Nowości ostatnich tygodni – włosy, makijaż, pielęgnacja, paznokcie

Dawno nie dzieliłam się z Wami nowościami kosmetycznymi. Nazbierało się w ostatnim czasie kilka szczególnie ciekawych rzeczy, o których warto wspomnieć. Część z nich miałam okazję już wypróbować, część to prawdziwe świeżaki. Zapraszam na prezentację i pierwsze wrażenia. Przewrotnie zacznę od końcówki tytułu, czyli paznokci.

Paznokcie

W tej kategorii króluje ostatnio manicure hybrydowy. Trochę z ciekawości – nie mogłam przejść obojętnie obok informacji, że kolor trzyma się minimum dwa tygodnie, a trochę z lenistwa – moje paznokcie rosną ostatnio w tempie ekspresowym, ale niestety płytka znów niemiłosiernie zaczęła się łamać i rozdwajać. Najpierw spróbowałam China Glaze Gelaze – marka znana, profesjonalna, więc i po hybrydach spodziewałam się rewelacyjnej jakości. Niestety. Lakiery, mimo przepięknych kolorów, są, delikatnie mówiąc, kiepskie. Zrażona CG odeszłam od pomysłu na hybrydy i wróciłam do ulubionych Essie, które na zadbanych paznokciach mogłam nosić nawet tydzień. Jednak przy obecnych problemach z płytką lakier potrafił odprysnąć nawet na drugi dzień. 

Poirytowana nieestetycznym manicure zrobiłam research w internecie i dowiedziałam się, że warto dać szansę hybrydom Semilac. Najpierw pojawił się bezpieczny, mleczny beż Biscuit (kultowy wśród fanek lakierów tej marki), później pastelowy róż Pink Peach Milk i brzoskwinia Peach Milk. Myślałam, że jestem kolorystycznie zaspokojona do czasu, gdy dojrzałam soczystą, ultrakobiecą fuksję Mardi Gras (pokazałam ją dziś na instagramieFB), następnie nową kolekcję Coffee & Muffin (Frappe i Creamy  Muffin). Najświeższym nabytkiem jest elegancka czerwień w odcieniu wina Classic Wine. Przyznam szczerze, że na tę chwilę nie wyobrażam sobie powrotu do tradycyjnych lakierów. Zwłaszcza, że wkrótce zostanę mamą (z ogromną chęcią bycia nadal kobietą zadbaną) i nie będę miała czasu, by zmieniać kolor paznokci co dwa dni. 

Pielęgnacja

Pod kątem pielęgnacji dzieje się ostatnio sporo, gdyż w kosmetyczce pojawiła się całkiem niezła gromadka nowości. Część z nich miałam okazję już wypróbować, część jest dosłownie sprzed kilku dni. Pełne recenzje będą ukazywały się stopniowo.

Na pierwszy ogień dwie witaminowe serie The Body Shop. Pierwsza, z witaminą C (a dokładnie z Tetraizopalmitynianem askorbylu, czyli stabilną pochodną tej witaminy), jest ze mną już od pewnego czasu, dlatego miałam okazję podjąć się pierwszych testów. Posiadam rozświetlający krem oraz skoncentrowany żel. Krem posiada konsystencję przypominającą gładki, kremowy kisiel. Wchłania się ekspresowo, pozostawia skórę przyjemnie napiętą, lekko rozpromienioną i nawodnioną przez kilka godzin. Nie jest jednak mistrzem nawilżenia. Wydaje mi się, że cerom suchym może niewystarczyć, aczkolwiek mogę być w błędzie. Drugi kosmetyk z serii Vitamin C to Instant Glow Enhancer, który wg producenta ma być połączeniem kosmetyku pielęgnacyjnego i kolorowego (za sprawą pomarańczowego pigmentu). Dla mnie to produkt-widmo. Nie robi właściwie nic szczególnego. Ani nie wyrównuje kolorytu ani nie nawilża. Jak się dłużej zastanowię to mogę jedynie powiedzieć, że delikatnie wygładza (podobnie jak bazy pod makijaż, ale dziesięć razy słabiej). Szkoda, bo oczekiwałam rozświetlenia i efektu wow.

O drugiej serii, mianowicie Vitamin E, napiszę niewiele, ponieważ dopiero się z nią zapoznaję i zanim pokończę obecne kosmetyki, trochę minie. Ale przechodząc do rzeczy. W jej skład wchodzi, między innymi, rewitalizujący sztyft pod oczy i serum olejowe, oba w uroczych różowych ubrankach z flagą brytyjską, nawiązujących do Dnia Matki (TBS chce tym zabiegiem uhonorować Brytyjską Królową Matkę). Mimo, że sera uwielbiam to najbardziej jestem zaintrygowana pierwszym produktem. Trudno mi nawet opisać, jaka to formuła, ale spróbuję. Z pozoru twardy sztyft, w rzeczywistości jednak śliski, lekko mokry, pozostawiający na skórze smużkę zimnego, żelowego produktu, który nawilża, subtelnie chłodzi i jednocześnie rozświetla okolice oczu. Zapowiada się nieźle. Serum natomiast zdążyłam tylko powąchać i wypróbować na kawałku policzka. Jest bezbarwne, pachnie dość intensywnie kwiatami i posiada postać szybko wchłaniającego się, suchego olejku. Lubię takie formuły w wieczornej pielęgnacji.

Ostatnim stosunkowo nowym nabytkiem jest przeciwzmarszczkowe Sérum Végétal Yves Rocher. Stosuję je wprawdzie od niedawna, ale już mogę co nieco o nim napisać. Kosmetyk posiada lekką, bardzo dobrze wchłaniającą się, kremowo – żelową postać i delikatny, kwiatowy zapach. Pozostawia skórę odczuwalnie nawilżoną, napiętą i o ładnym kolorycie. Sprawdził się u mnie zarówno jako produkt do stosowania na noc, jak i pod makijaż. Kolejny raz przekonałam się, że YR oferuje porządne, warte inwestycji sera. Rewelacyjnie wspominam chociażby te z serii Elixir 7.9 [recenzja kremu, serum i rolki pod oczy], którego zużyłam dwa opakowania. Czuję, że Sérum Végétal Wrinkles & Firmness dołączy do klubu ulubionych.

Makijaż

Promocje w Rossmannie miały sprawić, że kosmetyczka makijażowa wzbogaci się o znacznie więcej produktów z, tak zwanej, kolorówki. Nie miałam jednak szczęścia do nieotwartych opakowań, niewymazanych szminek i kredek czy w ogóle do zapełnionych szaf. Zakupy były więc minimalistyczne. W koszyku wylądowała, między innymi, kremowa, genialnie napigmentowana pomadka z serii Rouge Edition Bourjois. Wybrałam zgaszony różowy beż 04 Rose Tweed, który jest ładniejszym odcieniem mojego naturalnego koloru ust. To tak naprawdę nowość nie-nowość, ponieważ już ten odcień miałam, ale przez moją nieuwagę zniszczyłam (pomadka leżała na mocnym słońcu i sztyft po prostu się stopił). Uważam, że to jedna z lepszych szminek z tej półki cenowej, dlatego jest warta ponownego wspomnienia.


Kolejny kosmetyk to zaskoczenie dla mnie samej. Nie sądziłam, że będę tak zadowolona z drogeryjnego podkładu. Jakie są pozytywne cechy Lasting Finish 25H Nude? Jest przede wszystkim nawilżający, nie zapycha porów i posiada jasny beżowy odcień (100 Ivory), który na twarzy nie ciemnieje. Nie kryje wprawdzie mocno, ale w moim odczuciu nie jest to jego wada, bo ostatnio polubiłam lekkie formuły w typie rozświetlającego Teint Ideal Vichy [recenzja]. Z odrobiną pudru matującego w strefie T tworzy przyjemny duet sprawdzający się w codziennym makijażu.

A jeśli wyraźnie brakuje mojemu podkładowi trwałości, na przykład, gdy pogoda jest szczególnie niekorzystna, sięgam po bazę. Nowością w tej kategorii jest Wonderblur The Body Shop. Formułą przypomina większość tego typu kosmetyków – posiada zwartą, żelową formułę o silikonowym, matowym wykończeniu. I byłaby świetna, gdyby nie to, że przeznaczona jest chyba dla cer idealnych. Wygładza tylko obszary skóry niedotkniętych problemami, typu pory – kratery. Nie zwęża ich, wręcz przeciwnie. Po jej nałożeniu podkład nieładnie osadza się w okolicach nosa i między brwiami, wygląda jakby się zwarzył. Nie jestem z niej zadowolona.

Last but not least, czyli puder w kompakcie Flawless Skin Powder Zéro Défaut Yves Rocher, mój w odcieniu Beige Moyen. Jaśniutki, miałki, bardzo mocno sprasowany i wyraźnie wygładzający pory. To taki mój torebkowy kosmetyk obowiązkowy, który ratuje mnie, gdy pojawia się pierwszy połysk w strefie T. Poza wysoką jakością samego pudru, na pochwałę zasługuje porządne opakowanie z dużym lusterkiem i miękki pędzelek.

Włosy

Wśród nowości włosowych wybrałam jedynie dwa, ale za to dwa najciekawsze. Pierwszy to delikatnie myjący, pozbawiony silikonów oraz SLS i SLES szampon w kremie Low ShamPoo Yves Rocher. Prawdziwy delikates, który powinien przypaść do gustu wrażliwym głowom i przesuszonym włosom. Kosmetyk zaskakuje konsystencją, która jest bardzo gęsta i w kontakcie z wodą nie pieni się. Szczerze mówiąc, gdy sięgnęłam po niego pierwszy raz, miałam wrażenie, że myję włosy odżywką. Obawiałam się też, że brak piany będzie równy niedomyciu. Myliłam się jednak mocno. Szampon myje i robi to przyzwoicie. Skóra jest odczuwalnie oczyszczona a do tego nawilżona. Podobnie włosy – wprawdzie ich objętość i połysk nie są szałowe, ale fryzura zachwyca miękkością i wygładzeniem.

Na koniec najnowszy model szczotki Tangle Teezer – Blow Styling. Tym razem TT zaskakuje wygodną rączką (nareszcie!) i materiałem, z jakiego jest wykonana. Plastik – zarówno trzonek, nasada jak i igiełki – jest naprawdę twardy. Ale to dobrze, bo jej przeznaczenie jest szersze niż szczotek z podstawowej serii. Blow Styling ma nie tylko rozczesywać, co na marginesie robi świetnie, lecz także pomóc w modelowaniu. Dzięki zastosowaniu twardego materiału i prostokątnemu kształtowi pozwala naciągnąć włosy tak, by podczas suszenia jednocześnie pasma prostować. Można więc powiedzieć, że szczotka działa trochę jak prostownica. Co jeszcze zauważyłam podczas tych kilku dni codziennego stosowania? Że świetnie włosy wygładza, zapobiega puszeniu i pomaga unieść je u nasady. Istnieje spora szansa, że stylizowanie fryzury w końcu zacznie mi wychodzić.

Zaciekawiłam Was czymś szczególnie? 🙂

Wpisy, które mogą Ci się podobać

82 komentarze

  • Odpowiedz Anonimowy 17 sierpnia 2015 o 09:55

    Uwielbiam Mardi Gras od Semilac! Moje zaspokojenie kolorystyczne chyba nigdy nie będzie miało miejsca przynajmniej do czasu, aż Semilac nie przestanie wypuszczać tych obłednych kolorów i będę miała większość z nich… 😀

  • Odpowiedz Anonimowy 8 lipca 2015 o 11:49

    ja też przepadłam, jak użyłam po raz pierwszy semilaców, tradycyjne lakiery mogą już dla mnie nie istnieć 😉 mardi gras ma piękny odcień, często nim maluje i wciąż bardzo mi się podoba 😛

  • Odpowiedz Anonimowy 20 czerwca 2015 o 15:42

    Hej a jakiej lampy używasz do hybryd? LED UV?

  • Odpowiedz Anita G 24 maja 2015 o 12:27

    Kupiłaś szampon w kremie Low ShamPoo Yves Rocher w sklepie stacjonarnym?

  • Odpowiedz Hair Casual 23 maja 2015 o 16:19

    Muszę mieć TT Blow Styling. <3333333
    Ile kosztuje Low ShamPoo od Yves Rocher?

  • Odpowiedz Hair Casual 23 maja 2015 o 16:19

    Muszę mieć TT Blow Styling. <3333333
    Ile kosztuje Low ShamPoo od Yves Rocher?

  • Odpowiedz JuicyBeige 22 maja 2015 o 18:16

    Ta seria z witaminą C na początku mnie zaintrygowała jak się pojawiła, ale jakoś entuzjazm osłabł. Natomiast tą szczotkę muszę mieć 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 22 maja 2015 o 21:50

      Kamila, jeśli miałabym Ci już coś z tej serii polecić to tylko krem. Może dorwij saszetkę w TBS i sprawdź, czy będzie Ci pasował.:)

  • Odpowiedz Panna-Kokosowa 22 maja 2015 o 17:53

    Cudne zakupy.. Zwłaszcza te Semilaci…zachwycające kolory!
    PS. Pisałaś niedawno że używasz w ciąży balsamu Sylveco. Miałaś na myśli ten kojący? W sumie chyba oba są bezpieczne w ciąży?

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 22 maja 2015 o 21:48

      Tak, kojący, o zapachu mięty 🙂 Myślę, że jest bezpieczny. Same naturalne produkty. Mnie nie uczulił. Ostatnio jednak jestem fanką olejków. Nakładam je po kąpieli na mokrą skórę. Najbardziej lubię Babydream dla mam i Wellness&Spa (też z Rossmanna).

      Z ciekawostek powiem Ci, że na szkole rodzenia prowadząca poradziła mi ostatnio, żeby już teraz wypróbować na sobie linie zapachowe, które mamy zamiar stosować na dziecku, bo najczęściej pierwsze uczulenia pojawiają się właśnie u matki. Ja mam zamiar używać Babydream właśnie.:) Sylveco też wypuściło serię dziecięcą, ale chyba zrezygnuję, bo jednak cenowo wychodzi mniej korzystnie.

    • Odpowiedz Panna-Kokosowa 24 maja 2015 o 10:33

      Poszukam tego olejku Wellness&Spa bo mnie nim zainteresowałaś. w ogóle nie kojarzę tych kosmetyków w swoim Rossmannie. Serii dla mam z Babydream używam już jakiś czas i jestem bardzo zadowolona. Też oglądałam tą serię dziecięcą Sylveco i mnie zaciekawiła, być może coś z niej wypróbuję. Dziecięcy Babydream z Rossmanna też lubię, od kilku lat niezmiennie używam ich szamponu, do tej pory nie znalazłam równie fajnego w podobnie niskiej cenie, poza nim chyba tylko płynu 2w1 używałam z tej serii i oliwki o ile dobrze pamiętam. Ostatnio skusiłam się na szampon Hipp, ale kosztuje prawie trzy razy tyle..

  • Odpowiedz Una | Hedonizm i Eskapizm 22 maja 2015 o 10:24

    Piękne zdjęcia i ciekawe nowości!

    Właśnie też szukam czegoś z witaminą C. 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 22 maja 2015 o 21:42

      Una, dziękuję 🙂
      Jeśli lubisz żelowe formuły to możesz rozejrzeć się za tym kremem.
      Dobre opinie zbiera też serum z wit. C z Biochemii Urody i Flavo – C.

  • Odpowiedz Angie 21 maja 2015 o 20:04

    Ile dobroci <3

  • Odpowiedz little.monster. 21 maja 2015 o 19:35

    semilaczki <3

  • Odpowiedz strī-linga 21 maja 2015 o 18:45

    tyle ekscytujących nowości! aż się miło patrzy na ten post 😀

  • Odpowiedz Nie-codzienna 21 maja 2015 o 18:28

    O proszę, o takiej wersji Tangle Teezer jeszcze nie słyszałam 🙂 Mam tą standardową i jestem z niej bardzo zadowolona :).

  • Odpowiedz Kamyczek 21 maja 2015 o 18:08

    Też mam nowy podkład Rimmel i jestem zadowolona 🙂 Mam najjaśniejszy odcień 🙂

  • Odpowiedz Aparatka 21 maja 2015 o 18:01

    Tej bazy z TBS będę unikać! 🙂

  • Odpowiedz Kosmetycznie nawiedzona 21 maja 2015 o 17:51

    Dużo nowinek, czekamy na szersze recenzje 🙂

  • Odpowiedz pannajoanna 21 maja 2015 o 17:00

    Szczotka będzie moja!:)
    Co do reszty nowości – ja się zaprzyjaźniam z Semilaciem, wczoraj po raz pierwszy nałożyłam Harda i jestem zachwycona, udało mi się bez większych problemów przedłużyć paznokcie 😀 Na razie kolorowych hybryd nie zamawiałam, bo mam spory zapas nowych niewypróbowanych lakierów, ale ten Mardi Gras mnie kusi 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 maja 2015 o 21:14

      Widziałam, widziałam, wyglądają bardzo naturalnie <3 Jeśli złamię (odpukać!) paznokcia to też kupię Harda 🙂

  • Odpowiedz Justyna 21 maja 2015 o 15:58

    Mam nadzieję, że i ja w końcu przekonam się do hybryd…
    Poza tym moje gratulacje 🙂

  • Odpowiedz Kasia Szewczyk 21 maja 2015 o 15:29

    Sporo tych nowości się nazbierało ;]

  • Odpowiedz Złota Orchidea 21 maja 2015 o 15:02

    Myślę właśnie czy nie zamówić tych hybryd, mam z PB ale odpryskują i odchodzą a wcale nie są tanie 🙁

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 maja 2015 o 16:21

      PB? Ponoć Semilac ma najlepsze hybrydy na rynku (a na pewno bazę i top). Jestem gotowa podpisać się pod tym, choć miałam do czynienia tylko z trzema markami tego typu lakierów (w tym profesjonalną i drogą China Glaze).

  • Odpowiedz Basia 21 maja 2015 o 14:54

    Również uwielbiam hybrydy Semilac i na razie też nie wyobrażam sobie powrotu do klasycznych lakierów 🙂 A na widok tej szczotki dostałam absolutnego ślinotoku, uwielbiam TT, ale strasznie niewygodnie mi się nim czesze. Potem kupiłam DTangler, ale okazał się badziewiem, a następnie D-Meli-Melo, który jest porządny, ale kompletnie inny od TT. W końcu mogę porzucić te wszystkie półśrodki i zainwestować w coś, z czego (prawdopodobnie) będę naprawdę zadowolona 🙂

    • Odpowiedz Basia 21 maja 2015 o 14:55

      Już wiem, że jest dostępna w MintiShop, no to w czerwcu pójdzie zamówienie 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 maja 2015 o 16:20

      Czytałam o szczotkach inspirowanych TT, ale właśnie te opinie, że jednak do pięt nie dorastają powstrzymały mnie przed zakupem. A byłam bliska kliknięcia, bo jednak brakowało mi szczotki z rączką.
      Moją kliknęłam właśnie w MS, ale podobno już na Allegro też jest, tańsza.

    • Odpowiedz Basia 21 maja 2015 o 16:34

      A faktycznie jest, ale z przesyłką wyjdzie na jedno i to samo, a i tak będę składać zamówienie na Minti w przyszłym miesiącu 🙂

  • Odpowiedz Trii 21 maja 2015 o 11:07

    Ten szampon z YR jest bardzo interesujący! Chyba się na niego skuszę 🙂

  • Odpowiedz Beautypedia patt 21 maja 2015 o 09:17

    nowego tangle teezera też bym przygarnęła 😀

  • Odpowiedz Agnieszka Nowak 21 maja 2015 o 08:46

    Ja postanawiam wypróbować jeszcze (zanim sięgnę po hybrydę) lakier winylowy Vinylux. Masz z nim jakieś doświadczenia?:) Ponoć ma przetrwać tydzień i nie wymaga utwardzania pod lampą:D A co do hybryd słyszałam od kosmetyczek, ze Shellac łatwiej usunąć niż Semilac 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 maja 2015 o 16:18

      Niestety nie. Nie używałam ani Vinyluxa ani Shellaca (o nim słyszałam tylko, że niszczy paznokcie, ale ile w tym prawdy to nie wiem, bo na sobie nie próbowałam).

  • Odpowiedz insomnia 21 maja 2015 o 08:24

    a jak cenowo szampon z YR? bo na ich sklepie internetowym go nie ma 🙁

  • Odpowiedz Justyna Frymus 21 maja 2015 o 07:54

    Uwielbiam Yves Rocher, polecam Ci również ich delikatny szampon z hamamelisem (też nie ma SLSów). A The Body Shop muszę koniecznie dorwać, jak tylko będę w jakimś większym mieście! xo

  • Odpowiedz Nioch 21 maja 2015 o 07:44

    Ciekawe nowości, z większością nie miałam doczynienia, ale najbardziej zaciekawiła mnie szczotka TT, mam podstawową wersję i nie wyobrażam sobie powrotu do zwykłego grzebienia czy szczotki, ale możliwość 'wyprostawania' nią włosów mnie zaintrygowała. Będę zaglądać i czekać na kolejne wpisy tego typu. Pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedz Aleksandra A 21 maja 2015 o 07:18

    Odczuwasz jakieś różnice w TT bez rączki i tej nowej szczotce? chciałam kupić TT ale odpuściłam bo nie ma rączki, ta byłaby idealna

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 maja 2015 o 16:13

      Jasne, to dwie całkiem inne szczotki. Podstawowa TT posiada miękkie, wyginające się, delikatne igiełki, Blow Styling natomiast przypomina bardziej grzebień w formie szczotki – igły są twarde, sztywne, nie da się ich wygiąć.

  • Odpowiedz Kobiecy Żywioł 21 maja 2015 o 07:02

    Ile cudowności. Te Semilaki mają śliczne kolory! 🙂

  • Odpowiedz alizall z. 21 maja 2015 o 06:52

    Hybrydy Semilac znam i uwielbiam 🙂 Wszystkie kolory poza creamy muffin posiadam i potwierdzam są piękne ! 🙂 Kocham malowanie paznokci ale właśnie starte końce drugiego dnia doprowadzały mnie do szału a nie miałam czasu często też chęci aby malować paznokcie co dwa dni 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 maja 2015 o 11:49

      Zwłaszcza przy długich paznokciach i ciemnych kolorach te starte końcówki są denerwujące. Przy hybrydach nie ma tego problemu 🙂

  • Odpowiedz Zakręcony Świat Marty 21 maja 2015 o 06:48

    Szczotka mnie zaciekawiła:) Czy ona nie wyrywa włosów, bo z tego co pamiętam TT właśnie z tego słynęło:)

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 maja 2015 o 11:44

      Zawsze sądziłam, że TT słynie z bardzo dobrego rozczesywania włosów. 🙂 A co do Twojego pytania to mogę odpowiedzieć na podstawie moich włosów. Wg mnie rozczesuje nawet trochę lepiej niż podstawowa wersja TT, bo igły są sztywne jak w grzebieniu.

  • Odpowiedz Beauty & Nails Blog 21 maja 2015 o 05:24

    Wspaniałe nowości, szczególnie semilaczki 🙂 mam fuksję 034 i biscuit 032 oba są fantastyczne 🙂 zresztą chyba wszystkie semilaczki 🙂 nowa szczotka TT również warta uwagi 🙂 pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedz Syla 21 maja 2015 o 02:10

    Zaskoczyłaś mnie że hybrydy china glaze są takie tandetne. Chciałam je kupić i wypróbować.

    Ciekawe nowinki 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 maja 2015 o 11:34

      Syla, tandetne to nie do końca trafne słowo. Po prostu ich konsystencja jest nieco rzadsza, co sprawia, że łatwo wylewają się na skórki. Druga rzecz to to, że wolno zastygają. Semilakowi wystarczą 2 minuty, CG potrzebuje więcej. No i ostatnia sprawa to trwałość. China Glaze potrafi na drugi dzień się złuszczyć, a Semilac po 2 tyg. jest nie do ruszenia.

  • Odpowiedz Dress Your Face 20 maja 2015 o 20:49

    Świetne nowości 🙂 zaciekawił mnie puder z Yves Rocher no i oczywiście szczotka 🙂

  • Odpowiedz Femme Nikita 20 maja 2015 o 20:48

    No, no. Zaskoczyłaś mnie pozytywnie. Że też jest jakaś nowość YR, o której nie wiem- mam na myśli ten szampon. Z podkładu jestem tak samo zadowolona jak Ty. O TT z rączką też pierwsze słyszę. Muszę się za nim rozejrzeć. Mam TT w kompakcie, ale już mocno wysłużony. Może czas na następcę? Na szminki muszę kiedyś zerknąć bo robiłam do nich parę razy podejście, ale odpuściłam bo zapas szminek mam spory. Szkoda, że TBS nie mam nigdzie w pobliżu bo parę rzeczy mnie ciekawi, ale nie mam jak tych kosmetyków kupić. :-/ Z pazurami też mam problem. Chyba kruchość płytki to wina godzin przy klawiaturze komputera. Ja ratuję się suplementami.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 20 maja 2015 o 21:44

      Rozumiem, że jesteś fanką YR? 🙂 A polecisz mi jeszcze jakiś szampon tej marki? Słyszałam o nich wiele dobrego, ale nie wiem na który się zdecydować.

      Też pracuję przy komputerze i też lubię wspierać się suplementami. Najlepiej działa na mnie Merz Special. Teraz jednak nie mogę nic łykać, ale po porodzie sobie odbiję. 🙂

  • Odpowiedz ja, Kosmeonautka 20 maja 2015 o 20:34

    Mnie zaintrygowałaś szczotką, ale dopóki nie będę miała okazji się nią "przeczesać" to na pewno jej nie kupię – miałam w rękach klasycznego TT i moich włosów on nie czesze, tylko szarpie ich wierzchnią warstwę. W ogóle się z nimi nie zgrał. Całe szczęście, że go nie kupiłam, tylko pożyczyłam od współlokatorki (oczywiście z zachowaniem wszelkich zasad higieny), bo gdybym wydała wtedy na to coś prawie 50 zł (dziś mniej, ale też dużo za kawałek plastiku!), to chyba bym się wściekła 😀

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 20 maja 2015 o 21:39

      Wiesz, Blow Styling jest zgoła inna niż podstawowa wersja TT. Tu igiełki są bardzo twarde, wbijają się we włosy i nie wyginają się na boki. Jakbyś czesała grzebieniem 🙂 rozumiem jednak Twoje obawy. To niemały wydatek, więc lepiej być pewnym wyboru 🙂

  • Odpowiedz Sandra 20 maja 2015 o 20:30

    O mój Boże! Tangle Teezer z rączką… Muszę ją mieć *.* Jak dobrze, że pod wpływem impulsu wklepałam "wlosomaniaczki-spis" i trafiłam na Twojego bloga. Idę przypiąć zdjęcie do albumu "wishlist" na Pinterest

  • Odpowiedz Madziak k 20 maja 2015 o 20:25

    ja również jestem zachwycona hybrydą. Semilac wytrzymuje na moich paznokciach bez problemu dwa tygodnie i gdyby nie odrost, to nosiłabym go jeszcze dłużej 🙂

  • Odpowiedz Dagmara Górzkowska 20 maja 2015 o 20:24

    Po pierwsze – gratuluję! Myślę, że zdołasz być glam-mamą 😉

    Low ShamPoo to rewelacyjny szampon. Ostatnio wrzuciłam go do koszyka z braku laku i już wiem, że zagości na stałe. Mi udaje się nim wytworzyć lekką pianę, ale u mnie nawet Babydream fur mama dobrze się pienił 😉
    Sama od dawna myślę nad zainwestowaniem w hybrydy, niestety w mojej pracy raczej nie mogę mieć pomalowanych paznokci. Myślę więc, że sprezentuję zestaw mamie i będę go podkradać od czasu do czasu 😉

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 20 maja 2015 o 21:30

      Dziękuję 🙂 najwyżej będę mamą z makeup no makeup 😀

      Mam plan wlewać go do dozownika po farbę, który spienia.

      Możesz kłaść bezbarwną bazę i top, zawsze to dodatkowo utwardzi płytkę. 🙂

  • Odpowiedz Cosmetics Freak 20 maja 2015 o 20:21

    Oj kusi mnie ta szczotka!!

  • Odpowiedz Miskejt 20 maja 2015 o 20:18

    Ukochane Semilaki 🙂 ta nowa kolekcja mlecznych nudziaków kusi mnie przeokropnie!

  • Odpowiedz Agnieszka J. 20 maja 2015 o 20:10

    Zastanawiam się właśnie nad zainwestowaniem w manicure hybrydowy. Mam takie pytanie, kiedy jest widoczny duży odrost paznokcia to uzupełniasz go, czy zmywasz i robisz manicure od nowa?

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 20 maja 2015 o 20:52

      Robię od nowa, ale wiem, że uzupełnianie może być rozwiązaniem, bo koleżanka tak robi i wygląda to dobrze. Dla mnie jednak dwa tygodnie z jednym kolorem to maks. Właściwie już po tygodniu czasem mam ochotę na zmianę 🙂

  • Odpowiedz AlessaSusannah 20 maja 2015 o 20:08

    Dużo tych nowości, faktycznie! 🙂 U mnie nowe są serum korygujące Bielendy, tonik wybielający Lirene, ta mała kuracja Isana z olejkiem arganowym, szminka L'Oréal i Revlon, więc też niemało. ;D

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 20 maja 2015 o 20:49

      Zainteresowałaś mnie kuracją Isany, napisz coś więcej 🙂

    • Odpowiedz AlessaSusannah 21 maja 2015 o 08:50

      Taka ni to maska ni odżywka w tubce 150 ml, czarno-złotej. Zachwalana pod niebiosa na kilku blogach; bardzo brzydko pachnie (jakby gumą balonową hipersztuczną:/), na moich długich i gęstych włosach niewydajna (mimo nielejącej się konsystencji). Wysokoporowata i dość mocno wymagająca część moich włosów jest średnio z niej zadowolona, tzn. nie ma puchu i rozczesywanie jest ok, ale wygładzenie, nawilżenie i miękkość – słabo.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 maja 2015 o 15:48

      Hmmm, chyba nie czuję się skuszona 🙂 Aczkolwiek spojrzę na skład w sklepie. Jeśli ma keratynę to sobie daruję.

  • Odpowiedz Anna / Kosmetykoholizm 20 maja 2015 o 20:01

    Mhm… Semilaciem 🙂 Praktycznie decyzję o zakupie hybryd już podjęłam – zastanawiam się tylko nad marką – i chyba to będzie Semilac 🙂

    Rimmel Lastin]g Finish Nude – też uważałam, że ma słabe krycie dopóki koleżanka nie poradziła mi nakładania go pędzlem – ojacie – to ma całkiem niezłe krycie 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 20 maja 2015 o 20:45

      Myślę, że będziesz zadowolona z Semilaka 🙂
      A co do podkładu to ja lubię wcierać go palcami, żeby uzyskać cieniutką warstewkę. Jak chcę mocniejszego krycie to sięgam po minerały.

    • Odpowiedz Anna / Kosmetykoholizm 20 maja 2015 o 23:22

      Kuszą mnie jeszcze lakiery hybrydowe Pierre Rene – mam jakoś sentyment do tej marki – ale wybór kolorów mają taki sobie… i Semilac wypróbowany już przez wiele dziewczyn a o PR mało słychać.
      Jeszcze to muszę przemyśleć 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 21 maja 2015 o 15:41

      Znam tylko opinie o PR, że to nie najlepsze hybrydy, że schodzą płatami po kilku dniach.

  • Odpowiedz Anastazja K. 20 maja 2015 o 19:59

    swietne nowosci! najbardziej zaciekawily mnie szampon oraz serum YR oraz szczotka! najbardziej chyba to serum!

  • Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: