Kremowy eyeliner kontra żelowy eyeliner, Zoeva kontra Rimmel

Gdy myślę o makijażu oka, pierwszą rzeczą, która przychodzi mi do głowy jest czarna, klasyczna kreska. Dobrze dobrana do wielkości i kształtu oka, o odpowiedniej grubości, długości i wykończeniu potrafi, na przykład, optycznie skorygować opadającą powiekę. Sama takiej posiadaczką jestem, dlatego od eyelinera wymagam wielogodzinnej trwałości, by nie odbijał się podczas noszenia, a także wygody w aplikacji, ponieważ umiejętności w rysowaniu kresek na miarę profesjonalistki jeszcze nie posiadłam. 


Trwały eyeliner  i do tego w dobrej cenie? Przez moment zwątpiłam, że taki znajdę. Przynajmniej pośród kosmetyków drogeryjnych dostępnych stacjonarnie. Ale od czego są sklepy online?


Najpierw pojawił się u mnie kremowy eyeliner Black Lace Zoeva, później w ramach współpracy Scandaleyes Rimmel. Oba wodoodporne, o podobnej konsystencji (kremowa, gęsta), wykończeniu (oba matowe) i pigmentacji (bardzo dobra). Na pierwszy rzut oka wydają się do siebie bardzo podobne, lecz gdy wgryźć się w głębiej, przeanalizować właściwości to pojawia się kilka istotnych różnic.
Pierwszą z nich jest formuła. Zoeva w opakowaniu faktycznie na kremową wygląda, w bezpośrednim jednak kontakcie ujawnia przydatny w malowaniu kreski poślizg. Tak jakby jednak coś z żelu w sobie miała. Rimmel natomiast, niby żelowy, ale bardziej niż Zoeva tępy i suchy. Lepiej pod tym kątem wypada produkt niemieckiej marki.

Druga rzecz, mniej istotna, ale jak już o różnicach piszę, to nie
mogę tej kwestii pominąć. Mianowicie opakowanie. Oba eyelinery zamknięte
są w słoiczkach, z tym że Zoeva w ciężkim, szklanym (z zakrętką z
grubego plastiku), któremu nie straszne wielokrotne upadki, ale za to
stanowi obciążenie dla kosmetyczki, Rimmel natomiast w plastikowym,
lekkim, lecz podatnym na porysowanie czy popękanie.

Zoeva – 3,5 ml (25 zł, kupiony tu), Rimmel – 2,4g (dostępny np. w Rossmanie i Naturze). Do Scandaleyes dodany został syntetyczny, płaski, lekko zaostrzony pędzelek na krótkim trzonku, którym całkiem nieźle malowanie kresek wychodzi.
Skóra skórą, ale wysychanie ma miejsce także w opakowaniu. Niestety tu również zawodzi Rimmel. Eyeliner praktycznie za każdym razem, gdy po niego sięgałam, był coraz mocniej podeschnięty, tępy i twardy z wierzchu. A zawsze dokręcam wszystkie tego typu kosmetyki (włączając kremowe cienie czy nawet bazy gruntujące powiekę) tak mocno, jak tylko potrafię.

I ostatnia, najważniejsza różnica – trwałość. Test wodny na dłoni (strumień wody z kranu prosto na plamki tuszu na skórze) pokazał, że oba są godne miana wodoodpornego, jednak test praktyczny, czyli w makijażu oka obnażył prawdę o rzeczonych linerach. Najdłużej bez poprawek wytrzymał niemiecki Black Lace – 6 godzin bez najmniejszego odbicia się, blaknięcia czy kruszenia. Scandaleyes wymiękł, a raczej wykruszył się z towarzystwa dobrych tuszy po 4 godzinach. Poza tym pod koniec dnia lekko się odbił się, a ostre zakończenie kreski całkowicie wyblakło.
Werdykt jest jasny – Zoeva i tylko Zoeva. Na tę chwilę nie szukam lepszego eyelinera, ponieważ ten w dużej mierze zaspokaja moje potrzeby w kwestii intensywnie czarnej i trwałej kreski.
Jestem ciekawa Waszych doświadczeń w kwestii eyelinerów. Znalazłyście taki, który z czystym sumieniem poleciłybyście przyjaciółce? 🙂

Edycja: kilka chwil po
publikacji otrzymałam od jednej z Czytelniczek (Patrycja, dziękuję!) informację, że Zoeva
wycofała eyeliner… Z jakiego powodu? Nie wiem. W każdym razie wielka
szkoda.

Edycja nr 2: wg informacji ze strony Zoeva, kremowe eyelinery wrócą na początku 2015 r! I to w nowych odcieniach ♥

W takiej sytuacji będę wdzięczna za polecenie następcy 🙂

81 thoughts on “Kremowy eyeliner kontra żelowy eyeliner, Zoeva kontra Rimmel

  1. Z Zoevy mam biały liner i szybko wysycha w opakowaniu, ale pod względem trwałości jest niesamowity 🙂 Natomiast moja ulubiona i idealna czerń to żelowy liner Maybelline 🙂

  2. ja ze swojej strony polecam bardzo mocno żelowy eyeliner z bobbi brown. wiem, że cena jest parokrotnie wyższa, ale z drugiej strony jest niesamowicie wydajny – mam go już dwa lata i słoiczek jest jeszcze w połowie pełny! z drugiej strony, nie robię kreski codziennie, ale jak już robię to… musi być BOLD 😉 a na oku jest nie do zdarcia. nie mam opadającej powieki, ale mam wrażliwe oczy i często trę oczy, czasem zdarza mi się zapomnieć że mam na oku kreskę i się drapię między rzęsami, a on… nic. tam gdzie miał być to jest. również zdarza mi się niestety czasem paść na łóżko z tapetą na twarzy (jestem barmanką), czasem po paru godzinach snu budzę się z idealnymi kreskami na oczach 😀

  3. Coraz bardziej kosmetyki Zoeva kuszą mnie na potęgę. Poki co mam gel z maybeline i sprawuje sie świetnie. Ale jesli zoeva wprowadzi kolorowe to faktycznie moze byc ciekawie 😉

  4. Lisa Eldridge polecała eyeliner maybelline, twierdziła że to jeden z lepszych eyelinerów z jakimi miała do czynienia(z tych tańszych firm). Chyba w takim słoiczku z pędzelkiem właśnie. Jak będę mieć chwilę czasu to upewnię się i dam ci znać czy się nie pomyliłam co do firmy.

  5. Ja używam już 3 opakowanie eyelinera z Lumene seria Blackberry. Bardzo sobie go chwalę. Pierwszy raz mam takie kreski jakie chcę.
    Możesz zdradzić co to za szminka na zdjęciah? Wygląda bardzo ciekawie.

    1. no właśnie miałam zapytać się o szminkę;-) do liczi już podchodziłam (w sklepie internetowym;-) więc chyba jednak się zdecyduję:-) a mogłabyś zrobić jakiś swatchyk tej szminki? byłabym wdzięczna:-)

    2. Idalia swoje dwa opakowania kupiłam w sklepie internetowym i-gruszka. Ostatnie w Galerii Krakowskiej w Mediq. Cena podobna więc stwierdziłam że warto 🙂
      Ślicznie dziękuję zdradzenie tożsamości szminki 😉

  6. A ja szczerze polecam eyeliner z miss sporty – fabulous gel. Za śmieszną cenę otrzymujemy dobry eyeliner w zestawie z rozświetlaczem i pędzelkiem, wszystko zamknięte w zgrabnym pudełeczku.

  7. Bardzo lubię eyeliner MUFE (ten: http://www.makeupforever.com/int/en-int/make-up/eyes/eyeliner/aqua-creamliner?sku=4863) chociaż ja mam jeszcze w starym opakowaniu. Fakt, jest nieporównywalnie droższy od tych które tutaj prezentujesz, ale odwdzięcza się niesamowitą trwałością (mam nie dość że opadające powieki, to na dodatek bardzo tłuste!) – 10h bez odbicia czy poprawki a z bazą Artdeco nawet 15h. No i jest prawie wieczny, chociaż mój po 2 latach chyba potrzebuje pomocy Duraline, bo zaczął gęstnieć. Używam praktycznie codziennie.

  8. Wycofanie tego z Zoevy mnie zasmuciło, bo chciałam go dodać do mojej listy… Mam dość odbijania się eyelinera na mojej prawej powiece. Bardzo trwały jest They're Real z Benefit, ale konsystencja jest ciężka w obsłudze.

  9. Jak już sięgam po eyeliner, to tylko w słoiczku. Bo tylko pędzelkiem jestem w stanie zrobić w miarę prostą kreskę 🙂 Ale póki co ze słoiczkowych propozycji tylko Maybeline miałam.

  10. Oj szkoda, że wycofali – chciałam go wypróbować.
    Póki co używam eyelinera z Maybelline i jest ok, ale musiałam go już ratować duraline bo zaczął wysychać w opakowaniu.

  11. Nie używam eyelinerow często, ale polubiłam sie z tym maybelline w słoiczku 😉 ten od rimmela z notki mam do przetestowania i może niedługo sie za niego zabiorę 😉

  12. Właśnie ja dalej mam problem z wybraniem idealnego eyelinera. Próbowałam ten słynny od Maybellin, ten dołączony do małej paletki Catrice, ale dalej nie mam swojego ulubieńca… Cóż, podróż pomiędzy sklepowymi półkami bywa trudna, ale ile wiąże się z nią przygód! 🙂

  13. Szkoda, że został wycofany, nie będę miała okazji przekonać się o jego świetności:/ Ze swojej strony polecam żelowy eyeliner w słoiczku od Maybelline. Jest naprawdę świetny:)

  14. Też mam opadającą powiekę i niestety znalezienia dobrego eyelinera to trudna sztuka. Całkiem nieźle sprawdza się Rimmel Glam Eyes, jednak robienie nim kreski do najłatwiejszych nie należy. Ostatnio jednak odkryłam mój hit- eyeliner Sephora. Kupiłam go w promocji za około 12 pln i jestem nim zachwycona. Nie wiem co prawda jak sprawuje sie czerń bo mam kolor brązowy. Wiem jednak, że jego obsługa jest bajecznie łatwa (aplikator to taka ścięta gąbeczka). W dodatku jego trwałość jest świetna. Na pewno dokupię jeszcze inne kolory:)

    1. Miałam fioletowy Maybelline i wysechł na kamień w kilka miesięcy, mimo,że prawie go nie używałam. Natomiast mam i Zoeva w odcieniu zielononiebieskim, który jest świetny, ale kreska nie jest w pelni kryjąca za jednym pociągnięciem. Cieszą się już na nową formułę i nowe kolory w przyszłym roku!

Dodaj komentarz