Maska na twarz, ciało i włosy: błoto z Morza Martwego White Flower’s

Pierwszy dzień lata (u mnie niestety tylko kalendarzowego, bo pogoda wygląda bardziej na kapryśną wiosnę) to ostatni dzwonek na rozpoczęcie przygotowań do sezonu bikini. Za chwilę na dobre zrzucimy cienkie kurtki, pokażemy ramiona, odkryjemy nogi. To dobry moment, by zastanowić się, jak szybkim tempie poprawić stan skóry. O jednym ze sposobów opowiem w dzisiejszym wpisie.


Kilka miesięcy temu, robiąc drobne zakupy w Rossmannie, przeglądałam półkę z balsamami do ciała. W oko nie wpadł mi jednak żaden krem, a błoto z Morza Martwego White Flower’s. Kosmetyk miał być remedium na poszarzałą, zrogowaciałą i zwiotczałą skórę, zanieczyszczoną cerę oraz problemy ze skórą głowy. Miał radzić sobie z trądzikiem, łuszczycą, atopowym zapaleniem, egzemą i łojotokiem. Same przyznacie, że to wiele obietnic. W praktyce nierzadko coś, co jest do wszystkiego, jest do niczego. Jak było z tym konkretnym błotem?

Zanim przejdę do działania, wspomnę tylko krótko o samym kosmetyku. Błoto posiada konsystencję lekko wilgotnego piasku i pachnie ziemią. W połączeniu z wodą tworzy gładką, mazistą emulsję, którą na skórę łatwo aplikować szerokim pędzlem (ja kupuję malarski  w sklepie z artykułami budowlanymi ;)). Opakowanie – plastikowy słoik z nakrętką – zawiera pół kilograma produktu. Jego cena w stosunku do ilości jest bardzo atrakcyjna – 18,99 zł.


Jak stosuję błoto? Znalazłam dla niego trzy funkcje – maska lub peeling na ciało, maska na twarz, maska na włosy.

Maska lub peeling na ciało – maska: błoto rozrabiam tak, by uzyskać gęstą maź. Nakładam je najczęściej na wilgotną skórę po peelingu, następnie owijam posmarowane miejsca folią spożywczą i zostawiam na pół godziny. Peeling: błoto rozrabiam z nieco większą ilością wody i olejem (na przykład, ze słodkich migdałów lub oliwką Babydream). Emulsją nacieram problematyczne strefy ciała i na końcu spłukuję chłodną wodą. Efekt? Skóra jest wygładzona, napięta i ma ładny koloryt. Rozszerzone pory zwężają się (widzę to zwłaszcza na ramionach, gdzie borykam się z rogowaceniem okołomieszkowym), drobne zaczerwienienia jaśnieją. Rezultat utrzymuje się kilka dni. Polecam szczególnie w okresie letnim, właśnie w trakcie przygotowań do sezonu bikini. Mnie świetnie służyła rok temu, przed wyjazdem nad morze.


Maseczka na twarz lub jako preparat punktowy – maseczka: błoto rozrabiam z wodą mineralną, hydrolatem lub tonikiem i kilkoma kroplami ulubionego oleju (w zależności od tego, jakiego działania oczekuję: jeśli antybakteryjnego i przeciwtrądzikowego to z pachnotką lub olejkiem z drzewa herbacianego, jeśli ujędrniającego i odżywczego to z olejem z róży, awokado lub arganowym). Na pojedyncze zmiany trądzikowe maseczkę aplikuję punktowo. Efekt? Cera jest gładka, jasna, zmatowiona, pory zwężone, drobne zaczerwienienia uspokojone. Zauważyłam, że stosowane nawet bez dodatków, przyspiesza leczenie zmian skórnych.
*Na błoto powinny uważać osoby z cerą wrażliwą, naczynkową, skłonną do rozległych zaczerwienień. Podobnie jak w przypadku alg (np. spiruliny) może zadziałać podrażniająco. Warto zrobić próbę na skrawku skóry.

Maska na włosy – maska: receptura jak w przypadku tej na ciało. Błoto nakładam na wilgotne, nieumyte szamponem włosy i skórę głowy, zostawiam na 15-20 min, następnie zwilżam strumieniem wody z prysznica, masuję i spłukuję. Kończę odżywką. Efekt? Włosy są błyszczące, pełne objętości, śliskie i oczyszczone tak, że aż „skrzypią” pod palcami. Błoto przeciwdziała też łupieżowi i swędzeniu głowy (u mnie ten problem pojawia się, gdy dostanę uczulenia na jakiś kosmetyk, najczęściej na szampon).


Uważam, że błoto słusznie jest opisywane przez producenta jako kosmetyk uniwersalny. Skutecznie działa na kilku polach, będąc przy tym kosmetykiem wydajnym i o bardzo dobrym stosunku jakości do ceny. Nie można też przemilczeć rewelacyjnego, prostego składu – 100% wysuszonego błota z Morza Martwego, które praktycznie nie posiada terminu ważności (tak jak w przypadku kosmetyków mineralnych czy czystych glinek). Przez moją łazienkę przewinęły się już jego trzy opakowania i gdyby nie fakt, że obecnie testuję nowy produkt, ukierunkowany ściśle na ujędrnianie problematycznej okolicy ud i pośladków, to kupiłabym kolejne.


Jestem ciekawa, czy miałyście okazję wypróbować to błoto? Lubicie kosmetyki, które trzeba samemu rozrabiać czy stawiacie na gotowce?

Wpisy, które mogą Ci się podobać

48 komentarzy

  • Odpowiedz Wero 10 czerwca 2016 o 15:55

    Ja dostałam błotko w prezencie, kiedy bardzo psuła mi się cera. Pomogło na trądzik, ale niestety musiałam przerwać stosowanie, ponieważ za bardzo maseczki z błota wysuszały i podrażniały mi skóre. Jednakże ostatnio postanowilam robić sobie z nim kąpiele. Nie wiedziałam, że moja skóra może być taka miękka i gładka – a cellulit – jakby zupełnie zniknął. Nalewałam goracej wody do wanny, na oko wrzucałam suche błoto, tak ok 4 -5 łyżek i do tego dodawałam 3 -4 łyżeczki oleju kokosowego nierafinowanego. Piękny zapach i jednocześnie skóra jest już naolejowana 😉 taka magiczna kąpiel starczy na tydzień – potem widać, że skóra znów lekko matowieje i nie jest tak samo jędrna. Jeżeli nie można wziąć kąpieli to także polecam body wrapping 😉

  • Odpowiedz Jak ujędrnić skórę? Moja aktualna pielęgnacja ciała w 3 krokach • IdaliaStyle.pl 2 listopada 2015 o 20:06

    […] naskórek i oczyszczająca go z toksyn. Działa podobnie, jak niedawno opisywana maska błotna na twarz, ciało i włosy z Rossmanna czy zestaw drenująco – wyszczuplający Guam. Maskę nakładam tuż […]

  • Odpowiedz Anonimowy 24 sierpnia 2015 o 19:11

    hej. chciałam zapytać czy mogę użyć błota na wyszczotkowane na sucho ciało?

  • Odpowiedz malenka 20 lipca 2015 o 12:16

    Mam je w zapasach, pora je wypróbować :]

  • Odpowiedz Maliniarka 27 czerwca 2015 o 14:52

    używam go od czasu do czasu na twarz 🙂 ale potrafi zaszczypać przy jakichś mikrouszkodzeniach skóry, także trzeba rozważnie stosować
    na ciało i włosy jeszcze nie spróbowałam, ale po Twoim poście może się skuszę 🙂
    ciekawe czy działa na przetłuszczający się skalp

  • Odpowiedz Ania Jedwabna 26 czerwca 2015 o 10:24

    Dobrze się złożyło, bo będę dzisiaj w Rossmanie to zerknę w kierunku tego błotka 🙂

  • Odpowiedz An gie 22 czerwca 2015 o 21:14

    Chętnie bym zobaczyła jak poradzi sobie z moją skórą 🙂

  • Odpowiedz Anonimowy 22 czerwca 2015 o 20:45

    myślisz że przy regularnym stosowaniu da rade poskromić zaskórniki zamknięte itp dziwne paskudztwa na moich polikach? bo jestem skłonna lecieć po ten specyfik jutro jak tylko otworzą rossmann 😛

  • Odpowiedz Anonimowy 22 czerwca 2015 o 16:52

    hej 🙂 jestem posiadaczką mega problemowej cery, wiem że i TY kiedyś borykałaś się z takimi problemami, dlatego mam pytanko: czy jest szansa że podpowiedziałabyś mi coś odnośnie pielęgnacji? tzn opisałabym aktualnie jak wygląda moja a Ty mniej wiecej doradziłabyś co należy zmienić czy dodać? OLA

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 22 czerwca 2015 o 19:50

      Cześć, Olu 🙂 Nie jestem kosmetyczką, dlatego nie podejmuję się dopasowywania pielęgnacji na odległość.

    • Odpowiedz Anonimowy 22 czerwca 2015 o 20:35

      ale czy np do cery mocno zaskórnikowej z podskórnymi grudkami ale jednocześnie delikatnej polecasz stosowanie peelingów czy maseczek z glinek lub alg?

    • Odpowiedz Anonimowy 22 czerwca 2015 o 20:37

      i jaki podkład do takiej buzi… ?

  • Odpowiedz Anonimowy 22 czerwca 2015 o 09:31

    Biegnę dzisiaj do Rossmanna po błotko 🙂

    Naturalia

  • Odpowiedz Karolina 22 czerwca 2015 o 08:39

    Mam to błotko ale mnie jakoś nie ujęło. Dodawałam do szamponu i tu było ok, ale nie jestem z dokładnych i kończyłam z niewypłukanym błotem na głowie 😀 Jako maseczka do buzi za mocno piekła. Wolę glinki :]

  • Odpowiedz Iwonka Leks 22 czerwca 2015 o 04:10

    Nigdy nie przyciągnęło mojej uwagi, ale widzę, że muszę mu się naprawdę przyjrzeć! 🙂 Jako nastolatka jeszcze uwielbiałam błoto do włosów z Bielendy, ale wychodziło ona z każdym zakupem coraz drożej no i był problem jednak z dostępnością 🙂
    Tutaj stosunek ceny do objętości jest zdecydowanie bardziej korzystny 🙂 Dziękuję Ci za ten post 🙂

  • Odpowiedz Lavender 22 czerwca 2015 o 01:09

    Widziałam ten kosmetyk wielokrotnie w Rosmannie ale jakoś zawsze przechodziłam obojętnie, teraz na pewno go kupię!

  • Odpowiedz Monetka M 21 czerwca 2015 o 23:21

    Ooo, aż się dziwię, że moje spostrzegawcze oko przegapiło ten produkt w Rossmannie. Bo według twojego opisu byłby złotym środkiem na wszystkie moje dolegliwości. A ilość produktu przyrównując do jego ceny jest po prostu…nieporozumieniem 😉
    Następnym razem muszę uważniej patrzeć na to co jest na rossmannowskich półkach wystawione.
    Pozdrawiam serdecznie ; )

  • Odpowiedz Syla 21 czerwca 2015 o 22:04

    Nie znam tego błotka, ale wygląda bardzo zachęcająco!

  • Odpowiedz maxcom 21 czerwca 2015 o 21:03

    śliczne zdjecia, nie znam tej serii a piszesz ciekawie , ale SPA by mi się przydało

  • Odpowiedz ekstrawagancja ekstrawaganckiej 21 czerwca 2015 o 20:29

    Oj, jak dawno już nie zrobiłam sobie takiego domowego SPA. Rozejrzę się za produktem w Rossmannie 🙂

  • Odpowiedz AlessaSusannah 21 czerwca 2015 o 20:21

    Mnie poparzyło twarz, a dokladnie policzki. Także polecam tzw. próbę uczuleniową.

  • Odpowiedz Marta Ostr - pielęgnacja zawsze spoko! 21 czerwca 2015 o 20:11

    Ostatnio właśnie patrzyłam na nie w Rossmanie, ale nie kupiłam. Teraz żałuję.

  • Odpowiedz Izabela Miszczyk 21 czerwca 2015 o 20:07

    Jeszcze nie miałam takiego błota, planuję jednak zakupić je sobie w Mydlarni u Franciszka

  • Odpowiedz Hair Casual 21 czerwca 2015 o 19:01

    kiedyś zastanawiałam się nad jego kupnem. Teraz jeszcze bardziej mnie do tego zachęciłaś. 🙂

  • Odpowiedz karminowe.usta 21 czerwca 2015 o 18:54

    Używam tego błota już od pewnego czasu i nadal jestem nim zachwycona. Gdy na twarzy pojawiają się niedoskonałości, przygotowuję maseczkę i pryszcze szybko znikają:)

  • Odpowiedz ja, Kosmeonautka 21 czerwca 2015 o 18:41

    W żadnym Rossmannie nie widziałam tego produktu i jeśli znajdę to kupię na bank! Jestem pod wielkim wrażeniem, bo w sklepach tej sieci ciężko znaleźć jakiekolwiek półprodukty – nawet glinki na twarz są w formie rozrobionej z wodą i zamknięte w saszetkach albo tubach… To jest krok w naprawdę świetnym kierunku! 🙂

  • Odpowiedz Kurdupel 21 czerwca 2015 o 18:36

    Jeszcze nie miałam okazji próbować takich cudów, bo raczej stawiam na gotowce, ale wydaje mi się że warto będzie się w nią zaopatrzyć, szczególnie że mojej skórze przyda się łagodzący kosmetyk.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 22 czerwca 2015 o 17:52

      Tylko uważaj na to, co chcesz tym błotkiem łagodzić. Jeśli stany zapalne typu trądzikowego to ok, ale jeśli zaczerwienia naczynkowe to wydaje mi się, że lepiej wtedy takich masek unikać.

  • Odpowiedz Kosmatka 21 czerwca 2015 o 18:35

    Od dawna już się czaję na ten produkt. Za każdym razem nawet jak jestem w rossmannie biorę go do ręki, ale jeszcze jakoś nie zagościł u mnie w koszyku, chyba jednak się skusze niebawem 🙂

  • Odpowiedz czarnykocurek 21 czerwca 2015 o 18:09

    Stoi u mnie w łazience i czeka na swoją kolej, ale po twojej recenzji chyba jutro wypróbuję maseczkę na twarz i włosy:)

  • Odpowiedz Kasia Szewczyk 21 czerwca 2015 o 17:52

    Nie miałam okazji używać 🙂

  • Odpowiedz olgax 21 czerwca 2015 o 17:49

    Miałam tylko jakąś małą próbkę gotowej maseczki z błotem z Morza Martwego, podobała mi się, gdyby nie to, że cera dość mocno szczypała i była podrażniona. Zastanawiam się, czy ten produkt też mógłby działać w ten sposób…

    • Odpowiedz Aleksandra A 22 czerwca 2015 o 08:32

      miałam to samo z tą maską kupiłam tylko saszetkę

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 22 czerwca 2015 o 15:02

      Dziewczyny, jeśli zaczerwienienie nie mija po paru minutach to bardzo możliwe, że błoto Waszą skórę podrażnia i lepiej je omijać. To kosmetyk, który działa dość mocno i co wrażliwsze cery tak właśnie mogą reagować. Podobnie może być z algami (np. spirulina wiele osób bardzo podrażnia) lub mocniejszymi glinkami.

    Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: