Makijaż

Makijaż w 5 minut!

Umiejętność szybkiego malowania się powinna posiąść każda lubiąca makijaż kobieta. Ja tę zdolność zaczęłam ćwiczyć jeszcze w liceum, a naukę pilnie kontynuowałam na studiach, co oczywiście korzystnie wpływało na ilość cennego o poranku snu. Najbardziej jednak doceniłam ją w momencie pojawienia się na świecie mojego synka. Tak zwane pięciominutówki były przez pierwsze tygodnie jedynym makijażem, jaki miałam ochotę nosić i na jaki pozwalał mi czas. Gdy na twarzy widoczne są oznaki zmęczenia, niewyspania, cera nie tryska promiennością i ładnym kolorytem, minimalistyczny malunek to, moim zdaniem, najlepsza opcja. Jak wygląda mój obecny zestaw do ekspresowego makijażu?

Najczęściej składa się z sześciu kosmetyków. To takie minimum, żeby wykonać makijaż ukrywający niedoskonałości i podkreślający atuty.

Przy okazji tego tematu podzielę się wrażeniami z ostatnio używanej kolorówki, a także zdradzę kilka trików, tak zwanych, makijażowych lifehacków, które są pomocne w uzyskaniu ładnego, precyzyjnie wykonanego i trwałego makijażu.

Najważniejszą kwestią jest dla mnie cera. Wyrównanie kolorytu i zamaskowanie cieni pod oczami to absolutna podstawa promiennego wyglądu. Wybieram podkłady średniokryjące, stosunkowo lekkie, niewymagające skomplikowanego podejścia, na przykład, długiego rozcierania, i o przyzwoitej trwałości. Ostatnio mam okazję używać fluidu Affinitone, który znam jeszcze z czasów liceum. Wówczas jego formuła była zdecydowanie mniej nawilżająca, podkreślała skórki, szybko ścierała się, a najjaśniejszy odcień ciemniał do pomarańczowego koloru. Zdaje się, że Maybelline poprawiło wady i ulepszyło kosmetyk. Podkład bardzo dobrze stapia się z cerą, nie podkreśla porów i innych nierówności, jest niewyczuwalny na skórze i pozostawia satynowe, lekko nawilżające wykończenie. Odcień 03 Light Sand Beige, wpadający w żółte tony, odpowiada kolorytowi mojej cery, wyrównując ją, oraz nie utlenia się podczas noszenia.

Trik: Większość podkładów płynnych ma to do siebie, że pozostawia na skórze bardziej lub mniej mokre/tłuste wykończenie. Choć lubię sam proces wcierania fluidu to zdecydowanie mniej nawilżające, odczuwalne na skórze wykończenie. Najlepiej, gdyby od razu po aplikacji stawały się suche jak podkłady mineralne. 🙂 Żeby szybko pozbyć się błyszczącego efektu, do twarzy przyciskam rozłożoną chusteczkę higieniczną. Poza tym, że uzyskuję matowe wykończenie, mogę użyć mniej pudru wykańczającego a sam makijaż trzyma się nieco dłużej.

Niedoskonałości jak przebarwienia, zaczerwienienia i cienie pod oczami maskuję rewelacyjnym korektorem Emani – HD Concealer. To moje odkrycie makijażowe 2015 roku! Więcej o tym niesamowicie kremowym, nawilżającym i napigmentowanym kamuflażu przeczytacie we wpisie:

Trik: Efekt rozświetlenia będzie lepszy, jeśli korektor nałożymy nie tylko bezpośrednio pod okiem, ale też nieco niżej, w kształt obróconego trójkąta, którego podstawę stanowi dolna powieka, natomiast szczyt znajduje się na wysokości skrzydełka nosa. Tak jak jest to pokazane na tej grafice.

Makijaż twarzy utrwalam sypkim pudrem bambusowym z Biochemii Urody lub pudrem Pretty Mat Annabelle Minerals – czysty wacik kosmetyczny dociskam do proszku, otrzepuję z nadmiaru i dociskam do skóry. W ten sposób matuję miejsca narażone na ścieranie, jak przetłuszczająca się strefa T, cienie pod oczami i niedoskonałości pokryte kremowym korektorem. Po użyciu wacik wyrzucam.

Trik: Zastosowanie wacika to tani i prosty sposób na zachowanie higieny w stosowaniu pudrów sypkich. Uważam, że dołączane do opakowań puszki i gąbki są dobre do zatykania dziurek w sitku, ale nie do codziennego użytku (zbierają sebum, gromadzą bakterie itd.). No chyba, że ktoś regularnie, maksymalnie w odstępach kilkudniowych, robi im gruntowne pranie. 🙂

Kropką nad i jest róż, który ociepla i ożywia twarz. Faworytem ostatnich miesięcy jest mineralny, prasowany, różowo – morelowy Burst Your Bubble Lily Lolo. Jest dobrze napigmentowany i po dotknięciu opuszkami palców możemy ocenić, że także doskonale zmielony i kremowy. Prasowana formuła jest jednak, w mojej ocenie, dość twarda i nie pozwala miękkim pędzlem nabrać zbyt dużo kosmetyku. Z tego też powodu idealnie nadaje się do makijażu pięciominutowego.

Trik: Kilkukrotnie zdarzyło mi się aplikować róż lub bronzer bezpośrednio na podkład. Nie mogło się to sończyc niczym innym, niż smugami i plamami. Żeby tego uniknąć, staram się pamiętam, by przed podkreśleniem policzków delikatnie zmatowić pudrem całą twarz.

Ostatnim akcentem są oczy i brwi. Kiedy naprawdę się spieszę, nawet nie myślę o braniu w dłoń eyelinera czy cieni – krzywa kreska i fatalne roztarcie gwarantowane. Zależy mi wtedy jedynie na dokładnym wytuszowaniu rzęs i stworzeniu w miarę spójnej oprawy oczu. Obecnie zachwycam się tuszem SuperCurler 24 HR Volume & Curl Mascara od Rimmel, który już po jednej warstwie daje naprawdę piękny efekt – włoski są rozdzielone, uniesione i znacząco pogrubione. Jego jedyną wadą jest to, że szybko wysycha. Po ponad miesiącu codziennego używania ląduje w koszu.

Brwi natomiast przyciemniam moim pewniakiem – żelem Eyebrow Filler od Catrice. Więcej o nim i o maskarze możecie przeczytać we wpisie:

Trik: W pośpiechu łatwo o zabrudzenie szczoteczką od maskary powiek. Nie wiem, jak Wam, ale mnie zdarza się to nagminnie. Żeby tego uniknąć, lusterko umieszczam poniżej twarzy i maluję rzęsy patrząc w dół. W tej pozycji włoski szczoteczki nie dociskam do skóry a tylko do rzęs. 🙂

Jeśli już zdarzy się, że wybrudzę maskarą powiekę lub policzek, nie ścieram jej od razu, tylko czekam aż trochę podeschnie i patyczkiem kosmetycznym, zanurzonym w płynie micelarnym lub po prostu ciepłej wodzie, próbuję usunąć wpadkę.

O ustach nie zapominam, ale je traktuje najczęściej jedynie balsamem nawilżającym w sztyfcie. W tej chwili pod ręką mam pyszny, waniliowy sztyft Yves Rocher z serii świątecznej. ♥

Czy znajdę wśród Was zwolenniczki minimalistycznego i ekspresowego makijażu? Czy na co dzień decydujecie się na pięciominutówki czy Wasz makijaż (prawie) zawsze jest dopracowany w każdym szczególe? Jestem ciekawa, co jest Waszym priorytetem, gdy musicie umalować się w pośpiechu. Chętnie poczytam o Waszych trikach i ulubionych kosmetykach. 🙂

Wpisy, które mogą Ci się podobać

51 komentarzy

  • Odpowiedz Ewa 28 maja 2017 o 07:41

    Dlaczego nie używasz Annabelle Minerals solo? Zastanawiałam się nad kupnem, aby zastąpić podkład

  • Odpowiedz peeling laserowy poznań 24 maja 2017 o 10:50

    haha czasami nawet 2 2 minuty 😉

  • Odpowiedz marta 23 maja 2017 o 13:46

    Ja lubię taki ekspresowy makijaż, bo nie mam ochoty spędzać cennych minut rano przed lustrem, wolę poczytać 🙂
    P.S. polecisz mi jakieś etui na Kindle 7, jakiego teraz używasz?

  • Odpowiedz Jagoda 13 listopada 2016 o 05:44

    Kiedy chodzilam do szkoly potrzebowalam duzo czasu na makijaz.. teraz gdy pracuje stracza mi 5 minut.

  • Odpowiedz Katarzyna 9 czerwca 2016 o 01:25

    Jaka jesteś piękna! :O Zazdroszczę ogromnie!

  • Odpowiedz IPASSION 10 kwietnia 2016 o 20:25

    Super sposoby 🙂 Ja osobiście zazwyczaj maluję się dokładnie, bo wszystko musi być u mnie idealnie dopracowane 🙂

  • Odpowiedz Kasia 30 marca 2016 o 19:45

    Hej mam pytanie prosze podaj nazwe tego rozu jesli mozesz kolor odcienia. Dziekuje

  • Odpowiedz zmienionyrytm2 26 marca 2016 o 16:50

    Jako studentka jestem fanką makijażu pięciominutowego. 🙂

  • Odpowiedz Ola | Mikmok blog 22 marca 2016 o 19:23

    Jako leń stawiam na tzw. pięciominutówki, chociaż prawda jest taka, że nie czuję się na siłach na nic bardziej wymyślnego 😉

    Jeśli chodzi o triki, to podkład mieszam z kremem nawilżającym – w moim przypadku jest to Estée Lauder Double Wear + La Roche-Posay Hydraphase UV Intense Legere. Dzięki temu noszę mój ukochany podkład bez efektu maski ani totalnego matu, którego nie trawię – makijaż wygląda świeżo i lekko.

    Zdziwiłaś mnie kładzeniem różu na puder – zawsze robię na odwrót – najpierw róż na fluid, dopiero później puder. Odnoszę wrażenie, że przy nakładaniu różu na puder nie uzyskam trwałego efektu…

  • Odpowiedz Malvina 19 marca 2016 o 23:18

    Jeśli chodzi o maskarę Rimmel Super Curler mam podobne przemyślenia – świetnie maluje, ale za szybko wysycha.

  • Odpowiedz val 19 marca 2016 o 22:54

    Też jestem mamą (półtorarocznej diablicy). W ciągu tygodnia mój makijaż składa się z podkładu AM, różu, kredki do oczu, kredki do brwi, jednego cienia na całą powiekę i tuszu. To jest zresztą szczyt moich możliwości, nie potrafię zrobic nic ponadto 😀 Maluję sie między poranną toaletą a śniadaniem, kiedy diablica jeszcze śpi , albo nie śpi i mąż ją przebiera 🙂 W weekendy odpuszczam sobie podkład i poprzestaję na kredce, cieniu i tuszu.
    Madziu, wyglądasz super. Zaglądam tutaj co jakiś czas juz od bardzo dawna i nie wiem, jak to robisz, ale w każdym kolorze włosów jest Ci niesamowicie do twarzy 🙂

  • Odpowiedz Chocolate&Chocolate 19 marca 2016 o 20:27

    Podobny trik z odciskaniem chusteczki na twarzy przydaje się przy kremach, które pozostawiają tłustą warstwę lub przy tych, które dają niechciany przez niektórych efekt „glow” 😉

  • Odpowiedz Stylbe 19 marca 2016 o 16:26

    Ten tusz niestety się u mnie nie sprawdził 🙁 noszę soczewki więc bardzo uważam z eksperymentami na oczach, a ten tusz po 4 godzinach zaczął się kruszyć, może kupiłam jakiś stary 😀 Zapraszam również do siebie. 🙂

  • Odpowiedz Minimalna 19 marca 2016 o 15:55

    U mnie wygląda to bardzo podobnie, nie lubię siebie w zbyt mocnym makijażu więc taki szybki i delikatny robię właśni na co dzień ; )

  • Odpowiedz Anna piekneperfumy 18 marca 2016 o 21:47

    5 minut to jednak dla mnie trochę za mało;) ale już 10 jest ok:) A kosmetyki niezbędne do makijażu to u mnie tusz i kredka do oczu, podkład i puder, róż /i /lub brązer i pomadka:) Jeśli starczy czasu to korektor i kredka do ust;)

  • Odpowiedz Aneta 18 marca 2016 o 19:01

    Kiedy ubrudzisz się tuszem to jak najbardziej odczekaj chwilę i patyczkiem kosmetycznych usuń zabrudzenia tylko suchym a nie mokrym. 🙂

  • Odpowiedz kosmetykiwgmarchewy.blogspot.com 18 marca 2016 o 17:44

    Uwielbiam dopracowywać swój makijaż, ale zdarza się i tak, że muszę go zrobić na szybko. Wtedy wybieram najczęściej podkład i bronzer 🙂 Najszybszą wersją dla mnie jest też jego brak. Spokojnie mogę myknąć i bez niego 😉

  • Odpowiedz Fasonati 18 marca 2016 o 09:24

    Jak czas mnie goni to mój makijaż składa się z minimalnej liczby elementów – a właściwie takich samych co Ty używasz 🙂 Plus jeden kolor cienia na całą powiekę, bo mimo wszystko lubię podkreślać oczy.

    Muszę kolejny raz podkreślić, że pięknie wyglądasz. 🙂
    Pozdrawiam

  • Odpowiedz Kamila 18 marca 2016 o 09:10

    U mnie zdecydowanie priorytetem są oczy, nie mając tuszu czuję się jakbym w ogóle ich nie miała 😀

  • Odpowiedz bibaba 17 marca 2016 o 22:44

    W 5 minut? puder, rozświetlacz, róż, czasem jakiś neutralny cień, tusz do rzęs i lekka pomadka 🙂 Absolutne minimum w 30 sekund to tusz i błyszczyk już po drodze 🙂

  • Odpowiedz Zrelaksowana 17 marca 2016 o 22:22

    Catrice Eyebrow Filler uwielbiam 🙂

  • Odpowiedz Nat 17 marca 2016 o 21:41

    5 minutówki rządzą, jak pewnie u każdej mamy 😉 U mnie makijaż wygląda niemal identycznie (w ogóle, mam wrażenie już od dłuższego czasu, że jesteśmy takimi kosmetycznymi siostrami haha ;)). Na całą twarz nakładam podkład dopasowujacy się Bell Hypoallergenic, na to modelujący róż również tej samej firmy w odcieniu 01. Brwi wypełniam kredką Catrice, a rzęsy maluję aktualnie tuszem z Lovely tym słynnym żółtym, ale gdyby mój portfel mi na to pozwalał to używałabym cały czas Loreal Volume Million Lashes lub Maybelline Sensational. Na usta nakładam masełko Nivea, ostatnio malinowe, ale chyba nie wytrzymam i otworzę też waniliowe 😉 Gdy nie mam pod ręką masełka, sięgam po zwykłą wazelinę Vaseline, czasem też po pomadki Alterry, ale chyba już mi się znudziły po tylu latach… 😉

    • Odpowiedz Nat 17 marca 2016 o 21:43

      A w roli pudru sięgam po skrobię ziemniaczaną z Biedronki 😉 Na minerałki aktualnie nie mogę sobie pozwolić a drogeryjne pudry przynoszą mojej cerze więcej szkody niż pożytku.

  • Odpowiedz Asia 17 marca 2016 o 21:11

    Ja też znam ten trik z malowaniem rzęs tak by nie pobrudzić powieki 🙂

  • Odpowiedz Sylwia 17 marca 2016 o 19:38

    Zdecydowanie mój ulubiony typ makijażu! Mnie zachwyca Twój kolor włosów? Mogę zapytać czym farbujesz?

  • Odpowiedz Dziecko We Mgle 17 marca 2016 o 17:41

    U mnie ostatnio taki minimalizm jest nagminny, bo jestem śpiochem i za późno wstaję do pracy 😛
    Jest tylko korektor, podkład mineralny, odrobina różu i skrobi ziemniaczanej (a czasem nawet i ją pomijam). Na oczy tusz do rzęs, brwi przegarnięte odrobinę korektorem do brwi, usta maźnięte kroplą błyszczyku i biegiem do roboty ;]

  • Odpowiedz Anita B. 17 marca 2016 o 17:17

    Lata temu Affinitone też mi nie pasował. I mocno mnie do siebie zniechęcił. Skoro firma poprawiła formułę, to może faktycznie warto sięgnąć po niego ponownie. Co do makijażu, to bardzo mi się podoba. Delikatny, ale podkreślający urodę. Idealny 🙂

  • Odpowiedz Chochlik 17 marca 2016 o 17:06

    Jeśli mam wyjść o 7 rano, to prawie zawsze używam tylko podkładu, pudru, tuszu i żelu do brwi 😀

  • Odpowiedz Ewa | daywithcoffee 17 marca 2016 o 15:20

    Mój ekspresowy makijaż wyglada bardzo podobnie z tym, że dodaję na górnej powiece kreskę, najcześciej szarą/czarną kredką 🙂 szukam dobrego korektora – sprawdzę ten, który polecasz 🙂

  • Odpowiedz Inga 17 marca 2016 o 14:41

    Taaak, to najczęstszy typ makijażu. Najlepiej wtedy sprawdza się koreański BB, bo nawet nałożony w pośpiechu nie smuży, a daje dobre krycie. W takich sytuacjach ratują mnie też cienie w kredce – można się nimi pomalować nawet przed kawą ;P Wersja absolutne minimum to Color Tattoo creme de rose – ładnie wyrównuje kolor powieki, ukrywa fioletowe żyłki, makijaż od razu wygląda na bardziej dopracowany.
    Też miałam ten podkład – wspominam go fatalnie. Podkreślał wszystko, zwłaszcza meszek na policzkach, dawał bardzo niezdrowy, pudrowy efekt. Nawet jeśli sie poprawił – jakoś nie mam ochoty ponownie po niego sięgać.

  • Odpowiedz Ola 17 marca 2016 o 13:47

    Uwielbiam minimalizm 😀

  • Odpowiedz Wenus 17 marca 2016 o 13:22

    Ja używam tego samego podkładu, nawet tego samego odcienia, właśnie w liceum się z nim zaprzyjaźniłam i wtedy sprawdzał się na mojej cerze super. Obecnie, zmienia kolor, bardzo szybko ciemnieje na mojej buzi, podkreśla suche skórki i niestety będę zmuszona znów poszukać idealnego podkładu 🙁 Skorzystałam z Twoich tricków makijażowych i jestem miło zaskoczona. Pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedz Blondynka 17 marca 2016 o 12:24

    Cześć, śledze Twojego bloga od dłuższego czasu, czerpie z niego wiele inspiracji 😉 Mam nadzieje, że nigdy nie znudzi Ci się jego prowadzenie: )

    Ja dopiero zaczynam, ale zapraszam do mnie 😉 myślę że również Ciebie zainteresują moje posty.

  • Odpowiedz Kosmetyczne Pudełko 17 marca 2016 o 12:23

    Przepięknie wyglądasz 🙂 Ja przeważnie się spieszę, więc staram się wyrobić nawet w 3 minutach 😀

  • Odpowiedz Kristi 17 marca 2016 o 11:59

    Ja praktykuje w zasadzie same pieciominutówki, dokładniejszy makijaż robię tylko na większe okazje. Jedyne nad czym boleję to że mam problem uzyskać ładny efekt podkładem mineralnym. Chyba wyszłam z wprawy 🙁 a i nie zawsze chce się trzymać kremu z filtrem.

  • Odpowiedz Ola (pasta do rąk) 17 marca 2016 o 11:13

    Ten Affinitone jest taki średni, miałam go kiedyś 🙂 Ale ten cień jest fajny 🙂

  • Odpowiedz Zuza 17 marca 2016 o 10:53

    Dobrze Ci się nosi ten podkład?
    Wyglądasz przepięknie, to był dobry pomysł z nowym kolorem 🙂

  • Odpowiedz Marta 17 marca 2016 o 10:50

    I właśnie taki makijaż lubię najbardziej 🙂

  • Odpowiedz Magda 17 marca 2016 o 10:23

    Ja również preferuje taki minimalistyczny makijaż, w tym kolorze włosków wyglądasz nieziemsko 🙂

  • Odpowiedz mariola 17 marca 2016 o 10:16

    woow wyglądasz rewelacyjnie!!!!

  • Odpowiedz Karola 17 marca 2016 o 10:11

    Mieć taką cerę, marzenie <3

  • Odpowiedz Panna Nika 17 marca 2016 o 09:57

    Mój minimalistyczny makijaż to krem tonujący a’la BB i tusz 😀 To jest takie minimum minimum. Jak mam trochę więcej czasu, to dochodzi korektor, puder i róż. Część Twoich tricków znam, ale zawsze fajnie poznać kolejne 🙂

  • Odpowiedz Magda Pietuszyńska 17 marca 2016 o 09:44

    Jak u kazdej mamy, u mnie 5 minutówki również dominują, bo jedno zejście z oka i pól kosmetyczki idzie sie… Bawić z moja córcia. Więc musze szybko wszystko chować.

  • Odpowiedz Agnieszka 17 marca 2016 o 08:59

    Moją podstawą w takim szybkim makijażu jest kamuflaż. Mam sporo naczynek, przebarwień i nie wyobrażam sobie wyjść bez tego na twarzy.
    Teraz używam Catrice w płynie, ale wydaje mi że on chyba zapycha, bo porobiły mi się podskórne grudki. Tyle osób go poleca i nic im się nie robi po nim a tylko mnie zapchało 🙁

    • Odpowiedz Kasia 20 marca 2016 o 20:23

      Mnie też niestety kamuflaż Catrice zapycha. Kupiłam go bo sporo dziewczyn go sobie chwali i faktycznie dobrze kryje, niestety zapychanie nie pozwala mi go używać 🙁

  • Odpowiedz Sylwia Wojciszko 17 marca 2016 o 08:54

    Jakie piękne włosy! ❤ czymś je nablyszczasz?
    Ja lubię długo pospać i czasem starcza mi tylko na podkład i tusz, może trichę bronzera. Teraz używam L’oreal True Match i Feline.

  • Odpowiedz Cosmetics Freak 17 marca 2016 o 08:51

    U mnie ostatnio dominują makijaże 5-10 minutowe 🙂 Korektor pod oczy, podkład mineralny AM, tusz i często czarna kreska na oku. Jak mam ciut więcej czasu i ochoty podkreślam brwi i musnę twarz bronzerem, dla zrobienia konturu. Emilia bardzo lubi przyglądać się jak się maluje, więc robimy to razem 🙂

  • Odpowiedz Madziak 17 marca 2016 o 08:45

    Kochana, piękne, wiosenne zdjęcia! bardzo miło się patrzy 🙂

  • Odpowiedz Ola 17 marca 2016 o 08:38

    kochana piękna cera! stosujesz obecnie jakieś kwasy? może jakiś post o obecnej wiosennej pielęgnacji?

    a co do podkładu… jak wygląda jego skład? szukam czegoś lekkiego na wiosnę, oczywiście wystrzegam się parafiny :>

    • Odpowiedz Akasza 17 marca 2016 o 10:36

      Ten podkład jest bardzo fajny i występuje też w lżejszej wersji – wtedy jest w czarnym opakowaniu, nie pamiętam jak się nazywa 🙂
      Używam go akurat od kilku lat i na jesień i zimę zawsze stosuję normalną wersję, a na lato i późną wiosnę, kiedy jest już na prawdę ciepło, stawiam na tą lżejszą i bardzo sobie chwalę 🙂

      Zapraszam też do mnie na manicure hybrydowy i włosomaniaczy blog 🙂

      • Odpowiedz LESS IS MORE 17 marca 2016 o 17:02

        Pewnie myślisz o Affimacie, on niby jest dla tłustej skóry i ma dawać matowy efekt. Skusiłam się na niego, bo ma piękny, jasny, żółty odcień – jaśniejszy od Affinitone. Niestety trzeba uważać – ma alkohol denat. w składzie i szybko może wysuszać skórę 🙁

    Odpowiedz na „Anita B.Anuluj pisanie odpowiedzi

    %d bloggers like this: