O pastelowych brzoskwinkach przy kubku kawy :)

W sobotę zbudziło mnie piękne, mocne słońce, które, ku mej wielkiej uciesze, na parę dobrych godzin nie opuszczało południowej strony mieszkania. Leżąc jeszcze pod ciepłą kołderką popatrzyłam na moje bordowe paznokcie z zeszłorocznym lakierem OPI Skyfall i stwierdziłam, że koniecznie muszę zarzucić coś weselszego, jaśniejszego, najlepiej w odcieniu brzoskwini, co wpasuje się w klimat polskiej złotej jesieni. Przypomniałam sobie, że mam w lakierowym pudełku co najmniej trzy ładne brzoskwinkowe egzemplarze, idealnie nadające, by spełnić moją kolorystyczną zachciankę. Wszystkie trzy zdążyłam już przedstawić w pojedynczych wpisach i jednocześnie obiecałam dla Was porównać. Wypełniam więc obietnicę i prezentuję opromienione sobotnim słońcem: 02 Glam Wear Nude od Bell, Pretty in Pink od MaxFaxtor i A Crewed Interest od Essie w towarzystwie uroczego kubka z kotkiem, w którym pijam poranną kawę 🙂

Różnice w między lakierami są niewielkie, ale na tyle zauważalne, że każdy z nich stanowi odrębny egzemplarz odcienia ogólnie nazywanego przeze mnie brzoskwiniowym.
02 Glam Wear Nude od Bell jest najbardziej neutralnym odcieniem z całej trójki. Dostrzegam w nim sporo pigmentu beżowego. Pretty in Pink od MaxFaxtor wyróżnia się poziomem nasycenia i sporą ilością pomarańczowych tonów (wbrew nazwie ;)). A Crewed Interest od Essie jest z kolei najjaśniejszym odcieniem brzoskwini o wyraźnych różowych tonach.
Jeśli chodzi o trwałość lakieru to faworytem jest Essie, który pokryty Good To Go utrzymuje się u mnie do 5 dni, najgorzej pod tym względem wypada MaxFactor, potrafiący na kilku paznokciach odprysnąć na drugi dzień.
Największy komfort malowania zapewnia Bell, który ma nie tylko wygodny pędzelek, ale także dobrą konsystencję. Nie sposób jednak nie wspomnieć, że do pełnego krycia konieczne są w jego przypadku dwie grube lub trzy cienkie warstwy (a i one czasem nie dają rady, gdy posiadamy jasny wolny brzeg paznokcia). Essie, mimo wygodnego, szerokiego aplikatora, zawodzi pod względem formuły lakieru, która jest nieco tępa i powoduje smużenie. A Crewed Interest w buteleczce wydaje się dobrze napigmentowany, jednak w praktyce również wymaga trzech warstw, by zakryć prześwity. Podobna sytuacja ma miejsce z Pretty in Pink (intensywne smużenie i konieczność dwóch grubych lub trzech cienkich warstw).

O lakierach możecie poczytać szczegółowo w osobnych recenzjach:

I jak? macie faworyta? 🙂

56 thoughts on “O pastelowych brzoskwinkach przy kubku kawy :)

  1. W poście o lakierze z Bell narobiłaś mi na niego niezłej ochoty. Jakiś czas temu go kupiłam i od razu znalazł się w moich lakierowych ulubieńcach 🙂 Szkoda tylko, że jest mało trwały 🙁

  2. wszystkie odcienie mi się szalenie podobają, bo brzoskwinki to mój żywioł:) lakiery z Bell uwielbiam za trwałość i prostotę malowania. Essie nie mam jeszcze żadnego, ale kolor Twojego egzemplarza zachwyca!

  3. świetne kolory 🙂 wszystkie
    mogłabym tak jak Ty malować każdy paznokieć na inny kolor, a potem w ciągu dnia zastanawiać się który jest który 😀
    kubek <3

  4. nie umiem wybrać który kolor ładniejszy, wszystkie piękne. Nie pamiętam też, czy pisałam Ci kiedyś, że kocham tu wchodzić nawet dla samych zdjęć. Nawet próbowałam kombinować moją starą cyfrówką z folią aluminiową w roli tła ale mi nie wyszło, jesteś moim mistrzem w dziedzinie blogowe fotografii. Natomiast 'swatche" lakieru na folii, te w kształcie kwadratów – mistrzostwo świata w estetyce! Jesteś samoukiem, czy uczysz się gdzieś fotografii? 🙂

  5. W połączeniu jeden podkreśla urok drugiego 🙂 Podobają mi się wszystkie, jednak ostatecznie wybrałabym Essie, bo mam i wiem, jak pięknie zdobi dłonie 🙂

Dodaj komentarz