Beauty

Makijaż i zapach od Yves Rocher

W ciągu kilku ostatnich miesięcy moja kosmetyczka wzbogaciła się o kilka ciekawych produktów Yves Rocher, dlatego pokusiłam się o wpis zbiorczy na ich temat. Dziś edycja kolorówkowo – zapachowa, a w niej: maskara Volume Elixir, korektor rozświetlający w pisaku Radiant Youth Corrector Pen, puder prasowany Flawless Skin Powder Zéro Défaut, pomadka Rouge Brillance oraz woda perfumowana Quelques Notes d’Amour.

Volume Elixir, maskara w ładnym, złotym opakowaniu z klasyczną, stożkowatą szczoteczką, jest opisywana jako ta, która ma zapewniać rzęsom spektakularną objętość i dbać o ich kondycję. Co do drugiego zapewnienia to tu się nie wypowiem, ponieważ po kuracji Miralash byłoby to sporym nadużyciem (aczkolwiek rzęsy już zaczęły się przerzedzać), ale odnośnie pierwszej kwestii jak najbardziej mogę. Początkowo maskara nie powaliła mnie na kolana, wyglądała na rzęsach dość przeciętnie. Po jakimś czasie jednak zaczęła działać tak, jak lubię – sprawiła, że makijaż stał się wyrazisty już po jednej warstwie. Tusz pogrubia rzęsy, podkręca je i lekko wydłuża. Do tego jest trwały i nie skleja włosków. Bardzo przyjemny produkt, który mogłabym w przyszłości kupić ponownie (ale w promocji, bo jednak cena pierwotna jest, moim zdaniem, nieco zawyżona).

 

Korektor w płynie Radiant Youth Corrector Pen to całkiem ciekawa propozycja, jeśli szukacie kosmetyku lekkiego i rozświetlającego. Samodzielnie nie ukryje wprawdzie mocnych cieni, ale będzie dobrym uzupełnieniem cięższego kamuflażu. Obecnie stosuję go właśnie w duecie z korektorem the Balm. Razem zapewniają w miarę dobre krycie i jednocześnie rozświetlenie zacienionych okolic oczu. Jego zaletą jest kremowa konsystencja, która dobrze stapia się z cerą i która nie osadza się w zmarszczkach. Druga pozytywna cecha to wygodne opakowanie w postaci pisaka zakończonego miękkim pędzelkiem. Nie zauważyłam, by korektor wysuszał skórę. Posiadam odcień 02 Rose (beż z subtelnymi różowymi tonami).

 

 Puder w kompakcie Flawless Skin Powder Zéro Défaut jest moim torebkowym kosmetykiem obowiązkowym, który ratuje mnie poza domem, gdy pojawia się pierwszy połysk w strefie T. Jaśniutki, miałki, bardzo mocno sprasowany i wyraźnie wygładzający pory. Na pochwałę zasługuje porządne opakowanie z dużym lusterkiem i miękki pędzelek oraz niewysuszająca formuła pudru. Posiadam odcień Beige Moyen.

Pomadka Rouge Brillance Végétale miała nadawać ustom intensywny, połyskujący kolor. Nie wiem, jak jest w przypadku innych odcieni, ale mój – morelowy 21 Litchi – jedynie lekko wargi rozjaśnia i nabłyszcza. Trudno jest mi więc oceniać ten kosmetyk jako typową pomadkę. Określiłabym go raczej jako lekko barwiący balsam o słabych właściwościach nawilżających, który na dodatek lekko podkreśla suche skórki i po krótkim czasie warzy się na złączeniu warg. Jedyną przyjemną rzeczą jest jej zapach. Mnie przypomina wiśniową gumę do żucia Hubbę Bubbę.

 

Woda perfumowana Quelques Notes d’Amour nie była miłością od pierwszego powąchania, ale już od drugiego, trzeciego tak. Mimo dość chłodnego pierwszego wrażenia dałam Quelques Notes d’Amour kolejną szansę, bo przyznam, że mimo wszystko, coś mnie w niej zaintrygowało. Do prostego flakonu, w którym całkiem niepotrzebnie wytłoczone zostało serce, wróciłam któregoś chłodnego, prawdziwie jesiennego dnia. I to było to. Zapach mocny, pełen słodyczy i ostrości jednocześnie, wpasował się w ten klimat idealnie. Urzekł mnie swoim ciepłem, elegancją oraz tym jak interesująco rozwija się na mojej skórze. Początkowo intensywne nuty bergamotki, które notabene w perfumach bardzo lubię, z czasem łagodnieją i dają dojść do głosu nutom różanym i drzewnym. Zapach blisko trzyma się skóry, staje się zmysłowy i pociągający.

W makijażu użyłam powyższych kosmetyków + podkładu Rimmel Lasting Finish Nude 25HR 100 Ivory, korektora Time Balm the Balm Fair, bronzera Bahama Mama the Balm, różu Ecolore Casabella, cienia L’Oreal Infallible Forever Pink, cienia do brwi Brow Pow the Balm Blonde oraz czarnego eyelinera Zoeva.

Jestem ciekawa Waszych doświadczeń z kosmetykami Yves Rocher. Znacie jakieś perełki? 🙂

65 komentarzy

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: