Kobieca historia. Siła i piękno
Inspiracje,  Lifestyle

Moja kobieca historia… o kobiecym pięknie, sile, miłości i pasji


Tematem, który poruszam na blogu najczęściej, jest piękno. To zewnętrzne zamyka się w urodzie, sposobie poruszania się, ubiorze, aparycji, to wewnętrzne, trudniejsze do uchwycenia, tkwi w cechach charakteru, osobowości, temperamencie. Zastanawiacie się czasem, co stanowi o Waszym pięknie? Co jest źródłem Waszej kobiecej siły? Siły, która sprawia, że działamy, odnosimy sukcesy, ale też która pozwala stawić czoła komplikacjom i podnieść się po porażce?

Inspiracją są inne kobiety

Sama zaczęłam się nad tym zastanawiać całkiem niedawno, a impulsem do tego było zaproszenie przez markę Dermika do inspirującej kampanii „Kobieca historia. Siła i piękno”, w której różne kobiety, w różnym wieku, o różnych doświadczeniach życiowych, opowiedziały o swojej kobiecej sile. Historie uczestniczek, budujące, dodające skrzydeł, bardzo inspirujące, pokazujące jak my, kobiety, wiele potrafimy, poznacie w raporcie opublikowanym w najnowszym numerze “Twojego Stylu”, a także na moim Instastories w wyróżnionych relacjach. Czeka na Was także konkurs na kobiecahistoria.pl, w którym możecie podzielić się własną historią, zainspirować inne kobiety do zawalczenia o siebie i dzięki temu wygrać profesjonalną sesję zdjęciową do magazynu “Twój Styl” z utalentowaną fotografką Lidią Popiel.

 

Mnie także poproszono, by podzielić się z Wami tym, o co zresztą często pytacie przy okazji różnych lifestylowych wpisów: o moje inspiracje, organizację dnia, sposoby na łączenie pasji, rozwoju osobistego i zawodowego z wychowaniem dzieci. A więc dzielę się, z nadzieją, że i Was zainspiruję. 🙂

W poszukiwaniu własnej kobiecej sił

Odpowiedzenie na pytanie, co czyni mnie silną, co sprawia, że każdego dnia znajduję motywację do własnego rozwoju i jednocześnie stawiam czoła wyzwaniom wychowawczym, wcale nie było od razu takie oczywiste. Musiałam przepracować sobie to w głowie, co swoją drogą, było świetnym ćwiczeniem na samoświadomość, ćwiczeniem wdzięczności za to, kim jestem i co osiągnęłam w rzeczywistości nie zawsze sprzyjającej realizacji założonych planów.

Wiecie, gdy na świat przychodzi dziecko, często nasze cele muszą zejść na bok, poczekać. Niełatwo to zaakceptować. W każdym razie mnie było bardzo ciężko. Poczucie frustracji między ogromną chęcią rozwoju, a koniecznością bycia mamą przez 24/7, było bardzo silne. Paradoksalnie moje cele rozwojowe wyklarowały się wraz z pojawieniem się mojego syna, a kolejne pojawiły się po urodzeniu córki. Postanowiłam jednak, że mimo ilości obowiązków, każdego dnia będę znajdować choć pół godziny tylko dla siebie, by zrobić choćby mały krok w stronę założonego celu.

 

Moja siła to dojrzałość

A dojrzałość przyszła właśnie z dziećmi. To dzięki ich pojawieniu się nauczyłam się świetnie organizować każdy dzień, godzić całą machinę opiekuńczo – wychowawczą i potrzeby maluchów z własnym rozwojem oraz zobowiązaniami zawodowymi. Nagle okazało się, że mimo dwójki dzieci na głowie, mam czas i możliwości, żeby ogarnąć kwestie, których przez lata nie potrafiłam ogarnąć, będąc w pojedynkę: systematyczną aktywność fizyczną i zbilansowaną dietę, które ułatwiły mi powrót do sylwetki sprzed obu ciąż, zdrowy i w miarę unormowany tryb życia jak sen w odpowiednich porach (oczywiście nie wliczam w to nocnych pobudek na karmienie – to jest norma i od tego nie da się uciec), czas na swoje pasje, jak fotografowanie czy czytanie książek. W moim przypadku pojawienie się dzieci spowodowało, że w ciągu kilku miesięcy wskoczyłam na nowy poziom dorosłości. Dojrzałam, nauczyłam się mądrze planować i organizować swój cenny czas.

Dojrzałość to także umiejętność odpuszczenia, ogromne pokłady cierpliwości i wewnętrznego spokoju. Nie będę Was czarować, odkąd pojawiły się moje dzieci wiele razy musiałam z siebie zrezygnować. Zrobić krok w tył, by móc później zrobić dwa do przodu. Jeszcze parę lat temu odpuszczenie czegoś, co chcę osiągnąć byłoby trudne. Musiało być już i teraz. Dziś, nowa dojrzalsza ja, mam w sobie więcej spokoju, świadomości, że czasem warto przeczekać i przestać się wszystkim tak bardzo przejmować. Przestałam bujać w obłokach, snuć plany – nie – do – spełnienia, za to wyznaczam sobie konkretne, krótkoterminowe cele, które są w pełni do zrealizowania, nawet jeśli nagle wyskoczy coś nieplanowanego.

Moja siła to moja pasja

I płynące z niej: kreatywność, poczucie spełnienia, niezależności, sprawczości, szczęścia z robienia tego, co kocham. Dopiero kilka lat po skończeniu studiów zaczęłam odkrywać, co tak naprawdę mnie kręci i interesuje. Blisko trzydziestki dotarło do mnie, że tworzenie – fotografowanie, pisanie tekstów i materiałów graficzno – wizualnych to jest to, co kocham. To życiowe odkrycie paradoksalnie zbiegło się z pierwszą ciążą. Czy mogłabym w takim momencie odpuścić? Zrezygnować z kierunku, który nareszcie odnalazłam? Oczywiście, że nie. Mimo kiepskiego samopoczucia przez cały okres ciąż i macierzyństwa nie zwolniłam tempa i cały czas działałam w kierunku, który sobie obrałam – robiłam kursy fotograficzne, ćwiczyłam kadry, po prostu robiłam mnóstwo zdjęć, cały czas nad sobą pracowałam. W mniejszym wymiarze godzin niż wygląda to na etacie, ale pracowałam: pisałam blog, realizowałam sesje produktowe dla marek, pisałam artykuły na zaprzyjaźnione portale i zaczęłam tworzyć portfolio.

Uwielbiam to, co robię, sprawia mi to niesamowitą przyjemność i daje poczucie spełnienia, dlatego nie mogłam wyobrazić sobie rezygnacji z tego na okres roku lub więcej. Myślę, że tak długa przerwa sprawiłaby, że czułabym pustkę i frustrację jeszcze większą niż wtedy, gdy próbowałam pogodzić nową, życiowo najważniejszą rolę – bycia mamą z osobistymi celami rozwojowymi.

Z czego czerpię swoją kobiecą siłę?

  • z dojrzałości, która przyszła wraz z rolą mamy – kiedy zdałam sobie sprawę, że dla dzieci jestem najważniejszą osobą na świecie, wzorem i autorytetem, to ode mnie zależy, jak będą się czuły, rosły, uczyły, widziały świat, wiedziałam, że muszę zrobić wszystko, żeby pogodzić ich wychowanie z tym, co sama chcę w życiu osiągnąć;
  • z poczucia kontroli, którą daje mi umiejętność świetnego organizowania dnia;
  • z wewnętrznego spokoju i samoświadomości, których uczyłam się przez wiele lat i które pozwalają mi czasami odpuścić, wstrzymać się na moment, przypomnieć sobie, co jest moim priorytetem (dzieci, rodzina), a co może chwilę poczekać (praca, pasje),
  • ze zwykłych, codziennych chwil i doceniania małych przyjemności, jak 15 minut z książką podczas śniadania, zabawa z dziećmi, uczenie ich nowych umiejętności i widok tego, jak się rozwijają na moich oczach, czy popołudniowa kawa i rozmowy z mężem po pracy,
  • w końcu z pasji, przede wszystkim z fotografii, którą kocham i z którą chcę związać swoje zawodowe życie, z pasji, która daje mi poczucie spełnienia, ciągły rozwój umiejętności i pracę w kreatywnym zawodzie.

Co pomaga mi w realizowaniu roli aktywnej mamy?

  • planowanie dnia od A do Z; u mnie podstawą jest stała godzina pobudki (6 rano) i godzinowe planowanie wszystkich aktywności: czasu z dziećmi, pracę podzieloną na krótkie bloki czasowe, gdy moje dzieci śpią, są zajęte zabawą, nauką lub wychodzą z domu z mężem i czas przeznaczony na relaks: choćby na pół godziny z książką czy ćwiczenia,
  • bullet journal – to moje podstawowe narzędzie planowania dnia, to w nim zapisuję cele i zadania na cały tydzień, następnie rozbijam to na poszczególne dni; ten sposób organizacji daje mi kontrolę nad najważniejszymi kwestiami, które w danej jednostce czasu muszą zostać zrealizowane. Pomocniczą aplikacją jest dla mnie kalendarz Google, który mam połączony razem z mężem, dzięki czemu mamy wspólny wgląd w plan dnia,
  • wielozadaniowość, czyli robienie więcej niż jednej rzeczy w trakcie innej aktywności; pisałam Wam o wielozadaniowości, którą można wykorzystać w dbaniu o urodę (czytanie książki z maseczką na twarzy, sprzątanie z olejem na włosach). Tę samą zasadę stosuję, by móc realizować cele rozwojowe i osobiste, gdy jestem w domu z dziećmi. Jak? Najczęściej wykorzystuję ich drzemki lub krótkie bloki czasowe, gdy są czymś mocno zaabsorbowane: czytam książki, w tym branżowe, uczę się, powtarzam język obcy, odpisuję na meile czy ćwiczę ( w plan dnia wplatam rowerek lub 15 minut kardio),
  • dzielę się obowiązkami z mężem i od czasu do czasu proszę dodatkową osobę do pomocy, na przykład, gdy czeka na mnie dłuższa sesja zdjęciowa, wyjazd służbowy czy zbliża się termin oddania projektu, a, na przykład, moje dzieci właśnie przechodzą skok rozwojowy, który wymaga bycia przy nich i skupienia się tylko na nich;
  • posiłki planuję z wyprzedzeniem i przygotowuję je dzień wcześniej dla siebie i dla dzieci – parę miesięcy temu postawiłam na jadłospis od dietetyka, który dopasował do mnie posiłki szybkie, zdrowe, zbilansowane i możliwością zabrania ze sobą, gdy wychodzę na dłużej z domu; wieczorem przygotowuję kilka pudełek ze świeżo ugotowanym danego dnia jedzeniem i z głowy mam martwienie się o to, co zjemy nazajutrz, a czas na przygotowywanie posiłków kolejnego dnia znacznie się skraca.

To byłoby na tyle, jeśli chodzi o moją receptę na kobiecą, wewnętrzną siłę i sposób na realizowanie roli aktywnej mamy. Ogromną rolę w tym, na jakim etapie teraz jestem odegrały moje dzieci i nie dziwię się teraz wszystkim, którzy mówili mi, jak bardzo zmienią moje życie. Zmieniły, całkowicie, ale na szczęście na lepsze, bardziej bogate i pełne. Dzięki nim stałam się dojrzalsza, poukładana, wyklarowały się moje pasje i związane z nimi cele, zrozumiałam, jakie są moje priorytety i co chcę w życiu robić. Sprawiły, że chcę więcej i uświadomiły, że mogę więcej. Droga do poukładania wszystkiego, zorganizowania życia takim, jakie jest teraz była bardzo trudna, wymagała czasu oraz wysiłku, lecz była tego warta. Dziś czuję się znacznie silniejsza, niż byłam jeszcze parę lat temu.

Dziewczyny, co stanowi Waszą siłę? Co sprawia, że jesteście zmotywowane, chce Wam się działać, rozwijać, pracować nad sobą? Czy miałyście w życiu taki moment lub wydarzyło się coś, co zmieniło Waszą dotychczasową organizację życia i wymusiło nowy plan, a co za tym idzie – nowe pokłady energii? W końcu – co Waszym zdaniem, świadczy o Waszej kobiecości? Jestem bardzo ciekawa Waszych spostrzeżeń na ten ważny w erze kobiet niezależnych i świadomych temat. 🙂

P.S. I pamiętajcie o konkursie na kobiecahistoria.pl. Opowiedzcie swoją historię, zainspirujcie inne dziewczyny i wygrajcie sesję do magazynu “Twój Styl” z utalentowaną fotografką Lidią Popiel. Trzymam za Was kciuki!

22 komentarze

  • Natalia

    Bardzo podoba mi się Twój blog i sposób pisania. Jesteś bardzo mądra kobietą i potrafisz inspirować. Tylko dlaczego w każdym niemalże wpisie reklamujesz jakąś markę? (tu dermika)

  • AgnieszkaKK

    Czytam blog po raz pierwszy…ale już wiem, że będę czytać na bieżąco. Jeśli chodzi o wpis powyżej to mnie akurat utwierdza w tym, że decyzja o dziecku (bo ja z mężem jestem akurat na tym etapie życia) to może być najlepsza decyzja, dziękuję za Twoje mądre wpisy, czekam z niecierpliwością na kolejne. Pozdrawiam i wszystkiego dobrego.
    P.S. Podbijam pytanie o kolorek na włosach, bo rzeczywiście przyciąga uwagę:)

    • Magda • IdaliaStyle.pl

      Agnieszko, bardzo dziękuję!
      Trzymam kciuki za spełnienie marzeń. Bycie mamą to trudna rzecz, wiele trzeba poświęcić, ale mimo wszystko warto, bo nowa sytuacja rodzi mnóstwo innych, nowych, cudownych momentów. Przede wszystkim my same odkrywamy siebie na nowo, dowiadujemy się o swoich możliwościach, o których często nie miałyśmy pojęcia wcześniej.

      Może Cię rozczaruję, ale to mój naturalny kolor. Od trzech lat nie farbuję włosów i dążę do naturalnego odcienia. Bardzo podobny uzyskiwałam Joanną Cynamonowy brąz.

      Pozdrawiam ciepło!

  • Paulina Murawska

    Początkowo chciałam napisać,że taki post może zmotywować tylko młode mamy, ale zmieniłam zdanie. Twoje sposoby mogą być dobre dla każdej zabieganej dziewczyny. Oddelegowywanie zadań w pracy, planowanie w przód, postawienie na zdrowy styl życia – to wszystko biorę sobie do serca. Nie jestem mama, nawet chłopaka nie mam… ale kto wie, co przyniesie przyszłość? A model pracy elastycznej, freelance to moje małe-duże marzenie… Chciałabym móc tak jak ty, radzić sobie z tyloma sprawami. Wyobrażam sobie jak trudne to musi być. Ja jestem sama i czasem nie potrafię się zmobilizować. Imponuje mi twoja postawa, że nie narzekasz tylko działasz.
    By the way, pięknie wyglądasz 🙂 jaki masz tu podkład i farbę? Nie mogę się napatrzeć 🙂
    W każdym razie trzymaj tak dalej, i proszę o więcej motywujących leniuchy i narzekaczki wpisy 🙂

    • Magda • IdaliaStyle.pl

      Paulina, cieszę się, że zmieniłaś zdanie 🙂 Dobrze zauważyłaś, że to podobna sytuacja.
      Co do narzekania – mnie też to się zdarza. 🙂 Na brak czasu najwięcej, ale chyba powoli zaczynam traktować to jako naturalny stan rzeczy. Może za parę lat, kiedy moje dzieci będą bardziej samodzielne, to tego czasu będzie więcej. Myślę, że każdy rodzic ma go bardzo mało.

      Dziękuję! 🙂 Mam tu BB Cream Bourjois (odcień 02), cudowny! A włosy to mój naturalny odcień (tym bardziej jest mi miło, że się podoba :)).

  • Mama Oli

    I dodam tylko, że mnie tez siłę dodaje moja córka, zgodzę się że kiedy pojawia się dziecko to stajemy się lepiej zorganizowane.

  • Mama Oli

    Motywujesz do zmian… pięknie 🙂
    Wygladasz bisko, to teraz czekam na liste linków do ćwiczeń i wpis o diecie, bo po dwójce dzieci, jeszcze takich maluchy, masz figurę do pozazdroszczenia *.*

  • Dorota

    Nisamowite, klimatyczne zdjęcia, bije z nich takie ciepło, miłość i piękno… Zachwycam się…
    Moja siła myśle płynie z mojego macierzyństwa i doświadczeń, nie zawsze szczesliwych…. Bywało cieżko, ale mam w końcu ukochanego synka, ma teraz 5 lat. Hubert daje mi każdego dnia tyle powodów by czuć się piękną i spełnioną, że o więcej nie proszę…
    Pozdrawiam Cię, Magdo!

    • Magda • IdaliaStyle.pl

      Dorota, bardzo dziękuję <3
      Cieszę się, że w końcu spełniło się Twoje marzenie i masz obok siebie największe szczęście. Cudowne są takie historie!
      Jak przechodziliście te wszystkie bunty dwu-trzy-czterolatków?

      Również pozdrawiam ciepło!

  • Agnieszka Zak

    Moja kobieca siła? Myślę, że płynie od mojego męża i z mojego optymizmu na życie. To dwie takie moje podpory, zawsze do nich wracam, kiedy mi źle.
    PS. Cudowne masz dzieciaczki, twoja córeczka już taka duża, a pamiętam zdjęcie z instagrama, jak była taka malusieńka <3
    Piękny wpis, dziękuję ci za niego.

    • Magda • IdaliaStyle.pl

      Aga, cudowny mąż obok to jedno z najlepszych rzeczy, które mogą nas spotkać. Dobrze o tym wiem.
      Dziękuję! To prawda, rośnie jak na drożdżach. Za moment skończy rok. Niesamowicie zleciało!
      To ja dziękuję za Twój komentarz. Wspaniale mieć takie Czytelniczki <3

  • Ania

    Jesteś inspirująca, to bez dwóch zdań. Obserwuję cię od prawie początku i jak napisałaś o ciąży to byłam prawie pewna, że blog pójdzie w odstawkę z braku czasu, a ty nie zwalniasz tempa, ba, wyglądasz coraz lepiej <3 Jak ty to robisz?
    Sama mam trójkę dzieci i nie wyrabiam z pracą na etacie, a dzieci dodam, że są w szkołach… Podziwiam cię szczerze i czerpię garściami z tej pozytywnej energii. Dodam tylko, że moje dzieci też są moją siłą i bardzo zmieniły moje podejście do życia, uspokoiły mnie na pewno, wyciszyły, nie przejmuję się tak innymi ludźmi, skupiam na rodzinie i na tych, co dla mnie ważni są.
    Pozdrawiam Cię serdecznie, Ania

    • Magda • IdaliaStyle.pl

      Aniu, uwierz, że ja podobnie myślałam! Tym bardziej, że pierwsze miesiące obu ciąż były bardzo trudne, czułam się fatalnie i nie miałam siły pracować. Jednak kiedy najgorsze minęło, zaczęłam… się nudzić. 🙂 Fotografia i pisanie bloga świetnie wypełniły mi tę lukę i potrzebę realizacji. Mimo masy obowiązków przy dzieciach (sama wiesz najlepiej), muszę zajmować się czymś swoim.
      Wiesz, na etacie jest troszkę inaczej. Stałe godziny pracy mimo wszystko trochę ograniczają. Może pomyśl o jakiejś nowej pasji, zajęciach wieczornych?
      Ja Ciebie również!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: