Inspiracje Lifestyle

Odkrycia i inspiracje lifestylowe: lato 2017

Kolejna edycja odkryć, inspiracji, zachwytów lifestylowych, którymi chciałabym się z Wami podzielić to dwie książki, kwartalnik, pięknie pachnące woski i super funkcjonalna butelka, dzięki której zawsze mam pół litra wody przy sobie, a która… właściwie butelką nie jest. 🙂 Ale po kolei.

Pax Sara Pennypacker

Niewiele jest książek, które zostają w głowie na długo. Pax do takich należy. To piękna, wzruszająca historia przyjaźni chłopca i lisa. I niech nie zmyli Was dobór głównych bohaterów – to nie jest książka wyłącznie dla dzieci. Z pewnością młodsi czytelnicy odkryją w niej szereg wciągających przygód, ale i dla dorosłych niesie ona przesłanie. Zawarte w niej uniwersalne prawdy i wartości, jak miłość, wolność, lojalność, odpowiedzialność, a także wnikliwy obraz świata, wojenne okoliczności i bolesne przeżycia zatrzymają starszego czytelnika przy lekturze na dłużej. Mnie historia, którą nakreśliła Sara Pennypacker Petera i Paxa chwyciła za serce, a piękne ilustracje Jona Klassena tylko dopełniły zachwytu. Gorąco Wam polecam!

P.S. Moja książka pochodzi z księgarni BookMaster.pl. Z kodem IDALIASTYLE (dla pierwszych 50 osób) zrobicie zakupy z 10% zniżką. Poza tym księgarnia jest godna uwagi ze względu na konkurencyjne ceny książek. Koniecznie sprawdźcie, jeśli miałyście zamiar uzupełnić biblioteczkę o nowe pozycje. 🙂

Nowa Jadłonomia Marta Dymek

Jeśli zaglądacie do wpisów lifestylowych, szczególnie tych, gdzie poruszam temat diety, wiecie, jaka sympatią darzę kuchnię roślinną. Czuję się z nią świetnie, lekko, smakuje mi, dzięki niej na nowo odkryłam i polubiłam gotowanie i, co dla mnie bardzo ważne, moja rodzina także. I nie byłoby tej sympatii, gdyby nie Marta Dymek i jej Jadłonomia. Najpierw blog, potem książki (jak dobrze pisać to w liczbie mnogiej, bo książki są już dwie!). Marta swoją pracą uświadamia, że za słowem wegetarianizm czy weganizm nie stoją żadne dziwactwa, kombinacje, niespotykane składniki, przyprawy, jedzenie na okrągło sałaty czy stanie przy garach przez pół dnia. Nowa Jadłonomia zaskakuje. Po okładce spodziewałam się orientu w pełnej krasie: pędów bambusa, tofu (którego swoją drogą nie lubię), egzotycznych owoców, a otrzymałam orient o polskich korzeniach, w przenośni i dosłownie, bo warzywa korzeniowe w nowej odsłonie to prawdziwy rarytas! Wspaniale, że Marta czerpie z niepolskich przepisów i przenosi je na nasze polskie podwórko, z poczciwymi burakami, selerem, pietruszką czy jabłkami. Przepisy są szalenie interesujące, pyszne (pamiętacie moje małe cele na maj – wypróbować przynajmniej trzy przepisy, zrobione √ Pulpeciki wzorowane na tych z Ikea podbiły nasze kubki smakowe!) i proste w wykonaniu. Nie mam czasu, by codziennie gotować kilka godzin, dlatego najbardziej cieszą mnie receptury na obiady na dwa – trzy dni, które mogę każdego dnia podać w innej odsłonie. Książka jest ich pełna i to jest świetne. No i nie mogłabym nie wspomnieć o tym, jak Nowa Jadłonomia jest piękne wydana. Ślinka cieknie od samego oglądania zdjęć!

Przekrój

Po kilku latach na polski rynek czasopism powrócił kultowy Przekrój. Z racji wieku podeszłam do jego zakupu raczej bez oczekiwań, z dystansem, choć jednocześnie ze sporą dozą ciekawości, bo jednak coś o tej gazecie kiedyś słyszałam i czytałam. Trudno jest mi odnieść się do starych wydań i porównywać, dlatego skupię się na tym co tu i teraz. Nowy Przekrój to duże zaskoczenie dla osoby przyzwyczajonej do pewnego układu czasopism, do którego przyzwyczaiły nas dotychczasowe polskie wydania. Począwszy od oryginalnych okładek, gramatury papieru, a nawet jego zapach (lubicie zapach farby drukarskiej? :)), przez dobór artykułów, felietonów, bohaterów numeru (warzywo numeru to dopiero gratka), grafik, zdjęć, kończąc na ogólnym charakterze kwartalnika (każdy numer pojawia się wraz z nową porą roku). Ciekawym zabiegiem jest mieszanie starych treści (przedruków z lat 1945-2000) z nowymi, całość nabiera nowego wymiaru i odniesienia. Czytając Przekrój, nie raz miałam wrażenie, że mimo upływu lat, w niektórych przestrzeniach społeczno – kulturowych niewiele się zmieniło. Co jeszcze? Podoba mi się humorystyczny wydźwięk pisma, brak zadęcia autorów oraz różnorodność i merytoryczność treści. Nie przepadam za wartościowaniem mądry – głupi, ale gdybym miała określić Przekrój jednym, no może dwoma słowami to powiedziałabym, że jest inteligentny i zabawny. To całkiem inna liga, niż czasopisma, które znałam dotąd. Nawet trudno mi porównać go do jakiegokolwiek, jakie są na polskim rynku.

Woski Wood Wick

Wiem, że lato to najmniej odpowiedni czas na palenie wosków i świec, ale niecodziennie pogoda raczy nas upałami. Na przykład, ostatnie dni są mieszanką wiosny i jesieni, deszcz na zmianę ze słońcem. Właśnie w takich momentach lubię posiedzieć przy migoczącym płomieniu z pachnącego kominka. Po kilku latach obcowania z popularnymi woskami Yankee Candle i trochę mniej znanymi Kringle Candle miałam ochotę poznać coś nowego. Padło na Wood Wick. Muszę przyznać, że te woski są bardzo przyjemne. Zaskakują intensywnością zapachu (zwłaszcza te, które nie należą do kategorii słodkich, kwiatowych czy orientalnych), wygodą użytkowania (łatwo odłamać fragment, wosk nie kruszy się, jest lekko tłusty), bezproblemowym opakowaniem (można schować niewykorzystaną część) i w ogóle różnorodnością nut. Mnie ostatnio zachwyca na wskroś zielony Tranquilitea, który pachnie jak zielona herbata z kwiatowo – cytrusowym wsadem, orzeźwiająco, roślinnie, przyjemnie. Ideał na lato, nawet takie bardzo ciepłe. Inny, który polubiłam to Coastal Scent – delikatnie słodki, pudrowy, z nutami morskimi. Zapach wakacji nad morzem. Na uwagę zasługuje także Pure Comfort, wosk zapachem przypominający pranie wyciągnięte z pralki – jest świeży, pudrowy, napowietrzony.

Antybutelka

O tym, że pić wodę należy, nikomu przypominać nie trzeba. Ilość kampanii społecznych, reklam w telewizji oraz artykułów w prasie i w internecie o korzyściach z jej regularnego picia przebija wszystkie inne tematy. Sama nawet popełniłam jakiś czas temu wpis:

Jednym ze sposobów jest zabieranie wody ze sobą, gdziekolwiek się wybieramy. Czy to w specjalnych kubkach, butelkach czy… workach. Przykładem może być antybutelka – lekki bidon wielorazowego użytku, wykonany z grubego plastiku, zakończony korkiem. Pozwala zapakować prawie pół litra wody, a po opróżnieniu daje się zwinąć jak kartka papieru. To świetna sprawa, kiedy nie chcemy nosić zajmujących wiele miejsca opakowań. Antybutelkę można podpisać, myć w zmywarce, mrozić, napełniać dowolnym płynem, gnieść i zwijać, jak tylko nam się podoba. Jest bardzo trwała (mam ją od wielu miesięcy i jest jak nowa), tania (19.90 zł w Rossmannie), funkcjonalna (posiada karabińczyk do przypięcia i sprawdza się w każdych warunkach – w pracy, na wycieczce, na placu zabaw, podczas treningu, możliwości są nieograniczone) i nietoksyczna (wolna od szkodliwego dla dzieci bis-fenolu-A (BPA)). Fantastyczny gadżet!

Czy któreś z wymienionych odkryć również są Wam znane? Co o nich sądzicie? A może wpadło Wam w oko coś nowego? 🙂

Wpisy, które mogą Ci się podobać

20 komentarzy

  • Odpowiedz Hair Witch Project 11 lipca 2017 o 16:57

    Książka zdecydowanie wpadła mi w oko tym bardziej, że postanowiłam przyłożyć się do czytania, co wychodzi mi raz lepiej, raz gorzej 😀

  • Odpowiedz Idyllaablog 10 lipca 2017 o 19:12

    Czatuję na butelkę u siebie i nie mogę jej dostać :(.

  • Odpowiedz earden 10 lipca 2017 o 09:41

    Świetna sprawa ta butelka;)) lubię praktyczne gadżety i mądre rozwiązania, muszę się zaopatrzyć w taka buteleczkę.A na jesienne wieczory na pewno przyda mi się ten wosk Tranquilitea.Jak zawsze przepiękne zdjecia.

  • Odpowiedz Chocolade 9 lipca 2017 o 16:59

    Antybutelkę na pewno zakupię 😀

  • Odpowiedz Motyl 6 lipca 2017 o 23:19

    Paxa czytałam, cudowna książka!

  • Odpowiedz Dress Your Face 6 lipca 2017 o 21:08

    Muszę sobie sprawić taką butelkę 🙂

  • Odpowiedz Nurisha 6 lipca 2017 o 20:58

    Jeju, znowu takie piękne zdjęcia, że chcę mieć miejsca wszystko co pokazujesz ❤ Pierwsza książka wygląda ciekawie, wpisuję na listę wakacyjnych pozycji. Ściskam :*

  • Odpowiedz Monika K-ska 6 lipca 2017 o 20:54

    Super wpis, jak zawsze inspirujące i wartościowe treści. Dzięki za kod, właśnie myślałam nad zamówieniem. Kusi mnie Podręczna, czytałaś może?

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 8 lipca 2017 o 09:29

      Monika, dziękuję! Czytałam, wstrząsająca. Pod wpływem ostatniej popularności serialu myślałam, żeby do niej wrócić, odkurzyć pamięć.

  • Odpowiedz Solei 6 lipca 2017 o 20:52

    Też mam antybutelkę i też sobie ją chwalę. Fajne są też butelki z filtrem do wymiany, wtedy można wlewać wodę z kranu bez obaw o rożne dziwne rzeczy w niej. Niby kranówka jest zdatna do picia, ale dużo zależy od rur. Stare rury niosą ryzyko różnych zanieczyszczeń, dlatego wolę mieć taki filtr. A do mineralek antybutelkę. Mieści mi się w każdej torebce 🙂

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 8 lipca 2017 o 09:30

      Solei, widziałam takie w Rossmannie, ale jeszcze nie miałam. Nadal mam opory przed piciem kranówki, między innymi z powodu, o którym piszesz. Nie wiadomo, co tak naprawdę w tej wodzie pływa.

  • Odpowiedz Agusława 6 lipca 2017 o 20:49

    Nowa Jadłonomia musi być moja. Mam pierwszą książkę Marty i właściwie ostatnio tylko z niej gotuję, jest świetna 🙂

  • Odpowiedz Marti 6 lipca 2017 o 20:47

    Bardzo fajny, inspirujący wpis. Zainteresowałaś mnie Paxem, wydaje się pozycją godną poznania. Przekrój też zapowiada się ciekawie, nie wiedziałam, że wznowili wydanie. Pamiętam, że moi rodzice kupowali tę gazetę.
    Pozdrawiam cieplutko, Marti

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 8 lipca 2017 o 09:32

      Marti, cieszę się, że mogłam Cię zainspirować. Kiedy sięgniesz po którąś z propozycji, daj znać w komentarzu lun meilu, jak wrażenia. 🙂

    Dodaj komentarz