Pielęgnacja ciała

3 kroki do pięknej skóry i pielęgnacyjny hit – peelingi kawowe BodyBoom

Intensywne złuszczanie, ujędrnianie i nawilżanie – kumulacja tych trzech słów w jednym zdaniu może znaczyć tylko jedno – zbliża się okres wiosenno – letni, czas bluzek z krótkim rękawem, odkrytych nóg i dekoltów. Czas, gdy krytycznie spoglądamy na ciało owinięte przez kilka miesięcy w ciepłe swetry i rajstopy. Jeśli w trakcie jesieni i zimy sumiennie pielęgnowałyśmy skórę to mamy jedno zmartwienie mniej, jeśli nie – pierwsze dni wiosny mogą być dobrym momentem, żeby pomyśleć o przygotowaniu skóry na wzmożoną ekspozycję.

Ciało na wiosnę BodyBoom olej kokosowy szczotkowanie ciała
W pielęgnacji ciała jestem typową minimalistką – stawiam na jak najmniejszą liczbę kosmetyków i jednocześniej oczekuję maksymalnych efektów w stosunkowo krótkim czasie. O ile jeszcze jakiś czas temu mogłam sobie pozwolić na skomplikowane zabiegi i wcieranie kilku preparatów, o tyle przy małym dziecku takie podejście okazało się najlepszym i czasem jedynym możliwym.

Moje minimum zamyka się w liczbie 3: szczotkowanie ciała na sucho, peeling i olejek lub balsam do ciała.
Szczotkowanie ciała na sucho uważam za metodę genialną w swojej prostocie, przynoszącą zdumiewające efekty pielęgnacyjne i zdrowotne. Uwielbiam ten zabieg i stosuję tak często jak tylko mogę. W tej chwili jednak mam kilkutygodniową przerwę spowodowaną brakiem szczotki. Stara (najpierw szczotka z Rossmanna, potem TBS, a ostatnio no-name z aukcji) jakiś czas temu wylądowała w koszu (zaczęła tracić włos), a ja jestem na etapie szukania nowej, bez udziału włosia zwierzęcego i syntetycznego. Jeśli macie namiary na szczotkę z włosem roślinnym, będę wdzięczna za sygnał!

Ciało na wiosnę BodyBoom olej kokosowy szczotkowanie ciała
Wszystkiego o szczotkowaniu dowiecie się z osobnego wpisu, który serdecznie Wam polecam:

Punktem obowiązkowym mojej obecnej pielęgnacji jest peeling do ciała. Przez łazienkę przewinęło się sporo tego typu kosmetyków, a ja i tak w każdym sklepowym zawsze szukałam podobieństwa do jednego – kawowego z cukrem i olejem, który wielokrotnie sama ukręcałam w kuchni. Mogłabym oczywiście czynić to nadal, ale z lenistwa wolałam wybierać drogeryjne. Gdy dowiedziałam się, że na polskim rynku kosmetycznym pojawił się gotowy peeling kawowy, pomyślałam, że to może być dobre rozwiązanie dla takich osób jak ja – tęskniących za domowymi, bardzo skutecznymi miksturami, ale rozpieszczonych gotowymi kosmetykami. A kiedy marka produkująca go, i tu mowa o BodyBoom, zwróciła się do mnie z propozycją wypróbowania i podzielenia się wrażeniami z używania peelingu, z przyjemnością ją przyjęłam. Pod nieobecność ostrej szczotki peelingi BodyBoom są od pewnego czasu moimi podstawowymi kosmetykami złuszczającymi. Jak wypadają pod prysznicem? Bardzo sprawnie i przy tym pachną tak, że mam ochotę jeść je łyżkami.

Ciało na wiosnę BodyBoom olej kokosowy szczokowanie ciała

Konsystencją przypominają mokry piasek: nakładane na wilgotną skórę łatwo się jej czepiają i tylko niewielka ilość spada do wanny. Masaż nimi jest, tu bez zaskoczenia, bo pamiętam, jak cudowny był ten mój, domowy, bardzo przyjemny. Kto lubi mocne drapanie, w tej roli świetnie sprawdzają się spore drobiny cukru wpierane przez zmieloną kawę i sól jeziorową, ten będzie w niebie. Niewątpliwym atutem jest wspomniany zapach.

Ciało na wiosnę BodyBoom olej kokosowy szczotkowanie ciała

Peelingi Body Boom dostępne są w czterech wariantach – Original – pachnie świeżo parzoną kawą, Truskawka – mnie przypomina zapach truskowkowej gumy Mamba, Grejpfrut – pachnie jak czekoladki z pomarańczowym nadzieniem i Kokos – do złudzenia przypomina baton Bounty. Mnie ślinka cieknie zwłaszcza na dwa ostatnie! Skóra po kilkuminutowym masażu jest nie tylko jedwabiście gładka za sprawą drobin zatopionych w peelingu, ale też dzięki bazie, czyli olejom: arganowemu, z orzechów makadamia i migdałowemu. Świadomość, że to polski produkt napawa dumą i daje nadzieję na kolejne tak udane projekty. Moja pielęgnacja wskoczyła na wyższy poziom przyjemności. 🙂

 Ciało na wiosnę BodyBoom olej kokosowy szczotkowanie ciała

Numerem trzy, po wszystkich zabiegach złuszczających, zawsze jest kosmetyk ujędrniający i nawilżający. Często są to gęste masła (dotąd prym wiodły te od The Body Shop, co może się zmienić, jeśli masła BodyBoom okażą się równie dobre, co peelingi), ale jeszcze częściej oliwki i czyste, roślinne oleje. Moim ulubionym i najbardziej uniwersalnym jest olej kokosowy, obecny w pielęgnacji ciała i włosów, tak często jak w mojej diecie. Jeden słoiczek z ciemnego szkła trzymam w łazienkowej szafce, drugi zaś blisko łóżka, na szafce nocnej i wcieram w całe ciało po wziętym prysznicu. Wprawdzie peelingi Body Boom wystarczająco natłuszczają te obszary skóry, gdzie zostały użyte, ale ja i tak lubię ten efekt wzmocnić dodatkową porcją ulubionego oleju.

Wracając jeszcze na chwilę do peelingów BodyBoom. Chciałabym zaprosić Was na instagram, gdzie możecie wygrać bardzo atrakcyjne zestawy, idealne do domowego SPA. W skład zestawu (a jest ich trzy) wchodzą: piżamka, długie skarpetki i peeling (wersja do wyboru).

A jeśli nie chcecie czekać, zajrzyjcie do sklepu, gdzie z kodem bikinibodyboom wszystkie produkty zostaną dla Was przecenione o 20%.

Wpisy, które mogą Ci się podobać

41 komentarzy

  • Odpowiedz Asia 30 marca 2017 o 14:11

    Jestem posiadaczką ekspresu do kawy i mam w nim pojemnik z fusami po kawie tak więc raz w tygodniu go opróżniam i robię sobie taki fajny peeling.. można dodać do tych fusów odrobinę ulubionego olejku lub witaminy.Gorąco polecam.

  • Odpowiedz patteek 8 maja 2016 o 09:47

    szkoda ze tylko w euro i zł można kupować 🙁

  • Odpowiedz aniaanaa 6 kwietnia 2016 o 15:05

    Słyszałam, że te peelingi są rewelacyjne. Bardzo mi się podoba prowadzenie Twoje bloga 🙂 Pozdrawiam

  • Odpowiedz Blanka Ruiz 4 kwietnia 2016 o 20:04

    Rewelacyjny wpis. Aż chce się od razu zastosować kosmetyk 🙂
    No i zdjęcia są naprawdę piękne, ciepłe i eleganckie.

  • Odpowiedz Asia 1 kwietnia 2016 o 16:28

    Też sama kręciłam kiedyś taki peeling, ale od kiedy mam małą łazienkę już mi się nie chce 😛 Dlatego to super rozwiazanie 🙂

  • Odpowiedz earden 31 marca 2016 o 07:56

    Ciekawa jestem tego pilingu, muszę kupić ten truskawkowy i delektować się już w kwietniu truskawkami:)

  • Odpowiedz Ala Sorocka 30 marca 2016 o 19:34

    Właśnie sobie zamówiłam w jednym ze sklepów. Jestem ich mega ciekawa! PS. Piękne zdjęcia *.*

  • Odpowiedz Aleksandra 30 marca 2016 o 17:41

    Tyle pozytywnych słów naczytałam się u innych dziewczyn, u Ciebie okraszone to tak pięknym zdjęciami, że nie da się ,,przejść” obojętnie obok tych peelingów. W końcu muszę się zdecydować. 😉

  • Odpowiedz Sylwia 30 marca 2016 o 13:41

    Polecam z całego serca tą szczotkę: http://www.bubbleandco.pl/pl/p/Japonska-szczotka-do-pielegnacji-ciala/333#.

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 30 marca 2016 o 17:49

      Dziękuję! Wygląda ciekawie, a jeszcze bardziej inne szczotki z tego sklepu, na przykład, ta z włosiem z kaktusa. I ta rewelacyjna cena. Chyba wiem, którą kupię. 🙂

  • Odpowiedz Agnieszka 29 marca 2016 o 22:28

    Nie miałam pojęcia, że można kupić kawowy peeling. Mnie osobiście nie chce się nigdy go robić, więc skorzystałabym. Kokosowy zapowiada się super 🙂 zastanawiam się tylko czy to opakowanie jest wygodne? Da się je zamknąć?

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 30 marca 2016 o 08:48

      I tak i nie. Łatwo je otworzyć i wbrew pozorom nie brudzi się tak bardzo. Jeśli jednak u góry zbierze się za dużo peelingu to trudno je zasunąć a druga rzecz – jest niestabilne. Duży plus za projekt, jednak moje serce pozostaje przy klasycznych słojach.

  • Odpowiedz Alina 29 marca 2016 o 22:23

    Mam cały słoik oleju i nie wiedziałam, jak go zużyć. Dzięki za inspirację!
    O peelingach słyszałam, ale jeszcze nie miałam. Lecę na insta!

  • Odpowiedz Veneaa 29 marca 2016 o 21:52

    Nie miałam okazji używać 🙂

  • Odpowiedz Minimalna 29 marca 2016 o 20:58

    Mam wersję truskawkową i bardzo lubię ; )

  • Odpowiedz Oriana 29 marca 2016 o 18:22

    A ja mam pytanie o tę szczotkę, której szukasz. Dlaczego dyskwalifikujesz włosie zwierzęce i syntetyczne?

    Pozdrawiam

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 29 marca 2016 o 18:45

      Włosie zwierzęce ze względów etycznych, a syntetyczne ponieważ szczotkę z takim włosiem już miałam i chcę wypróbować coś nowego. Poza tym syntetyczne włosie na początku jest szorstkie i drapie. Mięknie po kilku tygodniach codziennego używania (szybciej, gdy masuje się nią również z użyciem balsamu).

      • Odpowiedz asia 31 marca 2016 o 10:57

        Nie odbierz tego jako hejtu, ale skoro akceptujesz skórę naturalną i jadasz mięso, to względy etyczne mnie dziwią…

        • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 31 marca 2016 o 11:08

          Asia, nie akceptuję skóry naturalnej ani nie jadam mięsa. Skąd masz takie informacje?

          • asia 31 marca 2016 o 11:42

            Wdaje mi się, że jakiś czas temu pisałaś (gdzieś w komentarzach , że nie wróciłaś do diety wegetariańskiej) i chyba wrzucałaś kiedyś zdjęcia skórzanych botków. Ale być może się mylę…

          • Magda • IdaliaStyle.pl 31 marca 2016 o 11:50

            Nie mylisz się, ale to już nieaktualne informacje. 🙂 Skórzane botki to zakup sprzed dwóch lat (o ile dobrze pamiętam to był wpis jesienny z 2014 roku), a co do mięsa to jeszcze na początku roku pojawiało się w mojej diecie (okazjonalnie, dlatego nie mogłam nazwać się wegetarianką). Od stycznia jednak wróciłam do diety wegetariańskiej.

            Jesteś wegetarianką/ weganką?

  • Odpowiedz Idyllaablog 29 marca 2016 o 18:08

    Znam ten ból z małym dzieckiem.Teraz każda minuta jest na wagę złota .Uwielbiam peelingi po nich ciało zawsze czuję się o niebo lepiej

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 29 marca 2016 o 18:43

      Dobrze, że są jeszcze tatusiowie i inne osoby do pomocy, można wtedy poświęcić czas tylko sobie. 🙂

  • Odpowiedz Fatima 29 marca 2016 o 17:13

    Moją koleżanka kupiła truskawkowy i odsypała mi trochę. Obłęd!!!! Te moje domowe kawowe mogą się przy nim schować. Też dodaje olej, ale mój tak nie nawilża. Mam teraz impuls żeby założyć konto na instagram 🙂

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 29 marca 2016 o 18:42

      Truskawkowy ma naprawdę intensywny zapach, ale dobrze, że w miarę naturalny, a nie jak chemiczne olejki.
      Moim faworytem jest natomiast kokosowy, ale to dlatego, że przypomina mój ulubiony baton Bounty <3

  • Odpowiedz Zuza 29 marca 2016 o 17:09

    Jakie cudowne zdjęcia, jak wrócę z pracy to robię sobie kąpiel, tak mnie nimi nastroiłaś 😀
    O peelingach słyszałam z IG i mam ochotę je kupić. Wcześniej oczywiście spróbuję sił w konkursie 🙂

  • Odpowiedz Paula Sypień 29 marca 2016 o 16:36

    Dobra opcja dla leniuchow,czyli wręcz idealna dla mnie. Już jakiś czas tenu słyszałam o tym pilingu. Obecnie stosuje ręcznie robiony jak sobie przypomnę i nie mam lenia- kawa i olej kokosowy.

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 29 marca 2016 o 18:40

      No właśnie, jak nie ma się lenia. 🙂 Ja często mam i wtedy taki peeling jest świetnym rozwiązaniem.

  • Odpowiedz SubiektywnaBlog 29 marca 2016 o 16:24

    fajne są te peelingi. Jedynym minusem kawowych peelingów jest niestety bałagan 🙂

  • Odpowiedz Black&Beige 29 marca 2016 o 16:10

    Jejuniu, jakie to ma piękne opakowanie!

  • Odpowiedz Akasza 29 marca 2016 o 15:37

    Czytałam już o tych peelingach i brzmią rzeczywiście zachęcająco 🙂
    Też używam oleju kokosowego jako balsamu 😀

  • Odpowiedz Magda z bloga Szkic Kobiecości 29 marca 2016 o 15:13

    Musze sprobowac w końcu szczotkowania na sucho. Tyle o nim dobrego słyszałam 🙂
    A o tych peelingach tez czytałam i za każdym razem kuszą na mintishop jak robię zakupy :p

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 29 marca 2016 o 18:35

      I szczotkowanie i peeling polecam. Od Ciebie zależy, co spodoba Ci się bardziej.
      Dla mnie na pewno pierwsza metoda daje bardziej długotrwałe efekty, za to druga jest przyjemniejsza pod względem zapachu czy samego zabiegu. 🙂

  • Odpowiedz Karola 29 marca 2016 o 14:37

    Boskie zdjęcia ! 🙂 Uwielbiam peelingi kawowe 😉

  • Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: