Lepiej późno niż… później, czyli o 10 ulubieńcach minionego roku :)

To chyba naprawdę ostatni w blogosferze post o tej tematyce. Plany publikacji wpisu o ulubieńcach roku 2013 pokrzyżował mi dysk w laptopie, który wraz ze styczniową awarią zabrał wszystkie dokumenty i zdjęcia (jeszcze nie dorobiłam się dysku zewnętrznego ;)). Nadrabiam więc zaległości i prezentuję dziesiątkę tych, którzy urzekli mnie w minionym roku najbardziej. Zapraszam!

Do zestawienia wybrałam kosmetyki, które stosowałam przez większą część roku.
Ulubieńców poszczególnych miesięcy możecie poznać {tu}.

Makijaż i paznokcie
  1. Żadna odżywka nie zrobiła tyle dobrego dla moich paznokci, co oleje. Nieustannie jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak nawilżyły, uelastyczniły i utwardziły płytkę. Dzięki olejowaniu zapomniałam, co to rozdwajanie i suche skórki. Najczęściej sięgałam po kapsułki GAL (żółte {klik} oraz niebieskie {klik}), ponieważ są tanie, dostępne w większości aptek oraz pozwalają na wygodną aplikację, nawet gdy nie przelewałam oleju do buteleczki po lakierze. Zdarzało się, że rybki mieszałam z waniliowym olejkiem Khadi lub innymi olejkami, które kupuję w sklepach z półproduktami (np. rycynowym, awokado, arganowym lub ze słodkich migdałów). Prócz regularnego wcierania olejów w paznokcie, raz w tygodniu przygotowuję dla nich olejowe SPA (moczę dłonie w ciepłej oliwie z oliwek z dodatkiem soku z połowy cytryny).
  • O podkładzie matującym Annabelle Minerals w odcieniu Golden Fairest wspominałam już wiele, wiele razy, najczęściej przy okazji ulubieńców miesiąca. Posiada wszystkie cechy mojego idealnego podkładu – jest trwały, matowi skórę na kilka godzin (bez dodatkowego przypudrowywania), odpowiada mi kolorystycznie (Fairest w chłodnych miesiącach, Fair w cieplejszych), mimo świetnej pigmentacji nie podkreśla porów, nie warzy się w tłustej strefie T, doskonale dogaduje się z filtrami (zarówno z emulsją matującą Capital Soleil SPF 50 od Vichy, jak i z Anthelios AC SPF 30, LRP) i, jak na minerałka przystało, jest niesamowicie wydajny. Myślę, że lepszego podkładu mineralnego nie znajdę (i szukać też nie zamierzam :D).
  • W duecie z podkładem niemal codziennie (wyłączając te cudowne dni, gdy skóra wygląda tak, że podobam się sobie sauté :)) używam korektora Affinitone w odcieniu 01 Nude Beige od Maybelline. Co mnie w nim urzekło? Jego kremowa, aksamitna, nietłusta konsystencja, lekkość i jednocześnie dobra pigmentacja. Poza tym to, jak świetnie wtapia się w moją cerę oraz że nie ściera się od pierwszego lepszego dotknięcia twarzy dłonią czy tkaniną (kładę go na twarz przed aplikacją podkładu mineralnego, wytrzymuje okrężne ruchy pędzlem). Poza tym posiada mięciutki, puchaty, zaokrąglony na końcu aplikator, który nie drapie skóry, szczególnie tej delikatnej pod oczami (tak stosuję go zdecydowanie najczęściej).
  • Faworytem wśród kosmetyków do makijażu oczu został przepiękny cień kremowy 35-On and on Bronze z serii Color Tattoo 24H od Maybelline. Wprawdzie nie miałam okazji sprawdzić, czy wytrzymuje na powiekach dobę, ale mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że do 12 godzin owszem. Przez ten czas wygląda na moich opadających powiekach nienagannie – zero rolowania (sorry Natasza ;)), ścierania się, płowienia. I to bez bazy. Właściwie to ten cień jest ostatnio bazą dla innych kosmetyków kolorowych (szczególnie dla cieni sypanych, które lubią lepką formułę Color Tattoo).
  • Ostatnim makijażowym ulubieńcem minionego roku (i nie tylko) jest pomadka 070 Airy Fairy Rimmel. Pisałam to już, ale napiszę to raz jeszcze – łączy mnie z nią więź sentymentalna, bowiem nosiłam ją na swoim ślubie kilka lat temu. I nie ważne, że nie jest idealna pod względem konsystencji i właściwości (wbrew temu, co obiecuje producent, AF posiada tendencję do wysuszania ust). Cenię ją przede wszystkim za kolor, który pasuje na każdą okazję, do każdego mojego makijażu oka, do mojej cery. Po prostu pasuje do mnie 🙂
  • Cera i włosy
    1. Henna, a obecnie senna Cassia Khadi jest czymś w pielęgnacji moich włosów niezastąpionym. Nic tak mocno ich nie wzmacnia, nie pogrubia, nie zwiększa objętości. Jej zalety mogłabym wymieniać jeszcze długo. Prócz walorów odżywczych dostarcza fryzurze wygładzenia i połysku oraz miodowo – złotych refleksów, które rozjaśniły nieco mój naturalny mysi odcień włosów. 
    2. Jeśli mowa o kosmetykach niezastąpionych, nie mogę nie wymienić prawdopodobnie najbardziej odżywczego oleju, jaki znam, mianowicie Bhringraj marki Hesh. Napakowany ekstraktami rewelacyjnie wpisuje się w potrzeby moich włosów i skóry głowy. Nawilża, zmiękcza, wygładza, nabłyszcza oraz leczy, np. łupież, który dopadł mnie w ostatnim czasie po wpadce z brązowym szamponem Batiste. Zdecydowanie najlepszy wśród olejów, które dotąd stosowałam.
  • Pielęgnację cery otwiera krem z kwasem azelainowym Acne-Derm, dzięki któremu moja twarz coraz częściej wygląda bardzo dobrze niż tak sobie 🙂 Przeznaczony do skóry problematycznej, trądzikowej i z przebarwieniami, czyli o podobnych przypadłościach, jakie cechowały (czas przeszły! :)) moją cerę. Pomógł mi zlikwidować większość plamek na skroniach, wągrów w okolicach nosa oraz podskórnych grudek, które osiedliły się swego czasu na szczęce. Generalnie ją wygładził i sprawił, że stała się w miarę jednolita. Fantastyczny produkt.
  • Na listę postanowiłam wciągnąć jeden półprodukt, mianowicie potrójny kwas hialuronowy 1,5% z mazideł (lub z ZSK). Gości na mojej buzi w rozmaitych serach (szczególnie olejowo – hialuronowym), maseczkach, kremach i tonikach (z kwasem migdałowym). Dodaję go niemal do wszystkiego. Na miejsce w rocznym zestawieniu ulubieńców zapracował sobie skutecznym nawilżaniem i zmiękczaniem oraz szybką regeneracją naskórka.
  • Z ostatnią pozycją miałam niemały dylemat. Najlepiej wymieniłabym olej przeciwzmarszczkowy Khadi oraz brzozowe kremy Sylveco (seria lekka w opakowaniach typu airless i odżywcza w słoiczkach), które sprawdziły się u mnie na równi. Jeśli jednak mam wybrać to zdecyduję się wyróżnić polskie kremy z betuliną. Lekkie są idealną bazą pod makijaż mineralny – szybko wchłaniają się, nawilżają, wygładzają cerę, odżywcze natomiast ratują nawet najbardziej przesuszoną skórę (stosuję je na zmianę z kwasami na noc). 

  • Co myślicie o mojej liście? Coś powtórzyło się w Waszych zestawieniach? Jeśli stworzyłyście podobny post i macie ochotę się nim podzielić, podrzućcie linka. Chętnie poznam kosmetyki, które urzekły Was w 2013 🙂


    *Zawarte w grafikach opisy produktów, wyłączając notatkę o olejowaniu, pochodzą od producenta danego kosmetyku.

    89 thoughts on “Lepiej późno niż… później, czyli o 10 ulubieńcach minionego roku :)

    1. Bhringraj posiadam i również stosuje, jestem bardzo zadowolona 🙂 . Kremy sylveco są moimi ulubionymi z dotychczas stosowanych. Obecnie używam tradycyjnego z fitomedu, ale to za wcześnie by wyrazić opinię na jego temat. Pozdrawiam:)

    2. Również jestem fanką cassi 🙂 I potrójny HA super sprawdzał się w mojej pielęgnacje, ale od jakiegoś czasu w ogóle zaprzestałam sięgania po kwas, chyba pora do niego wrócić. A kremy Sylveco są na mojej liście do wypróbowania. Ostatnio udało mi się dorwać ich pomadkę – jest świetna!

    3. Odnalazłam wśród Twoich ulubieńców również moich 🙂 Kremy Sylveco kupuję od ponad roku, są rewelacyjne. Moja mieszana cera lubi szczególnie wersje lekkie. Poza tym cenię sobie olejowanie twarzy (dzięki za pomysł!) i paznokci. Ta metoda okazała się zbawieniem dla mojej kruchej płytki (nigdy nie miałam paznokci dłuższych niż 2 mm za opuszek).
      Pozdrawiam!

    4. Niestety u mnie podklad AM straznie sie wazy. Co prawda w innej formule, ale jednak. A szkoda, bo ma tak piekne krycie, ze makijaz nim jest bardzo szybki i wystarczy jedna, cieniutka, niezauwazalna warstwa. Niestety po niedlugim czasie ' odkleja" sie oa nieestetycznie od skory…
      Nie lubie tez szminki Airy Fairy 😀 Musze napisac jej recenzje… Kurcz zakupilam pod wplywem tych zachwytow wszystkich a nie dosc ze paskudnie chemicznie pachnie i smakuje, to jeszcze kolor wydaje mi sie lepszy dla bunetki nic blondynki…

      PS. Idalio czy moge spytac w jakim programie robisz te piekne grafiki?

      1. Marie, może w kryjącej? U mnie właśnie w tej bardzo się warzy (w strefie T pojawia się efekt biszkoptu, okropny widok :/).
        A mnie ten zapach bardzo się podoba, ale to pewnie ze względu na ślubny sentyment (AF za każdym razem udowadnia, jak zapachy przywołują wspomnienia :)).

        Grafiki sklejam w fotoszopie (Cs6). Dziękuję :*

      2. Tak, tak w kryjacej! powiadasz ze matujaca sie lepiej sprawdza? Kurcze az nie chce ryzykowac prawde mowiac… Lily Lolo mnie zachwyca a po AM pozostal niesmak. I opakowanie podkladu!

      1. Weronika, u mnie pomaga położenie balsamu przed aplikacja pomadki. Trochę tracę na trwałości, ale za to nie mam wysuszonych ust 🙂
        To prawda, jest dość tłusty, ale jeśli ktoś potrzebuje silnie odżywczego i ochronnego kremu na zimę lub np. gdy stosuje kwasy (tak jak ja) to jest w sam raz 🙂

    5. Może i ostatnie to Twoje zestawienie, ale za to jakie! Cudnie to zobrazowałaś i opisałaś również. Złoty cień z Color Tattoo jest na mojej liście zakupów 🙂 Podklad z Annabelle miałam już dość dawno temu, miło go wspominam i na pewno kupię nowe opakowanie w 2014 roku 🙂

      1. Ja miałam podkład kryjący (wtedy był to mój pierwszy podkład mineralny i jeszcze nie miałam pojęcia o tym, że takie kosmetyki mogą rzeczywiście coś zakryć, ale pozytywnie się zdziwiłam) dokładnie w odcieniu beige light, świetnie stapiał się z moją cerą. 🙂

    6. To w końcu Airy Fairy "nawilża i pielęgnuje", czy "ma tendencję do wysuszania"? 🙂
      Też ją mam i bardzo lubię, do makijażu ślubnego musiała wyglądać pięknie 🙂

      Pozdrawiam

    7. Ja kilka dni temu zaczęłam olejować paznokcie, bo są w tak opłakanym stanie, że masakra 🙁 Co do kwasu hialuronowego to mój najnowszy przyjaciel 🙂 Na razie wszystko zapowiada się dobrze 🙂

    8. Uwielbiam kremy nagietkowe Sylveco (lekki kupiłam po przeczytaniu Twojej recenzji :)). Muszę wrócić do olejowania paznokci, przynosiło świetne rezultaty. Bardzo chciałabym spróbować Cassi, ale moje włosy już są dosyć złote, boję się, że wyjdą żółte.

      1. Monika, jeśli potrzymasz ją długo tj. 3-4 godz. to prawdopodobnie nada Twoim włosom złotej poświaty (szczególnie jeśli są w odcieniu brązu lub ciemnego blondu). Jeśli natomiast nałożysz ją na 1-1,5 godz to podziała po prostu jak ziołowa odżywka: pogrubi, nabłyszczy, zwiększy objętość, wygładzi. Warto dodać do niej trochę dobrej składowo odżywki lub maski, wtedy włosy będą dodatkowo wzmocnione.
        Ja kładę na 4 godz. Mieszam ją z sokiem z cytryny i naparem rumianku, ponieważ zależy mi na rozjaśnieniu włosów.

      2. Dziękuję Ci bardzo :* Naczytałam się u ciebie efektów po hennie i samej mi się zamarzyło. 😀 Odcień mam podobny do Twojego obecnego, może troszkę ciemniejszy. Czas na eksperymenty, Jeszcze raz dziękuję <3

    9. Witaj Idalio 🙂 Bardzo ciekawi mnie podkład matujący AM,mam cerę problematyczną i ciągle szukam ideału.Pomadkę Airy Fairy mam od niedawna,polubiłam ją bardzo,natomiast jestem rozczarowana cieniem Maybelline CT w odcieniu Permanent Taupe,na moich kapryśnych tłustych powiekach szybko się roluje i blaknie,straciłam ochotę na pozostałe odcienie,a ten używam przeważnie do brwi i tutaj jako tako ujdzie.U mnie niestety na powiekach ta formuła cieni nie zdaje egzaminu.Pozdrawiam

      1. Witaj Basiu 🙂 Najlepiej zakup próbkę. Dla mnie matujący jest super, ale już kryjący bardzo się warzy.
        A co do cienia CT MNY Permanent Taupe to również nie jestem zadowolona. U mnie także bez bazy się roluje, robi prześwity, trzeba z nim dłużej popracować, by wyglądał bardzo dobrze. Na brwiach też się u mnie nie sprawdził, ponieważ posiada zbyt szary odcień (wyglądam jakbym miała siwe brwi :D).
        Myślę, że możesz zaryzykować z 35 On and on Bronze. Ma inna konsystencję, pigmentację i formułę.
        Pozdrawiam 🙂

      2. Bardzo żałuję,że wtedy nie zakupiłam dodatkowo tego odcienia który polecasz,może się skuszę skoro ma inną formułę,tyle osób zachwalało Permanent Taupe,że uległam,jak widać nie wszystko co polecone się sprawdza 😉 Zamówię sobie próbkę z AM,bo ciekawi mnie ten matujący 🙂 A co do brwi,odcień ma dziwny,stosuję oszczędnie,choć nie zawsze go używam,bo ostatnimi czasy lubię zestaw do stylizacji brwi z Catrice,lub taką fajną kredkę do brwi z Avonu w kolorze blonde,jak na złość chyba mi ją wycofali 🙁

      3. Też mam ten Permanent Taupe i uważam, że jest przereklamowany. Ma strasznie tępą konsystencję, ciężko go rozetrzeć bez naciągania powieki. Żałuję zakupu…

    10. Ja tylko o perfumach pisałam, więc się nie liczy.
      Ale olejowanie paznokci i maseczka dla dłoni to koncept, który bardzo mi się podoba. Kupuję. Dzięki. 🙂

    11. U mnie Sylveco miało bardzo dobry początek, ale lekkie kremy okazały się za lekkie. Natomiast ten tłusty brzozowy początkowo był świetny na noc, trafił nawet do ulubieńców, ale im dłużej go używam tym mniej jestem do niego przekonana, bo skóra wciąż jest nieco przesuszona, w dodatku mam problemy z zaskórnikami i nie wiem czy taki tłuścioszek im nie pomaga. Obecnie przerzuciłam się na inny krem, zobaczymy czy coś się zmieni. Widzę za to innych moich ulubieńców – Szminkę Airy Fairy, Color Tattoo i korektor z Maybelline 🙂

      1. rose vanilla, u mnie Lekkie czasem okazywały się ciut za lekkie, gdy panował mróz (taki na -10 stopni :)). Wówczas mieszałam je z tymi odżywczymi. W temperaturach powyżej zera były idealne.
        Hmm, być może któryś z olejów Cię zapycha?
        Na jaki krem się przerzuciłaś?

      2. Ciężko powiedzieć co zapycha, dodatkowo u mnie zmiany hormonalne z powodu ciąży, więc na razie nie próbuję nawet zgadywać. Przerzuciłam się na Elixiry z Yves Rocher 🙂 Na razie jestem z nich zadowolona, ale za krótko ich używam żeby coś więcej powiedzieć.

    12. U mnie kremy Sylveco poległy, poza byciem bazą nie robiły nic. Acne Derm używam od czasu do czasu dobrze działa na przebarwienia ale na zaskórniki się nie sprawdza. Mam też tą szminkę i jednak wolę Angel z Mac bo mniej wysusza usta a odcień ma bardzo podobny. Olej do włosów mnie zainteresował bo do tej pory nie znalazłam takiego który by mnie usatysfakcjonował.

    13. Polubiłam się z kremem brzozowym Sylveco, więc na pewno sięgnę po któryś z odżywczych 🙂 Cień Maybelline CT On and On Bronze uwielbiam i ja, boski!! <3

    14. Acne Derm stosowałam sprawdził się super , a teraz bardziej polubiłam się z Pharmaceris z10% kwasem migdałowym, nie wysusza tak skóry i nie piecze a daje ten sam efekt, buzia gładziutka jak u niemowlaka

      1. Panna Em, czytałam, że Pharmaceris zapycha, więc chyba się nie zdecyduję. Poza tym AD pasuje mi pod każdym względem, więc nie chcę nic zmieniać (a szczypie mnie na samym początku, gdy od dłuższego czasu go nie aplikowałam :)).

      2. Potwierdzam Twoje słowa Idalio, używałam swojego czasu tego kremu z Pharmaceris (zamiast Effaclar Duo) i nie byłam zadowolona 🙁 Wulkaniki mi się na buzi robiły straszne 🙁

    15. Jejku, poczułam się jakbym czytała jakieś wypasione czasopismo kosmetyczne 🙂 Jestem zachwycona formą prezentacji 🙂
      Jeśli chodzi zaś o Twoich ulubieńców to przyznaję, że do olejowania paznokci zabieram się już od dłuższego czasu, ale jakoś zabrać się nie mogę, choć mieszanka jest już przygotowana 🙁
      No i kremy Sylveco, które ostatnio wpadają w moje oczy, na różnych stronach, też mnie kuszą, ale ja tak bardzo boję się eksperymentować 🙁

      1. RosAnn, dziękuję 🙂
        Ja też dość długo przymierzałam się do olejowania. Najgorzej z przyzwyczajeniem do tłustości. Niby malowałam same paznokcie olejkiem, ale jednak odczuwałam tę warstewkę i bałam się, że wszystko wokół pobrudzę. W nawyk weszło olejowanie przed komputerem, np. gdy odpowiadam na komentarze 🙂

        A jakiego kremu obecnie używasz?

      2. Na noc stosuję nieśmiertelny (dla mnie) Effaclar Duo, na dzień natomiast, już od dawien dawna (prawie rok?) używam Pharmaceris – Krem nawilżająco-wzmacniający z SPF20 z serii dla skóry naczynkowej 🙂 Uwielbiam go, sprawdza się świetnie i ciężko mi z niego zrezygnować na rzecz czegoś nowego 🙂

    16. Fajne zestawienie, dopracowane graficznie i merytorycznie 🙂 Lubię to 🙂 Olejowanie paznokci faktycznie działa, ja używam olejku z Barbry i nie mam problemu z paznokciami, wyglądają super (recenzję pisałam na blogu i od tej pory nic się nie zmieniło ;)) Kremy Sylveco bardzo lubię, inne produkty tej firmy też są warte uwagi 🙂 No i niedługo będę testować olejek anti-age Khadi, mam spore oczekiwania, mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie 😉
      Pozdrawiam, Yenn

      1. Dzięki, Yenn 🙂
        Przyjrzę się olejkowi Barbry. Wprawdzie szybciej jest mi sięgnąć po olejek półproduktowy, ale lubię od czasu do czasu zmiany, np. w postaci nowego kosmetyku.
        A co z Sylveco jeszcze polecasz?

    17. Po pierwsze: bardzo podobają mi się Twoje zdjęcia i teraz te nowe kolaże (nie wiem czy dobrze to określiłam) są takie profesjonale 😉 a po drugie: czy ten korektor wysusza?

    18. Tyle się nasłuchałam o tej szmince Rimmela i nie miałam pojęcia jak się pisze jej nazwę, każda youtuberka wymawiała to inaczej. Nareszcie wiem! Hahaha! Dzięki ;* 😛

    Dodaj komentarz