Co przeczytać? Inspiracje Lifestyle

Piękne historie. Sukcesy polskich marek kosmetycznych

Piękne historie

Niesamowicie inspirujące, pokazujące, że w życiu warto dążyć do marzeń i, czasem na przekór wszystkiemu i wszystkim, robić swoje. Takie są „Sukcesy polskich marek kosmetycznych. Piękne historie” Lidii Lewandowskiej, książka o determinacji polskich producentów w kreowaniu prężnie działających marek, o budowaniu relacji z nami, konsumentkami kosmetyków, a także ciężkiej pracy, jaką niewątpliwie każdy z bohaterów „Pięknych historii” włożył w swój sukces.

Autorka, Lidia Lewandowska, jak sama o sobie mówi, jest od ponad 10 lat zawodowo związana z branżą kosmetyczną. W tym czasie miała możliwość poznać marki, a przede wszystkim osoby stojące za szyldami i kosmetykami.

Książkę napisała po to, by inspirować młode osoby. Pokazać, na przykładzie historii ikon polskiego rynku kosmetycznego, co jest istotne podczas tworzenia własnej marki, nie tylko kosmetycznej. Naprędce wymienia takie cechy charakteru jak determinację, konsekwencję, pomysłowość, kreatywność, a także wiarę w siebie oraz w oferowane produkty. Podkreśla również jak ważna jest komunikacja z odbiorcami i wsłuchiwanie się w ich sugestie, opinie oraz potrzeby.

Powyższe cechy znajdują doskonałe odzwierciedlenie w doświadczeniach założycieli firm takich, jak: AA Oceanic, Janda, Bielenda, Bandi, Dax Cosmetics, Laboratorium Dr Ireny Eris, Laboratorium Floslek, Miraculum, Polleny czy Sarantis (Kolastyna).
Ich historie czyta się z prawdziwą przyjemnością, są wciągające, pełne interesujących życiowych zwrotów. Niektóre z nich mogłyby z powodzeniem posłużyć jako podstawa do napisania scenariusza filmowego. Są w końcu niezwykle inspirujące, dające kopa motywacyjnego, sprawiające, że chce się wstać z ciepłej kanapy i z miejsca działać, zwłaszcza, jeśli marzymy o własnym biznesie, niekoniecznie kosmetycznym.

Co podoba mi się w „Pięknych historiach” Lidii Lewandowskiej? Poza treścią wywiadów, sama forma książki. Jest duża, w twardej oprawie, przypomina album. Może nie nadaje się do czytania w środkach komunikacji miejskiej, ale na sofie, pod kocem, z kubkiem gorącej herbaty jest w sam raz. Do gustu przypadła mi także budowa wewnętrzna, to jak rozłożony i wystylizowany jest tekst oraz jak jest podzielona: na rozdziały, a w każdym długa rozmowa z jedną lub kilkoma osobami przeplatana zdjęciami.

Jeśli już wspomniałam o zdjęciach. Fotografii nie jest bardzo dużo, a na dodatek przeplatają się z pojedynczymi reklamami kosmetyków – jedna reklama na jedną opisywaną markę. To akurat mi się nie spodobało. Momentami miałam wrażenie, że przeglądam biuletyn reklamowy. Wracając do samych fotosów. Część jest współczesnych, pokazujących obecnych właścicieli, wnętrza fabryk, menzurki i inne współczesne atrybuty kojarzące z pracą w branży kosmetycznej. Część, niestety bardzo niewielka, to zdjęcia archiwalne, prezentujących pierwszych założycieli, pierwsze linie produkcyjne, wystawy reklamowe. Żałuję, że tych starych fotografii jest tak mało. Uważam, że książka wzbogacona o ujęcia z przeszłości byłaby pozycją bardziej wartościową.

Piękne historie

Co najlepszego wyniosłam z tej książki? Na pewno ogromną dawkę motywacji i inspiracji do działania w określonym, zaplanowanym kierunku. Poczucie wewnętrznej siły i sprawczości, determinację do realizacji marzeń i planów. Kontekst kosmetyczny w „Pięknych historiach” jest istotny, ale tak naprawdę doświadczenia bohaterów książki bardzo łatwo odnieść do życia każdego z nas, nawet jeśli zajmujemy się dziedziną odległą od świata urody.

Za tego motywacyjnego kopa dostaje ode mnie duży plus i czas spędzony na czytaniu oceniam na nie tylko przyjemny, ale też bardzo pożyteczny, wnoszący w moje życie coś bardzo istotnego.

Miałyście okazję już ją przeglądać lub czytać? Co sądzicie o tego typu pozycjach na rynku książkowym? Interesują Was czy wolicie literaturę piękną? 🙂

 

Wpisy, które mogą Ci się podobać

9 komentarzy

  • Odpowiedz damapikowa 20 kwietnia 2017 o 11:57

    Zainteresowałaś mnie tym wpisem. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, a widzę, że jest naprawdę warta uwagi. Lubię czytać historie różnych marek kosmetycznych czy ich twórców. Pozdrawiam ciepło. 🙂

  • Odpowiedz blogujemytestujemy 5 lutego 2017 o 14:43

    Nie miałam okazji przeglądać tej książki,choć myślę,że mogłaby mnie zainteresować i mogłabym z niej coś wynieś dla siebie

  • Odpowiedz Ziemolina 3 lutego 2017 o 23:28

    Mam wiele pomyslow, ale bardzo brakuje mi motywacji, czuję sie zatem zmuszona przeczytac te książkę:)

    A czytalas juz „Skórę” doktor Adler? To lektura obowiazkowa:)

    Pozdrawiam Cię serdecznie Idalio!

  • Odpowiedz Arleta 3 lutego 2017 o 16:49

    Lubię tego typu książki 🙂 Cudne wydanie 🙂

  • Odpowiedz Agnieszka 3 lutego 2017 o 16:19

    Czy to pani Janda na pierwszym zdjęciu? 🙂

  • Odpowiedz Monika 3 lutego 2017 o 16:18

    Znowu śliczne zdjęcia, jak ty to robisz *.* Książkę widziałam na twoim IG, ale jeszcze nie miałam okazji dorwać w księgarni. Szkoda, że jest tam tak mało zdjęć z dawnych lat, a są reklamy, których nie znoszę w gazetach kobiecych. Ale jeśli tekst nadrabia to może się skuszę, bo lubię tę tematykę.

  • Odpowiedz Żanett 3 lutego 2017 o 16:17

    Raczej kupuje tylko beletrystykę, ale jak każda kobieta mam ciągoty do tematów kosmetycznych. Podoba mi się ujęcie w formie wywiadów z założycielami, to zawsze inne spojrzenie na markę, którą się zna z drogerii. Bardzo ciekawa recenzja, zachęciłaś mnie do zajrzenia.

  • Odpowiedz Beauty letters 3 lutego 2017 o 16:14

    Brzmi super! Ja też lubię dużo archiwalnych zdjęć. Zagłębianie się w historię jest ciekawsze niż teraźniejszość. A jeśli jeszcze opowiada to historię marek, które mam w łazience (uwielbiam np. Białego Jelenia i cieszę się z tego, jak się rozwija ta firma) to w ogóle świetna sprawa. Piękne zdjęcia!

  • Odpowiedz Asia 3 lutego 2017 o 16:11

    Nie widziałam, że jest taka książka na rynku. To jakaś nowość? Jestem z zawodu kosmetologiem i chętnie ją bliżej poznam.

  • Dodaj komentarz