O trwałej kresce z Duraline Inglot

Z marką Inglot doświadczeń mam niewiele. Styczność z ich produktami miałam sporadyczną i do tej pory nie zdecydowałam się na większe zakupy. Postanowiłam jednak zmienić kompletny stan niewiedzy o tych polskich kosmetykach i wydałam w salonie pierwsze pieniądze. Nie zdecydowałam się jednak na polecane cienie do powiek, lecz na nieco mniej popularny Duraline, czyli płyn do utrwalania makijażu.

O Duraline dowiedziałam się z forum Wizażu, później wielokrotnie polecałyście go przy okazji blogowych wpisów na temat eyelinerów. Kreskę lubię i maluję ją niemal codziennie, więc nie mogłam nie spróbować 🙂

Inglot o Duraline: 

Duraline to płyn, który umożliwia aplikację na mokro prasowanych i sypkich cieni do powiek. Podkreśla głębię koloru i przedłuża trwałość makijażu. Może być stosowany również do pudrów prasowanych, pudrów sypkich, brązerów i róży. 

Skład: Isododecane, Bis-vinyl Dimethicone/Dimethicone Copolymer, Capryl Glycol, Phenoxyethanol, Hexylene Glycol. 
Konsystencję Duraline określiłabym jako płynną (choć nie bardzo wodnistą) i jednocześnie nieco tłustą. Jego lekka formuła oraz brak zapachu pozwala na uniwersalne zastosowanie. Zdarzało się, że miksowałam go z różami lub bronzerami, gdy chciałam zmienić postać kosmetyku z sypkiego na kremowy (np. do konturowania na mokro). Najbardziej jednak preferuję go w makijażu oczu, dlatego niemal za każdym razem występuje w roli płynu, z którym łączę cienie do powiek. To spora oszczędność miejsca i pieniędzy. Jeśli miałabym za każdym razem kupować eyeliner w wymarzonym kolorze to musiałabym dokupić osobną szafkę na nie 😉 Poza tym nie zawsze znalezienie właśnie takiego odcienia jest możliwe (wybór kolorystyczny wśród eyelinerów zazwyczaj nie jest zbyt szeroki) a druga sprawa – niektóre kolory noszę na oku bardzo rzadko (np. zielony czy niebieski), więc nie opłaca mi się wydawać pieniędzy na pełnowymiarowy produkt, by użyć go raz czy dwa razy do roku. A cieni, które mogą posłużyć za pigment w szufladce nie brakuje 😉

Jakie jeszcze zastosowanie może mieć Duraline? Można aplikować go jako bazę pod cienie. Parę razy próbowałam, ale ostatecznie nie zostałam przy tym sposobie. Zdecydowanie wolę formuły kremowe. Bardzo przypadła mi do gustu za to inna metoda wykorzystania go, mianowicie do odświeżania podeschniętych eyelinerów, cieni żelowych lub kremowych oraz tuszy do rzęs. Nie jeden kosmetyk uratował od przedwczesnego wylądowania w koszu 🙂

Jak wygląda użycie Duraline w praktyce? Odrobinę płynu aplikuję dołączoną pipetką na wierzch dłoni, a następnie suchym pędzelkiem (nie polecam maczania mokrego włosia w cieniu, zwłaszcza prasowanym, ponieważ utworzy się twarda skorupka, którą trzeba będzie zdrapywać) nabieram odrobinę cienia lub sypkiego pigmentu i mieszam oba składniki, aby powstała kremowa emulsja. I to właściwie wszystko 🙂 Mokrym cieniem maluję kreskę tak, jak kremowym/żelowym eyelinerem (wcześniej zabezpieczam powiekę cienką warstwą bazy lub korektora). Linia wysycha szybko i nie odbija się przez minimum 7 godzin (moje powieki są opadające i przetłuszczające się).

Jedyny minus, jaki zauważyłam w Duraline to lekkie zmatowienie koloru po wyschnięciu, nawet, jeśli używamy cieni metalicznych. Kreska nie jest połyskująca, jak w przypadku niektórych eyelinerów żelowych. 
Na koniec słówko o dostępności i cenie. Duraline kupicie w salonach Inglot oraz przez internet (np. na aukcjach). Stacjonarnie kosztuje 20 zł, online niecałe 10 zł więcej (+ trzeba liczyć koszty przesyłki). Jego pojemność to 9 ml
Jestem ciekawa Waszego zdania na temat Duraline i w ogóle kosmetyków Inglot. Znalazłyście pośród produktów polskiej marki perełki? 🙂

65 Komentarzy

  • Moje doświadczenie z Duraline jest niewielkie, ale polubiłam ten produkt 🙂 bardzo fajny opis wszystkiego 🙂

  • Produkt wygląda bardzo interesująco 🙂 Fajna rzecz właśnie do robienia kresek z cieni do powiek 🙂 Muszę się temu bliżej przyjrzeć 🙂

  • Ciężko jest mi go dobrze połączyć z cieniem – na ogół daję za dużo płynu, a za mało cienia i przez to wychodzi zbyt rozrzedzony – zamiast podbitej pigmentacji mam ją zmniejszoną 😀 Ale nabiorę wprawy 🙂

  • Duraline mam w planach i ciągle dowiaduję się o nowych zastosowaniach 😉

  • Produkt prezentuje się ciekawie. 😉 Tyko czy poradzi sobie z tłustymi powiekami (jako baza pod cienie) ?

  • Dla mnie to niezastąpiony produkt na lato bo lubię o tej porze roku nosić kolorowe kreski. Bez wydawania na nowe eyelinery mogę wymyślać kreski za pomocą wszystkich cieni jakie mam w palecie.
    Wiele razy rozrzedzałam nim nieco "zgluciały" tusz do rzęs.
    Pięknie współpracują z nim inglotowe cienie sypkie ♥

  • Jeśli chodzi o moje doświadczenie to miałam do czynienia z tuszami i eyelinerami.
    Jeśli chodzi o tusz (ze standardową szczoteczką- wydłużający) delikatnie podkreślał rzęsy, ale bez efektu WOW. Moim zdecydowanym faworytem jest z MaxFactora (ten co Twój:) )
    Moją zdecydowaną PEREŁKĄ i HITEM jest eyeliner. Miałam czarny klasyczny za 20 zł- użyłam 2-3 opakowania. Super pigment, pędzelek, trwałość wydawała mi się też ok do póki nie zakupiłam eyelinera w słoiczku w żelu. Wodoodporny, głęboka czerń, wytrzymały (nawet przy moich opadających i przetłuszczających się powiekach). Jedyny minut to czasem troszkę ciężko się nakłada, ale doskonale poradziłby sobie płyn opisywany w poście- a u mnie z powodu braku płynu jego rolę pełni oliwa z oliwek albo płyn 2fazowy (jako płyn nadający idealną konsystencję do aplikacji)
    🙂 pozdrawiam

  • Znam i lubie Duraline, podbija trwalosc doslownie wszystkiego, potrafie nawet odrobine dodac do kotektora, podkladu w awaryjnych sytuacjach, gdy potrzebuje wiekszej trwalosci. A propos trwalosci – uzywala ktoras z Was utrwalaczy makijazu w sprayu? Polecacie?

  • Mam odpowiednik z Kobo 😉 kupiłam kiedyś w promo za 10 zł, głównie ratuję nim inne produkty.

  • Duraline znam od kiedy wszedł do Inglota, nie wiem nawet kiedy 😀 W moim "zaprzyjaźnionym" wtedy Inglocie miały za niego jakąś dodatkową premie i wciskały komu się dało ;)) Ale nie żałuje, że dałam się namówić bo wracam do niego do teraz :))

  • Ja uwielbiam inglot za ich cienie do powiek i lakiery do paznokci. I za tę ogromną bazę kolorów 🙂 Miałaś do czynienia z pędzlami z inglot, bo szykuje mi zakup i nie mogę się zdecydować czy hakuro czy może inglot czy też real technique 🙂

  • Nie słyszałam nigdy o czymś takim 😀 Idalio, powiedz mi proszę dlaczego jak przeglądam Twoje stare posty nie wyświetlają mi się zdjęcia? nie wszystkie oczywiście ale jednak.

  • Bardzo lubię się z tym płynem, ale nie zawsze rano mam czas bawić się w małego chemika! 😉
    Pozdrawiam 😉

  • Nie wiem, czy nie pomylę teraz produktu, ale moja ksometyczka kiedy byłam u niej na praktykach używała go (nazywajac go "Kropelka") do utrwalania manicure 😉 Kiedy paznokcie były juz pomalowane lakierem, kropelkę dawało się na paznokcie, dzięki czemu pięknie błyszczały i ich trwałość byla super przedłużona 😉

  • Noszę się z zamiarem kupienia go, gdyż z moim Color Tatto coś jest chyba nie tak, jest suchy, zbity i ciężko się go aplikuje. Mam nadzieję odratować go tym płynem 🙂

  • Ojej! Jak fajnie, że o nim wspomniałaś! Ostatnio myślałam o tym, że na rynku przydałoby się coś, co pomoże nam samodzielnie tworzenie eyelinerów w dowolnych kolorach! 😉

  • Duraline to moja miłość!! Bardzo niedoceniany kosmetyk! Pisałam o nim dosyć obszerny post jakiś czas temu. Nie chcę spamować, więc jeżeli masz ochotę poczytać co z nim można zrobić i jak ja go używam to po prostu zapraszam! :)))

  • No tak, ja tu szukam wściekle różowego eyelinera, a zapomniałam o istnieniu Duraline – trzeba iść do Inglota 😀

  • lubię sobie czasem kombinować z kreskami w różnych kolorach i zazwyczaj robiłam to takim mało zabawionym eyelinerem, który mieszałam z cieniem, to jednak niełatwy sposób, a o tym Inglotowym cudzie sporo dobrego słyszałam 😉

  • Dzięki, że o nim napisałaś, będę musiała sobie go sprawić :))

  • no właśnie ja nabierałam mokrym pędzelkiem po cieniu i teraz mam w tym miejscu brzydką plamę ;p muszę wypróbować tak jak mówisz, że wykruszyć sobie trochę na rękę i zrobić coś a'la żelowy eyeliner 😉

  • już tyle razy się nad nim zastanawiałam. Często bywam w Inglocie, ale raczej wybieram nowe kolorki cienie. Kreski robię na pędzelki moczone w wodzie termalnej, lub mineralnej i cały dzień się trzymają.

    • Paulina, też dobry sposób, tylko chyba mało trwały? Nie rozmazują się? U mnie niestety szybciej odbije się kreska namalowana przy użyciu wody czy płynu do soczewek niż Duraline.

  • Duraline jest świetny 🙂 czasami używam go jako bazy pod cienie 🙂 i uratował moje żelowe linery z Maybelline

    • Hmmm, ale cienie są chyba bardziej znane? 🙂 Przynajmniej tak mi się wydaje, że o Duraline rzadziej czytam/ słyszę. Może to zależy od stopnia wtajemniczenia w makijaż 😉

  • Duraline towarzyszy mi już na prawdę długo i według mnie to taki must have, aż dziwi mnie, że jest tak rzadko wspominany 🙂
    Z Inglota od siebie polecę nowe pudry do konturowania, matowe pomadki we wkładach, odżywkę do paznokci z jedwabiem i biały rozświetlacz 🙂

    • Nie mam żadnego, bo Rimmela nie używam 😉 Na pewno są jednak lepsze od tych w tradycyjnej, szminkowej formie – dobrze wyglądają, ale przez to, że są w kwadratach do paletki, mają przyjemniejszą konsystencję. Polecam kolor 509 😉

  • Nie umiem malować oczu, nie potrafię określić, jaka kreska by mi pasowała, jakiego cienia gdzie użyć. :O
    Używam jedynie maskary. 😀 20 rok zaczynam a umalować oczu nie umiem… Eh.

    • Alessa, w internecie bodajże są takie poradniki, do jakiego kształtu oka jaka kreska (na YT jest też mnóstwo tutoriali). Nie martw się. Ja maluję oczy eyelinerem od jakichś 8 lat a nadal wychodzą mi krzywe kreski. Tę z pierwszego zdjęcia robiłam z 10 minut… Po prostu trzeba dobrać dla siebie odpowiedni pędzelek, kosmetyk i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Innej rady nie ma 🙂

  • Już od dawna myślałam o zakupieniu go, ale wciąż jakoś nie mogę się zebrać. Nie mam za wielkich potrzeb odnośnie kolorowych kresek, pozostaję przy klasycznej, czarnej kresce. Ale myślę, że taki Duraline zawsze warto mieć, nie wiadomo, kiedy może się przydać 🙂

  • Jakieś dwa lata temu używałam go namiętnie właśnie tylko do robienia kolorowych kresek. Potem mi się znudziło ale myślę sobie, że fajnie by było znów na wakacje się nim pobawić 😉

    Niestety trzeba uważać by nie zabrudzić nim cienia bo skamienieje…

    • I właśnie tak samo mam w eyelinerami czy kredkami – kupiłam kiedyś po kilka kolorów i używałam głównie latem, potem leżały 😉

      Wiem, wiem, pisałam o tym. Sama załatwiłam jeden cień. Dobrze, że nie jeden z ulubionych 🙂

  • Ale super wynalazek. o.O Faktycznie ogromna oszczędność. Kiedyś o nim pomyślę! 🙂

  • Przypomniałaś mi, że muszę kupić bo ciągle zapominam o nowej butelce! 🙂

  • Kolorki fajne. W końcu muszę zakupić ten Duraline na pewno się przyda 😀

  • Też ostatnio chodzi za mną ten produkt. Teraz chyba się na niego skuszę.

  • Kiedyś pytałam się pani pracującej na stoisku Inglota o ten właśnie produkt i była zaskoczona, że takie coś istnieje. Może czas przejść się tam ponownie…

    • Elskerinne, słyszałam i czytałam różne opinie na temat przygotowania ekspedientek w Inglocie. Poza tym sama doświadczyłam nieznajomości kosmetyków, np. gdy kupowałam mamie cienie do paletki (jest ich fanką). Panie nie potrafiły rozróżnić cienia metalicznego od satynowego. Przemilczę też kwestię makijażu prezentowanego zza lady 😉

    • Nigdy nie zapomnę mojej "ulubionej" konsultantki z Spehory (jeszcze za czasów mieszkania w Lublinie) i jej "cudnego" makijażu. Pani po 40-stce, tleniony blond, czarne odrosty, solarna opalenizna, na powiekach połyskujące srebro, a na ustach typowy "barbie pink" obrysowany ciemną konturówką. Nigdy nie mogłam pojąć jak ta Pani może tam pracować i doradzać klientkom.

    • Ja sama pracuje w Inglocie od niedawna, ale wiem, że salony i poziom w nich prezentowany jest różny 😉 U mnie jednak większość dziewczyn to prawdziwe pasjonatki i znają się na rzeczy 🙂

    • Wydaje mi się, że sporo zależy od tego czy stoisko jest firmowe. Widziałam w swojej firmie, że stoiska podlegające bezpośrednio szefostwu miały wyższy standard, były lepiej zaopatrzone, a obsługa lepiej przeszkolona niż na wysepkach działających na zasadzie franczyzy. W tej samej galerii w której pracowałam jest też takie nie-firmowe stoisko Inglota: syf, konsultantka w bluzie, zaczytana w książce albo namiętnie przeglądająca facebooka w telefonie. Dopóki sama o pomoc nie prosiłam, nie interesowało jej NIC. I chyba własnie w takich miejscach nie ma Duraline. Co nie usprawiedliwia niewiedzy, dla mnie dziwnym byłoby nie znać asortymentu firmy w której pracuję, tym bardziej tak popularnej jak Inglot.

    • Ann., w moim mieście tego typu makijaże widywałam w Douglasie, niemal standard przez pewien czas. W Inglocie jednak widać było trochę inny typ złego makijażu. Nie takiej typowej solary a raczej coś na wzór klauna – czarno – pomarańczowe kreski a'la Kleopatra, znikoma ilość podkładu i korektora mimo problemów z cerą, niepodkreślone usta i brwi, wściekle różowe policzki. Nic tam ze sobą nie grało. W pewnej chwili pomyślałam, że może Inglot organizuje jakiś dzień dziecka… Ale gdzie tam, w maju?

      Madame, fajnie, że są takie salony w Polsce. Do Ciebie wybrałabym się z chęcią żeby skompletować paletkę 🙂

      Hedgehog Girl, 'mój' Inglot jest raczej firmowy, bo działa od początków istnienia galerii, nie jest wyspą tylko wbudowanym sklepem, dziewczyny zawsze ubrane na czarno. Szkoda, że taki osoby psują wizerunek firmy. I tak jak mówisz, nie ma usprawiedliwienia. Zatrudniając się, przyjmuję wizję i kierunek marki, dlatego należy się doszkalać i robić wszystko, żeby móc wypełniać obowiązki jak najlepiej.

  • A próbowałaś może nakładać z nim cienie mineralne (sypkie)? Jestem ciekawa, czy sprawdziłby się w tym przypadku 🙂

    • Próbowałam 🙂 Na mokro sprawdza się bardzo dobrze, o ile mamy odpowiedni pędzelek. Mnie najlepiej aplikowało się je syntetycznym płaskim. Przyklejały się i nawet można było je precyzyjnie rozetrzeć po wyschnięciu na złączeniu ze skórą 🙂

  • Kolory eye linerów są przepiękne! Ja również uwielbiam kreski, ale wyglądam na młodziej niż wskazuje wiek i jak pomaluje się bez okazji to wyglądam czasami karykaturalnie 🙂

    • Madame, niestety kreska w przypadku niektórych typów urody bardzo wyostrza rysy. Sama po sobie to wiem. Np. w czarnej, wyciągniętej i ostro zakończonej wyglądam mniej korzystnie niż w delikatnie roztartej i w jaśniejszym kolorze.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.