Rzęsy skandalicznie piękne? | Scandaleyes Lycra Flex od Rimmel

Rzęsy elastyczne, gęste, o skandalicznej objętości? Na to liczyłam, gdy pierwszy raz zetknęłam się ze Scandaleyes Flex. Jak się mają obietnice do moich doświadczeń z tym tuszem?

Intensywnie zielone opakowanie przyciąga wzrok (mój wielokrotnie, zanim tusz przyleciał w pierwszej paczce od marki), gruba buteleczka dobrze leży w dłoni, a wielka szczoteczka robi wrażenie. Obawa, że będzie za duża, do moich i tak sporych oczu, była realna. Gęste i elastyczne włoski są dość mocno oklejone tuszem, co potęguje wrażenie, że za chwilę upapram tym powiekę. Podczas aplikacji musiałam mocno się skoncentrować, a właściwie przypomnieć sobie, co robić, żeby nie ubrudzić skóry tą ogromną szczotką. Parę razy zdarzyło mi się zajechać tuszem po powiece, na szczęście straty były na tyle niewielkie, że udało się je zlikwidować mokrym wacikiem i dodatkową warstwą cienia. W każdym razie – plus za giętkość włókien, minus za wielkość szczotki.
Druga sprawa to konsystencja. Byłam miło zaskoczona, że już przy pierwszej aplikacji tusz nie jest wodnisty i nie wymaga odczekania paru dni, aż zgęstnieje. Poza tym pozwala mi na wykonanie ekspresowego makijażu (przy opcji, że mamy wprawę w obsłużeniu szczoty ;)), ponieważ szybko wysycha na rzęsach (ale już w buteleczce nie – po 2 miesiącach codziennego używania jest nadal mokry).

Jeśli chodzi o wrażenia naoczne to sprawdził się u mnie tylko i wyłącznie w opcji jednej, porządnej warstwy. Rzęsy ładnie podkręcał, lekko pogrubiał, nie usztywniał, nie miał specjalnej tendencji do sklejania. Efekt był dość naturalny, nieprzesadzony. Przy drugiej warstwie, która, wg producenta, miała gwarantować ‚skandaliczną objętość’, rzęsy stawały się sztywne, sklejone niczym owadzie nóżki, splątane i za Chiny Ludowe nie dało się ich rozczesać. Poza tym tworzyły się na końcach nieestetyczne grudki i farfocle. Dramatyczny look? Tak, ale nie w takim wydaniu.
Mocną stroną Scandaleyes okazała się trwałość. Zero osypywania się i odbijania na powiece przez cały dzień. Mam w tym aspekcie wygórowane wymagania – tusz, nawet taki, który robi z moich rzęs firanki do brwi (mam na mysli różową Wibo, więcej o niej w poście: >>>Ideał za grosze?<<<), ale który się osypuje i odbija, jest w moich oczach skreślony na zawsze. 

Kreska wykonana eyelinerem Pierre Rene >>> KLIK <<<, na linii wodnej górnej czarna kredka Emily GR >>> KLIK <<<, a na dolnej cielisty kajal Max Factor w odcieniu 090 Natural Glaze, brwi pomalowane paletką Essence z limitki Wild Craftkredką do brwi Catrice 020 Date With Ash-ton.

Podsumowując: mam odnośnie tej maskary mieszane uczucia. Z jednej strony duży plus za trwałość – brak osypywania się, odbijania na powiece przez cały dzień oraz ładne podkreślenie rzęs przy jednej warstwie, z drugiej zaś minus za niewygodną szczotę i efekt sztywnych, splątanych owadzich nóżek przy drugiej warstwie, zamiast skandalicznej objętości.
A jakie jest Wasze zdanie na temat tej maskary? Sprawdziła się u Was?

121 thoughts on “Rzęsy skandalicznie piękne? | Scandaleyes Lycra Flex od Rimmel

  1. wiem, że to nieładnie z mojej strony, że nie doczytałam tego pierdyliona komentarzy, bo może tam była odpowiedź na moje pytanie: naprawdę nie da się drugiej warstwy rozczesać? nawet inglotowym grzebykiem? jestem zaskoczona 😀

  2. jedna warstwa faktycznie wygląda dobrze, ale przy dwóch powstaje efekt, którego wręcz nienawidzę. w życiu nie spodziewałabym się takiej beznadziei po rimmel.

  3. Ja ostatnio byłam malowana wodoodpornym Colossalem i przepadłam. Trwały niesamowicie, woda naprawdę mu nie straszna, ale olejkami szybko się go zmywa. Pięknie wyczesuje rzęsy, wydłuża, pobił Masterpiece Max, czy kultowy już niemalże żółty Lovely.

  4. Scandaleyes Lycra Flex to NAJGORSZY tusz, jakiego używałam; suchy, osypuje się, grudki, rzęsy matowe – tylko opakowanie na plus. Scandaleyes pomarańczowy kupiłam już 3 razy; jedwabista konsystencja, rzęsy elastyczne, dobry efekt nawet przy wielokrotnej aplikacji.

  5. Rzeczywiście można mieć mieszane uczucia 😉 1 warstwa ładnie, na codzień na pewno będzie oki 😉 Jak na razie moim ideałem jest fioletowy Max Factor 😉

  6. Haha, właśnie zmyłam ten tusz 🙂 nie zachwycił mnie nic a nic, za bardzo pozlepiał wszystkie włoski… Ale znalazłam mu alternatywnego właściciela 😉

  7. ja tą szczoteczkę bardzo lubię, polubiłyśmy się przy podstawowej wersji Scandaleyes 🙂 A ostatnio kupiłam ten Flexi i na dniach zacznę jego testy, mam nadzieję że przypadnie mi do gustu 🙂

  8. Ja nie lubię tuszów Rimmela, wolę zdecydowanie Maybelliny. Efekt mi się nie podoba, wygląda skandalicznie sztucznie. Chyba mnie nie skusi…

    1. Ja chyba też jestem zazwyczaj bardziej zadowolona z tuszów Maybelline, choć i te potrafiły mocno mnie zawieść (np. słynny Colossal w wersji wodoodpornej początkowo bardzo sklejał moje rzęsy, dopiero po jakimś czasie ładnie je rozdzielał i podkreślał).
      Obecnie używam nowego Rimmela i jestem z nim oczarowana.

  9. ulalala, jaka krecha i jaka brew 😀 co do tuszu, jedna warstwa na tak, więcej na nie 😀 ja w ogóle nie lubię takich szczot ogromniastych bo zaraz się cała umażę 😀

  10. Cokolwiek Rimmel by nie obiecywał, nie uwierzę 🙂 Nie trafiłam jeszcze na żaden kosmetyk tej marki, który jest godny uwagi, a tusze, niestety mają najgorsze. Efekt na rzęsach jest zawsze przeciętny, słaby i aż nie chce się do tych maskar wracać.

  11. Jedna warstwa jest jak najbardziej OK. Ale przy dwóch już rzeczywiście efekt "sklejonych owadzich nóżek" jest kiepski. A może spróbuj GOSH Catchy Eyes? Jestem z niej niesamowicie zadowolona i wiem, że sporo dziewczyn także:)

  12. Oj taki efekt to mi daje kazdy tusz.. zawsze sie posklejaja troche jeszcze nie znalazlam takiego coby kazda rzese osobno malowal.. Posklejane rzesy w mojej definicji wygladaja troszke bardziej zle 😉 ale to ttylko moja opinia 🙂

  13. miałam wersję różową, ale to była ma-sa-kra! szczoteczka tragiczna, a efekt opłakany. więcej po maskary Rimmel nie sięgnę :)))

    ps. dodałam dziś posta na temat olejowej odżywki – genialna :))) dziękuję!

      1. 1065« le problème du moment serait plutôt l’agriculture du monde ! ». Et les énergies fossiles, et l’eau douce, et la désertification, et la surpopulation, etc, etc…Allons soyons lucides, il n’y a en fait qu’UN SEUL problème fondamental qui génère tous les autres : l’espèce humaine est incapable de se gérer elle-même, incapable de respecter cette loi fondamentale de la vie qui est la symbiose espèce-environnement. Mais je fais tout de même une hypothèse osée : l’Homme est une espèce.

  14. Ja tu widzę skandalicznie idealną brew i skandalicznie idealną kreskę. Nie myślałaś nigdy nad zmianą pseudonimu z Idalia na Idealia?

    No i jak zawsze idealne zdjęcia! Nie zamieszczałaś nigdy jakiegoś poradnika fotografowania kosmetyków, ani niczego w tym stylu?

    1. Puszysława, tyle komplementów, dziękuję! :))) Na Idealia nie zmienię, bo nie chcę nazywać się jak krem :DDD

      Nie zamieszczałam. Nie uważam się za speca od zdjęć, nie chcę wychodzić na jakieś foto – guru ;), który kupił lustro i się chwali wiedzą :PPP Znam kilka podstawowych zasad dotyczących np. głębi ostrości (lubię bokeh w tle). Zajrzyj do SeraPhase, kiedyś wkleiła fajny poradnik: KLIK KLIK KLIK. Przystępna instrukcja 🙂

    2. Wierz mi, znam podstawy 😉 Muszę w końcu kupić obiektyw, koniecznie. Zapytam po raz trzeci – jakiego Ty używasz? 😀

      Czytałaś o bokeh w różnych kształtach? Świetnie to wygląda! Ale co tam jest, w tym tle, że udało Ci się uzyskać taki piękny efekt?

    3. Również jestem pod wrażeniem Twoich zdjęć, piękne rozmycia! Zastanawia mnie jednak co dokładnie jest w tle, że uzyskujesz efekt kółek (bokeh)? Nieziemsko to wygląda! Pozdrawiam:)

Dodaj komentarz