Inspiracje Lifestyle

Kosmetyczka blogerki – stosy kosmetyków czy świadomy minimalizm?

Podręczna kosmetyczka - co jest w mojej toaletce

Kiedy myślę o toaletkach blogerek i vlogerek urodowych (zwłaszcza zagranicznych), szafkach i szufladach zapełnionych po brzegi kosmetykami, na myśl przychodzi mi wystawa sklepowa. Ba, kiedy myślę o swojej dawnej, podręcznej szufladce, gdzie trzymam produkty do makijażu, jeszcze z początków prowadzenia bloga widzę sterty podkładów, pudrów, cieni, szminek i maskar. To żadna tajemnica, że prowadząc blog dostajemy od firm ogromne ilości kosmetyków i innych produktów, często bez żadnej zapowiedzi, w ramach prezentu. Dla dziewczyn nie-blogerek to może być super sprawa, w końcu to wszystko jest za darmo i można zaoszczędzić na zakupach. Z czasem jednak pojawia się przesyt i nadmiar zaczyna przytłaczać, myślę, że w każdej dziedzinie życia. Nie ważne, czy dlatego, że same kupujemy za dużo czy kosmetyki dostajemy.

W mojej przestrzeni życiowej od pewnego czasu wprowadzam minimalizm. Na bieżąco robię porządki w ubraniach czy kosmetykach. W związku z jedną z ostatnich takich czystek, pojawił się pomysł na ten wpis – o mojej kosmetyczce podręcznej, o tym, jak oczyszczam przestrzeń z nadmiaru i ograniczam zakupy.

Podręczna kosmetyczka - co jest w mojej toaletce

Zawartość mojej podręcznej kosmetyczki: pierwsze pudełeczko to kosmetyki do codziennego makijażu, drugie pudełeczko, w tle, to kosmetyki nowe, często tak zwane dary losu od firm kosmetycznych, które czekają na sprawdzenie.

Warto przypomnieć sobie te podstawowe wskazówki, jeśli mamy problem z nadmiarem i chcemy wprowadzić zasady minimalizmu.

#gruntowny przegląd kosmetyczki

Bez tego ani rusz. Najlepiej wyciągnąć wszystko z szuflad i szafek i po kolei przejrzeć. Bądźcie w tym konsekwentne i szczere, niczego nie pomijajcie, nawet tych zachomikowanych kilku balsamów „na później”. Często okazuje się, że leżą zapomniane tak długo, że za chwilę stracą na ważności.

Swoje porządki zazwyczaj grupuję na kosmetyki do makijażu i pielęgnację. Trzymam je osobno, ale zdarzało się, że w szufladzie makijażowej znalazłam kilka kremów pod oczy, tonik lub płyn micelarny. Rozdzielam je i przeglądam pod kątem daty ważności, stopnia zużycia, zapachu i konsystencji.

Po wyjęciu wszystkiego, szuflady i szafki dokładnie przecieram i przygotowuję sobie cztery pudełka: „przeterminowane”, „ulubione”, „do oddania” i „do sprawdzenia”.

Podręczna kosmetyczka - co jest w mojej toaletce

#przeterminowane? do kosza!

Bezwzględnie traktuje kosmetyki, którym kończy się data ważności. Nieważne czy to ulubiona szminka czy krem – lądują w śmieciach bez żalu, nie chcę ryzykować podrażnieniem czy alergią.

#ulubione kosmetyki

Każda z nas posiada w swoich „zbiorach” kosmetyki, za którymi przepada – bo świetnie działają na skórę, bo idealnie pasują do naszego odcienia, bo czujemy się w tym kolorze pomadki jak milion dolarów. W nadmiarze produktów czasem o nich zapominamy, bo pojawiają się co chwilę nowe. Wybierz te naprawdę ulubione i odłóż je na bok, do specjalnego pudełeczka.

#oceń swoje realne potrzeby

Jeśli odrzuciłyśmy to, co przeterminowane i to, co ulubione, zostaje segregacja pod kątem naszych potrzeb, obecnych lub w najbliższej (miesiąc – dwa) przyszłości. Oceń swoje potrzeby realnie. Ile balsamów jesteś w stanie zużyć zanim się przeterminują? Ile szamponów i kremów? Jeśli termin ważności jest bardzo długi, kosmetyk zostaje u mnie, jeśli wiem, że mam 4 odżywki, w tym dwie przeterminują się za 2 miesiące, odkładam je do pudełeczka „na oddanie”. Po co mają się zmarnować, jeśli mogą posłużyć komuś innemu?

#co z resztą?

U mnie reszta to właśnie pudełko „na oddanie”. Każda z nas ma w rodzinie inne dziewczyny: siostrę, mamę, ciocię, dziewczynę brata, może one zechcą zostać obdarowane kosmetykami, których my mamy za dużo? 🙂

#zanim kupisz, sprawdź zasoby

Swoje zakupy w 99,9% planuję. Już nie pamiętam, kiedy zdarzyło mi się na spontanie wejść do drogerii i wrzucić do koszyka kilka „niezbędnych” kosmetyków. Zanim wpiszę coś na listę życzeń, przeglądam uporządkowany według powyższych zasad zbiorek. Sprawdzam czy mam coś podobnego: pomadkę o zbliżonym odcieniu i wykończeniu, czy w paletce cieni mam już podobny kolor, czy ta polecana we vlogach i na blogach kredka w złoto-miedziano-różowym odcieniu jest naprawdę taka wyjątkowa i nie mam niczego, czym mogłabym uzyskać podobny efekt. Przemyślenie sprawy, a najlepiej odroczenie zakupu do kolejnego dnia pozwala na chłodno spojrzeć na planowany zakup: daje odpowiedź czy to faktycznie realna potrzeba czy chwilowa zachcianka.

Podręczna kosmetyczka - co jest w mojej toaletce

Dzięki ograniczeniu kosmetyków znalazłam miejsce do przechowywania innych rzeczy, na przykład, książek i czytnika Kindle. 🙂

Wychodzę z założenia, że wszystko jest dla ludzi, ale warto zachowywać zdrowy umiar. 🙂 Powyższe zasady niosą za sobą wiele korzyści:

  • mamy więcej miejsca na inne rzeczy,
  • poranny makijaż wykonujemy szybciej, bo nie musimy przeszukiwać przez 5 minut toaletki w poszukiwaniu ulubionej pomadki,
  • znika poczucie natłoku zbędnych przedmiotów, porządki w kosmetyczce są oczyszczeniem na poziomie namacalnym, ale też psychicznym,
  • przekazując nieużywane kosmetyki możemy sprawić komuś prezent. U nas mógłby się zmarnować, a obdarowywana osoba z przyjemnością będzie go używała,
  • kierując się zasadą przemyślanych zakupów, rozważając nasze realne potrzeby i ograniczając zakupy do naprawdę pasujących nam kosmetyków, oszczędzamy pieniądze na inne rzeczy. Ja wydaję swoje na książki. 🙂

Jak u Was wygląda kwestia zasobów kosmetycznych? Bliżej Wam do minimalizmu czy chomikowania na później? 🙂

Podręczna kosmetyczka - co jest w mojej toaletce

Wpisy, które mogą Ci się podobać

50 komentarzy

  • Odpowiedz Jak pielęgnuję włosy? 5 kosmetyków na piątkę! • IdaliaStyle.pl 8 lutego 2017 o 21:46

    […] Minimalizm w kosmetyczce […]

  • Odpowiedz Najlepsze kosmetyki 2016 roku w moim makijażu • IdaliaStyle.pl 12 stycznia 2017 o 16:02

    […] Więcej w tym temacie pisałam we wpisie: Kosmetyczka blogerki – stosy kosmetyków czy świadomy minimalizm? […]

  • Odpowiedz Madziak 6 września 2016 o 11:40

    oj zdecydowanie mi bliżej do minimalizmu, niż konspumpcjonizmu, a jeśli mam być szczera, to nazwałabym siebie świadomym konsumentem. Lubię kosmetyki, owszem ale nie tracę dla nich głowy. Nie mam 15 pudrów, miliona róży i rozświetlaczy, bo nadmiar mnie przytłacza, generuje problem wyboru. Jeśli chodzi o produkty do ust, mam ich sporo, ale lubię i używam wszystkich, jeśli nie, leci dalej w świat. Toaletka nie jest przeciążona, a ja mam przyjemność podczas wykonywania porannego makijażu 🙂

  • Odpowiedz aga4run 6 września 2016 o 11:19

    Odkąd mam bloga związanego z makijażem mam ich tyle, że nie zliczę, ale w końcu muszę rozdanie zrobić, bo ile można chomikować. 😛 Skończę pisać magisterkę, obronie się i wtedy zrobię rozdanie, a jak. 🙂

  • Odpowiedz Alex Rouge 6 września 2016 o 00:02

    Ja mam szafki zawalone kosmetykami, przy przeprowadzce będę musiała niedługo zrobić porządek

  • Odpowiedz aGwer 5 września 2016 o 17:55

    Ja ostatnio robiłam taki porządek w ciuchach i coś czuję, że niedługo przyjdzie pora na kosmetyki, chociaż staram się regularnie robić tam porządki, bo swego czasu czułam się dość mocno przytłoczona ilością.

  • Odpowiedz Kamila 5 września 2016 o 17:37

    Mnie pod tym względem jest zdecydowanie bliżej do minimalistki 🙂

  • Odpowiedz Patka 5 września 2016 o 17:34

    Zazwyczaj staram się być na bieżąco. Jeśli coś się przeterminuje to ląduje w koszu, a jeśli jest nieużywane rozdaję. Nie widzę sensu w chomikowaniu kosmetyków, bo tylko leżą w szafie i zajmują miejsce 🙂

  • Odpowiedz earden 5 września 2016 o 10:58

    Kobiety jak te sroki;) lubią zbierać , gromadzić wszystko co piękne , pachnące, błyszczące wiec nie zawsze modne trendy ida w parze z naszą naturą. Osobiście lubię minimalizm, ale jak typowa kobieta mam pełne szafki kosmetyków:)

  • Odpowiedz umieram 5 września 2016 o 07:56

    Ja jestem straszna „kolekcjonerka” wszystkiego. Ubrania, kosmetyki, czasem nawet produkty spozywcze… Po przeczytaniu wpisu o szafie w pigulce stwierdzilam (jeszcze nawet palcem nie tknelam…), ze czas sie za siebie wziac i przeprowadzic modowe oczyszczenie, niestety na mysleniu sie skonczylo.
    Dzisiaj jak konczylam czytac wpis o kosmetykach, odkladalam moja kosmetyczke po nalozeniu makijazu i skubana nie chciala sie zmiescic do szafki…mysle ze czas nadszedl i nie mam juz wyjscia jak tylko sie przelamac i przeprowadzic porzadkowanie …

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 5 września 2016 o 16:23

      Czasem trudno po prostu siąść i się za to zabrać, ale myślę, że jak już zaczniesz to poleci. Zaparz sobie dużą kawę, włącz fajną muzykę, przynieś worek na śmieci, pootwieraj szafki, szuflady, kosmetyczki i działaj. A i zaplanuj sobie te porządki wcześniej, najlepiej rozłóż na kilka dni, bo wysprzątanie wszystkiego na raz to dużo pracy i możesz się zniechęcić. Krok po kroczku i osiągniesz cel. :)Trzymam za Ciebie kciuki!

  • Odpowiedz kasiaj85 4 września 2016 o 16:19

    Jestem niepoprawnym chomikiem, kocham moje kosmetyki, wiem, że mam ich o wieeeeeeele za dużo, ale sprawiają mi frajdę i wielką radość. A odkąd zaczęłam malować innych mam przynajmniej świadomość, że oprócz funkcji kolekcjonerskiej jeszcze się do czegoś przydają!

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 5 września 2016 o 16:19

      Sprawiają Ci wielką frajdę i radość – to słowa klucze! No i jeszcze wizaż, to wyższy level zużywania. 🙂 U mnie w pewnym momencie przestały i zaczęłam czuć, że jest tego za dużo. Po uszczupleniu zbioru czuję się lepiej.

  • Odpowiedz Chocolade 4 września 2016 o 15:47

    Ostatnio również wdrażam ideę minimalizmu w szafie i kosmetykach, wiele nieużywanych rzeczy rozdałam, kupuję bardzo mało. Co prawda nadal mam 15 żeli pod prysznic, itd. ale zdecydowanie więcej kosmetyków zużywam niż kupuję. Dzięki temu mam coraz więcej miejsca w szufladach i na półkach 😉

  • Odpowiedz Kasia 3 września 2016 o 22:53

    Hmmm szczerze to niby jest minimalizm. Również mam podział na koszyczki gdzie są elementy na codzień, kuferek-box z rzeczami od święta czyli na większe wyjścia, paletki które akurat teraz nie używam (ale wszystko działa rotacyjnie). Zapasów nie robie bo nie lubię. Jeśli czegoś długo nie yuzywam to z czegoś się to bierze wiec bez sentymentu ląduje w koszu. Pozdrawiam Kasia.

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 5 września 2016 o 16:16

      Kasia, lubię takie podejście! Masz wszystko uporządkowane, w razie potrzeby wymieniasz elementy w koszyczkach, nie tracisz czasu na przekopywanie się przez sterty kosmetyków, których nie używałaś od dawna. Super. 🙂
      Ja również pozdrawiam!

  • Odpowiedz Addicted To Makeup 3 września 2016 o 19:24

    Z oddawaniem to jest taka dość indywidualna sprawa. Wyjaśnię na swoim przykładzie. Wszystkie kosmetyki kupuję sobie sama (albo dostaję jako prezent od rodziny czy przyjaciół), nie prowadzę współprac. Lubuję się natomiast w markach wysokopółkowych. I o ile staram się robić zakupy kosmetyczne dopasowane do mojej cery, potrzeb i efektów, jakie chce uzyskać, to czasem niestety kupię coś, co mi nie przypasuje. Wtedy staram się znaleźć na tą rzecz jakieś inne zastosowanie albo próbuję jej używać jakoś inaczej. Jeśli jednak i to nie poskutkuje, to oddaję Mamie i Siostrze. Są jednak takie produkty, które nakupowałam kiedyś i wciąż je mam, ale chociaż mam ich dużo to nie chcę ich oddawać, bo wciąż je lubię, na przykład róże do policzków, których mam chyba z 15. Nie chcę ich odsprzedać za bezcen, nie chcę ich oddawać, bo mi się podobają, a niektóre były limitowane. I po prostu lubię je mieć. Tak samo rozświetlacze, chociaż tych już mam o połowę mniej, niż róży. Doszłam jednak do wniosku (może też trochę inspirując się trendem na minimalizm, jednak zaznaczam, że absolutnie żadną minimalistką nie jestem i daleko mi do tego), że róże, bronzery i rozświetlacze, czy na przykład cienie do powiek to nie jest moja ulubiona kategoria makijażowa, więc stwierdziłam, że zacznę zużywać wszystko z tych kategorii do czasu, aż zostaną mi dwie czy trzy sztuki, a nawet jedna jeśli chodzi o bronzer (bo i tak używam go tylko do konturowania). Skupię się natomiast na tym, co naprawdę uwielbiam, czyli na pomadkach i podkładach do twarzy. Te dwie kategorie po prostu ubóstwiam i nie wyobrażam sobie mieć tylko po jednym, czy dwóch produktach z każdej z nich. Z pomadkami już dawno przesadziłam, ale się tym nie przejmuję, natomiast z podkładami nie jest tak źle, ale mam ochotę na próbowanie ciągle innych, na szukanie doskonałości. Także cała moja kolorówka może się drastycznie zmniejszyć i z czasem się zmniejszy, bo całkiem nieźle mi idzie zużywanie, ale podkłady i pomadki na pewno jeszcze przybędą 🙂
    Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy i ciała – odnośnie tej pierwszej doszłam już do stanu, kiedy kupuję wszystko raczej na bieżąco, to znaczy 1+1 w zapasie, także osiągnęłam cel, a z pielęgnacją ciała nie jest źle, bo mam w zapasie tylko 5 żeli do mycia ciała i jakieś 6 balsamów, ale wśród tych ostatnich 4 z nich były prezentami od rodziny z Polski, także będę używać, bo mają dłuuuugą datę, ale potem znowu tylko jeden będzie 🙂

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 5 września 2016 o 16:14

      Alicja, ale sama widzisz, jesteś konsekwentna. Koncentrujesz się na danej grupie kosmetyków i taki stan rzeczy – posiadanie wielu sztuk – odpowiada Ci. 🙂 Myślę, że to ten klucz właśnie – posiadanie zgodnie z naszymi potrzebami. Chcę mieć 15 podkładów to mam, bo lubię testować nowości, szukam ciągle idealnego. Dla mnie 5 to maksymalna liczba, biorąc pod uwagę, że każdy ma inny poziom krycia, odcień i wykończenie, ale i tak w przegródce „codzienny makeup” mam zazwyczaj po jednym kosmetyku z jednej kategorii, bo w ten sposób makijaż jest sprawniejszy i szybszy, nie muszę szukać po szufladkach i wybierać.
      Może to faktycznie nie jest minimalizm, ale też nie uprawiasz bezsensownego zbieractwa wbrew sobie i swoim potrzebom. 🙂
      A co do rozświetlaczy to ja mogłabym mieć i 20, bo lubię się na nie po prostu patrzeć (czasem przez miesiąc nie ruszałam pędzlem nowego, bo szkoda było psuć piękne tłoczenie 🙂 A wysokopółkowe pudry to już w ogóle bajka, jeśli chodzi o sprasowanie ♥).

  • Odpowiedz Zołza z kitką. 3 września 2016 o 18:06

    Doszłam do takiego etapu w moim życiu, że zdecydowanie przechodzę na minimalizm. O ile z kolorówką i kosmetykami do pielęgnacji ciała problemów nie będzie – rzeczywiście mam tylko to, co potrzebuję, o tyle zużycie włosowych zapasów zajmie mi trochę czasu – mam wrażenie, że do połowy 2017 roku nie będę musiała nic kupować! Mam jednak mocne postanowienie, i póki co raczej się go trzymam, i nie kupuję niczego nowego – dzielnie zeruję kolejne opakowania masek, olejków i szamponów 😉

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 5 września 2016 o 16:03

      Zołza, trzymam kciuki za Twoje postanowienie, i żeby nic się nie przeterminowało do czasu zużycia! 🙂

  • Odpowiedz Alieneczka 3 września 2016 o 17:19

    Nie chomikuję, oddaję na bieżąco 😉

  • Odpowiedz Vashti 3 września 2016 o 16:08

    Kiedyś miałam kosmetyki poupychane kosmetyki w kartonach i toaletce. 6 szamponów, 4 podkłady , 10 odżywek i nie wiadomo ile masek to była norma. Lakierów miałam prawie 100… i zawsze dylemat czego dzisiaj użyć. W końcu jednak doszłam do tego, jakie kosmetyki służą mi najbardziej. I w końcu mieszczę się z kolorówką w jednej szufladzie a za zaoszczędzone pieniądze kupiłam zestaw do robienia hybryd. A kolorów mam kilka, kupuję nowy po dokładnym przemyśleniu. Czuję się teraz o wiele lepiej z moimi kosmetykami, w końcu nie tracę czasu na wybieranie czego dzisiaj użyć . Nie muszę pilnować dat ważności , kupuję zapas danej rzeczy tylko jeśli wiem, że na pewno ją zużyję (np. płyn micelarny, pasta do zębów, balsam do ciała). Nie kupuję na zapas kosmetyków do pielęgnacji twarzy, bo takie starczają na kilka miesięcy. A staram się dostosowywać pielęgnację do aktualnych potrzeb skóry. Może nie jestem minimalistką, ale mam tyle,ile potrzebuję:)

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 5 września 2016 o 16:02

      Vashti, mamy więc podobne podejście. Właściwie minimalizm to dość subiektywne pojęcie, bo dla jednej osoby będzie to 5 kosmetyków, a dla innej 10 (wiadomo, bez skrajności, że i 150 można pod minimalizm podpiąć ;)), ale u jego podstaw leży umiar, rozsądek i posiadanie tylu rzeczy, ilu naprawdę na co dzień potrzebujemy. Świadomość, którą nabywamy z czasem uwalnia od „chcenia” ciągle więcej i więcej. 🙂

  • Odpowiedz Aleksandra 3 września 2016 o 12:13

    Co mogę napisać jako minimalistka ; ) Nie jestem typową kobietą która uwielbia kosmetyki i ubrania . Jedyne co lubię w nadmiarze to podróże i herbatę 😀

  • Odpowiedz Panna Nika 2 września 2016 o 23:32

    Ostatnio była u mnie moja siostra i moja przyjaciółka. Gdy miałyśmy wychodzić nagle każda chciała pożyczyć jakiś kosmetyk. Rzuciłam „Czy ja wyglądam jak drogeria?” otwierając szafkę z kosmetykami. A one obie lustrując jej zawartość powiedziały „TAK.” xD
    Nie mam problemów z kosmetykami do pielęgnacji, zalega głównie to, co dostałam, a tak to staram się zużywać na bieżąco. Gorzej z kolorówką, bo cały czas mi się wydaje, że ta czerwona szminka, co jej użyłam raz, jeszcze mi się kiedyś przyda – na przykład na halloween xD Teraz sporo kosmetyków kolorowych, które mi się nie spodobały oddaję młodszej siostrze, która niedawno dorosła do zabawy w makijaże i jest zachwycona wszystkim co dostanie. Podobnie ma się sprawa z lakierami, które kiedyś chomikowałam jak głupia, a teraz trzymam już tylko te naprawdę dobrej jakości, bo szkoda mi czasu na zabawę z innymi.

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 5 września 2016 o 15:58

      Spodobał mi się przykład czerwonej szminki, u mnie też podobnie wygląda kwestia tych wyjątków. Też myślałam często, że to użyję na okazję X, a tamto na okazję Y. No i kończyłam z kilkoma czerwonymi szminkami, albo cieniami, których tak naprawdę w rezultacie w ogóle nie użyłam przez kolejne pół roku. Teraz mam po jednej sztuce kosmetyku w danym kolorze, a jeśli ktoś sprezentuje mi coś w podobnym to od razu oddaję zaprzyjaźnionej kobiecie.
      U mnie lakiery to inna historia, bo w związku z jedną stała współpracą z marką lakierów hybrydowych kolekcja regularnie się powiększa. Są kolory, których nie używam na sobie, ale trzymam je, bo zdarzają się częste prośby ze strony Czytelniczek o porównanie kilku odcieni. Więc tu muszę mieć pod ręką praktycznie wszystkie, które pokazuję na blogu. Na szczęście na nie mam zagospodarowane miejsce i nie wadzą mi 🙂

  • Odpowiedz Beti 2 września 2016 o 23:10

    Ja niestety mam w zasobach za dużo, ale akcja denko trwa. Myślę, że warto tu wspomnieć o wpisie blondhaircare: http://www.blondhaircare.com/2014/10/najlepszy-sposob-na-pozbycie-sie.html, która przekazuje takie kosmetyki do Domów Dziecka – myślę, że to świetny pomysł na pozbycie się „nadbagażu” 🙂

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 5 września 2016 o 14:02

      Beti, całkiem zapomniałam o tej akcji Natalii! Dziękuję za przypomnienie. Musiałabym zgłębić temat i sprawdzić jak to u mnie funkcjonuje, czy ośrodki przyjmują rzeczy.

  • Odpowiedz Dziecko we Mgle 2 września 2016 o 21:41

    Ja chomikuję, ale troszeczkę 🙂 Dobieram kosmetyki pod siebie, nawet jeśli biorę udział w rozdaniach i konkursach 🙂
    Aczkolwiek teraz mam odrobinę nadmiaru, szczególnie, że skóra mi się ostatnio uwrażliwiła i zapycha się na wiele produktów…

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 5 września 2016 o 13:56

      „Ale troszeczkę”! ♥ 😀
      Ja zaliczyłam taki nadmiar po ciąży, gdy niektórych kosmetyków nie mogłam w jej trakcie stosować i ciągle spychałam je na czas po porodzie. A potem doszły kolejne i o tamtych zapomniałam…

  • Odpowiedz Cosmetics Freak 2 września 2016 o 21:26

    Od jakiegoś czasu staram się zmniejszać ilość posiadanych kosmetyków i też mam takie pudełka ‚do oddania’ 😉 Największy problem mam jednak z kolorówką, czasem ciężko mi się z czymś rozstać, bo zawszę przychodzi ta myśl ‚a może jednak się przyda?”.. Przeprowadzka jeszcze bardziej postawiła mnie do pionu i uświadomiła, że aktualnie mam jedną dużą szufladę na kolorówkę i muszę się tam zmieścić 😀

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 5 września 2016 o 13:52

      Przeprowadzki potrafią postawić do pionu. U mnie podobnie zadziałała „przeprowadzka” z jednego pokoju do drugiego i wtedy okazało się, ile rzeczy zalega w szafkach… Na szczęście poratowały mnie znajome dziewczyny, które z radością przyjęły zapasy kosmetyków.
      A co do tych makijażowych dylematów, mam podobnie, ale chyba większe jednak z pielęgnacyjnymi. 🙂

  • Odpowiedz Emilia 2 września 2016 o 21:02

    Przyznam, że mam skłonność kupowania dużej ilości kosmetyków do włosów. Nie mogę się oprzeć nowościom – kolejnym cudownym produktom regenerującym przesuszone włosy. Jeśli chodzi o kosmetyki kolorowe – zużywam to co mam. Owszem, nowości kuszą, ale nie na tyle, żeby od razu kupić. Musi mnie coś wybitnie zainteresować, żebym to kupiła. Wiem, co mi służy i tego się trzymam.

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 5 września 2016 o 13:47

      Emilia, przez jakiś czas też bardzo skupiałam się na włosach, na ich regeneracji i co chwilę kupowałam nowe maski, oleje i odżywki. W końcu zostałam przy jednej sprawdzonej Vatice, a odżywki kupuję różne, ale o podobnych składach. Podobnie, jak Ty, wiem co mi służy i dzięki temu nie popełniam (zbyt często :)) wpadek zakupowych. 🙂

  • Odpowiedz KasiaS1980 2 września 2016 o 19:55

    Ja jestem strasznym chomikiem. Staram się z tym walczyć, ale nie jest łatwo. Choć i tak już widzę postępy 🙂

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 5 września 2016 o 13:35

      Kasia, grunt, że zauważasz, że taki stan rzeczy nie pasuje Ci i coś z tym robisz! Powodzenia 🙂

  • Odpowiedz Emi 2 września 2016 o 19:09

    Ja niestety walczę ze spontanicznymi zakupami. Najczęściej są to drobnostki ale z czasem się gromadzą się tego spore zasoby. Ale nie mam jakiś ogromnych zapasów. Staram się regularnie wszystko zuzywac.

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 5 września 2016 o 13:27

      Emi, dobrze, że masz świadomość tych drobnych wydatków i chcesz coś z tym robić i robisz. 🙂

  • Odpowiedz Oka 2 września 2016 o 19:07

    Od czasu do czasu robię przegląd i jeżeli czegoś długo nie używałam to znaczy, że niepotrzebne i…do kosza.Taka sama metoda z szafą , jeżeli nie nosiłam rok to znaczy,że niepotrzebne.I zabawa w kupowanie zaczyna się od nowa.Pozdrawiam

    • Odpowiedz Ola 2 września 2016 o 19:07

      Miało być Ola

      • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 5 września 2016 o 13:25

        Ola, ja już nawet zeszłam do zasady pól roku z ciuchami, jak nie założyłam to wyrzucam albo oddaję. Uwielbiam kiedy szafa jest przewietrzona, mam mało ubrań, mało prania i prasowania, zostają tylko te ulubione + kilka które zakładam na większe okazje. 🙂

  • Odpowiedz Minimalna 2 września 2016 o 19:00

    Moje początki blogowania wyglądały tak, że chciałam mieć niemal wszystko, o czym przeczytałam na innych blogach. W końcu co chwilę dziewczyny polecają nowe cuda, ciężko się nie skusić. Ale ja akurat bardzo szybko poczułam się prztłoczona ilością produktów, jaką posiadam, a muszę zaznaczyć, że jakaś ogromna to ona wcale nie była. Dla mnie mimo wszystko za duża więc od dłuższego już czasu staram się robić tylko te przemyślane zakupy. Różnie to wychodzi, ale przynajmniej praktycznie nie posiadam już czegoś takiego jak zapasy, wszystkiego używam na bieżąco 😉

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 5 września 2016 o 13:17

      Kiedyś miałam podobnie, że chciałam mieć każdą nowość, każdą limitkę. Ale kiedy człowiek dojrzewa, to pewne rzeczy przestają być ważne, zaczynają liczyć się inne. Teraz też lubię spoglądać w stronę nowości i chętnie testuję, ale bardziej je selekcjonuję, wiem, co będzie dla mnie dobre, w czym dobrze będę wyglądała, co odpuścić. Większa świadomość jest, tak myślę, pierwszym krokiem do rozsądnych decyzji, zakupów no i co za tym idzie mniejszej ilości rzeczy.

  • Odpowiedz Chochlik 2 września 2016 o 18:43

    W tym momencie mam-jak na blogerkę-średnia ilośc kosmetyków 😉 ostatnio kupiłam alexa i wszystko trzymam właśnie tam. Ale raczej nie wywalam wszystkiego na dywan i nie segreguje-mam specjalna tabelkę z lista kosmetyków, które posiadam i z ich terminem otwarcia + przydatności. Kosmetyki do makijażu zawsze wybieram wieczorem, poprzedniego dnia, wiec nie mam tez problemu z „przekopywaniem” szuflad w poszukiwaniu pasującego mi danego dnia zestawu. Inna sprawa, ze jestem jeszcze studentem, wiec na bieżąco wożę to wszystko do innego miasta i na czas wakacji do domu. Także tak czy inaczej na bieżąco przeglądam i wyrzucam przeterminowane rzeczy.

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 5 września 2016 o 13:11

      Chochlik, u Ciebie organizacja level high! Pomysł z listą świetny. 🙂 Ja wszystko wysypuję na ziemię, bo zazwyczaj wcześniej coś mi się z tych słoiczków wysypie (minerały najczęściej) i muszę przecierać każdą szufladkę czy pudełeczko. U mnie egzamin zdaje jedna przegródka z ulubionymi kosmetykami – jeden podkład, jeden tusz, jedna szminka, cień, taki zestaw podstawowy, który zawsze wygląda dobrze i pasuje do każdego ubrania. 🙂

    Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: