Beauty

Odkrywam nowe kosmetyczne lądy

Miałyście pojęcie, że marka Zepter posiada w swoich szeregach kosmetyki? To, że oferuje akcesoria do domu, sprzęt medyczny, biżuterię, zegarki a nawet suplementy diety, wiedziałam, ale że kosmetyki? Byłam tym faktem równie zaskoczona, co zaintrygowana. Ponieważ lubię odkrywać nowe linie kosmetyczne, w tym przypadku należące do marki świetnie znanej mi od wielu lat, przyjęłam propozycję wypróbowania trzech produktów. Padło na serię Swisso Logical, opartą na aktywnym i najwyższej jakości naturalnym składniku – echinacei, która stymuluje, pobudza aktywność komórek, nawilża, przynosi ukojenie skórze, a także wzmacnia jej naturalne mechanizmy obronne oraz na podserii Swisso Logical, mianowicie Active Spa, zawierającej, między innymi, oligopierwiastki, ekstrakt z kawioru i algi.


Krem matujący Dary Oceanu Swisso Logical Active Spa Ocean Gifts

Lekka oraz odświeżająca struktura wzbogacona o ekstrakty z kawioru, planktonu i alg, nawilża, usuwa toksyny ze skóry oraz regeneruje skórę. Chroni przed negatywnym wpływem stresu, działaniem wolnych rodników oraz zanieczyszczeniem środowiska. Odpowiedni do wszystkich rodzajów skóry.

Krem okazał się kosmetykiem nie tylko przyjemnym w stosowaniu, lecz także skutecznym, jeśli chodzi o działanie. Obok miłego dla nosa morskiego i jednocześnie delikatnego zapachu oraz lekkiej konsystencji, która wchłania się wręcz ekspresowo, zapewnił mojej skórze całkiem niezły poziom nawilżenia (pośrodku składu znajdziemy masło shea i skwalan). Mimo, że generalnie za kremami matującymi nie przepadam, ponieważ dotąd większość po kilku dniach zbyt silnie wysuszała nawet mocno przetłuszczającą się strefę T, to z tym mogłabym zaprzyjaźnić się na dłużej. Matuje, ale robi to w sposób wyważony, taki jak lubię. Pozostawia skórę satynową, miękką, wygładzoną, a nie ściągniętą i suchą, jak niektóre kosmetyki o podobnej nazwie. Ponadto dobrze zgrał się z moim ulubionym podkładem mineralnym. Proszek nie warzył się na nim, nie spływał.

Olejek do demakijażu oczu Swisso Logical Cleanser Eye Make-up Remover Oil

Skutecznie usuwa nawet wodoodporny makijaż z powierzchni powiek i rzęs, nie wysuszając delikatnej skóry wokół oczu. Odżywia i przyspiesza wzrost rzęs.

Wielokrotnie wspominałam na blogu, że podstawowym produktem do zmywania makijażu oczu są u mnie, tak zwane, dwufazówki oraz samodzielne olejki. Nierzadko używam kosmetyków wodoodpornych, które wymagają tłustej bazy, by bez problemu (czyli bez tarcia oczu przez kilka minut), zeszły ze skóry, pozostawiając ją czystą i niepodrażnioną. Olejek Zeptera był zatem dobrym wyborem, jeśli chodzi o moje oczekiwania odnośnie formy kosmetyku. A jak wypadł pod kątem działania? Usuwa makijaż, nawet dość ciężki (maskara, eyeliner, cienie kremowe), w sposób szybki i bez konieczności pocierania wacikiem o powieki. Posiada jednak jeden mankament – za sprawą głównego składnika, czyli płynnej parafiny pozostawia tłustą warstwę i powoduje niezbyt przyjemne uczucie zamglenia oczu, które mnie udaje się usunąć poprzez przetarcie skóry płynem micelarnym lub po prostu poprzez umycie twarzy żelem. Jeśli więc miałabym ocenić jego skuteczność to daję mu mocną piątkę – robi to świetnie. Jednak jako produkt samodzielny nieco kuleje pod kątem komfortu stosowania. Ponieważ nie przepadam za tłustym filmem w okolicach oczu, po demakijażu z użyciem olejku stosuję dodatkowy kosmetyk myjący.

Maskara zwiększająca objętość rzęs Swisso Logical Exxxtra Eyes

Tusz nadający rzęsom idealne wydłużenie, zapewniający im precyzyjne i równomierne pokrycie. Formuła tuszu zawiera również przeciwutleniacze, które zwalczają negatywny efekt działania wolnych rodników, opóźniających wzrost rzęs. Efekt? Rzęsy maksymalnie pogrubione i bardziej gęste. Efekt ekstremalnego pogrubienia i maksymalnej objętości.

Na koniec to, co tygryski lubią najbardziej, czyli kosmetyk kolorowy.:) Producent obiecał wiele, a jak tusz wypadł w praktyce? Okazał się przyzwoitym kosmetykiem, który z jednej strony delikatnie rzęsy pogrubił, lekko wydłużył, odrobinę podkręcił i optycznie zagęścił, a z drugiej zapewnił trwały makijaż na kilka godzin. Nie zauważyłam, by osypywał się czy odbijał, chyba, że niekontrolowanie spłakałam się na mocnym wietrze, którego ostatnio nie brakowało. Ale tak mają przecież wszystkie tusze, które wodoodporne nie są. Jeśli chodzi o komfort używania to jest on na dobrym poziomie. Szczoteczka, prosta, klasyczna, z gęsto rozłożonym włosiem, dość sztywna, z łatwością rozdziela rzęsy i pozwala dotrzeć nawet do tych najmniejszych. Reasumując, maskarę Exxxtra Eyes zaliczam na plus i daję jej miejsce między tuszami – rewelacjami a tymi, o których jak najprędzej chcę zapomnieć.

Poniżej jedna warstwa tuszu:


Czujecie się zainteresowane? Dałybyście szansę kosmetykom marki Zepter?

36 komentarzy

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: