Re-we-la-cja! Volume Million Lashes So Couture, L’Oreal

„Wow!” – pomyślałam, gdy pierwszy raz użyłam tuszu Volume Million Lashes So Couture. Z krótkich, jasnych i dość rzadkich po odstawieniu odżywki włosków wyczarował piękny, pełen objętości wachlarz rzęs. Rzadko która maskara potrafi tak wyraźnie podreślić oko, gdy jest świeża i nie zdążyła jeszcze zgęstnieć. Niewiele też silikonowych szczoteczek jest tak przyjemnych oraz wygodnych w malowaniu. A to tylko kilka z wielu pozytywów tego kosmetyku.  

Zapraszam na wpis, którego bohaterem jest rewelacyjny tusz do rzęs L’Oreal Paris Volume Million Lashes So Couture.

Opakowanie tuszu podoba mi się. Jest proste, ale jednocześnie nie nudne. Połączenie fioletu i złota, które notabene lubię, przemawia do mnie nie tylko ze względów estetycznych, lecz także praktycznych. Błyszczącą, fiołkową buteleczkę po prostu łatwo zlokalizować pośród innych maskar. Trwałość napisów jest dobra, to znaczy, że po prawie dwóch miesiącach kosmetyk nie straszy wyglądem: farba nie łuszczy się i nie zostaje na dłoniach (taki problem miałam, na przykład, z Lash Wings [recenzja], inne tusze do rzęs L’Oreal Paris zachowywały się po kilku tygodniach podobnie).
Volume Million Lashes So Couture charakteryzuje się kruczoczarnym odcieniem oraz, jak już miałam okazję wspomnieć we wstępie, idealną gęstością od samego otwarcia. To miłe zaskoczenie po tych wszystkich tuszach, które wymagały najczęściej kilku dni na zgęstnienie. Czarna maź, jeśli tak mogę powiedzieć o konsystencji maskary, pokrywa rzęsy bez śladu grudek. Jest zwarta, kremowa i pozostawia włoski po wyschnięciu lekko nabłyszczone. Wygląda to świeżo i naturalnie (choć naturalnym rzęsom daleko do tak oszałamiającej objętości i intensywnie ciemnego koloru :)).

Zaskoczeniem był dla mnie także subtelny kwiatowy zapach tuszu. Dobrze, że cecha ta nie powoduje łzawienia spojówek.

Obsługę tuszu ułatwia niezwykle precyzyjna i wygodna silikonowa szczoteczka. Nabiera odpowiednią ilość kosmetyku, rozprowadza ją od nasady po same końce i, co dla mnie, krótkowidza malującego się czasem bez soczewek kontaktowych, posiadaczki oczu wrażliwych, robi to bez szkody dla powiek. Pisząc „bez szkody”, mam na myśli to, że budowa aplikatora sprawia, iż mimo dociskania go mocno do rzęs, nie brudzi skóry oraz nie kłuje. A mógłby to robić, bo zbudowany jest z licznych, maleńkich igiełek. Na szczęście są one miękkie, elastyczne i sprężyste, dzięki czemu, tak mi się przynajmniej wydaje, dopasowują się do kształtu oka oraz naszego stylu malowania.
Niewątpliwą zaletą maskary jest także jej trwałość. Na moich oczach wytrzymuje właściwie od rana do wieczora. Ostatnio miałam okazję sprawdzić ją na rodzinnej uroczystości. Wprawdzie nie uroniłam na ślubie ani jednej łzy wzruszenia, ale mogłam ocenić jej trwałość po kilkugodzinnej zabawie w bardzo ciepłym pomieszczeniu. Rezultat? Na policzku ani okruszka osypanej maskary, a dodam, że nie malowałam się świeżo otwartym kosmetykiem, a wygrzebałam ostatki z pierwszego opakowania (kolejne zamówiłam za późno i nie zdążyło dotrzeć przed imprezą).
Podsumowując: tusz spełnia praktycznie wszystkie moje oczekiwania odnośnie tego rodzaju kosmetyku. Sprawia, że włoski prezentują nieprzeciętną objętość, długość, są odpowiednio pogrubione i nie noszą śladu sklejenia (a o to przy moich rzęsach niestety nietrudno). Wyraźne podkreślenie uzyskuję już po jednej warstwie i taki efekt całkowicie mnie satysfakcjonuje. Poza rewelacyjnym wyglądem zaletą Volume Million Lashes So Couture jest jej trwałość, wydajność a także dołączona do tuszu wygodna w obsłudze silikonowa szczoteczka.
Na koniec dodam, że maskara L’Oreal Paris Volume Million Lashes So Couture jest dostępna w większości drogerii w cenie 54 zł. Taniej można upolować ją, na przykład, przez internet. Ja swój pierwszy egzemplarz otrzymałam do wypróbowania od marki, kolejny kupiłam online.
Dajcie znać, czy miałyście okazję wypróbować ten tusz oraz jaka maskara jest obecnie Waszym numerem 1? 🙂

104 thoughts on “Re-we-la-cja! Volume Million Lashes So Couture, L’Oreal

  1. Przy najbliżej promocji co najmniej -40% pewnie po niego sięgnę, bo narobiłaś mi apetytu 😉 Generalnie z tuszami mam spore szczęście, bo jak z niczym innym przypasowują mi tu często blogowe hity 🙂 Różowa Multi Action Mascara z Essence i Wonder Lash z Oriflame – to moje hity 🙂

  2. WoW 100 koment jest mój!!! 🙂

    Super tusz i jestem go bardzo ciekawa. Szkoda, że nie podałaś oszałamiającej ceny, bo taka pewnie jest 🙁

    Mnie przypadł do gustu tusz YR super sexy albo up sexy (nie pamiętam dokładnie nazwy) niestety egzemplarz który miałam dostałam w prezencie za zakupy, a nawet gdy jest na promocji jest poza moim zasięgiem 🙁

  3. Kocham ten tusz! Dostałm na urodziny jeden a ostatnio mi się skończył i od razu zamówiłam na All kolejne opakowanie, wyniosło mnie to tylko nieco ponad 30 zł. Uwielbiam efekt jaki daje na rzęsach i jego zapach <3 Ten tusz + kuracja Long4Lashes sprawił, że codziennie słyszałam komplementy odnośnie moich rzęs.

  4. Jestem w szoku gdy patrzę na te zdjęcia! Przede wszystkim dlatego, że moje rzęsy nie polubiły się z czerwoną wersją tej maskary. Ale znam kilka osób, które ją uwielbiają. Ciekawe co różni Twoją szczoteczkę od mojej. Moja robi grudki i skleja rzęsy…. a chciałabym uzyskać Taki efekt jak Ty.

  5. Ja mam teraz tusz Eveline w srebrnym opakowaniu, nie pamiętam nazwy. Jestem pod jej ogromnym wrażeniem, a prawie nikt o niej nie pisze na blogach. Jest niesamowita. A ten z L'Oréal jest kolejny na mojej liście, chociaż i tak będę wracać do Eveline.

  6. Moją ulubioną maskarą jest 2000 calorie Max Factora i zazwyczaj nie ryzykuję zakupu innego produktu, jednak po Twoim poście postanowiłam spróbować L'oreala. Po pierwszym użyciu jestem bardzo zadowolona, aczkolwiek trochę przeszkadza mi zapach. Zobaczymy jak sprawdzi się na dłuższą metę 🙂

  7. Widzę, że zupełnie inna szczoteczka niż w przypadku zwykłego Volume Million Lashes. "Zwykła" wersja jest moją ulubioną maskarą. Co prawda widzę w niej kilka wad (np. nie jest tak długotrwała jak niektóre z MF czy muszę jej dać parę dni na rozruch;)) jednak efekt jaki daje… do tego nie muszę praktycznie zwracać uwagi na to jak przeczesuję rzęsy szczoteczką, bardzo mi odpowiada 🙂

  8. Na mnie niestety nie zrobił wrażenia. Najgorszy problem jakim z nim mam to zmywanie. Inne tusze zmywają mi się błyskawicznie, a z tym zawsze tracę ponad 5 minut i kilka wacików :/

  9. Robi wrażenie. Niestety nie miałam okazji jej używać. Mam wersję Wings ale jakoś wielkiego wrażenia na mnie nie wywarła. Moim numerem jeden obecnie jest Miss Sporty Studio Lash – jej plusem jest fajna objętość i cena, niestety ma tez minus bo po kilku godzinach od aplikacji osypuje się…

  10. Ojej, a ja tego tuszu tak bardzo nie lubię 🙁 Szczoteczka z tak krótkimi ząbkami totalnie nie radzi sobie z moimi niesfornymi rzęsami, które naturalnie się mocno krzyżują, więc trzeba je zdyscyplinować… Zawsze kończę z kilkoma sklejonymi rzęsami i tyle… Moim numerem 1 jest obecnie Lovely w żółtym opakowaniu, za 8,99 zł mam efekt tysiąc razy lepszy od So Couture 🙂 A jeśli chodzi o tusze L'Oreal, uwielbiałam VML Noir Excess i False Lash Wings 🙂

  11. Używam właśnie tego tuszu i u mnie takiego szału nie robi. Na razie oczywiście, bo może się jeszcze wyrobi, ale muszę się porządnie namachać szczoteczką aby coś na tych rzęsach było. Nie jest źle, ale miałam lepsze tusze.

  12. nie miałam go jeszcze, ale jest na mojej liście i niedługo kupię 😉
    póki co zachwycam się ulubionym Colossalem Smoky Eyes i od niedawna tuszem Etre Belle z wrześniowego Shinyboxa (wczoraj pokazywałam efekt na blogu), uwielbiam go 😉

  13. Genialny efekt i piękne zdjęcia 🙂 moim ulubieńcem, do którego wracam jest Nivea Lash Elastic – niestety, ciężko dostać go gdzieś stacjonarnie, bo kolorówka Nivea nie jest w PL zbyt popularna… zamawiam zawsze przez internet 🙂

  14. Kupiłam ten tusz dwa miesiące temu w promocji w Superpharm, kosztował nie więcej niż dwadzieścia kilka złotych, używam go codziennie i jestem zachwycona. Nic się nie osypuje (a to mój największy problem), nic się nie kruszy, wszystko się ładnie trzyma i ten wachlarz rzęs. Nic tak do tej pory ich nie wydłużyło i podkręciło. Jestem po prostu zachwycona i podpisuję się pod Twoją opinią 🙂

  15. Na początku była rzeczywiście fajna, ale po upływie 3 m-cy zaczęła mi strasznie sklejać rzęsy. Próbowałam ratować się inną, czystą szczoteczką, żeby to wyczesać, ale niestety rzęsy były sklejone na amen 🙁

  16. aaaj, ale masz rzęsiska! kupiłam swój tusz na dużej promce w SuperPharm, ale czeka na swoją kolej. dobrze wiedzieć, że fajnie się sprawuje. podejrzewam, że jeszcze z tydzień i będę mogła zacząć go testować.

  17. Kiedyś, pracując w Naturze miałam okazję testowania wielu maskar- często porównywałam je ze stałymi klientkami.
    Z reguły stawiałam Maybelline- z reguły okazywały się lepsze od pozostałych marek dostępnych w naszej drogerii. Nie ma się co oszukiwać, że cena była równie ważna- dlatego na L'Oréal zerkałam z utęsknieniem przez długi czas. Raz zdecydowałam się na zakup- już nawet nie pamiętam co to był za tusz… Być może telescopic ale głowy nie dam. W każdym razie po dłuższym użytkowaniu rzęsy okropnie mi zubożały i długo czekałam aż zaczną jako tako wyglądać. Zraziłam się wtedy okropnie do marki a do maskar w szczególności. Któregoś innego razu dorwałam ich eyeliner wodoodporny, który okazał się kompletną tragedią. Był jeszcze jakiś róż, do którego szczególnych zarzutów nie miałam, jednak wtedy róż mi do szczęścia potrzebny nie był. Od tamtej pory staranie unikałam kolorówki L'Oréala… Ostatnio jednak chodzi za mną Volume Milion Lashes i tak się zastanawiam… Tylko myślałam bardziej o klasycznej wersji- macie może porównanie? A jak z trwałością?
    Miłego dnia! ;*

    1. Zapomniałam dodać, że jednej z klientek przydarzyło się to samo co mnie z którymś z ich tuszy 🙁
      Moim najukochańszym jak do tej pory jest Sexy Pulp od Yves Rocher jednak za taką cenę denerwuje mnie fakt, że po dwóch miesiącach robi mi okropną pandę pod oczami.
      Testuję od sierpnia Lashmania reloaded od Essence i szczerze mówiąc jestem zachwycona. Teraz gdy nieco przesechł daje świetne efekty, żadnego efektu pandy (jak narazie) a cena jest baaardzo przystępna- kupiłam go za 2-2,5€.

  18. Moim numerem jeden poki co jest lash wings:) uzyeam go od roku i swietnie sie sprawdza:) wczesniej przez pare lat w zasadzie od momentu pojawienia sie na rynku az do lipca zeszlego roku uzywalam volume million lashes ale rzesy sie za bardzo przyzwyczaily (chyba) i nie bylo juz efektu wow:) teraz skusilas mnie ta recenzja do "zdrady"mojego ulubienca:)od jakiegos czasu sledzebTwojego bloga i dopiero teraz sebralam sie na odwage zeby "zabrac glos" ale nie zaluje bo uwielbiam czytac recenzje Twoich kosmetylow;) gratuluje i pozdrawiam;)
    P.s przepraszam za brak polskich znakow ale cos mnie telefon zawodzi:(

  19. A ja jestem bardzo zadowolona z maskary Telescopic Loreala :). Jest równie świetna jak Twoja, marka po prostu tworzy dobre tusze do rzęs ;). A swoją upolowałam na wyprzedaży -49% w Rossmannie i powiem Ci, że zapłaciłam za nią ok. 30 zł :). Pozdrawiam

  20. Dla mnie ten tusz pachnie gorzką czekoladą! Nie skojarzylabym tego zapachu z kwiatami, raczej jest cieply i jesienny dla mnie:)
    Tusz pokochałam. Na początku jego konsystencja strasznie mnie zniechęciła i bardzo żałowałam wydanych pieniędzy – potem zauważyłam, że świetnie wygląda używany ze szczoteczką od innego, sprawdzonego tuszu. Gdy podsechł, nakładany własną szczoteczką byl już ok. Efekt jest oszałamiający i bardzo trwały (do tej pory byłam oddana tuszom wodoodpornym-nigdy więcej!) Na mnie już czeka kolejne opakowanie :))

    1. Mój węch jest ostatnio upośledzony z powodu przeziębienia, więc bardzo możliwe 🙂 Zweryfikuję za kilka dni i ewentualnie zedytuję post 😀
      Jego trwałość sprawia, że dla mnie jest pomiędzy tradycyjnym a wodoodpornym tuszem. Nie kruszy się, nie spływa, ale też da się go zmyć zwykłym micelem po dłuższym potrzymaniu płatka na oku 🙂

  21. hej, a czy mogłabyś napisać coś więcej o tym jak wygląda kondycja rzęs po przestaniu stosowania odżywki AA long for lashes? Ja właśnie zaczęłam 2 opakowanie, bo boję się, że kiedy przestanę jej używać większość rzęs wyleci i będzie jeszcze gorzej niż wcześniej 🙁
    czy ja panikuję i przesadzam? jakie są skutki i życie rzęs "po long for lashes"?

    1. Hej, ja mogę odpowiedzieć:) przestalam używać tej odżywki po jednym opakowaniu i nie używam jej już od około 2-3 miesięcy. Mogę Ci powiedzieć, że moje rzęsy wróciły w 100% do stanu "sprzed". Superdługie czarne włoski, które na niej wyrosły, sukcesywnie wypadają i wymieniają się na takie zwyczajne, krótsze – ale nie wygląda to jakoś dziwnie czy nienaturalnie. Mam wrażenie, że rzęsy są trochę gęstsze niż przed kuracją, że tych nowych rośnie mimo wszystko więcej. Na odżywce rzęsy w ogóle mi nie wypadały, teraz trochę lecą przy demakijażu, ale zupełnie w normie. Ja się bałam co będzie jak będę jej używała w kółko, dlatego odstawiłam, ale zamierzam do niej wrócić, bo nigdy nie dostawałam tyle komplementów na temat pięknych rzęs co podczas jej używania 😛

    2. U mnie było podobnie jak u Panny Pandy – w miejsce długich i czarnych włosków urosły jasne, krótsze, a liczne nowe, które pojawiły się po odżywce (a których przed jej zastosowaniem nie miałam) po prostu wypadły. Wszystko wróciło praktycznie do stanu z przed używania. Nie zanotowałam gołych placków, nie zauważyłam, by rzęsy wyglądały jakoś inaczej 🙂

  22. Wow, rzeczywiście efekt jest super. Moim no. 1 jest maskara false lashes z Lovely. U mnie lepiej się sprawdzają szczoteczki z włosiem, mam dość gęste i długi rzęsy, ale mało podkręcone.

  23. Nie mialam tego tuszu, ale juz po obejrzeniu szczoteczki czuje ze pewnie bysmy sie polubily 😉
    Moim do tej pory numerem jeden jest MF masterpiece, a jeszcze bardziej to wersja dla brązowych oczu 😉

  24. Ja chwilowo nie mam swojego numeru jeden. Efekt jest naprawdę oszałamiający, ale do maskar L'Oreal mam jedno zastrzeżenie – strasznie rozmazują się w kącikach 🙁

  25. Ja nie miałam okazji go wypróbować, ale wrażenie robi mega pozytywne. Ponieważ ja podkręcam swoje rzęsy zalotką niemal każdego dnia, to czy ten tusz by je prostował ? Tylko jeden z Yves Rocher tego mi nie robi, więc używam go od lat.

    1. Ja mam ten sam problem co Pozytywna mama, dlatego uzywam wylacznie tuszy wodoodpornych bo one nie prostuja. Lubie mascary Loreal i bardzo chcialabym wyprobowac rowniez So Couture, ale wersji waterproof niestety nie ma.

    2. Posiadam ten tusz i również jestem zadowolona, szału jakiegoś też nie ma. Dla mnie tusz jest ok, mimo tego, że swoje rzęsy mam baardzo długie to musze przyznać że "The Rocket Volume Express" za 21 złotych odpowiada mi bardziej.. Wiadomo, jest to zalezne od wielu czynników; jak kto sie maluje, w jakim stanie ma rzesy itd Natomiast chciałam Wam powiedziec że używam już dosyc długo ok 4 lat olejek rycynowy ( 2,50 zł w aptece) nakładam go co wieczór o 18 na szczoteczkę i wsmarowuje w rzęsy, zmywam (mleczkiem) przed snem zwykle ok 23 i mam mega długieee i odzywione rzesy !! polecam wszystkim dziewczyną chociażby miesięczną kuracje !

Dodaj komentarz