Lifestyle Nowość Zdrowie

Lactacyd Precious Oil – kobiecość, komfort, zdrowie ♥

Niewiele jest obszarów, gdzie nasze zdrowie tak bezpośrednio łączy się ze stosowanymi kosmetykami, jak w przypadku stref intymnych. Każda z nas wie, jak łatwo zachwiać równowagę nieodpowiednim produktem do codziennej higieny wrażliwych miejsc, utracić komfort i spowodować nieprzyjemne skutki zdrowotne.

W naszym życiu pojawiają się różne sytuacje – od prozaicznych, jak długotrwały stres w pracy, wyjazd na wakacje czy pływanie w basenie, po istotne jak rozpoczęcie współżycia, ciąża, a potem poród. Każda z nich może zaburzyć funkcjonowanie okolic intymnych, dlatego ważne jest żeby w tych szczególnych momentach mieć pod ręką zaufany, łagodnie działający kosmetyk o odpowiednim składzie.

Najbardziej szczególną chwilą w ostatnich tygodniach mojego życia były narodziny córki. Ten czas zbiegł się z testami nowego olejku do higieny intymnej Lactacyd Precious Oil. Miałam okazję wypróbować go zarówno w czasie ciąży, gdy z powodu szalejących hormonów bardzo łatwo o wszelkie infekcje i po porodzie, równie delikatnym czasie, kiedy dbałość o strefę intymną jest na pierwszym miejscu.

Zgodziłam się wypróbować nowy olejek Lactacyd i napisać Wam o nim, ponieważ wydał mi się ciekawą alternatywą dla już istniejących na rynku standardowych żeli, pianek i kremowych emulsji. Poza tym do tej pory miałam raczej dobre doświadczenia z produktami Lactacyd, więc to też miało wpływ na pierwsze wrażenie i chęć podjęcia się testów.

Lactacyd Precious Oil wyróżnia delikatnie oleista formuła, lecz nie jest to typowy tłusty i lepki olejek. Bardziej przypomina lekki płyn, który po zetknięciu z wodą zamienia w delikatnie pieniącą się emulsję. Zapach olejku jest przyjemny, kwiatowy i dobrze wyczuwalny. Mnie kojarzy się z zapachem polnych kwiatów lub… kosmetyków dziecięcych. 🙂 Moje dzieci używają podobnie pachnących produktów do kąpieli, więc tym bardziej zastosowane tutaj nuty zapachowe kojarzą mi się miło.

Opakowanie olejku – bezbarwna buteleczka, która pozwala kontrolować zużycie kosmetyku, z korkiem z dziurką, jest higieniczne i dość wygodne. Gdybym jednak mogła coś zmienić, wolałabym opakowanie z pompką. To zdecydowanie bardziej komfortowa opcja, kiedy używam olejku pod prysznicem i mam mokre dłonie. Myślę także, że dzięki tej małej modyfikacji poprawiłaby się i tak już świetna wydajność. Jeden płyn o pojemności 200 ml wystarczył mi na około 2 miesiące używania, czasem kilka razy dziennie.

Na uwagę zasługuje skład. Kluczowymi elementami w Lactacyd Precious Oil, które mają zapewniać nam nawilżenie, komfort i łagodzenie podrażnień są: olejek z nasion soi, olejek z nasion słonecznika oraz kwas mlekowy. Oba olejki posiadają właściwości kojące, regenerujące, zmiękczające naskórek i działają przeciwzapalnie, kwas mlekowy natomiast pozwala utrzymać równowagę pH okolic intymnych i odtworzyć naturalną florę ochronną pochwy.

Olejek stosuję już od jakiegoś czasu i jestem w stanie zgodzić się z powyższym. Działanie każdego ze składników jest odczuwalne, ponieważ po zastosowaniu kosmetyku nie pojawia się szczypanie, wysuszenie czy podrażnienie. Skóra jest miękka, delikatnie nawilżona, czuję się komfortowo i, co dla mnie najważniejsze, nie zanotowałam w ostatnim czasie, bardzo drażliwym ze względu na ciążę, poród i połóg, żadnych infekcji. Jestem pod tym kątem bardzo wyczulona i nawet najpiękniej pachnący i nawilżający produkt nie zagrzeje w mojej łazience miejsca, jeśli spowoduje jakiekolwiek podrażnienia. Co do Lactacyd Precious Oil nie mam w tej kwestii zastrzeżeń, bo spełnia swoje zadanie.

Podsumowując to, co spodobało mi się i to, co można byłoby poprawić. Na plus zaliczam przyjemną, niezbyt tłustą konsystencję, która z wodą tworzy miłą dla skóry lekką emulsję, kwiatowy zapach dający wrażenie świeżości i komfortu, dobry skład (zwłaszcza kwas mlekowy to jest to, czego zawsze wypatruję w kosmetykach do higieny intymnej) oraz świetną wydajność. Zmieniłabym natomiast opakowanie, a dokładnie aplikator. Wolę po prostu buteleczki z pompką, które są wygodniejsze pod prysznicem, bo nie wymagają brania buteleczki w dłoń.

Lactacyd Precious Oil jest do kupienia w cenie 19.99 zł w większości drogerii, jak Hebe, Rossmann, Super-Pharm, Natura, a także w większych marketach jak Carrefour, Auchan czy Leclerc.

Ponieważ jest to nowy produkt na rynku kosmetyków kobiecych, chciałabym, abyście i Wy miały okazję przekonać się, czy Lactacyd Precious Oil spełnia Wasze oczekiwania.

Chciałabym serdecznie zaprosić Was do konkursu, w którym możecie wygrać jeden z 5 zestawów kosmetyków Lactacyd Precious Oil. Zadanie konkursowe polega na opublikowaniu w swoich mediach społecznościowych, na przykład, w swoim kanale Instagram lub Facebook zdjęcia nawiązującego do hasła “Because I am precious”. Pokażcie w dowolny sposób, jak Wy rozumiecie przesłanie stojące za tym hasłem. Pamiętajcie o dodaniu do opisu hashtagów: #BecauseImPrecious, #PreciousOil, #DelikatnyOlejek, #LACTACYD oraz #LactacydXIdaliaStyle, dzięki którym będę mogła znaleźć Wasze prace w sieci. Konkurs trwa do 30 września, do godziny 23.59, a wyniki ogłoszę pod dzisiejszym wpisem 1 października br.  Link do pełnego regulaminu konkursu.

Wpisy, które mogą Ci się podobać

22 komentarze

  • Odpowiedz automaty do gier 10 października 2017 o 16:31

    Czy tak naprawdę jest tak dobrze? Myślałem o spróbowaniu czegoś takiego, ale nadal nie jestem pewien

  • Odpowiedz Angelika 29 września 2017 o 23:39

    Ciekawie wygląda, ale jeszcze go nie widziałam w sklepie.

  • Odpowiedz Monika 28 września 2017 o 12:42

    Jeszcze nie widziałam go w sklepie, ale poszukam. Zapowiada się ciekawie 🙂
    W konkursie wezmę udział jak znajdę chwilkę do weekendu.

  • Odpowiedz Kaśka 26 września 2017 o 23:26

    Przecudne zdjęcia 🙂 Jak nie zapomnę to wezmę udział, bo chciałabym go wypróbować 🙂

  • Odpowiedz Ilona 25 września 2017 o 23:45

    Wyglada interesująco, poszukam go 🙂

  • Odpowiedz Kalinka 25 września 2017 o 22:39

    Cudnie kochana, piękne zdjęcia, klimat ❤❤❤
    Olejek to brzmi super, kocham olejki do włosów to może i taki byłby dla mnie dobry? 🙂

  • Odpowiedz M 25 września 2017 o 22:30

    A ja go mam, ale dopiero od paru dni, więc tylko pobieżnie mogę ocenić. Ładny zapach, dobrze że słabo się pieni, skład ok, tylko dla mnie nieporozumienia jeśli chodzi o opakowanie i konsystencję. Powinni inaczej to rozwiązać, tak jak piszesz, pompka byłaby lepsza bo tak to wylewam zawsze za dużo, a to nie dobrze dla skóry, tyle kosmetyku no i się marnuje. Ale ogólnie wrażenia pierwsze spoko, bo lepiej czuje nawilżenie w ciagu dnia czy po nocy niż po.żelu (miałam wcześniej Ziajke i była wysuszajaca).

  • Odpowiedz Olciak 25 września 2017 o 22:25

    Co masz na paznokciach? Przecudne zdjęcia! 🙂

  • Odpowiedz Kasia Zych 25 września 2017 o 22:24

    Ślicznie kochana 🙂 Lactacydu tego nie znam, ale dobrze wiedzieć że jest taka nowość. Na pewno coś ciekawego i wartego sprobowania. Ja teraz używam emulsji dla aktywnych Soraya i jest fajny, więc ci polecam.
    Pozdrowionka!

  • Odpowiedz Zojka 25 września 2017 o 22:20

    Ja zostanę przy żelu, notabene też Lactacyd, klasyczny biały, nie lubię zmieniać w tej sferze kosmetyków, bo to różnie się kończy.

    p.s. Jaką ty masz figurę, jakie nogi, oo dziewczyno, po dwójce dzieci, wow, jest moc! Stosujesz jakaś dietę czy to skutek uboczny karmienia? Jestem ciekawa, może napiszesz coś o tym?

  • Odpowiedz Kamila 25 września 2017 o 22:15

    Boże jakie piękne zdjęcia, wymiatasz totalnie!
    Ja tego olejku jeszcze nie mam ale widziałam go w markecie ostatnio i wiem, że jak skończę moj żel Bialego Jelenia to kupię ten.

  • Odpowiedz Justyna Wiśniewska 25 września 2017 o 21:24

    Ja to jestem w tyle bo ja myślałam że Ty jeszcze przed porodem ;O a tak mam ten olejek zapach ładny ale dla mnie zbyt wodnisty ;/

  • Odpowiedz BASIA 25 września 2017 o 20:32

    Ciekawie się prezentuje, chętnie wypróbowałabym go 🙂

  • Odpowiedz Uroda na szpilkach 25 września 2017 o 19:45

    Jeszcze go nie widziałam

  • Odpowiedz Ewelina 25 września 2017 o 19:43

    Wygląda ciekawie 🙂 Ładnie ci w tym wianuszku 🙂

  • Odpowiedz Jola 25 września 2017 o 19:42

    Znam od lat Lactacyd, ale olejku jeszcze nie. Ciekawy ciekawy 🙂

  • Odpowiedz Marta 25 września 2017 o 19:41

    Robisz boskie zdjęcia, napisz kiedyś wpis o tym jak je obrabiasz, proszę 🙂
    A co do posta to ja miałam kiedyś jeden żel, ale wysuszał trochę i przerzuciłam się na ZIaja Intima.

  • Odpowiedz Katy 25 września 2017 o 19:39

    Mignął mi na instagramie ostatnio, ktoś pokazywał to pudełko, ale jeszcze nie miałam. Poszukam 🙂

  • Odpowiedz Agnieszka Żak 25 września 2017 o 19:38

    Łoojesuu, jakie foty <3
    Z Lactacydu kojarzę tylko żele, są ok, nie mam po nich nieprzyjemności.

  • Odpowiedz Moniaas 25 września 2017 o 19:37

    Od lat Lactacyd to nr 1 w mojej lazience, używałam jeszcze jak mieszkalam z rodzicami a teraz sama kupuję, ale olejku nie widziałam. Musze poszukć.
    Pięknie wyglądasz! *.*

  • Odpowiedz ola 25 września 2017 o 19:36

    Wygląda fajnie, rozejrzę się 🙂
    Zdjęcia jak zawsze boskie… !

  • Odpowiedz Paulina Drozd 25 września 2017 o 19:33

    Używam żeli Lactacyd ale olejku jeszcze nie spotkałam! Muszę się za nim rozglądnąć i wypróbować.

  • Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: