Beauty

Piramida pielęgnacji włosów

Na początku był chaos. Świadomość dotychczasowych potrzeb moich włosów rozpierzchła się wraz z powrotem do farb chemicznych, a co za tym idzie – ze zmianą ich koloru. Rezygnacja z henny przyniosła konieczność dokonania zmian w dotychczasowej pielęgnacji. Włosy ze śliskich, sztywnych i gładkich pod wpływem farb rozjaśniających stały się spuszone, fruwające, suche i łamliwe. Miałam mętlik w i na głowie. Nie wiedziałam, za co mam się złapać, by doprowadzić fryzurę do w miarę normalnego stanu. Nagle większość kosmetyków stała się za delikatna, za mało odżywcza, a częstotliwość dbania o włosy zbyt niska. Próbowałam, kombinowałam, aż w końcu doszłam do pewnego momentu, który pozwala mi powiedzieć, że sytuacja jest w dużym stopniu opanowana. Moje doświadczenia pozwoliła usystematyzować piramida pielęgnacyjna, którą przedstawię w dzisiejszym wpisie.

Plan, którego STARAM SIĘ trzymać:

CODZIENNIE: zabezpieczanie końcówek, czesanie, dieta, wcierka

Plusem zmiany porowatości włosów (z niskoporowatych na średnio) jest w moim przypadku możliwość mycia ich co drugi dzień. Kiedyś nie mogłam sobie na to pozwolić, a dziś spokojnie mogę je rozpuścić po nocy i cieszyć się nieprzetłuszczoną fryzurą. W dużym stopniu pomogło mi także zastosowanie się do kilku zasad, o których pisałam w poście „Świeże włosy na dłużej”. Pielęgnację codzienną ograniczam więc do zabezpieczania końcówek olejowym serum z silikonami, na przykład, jedwabem Green Pharmacy, olejkiem Isana, serum Indola albo rozświetlającym eliksirem Toni&Guy, czesania szczotką Tangle Teezer i wcierania Jantaru, do którego wróciłam po wielu miesiącach przerwy. Nie bez znaczenia jest też dieta. Dbam o to, by w moim jadłospisie nie brakowało produktów bogatych w cynk i witaminy z grupy B, na przykład, pestek dyni, migdałów, białej fasoli, kaszy gryczanej czy gorzkiej czekolady a także jajek, drożdży, orzechów (głównie brazylijskich), sezamu, słonecznika czy ciemnego ryżu.

CO DWA DNI: olejowanie, mycie i odżywianie

Olejowanie (Vatiką lub olejem łopianowym), w zależności od tego, ile mam czasu, przybiera formę albo nałożenia oleju na całą noc albo na kilkanaście – kilkadziesiąt minut przed myciem (metoda na tzw. rosołek, na mgiełkę lub na jakiś nawilżacz). Po tym czasie olej emulguję odżywką/maską emolientową lub humektantowo – emolientową i zmywam metodą OMO. Ulubionym produktami myjącymi są: delikatny balsam i szampon Sylveco oraz balsam Babydream dla mam, ulubionymi odżywkami codziennymi: Kallos Banana, Omega, Biovax do włosów suchych zniszczonych (pomarańczowy), Garnier Goodbye Damage oraz Joanna Naturia, Odżywka z miodem i cytryną do włosów suchych i  zniszczonych. Płukania wykonuję zawsze letnią wodą, nigdy bardzo ciepłą/gorącą.

RAZ W TYGODNIU: maska humektantowa

Żeby zachować równowagę na głowie, raz, czasem dwa razy w tygodniu na włosy nakładam na 20 – 30 min maskę humektantową, czyli taką, która wysoko w składzie zawiera, na przykład, miód, glicerynę, aloes czy kwas hialuronowy. Obecnie tę rolę pełni maska Alterry Granat i Aloes.

DWA RAZY W MIESIĄCU: oczyszczanie skóry głowy, płukanka fioletowa

Średnio dwa razy w miesiącu zabieram się za porządne oczyszczenie skóry głowy. W tym celu stosuję peeling cukrowy, o którym pisałam w tym poście. Dbam także o zniwelowanie żółtej poświaty, zanurzając włosy na 5 minut w wodzie z odrobiną fioletowej płukanki Joanna Ultra Color System.

RAZ W MIESIĄCU: ampułka odbudowująca, maska proteinowa, płukanka octowa z olejkiem z drzewa herbacianego

Raz w miesiącu funduję włosom SPA w postaci specjalnie przygotowanej ampułki, w której skoncentrowana jest spora ilość składników regenerujących włosy lub wymieniam ją na odżywkę/maskę proteinową. Obecnie jest to ampułka L’Oreal Expert Vitamino Color Powerdose lub Kallos Hair Botox albo maska L’Oreal Elseve Total Repair Extreme wymiennie z Biovax Keratyna i Jedwab. Raz w miesiącu lub w zależności od potrzeb płuczę włosy nabłyszczającą płukanką octową z dodatkiem kilku kropel olejku z drzewa herbacianego (on z kolei korzystnie wpływa na skórę głowy, która ostatnio płata mi figle).

SPORADYCZNIE: podcinanie końcówek

Sporadycznie, czyli raz na trzy – cztery miesiące decyduję się na podcięcie końcówek lub po prostu wizytę u fryzjera.

Czy Waszą pielęgnację włosów również systematyzuje piramida tego typu czy stawiacie na freestyle? 

61 komentarzy

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: