O oczyszczającej serii z liśćmi manuka…

…wpis pierwszy i możliwe, że nie ostatni 🙂 Potraktujcie, proszę, dzisiejszy post jako wstęp do ewentualnej recenzji nowej serii oczyszczającej do pielęgnacji cery marki Ziaja

Miesiąc temu, podczas urlopu nad polskim morzem, zauważyłam przy jednej z zatłoczonych ulic firmowy sklep Ziai w formie mobilnego namiotu. Niewątpliwie wyróżniał pośród przesiąkniętych zapachem frytury barów z fast foodem i stanowił miłą odmianę, szczególnie dla entuzjastki kosmetyków. 

Wprawdzie za produktami tej marki nie szaleję (dotąd niewiele z nich sprawdziło się u mnie), lecz widok tak dobrze zaopatrzonego sklepu w kosmetyki, o których wcześniej nie miałam okazji ani czytać ani widzieć, sprawił, że wstąpiłam na chwilę. Pomyślałam: „Czemu nie? Może Ziaja ma jednak w swojej ofercie jakąś kosmetyczną perełkę?”.

Przejrzałam półki (a było co przeglądać!) i wyłowiłam wzrokiem szmaragdowe buteleczki z pompką i atomizerem. Od razu skojarzyłam, że to chyba ta rozreklamowana w blogosferze nowa seria oczyszczająca do pielęgnacji twarzy z liśćmi manuka. Słyszałam o niej, czytałam krótkie wzmianki, ale dopiero nad Bałtykiem pojawiła się możliwość wzięcia w dłoń, przeczytania składów, powąchania.

Po krótkim zapoznaniu się z całą serią zdecydowałam, że kupię trzy kosmetyki: mikrozłuszczający krem na noc z kwasem migdałowym i laktobionowym, głęboko oczyszczającą pastę z glinką i żel peelingujący. Po powrocie do hotelu chodził mi po głowie również krem na dzień i tonik zwężający pory. Ostatecznie jednak wróciłam tylko po ten ostatni. Znając wpływ większości kremów Ziaji na moją cerę i tak sporo zaryzykowałam, kupując ten na noc. 😉

Obawy na szczęście (i mam ogromną nadzieję, że nie zapeszę tymi słowami!) nie sprawdziły się. Krem okazał się przyjemnym w aplikacji gęstym żelem, który po nałożeniu nie szczypie, przyjemnie pachnie i dość szybko się wchłania. Jedyna właściwość, za którą nie przepadam to delikatne uczucie lepkości, jakie kosmetyk pozostawia po sobie. Z moich obserwacji wynika, że przez pierwsze dwa tygodnie stosowania twarz o poranku dość mocno świeciła się. Nadprodukcja sebum pojawiała się także podczas dnia, więc zmuszona byłam częściej sięgać po bibułki matujące i puder bambusowy. Jeśli chodzi o działanie to po miesiącu mogę tylko stwierdzić, że delikatnie wyrównuje koloryt cery, wygładza a pory w strefie T nieco zwęża. Poza tym przyspiesza gojenie drobnych niedoskonałości. Nie zauważyłam natomiast złuszczania.
W składzie kremu znajdziemy, prócz antybakteryjnego ekstraktu z liści manuka, kwas migdałowy w stężeniu 3% oraz glukonian cynku, który wykazuje działanie ściągająco – łagodzące.

O ile krem jedynie polubiłam to za drugim kosmetykiem, a mam na myśli pastę głęboko oczyszczającą, wręcz przepadam! Gęsta, bogata w ostre drobinki i o zwartej konsystencji świetnie trzyma się twarzy. Jest to fakt dla mnie istotny, bo poza zastosowaniem jej jako peelingu, funkcjonuje u mnie w roli maski. Kosmetyk nakładam na 10 min, pamiętając, by podczas zabiegu zwilżać twarz wodą mineralną (podobnie jak w przypadku glinek). Po tym czasie opłukuję skórę wodą, masując jednocześnie, aby zadziałały ostre drobiny. Jak pasta wpływa na moją cerę? Pozostawia ją gładką, miękką, zmatowioną i wyraźnie czystą. Najlepsze efekty uzyskuję stosując kosmetyk dwa razy w tygodniu.

Dość umiarkowane wrażenie wywarły na mnie dwa ostatnie kosmetyki. Ich działanie przeciętne, bez znaczącego wpływu na kondycję mojej cery. Tonik lekko zwęża pory, lecz w ogóle nie nawilża, czuję wręcz lekki dyskomfort, gdy całkowicie się wchłonie. Z kolei żel peelingujący (drobinki są delikatne) subtelnie oczyszcza i punkt dla niego, że nie wysusza.

Planuję zakupy powtórzyć i jestem pewna, że w koszyku wyląduje pasta głęboko oczyszczająca. Uważam, że to najlepszy produkt z tych, które miałam okazję wypróbować.


Wiem, że wiele z Was miało już okazję poznać serię z liśćmi manuka. Jestem ciekawa, co sądzicie o tych kosmetykach, które wywarły na Was największe wrażenie, a które zawiodły? Dajcie znać! 🙂

94 thoughts on “O oczyszczającej serii z liśćmi manuka…

  1. Chyba też ulegnę tej paście 😀 Kusi mnie też żel do mycia twarzy, ale bez drobinek ;P Niedługo będę miała stały dostęp do sklepu stacjonarnego Ziajii i się na nie skusze 😉

  2. Heheh, a ja właśnie zmyłam pastę z twarzy, jest świetna po niczym moja twarz nie wygladała tak czysto jak po niej 🙂 Szczególnie lubię stosować ją wieczorem, a kiedy rano wstaję i patrzę w lustro to moja twarz wygląda tak promiennie, że teraz zamiast podkładu nakładam tylko korektor żeby przykryć niedoskonałości 🙂 Krem złuszczający na noc i.. hm nie wiem czy on działa, czy nie, ale na pewno nie szkodzi, może dzięki temu duetowi on wygląda tak świeżo 🙂

  3. Ja osobiscie polecam olejek z manuka, choć kosztował mnie majątek ,ale było warto. Potrafił wyleczyć wyprysk w ciągu nocy , także rano prawie nie był widoczny 🙂

  4. Tonik był dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem. Skończył mi się hydrolat, a nie chciało mi się zamawiać jednego drobiazgu z bu, więc zaryzykowałam. Stosowałam wcześniej PHA 6%, kwas migdałowy (10%), acne derm, a dopiero ten niepozorny płyn za 7,20 w ciągu miesiąca uporał się z zaskórnikami otwartymi na nosie 😉 Mojej skóry nie wysuszał, nawet lekko nawilżał – jak widać, reakcja na te same kosmetyki może być bardzo różna.
    Myślę jeszcze nad pastą – peeling ultramocny świetnie się u mnie sprawdza, zastanawiam się, czy pasta ma szansę go przebić.

  5. Kiedyś lubiłam ziaję, myślę, że jak za te ceny które oferuje producent to są to naprawdę dobre kosmetyki, niestety moja cera nie reaguje na nie zbyt dobrze:( Na targach ekologicznych dostałam kiedyś próbki kremów Sylveco i jak narazie, jestem zadowolona z ich produktów:) Może ktoś mi poleci jeszcze jakąs inna polską firme, która robi dobre naturalne kosmetyki? Uwielbiam testować naturalne dobroci:)

  6. do tej pory tez należe do kobiet ktore kolo zaji przechodza obojetnie, kilka razy zatrzymalam sie przy pułkach z ich produkatmi ale nic nie przykuło mojej uwagi jest tego tak duzo ze czasem myzle ze moze co za duzo to niezdrowo, ale ta pasta wydaje sie interesujaca…
    >> mój blog <<

  7. Kremy Ziaja wcześniej sprawdzały się u mnie raczej słabo, a ten z serii Liście Manuka na dzień póki co spisuje się bardzo dobrze. Pastę natomiast totalnie uwielbiam za działanie, tak poprawiła stan mojej cery, że momentami aż trudno mi w to uwierzyć. O jej korzystnym wpływie przekonałam się do reszty, kiedy odstawiłam ją na jakieś dwa tygodnie i gorzko tego pożałowałam… Kupiłam nową tubkę i już po kilku użyciach wszystko wraca do porządku.

  8. Z tej serii mam pastę oczyszczającą i krem na noc. Pastę, podobnie jak Ty, stosuję jako peeling i maseczkę. A później kremik. Dla mnie konsystencja fantastyczna. Skóra po takim zabiegu jest milutka w dotyku i czuć, że taki rodzaj dopieszczania jej służy.
    Bardzo fajna recenzja.
    Pozdrawiam Cię. 🙂

  9. Niedawno zaopatrzyłam się właśnie w pastę oczyszczającą i krem na noc z kwasem migdałowym. Używam ich zbyt krótko, żeby cokolwiek powiedzieć, ale pokładam w tych produktach duże nadzieje 🙂

  10. Hej Idalio! 🙂
    Z Ziaji lubię bardzo filtr Ziaja med 50+ 🙂 Jest boski! Innych kosmetyków trochę się boję. Kusisz mnie pastą, ale tak sobie myślę, że na razie wystarczy mi kawa do peelingu.
    Chciałam zapytać o Long4lashes,bo pamiętam, że stosowałaś. Jak długo utrzymał się efekt? Stosujesz nadal to serum? Jestem bardzo ciekawa 🙂

  11. Pasta za mną chodzi odkąd przeczytałam pierwszą pozytywną recenzję o niej, jednak myślę, że moja twarz się z nią może nie polubić, bo nie lubi mocnych zdzieraków ostatnio.. Aczkolwiek coś z tej serii na pewno wypróbuję 🙂

  12. Uwielbiam tą pastę i krem na noc. Bałam się, że krem wysuszy mi skórę ponieważ mam normalną do suchej i rzeczywiście tak było po kilku pierwszych użyciach ale cieszę się, że nie zrezygnowałam i używałam go dalej – ten zestaw jako pierwszy z używanych przeze mnie kosmetyków choć zmniejszył pory 😀

  13. Również moim ulubieńcem jest pasta z ziaji. Krem na dzień i na noc bardzo lubię 🙂 A tonik jak dla mnie jest fajny, nie mam uczucia ściągniętej skóry 🙂
    Świetna jest ta seria 🙂

  14. Byłam w tym tygodniu w sklepie Ziaja z myślą o tej paście i …oczywiście nie było .Pani była autentycznie przerażona , jak ta seria się sprzedaje hehehe

  15. Bardzo sceptycznie podchodzę do kosmetyków Ziaji, nie sprawdzają się u mnie i w żadenj sposób z wyjątkiem żelu pod prysznic, nie jestem w stanie ich zaakceptować. Ale przyznam, że zaciekawiłaś mnie tą pastą ;>

  16. Mam pastę i jestem zadowolona choć idealna też nie jest i jakiegoś wielkiego wow nie ma. Dla mnie porównywalna z maseczkę z tołpy oczyszczającą 4w1. Pasta Ziajowa jest raczej dla mnie jako żel do mycia twarzy z peelingiem. Mimo że nie idealny to bardzo dobry. Miałam również żel do mycia i w porównaniu z pastą to właśnie pasta lepiej się spisuje i jakbym miała kupić ponownie to właśnie pastę. Próbki kremów okazały się nijakie.

  17. Zastanawiam się własnie nad wypróbowaniem pasty i tego kremu.Naczytałam się wiele dobrych opinii na temat tych produktów ale muszę przyznać że jakoś produkty z Ziaji nie działają na moją skórę.Miałam kiedyś trzy produkty do pielęgnacji z serii Ziaja Med i nie sprawdziły się w ogóle więc mam lekkie obawy przed tą nową serią…

  18. Za Ziają nie przepadam, ale ta seria strasznie mnie kusi. Czytałam już o kremach, kusi mnie najbardziej jednak żel do mycia twarzy. Może się skuszę jak pokończę zapasy.

  19. Pasta jest świetna! Mam też krem na noc, ale wstrzymuje się z jego u życiem do jesieni. Tonik też nie najgorszy- u mnie nie ma żadnego dyskomfortu po użyciu i podoba mi się ta forma aplikacji.

  20. Ostatnio mijając stoisku Ziaji gdy byłam na zakupach w galerii, zauważyłam kątem oka właśnie pastę z tej serii. Naczytałam się o niej tak pochwalnych recenzji, że chyba sama wpadła mi do koszyka 😀 Zostałyśmy już chyba przyjaciółkami… Widzimy się każdego wieczoru. Podczas prysznica delikatnie przemywam nią twarz, a w zamian czuję uczucie świeżości i pewność, że płyn micelarny nie pominął żadnego fragmentu twarzy podczas wieczornego demakijażu.

  21. Mój tonik czeka w szufladzie, trochę szkoda że tak słabo działa, myślałam że będzie fajniejszy :). Do kremów z Ziaji mam uprzedzenia jak i Ty, ale u mnie niestety zawsze jest to samo..

  22. mam zamiar przyjrzeć im się bliżej podczas pobytu w Polsce, ale już wiem, że na 99% pasta trafi do mojego koszyka, bo naczytałam się o niej wiele ochów i achów 🙂

  23. W chwili obecnej posiadam: żel peelingujący, krem na dzień i na noc, pastę oraz tonik. Właśnie skończyłam żel do mycia twarzy ale bez drobinek. Cała seria jest dla mnie MEGA, a pasta to już w ogóle cud i miód! 🙂 Po mojej nieciekawej przygodzie z Garnierem (ostatnia notka u mnie), ratuję się właśnie tą serią – wróciłam do niej z podkulonym ogonem po chwilowym romansie 😉 Krem na dzień świetnie się wchłania, a na mojej skórze żaden tak dobrze się nie sprawdzał i zawsze zostawał nieciekawy film… O paście wspominać nie muszę – bo to chyba najlepszy kosmetyk Ziaji, jaki miałam (a było ich duuuuużo – to jedna z moich ukochanych firm). Co do kremu na noc, to również nie zauważyłam złuszczania, co akurat mnie cieszy, ale pozostawia fajne uczucie na twarzy. Ogólnie mówiąc – POLECAM, bo seria na prawdę "robi dobrze"! 😉

  24. Ja jeszcze nie miałam ich okazji używać, ale przymierzam się do zakupy kilku produktów. Blogosfera pęka od recenzji nowej serii Ziaji, dobrze, że większość to pozytywy 🙂

  25. Pastę kocham nad życie, właśnie przed chwilą zmyłam ją z twarzy. Mam też ten żel peelingujący i on służy mi do zwykłego mycia buzi. Jeśli chcę mocniej oczyścić twarz stosuję najpierw żel, a potem nakładam pastę. Na tonik też miałam ochotę, ale teraz jak przeczytałam co o nim napisałaś trochę się waham 🙂
    W sumie cena tych kosmetyków jest śmiesznie niska – myślę, że warto je wypróbować 🙂

  26. Do tej pory nie przepadałam za produktami Ziaja, szczególnie za szaponami plączącymi włosy. Ale skusiłam się wlaśnie na tę serię i jestem bardzo zadowolona. Skorzystałam z promocji 1+1gratis która akurat była w mojej aptece i tak stałam się posiadaczką kremów na dzień z filtrem i na noc z kwasem migdałowym, a także toniku i pasty. Z kremów jestem bardzo zadowolona, nawilżyły skórę, nie przetłuszczając jej, pasta to rewelacja moja buzia już dawno nie była tak gładka, natomiast tonik nic specjalnego, można go sobie podarować 😉 ale najbardziej urzekający jest ten zapach! pozdrawiam

Dodaj komentarz