Pełen zachwyt ♥ Matujący podkład Annabelle Minerals

Wiosnę witam nowym wyglądem bloga (mam nadzieję, że podoba Wam się :)) oraz wpisem na temat mojego hitu wśród kosmetyków do makijażu, z którym nie rozstaję się od wielu, wielu miesięcy. Nie przedłużając, dziś w roli głównej podkład matujący Annabelle Minerals w formule matującej.

Muszę na samym początku wspomnieć, że kosmetyków mineralnych nie traktuję wyłącznie jako tzw. kolorówki, która ma upiększyć poprzez zatuszowanie niedoskonałości. Minerały stanowią dla mnie część pielęgnacji twarzy, element znacząco wpływający na jej kondycję, a co za tym idzie także na wygląd.
Dzięki właściwościom przeciwbakteryjnym, łagodzącym oraz czystemu składowi, to znaczy bez talku, parabenów, silikonów i olejów mineralnych rozprawia się po części z mało estetycznymi niespodziankami, wynikającymi z posiadania problematycznej cery mieszanej. Co robi podkład mineralny? Na przykład, zasusza drobne wypryski, zmniejsza zaczerwienienia (dzięki tlenkowi cynku) oraz wycisza stany zapalne. Prosty skład, tu: mica, titanium dioxide, zinc oxide, iron oxide, ultramarines, sprzyja niezatykaniu porów (choć z miką bywa różnie, niektórym cerom ponoć nie służy).

Zanim poznałam podkład AM przez długi czas stosowałam proszek Lily Lolo (w odcieniu Warm Peach {recenzja}). Z tego, co zdążyłam zauważyć, wymienione kosmetyki są często do siebie porównywane, pewnie ze względu na popularność oraz dobrą dostępność w internecie. Ja także podążę tym tropem i postaram nakreślić w pewnych aspektach różnice oraz podobieństwa między AM i LL.

Jeśli chodzi o konsystencję podkładu Annabelle Minerals i Lily Lolo to jest ona zbliżona. Oba proszki są doskonale zmielone oraz kremowe, gdy rozcieram je między opuszkami palców. AM wydaje się być jednak trochę mniej pylący i ciut bardziej mokry. Lepiej czepia się pędzla i skóry.

Podkłady AM górują nad LL dzięki liczbie odcieni oraz formuł. Do wyboru mamy tonację Golden, Beige i Natural (wiem, że nie jest to ogromny wybór, jak na przykład w przypadku proszków Lumiere, ale jakiś jest i szczególnie dla początkujących stanowi wskazówkę), a wśród wykończeń: matujące, kryjące oraz rozświetlające. Z każdą z formuł miałam do czynienia, najbardziej polubiłam pierwszą. Kryjąca zraziła mnie do siebie efektem ciasta, czyli nieestetycznego warzenia się podkładu w najbardziej tłustych strefach twarzy po pół godziny noszenia (u mnie czoło i okolice nosa). Ta wersja podkładu szybko mieszała się z sebum i w rezultacie podkreślała pory. Z kolei formuła rozświetlająca okazała się zbyt błyszcząca, by aplikować ją na całą twarz. Zastosowanie znalazła jedynie jako subtelny rozświetlacz na dekolt i kości policzkowe.
W przypadku podkładów LL do wyboru mamy jedną uniwersalną formułę oraz odcienie niepogrupowane w konkretne tonacje.

Idealnym odcieniem dla mojej cery przez większą część roku jest najjaśniejszy z gamy złotej, czyli Golden Fairest. W porównaniu z Warm Peach Lily Lolo posiada odrobinę więcej tonów żółtych (WP jest bardziej neutralny).

Co jeszcze podoba mi się w podkładzie Annabelle? Poziom krycia i efekt, jaki pozostawia na skórze. Moja cera jest obecnie na etapie leczenia kwasami. Mimo, że mam kilka rzeczy do ukrycia (drobne przebarwienia, różowe plamki po zaleczonych krostkach), decyduję się jedynie na cieniutką warstwę, która wystarczająco wygładza i ujednolica. Promienny wygląd twarz zawdzięcza także przyjemnemu dla oka wykończeniu. Niby mat, ale nie do końca. Nazwałabym go raczej półmatem – cera prezentuje się świetliście bez efektu płaskiej maski (i nie pojawia się on nawet, gdy nałożę dwie – trzy cienkie warstwy).
Podkład Lily Lolo dawał podobny efekt (promienny, zdrowy mat), ale zdarzało mu się, szczególnie, gdy cera przechodziła gorszy okres, nieco ją przesuszać i podkreślać skórki. Uważam także, że krył nieco mniej przy jednej warstwie (nie był tak mocno napigmentowany).

Po lewej skóra bez niczego, po prawej jedna cienka warstwa matującego Annabelle Minerals w odcieniu Golden Fairest

Kolejną istotną sprawą jest trwałość. Od podkładu oczekuję minimum pięciu godzin nienagannego wyglądu, później zdaję się na drobne poprawki. I tu zarówno AM jak i LL zdają egzamin na piątkę (choć muszę podkreślić, że nie od razu tak było, skóra potrzebowała kilku dni na przyzwyczajenie się do minerałów; szerzej opiszę moje mineralne doświadczenia w osobnym poście). Oba, biorąc oczywiście pod uwagę dobrze dobrany krem, trzymają się bez zarzutu przez wymagany czas – nie spływają w gorące dni oraz nie ścierają się przy pierwszej lepszej okazji przy nosie i wokół ust.

Proszek aplikuję (w zależności, jaki efekt chcę uzyskać) zwilżonym BeautyBlenderem {klik} lub suchym płaskim flat topem Sigmy F80 {klik} najczęściej na brzozowy krem Sylveco {o ten} lub filtr (wiosną i latem jest to matująca emulsja Vichy Capital Soleil SPF 50+, jesienią i zimą fluid matujący Anthelios AC SPF 30, Zielpy dziękuję za przypomnienie :)). Kremy przed wklepaniem proszku lekko matuję pudrem bambusowym. Nie przypudrowuję podkładu dodatkowo.

Jeśli chodzi o demakijaż to spokojnie daje radę sam płyn micelarny. Dwa – trzy waciki i makijaż jest usunięty.

O mojej ogromnej sympatii do podkładów mineralnych świadczyć może także ilość zużytych opakowań. Jeśli chodzi tylko o proszek Annabelle, nie pamiętam już, który to słoiczek z rzędu – 3 czy 4 (+ gdy doliczę, ile razy zdarzyło mi się go odsypywać do wypróbowania siostrze czy znajomym ;))? A byłoby ich zapewne więcej, gdyby nie ich znakomita wydajność. Jedno pudełeczko AM o wadze 10 gramów zużywam w ciągu pół roku. Podkład kupuję na stronie AM za 50 zł. Plus także za oszczędność 🙂

Matujący podkład Annabelle Minerals mogę bez cienia wątpliwości nazwać najlepszym pudrem mineralnym, z jakim do tej pory miałam do czynienia (a miałam z Lily Lolo, Bare Minerals, BareFaced, Pixie, Lumiere i EDM, a do spróbowania pozostała tylko debiutująca marka Amilie oraz Lucy Minerals). Lubię wspierać rodzime marki, dlatego jeszcze bardziej cieszy świadomość, że podkład Annabelle to właśnie produkt polski.

Podsumowując: gdy przymknę oko na średnio udane opakowanie (wprawdzie z sitkiem, ale bez gąbeczki, przez co podkład wysypuje się do nakrętki), stwierdzam, że pasuje mi w nim cała reszta: od dobrego odcienia, konsystencji, trwałości, właściwości pielęgnacyjnych, po wydajność i cenę. Po prostu fantastyczny produkt, który doskonale współpracuje z moją cerą.

Gorąco zachęcam Was do zapoznania się z próbkami proszków AM. Warto, szczególnie jeśli chodzi za Wami chęć zmiany podkładu na zdrowszą wersję 🙂

(I jakby było mało zachwytów, na koniec zdradzę, że równie mocno, co w podkładzie, zakochałam się w różach tej marki. Rose, Romantic i Nude rządzą ♥)

Dajcie znać, czy miałyście okazję malować się kosmetykami Annabelle Minerals oraz jakie są Wasze wrażenia z używania poszczególnych produktów.


Wpisy, które mogą Ci się podobać

165 komentarzy

  • Odpowiedz Me. Makeup. Now 21 stycznia 2015 o 11:57

    Ja również używam matującego podkładu z Annabelle Minerals. Właśnie zamówiłam sobie próbki podkładu kryjącego i rozświetlającego. Mam też chrapkę na podkład mineralny z Bare Minerals. Dobrze zrozumiałam, że ten z Annabelle uważasz za lepszy? 🙂

  • Odpowiedz DzieckoWeMgle 2 stycznia 2015 o 10:04

    Nawet nie wiesz jak wdzięczna Ci jestem za ten wpis 🙂
    Zobaczyłam minerały idealne – zróżnicowana kolorystyka, wysoka jakość, niska cena…czego chcieć więcej 🙂
    Wykończę swój "standardowy" podkład i zamawiam podkład Annabelle w duecie od razu z różem 🙂
    Jeszcze raz dziękuję 🙂

  • Odpowiedz Lillie 24 sierpnia 2014 o 12:56

    jeju, on jest dostepny tylko online, czy mozna go gdzies indziej dostac i wyprobowac? cudowny…

  • Odpowiedz Regina Kowalska 20 sierpnia 2014 o 10:41

    U mnie niestety ten podkład się nie sprawdził. Zaczęłam wypróbowywanie od zakupu kilku próbek i po nałożeniu podkladu czułam jakbym na twarzy miała maskę, ale dla mnie ważne jest, żeby mimo makijażu moja buzia wygladała naturalnie. I choć ten pokład nie przypadł mi do gustu to nie zaskońcvzylam przygody z minerałkami. Zakupiłam próbki podkładu mineralnego Earthnicity Minerals i bardzo się polubiliśmy 🙂 Buzia jest wygładzona, ale równocześnie wyglada bardzo naturalnie. Makijaż jest bardzo trwały. Trzeba próbować, aby znaleźć dla siebie coś idealnego:)

  • Odpowiedz aga 11 kwietnia 2014 o 09:20

    Czy próbowałaś już może Amilie? przypadkowo trafiłam na ich strone i zakochałam się…w pędzlach do makijażu, a może przy okazji jakiś puder bym zamówiła. Ciekawa jestem Twojej opinii.
    dziekuje.

  • Odpowiedz Agi 5 kwietnia 2014 o 20:53

    Trafiłam na Twoją recenzję 🙂 Piękny efekt na twarzy, ja po pierwszej aplikacji kryjącego- nie zauważyłam ważenia się – choć mam do tego tendencję , ale tfu tfu- jest dobrze 🙂 Na pewno wypróbuję też wersję matującą skoro tak zachwalasz 🙂

  • Odpowiedz Linka Karo 25 marca 2014 o 17:26

    Kusza mnie minerałki, ale przeraża cena. Nie wiem czy się sprawdzą, a przede wszystkim nie znudzą po chwili, więc ciągle zwlekam 😉 chyba zacznę od Amilie (?), bo mają sporo kolorów i niższą cenę.

  • Odpowiedz Panna-Kokosowa 24 marca 2014 o 22:33

    Widzę, że poszerzyli gamę kolorystyczna podkładów:) Z róży uwielbiam Romantic, Rose też bardzo lubię:)

  • Odpowiedz lacquer-maniacs 24 marca 2014 o 11:27

    Z Annabelle Minerals nie miałam niczego i zaskoczyłaś mnie stwierdzeniem, że pokonał u Ciebie Lily lolo. Jeszcze zostało mi trochę Warm Peach, ale obecnie jest dla mnie za ciemny, dlatego używam od niedawna China Doll i jestem zadowolona. Ale jestem w stanie zaryzykować i kupić AM, gdy LL mi się skończy. Ciekawa jestem jakie będą moje wrażenia.

    • Odpowiedz lacquer-maniacs 24 marca 2014 o 11:28

      P.S. To Ty jesteś na szablonie?:) Generalnie poprzedni wygląd podobał mi się, ale ten jest chyba bardziej nowoczesny i profesjonalny 🙂

  • Odpowiedz Aleksandra Banach 23 marca 2014 o 22:36

    Idalio, a możesz mi doradzić jaki odcień pasowałby do baardzo bladej skóry? na codzień używam z revlona 110 ivory (oczywiście najjaśniejszy) i tylko on spełnia swe zadanie. czy ten podkład ma również w swojej gamie tak jasny odcień? (zbliżony)

  • Odpowiedz Julia Elena Trusq 23 marca 2014 o 19:05

    A jaki kolor wybrać dla mojej trupio bladej cery o różowych podtonach? Wszystkie pudry i podkłady są zawsze dla mnie za ciemne..

  • Odpowiedz Daria S 23 marca 2014 o 12:55

    Uwielbiam <3

  • Odpowiedz Malwina 23 marca 2014 o 12:45

    Używam podkładu AM, ale wersji kryjącej (u mnie się nie waży). Odcień Golden Fair jest dla mnie idealny. I muszę przyznać Ci rację z tą wydajnością 🙂

  • Odpowiedz Mademoiselle Magdalene 22 marca 2014 o 17:15

    Właśnie kupiłam swój podkład i róż Rose, o którym wspomniałaś. Najbardziej podoba mi się w tym podkładzie to, że cera wygląda niesamowicie naturalnie i zdrowo. A w sztucznym świetle jest wręcz idealna. Ten podkład coraz bardziej mnie zachwyca, chociaż nie tuszuje wszystkich moich niedoskonałości. Na zdjęciach prezentuje się bardzo dobrze. Skóra jest w dotyku taka mięciutka 🙂

  • Odpowiedz Black Raspberry 22 marca 2014 o 16:40

    Uwielbiam ten podkład. Ostatnio bardzo często gości na mojej twarzy 🙂 Miałam też wersję kryjącą, ale u mnie się nie sprawdziła.

  • Odpowiedz claudine 22 marca 2014 o 16:15

    Rewelacyjny efekt 🙂 Nowy wygląd bloga również mi się podoba 🙂

  • Odpowiedz Paulina Zimolag 22 marca 2014 o 14:22

    Ja kupiłam matującą wersję już wtedy gdy wyróżniłaś AM jako produkt miesiąca, teraz mam kryjącą. Bardzo polubiłam ten podkład.Chcę Ci podziękować za to odkrycie bo dzięki Tobie moja cera bardzo się poprawiła 🙂 Już wiem że mineralne podkłady są dla niej wybawieniem. Dziękuję :*

  • Odpowiedz italiana 22 marca 2014 o 13:55

    Idalio, piękny ten Twój nowy blog! :O A po przeczytaniu tej notki chyba zerknę na strone annabelle minerals, ostatnio nie mam czasu kręcić własnych minerałów z kolorówki, a Twojej opinii najbardziej ufam 😉

  • Odpowiedz Agata bloguje... 22 marca 2014 o 13:27

    Zakochałam się w Twoim nowym wyglądzie bloga. Jestem zachwycona do tego stopnia, że aż nie chce mi się nic o poście pisać. 😀 Wybacz. :*

  • Odpowiedz Markizykosmetyczne 22 marca 2014 o 12:01

    Ja niestety mam wrażenie ze podkład lekko mnie zapycha

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 23 marca 2014 o 23:14

      Być może odpowiada za to mika, która niestety na niektóre cery tak działa.
      Dopytam jeszcze – czy minerałów używasz od dawna czy to nowa przygoda?

  • Odpowiedz aleksandrazphotography 22 marca 2014 o 11:52

    Ja używam podkładu mineralnego z kolorówki i nie wiem czy to możliwe, ale wydaję mi się, że zapycha mi pory. Pisałaś, że z miką różnie bywa, czy to może być sprawka tego właśnie składnika? Dodam, że pod podkład zazwyczaj nie używam żadnych kremów (bo każdy mnie zapycha:)), nakładam podkład na "gołą" twarz.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 23 marca 2014 o 23:12

      Aleksandra, to bardzo możliwe. Jedna z czytelniczek wspomniała mi, że ją także zapycha podkład z kolorówki. Możliwe, że to właśnie mika.
      Próbowałaś może kremów polskiej marki Sylveco? Mają bardzo ładne składy.

  • Odpowiedz noir x 22 marca 2014 o 11:24

    Zainspirowałaś mnie do utworzenia mojej wiosennej wishlisty:P

  • Odpowiedz Żółwinka 22 marca 2014 o 11:23

    Twój blog uważam za najlepszy blog kosmetyczny. Dla mnie to namber łan:) Z kosmetykami mineralnymi jak do tej pory nie miałam doświadczenia, ale oczywiście nigdy nie jest za późno, aby zdobyć nowe doświadczenia. Na pewno spróbuję:)
    Szata graficzna również na wysokim poziomie, pozdrawiam.

  • Odpowiedz Gabii 69 22 marca 2014 o 10:38

    Myślisz, że opakowanie nada się do noszenia w torebce ? 🙂

  • Odpowiedz Angel Kubicka 22 marca 2014 o 09:34

    U mnie dużo ładniej siedzą Amilie 🙂

  • Odpowiedz Klaudia Lewandowska 22 marca 2014 o 08:58

    bardzo podoba mi sie wyglad bloga;P a podklad od dawna mnie kusi;D ale mam tyle drogeryjnych do zuzycia ze starcza mi chyba do konca zycia;P

  • Odpowiedz Blond regeneracja 22 marca 2014 o 07:25

    Ok… zdecydowałam się! 😉 Jak tylko wykończę mój minerał DIY z kolorówki zainwestuję w ten AM 😉 Oby się sprawdził.

  • Odpowiedz Adriana 22 marca 2014 o 04:18

    Ja bardzo bym chciała żeby ten podkład był choć odrobinkę jaśniejszy. Tak jak Ty kupiłam Golden Fairest, ale jest on dla mnie trochę za ciemny [a latem pewnie będzie za jasny ;)]. W tej chwili mieszam go z podkładem Pixie Cosmetics i efekt bardzo mi się podoba. Skóra wygląda na bardzo gładką i aksamitną. Wydaje mi się, że wygląda nawet lepiej niż jakbym nałożyła tylko Pixie lub tylko Annabelle.

  • Odpowiedz Natalia Choung 22 marca 2014 o 02:55

    Nie mogę się doczekać twojego osobnego posta na temat minerałów. Słyszałam o nich trochę, pytanie tylko co z tego jest prawdą? Najbardziej interesuje mnie fakt co może zyskać skóra przez używanie minerałów i jakie są różnice między kosmetykami mineralnymi,a drogeryjnymi jeśli chodzi o działanie czy przeciwdziałanie po pewnym czasie.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 23 marca 2014 o 22:56

      Natalia, prawda jest taka, że o jakości produktu decyduje w dużej mierze skład. Minerały w 100% naturalne pielęgnują cerę, drogeryjne podkłady napakowane nierzadko silikonem robią to w mniejszym stopniu.

  • Odpowiedz ejndzel 21 marca 2014 o 23:53

    muszę spróbować tej wersji matującej, z kryjącą się nie polubiłam, bo bardzo podkreślała moje rozszerzone pory i w ogóle, nieładnie wyglądała na mojej twarzy (ciasto). inną kwestią był totalnie nietrafiony kolor… mam nadzieję, że znajdę dla siebie odpowiedni :).

  • Odpowiedz karminowe.usta 21 marca 2014 o 23:19

    Uwielbiam minerały, ponieważ umiejętnie nałożone tuszują niedoskonałości. Jednocześnie służą cerze trądzikowej. Moja wciąż jest daleka od ideału, ale odkąd stosuję minerały i puder bambusowy widzę wyraźną poprawę:)

  • Odpowiedz beaaatka21 21 marca 2014 o 23:03

    Bardzo lubię kosmetyki tej firmy, a korektor jest moim ulubionym chyba 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 22 marca 2014 o 00:25

      Beatka, z którego odcienia korektora używasz, medium? Ja mam najjaśniejszy, który niestety okazał się biały jak ściana 😛

  • Odpowiedz Mika.Lifestyle 21 marca 2014 o 22:39

    Uwielbiam te kosmetyki i uzywam podkladu kryjacego. super krycie jak na mineraly 🙂 Przy mojej tluste cerze jestem w pelnym szoku 🙂

  • Odpowiedz Kat 21 marca 2014 o 22:35

    Ach, strasznie mnie kuszą podkłady mineralne! Miałam przyjemność pomaziać się odrobinką Lily Lolo, ale odstraszają mnie cena i… czas nakładania. Mam tez problem z odnalezieniem odpowiedniego odcienia. Z LL pasowały mi mniej-więcej dwa, Warm Peach i Barely Buff i za nic nie mogłam stwierdzić, który jest lepszy. Jeśli się zdecyduję, będę potrzebowała dużo więcej czasu na testowanie. A na razie maziam się kremem BB – jest zdecydowanie mniej zdrowy dla skóry i męczący przy zmywaniu, ale tani, szybko się go nakłada, przyzwoicie wygląda i… ślicznie pachnie :).

  • Odpowiedz iwona ja 21 marca 2014 o 21:34

    miałam go, w odcieniu w Golden Fair i bardzo lubiłam. Akurat jego testy przypadły na upalne lat więc u mnie miał tendencję do warzenia się na czole szczególnie, ale w taką pogodę nie ma co oczekiwać cudów. Przypomniałaś mi o nim, kończę Lily Lolo i kupię go ponownie albowiem te drugie przez problemy z cerą jakie mam ostatnio nie kryją mojej buzi zadowalająco, źle się w nich czuję. Annabell dawał mi większy komfort:)
    Piękna wiosenna odmiana u Ciebie :*

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 22 marca 2014 o 00:20

      iwona, to prawda, że w upalne dni trwałość jest nieco gorsza, ale mimo wszystko nadal trzyma poziom (wystarczy odcisnąć sebum chusteczką i dodać trochę podkładu).

      Dziękuję :*

  • Odpowiedz Anita B. 21 marca 2014 o 20:18

    Mam ten podkład, dokładnie w tym samym kolorze i też jestem zachwycona. I kolorem, bo udało mi się dobrać go idealnie, i samym podkładem. Generalnie lubię minerały 🙂

  • Odpowiedz pepperandcoco.com 21 marca 2014 o 20:05

    Baaardzo lubiłam ten podkład- zużyłam 3 opakowania. Potem zmieniłam na formułę kryjącą i tu był klops- strasznie się ważył na twarzy, przez co trochę się zraziłam, ale na lato pewnie powrócę do matu 🙂

  • Odpowiedz believe-u-can.blogspot.com 21 marca 2014 o 19:25

    Cudowny, wręcz idealny efekt! Sama zaczynam przygodę z minerałami i jestem zachwycona lekkością i komfortem noszenia, a przy tym bardzo dobrym kryciem i satynowym wykończeniem. Pięknie! 🙂

  • Odpowiedz zoila 21 marca 2014 o 19:06

    Piękny nagłówek :)!
    Miałam ochotę na podkład EDM, ale może skuszę się na Annabelle Minerals. Miałam próbki, ale w nie do końca odpowiadających mi kolorach (nie było wówczas gamy Golden).
    Amilie ci nie polecam – są bardzo suche, słabo kryją i podkreślają rozszerzone pory. A nakładając je na filtr efekt biszkopta gwarantowany.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 22 marca 2014 o 00:06

      Dziękuję, zoila 🙂

      Widzę, że o Amilie są skrajne opinie. Kliknę kilka próbek i się zobaczy.

    • Odpowiedz Anna K 22 marca 2014 o 13:08

      Zgadzam się w 100% co do Amilie – dziś nałożyłam na jeden policzek Amilie a na drugi AM – różnica jest ogromna, Amilie okropnie podkreśla rozszerzone pory. Krycie też ma gorsze niż AM i można sobie nim zrobić plamy… :/

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 23 marca 2014 o 20:24

      Anna, z opisu przypominają mi BareFaced. Hmmm, sama już nie wiem. Jedni chwalą, inni narzekają. Chyba czas na sobie spróbować 😀

  • Odpowiedz elle 21 marca 2014 o 18:53

    Zaciekawiłaś mnie bardzo. Dotąd faworytem w minerałkach był Lily Lolo, z AM nie miałam nic. Również układam minerały na brzozowym Sylveco, świetnie współgra. A nowy wyglada bloga przeuroczy, też noszę się z myślą o zmianach, tylko czaaaasu brak.

  • Odpowiedz Kaśq. 21 marca 2014 o 18:45

    Swietnie kryje, bardzo ladnie i estetycznie buzka wyglada :))
    Calusy :*

  • Odpowiedz nataliya 21 marca 2014 o 18:37

    WOW! 🙂 Już od dłuższego czasu wzdycham do tych podkładów, ale ciągle się waham. Boję się, że nie poradziłabym sobie z aplikacją. 🙂

  • Odpowiedz Avka 21 marca 2014 o 18:08

    AM góruje nad LL przez odcienie i tonacje, naprawdę? Przecież w LL są także niektóre podkłady ciepłe/chłodne/oliwkowe/neutralne. Pamiętam jak szukałam informacji o minerałach, to wielokrotnie czytałam że AM ma strasznie niedopasowane odcienie. Ja daję jeszcze plus Lily Lolo za to, że nie testują na zwierzętach, a z kolei co do AM głucha cisza, nawet nie odpowiedzieli na emaila w tej sprawie.
    P.S. Nowy wygląd jest genialny, zdjęcie prześwietne. 😉

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 23:54

      Avka, zauważ, że AM wyodrębniło szczegółowo trzy grupy kolorystyczne. Lily Lolo z kolei serwuje nam opisy typu "odcień ciepły dla cery jasnej" itd. Ciepły może oznaczać zarówno żółty jak i beżowy/pomarańczowy. Dla początkujących określenia są zbyt ogólne. Wolałabym konkrety (pogrupowanie odcieni od najjaśniejszego do najciemniejszego).

      Na temat testowania nie wypowiem się, bo nie mam informacji. Może napisz na ich FB?

      Dziękuję 🙂

    • Odpowiedz Adriana 22 marca 2014 o 20:15

      Kosmetyki Annabelle Minerals są chyba produkowane w Polsce, co powinno oznaczać, że nie są testowane na zwierzętach. Jeżeli testują to już ich nie kupię ;/

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 23 marca 2014 o 20:20

      Adriana, napisz do nich, powinni udzielić takiej informacji.

  • Odpowiedz isabeel117 21 marca 2014 o 17:57

    Dzięki, za tak wyczerpującą recenzję, pewnie sięgnę po niego, gdy wykończę to, co mam 🙂

  • Odpowiedz Justyna 21 marca 2014 o 17:51

    Efekt zachwycający! 🙂

  • Odpowiedz nika88 21 marca 2014 o 17:46

    Miałam kiedyś podkład z Annabelle w wersji kryjącej. Bardzo miło go wspominam, doprowadził moją cerę do ładu że się tak wyrażę. Teraz planuję zakup jakiegoś nowego pudru mineralnego i chyba znów padnie na Annabelle, bo cena przystępna i tak jak piszesz wybór kolorów dobry, ale tym razem wezmę wersję matującą. Mam kilka próbek róży, cudne są to fakt. 🙂

  • Odpowiedz Kash 21 marca 2014 o 17:44

    No po takiej recenzji, to chyba się skuszę.

  • Odpowiedz almondcake 21 marca 2014 o 17:42

    Świetny szablon :>

  • Odpowiedz IVONA 21 marca 2014 o 17:40

    Pozwolę sobie dorzucić słówko, bo widzę zdecydowane podobieństwo spostrzeżeń:) używam dwóch wersji AM- matującej i kryjącej; i o ile matująca jest rewelacyjna zarówno pod wzgędem trwałości, matowienia i krycia, to ta typowo kryjąca formuła jest dla mnie do niczego; waży mi się na buzi dokładnie tak jak tobie i wygląda to co najmniej nieestetycznie;do tej pory testowałam próbki, tak na poznanie ale inwestując w pełnowymiarowe opakowanie, będzie to na pewno wersja matująca- dla mojej tłustej skóry jest o niebo lepsza; mój ulubiony odcień to również golden fairest, choć latem może bardziej sprawdzi się golden fair:)

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 23:32

      IVONA, w takim razie high five! Kryjąca jest zdecydowanie za ciężka, zbyt napigmentowana, matująca biję ją na głowę.
      Ja latem też klikam Fair 🙂

  • Odpowiedz StellaLily 21 marca 2014 o 17:36

    Ja przez ostatnie pół roku wróciłam do drogeryjnych fliudów i moja cera szybko się zbuntowała. Szybko przeprosiłam się z ukochaną Lucy, która towarzyszy mi już od 3 lat. aktualnie staram się znów doprowadzić cerę do ładu i od początku roku jadę ostro z kwasami, szczególnie Paula's Choise – uwielbiam lioton z 2 % BHA. Może niedługo coś o nim napiszę 🙂
    Powiem Ci, że pokusiłaś mnie tym podkładem. Raczej nie zdradzałam Luśki a jeśli już to szybko do niej wracałam. Teraz czuję się mocno zaintrygowana, hmmm… Będę o nim pamiętać 🙂

    • Odpowiedz StellaLily 21 marca 2014 o 18:18

      No i ,…… zamówiłam 😛

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 23:30

      Lucy chodzi za mną z powodu Twoich pozytywnych recenzji 🙂 Za jakiś czas może się skuszę.

      Które próbki zamówiłaś? Trzymam kciuki 🙂

    • Odpowiedz StellaLily 22 marca 2014 o 14:01

      Kochana zaszalałam i wzięłam opakowanie za 30zł w tym samym odcieniu co ty, najwyżej Ci podeślę jak się nie sprawdzi 🙂 A co do fanek Lucy to wiem, że Sweet & Punchy też bardzo ją lubi, ale nie sprawdzałam czy pisała recenzję 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 23 marca 2014 o 20:20

      Szalona! 😀 Mam nadzieję, że będzie pasował. Wydaje mi się, że mamy podobny odcień cery.

  • Odpowiedz aGwer 21 marca 2014 o 17:32

    No i przez Ciebie go zapragnęłam! 🙁

  • Odpowiedz Arnell 21 marca 2014 o 17:17

    Nigdy nie miałam podkładu mineralnego. Chciałabym spróbować, ale odstrasza mnie dość wysoka cena. Za 50 zł raczej nie mogę sobie pozwolić na zły wybór, a to mi się niestety często zdarza przy kupowaniu przez internet.

    • Odpowiedz IVONA 21 marca 2014 o 17:41

      Kochana, możesz zamówić sobie testerki na wypróbowanie zarówno koloru jak i samego działania podkładu; są bardzo wydajne i kosztują zaledwie 8 albo 9 zł:)

    • Odpowiedz Donia 21 marca 2014 o 17:42

      Arnell, też się tego obawiałam, ale można zamówić próbki. Mi taka próbka z AM starczyła na miesiąc, jej koszt to 7,50zł. Naprawdę warto, polecam 🙂
      Donia

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 23:24

      Dokładnie tak, testerki powinny Ci pomóc 🙂

  • Odpowiedz Southgirl 21 marca 2014 o 17:15

    Róże są boskie!!! Również zakochałam się w tych samych odcieniach co Ty 😛 Podkład bardzo lubię, ale jednak jestem wierna fluidom 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 23:22

      Będę musiała kliknąć pełne wymiary tych róży, bo próbki już mi się kończą (po pół roku używania :D).

  • Odpowiedz Iva G 21 marca 2014 o 17:12

    Używam Annabelle Minerals w wersji matującej już od dobrych kilku miesięcy i zgadzam się w Twoim zdaniem w 100% – jest to najlepszy podkład mineralny. Tak, on nie tylko zakrywa nasze niedoskonałości ale przede wszystkim leczy (ja zauważyłam ogromną różnicę w stanie mojej cery odkąd go używam). Miałam również Lily Lolo jednak bardzo wysuszał mi moją mieszaną cerę! nie zakrywał niedoskonałości jak AM i szybko znikał z twarzy. Annabelle nie zamienię na żaden inny podkład! odpowiada mi w nim wszystko! 🙂 krycie i ogólne działanie na moją cerę 🙂 pozdrawiam

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 23:14

      Iva, ja również zauważyłam ogromną różnicę w stanie cery odkąd porzuciłam drogeryjne podkłady na rzecz mineralnych.

  • Odpowiedz Agusiak747 21 marca 2014 o 17:07

    Ale masz piękny nagłówek! 😀

  • Odpowiedz Kamila Lyll 21 marca 2014 o 17:01

    nowy wygląd – przepiekny <3
    zastanawiam sie nad kupnem minerałów i chyba zamówię w najbliższym czasie jakieś próbki aby wypróbowac kolorki 🙂

  • Odpowiedz Marie 21 marca 2014 o 17:00

    Ojej, Idalio dalas mi niezly orzech do zgryzienia… Jak juz napisalam Ci na FB formula kryjaca spisala sie u mnie koszmarnie. Uzywam jej jako korektora pod oczy i tam sie sprawdza ale na twarzy wlasnie jedno wielkie ciasto. Glupia jestem bo kupilam od razu wieksze opakowane 😉
    LL uwielbiam, mam obecnie drugie opakowanie, ale wiadomo ze my kobiety szukamy ciagle nie pamietajac ze lepsze wrogiem dobrego.
    Mam teraz ogromna ochote na zamowienie tej formuly matujacej, tyko ciagle czuje niesmak.
    Moze w takim razie pomysle o probkach.

    Nie ukrywam ze jest to jednak podlad tanszy od LL, przy lepszym kryciu wychodzi jeszcze korzystniej.
    Dawno nie czulam sie tak zmieszana i zaintrygowana

    buziaki

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 22:56

      Marie, faktycznie troszkę się pospieszyłaś. No ale trudno, zużyjesz pod oczy (długowieczny korektor ;)).

      Na początek koniecznie zaopatrz się w próbki, tylko nie mam tylko pojęcia, w który odcień powinnaś celować. Jeśli Warm Peach był dla Ciebie za żółty to być może odpowiednia byłaby tonacja Golden mieszana z Neutral? Albo Golden + opcja z ochłodzeniem tlenkiem z kolorówki. Trochę z tym kombinacji. Nie wiem czy warto, jeśli China Doll w dużej mierze Ci pasuje.

      Ściskam 🙂

  • Odpowiedz Dimipedia 21 marca 2014 o 16:54

    I już przez Ciebie miałam klikać podkład LL w odcieniu Warm Peach, który testuje dzięki Beacie, tak teraz kusisz mnie tym!;) oj…. i co ja mam teraz zrobić:P?

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 22:44

      Dimi, LL trochę się różni, ale też jest dobry 🙂 Zależy czego oczekujesz. Jeśli mocniejszego krycia to klikaj próbkę AM.

    • Odpowiedz Dimipedia 22 marca 2014 o 10:53

      No i chyba dzisiaj faktycznie kliknę;) bo LL jest bardzo fajny, ale czasami moja skóra jednak potrzebuje czegoś ciut mocniejszego;) no i z matem przy LL trochę słabawo u mnie;)

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 23 marca 2014 o 20:17

      Napisz o wrażeniach, jak już do Ciebie przylecą 🙂

  • Odpowiedz Magdalena 21 marca 2014 o 16:49

    Tak jak pisałam na fejsie właśnie dotarły do mnie próbki. Mój kolor to również golden fairest. Ja jednak nakładam: rozświetlający na policzki, nos, boki czoła i kryjący na resztę twarzy. Używam do tego hakuro h51, który kształtem przypomina Twoją siqmę.
    Muszę wypróbować patent z przypudrowaniem pudrem bambusowym, bo o tym nie pomyślałam. A nakładanie na goły krem jest utrudnione.
    Gdyby mieli powiększyć ofertę to mogliby wprowadzić jeszcze jedną tonację: coś pomiędzy golden, a natural.

  • Odpowiedz Agnieszka Ejneberg 21 marca 2014 o 16:46

    Dla mnie to najlepszy podkład! Dla mojej trądzikowej cery jest genialny – kryje, matuje, LECZY! To pierwszy podkład jaki mam, który nie pogarsza stanu mojej skóry. No i jest bardzo wydajny. Do tego firma spisuje się super, miła obsługa i gratisy.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 22:30

      Agnieszko, high five! 🙂 I to prawda, że AM dba o klienta. Za każdym razem dostaję próbkę, dzięki temu poznałam ich śliczne róże.

  • Odpowiedz Ebony Luna 21 marca 2014 o 16:40

    Całkowicie się z Tobą zgadzam co do formuły 🙂 Jest rewelacyjna. Niestety jednak nawet fairest jest dla mnie za ciemny 🙁 No i goldy są zbyt brzoskwiniowe z porównaniu z innymi markami… Dorwałam teraz także próbkę różu Romantic i też jestem oczarowana! Idealnie jasny, matowy, chłodny róż… przepiękny! Taki, jakie uwielbiam najbardziej.
    Nie mniej jednak Lumiere wciąż pozostają moimi ulubieńcami [formuła vv i cashmere] ale powoli pora się z nimi żegnać, bo chyba zwinęli się na dobre 🙁 Za to Era bardzo fajnie zachowuje się na mojej cerze i korzystając z promocji na dzień kobiet, została posiadaczka kolejnych dwóch opakowań 😀 Myślę, że gdyby poziom jasności AM był bardziej rozbudowany, mogłabym się u nich pokusić o biga. Spotkałam się jednak z pogłoskami, jakoby mieli powiększać ofertę. Nie wiem, na ile jest to prawdą; jeśli faktycznie zamierzają poczynić w tym kierunku działania, mam nadzieję, że wprowadzą jednak jeszcze jaśniejsze proszki [ hmm, ultra fairest? :D]

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 22:27

      Ebony Luna, właśnie ostatnio zastanawiałam się, gdzie podziało się Lumiere. Nawet parę dziewczyn pisało do mnie w tej sprawie… Ciekawe czemu się zwinęli.
      O tak, Romantic zachwyca. Długo szukałam takiego odcienia i to o matowym wykończeniu. AM trafiło w dziesiątkę 🙂

      Produktów Ery nie znam, ale słyszałam o nich. Może skuszę się na kilka próbek dla rozeznania terenu.
      I ja słyszałam o planach rozbudowania poziomów jasności. Niech zrobią konkurs na nazwę jaśniejszych, proponuję More than fairest 😀

    • Odpowiedz Ebony Luna 22 marca 2014 o 07:01

      Na wizażu już wiele spisało ich na straty. Fakt, za długo to trwa i przypomina działania innych mineralnych marek, które się zwinęły 🙁 A były takie idealne dla mojej cery 🙁 Teraz staram się dorwać nawet minimalne ilości, niekoniecznie w moim kolorze, zawsze sobie podratuję tlenkami 😉
      Ja także 🙂 Jednak w przypadku róży preferuję formę prasowaną, tudzież kremową, ostatecznie więc zdecydowałam się na kosmetyk od Illamasqua. Choć uważam, że mimo wszystko jest jeszcze zbyt ciepły 😉 W sumie bardzo kusił mnie diorowski rosy glow, ale niestety nie mam aktualnie finansowej możliwości na jego zakup. I tak za mocno szaleję… Ale w przyszłości pewnie go dorwę, bo mnie niezmiernie kusi 😀 Ale warto mieć choćby próbeczkę Romantic, tym bardziej, że AM sypie szczodrze, a taki kosmetyk jest szalenie wydajny 🙂
      Very pale, whitish [tu nazwa koloru], ghost face, o rety… 😀
      To dobrze, o ile pójdą jeszcze w górę, nie w dół 😀

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 23 marca 2014 o 20:16

      Dla mnie szkoda, bo uwielbiałam ich bronzer Nude.
      A co do formuły to myślałam nad sprasowaniem moich proszków. Muszę poszukać informacji na ten temat. Kiedyś czytałam, że któraś z firm mineralnych wypuściła specjalny płyn.

    • Odpowiedz Ebony Luna 26 marca 2014 o 22:10

      O, sama brałam to pod uwagę. W całym uwielbieniu do minerałów czasem ich sypkiej formy nienawidzę. EDM miało, ale był to raczej niewypał. Ja styczności w prawdziwymi minerałami prasowanymi jak dotąd nie miałam. A o tym płynie pierwsze słyszę, ale chętne dowiem się więcej!

  • Odpowiedz baduda 21 marca 2014 o 16:38

    Miałam właśnie ochotę spróbować tego typu podkładu. Masz jakieś wskazówki odnośnie wyboru koloru? Muszę to zrobić przez neta i trochę się obawiam strzelania w ciemno. Mam ciepły odcień skóry i jasny.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 18:42

      baduda, Golden to tonacja żółta, Beige – beżowa, pomarańczowa, Neutral – chłodna, ziemista. Nie wiem czy znasz podkłady Revlon Colorstay. Fairest jest mniej więcej na poziomie 150 Buff. A najlepiej na początek zamów próbki 🙂

    • Odpowiedz Torinko 23 kwietnia 2014 o 09:51

      Dzień dobry, ja używam Revlon Colorstay 320 true beige do cery tłustej i mieszanej, jaki kolor anabel Minerals powinnam wybrać? Pozdrawiam Anita

    • Odpowiedz Torinko 23 kwietnia 2014 o 09:52

      Witam, a jeśli używam Revlon Colorstay 320 true beige, dla cery tłustej i mieszanej – to jaki Annabelle powinnam wybrać? Pozdrawiam

  • Odpowiedz Puszyslawa Kot 21 marca 2014 o 16:37

    Pełen zachwyt zdjęciami (nad zdjęciami?) i wyglądem bloga!

    • Odpowiedz Puszyslawa Kot 21 marca 2014 o 16:40

      A co tam, zapytam. Co to za roślina? Wygląda mi na… wrzos! No i bardzo ciekawi mnie czcionka tekstu strony, zdradziłabyś mi, która to?

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 17:50

      Puszysława, dziękuję :*
      Roślina to faktycznie wrzos 🙂 a czcionka to Cambria.

    • Odpowiedz Puszyslawa Kot 21 marca 2014 o 20:05

      Kocham wrzos! Chrzanić wszystkie wiosenne kwiaty, wrzos jest najcudowniejszy.
      Dziękuję pięknie za informację i jednocześnie oficjalnie informuję o tym, że Ci ją kradnę.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 22:20

      I ja kocham wrzos! 🙂 Kradnij, kradnij, to fajna, wyraźna czcionka, czytelniczki powinny być zadowolone 🙂

  • Odpowiedz Madeline M 21 marca 2014 o 16:35

    Ja go wprost nienawidzę xD Dla mojej tłustej cery to najgorszy podkład jaki miałam. Zdecydowanie się nie sprawdził.
    Ps. Piękny wygląd bloga!

    • Odpowiedz Madeline M 21 marca 2014 o 16:55

      Mam jeszcze pytanie. Czym farbujesz włosy? To nadal henna?

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 21:28

      Madeline, a jakiego podkładu teraz używasz?
      Dziękuję 🙂

      Co do włosów to niestety zdradziłam hennę na rzecz drogeryjnego blondu. Marzenie o jasnych włosach okazało się silniejsze niż zdrowy rozsądek 😉 Wspomniałam o tym tu, a wkrótce pojawi się post o moim rozjaśnianiu.

  • Odpowiedz Pauline W 21 marca 2014 o 16:30

    jeszcze nie miałam żadnych minerałów, ale ten podkład brzmi kusząco ;))
    zapraszam do mnie na rozdanie ! 😉

  • Odpowiedz Marta 21 marca 2014 o 16:29

    Z minerałami mi nie po drodze, ale znalazłam podkład drogeryjy, który bardzo dobrze mi służy i jest na tyle jasny, bym mogła go używać :)))

    A wygląd bloga świetny!

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 17:46

      Marta, dziękuję! Zdradź, jaki to podkład. Jasny i drogeryjny – czuję się zaintrygowana 🙂

    • Odpowiedz Marta 22 marca 2014 o 15:50

      Być może już o nim słyszałaś, ale jest to Rimmel Match Perfection w kolorze light porcelain. Bardzo jaśniutki, ale z wyraźnymi różowymi tonami – jak dla mnie ideał 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 23 marca 2014 o 20:01

      Słyszałam, nawet mam gdzieś jego próbkę, ale chyba w ciemniejszym odcieniu.

  • Odpowiedz ZłotaPigmejka 21 marca 2014 o 16:28

    U mnie niestety nie sprawdził się najlepiej. To mój pierwszy podkład mineralny-kupiłam pełnowymiarowe po wypróbowaniu dwóch różnych minerałów, różnych firm, ale to jednak nie to. Obecnie mam własną mieszankę z kolorówki i jest lepiej. Gdzieś na dnie leżą resztki matującego Anabelle, może dam mu jeszcze jedną szansę kiedyś, tylko muszę ochłodzić kolor tlenkami 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 17:45

      ZłotaPigmejka, szkoda, że nie trafiłaś. A powiedz jeszcze, jaką masz cerę i jakich minerałów próbowałaś?

  • Odpowiedz AlessaSusannah 21 marca 2014 o 16:28

    Jak bym chciała znać kogoś, kto używa minerałów, zna się na nich i pokierowałby mną, nauczył nakładać, bo nie ukrywam, że wolałabym zamienić Colorstay (rzadko Skin Balance Pierre Rene) właśnie na te proszki… Kiedyś próbowałam proszku Vichy, ale nie wspominam go dobrze, gdyż się ważył.

    • Odpowiedz Marrietta 21 marca 2014 o 16:54

      Minerały najlepiej nakładać pędzlem typu flat top – w większości firm na stronach oprócz podkładów mineralnych masz do wyboru akcesoria, w tym – pędzle. Możesz to jeszcze robić pędzlem typu kabuki, spotkałam się nawet z tym, że niektóre dziewczyny nakładają minerały pędzlem do bronzera, czy po prostu – dużym pędzlem do pudru. To raczej kwestia tego jak Ci wygodnie. Pędzel na pewno nie pozostawi smug, kolistymi ruchami możesz "wpracowywać/wprasowywać" podkład w twarz, zaczynając od środka – nos i policzki, przechodząc na zewnątrz. Zawsze nakładaj niewielką ilość podkadu na pędzel, bo, choć krycie jest delikatniejsze, niż w przypadku większości podkładów płynnych, można się nabawić efektu maski. Na nakrętkę wysyp odrobinę podkładu, nałóż na pędzel, pamiętaj też o obsypaniu nadmiaru, który zapewne zebrał się na zewnętrznych bokach pędzla, możesz też trzonem pędzla uderzyć o stół, tak, by podkład wszedł głębiej pędzla, do dalszego włosia i powoi "schodził" z pędzla. Pod podkład mineralny możesz używać bazy mineralnej, primera, bądź pudru uniwersalnego – na pewno osiągniesz lepszą przyczepność. Uprzednio możesz nałożyć ulubiony krem. Ja często robię tak, że twarz pryskam hydrolatem różanym z sokiem aloesowym i niewielką ilością olejku tamanu. Nawilżenie i częściowe natłuszczenie sprawia, że twarz po nałożeniu podkładu zyskuje trójwymiarowość. Jeżeli nie lubisz matowego efektu możesz podkład wymieszać z kilkoma kropelkami oleju, nakładać na mokro, czyli nie czekać, aż hydrolat się wchłonie, tylko od razu nałożyć podkład, zwilżyć pędzel przed nałożeniem na niego podkładu. Pamiętaj wtedy o nałożeniu pudru uniwersalnego, czy np. bambusowego na wierz, by przedłużyć trwałość podkładu – w wersji "na mokro", czy "olejowej" łatwiej się ściera i ma mniejszą przyczepność. Sama musisz wypróbować, która wersja będzie dla Ciebie odpowiedia- to zależy od typu skóry, jaki posiadasz i od efektu, jaki chcesz uzyskać.
      Jeśli chodzi o dopasowanie koloru to wszystkie fitmy mają w swojej ofercie próbki – wybierz pare odcieni i wypróbój sobie, sprawdź która firma "najbardziej przemawia do Twojej skóry" i najlepiej z nią współpracuje. Nie wiem, czy Vichy ma w swojej ofercie takie typowo mineralne-mineralne podkłady, czy pseudomineralne, w których ilość minerałów jest niewielka, zwykle na końcu składu, a i tak są tam substancje, które zapychają. Ja mogę Ci polecić właśnie wspomnianą wyżej w poście firmę Anabelle Minerals, Meow Cosmetic (to firma amerykańska, wysyłka jest dość droga, ale naprawdę czasem warto – mają mnóstwo odcieni, ciężko się zdecydować, bo każdy kolor występuje też w różnych wersjach), Everyday minerals, czy Amilie. Ta ostatnia firma, choć dużo się o niej nie słyszy, ma naprawdę świetne produkty. Dużo wersji kolorystycznych. Fajne jest też to, że ich podkład w złotym odcieniu ma dużo żółtego pigmentu – to jak na razie pierwsza firma, która ma aż tak żółte podkłady, co mi – osobie, która kilka lat szukała podkładu w idealnym odcieniu, zaczynając niestety od tych drogeryjnych – baaaardzo odpowiada 🙂 Chyba troszeczkę rozjaśniłam, pozdrawiam!

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 17:36

      Alessa, minerały to temat rzeka, można na ich temat napisać kilka postów, ba, założyć osobnego bloga, co uczyniła np. Cathy (moje guru jeśli chodzi o wiedzę mineralną) 🙂 Sama w planach mam wpis o tym, jak nakładam minerały i co warto wiedzieć na początek.
      Jeśli chcesz zacząć to przede wszystkim uzbrój się w cierpliwość. Dobór odcienia czasem może zająć "chwilę". Pierwsza rzecz – oceń czy Twoja cera jest ciepła, chłodna czy neutralna. Ciepła ma tony żółte, widoczne są często przebijające spod skóry zielonkawe lub jasno błękitne żyłki (szczególnie gdy jest bardzo jasna), w chłodnej przeważają tony różowe (osoby o takiej cerze często mają problem z naczynkami), neutralna jest czymś pomiędzy, charakteryzuje się lekką ziemistością, szarością.
      Kiedy już ocenisz tonację wtedy decydujesz o poziomie jasności. Wydaje mi się, że większość Polek to poziom (posłużę się nazwami podkładów Annabelle Minerals) Fair. Możesz więc zamówić 1 próbkę Fair + 1 próbkę ton jaśniejsza Fairest) i 1 próbkę ton ciemniejszą (Light). Myślę, że powinnaś trafić.
      Przykładowo: masz cerę ciepłą, o złotych tonach – zamawiasz Golden Fairest, Golden Fair i Golden Light.

      Co do nakładania, tak w skrócie to ja lubię najbardziej aplikować minerały ruchem stemplującym. Używam do tego pędzli typu flat top (taki jak na zdjęciach wyżej) lub jajeczka BB, ponieważ dają najmocniejsze krycie. Wklepywanie podkładu sprzyja nieścieraniu filtra przeciwsłonecznego.

      Kolejna kwestia to ilość. Minerały nakłada się w niewielkich ilościach, a gdy chcemy uzyskać naprawdę mocne krycie to warto robić to warstwa po warstwie (cieniutko).

      Marrietta, dziękuję za Twój komentarz 🙂 Czuję się jeszcze bardziej zaintrygowana Amilie.

    • Odpowiedz AlessaSusannah 21 marca 2014 o 17:57

      Marrietto, Idalio, bardzo dziękuję za Wasze komentarze. Nie spodziewałam się takiego odzewu. 🙂 Naprawdę rozjasniłyście mi temat, jestem wdzięczna.
      Z określeniem tonacji mam niestety problem, bo na mojej twarzy jest bardzo duzo zaczerwienien, zarówno sladów po wypryskach, jak i naczynek, podrażnień i dopiero powstających zmian. Jestem osobą bardzo bladą, nie opalam się, żartuję ze znajomymi, że mogłabym pozować do atlasu anatomii, bo na całym ciele prześwitują mi bardzo wyraźnie wszelkie żyły i żyłki. 😉
      Jeszcze raz bardzo dziękuję za Wasze wypowiedzi.
      Idalio, w pierwszym komentarzu zapomniałam napisać o nowym wyglądzie bloga. Bardzo mi się podoba, zmiana zdecydowanie na plus. 🙂 O zdjęciach już w komentarzach nie wspominam, nie będę się powtarzała… ;D

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 23 marca 2014 o 19:59

      Alessa, dziękuję 🙂

      Może po prostu zamów trzy najjaśniejsze próbki i ocenisz, która pasuje 🙂

  • Odpowiedz Zielpy 21 marca 2014 o 16:20

    A jak tam współpraca z filtrami?

    • Odpowiedz AlessaSusannah 21 marca 2014 o 16:29

      O właśnie. 🙂 I jakich używasz? Muszę coś kupić i wciąż się nie zdecydowałam…

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 16:35

      Wiedziałam, że o czymś zapomniałam… 😉 Z tymi, które używam współpracuje bez większych zarzutów. Jesienią i zimą nakładam Anthelios AC SPF 30, wiosną i latem matującą emulsję Vichy Capital Soleil SPF 50.

    • Odpowiedz Ebony Luna 21 marca 2014 o 16:42

      Mi na Ziaji matującej mat trzymał do wieczora 🙂 No i podkład nie złaził 😉

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 17:18

      Ebony, z Ziają mam problem – większość kremów tej marki zapycha moją skórę. Boję się próbować…

    • Odpowiedz Ebony Luna 22 marca 2014 o 07:05

      Ja też się bałam, bo po większości filtrów cera była mocno zanieczyszczona, ale tu jest wszystko ok 🙂 Choć skoro u Ciebie problem leży w samej marce, to nie wiem… 🙁 Dla mnie ten filtr mógłby być mniej kleisty, ale i tak nie jest źle, jeszcze za taki pieniądz! Choć w lecie zapewne się u mnie nie sprawdzi [jednak zaopatrzyłam się w filtr Senka]. Za to ciekawi mnie nowość z dodatkiem witaminy c, ale pewnie to już nie dla mnie – mieszańca.

  • Odpowiedz Olga Krysiak 21 marca 2014 o 16:10

    nie miałam okazji go testować, ale po Twojej recenzji muszę go koniecznie nabyć!

  • Odpowiedz Isztarin M 21 marca 2014 o 16:10

    Woow na prawdę ładny…. i super wydajny 😀

  • Odpowiedz Alieneczka 21 marca 2014 o 16:10

    ja używam wersję kryjącą i to zdecydowanie nr 1 😉
    ale matującą też bardzo lubię 😀

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 marca 2014 o 17:15

      Alieneczka, jaką masz cerę? U mnie niestety kryjący bardzo się warzy.

    • Odpowiedz ollga90 23 marca 2014 o 22:27

      ja używam wersji matującej podkładu, ale wraz z różem dostałam próbkę wersji kryjącej i jestem nią oczarowana. Jak skończę podkład matujący bez dwóch zdań przerzucam się na kryjący

  • Odpowiedz Joanna Sobczyk - Pająk 21 marca 2014 o 16:08

    bardzo zaciekawił mnie ten puder, chyba wypróbuję 🙂

  • Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: