Piękne, lecz wymagające | Mineralne cienie Lily Lolo

Cienie Lily Lolo mam okazję testować od kilku miesięcy. Sprawdziłam je w każdej możliwej sytuacji pogodowej, na różnych bazach, w różnych makijażach. Myślę, że są warte uwagi głównie ze względu na łagodny, mineralny skład i duży wybór kolorów. W mojej kosmetyczce wylądowały 3 z 30 dostępnych – Smoky Brown, Chocolate Fudge Cake oraz Golden Lilac. Swatche całej trójki oraz moja opinia o tych cieniach w dzisiejszym poście 🙂

Cienie przyleciały do mnie ze sklepu costasy.pl. W plastikowym słoiczku z sitkiem (szkoda, że sitko nie jest przekręcane – podróżowanie z nimi = cienie w wysypane do wieczka) zamknięte są 2 (Golden Lilac i Chocolate Fudge Cake) oraz 3 gramy (Smoky Brown) proszku. Cena jednego cienia to 29,90 zł.

Cienie Lily Lolo posiadają bardzo krótkie składy, w których próżno szukać drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków czy konserwantów. Ograniczają się w dużej mierze do miki, dwutlenku tytanu i tlenków żelaza.

Cienie, swoją drogą świetnie zmielone, w swej suchości są dość mokre – przyklejają się łatwo do pędzelka i do powieki, która pokryta jest bazą. Problem jednak pojawia się podczas rozcierania. Niestety mimo różnych baz i włosia mocno się osypują.

Druga sprawa to pigmentacja. Najlepszą charakteryzuje się Golden Lilac (przepiękny, zdecydowany faworyt z przedstawionej trójki) i Chocolate Fudge Cake, nieco gorszą Smoky Brown. Na swatchach widać dobre nasycenie, podczas rozcierania jednak mają sporą tendencję do prześwitów i blaknięcia.
Jeśli chodzi o trwałość to tu nie mam do czego się przyczepić. Na każdej bazie (próbowałam na tych, które pokazałam w zestawieniu: KLIK) trzymały się bez szwanku minimum 10 godzin. Bez bazy nie próbowałam (na moich opadających powiekach po prostu nie ma to sensu).

W ofercie dostępnych jest aż 30 odcieni: od mocno nasyconego turkusu po
zgaszone brązy, subtelne róże i neutralne beże. Odcienie, których
swatche możecie obejrzeć niżej, to duochromy:
Golden Lilac – liliowy mieniący się na złoto,
Chocolate Fudge Cake – fiolet z niebieskim shimmerem w czekoladowej bazie,

– Smoky Brown – połyskujący jasny brąz mieniący się na srebrno.

Golden Lilac | Chocolate Fudge Cake | Smoky Brown
Na
sucho dają efekt satynowy – delikatnie odbijają światło, nadają się do
subtelnego makijażu dziennego. Na mokro otrzymujemy efekt ‚mokrej’ powieki – metaliczny i świetlisty (mieszam je z inglotowskim Duraline lub z domowym odpowiednikiem, czyli Mixing Medium).

Niestety ciężko było uzyskać prawdziwy odcień, jaki dają cienie na skórze, szczególnie jasnych cieni. W najbliższym czasie postaram się zrobić pokaz na powiece.

Po lewej na sucho, po prawej na mokro.

Podsumowując powyższe rozważania: mam mieszane uczucia. Z jednej strony lubię je za piękne, niespotykane połączenia kolorystyczne oraz za możliwość uzyskania dwóch różnych efektów (na sucho delikatnego, dziennego, na mokro połyskującego, lekko metalicznego, wieczorowego). Z drugiej jednak strony irytujące jest osypywanie się i utrata pigmentu podczas rozcierania na sucho (czy tak, jak maluję się najczęściej). Nie skreślam ich, lecz liczę, że znajdę sposób na ich okiełznanie 🙂

Makijaż ze zdjęcia głównego możecie podejrzeć w tutorialu Czekolada z jagodami.

Dajcie znać, jak radzicie sobie z cieniami sypkimi i czy miałyście już okazję poznać sypańce Lily Lolo 🙂

Wpisy, które mogą Ci się podobać

62 komentarze

  • Odpowiedz Agnieszka Selli 21 sierpnia 2013 o 14:47

    Cudaśne, mam podobne kolory od era minerals- uwielbiam!

  • Odpowiedz Agnieszka Selli 21 sierpnia 2013 o 14:46

    cudasne, mam podobne kolory od era minerals- uwielbiam!

  • Odpowiedz rose vanilla 13 sierpnia 2013 o 06:52

    świetne kolory, ja jak się zdecyduję kupić (a to pewnie kwestia czasu :)) to zdecydowanie mezmę prasowane 🙂

  • Odpowiedz coraz-mniej 13 sierpnia 2013 o 06:12

    Wyglądają pięknie, właściwie każdy kolor mi się podoba! 😀

  • Odpowiedz Maltanka 12 sierpnia 2013 o 19:17

    kolory przepiękne 🙂 choć trochę boję się tego osypywania… nie mam zaufania do mineralnych cieni 🙂 pozdrawiam

  • Odpowiedz elle 12 sierpnia 2013 o 18:21

    Chocolate Fudge Cake jest przepiękny!

  • Odpowiedz France30 12 sierpnia 2013 o 12:42

    Ja szczerze jeszcze nie używałam mineralnych cieni 😉

  • Odpowiedz Ewa 12 sierpnia 2013 o 08:34

    Piękne cienie i świetny makijaż. 🙂

  • Odpowiedz Lady In Purplee 12 sierpnia 2013 o 08:17

    Mam ochotę się skusić na jakiś, bo te kolory są przepiękne. Szkoda, że nie ma próbek, bo to osypywanie jednak mnie martwi

  • Odpowiedz Fraise26 (My strawberry fields) 12 sierpnia 2013 o 06:26

    Cienie są faktycznie przepiękne, a kolory dosyć niespotykane, ale obsypywanie mnie do nich zniechęca 🙁

  • Odpowiedz srebrnaLENTI 12 sierpnia 2013 o 00:26

    Chocolate Fudge Cake jest cudny <3 mam 2 cienie mineralne, no właściwie pigmenty minerlane, ale nie daję sobie jeszcze rady 😉

  • Odpowiedz Docia 11 sierpnia 2013 o 20:41

    Bardzo ciekawie wyglądają. 🙂

  • Odpowiedz Sekrety Naszego Piękna 11 sierpnia 2013 o 18:48

    Ostatnio stałam się posiadaczką odsypki golden lilac i miami taupe 🙂 cienie są piękne 🙂

  • Odpowiedz LaNińa 11 sierpnia 2013 o 16:20

    Lubię mineralne cienie choć z LL jeszcze nie mam ani jednej sztuki. Fakt jest taki, że najlepiej mi się je nakłada na mokrym pędzlu co zmniejsza ryzyko osypywania 😉

    • Odpowiedz Idalia bloguje 11 sierpnia 2013 o 17:30

      Ale kiedy chcę delikatnego efektu na sucho to osypywania nie ograniczę chyba niczym 😉

  • Odpowiedz Złotowłosa 11 sierpnia 2013 o 12:58

    Kolory są piękne! Ale ja już widzę, że wszystko miałabym osypane na polikach.

    • Odpowiedz Idalia bloguje 11 sierpnia 2013 o 17:29

      Płatki pod oczy dają radę, ale bez nich faktycznie może być katastrofa.

  • Odpowiedz Wdowa Po Stalinie 11 sierpnia 2013 o 12:28

    przepięknie Ci w takim oku 🙂 a Lily Lolo uwielbiam <3

  • Odpowiedz 9thPrincess 11 sierpnia 2013 o 12:23

    Na Chocolate Fudge Cake mam ochotę już od dawna:) Piękny jest.

  • Odpowiedz Dusiołek 11 sierpnia 2013 o 12:16

    Golden Lilac jest taki… mój. 😉 A CHocolate Fudge Cake wygląda trochę jak mój kameleon z MACa, o którym ostatnio pisałam.
    Aaa, jakiego linera używasz? Pięknie się prezentuje.

    • Odpowiedz Idalia bloguje 11 sierpnia 2013 o 17:25

      O którym kameleonie MACa mówisz?
      Zajrzyj do linka z makijażem, tam prawdopodobnie wspomniałam 🙂

    • Odpowiedz Dusiołek 11 sierpnia 2013 o 20:46

      O pigmencie Blue Brown, ale ten jest o wiele ładniejszy! Mój nie ma jagodowych odcieni. Bu.

  • Odpowiedz Una 11 sierpnia 2013 o 12:07

    Bardzo mi się podobają i świetnie Ci pasują.
    Jakie fantastyczne zdjęcia!!!

  • Odpowiedz mama Stelli i Livii 11 sierpnia 2013 o 12:01

    Wg mnie te cienie są po prostu kiepskie, mam 4 w tym 1 odcień taki jak ty i robiłam kilka podejść i właśnie te "prześwity" mnie strasznie denerwują, druga sprawa to jak da mnie są zbyt błyszczące a efekt nimi uzyskany jakby transparentny. Uważam, że za cenę jednego cienia można mieć świetną paletę Sleeków i nawet gdy tylko 3 z całej palety będziemy używać to i tak warto w porównaniu do tych cieni. Ja nie polecam tych cieni mineralnych, bardzo się rozczarowałam :/

    U mnie na blogu pewnie znajdą się ze 3 notki na ten temat 😛

    • Odpowiedz Idalia bloguje 11 sierpnia 2013 o 17:22

      Pamiętam Twoją opinię. Mnie również irytują te prześwity. Szczerze mówiąc, nie sądziłam, że w przypadku cienia za 30 zł taka sytuacja będzie miała miejsce. Nie skreślam ich jednak, będę zużywała je w dużej mierze na mokro.

  • Odpowiedz Kasienka23 11 sierpnia 2013 o 11:37

    Niesamowite kolory, przeliczne po prostu 🙂 bardzo Ładnie wygladasz w tych kolorach – śliczna 🙂

  • Odpowiedz Alieneczka 11 sierpnia 2013 o 11:09

    nie miałam jeszcze nic z LL, ale nadrobię to kiedyś na pewno
    cienie prezentują się obłędnie!!!

  • Odpowiedz Marta 11 sierpnia 2013 o 10:59

    Pięknie cienie, ale nie umiem posługiwać się minerałami ;)))

    • Odpowiedz Idalia bloguje 11 sierpnia 2013 o 17:01

      Nie różnią się jakoś specjalnie od sypańców niemineralnych 😉

  • Odpowiedz Gray 11 sierpnia 2013 o 10:48

    Mam trzy kolory, w tym właśnie czekoladkę i ja przyznam że je lubię 😉 Czekolada nie jest z serii kryjących, mam wrażenie że one się na takie dzielą kryjące i lekko kryjące. Mam też piękny krem Cream Soda – rozcieranie nim to magia. I brąz Moonlight – może trochę blednie przy rozcieraniu, ale to jak większość cieni. Chyba mam o nich ciut lepszą opinię 😀

    • Odpowiedz Idalia bloguje 11 sierpnia 2013 o 17:00

      Też mi się wydaje, że w zależności od odcienia poziom krycia jest inny.
      Fajnie, że Tobie bardziej podpasowały. Umiesz się z nimi lepiej obejść 😀

  • Odpowiedz Kosmetyczna Hedonistka 11 sierpnia 2013 o 09:51

    Magda, ja z innej beczki. Jestem pod wrażeniem Twoich zdjęć. Aż chce się te cienie zjeść, tak apetycznie wyglądają! Najlepsze foty produktów jakie widziałam 🙂
    Buziaki!

  • Odpowiedz Beata Nieznane 11 sierpnia 2013 o 09:47

    nie lubie jak mi sie obsypują cienie, dlatego sypkich kolorków mam niewiele..

  • Odpowiedz somethingtobelievein 11 sierpnia 2013 o 09:32

    ładne kolorki:)

  • Odpowiedz wonka080 11 sierpnia 2013 o 09:25

    Kolory piękne 🙂 Podchodzę do nich już bardzo długo (tak, jak i do róży i bronzerów…), ale cena mnie troszkę odstrasza 🙂

    • Odpowiedz Idalia bloguje 11 sierpnia 2013 o 16:37

      wonka, obiecuję Ci, że jak już wydasz te te 30-70 zł (zależy, na który produkt) to będziesz go miała parę lat. U mnie bronzer czy rozświetlacz wyglądają prawie na nieużywane, mimo, że mam je dłuuugo i kładę niemal codziennie. Podkład mam parę miesięcy (6-7). Jedyne zagrożenie to to, że kosmetyki Ci się znudzą 😉

    • Odpowiedz wonka080 19 sierpnia 2013 o 15:46

      Mówisz? Ok, głęboko się zastanowię :))

  • Odpowiedz strī-linga 11 sierpnia 2013 o 09:20

    jest coś magicznego w tych małych słoiczkach 😉 ja z minerałami i osypującymi cieniami radzę sobie tak, że najpierw maluję oczy, a później twarz i to się sprawdza. poza tym strzepuję pędzel wiele razy przed nałożeniem. myślę, że sekret tkwi w tym, żeby nie nałożyć zbyt dużo. to zależy też od minerałów w sumie hmn..
    lily lolo dało mi się poznać od strony korektora i jestem zadowolona, chociaż nie mogłabym mieć jeszcze jakiś kolor i je mieszać ewentualnie.

    • Odpowiedz Idalia bloguje 11 sierpnia 2013 o 16:29

      Stri, a mnie korektor właśnie mocno zawiódł. Nie tylko nie pasuje mi kolorystycznie (miał być idealnie dopasowany do podkładu Warm Peach), ale moim zdaniem ma słabą pigmentację. Kupiłam, trochę poużywałam i leży.

      Makijaż odwrotny to dobry sposób na osypujące się cienie. Ja ostatnio wspomagam się wacikami podłożonymi pod oko 🙂

  • Odpowiedz zoila 11 sierpnia 2013 o 09:17

    Szkoda, że robią prześwity :/. Piękne są. Nie mam przekonania do sypkich cieni, ale skoro do kremowych się przekonałam, to może i sypańce polubię.

    • Odpowiedz Idalia bloguje 11 sierpnia 2013 o 16:23

      zoila, przede mną właśnie przekonywanie się do kremów 😉

  • Odpowiedz 4premiere 11 sierpnia 2013 o 09:12

    Piękny efekt, u Ciebie wygląda zjawiskowo:)

  • Odpowiedz ` crazy natalka . 11 sierpnia 2013 o 09:02

    miałam bodajże róż i bronzer z tej firmy i również były świetne ;)))

    • Odpowiedz Idalia bloguje 11 sierpnia 2013 o 16:20

      Mam sporo kosmetyków od LL, większość jest godna polecenia 🙂

  • Odpowiedz Aswertyna 11 sierpnia 2013 o 08:55

    LIliac najpiękniejszy 🙂

  • Odpowiedz Dimipedia 11 sierpnia 2013 o 08:49

    Kolory faktycznie cudne 🙂 chociaż sypane cienie trochę mnie odstraszają właśnie tym osypywaniem się :/

    • Odpowiedz Idalia bloguje 11 sierpnia 2013 o 16:19

      Dimi, są już prasowane, lecz nie mają tak pięknych kolorów.

  • Odpowiedz Optymistyczna 11 sierpnia 2013 o 08:38

    Piękne! Najbardziej podobają mi się na sucho 🙂 Szkoda, że tak się osypują, ale i tak chętnie przygarnęłabym je do swoich zbiorów 😉

  • Odpowiedz little blondie 11 sierpnia 2013 o 08:34

    very nice 🙂

  • Odpowiedz isabeel117 11 sierpnia 2013 o 08:27

    cudne kolory i składy, ale niestety, sypana formuła nie dla mnie – bardzo proszę, by producent opracował wersję utwardzoną, wypiekaną czy jakąś tam, ale nie proszek; a Twój makijaż: boski! 🙂

    • Odpowiedz Idalia bloguje 11 sierpnia 2013 o 16:17

      Isabeel, już są prasowane, 4 miksy kolorystyczne 🙂
      Dziękuję!

  • Odpowiedz Ruda Rudość 11 sierpnia 2013 o 08:09

    całkiem inny efekt na mokro i na sucho 😀 myślę, że każdy cień powinien tak się prezentować, są świetne 🙂

    • Odpowiedz Idalia bloguje 11 sierpnia 2013 o 16:16

      Na mokro zazwyczaj efekt jest intensywniejszy. Na duochromach widać szczególnie wydobycie odcienia bazy jak i poświaty 🙂

  • Odpowiedz Aneta Starosta 11 sierpnia 2013 o 08:06

    Odcienie są przepiękne.
    Ja, niestety, formą sypaną nie potrafię się posługiwać.

  • Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: