Makijaż: 5 najciekawszych nowości ostatnich tygodni!

Dziś o tym, co tygryski lubią najbardziej. Nowości! Przede wszystkim w makijażu… z małym zapachowym wyjątkiem. 🙂 rozświetlające cienie Semilac

Choć raczej powinnam napisać prawie-nowości, bo kosmetyki są u mnie od paru tygodni i zdążyłam je już całkiem nieźle sprawdzić. Na blogu jednak debiutują, więc niech tytuł już pozostanie 🙂

Podkład matujący Liquid Powder Double Skin Matt Paese

Podkład, którym mam relację love-hate. Pierwsze spotkanie było średnie (ciut za ciemny, podkreślił skórki i pory), co dziś zwalam na kiepski moment w karierze mojej cery. Każde kolejne coraz lepsze, do tego stopnia, że został. Dziś, kiedy skóra złapała opaleniznę i jest w lepszej kondycji, używam go z przyjemnością. Ma dobre krycie, które można stopniować w zależności od ilości produktu, jest gęsty i kremowy, co przekłada się na łatwość w aplikacji, matuje, ale nie wysusza, jest trwały i posiada ciekawy aplikator (podejrzewam jednak, że będę lubić go do pewnego momentu, ponieważ trudno będzie wyskrobać nim resztki pokładu).

Rozważcie podkład Paese Liquid Powder Double Skin Matt jeśli lubicie: podkłady  matujące, gęste i kremowe, które po aplikacji zastygają na skórze i pozostawiają lekko pudrowe wykończenie (ale bez efektu maski i odczuwalnego obciążenia skóry), kosmetyki długotrwałe, podkłady z ciekawymi (dziwnymi?) aplikatorami.

Zapomnijcie o nim, jeśli: macie bardzo jasną cerę, bo podkład ma tendencję do czasu ciemnienia (mój 20M Naturalny jest co najmniej o poziom ciemniejszy niż np. popularny i podobny gatunkowo 150 Buff Revlon ColorStay).

Rozświetlające cienie Semilac

Do mojej skromnej i monochromatycznej kolekcji cieni (same brązy, beże i zgaszone róże) dołączyły ostatnio dwa nowe z rozświetlającej serii od Semilac. 414 Pink Gold415 Cooper Brown to odcienie uniwersalne, ponadczasowe, pasujące do każdego typu karnacji i na każdą okazję. Są dobrze napigmentowane, lekko kremowe w swojej suchości (dobrze czepiają się pędzelka i prawie nie osypują) oraz posiadają ładne, odbijające światło wykończenie. U mnie funkcjonują i w dzień, i na wieczór, najczęściej w duecie – Pink Gold w wewnętrznym kąciku, a Cooper Brown żeby przyciemnić zewnętrzny. Ten ostatni świetnie wygląda też samodzielnie na górnej i dolnej powiece, w tak zwanym smoky eyes – to mój sprawdzony makijaż na randkę. Cienie otrzymałam do wypróbowania jako nowość marki Semilac, dlatego zrobiłam dla Was kilka dodatkowych ujęć innych kolorów. Zobaczycie, jak piękny jest chociażby niebieski i zielony! Gdybym tylko używała takich odważnych kolorów w makijażu… 🙂 Sobie zostawię na pewno dwa wspomniane wyżej, a pozostałe polecą w dobre ręce fanek bardziej fikuśnych makijaży. 🙂

Rozświetlające cienie Semilac polecam Wam, jeśli: lubicie mieć w kosmetyczce kilka konkretnych odcieni, a nie przepadacie za wielkimi paletami, z których części kolorów i tak nie użyjecie, lubicie cienie o satynowym, odbijającym światło wykończeniu oraz lekko kremowej, dobrze napigmentowanej formule.

Nie zajmujcie się nimi, jeśli pojedyncze cienie zalegają Wam w szufladzie, a częściej sięgacie po zaplanowane palety oraz preferujecie makijażu matowy.

Korektor koloryzujący do brwi Joanna

Jak nie pomaluję brwi, to „nie mam” twarzy. Znacie to? Ja niestety z autopsji. Przyciemnienie i wyrysowanie brwi to u mnie rzecz podstawowa, jak podkład czy wytuszowanie rzęs. Na ten moment moje brwiowe potrzeby zaspokaja matowy cień i żel definiujący włoski. W ostatniej kwestii miło zaskoczył mnie produkt od Joanny. Żel, a dokładniej koloryzujący korektor do brwi w odcieniu ciemnego brązu dobrze spełnia swoją dyscyplinującą i upiększającą rolę: nadaje włoskom zdrowego połysku,  lekko je przyciemnia i usztywnia na cały dzień.

Kosmetyk posiada wyraźny pigment i może być samodzielnym produktem do brwi, ale tylko jeśli są one gęste. W aplikacji pomocna jest dwustronna szczoteczka (dwie długości włosków) – jedną stroną żel nakładamy, drugą rozczesujemy i nadajemy pożądany kształt. Jest całkiem precyzyjna, aczkolwiek wypełniania nim rzadkich brwi nie podjęłabym się, do tego potrzebny jest skośny pędzelek.

Koloryzujący korektor Joanna MultiLashes zainteresuje Cię, jeśli szukasz kosmetyku o wielu funkcjach: do wypełniania i przyciemnienia włosków, do nadania brwiom kształtu, zdyscyplinowania i usztywnienia ich, szukasz żelu o chłodnym odcieniu brązu, bez rudej tonacji.

Odpuść go, jeśli posiadasz rzadkie rzęsy, wymagające uzupełnienia dodatkowym kosmetykiem, a żel miałby być jedynym produktem do brwi.

Rozświetlacz Bourjois Le Petit Strober Highlighter

Rozświetlacze to moja ukochana grupa kosmetyków. Nic tak nie dodaje twarzy świeżości, zdrowego wyglądu, efektu wyspania (od trzech lat nie pamiętam, co to znaczy wyspać się… :D), jak właśnie kapka rozświetlenia na policzku czy powiece. No uwielbiam, i już. Wypieczony rozświetlacz Bourjois to takie niepozorne małe cudeńko, które robi całą tę magię. To typ blasku, który odpowiada mi najbardziej – satynowy, w szampańskim odcieniu, bez dużych drobin brokatu, może być subtelny, a może też być intensywny, niczym tafla wody. Zależy, po jaki pędzel sięgnę i jak mocno potrę włosiem o spieczony na kamień kosmetyk. Zostanie ze mną na długo. Nie tylko dlatego, że jest szalenie wydajny i prędzej skończę 50tkę, zanim zdołam go zużyć, ale przede wszystkim z powodu pięknego efektu, jaki pozostawia na skórze.

Rozważcie rozświetlacz Bourjois Le Petit Strober Highlighter, jeśli: lubicie kosmetyki w formie kamienia, produkty w mini opakowaniach z lusterkiem, kosmetyki wieczne, które zużywa się naprawdę powoli, rozświetlenie w złotej (żółtej) tonacji, które można stopniować.

Odradzam Wam go, jeśli zwracacie uwagę na zapach kosmetyków – rozświetlacz jest perfumowany i pachnie dość intensywnie.

Woda perfumowana Mon Evidence Yves Rocher

Zaczepiłam o tematy perfumeryjne, więc pociągnę temat, a za przedmiot do krótkich rozważań posłuży mi Mon Evidence Eau de Parfum Yves Rocher, wyjątkowo spoza działu makijażowego. Woda perfumowana, która autentycznie mnie zauroczyła i którą chętnie kupię ponownie, gdy skończę aktualną buteleczkę. Zawiera wszystkie moje ulubione nuty: cytrusy w nucie głowy, różę damasceńską w nucie serca, wanilię i paczulę w nucie głębi. Na początku czuć wyraźnie mandarynkę, więc jest świeżo, radośnie, energetycznie, później robi się bardziej kwiatowo i kobieco. Końcówka po kilku godzinach jest słodka i ciepła, ale z przyjemnym pazurem. Woda, choć nie jest niesamowicie trwała, przyjemnie i na kilka godzin otula skórę. Jest wyczuwalna dla otoczenia, wyczuwam ją również na sobie i na zdjętych wieczorem ubraniach.

To bardzo przyjemna pozycja pośród zapachów Yves Rocher.

Weźcie wodę perfumowaną Mon Evidence Yves Rocher pod uwagę, jeśli: lubicie zapachy lekkie, proste, kwiatowo – owocowe, optymistyczne i łagodne, szukacie czegoś na dzień, do pracy, na studia, zapachu, który nie przytłoczy Was ani otoczenia. Darujcie sobie tę wodę, jeśli szukacie czegoś bardzo trwałego, intensywnego, z ogonem.

Znacie moje nowości? Co o nich sądzicie? Podzielcie się wrażeniami oraz Waszymi ostanimi odkryciami z kategorii makijażu. Czekam na Wasze inspiracje! 🙂

9 thoughts on “Makijaż: 5 najciekawszych nowości ostatnich tygodni!

  1. Uwielbiam twoje zdjęcia kochana <3 Co do hitów to u mnie kilka rzeczy by się znalazło. Np. puder Innisfree (można zapomnieć o sebum), podklad Pore+ Perfect Pore Cover BB Dr. G i pomadki Loreala z seri Les Chocolats, poddstawa mojej kosmetyczki teraz 🙂

  2. Ten zapach chętnie powącham, zainteresował mnie opis 🙂 PS. Sliczne zdjęcia, zawsze nie mogę się napatrzeć na te kompozycje i światło.

  3. To semilac ma cienie?! I tjakie ładne do tego 🙂 Ciekawe czy na „moim” stoisku koło domu będą. Niebieski baaardzo w moim typie. A z moich odkryć to makijażowo jest ostatnio nudno, tylko jedna rzecz to taki odkryty hit – podkład Jandy felksyjny. Jak lubisz rozświetlające i do tego trwałe to bier w ciemno 🙂

  4. Moje ostatnie odkrycie to tusz z kotem Bourjois. Pięknie wydłuża rzęsy i nawet moje cienkie pogrubia ale nie skleja. Spróbuj sobie go, polecam ci 🙂

Dodaj komentarz