O niezbędnikach w mojej wakacyjnej kosmetyczce

Lipcowy upał dotarł nareszcie, ku mej uciesze, na polskie wybrzeże. Ponieważ piękna pogoda, gorący piasek, morskie fale i uroki nadmorskich miast nie sprzyjały siedzeniu przed komputerem, odłożyłam na chwilę aktywne blogowanie właśnie na rzecz błogiego wypoczynku. Wykorzystując dłuższą chwilę podczas podróży do kolejnego punktu ma mapie tegorocznych wakacji, dzielę się z Wami moimi niezbędnikami w letniej kosmetyczce.
Moich ulubieńców kolorówkowych doskonale znacie, dlatego o nich bardzo krótko. 

W tym roku, inaczej niż w poprzednim, postawiłam na totalny minimalizm. Podkład mineralny Annabelle Minerals w formule matującej, lśniący róż Lily Lolo Goddess, połyskujący bronzer Lily Lolo Bondi Bronze, wodoodporny tusz do rzęs Maybelline Volum` Express Turbo Boost, mini paletka do brwi Lily Lolo Light (chłodny, szarawy, jasny brąz) oraz metaliczny cień kremowy Maybelline 35 On and On Bronze. Wybrałam kosmetyki sprawdzone, trwałe, o świetlistych (prócz podkładu) wykończeniach. Żaden mnie dotąd nie zawiódł. W ramach minimalizacji postawiłam na chusteczki do demakijażu z Biedronki, które zajmują niewiele miejsca i mogę zabrać je do podręcznej torebki oraz mały płyn dwufazowy, bo czymś tę wodoodporną maskarę zmyć muszę.
Nie będzie dla Was niespodzianką, jeśli napiszę, że podstawą w mojej pielęgnacji twarzy są filtry. I to wyłącznie o bardzo wysokiej ochronie. Stosuję przez większą część roku kosmetyki z kwasami, więc wybór jest w pełni przemyślany. Po zużyciu dwóch opakowań emulsji matującej Vichy Capital Soleil, postanowiłam dać szansę kremom La Roche Posay. Na wakacje zabrałam ze sobą dwie pięćdziesiątki: Anthelios XL Ultra – light i Anthelios XL Anti – shine.
Który jest lepszy? Zdecydowanie fluid Anthelios XL Ultra – light. Nie bieli, szybko się wchłania, pozostawia satynowe wykończenie oraz leciutką konsystencję, nawilża i zapewnia bardzo dobrą bazę dla podkładu mineralnego (w upale bez poprawek wytrzymywał średnio 4-5 godzin. I co najważniejsze – stanowi dobrą ochronę. Cera minimalnie złapała kolor i pojawiło się stadko piegów, lecz ani śladu czerwonych wypieków czy nosa jak u renifera Rudolfa 🙂
Przed pojawieniem się na plaży filtruję także ciało. W planach był krem 30 SPF, ale ostatecznie wybrałam 50. Było to dobre posunięcie, gdyż nawet przy pięćdziesiątce skóra nabrała delikatnego koloru. Gdyby ochrona była mniejsza to prawdopodobnie skończyłabym z poparzeniem. W tym roku podobnie jak w poprzednim kupiłam rossmannowski spray wodoodporny Sun Ozon dla dzieci. Emulsja, gdy nałożymy ją obficie trochę bieli, ale jest też trwała (nie zmywa się przy pierwszym wejściu do wody) i przyjemnie nawilża. Jej konsystencja jest lekka, nieco płynna, a zapach charakterystyczny dla filtrów, lecz szybko znika po aplikacji. Opakowanie posiada pompkę z blokadą przed wypływem kosmetyku. Pryska dośc obfitą mgiełką, dlatego, dla ochrony otoczenia – mebli, ubrań itd. (filtry aplikujemy 20 minut przed wyjściem na słońce) warto najpierw skierować strumień na dłoń.
Fala upałów jest łatwiejsza do zniesienia, gdy mam przy sobie wodę termalną. Ulubioną od dłuższego jest Eau Thermale d’Uriage, której po aplikacji nie trzeba osuszać. Prócz tego, że chłodzi, nawilża, koi przesuszenia i zaczerwienienia. Sprawdza się także jako tonik po zmyciu makijażu lub przed jego nałożeniem. Dzięki temu, że zwęża pory i nawadnia skórę, podkład ma szansę trzymać się dłużej. O wodzie Uriage pisałam jakiś czas temu post.

W kosmetyczce wakacyjnej lubię mieć także lekkie, nawilżające psikadło, które stosuję zamiast balsamu do ciała. Mam skórę normalną, dlatego nie potrzebuję zastępów kremów. Zamiast nich w upalne dni wybieram mgiełkę taką jak np. nawilżająca z aloesem Eau de Soin Végétale Hydratation Moisturizing od Yves Rocher. Kosmetyk ma kilka zalet, ale nie jest też bez wad. Przyjemnie pachnie, nawadnia i ma sprawny aplikator – to na plus. To, co mnie mniej zadowala to delikatna lepkość skóry po wchłonięciu się (wolę ją po kąpieli, przed wyjściem na miasto niż jako nawilżacz na plaży ze względu na piasek) i niska wydajność. 
Gdy słońce praży a my zapomnimy o niezbędnej ochronie, łatwo o poparzenia czy podrażnienia skóry. Wtedy pierwszą pomoc mogą stanowić łagodzące żele, np. aloesowy, zawierający mikroelementy i biopierwiastki na bazie wody z uzdrowiska Rabka. Kosmetyk posiada lekką, galaretowatą konsystencję, ekspresowo się wchłania, nawilża, koi przesuszenia i zaczerwienienia, nie lepi się. Niezbędnikiem w kosmetyczce letniej jest również pianka Panthenol. Nie raz uratowała moją skórę, gdy przesadziłam z kąpielami słonecznymi lub potrzebowałam preparatu łagodzącego otarcia.
Było o filtrach i nawilżaczach, czas na produkty antybakteryjne. Urlop to czas jedzenia głównie poza ośrodkiem, w którym mieszkamy, dlatego w torebce zawsze mam przy sobie żel odkażający skórę bez użycia wody. Na zdjęciu akurat podstawowa, bezwonna wersja Carex, ale do wyboru są także zapachowe. Z pewnością również takich używacie. Ponieważ na wakacjach łatwo o infekcje, w walizce warto mieć profilaktycznie przeciwbakteryjny i przeciwgrzybiczy żel do okolic intymnych. Szkoda psuć sobie urlopu dyskomfortem spowodowanym zakażeniem. W mojej kosmetyczko – apteczce znalazł się ProVag.
Jestem ciekawa Waszych niezbędników letnich. Na co zwracacie szczególną uwagę? Jakie kosmetyki zawsze zabieracie ze sobą na urlop? Podzielcie się konkretnymi nazwami produktów 🙂

Pozdrawiam wakacyjnie! 🙂

Wpisy, które mogą Ci się podobać

29 komentarzy

  • Odpowiedz Lola Krewetkowa 25 lipca 2014 o 21:12

    Ja zdecydowałam się, że zdenkuje wszystkie zapasy podkładów, które mam, a potem (za Twoja namowa;)) decyduje się na minerałki AM. Tyle chwaliłaś ich podkład matujący, że uległam i z całą pewnością się w niego zaopatrzę jak tylko uda mi się wykończyć te wszystkie niedobitki. 😉 Pozdrawiam serdecznie. 🙂

  • Odpowiedz Yasminella 23 lipca 2014 o 17:56

    Ja ostatnio z filtrami jestem nieco na bakier, ale to może dlatego że po stosowaniu jednego z nich na mojej buzi pojawił się ogrom nieprzyjaciół

  • Odpowiedz Adrianna Szymańska 23 lipca 2014 o 06:52

    Pewnie jesteś zadowolona z kosmetyków firmy La Roche Posay :). Ja mam na swojej półce kilka i naprawdę nie wymienię ich na inne :)))

  • Odpowiedz Karolina W 22 lipca 2014 o 16:56

    Moje niezbędniki wyglądają bardzo podobnie 🙂

  • Odpowiedz 9thPrincess 22 lipca 2014 o 16:05

    U mnie filtrem do cery nr 1 jest emulsja matująca Vichy, a do ciała najczęściej używam LRP albo SunOzon. Woda Uriage to także mój must have. Dodatkowo zawsze jak korzystam z basenu czy idę na plażę mam w torebce coś antygrzybicznego do stóp- najczęściej w formie wygodnego sprayu. No i dobry antyperspirant- ja sobie chwalę Vichy, Anti-Perspirant Treatment Effective 7 Days- jest niezawodny.

  • Odpowiedz Lalee 22 lipca 2014 o 14:56

    Moja kosmetyczka na wyjazdy letnie wygląda podobnie do Twojej, dodatkowo zabieram swoją ulubioną lekką mgiełkę i pomadkę z wysokim filtrem do ust. Nie wiem czemu mam takiego świra na punkcie ochrony przeciwsłonecznej ust, nigdy mi się nic z nimi nie stało, ale lepiej dmuchać na zimne 😉

  • Odpowiedz Vena Styl 22 lipca 2014 o 14:00

    Filtr, filtr i jeszcze raz filt zabieram zawsze na słońce, do tego jeszcze dobry krem pod oczy – nanobase mój ulubiony, woda uriage także potrzebna dla ochłody i w zasadzie tyle kosmetycznie. Aczkolwiek na równi z kosmetykami stawiam kapelusz i duże okulary 😉

  • Odpowiedz emila129 22 lipca 2014 o 13:13

    Super pomocny post ! A może zrobiłabyś wpis o tym, jak przechowujesz swoje kosmetyki, lakiery, akcesoria do paznokci itd? Zawsze dla kogoś byłoby to jakąś inspiracją.

  • Odpowiedz little.monster. 22 lipca 2014 o 11:14

    świetne niezbędniki, ja teraz uwiebiam ratunek dla skóry w sprayu Dermedic 😀

  • Odpowiedz KasiaS1980 22 lipca 2014 o 10:59

    W mojej kosmetyczce jest krem z filtrem do twarzy, obecnie to Soraya SPF 25, krem do ciała, również Soraya SPF 50, żel antybakteryjny, chusteczki do demakijażu z Biedronki, krem nawilżający, antyperspirant, krem po opalaniu, choć niestety w ostatni weekend zapomniałam go wziąć i moje ramiona wołają o pomstę. Teraz czaję się na wodę termalną z Avene oraz balsam po opalaniu z Soraya.

  • Odpowiedz Paulina 22 lipca 2014 o 08:56

    Ooo może kupię ten filtr z Sun Ozon, bo wybieram się nad morze i będę szła do Rossmanna po mleczko do opalania 🙂

  • Odpowiedz ona 22 lipca 2014 o 08:47

    Chusteczki antybakteryjne to podstawa, do tego stabilny filtr z Beauty Ever, spray masło kakaowe Ziaja i olej monoi z Eco spa. Reszta przypadkowa 🙂

  • Odpowiedz kreconowlos a 22 lipca 2014 o 07:26

    u mnie też od teraz nie mogłoby zabraknąć wody termalnej z Uriage,uwielbiam to cudo 😀

  • Odpowiedz Natalia Choung 22 lipca 2014 o 05:26

    Nie używasz żadnego filtra/produktu a'la odzywka chroniącą przez promieniami UV włosów? Ja osobiście szukam takiego produktu w miarę w przyzwoitej cenie (do 50zł) wyjeżdzam,pod koniec tego tygodnia wiec zależy mi na odbiorze stacjonarnym. Na rynku teoretycznie trochę tego jest,ale jak przyjdzie co do czego to większość produktów nie jest do tego przeznaczona (proucenci traktują to jako mało znaczący dodatek w opisie). Oczywiście najbardziej chwalone i polecane jest Keraste (seria czerwona),ale to zakup na nie moją kieszeń..Mogłabyś coś polecić,jeśli miałaś kontakt z takimi kosmetykami?

    • Odpowiedz Weronika Wróblewska 22 lipca 2014 o 10:44

      U mnie sprawdza sie odzywka z filtrem firmy phyto. Kosztuje okolo 45zl.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 22 lipca 2014 o 21:58

      Natalia, w tym roku kompletnie zapomniałam o tego typu ochronie. Miałam ze sobą podstawowy zestaw: odżywka, szampon i jedwab do włosów. Nosiłam kapelusz, więc mam nadzieję, że nieco zminimalizowałam zniszczenia od słońca.

  • Odpowiedz angelikaa172 22 lipca 2014 o 05:26

    ciekawe te produkty, ja mam zawsze przy sobie wodę termalna..

  • Odpowiedz Mary :) 21 lipca 2014 o 20:06

    Akurat ten żel aloesowy jest moim ulubieńcem 🙂 Używam go od ponad roku, ale dopiero teraz nie wyobrażam sobie bez niego mojej kosmetyczki 😀 Absolutny must have na cały rok.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 22 lipca 2014 o 00:21

      Mary, u mnie zawitał dopiero w tym roku i czuję, że zostanie na dłużej. Bałam się, że będzie się kleił, ale na szczęście nic takiego się nie dzieje 🙂

  • Odpowiedz Hushaaabye. 21 lipca 2014 o 19:52

    Zaciekawił mnie produkt Sun Ozon, chętnie bym przetestowała. Carex jest zawsze u mnie w torebce natomiast ten żel do okolic intymnych to fantastyczna sprawa np. na plaży, gdy po wyjściu z wody należałoby się odświeżyć 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 22 lipca 2014 o 00:19

      Hushaaabye, czytałam, że filtry i samoopalacze Sun Ozon są godne uwagi. Spray okazał się dobry, dlatego mam ochotę wypróbować resztę polecanych kosmetyków 🙂

  • Odpowiedz Daisy K 21 lipca 2014 o 19:30

    Świetne zaopatrzenie na wakacje. Ze sobą też mam filtry i mgiełki różnego rodzaju. 🙂

  • Odpowiedz Magda Lena 21 lipca 2014 o 19:12

    Dużo wilgotnych chusteczek i suchy szampon Batiste jeśli podróż jest daleka:) ehhh studenckie wakacje i te podróże autokarem po 24 godziny minimum ;)… Pozdrawiam i udanego wypoczynku 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 22 lipca 2014 o 00:17

      Wilgotne chusteczki również mam zawsze przy sobie, a z szamponów suchych zrezygnowałam, bo przy braniu prysznicu dwa razy dziennie były mi zbędne 🙂

  • Odpowiedz Antymionka 21 lipca 2014 o 19:06

    Ja na moim blogu zamieściłam post o tym co zabieram ze sobą, jest tego zdecydowanie więcej :D. Ale jechałam dość daleko na kilka dni, potrzebowałam tych rzeczy. Także dbam o 'filtrowanie' mojej skóry, mam bardzo jasną karnację, kilka znamion, łatwo u mnie o bardzo ostre poparzenia. Wodę termalną Uriage mam i cenię, ale jestem jeszcze w czasie testów ;).

  • Odpowiedz Dominika 21 lipca 2014 o 19:03

    Chyba się pokuszę o podkład Annabelle bo szczerze powiedziwszy czytam o nim pierwszy raz:)

  • Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: