Odkrycia 2015: makijaż
Beauty

Odkrycia 2015: makijaż, paznokcie i koloryzacja włosów

Inaczej niż rok temu, ulubieńców kosmetycznych 2015 postanowiłam wyselekcjonować pod kątem odkryć. W zestawieniu pojawią się więc kosmetyki, które nie umieszczałam się w poprzednich zestawieniach podsumowujących minione dwanaście miesięcy.

Fakt, że wyróżniam wśród ulubieńców nową odsłonę podkładu L’Oreal True Match jest zaskoczeniem dla mnie samej. Jak pewnie wiecie, jestem fanką minerałów i z dystansem podchodzę do drogeryjnych fluidów. Gdy TM wpadł mi w ręce w drugiej połowie 2015, zaczęła się wielka, niespodziewana miłość, od pierwszego nałożenia. Spełnia moje oczekiwania, jeśli chodzi o poziom krycia (korektor jest mi potrzebny tylko do naprawdę mocnych zaczerwienień), lekką, nawilżającą w pierwszym kontakcie formułę, która jest łatwa w rozprowadzeniu pędzlem, gąbką czy nawet palcami, wygładzenie, rozświetlenie (posiada sporo złotego pyłku, widocznego w opakowaniu, niewidocznego gołym okiem na twarzy), trwałość i to jak po zastygnięciu cudownie dopasowuje się do skóry. Cera wygląda w nim na wypielęgnowaną i zdrową. W skrócie – trochę taki Photoshop w butelce. Obecnie używam odcienia 1.N Ivory (bardzo jasny neutralny beż), wcześniej 2.N Vanilla (średni neutralny beż). Pomiędzy tymi dwoma odcieniami jest spora przepaść i to mój jedyny zarzut, jaki mam wobec tego podkładu.

Mocne strony: lekka, płynna konsystencja, dobra pigmentacja, minimum 6-godzinna trwałość, zapewnia wygładzenie i eleganckie rozświetlenie, nadające efekt zdrowej, zadbanej skóry, wygodna, niezacinająca się pompka, wydajny.

A jeśli mowa o kosmetykach mineralnych to odkryciem z tej dziedziny był dla mnie z pewnością puder matujący Pretty Matt Annabelle Minerals. Popełniłam o nim (a  także o wersji rozświetlającej Pretty Glow) osobny wpis, dlatego nie będę się rozwodzić w dzisiejszym zestawieniu. Krótko tylko o zaletach.

Mocne strony: wysoki stopień zmielenia, stanowi dobrą bazę pod podkład, zwęża pory, nie osadza się w załamaniach skóry, jest dość kremowy w swej suchości (brak efektu teatralnej, płaskiej maski).

Miniony rok obfitował w poznawanie nowych marek. Jedną z nich jest wegańska Emani, której korektor HD Concealer skradł na dobre moje serce. Jest przede wszystkim niesamowicie kremowy i napigmentowany. Gęsta, lekko tłustawa konsystencja (przypomina mi słynny azjatycki Salmon Concealer) sprawdziła się u mnie zarówno w kryciu mocnych cieni pod oczami jak i niedoskonałości na twarzy. Przypudrowany Pretty Matt Annabelle Minerals trzyma się, o ile nie zdarzy mi się mechanicznie zetrzeć kosmetyk, dobre 5-6 godzin bez konieczności poprawek.

Mocne strony: bardzo dobrze napigmentowany, kremowa i nawilżająca konsystencja, utrwalony pudrem wykazuje dobrą trwałość, roślinny, pielęgnujący skórę skład: witamina C, olej z awokado, olej z nasion słonecznika, olej rycynowy, ekstrakt z zielonej herbaty.

Odkrycia 2015: makijaż

Przy okazji poszukiwań nowych perfum w Douglas, skusiłam się na zakup miniatury tuszu Estee Lauder Sumptuous Infinite Daring Length + Volume Mascara. Spodobała mi się silikonowa szczoteczka, a zachęciła obietnica spektakularnie wydłużonych rzęsy i niewiarygodnej objętości. Postanowiłam spróbować, zanim wyrzucę na pełnowymiarowe opakowanie 130 zł. Nie zawiodłam się ani trochę: mocno pogrubia, zagęszcza i wydłuża włoski, a spojrzenie nabiera wyrazistości dzięki intensywnej czerni. Tusz nie spływa, nie osypuje się praktycznie do wieczornego demakijażu (który notabene jest bezproblemowy – maskara schodzi w postaci grudek, a nie czarnej plamy wokół oczu), szybko zasycha na rzęsach i nie usztywnia ich przy tym. Szczoteczka, posiadająca dwa rodzaje igiełek, początkowo nabiera za dużo tuszu (ze względu na jego świeżość), ale po tygodniu ilość normuje się i aplikacja jest naprawdę przyjemna i szybka.

Mocne strony: intensywnie czarny kolor tuszu, całodniowa trwałość, pogrubienie, zagęszczenie i wydłużenie rzęs, precyzyjna i łatwa w obsłudze szczoteczka, wydajność (miniatury 2,8 ml używam od połowy listopada).

O ile jeszcze rok temu na moich paznokciach królowały lakiery tradycyjne, o tyle miniony rok należał do lakierów hybrydowych. Moją uwagę przykuł Semilac, który oferuje szeroką gamę kolorystyczną, przede wszystkim w moim ulubionym kremowym wykończeniu. Hybrydy Semilaca to nie tylko intensywny, skoncentrowany kolor, lecz także wysoki połysk i trwałość przez minimum dwa tygodnie.

Mocne strony: nasycony kolor, mocny połysk, odporność na zarysowania i odpryski.

Odkrycia 2015: makijaż

Rzutem na taśmę w zestawieniu pojawia się profesjonalna farba do włosów Evolution of Color Cube 3D Tech Alfaparf. Chcąc zostać blondynką, przerobiłam kilka produktów koloryzacyjnych, ale dopiero po ostatnich doświadczeniach mam wrażenie, że wreszcie trafiłam na odpowiedni kosmetyk. Farba z jednej strony dała mi upragniony kolor chłodnego, beżowego blondu, z drugiej zadbała o kondycję pasm. Po farbowaniu włosy są miękkie w dotyku, błyszczące i ładnie się układają. Nie noszą śladu wysuszenia, nawet, jeśli zaraz po koloryzacji nie nałożyłam maski. Farby użyłam dwa razy: najpierw do przyciemnienia, następnie do ponownego rozjaśnienia (bo jednak w ciemniejszych czuję się źle). W obu przypadkach kolor był/jest świetlisty, nasycony, wielowymiarowy i nie płowieje z czasem.

Mocne strony (oceniam popielatowo – opalizujące blondy 8.21 i 10.21): nasycony, świetlisty kolor zgodny z wzornikiem, gęsta, niespływająca konsystencja (w połączeniu z oksydantem Joanna), bardzo dobra kondycja włosów po farbowaniu.

Jakie były Wasze urodowe odkrycia 2015 roku?

73 komentarze

  • Asia

    Też używam podkładu mineralnego Annabels, jestem bardzo zadowolona.
    Patrzyłam w internecie za korektorem o którym piszesz, czy da się go kupić stacjonarnie w drogerii? Musiałabym koniecznie sprawdzić kolory.

  • mojadrogeria

    ach, ten Semilac…miałam okazję mieć hybrydy z innych firm, niestety po dwóch, trzech (!) dniach były już odpryski…:(
    Muszę się w końcu umówić z koleżanką na Semilaca właśnie, tę ich trwałość powłoki tak wszyscy chwalą…
    Pozdrawiam!

  • Joanna Majdańska

    Zapomniałabym- dodatkową atrakcją po użyciu podkładu L’Oreala było masakryczne wysuszenie twarzy po użyciu go kilka dni z rzędu.

  • Joanna Majdańska

    Ja niestety bardzo nie polubiłam się z podkładem L’Oreal True Match- podchodziłam do niego kilka ładnych razy i za każdym razem robił mi brzydkie plamy i praktycznie spływał mi z twarzy po 1-2 godzinach. U mojej siostry ten podkład nie robił takich cyrków, więc nie była to wina konsystencji kosmetyku. Czytając opinie na temat tego podkładu widzę, że jestem chyba jedną z nielicznych osób, które bardzo się na nim zawiodły.
    Generalnie odkąd używam minerałów, moja twarz „obraziła się” na podkłady płynne- bardzo podobne rzeczy (w mniejszym bądź podobnym nasileniu) dzieją się z innymi. Stosowałam różne kremy do twarzy pod podkład i zawsze jest to samo. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, więc chyba na zawsze pozostanę wierna minerałom ;).

  • Anita B.

    Nowa wersja True Match faktycznie zasługuje na uwagę. W porównaniu ze starą to niebo a ziemia. O ile za fluidami Loreala nie przepadam, ten im się udał.

  • Paula

    Również mam ten podkład z True Match i parę dni temu kupiłam jego nową wersję (wcześniej używałam starej) i muszę przyznać, że w obu jestem zakochana, jednak gdybym miała wybierać wolałabym go w starszej wersji. Moim zdaniem ten podkład bardziej smuży, ale może to tylko złudzenie. Tak czy siak jest to mój dotychczasowy ulubieniec jeśli chodzi o podkłady. Co do hybryd Semilac, również je pokochałam – moja kolekcja liczy już ponad 20 odcieni i mam nadzieję, że za jakiś czas będę miała ich jeszcze więcej. Bardzo ciekawy post! 🙂

    • Magdalena • IdaliaStyle.pl

      Ja jednak wolę tę, bo ma bardziej rozświetlające wykończenie, skóra wygląda w nim zdrowiej.
      Próbowałaś nakładać go innym pędzlem (ew. gąbką)?

      Moja kolekcja też mocno się rozrosła i za chwilę skończą mi się pomysły, który lakier kupić, bo będę miała wszystkie kolory z listy. 🙂

  • Krysia

    Mam porównanie ze starą wersją True Match i jest o niebo lepiej. Ta nowa nie wysusza mi skóry na wiór (mam dojrzałą cerę 35+), a starej zdarzało się nagminnie. Trafiłam też idealnie z odcieniem Vanilla.
    A co odkryłam ostatnio? Chyba tylko ten podkład, a tak poza tym to trzymam się starych wyborów.

  • Kristi

    Bardzo pasuje Ci blond, a ta farba wyszła wyjątkowo ładnie. Sama nigdy nie byłam blondynką i raczej nie będę, ale patrząc na moje koleżanki o dobry, twarzowy kolor wcale nie łatwo.
    Bardzo mnie zaciekawiłaś podkładem TM, jeśli jest tak dobry jak korektor, to na pewno go wypróbuję.
    Moje tegoroczne odkrycie to matowy chłodny bronzer z Kobo (tani i bardzo fajny), podkład Bourjois Healthy Mix (kiedy moja cera jest mniej kapryśna) i żel aloesowy dodawany do maski do włosów 🙂

  • Ada

    A ja trochę w innym temacie.
    Czy masz i możesz polecić jakieś fajne etui na kindla?
    Obudowa mojego zdążyła się już trochę wytrzeć:(
    Czy Twój ma też 6 cali (mój jest kilka lat starszy, więc nie wiem czy coś się nie zmieniło;)
    pozdrawiam

  • Katarzyna Mierzwa

    U mnie ulubieńcy na razie pielęgnacyjni pojawili się wczoraj 🙂 o kolorówce będę dopiero pisać. Hybrydy tez były moim odkryciem w poprzednim roku :), ale bardzo zainteresowałaś mnie tym podkładem L’oreala miałabym wielką ochotę na taki efekt na mojej twarzy :). Jak myślisz nada się do cery tłustej?

  • Milena

    Kupilam ten podkład po ochach i achach na. Youtube i jestem zachwycona. Nie wiem, jak to możliwe, że jest jednocześnie lekki, rozświetlający i tak pięknie kryje. Bałam się, że spłynie po godzinie a tu taka miła niespodzianka. To jedno odkrycie, a drugie to ten różowy tusz Maybelline. Uwielbiam go ♥

  • Yvonelle

    Widziałam ten podkład u Hani Digital, ale chciałam jeszcze poczekać na więcej opinii i chyba mnie przekonałaś. Byłam zaskoczona jak on ładnie wygląda, jak odbija światło. Moja cera jest przemęczona, dlatego szukam fluidów rozświetlających, ale z takim subtelnym glow.
    Moja odkryciowa piątka top to bronzer Bobbi Brown, tusz L’Oreal Feline, pisak do brwi Misslyn, pomadki Maybelline Color Sensationals i pędzle Zoeva.

  • AlessaSusannah

    Szkoda, że nie pokazałaś szczoteczki, jestem ciekawa, jak wygląda. 🙂 Ile kosztuje ta miniatura?
    Moim odkryciem jest Atrederm, krem do cery trądzikowej Cera Plus Solutions, podkład mineralny Ecolore (najjaśniejszy odcień jest idealny dla mnie, a czasami wydaje się nawet zbyt jasny 😉 – trafiło to mi się pierwszy raz w życiu!), maskara 2000 Calorie, balsam Evree do pękającej skóry, krem z filtrem 50 hydrolipidowy z Pharmaceris, maska do włosów kakaowa Ziaja oraz olej kokosowy (na moich wcześniej wysoko a teraz srednioporowatych, suchych z natury włosach blond o dziwo się sprawdza).

    • Magdalena • IdaliaStyle.pl

      Alessa, prawdę mówiąc miałam całą serię zdjęć, ale przez przypadek skasowałam je i musiałam ratować się na szybko tym jednym. Postaram się do końca tygodnia uzupełnić.
      Miniaturę kupiłam za niecałe 40 zł.

      Czy ten krem do cery trądzikowej Cera Plus matuje? Jestem zakochana w tym do cery odwodnionej, ale interesuje mnie też ten drugi.

      Tak jak Ty z Ecolore, ja miałam z Lumiere. To marka amerykańska, którą niestety wycofano jakieś 3 lata temu. Gdy chciałam dobrać odcień, kupiłam 3 najjaśniejsze poziomy. We wszystkich wyglądałam, jakbym obsypała się mąką. 😀

      Ja mam teraz średnio – wysokoporowate (końce to suchoty straszne :D) i kokos też o dziwko daje radę. Może tu chodzi o naturalną porowatość? Mam naturalnie niskoporowate.

      • AlessaSusannah

        Ten krem matuje pięknie i wygładza. Jest niesamowity! Na początku wydaje się, że pozostawi taki błyszczący film (po wyciśnię ciu z tubki wcale nie sprawia wrażenia lekkiego!), ale po dosłownie chwilce (ja go wklepuję po rozsmarowaniu) nie zostaje po nim ślad. Twarz jest jedwabista, miękka i gładka, wygląda bardzo zdrowo. Widać, że nie jest obciążona, ale odżywiona i oddycha. Jestem zachwycona tym kremem. A to, że nie ma gliceryny to moim zdaniem po prostu FENOMENALNE POSUNIĘCIE PRODUCENTA. 🙂 I ta cena-13 zł za takie cudo?! <3

        Ja naturalną skórę mam właśnie taką "mączną", ale wszędzie, na całym ciele przebijają pajączki, naczynka, żyły, do tego mam dużo różowoczerwonofioletowych blizn 🙁 oraz skłonność do zaczerwienień, dlatego na pierwszy rzut oka tej bieli tak nie widać. I gdy wyrównam buzię tym podkładem, to naprawdę wyglądam… trupio. ;D Ale z kolei następny odcień pewnie byłby za ciemny. Przydałoby się umieć posługiwać brązerem, ale takich zdolności (ani produktu xd) nie posiadam.

        • Magdalena • IdaliaStyle.pl

          Alessa, no to w takim razie zamawiam jedną tubkę razem z tym do odwodnionej!

          Hmm, to może ciemny matowy podkład byłby tu rozwiązaniem? Przynajmniej mnie fajnie brązuje się twarz za ciemnymi próbkami minerałów (na przykład, odcieniem Golden Dark z AM).

  • Paula

    Będzie taki post tylko, że z pielęgnacją?
    Moim odkryciem były lakiery Essie. Dorobiłam się w tym roku niezłej kolekcji 🙂

  • Meg

    czy ty testowalas moze kosmetyki Boby Brown? Jestem bardzo ciekawa opini! Ja skusila sie na tusz Smokie eye, jest bardzo fajny! Pani od Boby w Dauglasie powiedziala mi ze te tusze sa nieporownywalne z innymi markami jak Loreal, Meybeline etc. Ale jestem ciekawa twojej opini.
    Druga rzecz, piszesz, ze puder jest dla ciebie baza pod podklad? Ja dopiero zaczynam swoja przygode z makijazem etc i jestem ciekawa wszystkiego. Ja kupilam sobie w Annabelle podklad rozswietlajacy, czy powinnam do tego jeszcze zaczac uzywac pudru?

    • Magdalena • IdaliaStyle.pl

      Meg, miałam przez jakiś czas styczność z długotrwałym podkładem. Bardzo dobry kosmetyk: trwały, o ładnym półmatowym wykończeniu, dobrze się rozcierał, nie tworzył plam, ale jak dla mnie ciut za mało krył i więcej się za nim nie rozglądałam.
      Nie zdziwiłabym się, jeśli tusze byłyby świetne. BB to marka – symbol.

      Tak, puder jako baza, zarówno dla fluidu jak i podkładu mineralnego. Przed nałożeniem przypudrowuję (omiatam) skórę dużym puchatym pędzlem i na to aplikuję resztę kosmetyków: podkład, róż, bronzer, itd. Recenzując jednak brałam pod uwagę to jak podkład zachowuje się bez przypudrowania.

      Jeśli zauważysz, że podkład warzy Ci się, na przykład, w środkowej części twarzy (najczęściej to czoło, nos i broda są najbardziej tłuste) to rozważ przypudrowanie tych obszarów odrobiną pudru. Od biedy nawet skrobia ziemniaczana może okazać się ok, ale ja polecam Ci zaopatrzenie się w typowo kosmetyczny produkt – albo coś w typie pudru matującego Pretty Matt Annabelle Minerals albo coś ze sklepu z półproduktami, np. Prelude Mat, puder bambusowy, puder diamentowy. Po wpisaniu w wyszukiwarkę bez problemu znajdziesz adresy z tymi kosmetykami. 🙂

  • Matyska

    U mnie hybrydy to też numer jeden. Nie lubię malować paznokci, ale lubię mieć pomalowane. Dla mnie to wyjście idealne 🙂 robie manicure co dwa tygodnie i mam spokój.

  • Liliana

    Znam ten tusz i też uważam, że jest rewelacyjny. Wcześniej używałam wersji złotej, Extreme, ale szczoteczka tamtej nie pasowała mi.
    W 2015 odkryłam cudowny podkład Bare Minerals. Świetnie kryje, jest trwały i nie wysusza skóry no i idealnie dobrałam kolor.

  • Mary :)

    Obawiam się trochę testowania nowej wersji TM, bo stara się kompletnie u mnie nie sprawdziła :/ Być może się skuszę na tych większych promocjach -40% 🙂
    Największym odkryciem roku 2015 było znalezienie złotego środka na minerały Annabelle i nareszcie mogę je z przyjemnością nosić, bez obawy ciasta na twarzy 🙂

    • Kristi

      A napisesz coś więcej o tym sposobie na minerały? U mnie czasem trzymają się idealnie, ale zwykle niestety po jakimś czasie robi mi się ciasto (w zasadzie to nie tylko z minerałów).

      • Mary :)

        Zimą nakładam frakcję sojową i przypudrowuję ją pudrem matującym. Wcieram minerały, spryskuję twarz wodą termalną i czekam aż wyschnie. Na koniec jeszcze raz przypudrowuję pudrem matującym (puchatym pędzlem).

        Kiedy jest cieplej to po prostu pomijam krok z frakcją sojową i pudrem pod spód 🙂 Ale uwaga! Nie nakładam żadnego kremu (ew. ekstremalnie lekki, potem i tak delikatnie odciskam nos i jego okolice w ręcznik papierowy, żeby pozbyć się ew sebum ) czy filtra bezpośrednio pod minerały (nawet matującego z Vichy) bo niestety po kilku godzinach mam kluseczki na twarzy :/

        • Magdalena • IdaliaStyle.pl

          Bardzo dobrze wspominam frakcję sojową. Nie mogłam uwierzyć, że coś tak tłustego może zmatowić skórę. Muszę zaopatrzyć się w nią ponownie, bo czasem potrzebuję czegoś naprawdę treściwego na punktowe przesuszenia.
          U mnie kluczową rolę pełni krem. Musi być maksymalnie lekki i nawilżający. Obecnie Cera Plus do skóry odwodnionej to ideał. Proszek trzyma się na nim 4-5 godzin bez poprawek.

      • Wisia02

        U mnie sprawdza się krem nawilżający > zmatowienie mąką ziemniaczaną (wersja budżetowa :D) > podkład. Nie spryskuję potem tonikiem, ani niczym innym, bo idealnie łączy mi się ze skórą. Mimo przetłuszczającej się cery trzyma mat bardzo długo, po 12h nadal się nie świeciłam (no chyba, że tak normalnie, nie pamiętam :D)

        • Kristi

          Fakt, mąką ziemniaczana całkiem fajnie się sprawdza, raz się tak uratowałam przed randką, i całkiem fajnie się sprawdziło, mimo że było gorąco (chodzi o pogodę oczywiście :P)

  • Agni

    Puder Annabelle bardzo mnie kusi, wpisałam go na chciej listę na ten miesiąc.
    A moim największym odkryciem jest żel do skórek Sally Hansen. Mam straszny problem z suchym skórkami i jako jedyny potrafi je zmiękczyć i ułatwić wycięcie.

  • Alicja Krawczyk

    Znam tylko starą wersję True Match i nie wiedziałam, że wprowadzili nową.
    Moim odkryciem w makijażu jest farbka do brwi i pomadki w płynie Bourjois.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: