i odważnych po stonowane i eleganckie.

My Story jest szczególna za sprawą swojej uniwersalności. Na rynku pojawiła się na przełomie lata i jesieni, ale, w moim odczuciu, za sprawą różnorodnej palety barw jest kolekcją całoroczną – zawiera w sobie zarówno kolory typowe dla ciepłych pór roku, jak i te kojarzące się z chłodną aurą.

Do kolorów odważnych, obok których trudno przejść obojętnie, należą: intensywnie żółty 156 Racing Car, dyniowy 158 Oriental Mandarin, fuksjowy 170 Pink Wink i atramentowy 171 Porto Marine. Zwłaszcza dwa ostatnie są odcieniami wartymi uwagi, ponieważ znajdą zastosowanie przez cały rok. Pięknie prezentują się na tle stonowanej garderoby – szarości, bieli i granatu.

Lakiery hybrydowe Semilac My Story

157 Little Rosie, 162 Creamy Cookie, 166 Crazy Flamingo, 158 Orient Mandarin

Wśród tych szalonych kolorów ukryły się dwa słodkie róże: jeden w pełni kryjący, w odcieniu landrynki 166 Crazy Flamingo, drugi połtransparentny, niczym mieniący się milionem błękitno – turkusowych iskierek syreni ogon 164 Pink Crystals, który będzie odpowiedni w roli topu.

Lakiery hybrydowe Semilac My Story

Kolejna grupa kolorów to przepiękne błękity – 165 Boyfriend Jeans i 167 Surfer Wave w szaro – dżinsowej tonacji (167 jest nieco jaśniejszy), 169 Baby Boy maksymalnie rozbielony niebieski (mnie do złudzenia przypomina kultowy Essie Mint Candy Apple!) i 163 Your Angel, który na naklejce (na opakowaniu) zapowiadał się jako błękit, a w rzeczywistości okazał się subtelną, bardzo jasną pistacją. Myślę, że ich urok najbardziej podkreśli letnia opalenizna, ale dla prawdziwych fanek niebieskości, szczególnie tych przykurzonych jak 165 Boyfriend Jeans i 167 Surfer Wave, sezon jesienno – zimowy będzie równie dobrym czasem na to, by nosić je na paznokciach.

Lakiery hybrydowe Semilac My Story

155 Ivory Cream, 171 Porto Marine, 163 Your Angel, 167 Surfer Wave

Na deser zostawiłam sobie cztery kolory dosłownie na każdą okazję – jasne, eleganckie, pasujące do wielu strojów. Pierwszym z nich jest 157 Little Rosie – blady, słodki róż w chłodnej tonacji, drugim 159 Jasmin Kiss – również róż, ale tym razem mleczny, cieplejszy, lekko morelowy. Dwa ostatnie to beże – piaskowy, o neutralnym odcieniu 162 Creamy Cookie i 155 Ivory Cream – bardzo, bardzo jasny krem.

Lakiery hybrydowe Semilac My Story

Od lewej do prawej: 156 Racing Car, 164 Pink Crystals, 166 Crazy Flamingo, 170 Pink Wink, 158 Oriental Mandarin, 171 Porto Marine, 165 Boyfriend Jeans, 167 Surfer Wave, 169 Baby Blue, 163 Your Angel, 157 Litle Rosie, 159 Yasmin Kiss, 162 Creamy Cookie, 155 Ivory Cream.

Kolory, poza brokatowym Pink Crystals, kryją w pełni po nałożeniu dwóch warstw.

W My Story szczególnie urzekły mnie pastelowe błękity, róże i beże, które świetnie komponują się z moją stonowaną garderobą, pasują na wiele okazji i wyglądają ładnie zarówno na krótkich jak i długich paznokciach. Prostota, elegancja i uniwersalność – tymi trzema słowami określiłabym tę część kolekcji.
A gdy znudzą mi się bezpieczne kolory, w pogotowiu będzie czekała fuksja i atramentowy. Ale to już całkiem inna historia… 🙂

Lakiery hybrydowe Semilac My Story

164 Pink Crystals i 170 Pink Wink

Jestem ciekawa, co sądzicie o My Story. Znalazłyście w tej kolekcji kawałek siebie? Które kolory chętnie dołączyłybyście do swoich zbiorków lakierowych?

 

Jak w tytule, każdy kolor opowiada jakąś historię. Chętnie poczytam o Waszych historiach, które kojarzycie z danym kolorem: zabawnych, wzruszających, smutnych – Wy decydujecie, czym chciałybyście się podzielić. A autorki wybranych 4 odpowiedzi obdaruję wybranymi 4 lakierami z kolekcji My Story.
W komentarzu z odpowiedzią możecie umieścić także dodatkowe media ilustrujące Waszą opowieść: zdjęcie i/lub link do muzyki. Zostawcie także swój e-mail.

Wyniki ogłoszę do 12 października br.

WYNIKI: Dziękuje za wszystkie piękne i fascynujące opowieści związane z kolorem. Chciałabym nagrodzić każdą z Was, ale zasady konkursu są nieubłagane. Gratuluję czterem laureatkom o nickach: Dominika (30 września 2016 o 08:05), Błękitna M. (4 października 2016 o 04:49), Hatty (4 października 2016 o 08:06), K. (11 października 2016 o 05:57) i proszę o kontakt e-meilowy.

Wpisy, które mogą Ci się podobać

38 komentarzy

  • Odpowiedz Manicure sweterkowy krok po kroku • IdaliaStyle.pl 30 listopada 2016 o 16:02

    […] My Story Semilac: gdy kolor opowiada historię […]

  • Odpowiedz K. 11 października 2016 o 05:57

    Ja całe życie wyznawałam stwierdzenie, że tym co nadaje rzeczom nazwy a życiu kolory są wspomnienia 🙂 O interakcji tych ostatnich, czyli kolorów i wspomnień w moim życiu mogłabym napisać książkę 🙂 Nie byłby to może bestseller znikający z księgarnianych półek z prędkością światła, ale myślę, że byłabym z niej dumna 😉

    Kolorów w moim życiu przewinęło się dużo, ojjj, dużo 😉 Ale taką barwą-klucz najintensywniejszych wspomnień i historii na zawsze zapadających w pamięć byłby odcień, który mogłabym przyrównać do Baby Blue, zarówno z nazwy i zabarwienia przywołujący obrazy i momenty mające dla mnie ogromne znaczenie 🙂

    Rok ’90, jako 5-letnia dziewczynka dostaję od taty pierścionek…śliczny, „złoty”, z niebieskim oczkiem, dzięki któremu czuję się jak prawdziwa dama, dumna i dorosła 🙂 Dziś, trzymając w ręku ten wyjątkowy prezent, jedyny przedmiot jaki został mi po tacie, wracając do tamtych wspomnień, znów czuję się jak mała dziewczynka, szczęśliwa i beztroska.

    Potem rok ’98 kolonia nad Bałtykiem, „K+T=WNM” wypisywane na każdej możliwej ścianie i…Blue Velvet Bobby’ego Vintona, przy którym po raz pierwszy złamano moje młode serce -T. przestał mnie kochać!

    Na szczęście, jak to mówią, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło…rok 2013, dzień mojego ślubu i butonierka w kolorze a la Baby Blue przy garniturze jednego z dwóch najważniejszych mężczyzn w moim życiu 😉

    I na koniec, wisienka na torcie, rok 2014 i pierwsze spojrzenie w piękne, niebieskie oczy mojego syna:) to spojrzenie, po którym wie się na pewno, że miłość od pierwszego wejrzenia naprawdę istnieje 🙂

    Jeden kolor, wiele historii, a kawał życia jeszcze przede mną 😉

    • Odpowiedz K. 11 października 2016 o 06:04

      Och, toż to Baby Boy! Na szczęście w pięknym odcieniu blue 😉

  • Odpowiedz Ilona 10 października 2016 o 06:46

    Kolekcja My Story troszkę kojarzy mi się z weekendem, kiedy to po raz pierwszy zobaczyłam na własne oczy nasz Bałtyk. Zabrał mnie tam mój Baby Boy swoim Racing Car. Miałam na sobie Boyfriend Jeans, a on mówił do mnie ,,My Angel”. Gdy pierwszy raz zobaczyłam morze niebo miało kolor Porto Marine, a woda mieniła się tysiącami Pink Crystals. Podziwialiśmy Surfer Wave, dokarmialiśmy Crazy Flamingo , obdarowywaliśmy się Yasmin Kiss… Gdy już trochę zmarzliśmy, poszliśmy do orientalnej kawiarni ,,Pink Wink”. Rozsądny Baby Boy zamówił Creamy Cookie z dodatkiem Fresh Pistachio. Ja, nierozsądna – ,,ogrzałam się” kawą z dodatkiem gałki lodów o smaku Orient Mandarin, okraszoną dużą ilością Ivory Cream. Cała się wybrudziłam, jak Little Rosie. To była pierwsza rocznica naszego związku – prawdziwy Salmon Dream:-)

  • Odpowiedz Okomska 8 października 2016 o 10:02

    Kiedy pierwszy raz zobaczyłam kolekcję My Story od Semilac, myślami natychmiast cofnęłam się sporo lat wstecz, gdy byłam dużo młodsza. Ujrzałam małą siebie, siedzącą na podłodze obok kaflowego pieca w pokoju mojej cioci, która będąc wtedy nastolatką była dla mnie największym autorytetem. W tle leciała płyta zespołu „Łzy”. W tamtym momencie ciocia pokazywała mi kartki urodzinowe, które dostała kilka dni wcześniej. Pamiętam tylko jedną z nich – mała kartka z motywem jeansu. Ale jak to? Z niedowierzaniem zerkałam to na kartkę, to na katanę w którą ubrana była ciotka. W tamtych czasach było to coś niezwykłego, jeans otaczał mnie z każdej strony ze względu na modę, ale nigdy nie widziałam go na papierze. To dlatego ta chwila tak bardzo zapadła mi w pamięci. Kartkę mam do dziś. Kiedy zobaczyłam kolory Boyfriend Jeans, Baby Blue i Surfer Wave, natychmiast przekopałam szuflady, by ją znaleźć. Dla wielu nie ma w tym pewnie nic szczególnego, ale dla mnie sprzed lat był to największy skarb – mogłam go mieć przy sobie kiedy ciocia dorosła i już nie było jej obok. Dzisiaj mogę ten skarb nosić na pazurkach, dzięki My Story od Semilac 🙂
    https://youtu.be/mpySwM3hLjs
    PS. Myślę, że niejeden narcyz skusi się na nowe kolorki 🙂

    • Odpowiedz Okomska 9 października 2016 o 08:12

      Słownik zrobił mi psikusa, chodziło oczywiście o Baby Boy* 🙂

  • Odpowiedz Yasminella 7 października 2016 o 00:44

    Nie wiedzieć czemu najbardziej podoba mi się Yasmin Kiss 😉

  • Odpowiedz Marta - zupełnie nie fanka żółtego 4 października 2016 o 20:12

    Moja historia nie do konca ma kolor z tej kolekcji… nie mniej w kolekcji jest żółty (Racing Car) hmm…
    Podczas jednej z pierwszych randek z ówczesnym chłopakiem chciałam zrobić coś specjalnego.. manicure w salonie, a pani poleciła mi według niej piękny letni kolor.. odcień żółty przy kolorze mojej skóry okazał się tak okropny, że paznokcie wyglądały na chore.. 🙁
    Nie maiła już czasu przed spotkaniem żeby coś z tym zrobić, całą randkę ukrywałam dłonie, w kieszeniach, pod stołem nie pozwoliłam się trzymać za rękę… – chłopak miał ciężkie zadanie 🙂
    Dziś jest moim mężem, uwielbia moje dłonie, nie może sobie wyobrazić dnia bez mojego dotyku… to od niego dostałam pierwszy zestaw Semilac,

  • Odpowiedz Hatty 4 października 2016 o 08:06

    Moją osobistą historię najłatwiej powiązać mi z kolorem Surfer Wave – głównie ze względu na odcień, ale też nazwę.
    Droga Idalio, wierzysz w przeznaczenie? Ja nie wierzyłam. Śmiałam się z ludzi, którzy twierdzili, że niektóre rzeczy po prostu mają się wydarzyć, a ścieżki niektórych ludzi po prostu skrzyżować. I śmiałabym się pewnie dalej, gdyby nie pewien mężczyzna. Mężczyzna, który od początku zwiastował kłopoty, a takich najtrudniej wybić sobie z głowy 🙂 Czy uwierzyłabyś, że jego oczy są takiego koloru? I te oczy właśnie zapadły mi najbardziej w pamięć. Poznałam go jeszcze w szkole średniej i wszyscy mówili, że zakochiwać się w nim to naprawdę zły pomysł, bo dzieliło nas prawie wszystko, a najbardziej 700 kilometrów i 12 lat. Patrząc z boku pewnie powiedziałabym to samo 🙂 Tymczasem ten mężczyzna o szaro-niebieskich oczach pokazał mi, że nie zawsze trzeba wszystko przemyśleć i zaplanować, że tego, co w życiu najlepsze, nie da się wcześniej zapisać w kalendarzu i odebrać o określonej z góry godzinie. Że warto czasem położyć na szali bezpieczeństwo własnego serca, ale podjąć ryzyko i zawalczyć o szczęście, niż żałować lub zastanawiać się, jak sprawy mogły się potoczyć. Pokazał mi, że warto gonić za tym szczęściem, bo czy nie tego wszyscy pragniemy?
    Teraz, 5 lat później, mam swojego własnego surfera, wprawdzie w przekładzie na polskie warunki, więc bliżej mu urodą do wikinga niż do kalifornijskiego, opalonego chłopca 🙂 Postawiłam wszystko na jedną kartę, na tego upartego, niezłomnego mężczyznę, i teraz ja, prawie-góralka, codziennie czuję morską bryzę we włosach i uczę się kaszubskiego, żeby nasze dzieci zachowały jego rodzinne tradycje. Zmieniłam całe swoje życie i nie żałuję, bo dostałam od losu największy prezent – najlepszego przyjaciela, powiernika moich sekretów, miłość mojego życia. Surfer Wave to kolor nie tylko jego oczu, ale też morza w mglisty, jesienny dzień. Morza, które po tych pięciu latach, dzięki mojemu mężczyźnie, stało się takie jakby bardziej „moje” 🙂

  • Odpowiedz Błękitna M 4 października 2016 o 04:49

    Od dziecka uwielbiałam grać w siatkówkę a nawet zostałam powołana do drużyny. Czułam, że jest to moja pasja. Treningi dawały mi wolność – uwolnienie się od codziennej rutyny, szarej rzeczywistości. Pewnego dnia bardzo spieszyłam się do domu. Jadąc na rowerze nie zauważyłam dwóch słupków….niestety zakręciło mi się w głowie i uderzając w nie wyleciałam na ulicę. Oznaczało to jedno – złamanie.. Nieszczęśliwie złamałam rękę w nadgarstku… Parę tygodni noszenia gipsu skreśliło mnie z zawodów oraz treningów. Gdy już miałam zdrową rękę niestety już siatkówka nie była dla mnie tym samym. Przysparzający mi ból podczas grania dawał się we znaki. Dzielnie walczyłam z tym, ale po prostu ten sport nie dawał tyle radości co kiedyś. Słuchając piosenki Polska Wersja – Lepiej To Zostaw (https://www.youtube.com/watch?v=zAfVYrOFIdE) zostawiłam siatkówkę. Na początku nie potrafiłam żyć bez treningów i zdrowej rywalizacji. Pomyślałam czemu by nie spróbować w innym sporcie. Pomysł padł na koszykówkę – TO BYŁ STRZAŁ W 10! Pierwsze treningi były trudne, parę razy rozmyślałam czy lepiej nie będzie odpuścić ale trzeba pamiętać, że kiedy czujesz się wypalony to feniks powstaje z popiołów. Z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień szło coraz lepiej, może nie byłam już w żadnej drużynie i nie odnosiłam spektakularnych rezultatów, ale czułam że żyję, że robię coś co na prawdę mnie cieszy. Gdy mam ochotę się poddać piosenka Rahim / Pokahontaz – Pompuj pompuj (https://www.youtube.com/watch?v=nLEGbZI3Grc) przypomina mi, że muszę dawać z siebie wszystko 🙂 Lakier który właśnie opowiada moją historię to Semilac Orient Mandarin. Dlaczego on? Kojarzy mi się z moją przygodą w grę w koszykówkę, pierwszy kontakt z tą piłką, pierwsze kosze, upadki i powstania. Orient Mandarin również kolorem przypomina mi tą piłkę 😉 Ta przygoda z tym sportem do dziś trwa i czule ją pielęgnuje a ten kolor jak widzisz opisuję moją szczęśliwą historię 🙂

  • Odpowiedz Iwona 4 października 2016 o 01:27

    My Story to Pink Crystals, czyli kolor który przypomina mi o najlepszym prezencie od serca <3
    Był to prezent urodzinowy od mojej 5-letniej bratanicy, który wybrała dla mnie stojąc ze swoją mamą w kolejce w drogerii. Wśród wszystkich lakierów znajdujących się w takiej dużej kuli lakierów, wygrzebała ten najbardziej różowy i brokatowy… no cóż często razem malujemy paznokcie a takiego w mojej kolekcji nie było. Lakier został zapakowany do pudełka z kokardką (które było droższe niż sam lakier) i które dostałam w prezencie urodzinowym z miną mówiącą co będziemy robiły już za chwilę. Radość obdarowującego bezcenna, a zaskoczenie obdarowanego bezgraniczne – ktoś wreszcie wiedział jakie prezenty lubię najbardziej 🙂

  • Odpowiedz Karolina 2 października 2016 o 19:44

    Jeśli miałabym opowiedzieć jakimś kolorem historię, która była przez niego tworzona, zdecydowanie byłby to mój zeszłoroczny wyjazd do urokliwej Portugalii. Prawie dwa tygodnie spędziłam w zjawiskowym Porto – mieście położonym nad Oceanem Atlantyckim na północy kraju. Samodzielnie zorganizowana podróż była niesamowita pod wieloma względami: po 1. pierwszy raz leciałam samolotem (w dodatku aż 6 razy!!!), po 2. pierwszy raz byłam aż tak daleko od domu, po 3. był to pierwszy wyjazd z moim ukochanym na tak długi czas. Pobyt w Portugalii jest dla mnie jak piękne, spełnione marzenie, od którego do tej pory bije blask starych, pomarańczowych dachów Porto oraz intensywnego błękitu rzeki Duero i nieba nad miastem. Urokliwe zakamarki, architektoniczne cudeńka, ciasne kręte uliczki i uśmiechnięci ludzie – pełnia radości i optymizmu, która zaraża na wiele lat. Nigdzie nie widziałam kolorów tak żywych i prawdziwych jak właśnie w Portugalii. Gdy spojrzałam na paletę odcieni Semilac My Story od razu wiedziałam, które z nich opowiadają moją historię – bez wątpienia 158 Oriental Mandarin oraz 171 Porto Marine. Portugalia to miejsce, które pokochałam od pierwszego wejrzenia – wiem, że z pewnością tam wrócę, nawet jeśli tylko wspomnieniami zanurzonymi w barwach lakierów hybrydowych 🙂 Mała ilustracja moich kolorowych, magicznych wspomnień: https://www.instagram.com/p/BLF5wjtBkW0/

  • Odpowiedz Kinga S 2 października 2016 o 06:38

    Kolor niebieski (odcień pomiędzy 165 Boyfriend Jeans i 167 Surfer Wave) to kolor, który towarzyszy mi przez całe życie. Przeplata się i pojawia się w wielu moich wspomnieniach. Symbolizuje dla mnie najważniejsze wartości :

    Dzieciństwo – szczęśliwe lata gdy mieszkałam na wsi otoczona naturą. Wraz z moją młodszą siostrą zbierałyśmy bukiety pełne niezapominajek i obdarowywałyśmy nimi naszą ukochaną mamę. Ich piękny kolor zawsze przywodzi mi na myśl jej uśmiech pełen wdzięczności.

    Szczęście – moja studniówkowa sukienka miała właśnie jasno błękitny kolor . Pamiętam że była szyta na miarę przez znajomą mojej babci. Byłam nią zachwycona i czułam się w niej jak najprawdziwsza księżniczka. Ten wieczór był jednym z najszczęśliwszych w moim życiu.

    Miłość- najpiękniejszy odcień błękitu mają oczy mojego ukochanego w pierwszych promieniach porannego słońca. Jest to najwspanialszy widok tuż po przebudzeniu i sprawia że uśmiecham się od samego rana.

    Radość – krystalicznie czysty niebieski kolor miała woda w morzu i pogodne słoneczne niebo podczas moich ostatnich wakacji. Dwa powody sprawiły, że były to najwspanialsze wakacje w moim życiu. Pierwszym było zobaczone po raz pierwszy na własne oczy morze, a drugim (sto razy lepszym) wiadomość że już następne wakacje spędzimy we trójkę 😉

    Rodzina – błękitny kolor ma wyprawka czekająca na naszego nowego członka rodziny, którego przywitamy już niebawem. Wkrótce będę mamą upragnionego synka 🙂

    Kolor niebieski spaja przeszłość z przyszłością tworząc historię mojego życia.

  • Odpowiedz Dominika 30 września 2016 o 08:05

    Jestem fanką zespołu Hurts od blisko trzech lat i była to dla mnie miłość od pierwszego usłyszenia (nie powiem wejrzenia również wystarczy spojrzeć na Theo). Ucieszyłam się bardzo gdy wraz z trasą koncertową promującą nową płytę odwiedzą Polskę. Bilet zakupiłam pół roku wcześniej i marzyłam by ten plan mógł się spełnić, bym mogła po tych 3 lat usłyszeć ich grających na żywo. Po drodze jednak nastąpiły pewne turbulencje, autobus się spóźnił, rezerwacja w hostelu okazała się nie ważna nastąpiło szukanie noclegu na dwie godziny przed koncertem, bieganie z walizką po stolicy a wszystko po to by spędzić nie więcej niż 1,5 godziny z ukochanym zespołem ale wszystko warte jest tych chwil spędzonych pod sceną śpiewając wspólnie utwór myślę większości dobrze znany Wonderful life 🙂 Najnowsza płyta na okładce ma przepiękne różowe pole zboża a wspomnę tylko, że róż jest moim ulubionym kolorem. Stąd wybór pada na odcień 166 Crazy Flamingo, który jest zbliżony do samej okładki. Każdy fan mający możliwość spotkania swojego Idola czerpie z tych chwil co najcenniejsze. Fankluby organizują podczas koncertu wspólne akcje wyrażające szacunek i miłość jaką darzą zespół i dlatego też przy utworze Nothing Will Be Bigger Than US wypuścilismy w powietrze mnóstwo balonów o różowym odcieniu. Ta właśnie scena utkwiła w mojej pamięci najbardziej i postanowiłam się nią podzielić. Podaję link do playlisty ich nowej płyty dla zainteresowanych 🙂
    https://youtu.be/HGnJR1Vw5DU

  • Odpowiedz ANIA 29 września 2016 o 07:44

    Z moją historią, a raczej wspomnieniem najwspanialszego dnia w życiu, wiąże się kolor Burgundy Wine – 083. Mowa tu o dniu mojego ślubu. Kolor dość nietypowy jak dla panny młodej, ale tak się w nim zakochałam (zaraz po mężu był tego dnia!), że dobrałam do niego nawet buty – co nie było prostym zadaniem właśnie ze względu na nietypowy odcień. Dzień był cudowny, nie muszę chyba opisywać co się czuje podczas składania przysięgi małżeńskiej i ślubowania miłości i wierności do końca życia. Chwile cudowne, z którymi właśnie Burgundy Wine będą mi się kojarzyć. Tu nie mogę dodać zdjęcia, wklejam je pod postem konkursowym na Fb 🙂

  • Odpowiedz FiliżankaSzczęscia 29 września 2016 o 04:33

    Creamy Cookie to zdecydowanie mój typ. Przepiękny.

  • Odpowiedz Emilia 29 września 2016 o 02:36

    Na co dzień zdecydowanie gustuję w przeróżnych odcieniach niebieskiego – mam wrażenie, że idealnie korespondują one z moim charakterem i pasują do mnie (nie tylko wizualnie), dlatego za serce chwytają mnie przede wszystkim 2 kolory: Surfer Wave i Baby Blue.
    Niestety, postanowiłam sobie, że nie mogę całe życie chodzić w takich samych kolorach i wraz ze zmianą pory roku, pora i na tą małą-wielką zmianę w moim wizerunku. Dlatego też mój wybór padł na dwa zgoła różne kolory: Pink Wink oraz Oriental Mandarin. Nie mogę się doczekać aż do mnie dojdą i będę mogła je na sobie wytestować!
    (nie wiem czy wiecie, ale Semilac dorzuca prezent do każdego zamówienia powyżej 100 zł : https://www.pi…com/pl/semilac :D)

  • Odpowiedz Semilac 28 września 2016 o 23:54

    Pani Magdo, cieszę się, że nasze nowe lakiery się Pani spodobały. Będziemy zaglądać, czekamy na Pani stylizacje :).
    Pozdrawiam
    Online Ekspert marki Semilac

  • Odpowiedz Gobli.pl 28 września 2016 o 23:43

    Cudowny post, pięknie opisany 🙂 Ja osobiście wielbię róże i odcienie niebieskiego 🙂 Pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedz Galatea 28 września 2016 o 23:01

    Crazy flamingo ma identyczny kolor jak moja studniówkowa sukienka.
    Z tym dniem wiąże się niestety bardzo smutna historia. Dzień przed studniówką (było to już parę lat temu) dostałam telefon od mojego przyjaciela i jednocześnie partnera, że nad ranem odeszła po ciężkiej chorobie jego bardzo bliska osoba, którą ja też znałam.
    Pierwszy cios – strata mojego przyjaciela, która była (w mniejszym stopniu, ale jednak) też moją, drugi – wieczór, który miałam zapamiętać do końca życia jako jeden z fajniejszych, stanął pod znakiem zapytania – co teraz? iść czy nie iść? jeśli iść to z kim?
    Po długich przekonywaniach ze strony przyjaciela – poszłam. Nie chciał, żebym straciła tak ważny dzień. Wieczór przed studniówką przepłakałam, po czym zadzwoniłam do kolegi, który został moim awaryjnym partnerem.
    Nie był to wymarzony wieczór, ale czasem życie pisze też takie scenariusze.
    Od tamtej chwili doceniam każdą dobrą chwilę w moim życiu, a szczególnie czas spędzony z bliskimi. Właśnie wtedy uświadomiłam sobie jak bardzo wszystko jest ulotne.

  • Odpowiedz losiowate 28 września 2016 o 22:27

    Nie mogłam się do czekać postu u Ciebie z nową kolekcją. I tak, masz racje – każdy kolor to jakaś historia. A każdy z nas w danym kolorze widzi inną historię. Moim zdaniem ta kolekcja jest bardzo jesienna właśnie przez te moje skojarzenia, moje historie.
    1. Porto Marine – jedno wielkie skojarzenie zmierzch i las, a najbardziej Norwegia. Pierwsze o czym myślę to zorza (być może przez ten intensywny niebieski). Największym marzeniem w dzieciństwie nie był dla mnie miś, lalka czy rower. Ja zawsze chciałam zobaczyć zorzę, a koleżanki i koledzy się śmiali „przecież zorza nie istnieje! ktoś ją wymyślił”. Później na szczęście okazało się, że jest i ma się dobrze Ale zorza i właśnie ten niebieski kojarzy mi się ze smutkiem, że jej nigdy nie zobaczę bo jest wymyślona…
    2. Crazy Flamingo – Ten kolor mimo, że z nazwy crazy kojarzy mi się z moimi corocznymi, depresyjnymi wieczorami jesiennymi, które zresztą uwielbiam. Crazy Flamingo – Jazz w uszach, rock czy alternatywa…
    3. Your Angel – Także jesienne wieczory. Bo jak pije mięte cały rok to jesienią chyba nadrabiam za poprzednie miesiące. Mięta, ksiązka, czekolada. To nie jedna historia wieczora tylko milion takich historii …
    4. Boyfriend Jeans – Ach, kojarzy mi się z pierwszymi miłostkami, i pierwszym pocałunkiem. Młodzi, naiwni, szczęśliwi, beztroscy. I …. Jeansowi! Z jeansem kojarzy mi się wiek „młodociany” i pierwsze przyjaźnie.

    PS. Dodaje moje ilustracje 🙂
    https://s18.postimg.org/nc94zmvi1/IMG_0399.jpg
    https://s18.postimg.org/5kxil6g3d/IMG_0398.jpg
    https://s18.postimg.org/guq8g4l4p/IMG_0397.jpg
    https://s18.postimg.org/wrp0cudix/IMG_0396.jpg
    https://s18.postimg.org/cs3susge1/IMG_0400.jpg

  • Odpowiedz novalijka_ 28 września 2016 o 22:19

    Kolory które noszę na paznokciach bardzo wpływają na moje samopoczucie i nastawienie do świata. Kiedy mam manicure w pastelowych kolorach czuję się trochę „księżniczką”-taka subtelna i delikatna, kiedy noszę neonowe kolory odzywa się we mnie moje wewnętrzne dziecko, rozpiera mnie energia i optymizm. Dlatego też tak bardzo lubię mocne, wesołe róże-takie jak Pink Flamingo-niesamowicie mobilizują mnie do działania i poprawiają humor nawet w najgorszy dzień. Bo szaro-burą jesienią trzeba ratować się na każdy sposób:)

  • Odpowiedz zmienionyrytm2 28 września 2016 o 22:13

    Poza tymi szalonymi kolorami, wszystkie mi się podobają ♥

  • Odpowiedz Madziak 28 września 2016 o 18:49

    ojej, ale cudowny post! <3 <3 <3

  • Odpowiedz earden 28 września 2016 o 17:52

    Piękna,kolorowa historia;))

  • Odpowiedz Ewelina 28 września 2016 o 10:17

    Mam dwa kolory, które są dla mnie jednym z najlepszych wspomnień. Były to piękne wakacje, nasze wspólne poza granicami Polski. Zdecydowaliśmy się na Hiszpanię. Piękne miejsce. Pełno cudownych zakątków, romantyczne spacery, oryginalne drinki, czułam się jak w raju. Jednego dnia z urlopu nie zapomnę nigdy. Poszliśmy w piękne miejsce, kupiliśmy wino siedzieliśmy i wspominaliśmy wspólne chwile – typowy romantyczny wieczór każdej z par. Jednak kiedy zobaczyłam jak mój chłopak przede mną klęka nie był on już taki zwyczajny… Kuba poprosił mnie o rękę. Oczywiście odpowiedź brzmiała TAK ! Wtedy własnie miałam na paznokciach kolor 058 oraz 104 od firmy Semilac. Dłoń w tym momencie musiała wyglądać pięknie a Semilac nie zawiódł, paznokcie były pięknym dodatkiem do tego cuda na paluszku ( pierścionka ).Do tej pory są to moje ulubione dwa kolory na paznokciach, kiedy robię komuś pazurki tymi kolorami zawsze opowiadam tą historie, wiele razy słyszałam, że to marzenie każdej z kobiet, zaręczyć się w takim miejscu. Mam przy swoim boku mężczyznę, który spełnia małymi krokami każde z moich marzeń !
    https://www.instagram.com/p/BHxiulWD7xl/?taken-by=ewelinasolarz

    https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/v/t34.0-12/14518414_1237682976298395_1028746240_n.jpg?oh=95fb1addfe1ccbc140c00eca1c467c73&oe=57EE732E

    https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/v/t34.0-12/14508611_1237676022965757_1394723916_n.jpg?oh=aa8c11c2b4803cc569ef5cf4ad33fe44&oe=57EDC3F3

  • Odpowiedz Iwona R. 28 września 2016 o 07:43

    Opiszę tu historię, która nie napawa mnie radością jak sobie o niej wspomnę i wiąże sie oczywiście dobitnie z kolorem. Pewnego słonecznego dnia koleżanka ze studiów poprosiła mnie o bycie jej główną swiadkową na jej ślubie (było jeszcze parę druhen). Niby radość i zaszczycenie do momentu wyboru przez pannę młodą koloru sukien. Kolor pomarańczy, taki zonk. Mym oczom przedstawiła się wizja idacej brzoskwini. Kolor może kojarzacy się dobrze, słonecznie a w zasadzie jesiennie, bo taki był zamysł, stał sie tragedią. Przetrząśniete całe miasto w poszukiwaniu czegoś w czym mozna się pokazać. Te zdziwione miny pań z pytaniem a czemu taki kolor i opowiadanie dlaczego on. Jak znalazłam możliwą wyglądałam jak brzoskwinia, ten kolor zdecydowanie nie każdemu pasuje! Śnił mi się po nocach. Już byłam zrezygnowana, więc wpadłam na pomysł że jako główna świadków powinnam trochę się wyróżniać i założyć koralową sukienkę a koleżanka z entuzjazmem pomysł przyjęła i tak odetchnęłam z ulgą. Niby historii koniec, ale koszmar pomarańczy powrócił po roku, na moich przygotowaniach do tego ważnego dnia. Zaproszenia ślubne zamówione, kolor przewodni pudrowy róż. Każde zaproszenie miało być przewiązane różową kokardką. Puk, puk paczuszka doszła. Otwieram a tam góra Pomarańczowych Kokardek! Myślałam, że serce mi siądzie ze złości jak można roż z pomarańczem pomylić no Jak! Tak pakował pan i stwierdzi,ł że to podobny kolor.

  • Odpowiedz Marzena T (Mania) 28 września 2016 o 07:38

    Masz racje, kolory lakierów faktycznie mają coś więcej do opowiedzenia 😀 Są sposobem na wyrażenie nas samych

  • Odpowiedz zuzannastyle 28 września 2016 o 06:08

    Boyfriend jeans kojarzy mi się z czasem kiedy byłam w szpitalu aby nie urodzić przedwcześnie. Miałam podobny kolor paznokci. Trudny czas.

  • Odpowiedz Minimalna 28 września 2016 o 05:43

    Pastele podobają mi się z tej kolekcji zdecydowanie najbardziej <3

  • Odpowiedz Asia 28 września 2016 o 05:40

    159 Yasmin Kiss- ten przepiękny delikatny kolor przywołuje mi na myśl moja starsza siostrę Agnieszkę, jest delikatną i kobiecaą blondynką. Ten kolor idealnie nawiązuje do jej nastawienia do świata czyt. „Spokojnie siostra, nie panikuj, rozwiązanie samo przyjdzie”. 159 także przypomina mi nieco kolor jej sukni ślubnej która nie była w klasycznej bieli a wlasnie w takim odcieniu bardziej kremowym. Dokładnie ozdwierciedla jej osobowość i z pewnością byłaby zachwycona gdybym posiadała go w swojej małej kolekcji i sprezentowała jej siostrzany manicure 😉

  • Odpowiedz Kasia 28 września 2016 o 05:16

    mój ostatni wybór, to kolor moich wakacji, tak upragnionych i dług wyczekiwanych. Planowane od kilku dobrych miesięcy, wiedziałam,że muszą być niezwykłe.Wybów końcu po paru lataach padł na coś ciepłego (po deszczowych górach słowackich, zimnej i wietrznej, ale pięknej Szkocji, deszczowym Krakowie, ponurym i chłodnym polskim jeziorku), czyli Kretę. Pobyt przeztydzień w 4 gwiazdkowym hotelu z basenem znudziłby mnie. Dlatego sami zorganizowaliśmy noclegi, auto i przede wszystkim trasę.Piękne góry, wąwozy, historia, turkusowe morze i niesamowite plaże, a do tego ta fantastyczna kuchnia pełna warzyw i przypraw, niespotykane dotąd połączenia.Z tymi elementami będzie mi się kojarzyć semilac carribean sea
    Kasia

    P.S. chętnie załączyłabym foto bo mam idealne ale niestety coś ta funkcja tu nie działa. Pozdrawiam

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 28 września 2016 o 06:57

      Kasia, jeśli masz możliwość, proszę, wklej link do zdjęcia. Komentarze niestety nie mają wbudowanej opcji załączania fotografii.

      • Odpowiedz Kasia 28 września 2016 o 22:25

        Ok. Dzieki 🙂 Powinno być dostepne. Wieksza wersja na insta kett89

      • Odpowiedz Magda 8 października 2016 o 10:01

        Hej czy moglabys podac nazwy szminek użytych do artykułu? Są mega cudne. Z gory dziekuje

  • Odpowiedz Klaudia 28 września 2016 o 03:31

    Intensywnie żółty 156 Racing Car to kolor, który wywołuje na mojej twarzy uśmiech. Kolor żółty kojarzy mi się z miłością, romantyzmem, moim mężem i samymi wspaniałymi chwilami w moim życiu. Jestem jedną z tych kobiet, które nie przepadają za różami, lecz mimo swej prostoty uwielbiają kwiaty niebanalne. W moim przypadku są to piękne, duże, żółte słoneczniki. To wszystko dzięki mojemu mężowi, który to na moje 18-ste urodziny przyniósł mi do domu wielki wazon w którym był ogromny bukiet słoneczników. Oczywiście urzekło mnie to bardzo, szczególnie że był to pomysł niebanalny. Dlatego też planując nasz ślub, od razu wiedziałam, że mój bukiet będzie właśnie z tych kwiatów. Patrząc więc w kościele przed ołtarzem na mojego męża i piękny żółty odcień kwiatów, byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Poniżej zdjęcia mojego własnoręcznie robionego słonecznikowego bukietu 🙂

    https://www.instagram.com/p/BJPblB2BWTl/?taken-by=klaudiaa.czech

  • Odpowiedz Idyllaablog 28 września 2016 o 03:22

    Creamy cookie kojarzy mi się totalnie z moim synkiem,który niczym slodki ciasteczkowy potworek zajada słodkości z prędkością światła,jedna rączka trzyma ciasteczko a duga sięga po kolekny kawałek ☺.Jednak patrząc z mojej strony nazwa idealna do mnie pasuje ponieważ uwielbiam kremowe ciasteczka zwłaszcza do porannej kawki,mniam☺.Moje małe uzaleznienie☺

  • Odpowiedz Daria 28 września 2016 o 03:08

    Porto marine kojarzy mi się z moją ukochaną mamą, która uwielbia ten kolor na mnie. 🙂 Za jej namową kupuję takie rzeczy, dzięki którym dobrze się czuję w ważnych dla mnie momentach. Ten kolor to historia mojej bliskości oraz przyjaźni z mamą. <3
    Pozdrawia ta, którą chciałaś zabić za usta. 😀

  • Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: