Re-we-la-cja! Volume Million Lashes So Couture, L’Oreal

„Wow!” – pomyślałam, gdy pierwszy raz użyłam tuszu Volume Million Lashes So Couture. Z krótkich, jasnych i dość rzadkich po odstawieniu odżywki włosków wyczarował piękny, pełen objętości wachlarz rzęs. Rzadko która maskara potrafi tak wyraźnie podreślić oko, gdy jest świeża i nie zdążyła jeszcze zgęstnieć. Niewiele też silikonowych szczoteczek jest tak przyjemnych oraz wygodnych w malowaniu. A to tylko kilka z wielu pozytywów tego kosmetyku.  

Zapraszam na wpis, którego bohaterem jest rewelacyjny tusz do rzęs L’Oreal Paris Volume Million Lashes So Couture.

Opakowanie tuszu podoba mi się. Jest proste, ale jednocześnie nie nudne. Połączenie fioletu i złota, które notabene lubię, przemawia do mnie nie tylko ze względów estetycznych, lecz także praktycznych. Błyszczącą, fiołkową buteleczkę po prostu łatwo zlokalizować pośród innych maskar. Trwałość napisów jest dobra, to znaczy, że po prawie dwóch miesiącach kosmetyk nie straszy wyglądem: farba nie łuszczy się i nie zostaje na dłoniach (taki problem miałam, na przykład, z Lash Wings [recenzja], inne tusze do rzęs L’Oreal Paris zachowywały się po kilku tygodniach podobnie).
Volume Million Lashes So Couture charakteryzuje się kruczoczarnym odcieniem oraz, jak już miałam okazję wspomnieć we wstępie, idealną gęstością od samego otwarcia. To miłe zaskoczenie po tych wszystkich tuszach, które wymagały najczęściej kilku dni na zgęstnienie. Czarna maź, jeśli tak mogę powiedzieć o konsystencji maskary, pokrywa rzęsy bez śladu grudek. Jest zwarta, kremowa i pozostawia włoski po wyschnięciu lekko nabłyszczone. Wygląda to świeżo i naturalnie (choć naturalnym rzęsom daleko do tak oszałamiającej objętości i intensywnie ciemnego koloru :)).

Zaskoczeniem był dla mnie także subtelny kwiatowy zapach tuszu. Dobrze, że cecha ta nie powoduje łzawienia spojówek.

Obsługę tuszu ułatwia niezwykle precyzyjna i wygodna silikonowa szczoteczka. Nabiera odpowiednią ilość kosmetyku, rozprowadza ją od nasady po same końce i, co dla mnie, krótkowidza malującego się czasem bez soczewek kontaktowych, posiadaczki oczu wrażliwych, robi to bez szkody dla powiek. Pisząc „bez szkody”, mam na myśli to, że budowa aplikatora sprawia, iż mimo dociskania go mocno do rzęs, nie brudzi skóry oraz nie kłuje. A mógłby to robić, bo zbudowany jest z licznych, maleńkich igiełek. Na szczęście są one miękkie, elastyczne i sprężyste, dzięki czemu, tak mi się przynajmniej wydaje, dopasowują się do kształtu oka oraz naszego stylu malowania.
Niewątpliwą zaletą maskary jest także jej trwałość. Na moich oczach wytrzymuje właściwie od rana do wieczora. Ostatnio miałam okazję sprawdzić ją na rodzinnej uroczystości. Wprawdzie nie uroniłam na ślubie ani jednej łzy wzruszenia, ale mogłam ocenić jej trwałość po kilkugodzinnej zabawie w bardzo ciepłym pomieszczeniu. Rezultat? Na policzku ani okruszka osypanej maskary, a dodam, że nie malowałam się świeżo otwartym kosmetykiem, a wygrzebałam ostatki z pierwszego opakowania (kolejne zamówiłam za późno i nie zdążyło dotrzeć przed imprezą).
Podsumowując: tusz spełnia praktycznie wszystkie moje oczekiwania odnośnie tego rodzaju kosmetyku. Sprawia, że włoski prezentują nieprzeciętną objętość, długość, są odpowiednio pogrubione i nie noszą śladu sklejenia (a o to przy moich rzęsach niestety nietrudno). Wyraźne podkreślenie uzyskuję już po jednej warstwie i taki efekt całkowicie mnie satysfakcjonuje. Poza rewelacyjnym wyglądem zaletą Volume Million Lashes So Couture jest jej trwałość, wydajność a także dołączona do tuszu wygodna w obsłudze silikonowa szczoteczka.
Na koniec dodam, że maskara L’Oreal Paris Volume Million Lashes So Couture jest dostępna w większości drogerii w cenie 54 zł. Taniej można upolować ją, na przykład, przez internet. Ja swój pierwszy egzemplarz otrzymałam do wypróbowania od marki, kolejny kupiłam online.
Dajcie znać, czy miałyście okazję wypróbować ten tusz oraz jaka maskara jest obecnie Waszym numerem 1? 🙂

Wpisy, które mogą Ci się podobać

104 komentarze

  • Odpowiedz Justyna Frymus 30 kwietnia 2015 o 19:00

    Bardzo mnie intryguje i muszę go kiedyś dorwać! 🙂

  • Odpowiedz Yasminella 13 października 2014 o 16:57

    Planuję jego zakup 🙂

  • Odpowiedz ja, Kosmeonautka 3 października 2014 o 18:13

    Przy najbliżej promocji co najmniej -40% pewnie po niego sięgnę, bo narobiłaś mi apetytu 😉 Generalnie z tuszami mam spore szczęście, bo jak z niczym innym przypasowują mi tu często blogowe hity 🙂 Różowa Multi Action Mascara z Essence i Wonder Lash z Oriflame – to moje hity 🙂

  • Odpowiedz Syla 1 października 2014 o 22:45

    WoW 100 koment jest mój!!! 🙂

    Super tusz i jestem go bardzo ciekawa. Szkoda, że nie podałaś oszałamiającej ceny, bo taka pewnie jest 🙁

    Mnie przypadł do gustu tusz YR super sexy albo up sexy (nie pamiętam dokładnie nazwy) niestety egzemplarz który miałam dostałam w prezencie za zakupy, a nawet gdy jest na promocji jest poza moim zasięgiem 🙁

  • Odpowiedz forbiddenparadise 1 października 2014 o 16:54

    Kocham ten tusz! Dostałm na urodziny jeden a ostatnio mi się skończył i od razu zamówiłam na All kolejne opakowanie, wyniosło mnie to tylko nieco ponad 30 zł. Uwielbiam efekt jaki daje na rzęsach i jego zapach <3 Ten tusz + kuracja Long4Lashes sprawił, że codziennie słyszałam komplementy odnośnie moich rzęs.

  • Odpowiedz Gabii 69 1 października 2014 o 11:36

    A w jakim sklepie online go kupujesz ? 😀

  • Odpowiedz Smieti 30 września 2014 o 19:37

    Chodzi mi po glowie!

  • Odpowiedz Blond Ivy 30 września 2014 o 09:57

    Posiadam Volume Million Lashes Loreal i jestem bardzo zadowolona, nie skleja rzęs i optycznie je wydłuża, choć na początku musiałam się przyzwyczaić do szczoteczki, bo jest dość spora 🙂

    Zapraszam na mojego makijażowego bloga:
    http://www.blondivy.blogspot.com

  • Odpowiedz MaszBaboMakeup 29 września 2014 o 22:21

    Ja lubię też tusz Loreal Fals Lash Wings z asymetryczną szczoteczką. Tak samo ładnie wydłuża i rozczesuje rzęsy.

  • Odpowiedz WingsOfEnvy 29 września 2014 o 20:25

    Moim numerem 1 jest Max Factor False Lash Effect 🙂 Ale tej nie miałam okazji testować – wpisuję na listę zakupów 😀

  • Odpowiedz Joanna K 29 września 2014 o 19:10

    Świetny efekt na rzęsach 🙂

  • Odpowiedz Joanna K 29 września 2014 o 19:09

    Świetny efekt na rzęsach 🙂

  • Odpowiedz Cosmetics Freak 29 września 2014 o 19:03

    Uważam, że powinni Cię zatrudnić w reklamie tego tuszu! Wpisuje na swoją wish listę!

  • Odpowiedz beaaatka21 29 września 2014 o 16:42

    ja miałam kiedyś zwykłą złotą wersję i bardzo ją lubiłam. Ta też daje super efekt! 🙂

  • Odpowiedz Black Raspberry 29 września 2014 o 16:23

    Wow, efekt rewelacyjny. Ja obecnie zachwycam się nowym tuszem Diora, ale ten będzie chyba następny 🙂

  • Odpowiedz tajka 29 września 2014 o 16:16

    Mam ja w zapasie, nie moge sie doczekac az rozowa Essence skoncze

  • Odpowiedz Żurnalistka 29 września 2014 o 16:12

    Jestem w szoku gdy patrzę na te zdjęcia! Przede wszystkim dlatego, że moje rzęsy nie polubiły się z czerwoną wersją tej maskary. Ale znam kilka osób, które ją uwielbiają. Ciekawe co różni Twoją szczoteczkę od mojej. Moja robi grudki i skleja rzęsy…. a chciałabym uzyskać Taki efekt jak Ty.

  • Odpowiedz Niegrzeczna 29 września 2014 o 15:47

    Potwierdzam, rewelacyjna maskara

  • Odpowiedz Klaudia She-wolf 29 września 2014 o 15:29

    Niestety nadal nie odnalazlam swojego nr 1 wsrod maskar 🙁 ale ta chetnie przetestuje, bo efekt u Ciebie jest zachecajacy 😉

  • Odpowiedz Szumalka 29 września 2014 o 15:29

    Ja mam teraz tusz Eveline w srebrnym opakowaniu, nie pamiętam nazwy. Jestem pod jej ogromnym wrażeniem, a prawie nikt o niej nie pisze na blogach. Jest niesamowita. A ten z L'Oréal jest kolejny na mojej liście, chociaż i tak będę wracać do Eveline.

  • Odpowiedz Sprytny Lisek 29 września 2014 o 15:21

    Moją ulubioną maskarą jest 2000 calorie Max Factora i zazwyczaj nie ryzykuję zakupu innego produktu, jednak po Twoim poście postanowiłam spróbować L'oreala. Po pierwszym użyciu jestem bardzo zadowolona, aczkolwiek trochę przeszkadza mi zapach. Zobaczymy jak sprawdzi się na dłuższą metę 🙂

  • Odpowiedz Vena Styl 29 września 2014 o 15:18

    Rzęsy zdecydowanie jak po metamorfozie… a to tylko tusz… kuszące cacko.. ja obecnie używam najczęściej essence lashmania, moj nr 1 🙂

  • Odpowiedz Autorka Bloga 29 września 2014 o 15:07

    jak będzie na nią jakaś mega promocja to chętnie wtedy się skuszę 🙂 na chwilę obecną szkoda mi funduszy 🙂
    pozdrawiam + dodaję do obserwowanych 🙂

  • Odpowiedz martuunia 29 września 2014 o 15:07

    Widzę, że zupełnie inna szczoteczka niż w przypadku zwykłego Volume Million Lashes. "Zwykła" wersja jest moją ulubioną maskarą. Co prawda widzę w niej kilka wad (np. nie jest tak długotrwała jak niektóre z MF czy muszę jej dać parę dni na rozruch;)) jednak efekt jaki daje… do tego nie muszę praktycznie zwracać uwagi na to jak przeczesuję rzęsy szczoteczką, bardzo mi odpowiada 🙂

  • Odpowiedz Beauty jungle 29 września 2014 o 13:54

    Na mnie niestety nie zrobił wrażenia. Najgorszy problem jakim z nim mam to zmywanie. Inne tusze zmywają mi się błyskawicznie, a z tym zawsze tracę ponad 5 minut i kilka wacików :/

  • Odpowiedz karcia2910 29 września 2014 o 13:27

    Robi wrażenie. Niestety nie miałam okazji jej używać. Mam wersję Wings ale jakoś wielkiego wrażenia na mnie nie wywarła. Moim numerem jeden obecnie jest Miss Sporty Studio Lash – jej plusem jest fajna objętość i cena, niestety ma tez minus bo po kilku godzinach od aplikacji osypuje się…

  • Odpowiedz Kasia Szewczyk 29 września 2014 o 12:58

    Efekt jest boski ;]

  • Odpowiedz Basia 29 września 2014 o 12:43

    Ojej, a ja tego tuszu tak bardzo nie lubię 🙁 Szczoteczka z tak krótkimi ząbkami totalnie nie radzi sobie z moimi niesfornymi rzęsami, które naturalnie się mocno krzyżują, więc trzeba je zdyscyplinować… Zawsze kończę z kilkoma sklejonymi rzęsami i tyle… Moim numerem 1 jest obecnie Lovely w żółtym opakowaniu, za 8,99 zł mam efekt tysiąc razy lepszy od So Couture 🙂 A jeśli chodzi o tusze L'Oreal, uwielbiałam VML Noir Excess i False Lash Wings 🙂

  • Odpowiedz easytobefit 29 września 2014 o 12:29

    Oczy wyglądają świetnie, ale kurcze ta cena! 😉 Moim numerem jeden jest teraz scandaleyes retro glam od rimmela 😉

  • Odpowiedz Sylwia | weak-point 29 września 2014 o 12:26

    Moim numerem 1 jest właśnie ta maskara! Mam teraz kilka innych do przetestowania, ale na pewno do niej wrócę 🙂

  • Odpowiedz patkatuitam 29 września 2014 o 12:01

    Używam właśnie tego tuszu i u mnie takiego szału nie robi. Na razie oczywiście, bo może się jeszcze wyrobi, ale muszę się porządnie namachać szczoteczką aby coś na tych rzęsach było. Nie jest źle, ale miałam lepsze tusze.

  • Odpowiedz Alieneczka 29 września 2014 o 11:57

    nie miałam go jeszcze, ale jest na mojej liście i niedługo kupię 😉
    póki co zachwycam się ulubionym Colossalem Smoky Eyes i od niedawna tuszem Etre Belle z wrześniowego Shinyboxa (wczoraj pokazywałam efekt na blogu), uwielbiam go 😉

  • Odpowiedz Natalia O 29 września 2014 o 11:43

    U mnie też jest numerem 1 😀 Świetnie się sprawdza nawet przy krótszych włoskach dzięki super szczoteczce

  • Odpowiedz ROKSI 29 września 2014 o 11:33

    tej jeszcze nie miałam, ale wersję czarną, złotą i czerwoną – moje ulubione:)

  • Odpowiedz Inaccessible 29 września 2014 o 10:25

    Efekt idealny <3

  • Odpowiedz włosovelove. 29 września 2014 o 10:24

    Cudownie prezentuje się na Twoich rzęsach! Kiedyś na pewno skuszę się na ten tusz, bez dwóch zdań! 😉

  • Odpowiedz Kamila 29 września 2014 o 10:23

    Wow!!! Rzeczywiście świetny efekt!!!

  • Odpowiedz Ty też możesz... 29 września 2014 o 09:53

    Genialny efekt i piękne zdjęcia 🙂 moim ulubieńcem, do którego wracam jest Nivea Lash Elastic – niestety, ciężko dostać go gdzieś stacjonarnie, bo kolorówka Nivea nie jest w PL zbyt popularna… zamawiam zawsze przez internet 🙂

  • Odpowiedz Alena | z piątku na sobotę 29 września 2014 o 09:25

    Piękny efekt!!! Ten tusz właśnie trafia na moją listę życzeń 🙂

  • Odpowiedz Wdowa Po Stalinie 29 września 2014 o 09:22

    o kurcze, ale mistrzowsko rozdzielone! 🙂

  • Odpowiedz bonjourdisko 29 września 2014 o 09:19

    do mnie się uśmiechał, bo ma ładne opakowanie! a dobrze wiedzieć, że jest także spoko tuszem – pewnie go kiedyś kupię.

  • Odpowiedz Lila 29 września 2014 o 08:47

    Kocham go! 😉 świetnie rozdziela i wydłuża rzesy 😉

  • Odpowiedz KasiaS1980 29 września 2014 o 08:47

    Pięknie się prezentuje na rzęsach. Na prawdę robi wrażenie.

  • Odpowiedz Iwetto Beauty Blog 29 września 2014 o 08:32

    Pokochałam od pierwszego użycia 🙂

  • Odpowiedz JuicyBeige 29 września 2014 o 08:17

    Efekt faktycznie świetny:) Dawno nie miałam tuszu z Loreal.

  • Odpowiedz Lalee 29 września 2014 o 07:55

    Whoa, piękny efekt. Poczekam na jakieś promocje i na pewno kupię!

  • Odpowiedz lori05 29 września 2014 o 07:45

    Kupiłam ten tusz dwa miesiące temu w promocji w Superpharm, kosztował nie więcej niż dwadzieścia kilka złotych, używam go codziennie i jestem zachwycona. Nic się nie osypuje (a to mój największy problem), nic się nie kruszy, wszystko się ładnie trzyma i ten wachlarz rzęs. Nic tak do tej pory ich nie wydłużyło i podkręciło. Jestem po prostu zachwycona i podpisuję się pod Twoją opinią 🙂

  • Odpowiedz One_LoVe 29 września 2014 o 07:34

    Bardzo udany efekt, podoba mi się!

  • Odpowiedz Cup of tea,maybe? 29 września 2014 o 07:15

    Na początku była rzeczywiście fajna, ale po upływie 3 m-cy zaczęła mi strasznie sklejać rzęsy. Próbowałam ratować się inną, czystą szczoteczką, żeby to wyczesać, ale niestety rzęsy były sklejone na amen 🙁

  • Odpowiedz Yuki. 29 września 2014 o 07:04

    Mój niekwestionowany ulubieniec 🙂

  • Odpowiedz Sandra Lewandowska 29 września 2014 o 07:02

    aaaj, ale masz rzęsiska! kupiłam swój tusz na dużej promce w SuperPharm, ale czeka na swoją kolej. dobrze wiedzieć, że fajnie się sprawuje. podejrzewam, że jeszcze z tydzień i będę mogła zacząć go testować.

  • Odpowiedz Gosia 29 września 2014 o 06:58

    Wow super efekt, na moim blogu teraz pokazywałam loreal lash wings i uwielbiam 🙂

  • Odpowiedz Fra Line 29 września 2014 o 06:56

    Kiedyś, pracując w Naturze miałam okazję testowania wielu maskar- często porównywałam je ze stałymi klientkami.
    Z reguły stawiałam Maybelline- z reguły okazywały się lepsze od pozostałych marek dostępnych w naszej drogerii. Nie ma się co oszukiwać, że cena była równie ważna- dlatego na L'Oréal zerkałam z utęsknieniem przez długi czas. Raz zdecydowałam się na zakup- już nawet nie pamiętam co to był za tusz… Być może telescopic ale głowy nie dam. W każdym razie po dłuższym użytkowaniu rzęsy okropnie mi zubożały i długo czekałam aż zaczną jako tako wyglądać. Zraziłam się wtedy okropnie do marki a do maskar w szczególności. Któregoś innego razu dorwałam ich eyeliner wodoodporny, który okazał się kompletną tragedią. Był jeszcze jakiś róż, do którego szczególnych zarzutów nie miałam, jednak wtedy róż mi do szczęścia potrzebny nie był. Od tamtej pory staranie unikałam kolorówki L'Oréala… Ostatnio jednak chodzi za mną Volume Milion Lashes i tak się zastanawiam… Tylko myślałam bardziej o klasycznej wersji- macie może porównanie? A jak z trwałością?
    Miłego dnia! ;*

    • Odpowiedz Fra Line 29 września 2014 o 07:06

      Zapomniałam dodać, że jednej z klientek przydarzyło się to samo co mnie z którymś z ich tuszy 🙁
      Moim najukochańszym jak do tej pory jest Sexy Pulp od Yves Rocher jednak za taką cenę denerwuje mnie fakt, że po dwóch miesiącach robi mi okropną pandę pod oczami.
      Testuję od sierpnia Lashmania reloaded od Essence i szczerze mówiąc jestem zachwycona. Teraz gdy nieco przesechł daje świetne efekty, żadnego efektu pandy (jak narazie) a cena jest baaardzo przystępna- kupiłam go za 2-2,5€.

  • Odpowiedz Justyna Lasota 29 września 2014 o 06:53

    Moim numerem jeden poki co jest lash wings:) uzyeam go od roku i swietnie sie sprawdza:) wczesniej przez pare lat w zasadzie od momentu pojawienia sie na rynku az do lipca zeszlego roku uzywalam volume million lashes ale rzesy sie za bardzo przyzwyczaily (chyba) i nie bylo juz efektu wow:) teraz skusilas mnie ta recenzja do "zdrady"mojego ulubienca:)od jakiegos czasu sledzebTwojego bloga i dopiero teraz sebralam sie na odwage zeby "zabrac glos" ale nie zaluje bo uwielbiam czytac recenzje Twoich kosmetylow;) gratuluje i pozdrawiam;)
    P.s przepraszam za brak polskich znakow ale cos mnie telefon zawodzi:(

  • Odpowiedz Śnieżkiraj 29 września 2014 o 06:12

    A ja jestem bardzo zadowolona z maskary Telescopic Loreala :). Jest równie świetna jak Twoja, marka po prostu tworzy dobre tusze do rzęs ;). A swoją upolowałam na wyprzedaży -49% w Rossmannie i powiem Ci, że zapłaciłam za nią ok. 30 zł :). Pozdrawiam

  • Odpowiedz Iza D 29 września 2014 o 04:41

    Rzeczywiście ładnie wygląda na rzęsach nie spodziewałam się po tym tuszu takiego efektu.

  • Odpowiedz PureMorning 29 września 2014 o 04:39

    Lubię ten tusz. Tez go aktualnie używam.

  • Odpowiedz Panna_panda 29 września 2014 o 04:32

    Dla mnie ten tusz pachnie gorzką czekoladą! Nie skojarzylabym tego zapachu z kwiatami, raczej jest cieply i jesienny dla mnie:)
    Tusz pokochałam. Na początku jego konsystencja strasznie mnie zniechęciła i bardzo żałowałam wydanych pieniędzy – potem zauważyłam, że świetnie wygląda używany ze szczoteczką od innego, sprawdzonego tuszu. Gdy podsechł, nakładany własną szczoteczką byl już ok. Efekt jest oszałamiający i bardzo trwały (do tej pory byłam oddana tuszom wodoodpornym-nigdy więcej!) Na mnie już czeka kolejne opakowanie :))

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 29 września 2014 o 05:15

      Mój węch jest ostatnio upośledzony z powodu przeziębienia, więc bardzo możliwe 🙂 Zweryfikuję za kilka dni i ewentualnie zedytuję post 😀
      Jego trwałość sprawia, że dla mnie jest pomiędzy tradycyjnym a wodoodpornym tuszem. Nie kruszy się, nie spływa, ale też da się go zmyć zwykłym micelem po dłuższym potrzymaniu płatka na oku 🙂

  • Odpowiedz flamingos.bar 29 września 2014 o 00:33

    hej, a czy mogłabyś napisać coś więcej o tym jak wygląda kondycja rzęs po przestaniu stosowania odżywki AA long for lashes? Ja właśnie zaczęłam 2 opakowanie, bo boję się, że kiedy przestanę jej używać większość rzęs wyleci i będzie jeszcze gorzej niż wcześniej 🙁
    czy ja panikuję i przesadzam? jakie są skutki i życie rzęs "po long for lashes"?

    • Odpowiedz Panna_panda 29 września 2014 o 04:36

      Hej, ja mogę odpowiedzieć:) przestalam używać tej odżywki po jednym opakowaniu i nie używam jej już od około 2-3 miesięcy. Mogę Ci powiedzieć, że moje rzęsy wróciły w 100% do stanu "sprzed". Superdługie czarne włoski, które na niej wyrosły, sukcesywnie wypadają i wymieniają się na takie zwyczajne, krótsze – ale nie wygląda to jakoś dziwnie czy nienaturalnie. Mam wrażenie, że rzęsy są trochę gęstsze niż przed kuracją, że tych nowych rośnie mimo wszystko więcej. Na odżywce rzęsy w ogóle mi nie wypadały, teraz trochę lecą przy demakijażu, ale zupełnie w normie. Ja się bałam co będzie jak będę jej używała w kółko, dlatego odstawiłam, ale zamierzam do niej wrócić, bo nigdy nie dostawałam tyle komplementów na temat pięknych rzęs co podczas jej używania 😛

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 29 września 2014 o 05:14

      U mnie było podobnie jak u Panny Pandy – w miejsce długich i czarnych włosków urosły jasne, krótsze, a liczne nowe, które pojawiły się po odżywce (a których przed jej zastosowaniem nie miałam) po prostu wypadły. Wszystko wróciło praktycznie do stanu z przed używania. Nie zanotowałam gołych placków, nie zauważyłam, by rzęsy wyglądały jakoś inaczej 🙂

  • Odpowiedz KINGA MZYK 28 września 2014 o 22:41

    Szczoteczka przynajmniej na zdjęciu wygląda jak z Max Factor False lash efect. I ten tusz tak tez podkreśla mi oczy.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 29 września 2014 o 05:11

      Oj nie, jest szczuplejsza, węższa i igiełki nie kłują jak w FLE 🙂

    • Odpowiedz Edyta Ch. 29 września 2014 o 22:04

      Mi szczoteczka bardziej przypomina MF Masterpiece Max.
      Świetny efekt daje ten tusz, będę musiała wypróbować 🙂

  • Odpowiedz elle 28 września 2014 o 21:51

    Uwielbiam, choć dla mnie pachnie ziarnami kakao 😀

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 29 września 2014 o 05:10

      Mój węch jest ostatnio upośledzony z powodu przeziębienia, więc bardzo możliwe 🙂 Zweryfikuję za kilka dni i ewentualnie zedytuję post 😀

  • Odpowiedz Fawltyyy 28 września 2014 o 21:45

    Przyjrzę jej się przy następnej promocji w Rossmannie 😀

  • Odpowiedz Agu 28 września 2014 o 21:43

    bardzo ją lubię :))) najlepsza wersja VML!

  • Odpowiedz Antymionka 28 września 2014 o 21:30

    Wow, rzeczywiście efekt jest super. Moim no. 1 jest maskara false lashes z Lovely. U mnie lepiej się sprawdzają szczoteczki z włosiem, mam dość gęste i długi rzęsy, ale mało podkręcone.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 29 września 2014 o 05:06

      U mnie silikonowe zazwyczaj lepiej wypadają niż klasyczne, lecz staram się nie zamykać tylko na ten rodzaj aplikatorów. Próbuję i dopiero wtedy oceniam 🙂

  • Odpowiedz Sabbath 28 września 2014 o 21:23

    Nie miałam. Używam Max Factor False Lash Effect, ale po Twoim artykule na pewno skuszę się na L'Oreala. Dziękuję!

  • Odpowiedz Chochlik 28 września 2014 o 21:09

    U mnie dawała zbyt dzienny efekt 😉

  • Odpowiedz wonka080 28 września 2014 o 21:07

    Miałam wersję całą złotą, jeśli się nie mylę i sprawdzał się rewelacyjnie. Ten tusz naprawdę pięknie podkreślił Twoje rzęsy.

  • Odpowiedz Milka 28 września 2014 o 21:05

    To prawda, jest bardzo dobry. U mnie po dwóch miesiącach używania, dalej jak nowy 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 29 września 2014 o 05:02

      Milka, to u mnie podobnie – długo była świeża, z tą różnicą, że pod koniec drugiego opakowanie było prawie puste.

  • Odpowiedz Alapadma 28 września 2014 o 21:05

    jeeeej, naprawdę super wygląda!
    jak dla mnie numerem jeden jest złota 200 calorie od Max Factor i WonderLash z Oriflame 😉

  • Odpowiedz ekstrawagancja ekstrawaganckiej 28 września 2014 o 20:57

    Silikonowa szczoteczka to coś, co uwielbiam. Aktualnie moim numerem jest… najtańsza z moich mascar – Lovely, Curling Pump Up Mascara. Ale pewnie za tydzień wrócę do jakiegoś starego ulubieńca 😀

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 29 września 2014 o 04:58

      Od maskar Wibo trzymam się z daleka. Zraziłam się i więcej nie chcę próbować. Wolę pewniejsze wybory.
      Zdradź starych ulubieńców 🙂

  • Odpowiedz tonia 28 września 2014 o 20:57

    Nie mialam tego tuszu, ale juz po obejrzeniu szczoteczki czuje ze pewnie bysmy sie polubily 😉
    Moim do tej pory numerem jeden jest MF masterpiece, a jeszcze bardziej to wersja dla brązowych oczu 😉

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 29 września 2014 o 04:57

      Masterpiece jest świetnym tuszem i zajmuje wysokie miejsce pośród moich ulubionych. Zdarza mi się do niego wracać.

  • Odpowiedz StellaLily 28 września 2014 o 20:51

    Mam i lubię, choć ostatnio zaczęła mnie coś denerwować, bo podeschła i mi gluci :/

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 29 września 2014 o 04:56

      StellaLily, niedawno wykończyłam pierwsze opakowanie i mnie nie zdążyła zglucieć. Po prostu zabrakło jej pewnego dnia w opakowaniu, szczoteczka była prawie sucha 🙂

  • Odpowiedz Arnell 28 września 2014 o 20:49

    Ja chwilowo nie mam swojego numeru jeden. Efekt jest naprawdę oszałamiający, ale do maskar L'Oreal mam jedno zastrzeżenie – strasznie rozmazują się w kącikach 🙁

  • Odpowiedz Kropka 28 września 2014 o 20:48

    właśnie ta maskara to mój aktualny nr 1 :))

  • Odpowiedz Anna Ewelina Wilczyńska 28 września 2014 o 20:44

    Wygląda fajnie, ale ja przepadłam dla nowego tuszu Lancome;).

  • Odpowiedz Północ ka 28 września 2014 o 20:41

    Poczekam na jakąś promocję i bardzo chętnie go kupie!

    pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedz Pozytywna Mama 28 września 2014 o 20:41

    Ja nie miałam okazji go wypróbować, ale wrażenie robi mega pozytywne. Ponieważ ja podkręcam swoje rzęsy zalotką niemal każdego dnia, to czy ten tusz by je prostował ? Tylko jeden z Yves Rocher tego mi nie robi, więc używam go od lat.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 28 września 2014 o 20:49

      Pozytywna mama, nie mam pojęcia czy prostowałby je. Moje lekko podkręca, ale nie jakoś mocno. Na zdjęciu są bez zalotki.
      Który tusz YR masz na myśli?

    • Odpowiedz 9thPrincess 29 września 2014 o 08:35

      Ja mam ten sam problem co Pozytywna mama, dlatego uzywam wylacznie tuszy wodoodpornych bo one nie prostuja. Lubie mascary Loreal i bardzo chcialabym wyprobowac rowniez So Couture, ale wersji waterproof niestety nie ma.

    • Odpowiedz unwiederbringlich58 1 kwietnia 2015 o 13:14

      Jaki tusz z YR masz? bo mam ten sam problem 🙁

    • Odpowiedz Anonimowy 11 września 2015 o 23:39

      Posiadam ten tusz i również jestem zadowolona, szału jakiegoś też nie ma. Dla mnie tusz jest ok, mimo tego, że swoje rzęsy mam baardzo długie to musze przyznać że "The Rocket Volume Express" za 21 złotych odpowiada mi bardziej.. Wiadomo, jest to zalezne od wielu czynników; jak kto sie maluje, w jakim stanie ma rzesy itd Natomiast chciałam Wam powiedziec że używam już dosyc długo ok 4 lat olejek rycynowy ( 2,50 zł w aptece) nakładam go co wieczór o 18 na szczoteczkę i wsmarowuje w rzęsy, zmywam (mleczkiem) przed snem zwykle ok 23 i mam mega długieee i odzywione rzesy !! polecam wszystkim dziewczyną chociażby miesięczną kuracje !

    Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: