Makijaż

O rzęsach skandalicznych ze Scandaleyes Rimmel

 

Pozostając w temacie rzęs, tym razem nie od strony pielęgnacyjnej, a makijażowej, podzielę się z Wami moimi wrażeniami z  intensywnie reklamowej maskary Scandaleyes Retro Glam, którą jakiś czas temu przysłał mi do wypróbowania Rimmel. Z własnymi rzęsami problemu obecnie nie mam, wręcz przeciwnie – są w
fantastycznej formie, o czym możecie przekonać się w ostatnim wpisie o odżywce Long 4 Lashes. Od tuszu wymagam jedynie (a może aż?) podkreślenia ich naturalnego stanu. Czy Scandaleyes Retro Glam zdał test?
Zanim odpowiem na to pytanie, kilka informacji na temat właściwości maskary.
Producent przedstawia go tak:

Czas na optycznie większe oczy i efekt sztucznych rzęs.
Lata 60 powracają w pełnym rozkwicie z pełniejszym i szeroko otwartym spojrzeniem. Z zaokrągleniami w odpowiednich miejscach, szczoteczka maskary Retro Glam w kształcie klepsydry przypominająca linię rzęs, podnosi je i nadając im odważnego looku szeroko otwartych oczu. Unikalny kształt szczoteczki został tak zaprojektowany, aby uchwycić nawet najmniejsze rzęsy, zapewniając im wyjątkową objętość bez irytujących grudek. Tajemnica maskary Scandaleyes Retro Glam to połączenie najnowszej szczoteczki z formułą, która idealnie z nią współgra.

Moje odczucia względem maskary w pewnych aspektach różnią się od powyższego opisu.
Po pierwsze – szczoteczka. Ok, posiada kształt klepsydry, ale mam wątpliwości czy owy kształt odzwierciedla linię rzęs, szczególnie moją. Uważam, że kiepsko dopasowuje się do oka, co skutkuje niedomalowaniem najmniejszych i najdelikatniejszych włosków oraz brudzeniem powieki. Poza tym aplikator nabiera zdecydowanie za dużo tuszu i nijak nie potrafię tej ilości zmniejszyć (wycieranie kosmetyku o brzeg opakowania nie wchodzi w grę).
Druga sprawa – tusz. Nie podrażnił moich oczu, a jego konsystencja od początku wywarła na mnie dobre wrażenie – odpowiednio gęsta i szybko zasychała na rzęsach. Zastrzeżenia mam jednak co do jego odcienia (moim zdaniem, nie jest to intensywna czerń) i elastyczności (rzęsy nie są po pomalowaniu sprężyste, a suche i sztywne).

 

 

 

Po trzecie – rezultaty. Tusz nadaje włoskom wygląd daleki od efektu sztucznych rzęs. Brak im objętości, są posklejane, sztywne i nie brak na nich grudek. Po aplikacji Scandaleyes Retro Glam mam dziesięć rzęs na krzyż. Taki makijaż oczu wygląda bardzo niekorzystnie.
Poza tym maskara zawodzi pod kątem trwałości. Nie wymagam, by była nie do zdarcia, ale nie zaaakceptuję też osypywania po 3 godzinach i spływania, gdy uronię łezkę z powodu mroźnego wiatru. Przy wrażliwych oczach taka sytuacja nie może mieć miejsca. Na szczęście znam inne niewodooporne tusze, które nie sprawiają tego typu problemów.

 

 

 

Mogłabym zacytować popularną ostatnio frazę: pogrubienie 10/10 a reszta to skutki uboczne 😉, ale tego nie zrobię. Tusz Scandaleyes Retro Glam jest w moim odczuciu nieporozumieniem na całej linii. Zamiast objętości i efektu sztucznych rzęs za każdym razem otrzymywałam pozlepiane, sztywne, z licznymi grudkami zaschniętego tuszu pajęcze nóżki, które na dodatek obsypywały się po kilku godzinach. Na moich rzęsach nie sprawdził się, dlatego polecać go nie będę.
Dajcie znać, czy miałyście okazję wypróbować ten tusz. Sprawdził się u Was?

Wpisy, które mogą Ci się podobać

103 komentarze

  • Odpowiedz gosiaczek8807 15 grudnia 2015 o 21:51

    Zgadzam się, najgorsza maskara z jaką w życiu miałam do czynienia. Aż byłam w szoku, że Rimmel zrobił takiego bubla i jeszcze tak długo utrzymuje go w sprzedaży, tym bardziej, że prawie wszystkie recenzje jakie o tym tuszu później czytałam były bardzo złe.
    Większość tańszych maskar jest o niebo lepsza od tego pseudo tuszu.

  • Odpowiedz Ana S. 3 kwietnia 2014 o 20:04

    Dostałam go jako wygraną w konkursie Rimmel i zgadzam się – beznadziejny! Mój tusz za 10zł z essence jest tysiąc razy lepszy.

  • Odpowiedz Anita Piątek 6 lutego 2014 o 20:15

    Ło masakra … Efekt bardzo marny 🙁

  • Odpowiedz Olgita 5 lutego 2014 o 23:02

    o fuu, dawno nie widziałam takiej masakry…

  • Odpowiedz Paulina J 4 lutego 2014 o 16:10

    Oprócz pomadek, żaden produkt Rimmela mnie nie przekonuje a wręcz przeciwnie, sparzyłam się kilka razy na ich tuszach i podkładach więc zwyczajnie nie marnuje kasy na ich "wynalazki" 😛

  • Odpowiedz Agata G. 4 lutego 2014 o 12:01

    mam wrażenie że wszystkie tusze w takich pogrubionych opakowaniach, o takim kształcie są nic nie warte 😉 Przynajmniej wszystkie te które miałam, nie ważne jaka to była firma. Moim zdaniem najlepszy tusz został niestety wycofany ze sprzedaży w Polsce… Mam na myśli Maybelline Great Lash i pewnie każda która go używała zgodzi się ze mną 🙂 Do dostania na allgro i ewentualnie w UK 🙂

  • Odpowiedz Kornelia Myśliwiec 4 lutego 2014 o 11:25

    strasznie skleja !

  • Odpowiedz czarnaperla 4 lutego 2014 o 09:35

    zastanawia mnie jeden fakt, patrząc na rezultaty odżywki do rzęs z Twojej poprzedniej noty (byłam absolutnie zauroczona efektami), po tym wpisie z kolei go absolutnie nie widać. I zaczynam się zastanawiać czy aby na pewno przedstawiłaś rzeczywiste efekty tej odżywki. Biorę pod uwagę to, że tusz, który tu prezentujesz nie spełnił swojego zadania, ale czy przez niego znikają rzęsy? Zastanawiające…Piszę, gdyż byłam zdecydowana na zakup tej odżywki patrząc na efekty u Ciebie, ale teraz mam wątpliwości czy aby na pewno jest to faktyczny rezultat..

  • Odpowiedz Monika B 3 lutego 2014 o 20:29

    Nie wygląda to ciekawie. Ja obecnie używam tuszu za niecałe 10zł i efekt dużo lepiej się prezentuje 🙂

  • Odpowiedz LadyBlonde 3 lutego 2014 o 19:46

    Ojej, okropny…:< Na pewno go nie kupię…

  • Odpowiedz Mademoiselle Magdalene 3 lutego 2014 o 19:02

    Efekt pajęczych nóżek… Wygląda to fatalnie…

  • Odpowiedz Żurnalistka 3 lutego 2014 o 10:43

    Słabo. Bez grzebyka rozdzielającego rzęsy, nie da rady 🙁 Skleja jak maskara za 5 zł z kioski ruchu Pani Jadzi.

  • Odpowiedz Dolci della vita 2 lutego 2014 o 23:25

    Nie raz się sparzyłam na kosmetykach Rimmel'a, ale, jak to głupia baba, dzięki reklamie, miałam go wypróbować. Dobrze, że mnie przestrzegłaś, bo szkoda mi kasy na kolejny kosmetyk, który oddam koleżance, bo jednym użyciu.

  • Odpowiedz katarzyna.marika 2 lutego 2014 o 22:35

    Na Twoich rzęsach wygląda jak Retro Chłam…

  • Odpowiedz Una 2 lutego 2014 o 20:38

    Rzeczywiście, gdyby nie te "skutki uboczne" to 10/10 ;-P

  • Odpowiedz cosmetix 2 lutego 2014 o 19:34

    też zastanawiam się nad prowadzeniem bloga kosmetycznego, ale nie wiem czy dam rade… Twojego uwielbiam, świetnie piszesz 😉

  • Odpowiedz Donnalavita 2 lutego 2014 o 17:43

    Co tu dużo pisać – bubel!

  • Odpowiedz Odyseja 2 lutego 2014 o 16:20

    chyba jeszcze nie miałam tuszu rimmel, który sprawdziłby się u mnie ;/

  • Odpowiedz Cassidy 2 lutego 2014 o 14:53

    O rany, źle to wygląda… Rimmelowi tusze się niespecjalnie udają.

  • Odpowiedz Southgirl 2 lutego 2014 o 14:09

    Efekt rzeczywiscie mierniutki 🙁 Szkoda…

  • Odpowiedz Taml 2 lutego 2014 o 14:07

    na rzęsach wygląda okropnie 🙁 nigdy go nie kupie.

  • Odpowiedz Ilona Szostek 2 lutego 2014 o 12:29

    Miałam ten pomarańczowy i był jeszcze gorszy wogole ta linia scandaleyes jest skandaliczna poprostu.;-(

  • Odpowiedz strawberry 2 lutego 2014 o 12:21

    Mam ją i efekt również marny 🙁

  • Odpowiedz Pepa 2 lutego 2014 o 11:40

    Uch ale grudy robi i skleja. Dzięki za recenzję i ostrzeżenie przed tym tuszem!

  • Odpowiedz MagdaLena Swobodnie 2 lutego 2014 o 11:19

    UUU, faktycznie "troszkę" posklejane :))

  • Odpowiedz IVONA 2 lutego 2014 o 11:18

    E tam, nie narzekaj…no przecież miał być skandal i jest haha:)
    owadzie nóżki jak sie patrzy!
    Pozdrawiam:)

  • Odpowiedz Monika pisze 2 lutego 2014 o 10:33

    Ja miałam wersję pomarańczową i teraz używam zielonej. Kocham ten tusz, a widzę, że wiele osób ma podobną opinię do Twojej.
    Jak mi się skończy pewnie do niego wrócę 🙂

  • Odpowiedz lacquer-maniacs 2 lutego 2014 o 10:32

    OMG, katastrofa… Ale nie tylko u Ciebie się nie sprawdził, wiele dziewczyn na ten tusz narzeka.

  • Odpowiedz Ebony Luna 2 lutego 2014 o 10:09

    Chyba z żadnym rimmelowskim tuszem nie maiłam gorącego romansu, jakoś mnie nie przekonują. Wiele obietnic bez pokrycia, a moje naturalki często budzą podziw… Natomiast jeśli o konkurenta chodzi; większość maskar MNY bardzo mi pasowała i uważam, że firma warta uwagi 🙂

  • Odpowiedz dezemka 2 lutego 2014 o 09:54

    Też kompletnie do mnie nie przemówił…

  • Odpowiedz Malwina 2 lutego 2014 o 09:43

    Ale brzydko posklejał;/ A przecież Ty masz takie piękne rzęsy :*

  • Odpowiedz Aneta Starosta 2 lutego 2014 o 07:40

    Faktycznie, bardzo skleja rzęsy. Szkoda.
    Ale czerń ładna.
    Ja lubię taki kształt szczoteczki ale tylko w tuszu Sexy Pulp Yves Rocher.
    Robi cuda z moimi rzęsami.

  • Odpowiedz Klaudia She-wolf 2 lutego 2014 o 07:08

    Szkoda, że się nie sprawdził, ja ostatnio mam jakąś maskarową złą passę i nie mogę znaleźć nic fajnego…

  • Odpowiedz bognyprogram 2 lutego 2014 o 00:15

    Dolne rzęsy wyglądają bardzo ładnie. Górne, no niewyjściowo. Dobrze wiedzieć, nie znoszę takich tuszy.

  • Odpowiedz Niezapominajka 1 lutego 2014 o 23:30

    Ojej, masakra nie maskara!

    Wielka szkoda… No cóż, każde oko i każde rzęsy są inne. U Ciebie ten tusz wyjątkowo się nie sprawdza.

    No cóż, będą jeszcze inne tusze :))

    Pozdrawiam! 😉

  • Odpowiedz Passion&Beauty 1 lutego 2014 o 23:10

    O kurcze nie wygląda to dobrze :/ . Ja kiedyś dawno temu kupiłam jakiś tusz Rimmela i było podobnie a nawet gorzej bo wylądował w koszu 😉 więc już nigdy więcej.

  • Odpowiedz Murphose 1 lutego 2014 o 22:59

    Efekt zupełnie mi się nie podoba, ale za to zdjęcia bardzo ładne – świetna jakość! 🙂

  • Odpowiedz Fawltyyy 1 lutego 2014 o 22:47

    Efekt tragiczny, jak dla mnie…

  • Odpowiedz Crush On Lipstick 1 lutego 2014 o 22:41

    U mnie ten tusz daje swietny efekt a mam rzesy raczej kiepskie (po ciazy) i wymagam od tuszu bardzo duzo! bardzo odpowiada mi tez szczoteczka 😉
    podoby tusz jest z max factor, ten w jaskrawo zielono czarnym opakowaniu, chyba sie nazywa wild, albo jungle? szczoteczki sa niemal identyczne i na moich rzesach oba tusze daja taki sam efekt, Takze mysle ze skoro ten Rimmel nie przypadl Ci do gusty, to tego Max Factora tez unikaj 😉

  • Odpowiedz karminowe.usta 1 lutego 2014 o 22:23

    Okropnie skleja rzęsy. Z moich zostałyby 3 kikuty… Unikam maskar, które usztywniają włoski i odbierają im sprężystość, ponieważ tego typu produkty często osłabiają rzęsy.

  • Odpowiedz Karola 1 lutego 2014 o 22:23

    Łeeeee bzydal 😛
    Też mi się skojarzyło z tymi efektami ubocznymi 😛

  • Odpowiedz WingsOfEnvy 1 lutego 2014 o 22:11

    Przyznam, że nie używałam nigdy żadnej masakry z Rimmela. Od lat jestem wierna Max Factor Master Piece i False Lash Effect 🙂 Uwielbiam je. Nic się tak u mnie nie sprawdza, jak te wyżej wymienione tusze 😀
    Pozdrawiam, WingsOfEnvy Blog
    🙂

  • Odpowiedz omitsu 1 lutego 2014 o 21:45

    Ojej :O Gdy byłam młodsza i nie wiedziałam nic o pielęgnacji,zdarzało mi się zasnąć w makijażu. Rano moje rzęsy wyglądały jak te tutaj na zdjęciach! Posklejane i z grudkami 😛

  • Odpowiedz beautyhairandfashion 1 lutego 2014 o 21:39

    U mnie też kompletnie się nie sprawdził.

  • Odpowiedz Natalia 1 lutego 2014 o 21:33

    Marniuski efekt, marniuski!

  • Odpowiedz Milena A 1 lutego 2014 o 21:30

    O matko! Rzęsy totalnie posklejane. Rzeczywiście po 10 na powiece 🙂

  • Odpowiedz zuocienie 1 lutego 2014 o 21:09

    a ja miałam tę maskarę i byłam z niej zadowolona 😀

  • Odpowiedz Dzień z życia M. 1 lutego 2014 o 20:50

    Jako posiadaczka krótkich z natury rzęs myślałam, że na długich każdy tusz po prostu musi dobrze wyglądać…
    Jak widać, niekoniecznie.
    Do kosza z dziada jednego.

  • Odpowiedz PTysiowa 1 lutego 2014 o 20:48

    Nie cierpię maskar tej marki. Rimmel mnie tyle razy zawiódł, że żadna moc i siła reklamowa mnie nie przekona. Posklejane rzesy, osypujący się tusz, podrażnione oczy. Ehh, szkoda pisać. Dla mnie chlam i tyle.

  • Odpowiedz AlessaSusannah 1 lutego 2014 o 20:26

    Nie wygląda to dobrze… Skandaliczmie źle. ;D
    Na moich rzęsach żaden Rimmel nie zdaje egzaminu; widzę, że nie tylko na moich.

  • Odpowiedz maus 1 lutego 2014 o 20:22

    OMG !! Katastrofa… masz takie ladne rzesy ale ten tusz to kopletnie zrujnowal 😛

  • Odpowiedz Asialova 1 lutego 2014 o 20:21

    ulala…. dałabym -10/10 ;D zrobił Ci rzywdę nie da się ukryć, dobrze, że takie efekty nie zostają na dłużej ;D

  • Odpowiedz Yasminella 1 lutego 2014 o 20:01

    Kilka tuszy z Rimmel polubiłam ale po ten na pewno nie sięgnę

  • Odpowiedz claudine 1 lutego 2014 o 19:59

    Dawno już nie miałam tuszu z Rimmel, jak widać nic mnie nie ominęło poza sklejonymi rzęsami. Za to tusze maybelline póki co są niezawodne i oby tak dalej 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 lutego 2014 o 20:04

      claudine, maskary Maybelline statystycznie lepiej wypadały na moich rzęsach niż Rimmel, dlatego jeśli mam wybrać to kupię prędzej tusz od M. niż od R.

  • Odpowiedz Chochlik 1 lutego 2014 o 19:46

    Szczoteczkę z nadmiaru tuszu najlepiej wytrzeć o ręcznik papierowy 😉

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 lutego 2014 o 20:02

      Chochlik, na prawdę chce Ci się bawić w wycieranie tuszu za każdym razem, gdy zamoczysz szczoteczkę w buteleczce? 🙂 Bo mnie się nie chce. Inne maskary radzą sobie pod tym kątem, dlatego dla mnie nabieranie zbyt dużej ilości to po prostu wada.

    • Odpowiedz Chochlik 1 lutego 2014 o 20:13

      Jasne, że wolę tusz dobry od razu i zbyt duża ilość to wada, ale jeśli nie mam innego wyjścia to tak robię.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 lutego 2014 o 20:18

      Wiesz, w przypadku Retro Glam na ilość nabieranego tuszu mogłabym przymknąć oko, gdyby nie kulała kwestia trwałości. Jednak jest jak jest – maskara osypuje się i rozmazuje, dlatego więcej szans u mnie nie dostanie.

  • Odpowiedz Ev 1 lutego 2014 o 19:44

    Weszłam zobaczyć jak prezentują się Twoje cudowne "odżywione" 😉 rzęsy, a tutaj coś takiego… ten tusz Cię dosłownie skrzywdził! 😛 Szkoda takiego bubla… masz tak boskie rzęsiska, że możesz nosić saute 🙂

  • Odpowiedz eWeLa 1 lutego 2014 o 19:34

    o dzizas o.O ale paskudnie skleja…wyglądasz jakbys nurkowała i własnie wyszła z wody

  • Odpowiedz Vashti 1 lutego 2014 o 19:30

    Ja tam nie lubię maskar tej firmy, zawsze mam do nich jakieś zastrzeżenia i dlatego pozostaję wierna firmie Max Factor.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 lutego 2014 o 19:58

      Maybelline i Max Factor to moje ulubione marki z niżej półki. Uwielbiam szczególnie 2000Calorie, Masterpiece i Volume Express Turbo Boost.

  • Odpowiedz pepperandcoco.com 1 lutego 2014 o 19:30

    okropny efekt, faktycznie chłam!

  • Odpowiedz Wiolucja 1 lutego 2014 o 19:30

    A ja go uwielbiam… 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 lutego 2014 o 19:55

      I bardzo fajnie 🙂 Zawsze mówię, że to co u jednej osoby okazuje się badziewiem, u innej może się sprawdzić. Cieszę się, że nie wyrzuciłaś kasy w błoto.

  • Odpowiedz Joanna K 1 lutego 2014 o 19:29

    O proszę, ja go jeszcze nie miałam i widać, że nie mam czego żałować 😉

  • Odpowiedz Monika P. 1 lutego 2014 o 19:20

    Jakiś czas temu kupiłam ten tusz ale jeszcze go nie używałam. Rzeczywiście wygląda kiepsko na rzęsach..

  • Odpowiedz Candy Killer 1 lutego 2014 o 19:20

    żeby tak ładne rzęsy wyglądały tak źle to musi być na prawdę ogromny badziew 😛

  • Odpowiedz Kosmetykoholiczka bloguje 1 lutego 2014 o 19:17

    Dobrze, że właśnie to przeczytałam, bo reklama mnie zachęcała i chciałam w poniedziałek kupić ten tusz! Fatalny efekt! jak takiego tuszu z bazarku :/

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 lutego 2014 o 19:51

      Wiesz, nie chcę uogólniać, bo być może u Ciebie sprawdziłby się (przejrzyj komentarze, kilka dziewczyn polubiło go).

  • Odpowiedz Alieneczka 1 lutego 2014 o 19:10

    cała ta seria nieudana jest
    po co tworzą kolejne te maskary z tej serii? nie wiem
    miałam 3 różne i każda w koszu wylądowała…

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 lutego 2014 o 19:50

      Alieneczka, nie mam pojęcia. Moje doświadczenia dotyczą maskary tylko w czarnym opakowaniu i wiem, że na kolejną się nie skuszę.

  • Odpowiedz Siouxie 1 lutego 2014 o 19:10

    to prawda chłam nad chłamy – Twoje rzęsy wygladają jak nóżki zdechłej muchy 🙂 u mnie wyglądały dokładnie tak samo… A scandal eyeliner też woła o pomstę do nieba

  • Odpowiedz Marie 1 lutego 2014 o 19:09

    skandalicznie obrzydliwy efekt!

  • Odpowiedz Nejvii Bloguje 1 lutego 2014 o 19:09

    Początkowo osiągałam z nią podobne efekty ale z czasem tusz wysychał i było nieco lepiej – ciągle bez rewelacji. Strata kasy, nie da się ukryć.

  • Odpowiedz Paula | kratelier.com 1 lutego 2014 o 19:07

    No ładny pajęczak zamiast rzęs… Ja ogólnie za tuszami Rimmela nie przepadam – w podobnej cenie można dostać genialne Maybelline Collosal Volume, które nigdy mnie nie zawiodły…

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 lutego 2014 o 19:45

      Miałam Collosal w wersji wodoodpornej i nie powalił mnie na kolana w pierwszych tygodniach stosowania (zbyt delikatne pogrubienie). Dopiero po niecałym miesiącu tusz stał się na tyle gęsty, że dawał efekt taki, jaki oczekiwałam.

  • Odpowiedz Skarletka 1 lutego 2014 o 19:06

    Szczoteczka jest okropna, nabiera za dużo tuszu – tak jak piszesz. Ja mam po niej rzęsy nie tyle umalowane, co oblepione tuszem. Nie lubimy się!

    • Odpowiedz niecierpek 1 lutego 2014 o 19:08

      Ja zawsze wycierałam nadmiar tuszu o chusteczkę – ani razu nie zdarzyło mi się nałożyć zbyt dużo produktu.

    • Odpowiedz Marie 1 lutego 2014 o 22:02

      Niecierpku a nie masz przez to poczucia ze mnostwo produktu sie marnuje?

  • Odpowiedz niecierpek 1 lutego 2014 o 19:04

    Miałam ten tusz i bardzo polubiłam. Szczotka duża i nie do końca w moim guście, ale maskara – bajka.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 lutego 2014 o 19:43

      niecierpek, mnie nie przeszkadzała jej wielkość, a kształt. Nie pasowała do moich oczu.
      Być może trafiłam na jakiś wadliwy egzemplarz, bo tusz, mimo że o świetnej konsystencji i czasie zasychania, był kompletnie nietrwały.

  • Odpowiedz rose vanilla 1 lutego 2014 o 19:03

    Skojarzenie z pewną blogową aferką jak najbardziej słuszne :> przypomniało mi się jak tylko popatrzyłam na zdjęcie 🙂 Ten tusz to zbrodnia, na Twych odżywionych rzęsach 🙂

  • Odpowiedz Arnell 1 lutego 2014 o 19:03

    Nie miałam i raczej nie kupię. Sporo złego słyszałam o tuszach tej firmy.

  • Odpowiedz zoila 1 lutego 2014 o 19:02

    Wygląda niespecjalnie. Mam go w zapasach, ale aż nie chce mi się po niego sięgać…

  • Odpowiedz CukierekAlboWirus 1 lutego 2014 o 19:01

    Polceam Revlon photoready 3D 🙂 Miałam słabe i rzadkie rzęsy ale on potrafił pomalować nawet najmniejsze włoski dodając im objętości. Teraz mam słynne pump up od lovely ale… słabo, nie ma porównania do revlonu.

    • Odpowiedz irreplaceable 1 lutego 2014 o 19:21

      a ja posiadam właśnie lovely i jest genialny! nie osypuje się, nie rozmazuje, jest super trwały. miałam go na ostatniej imprezie i nie zauważyłam ani jednego okruszka, żadnego rozmazania, nic! jedynie problem mam przy zmywaniu właśnie przez wspomnianą trwałość, ale oliwa + woda załatwiają sprawę 🙂 a i dodam, że mega wydłuża moje i tak już bardzo długie rzęsy, ładnie pogrubia i nie skleja rzęs!

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 lutego 2014 o 19:39

      Cukierek, dzięki, poczytam o nim 🙂
      A co do tuszy Wibo/Lovely to miałam różowy i mimo rewelacyjnego efektu, jaki dawał (dosłownie wachlarz, coś pięknego) bardzo się osypywał i rozmazywał.

      irreplaceable, nie miałam tego Pump Up i nie wiem, czy w przyszłości się na niego zdecyduję. Sparzyłam się na tuszach Wibo/Lovely i nie jestem pewna czy chcę kolejnych prób. Choć z drugiej strony są tak tanie, że może warto zaryzykować.

  • Odpowiedz Ann. 1 lutego 2014 o 19:01

    Oj, efekt fakycznie marny.

  • Odpowiedz Marta 1 lutego 2014 o 18:59

    miałam wersję różową, o ile mnie pamięć nie myli, była to maskara show off. odczucia miałam bardzo mieszane, według mnie cała ta seria scandaleyes to jakaś pomyłka. różowa koleżanka niemiłosiernie sklejała rzęsy i poszła w świat, bo dla mnie była aż za bardzo skandaliczna 😉

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 lutego 2014 o 19:35

      Sparzyłam się już wystarczająco (nie tylko na maskarze z tej serii), dlatego podziękuję Rimmelowi za kolejne nowości.

    • Odpowiedz NeL 8 lutego 2014 o 19:53

      Dokładnie to samo działo się z moimi rzęsami. Użyłam 5 razy i do kosza.

    Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: