Koło ratunkowe dla paznokci – odżywka Nail Hardener Extra Strong, Herôme

Pozostając w temacie paznokci, dziś chciałabym napisać parę zdań na temat Nail Hardener Extra Strong od Herôme, czyli jednej z bardziej znanych i chwalonych w internecie odżywek do pielęgnacji płytki.
O produktach tej holenderskiej marki, specjalizującej się notabene od 20 lat w kosmetykach do paznokci i skóry dłoni, przeczytałam pierwszy raz dekadę temu na forum Wizaż. Dostępność czy to odżywek czy olejku była wówczas utrudniona.
Stacjonarnie praktycznie nieosiągalne, w internecie niewielkie ilości w zawrotnych cenach (średnio 70 zł za 8 mililitrową buteleczkę). Na kieszeń nastolatki było to zdecydowanie za dużo, dlatego odpuściłam.

Ponieważ dziś mam możliwość zakupu preparatów Herôme w wygodny sposób, wiedziona ciekawością chwalonych odżywek, do tematu powróciłam. Podpowiem, że bez problemu można je znaleźć w dobrych cenach chociażby na aukcjach internetowych. Swoją odżywkę kupiłam za 31 zł.

Zajawkę o rozpoczęciu kuracji Nail Hardener Extra Strong wrzuciłam na blog jesienią minionego roku. W planach miałam pokazać efekty po zalecanych przez producenta 2 tygodniach stosowania, lecz zrezygnowałam, gdyż wizualnie zmiany były praktycznie niezauważalne. Postanowiłam więc poużywać jej minimum pół roku, by opisać ostateczne wrażenia w jednym poście.
Od Herôme:
Odżywka do paznokci Herôme Extra Strong została stworzona, aby wyleczyć i wzmocnić słabe, szybko pękające i rozdwajające się paznokcie. Kurację preparatem przeprowadza się dwa razy w roku, wg zaleceń producenta. Po dwutygodniowej kuracji lakier można stosować maksymalnie 2 razy w tygodniu, jako preparat podkładowy lub zamykający. Producent zaleca nakładanie lakieru na noc, tak aby mógł działać bez zakłóceń. Preparatu nie wolno używać bezpośrednio po zdjęciu sztucznych paznokci. Odżywka zawiera dopuszczalną normami ilość formaldehydu.

Skład: Butyl Acetate, Nitrocellulose, Ethyl Acetate, Heptane, Isopropyl Alcohol, Acetyl Tributyl Citrate, Adipic Acid/Isophthalic Acid/ Neopentyl Glycol/ Trimethylpropane Copolymer, Formaldehyde, Tosylamide/Epoxy Resin, Stearalkonium Hectorite, CI 77891, Drometrizole, Styrene/Acrylates Copolymer, Camphor, Oxidized Polythylene.
Jak widać po składzie i opisie producenta, Nail Hardener Extra Strong zawiera znienawidzony i wyklęty przez sporą liczbę osób (i słusznie, jeśli mowa o osobach uczulonych na ten składnik) formaldehyd. Ja mam to szczęście, że nie jestem na niego uwrażliwiona, dlatego też nie obawiam się kosmetyków do paznokci go zawierających. Nie zrobiła mi krzywdy odżywka Eveline (ani 8w1 ani diamentowa), nie zrobiła jej także NHES.
Konsystencja odżywki jest dobra, ale do pewnego czasu. Mniej więcej w 1/3 buteleczki nieco gęstnieje, co powoduje, że jej wydobycie jest trochę utrudnione, lecz na szczęście nie niemożliwe. Ponieważ dzieje się to chyba z każdym tego typu kosmetykiem, nie traktuję tego jako minus. W aplikacji NHES pomaga szeroki, sprężysty pędzelek, tkwiący w długiej, charakterystycznej dla Herôme zakrętce. Początkowo malowało się tym duetem dziwnie, ale po czasie przyzwyczaiłam się.
Niezaprzeczalną wadą preparatu jest jednak jego intensywny zapach. Myślę, że osoby wrażliwe mogą ponarzekać na ten aspekt. Mimo, że nie należę do migrenowców,  wolałabym, aby pachniała delikatniej. Po nałożeniu odżywki warto porządnie przewietrzyć pokój.
Przechodząc do sedna, czyli opisu działania na moje paznokcie, przypomnę, pod jakim kątem ocenię odżywkę. W poście z 14 października 2013 r. napisałam:
„NHES chcę sprawdzić w roli bazy pod kolorowe lakiery oraz ocenić działanie w kwestii wzmocnienia i utwardzenia płytki. Najprościej mówiąc, czy dorówna naturalnej metodzie dbania, jaką są oleje.”
Jeśli chodzi o to, czy Nail Hardener Extra Strong jest dobrą bazą pod lakier to odpowiem, że tak. W mojej ocenie zarówno aplikacja jak i trwałość nakładanych na nią kolorów nie stanowiły problemu podczas stosowania preparatu. Odżywka nałożona cieniutką warstwą wysycha szybko, dzięki czemu już po kilku minutach mogę bez obaw malować paznokcie lakierem. Dodam, że plusem Nail Hardener Extra Strong jest fakt, iż skleja rozdwojone fragmenty paznokcia, przedłużając wytrzymałość kolorowej emalii.
Jak ma się sprawa z utwardzeniem płytki? Efekty działania zauważyłam po drugiej sesji z NHES. Stosowałam ją wg zaleceń, czyli nosiłam ją dzień w dzień przez 2 tygodnie (malowałam paznokcie za każdym razem, gdy zmieniałam kolor), po czym odchodziłam od intensywnego odżywiania na rzecz nakładania jej przez kolejne 2 tygodnie jedynie na dwa, maksymalnie trzy dni. Gdy nie nosiłam Nail Hardener Extra Strong, pod lakier kolorowy nakładałam bazę Essie Ridge Filling. Po czterech tygodniach od pierwszej aplikacji powtórzyłam kurację (znowu nosiłam NHES przez 2 tygodnie non stop i po tym czasie ograniczałam jej stosowanie do dwóch – trzech razy na tydzień, dla przedłużenia efektu). Odrastające paznokcie po dwuetapowej kuracji faktycznie były w lepszej kondycji – wyraźnie wzmocnione, nie łamały się ani nie rozdwajały. Zadowolona z efektu, kontynuowałam używanie przez kolejny miesiąc. Płytka rosła szybciej, wydawała się grubsza i twardsza. Pojawił się jednak jeden aspekt, który trochę ostudził moją radość, mianowicie lekkie wysuszenie paznokci (zauważyłam to szczególnie na wolnym brzegu). Z tego powodu ograniczyłam stosowanie NHES do aplikacji co kilka tygodni.
Odpowiedź więc na pytanie, czy odżywka Herôme dorównała olejom, jest prosta – nie. Jako uzasadnienie potraktujcie przedostatnie zdanie wcześniejszego akapitu.
Podsumowując, uważam, że odżywka Nail Hardener Extra Strong jest bardzo dobrym produktem pod warunkiem, że stosujemy go z umiarem, przez krótki czas, robiąc od niego przerwy. NHES traktuję jako preparat ratunkowy, powtarzając kurację nim co kilka tygodni. Taka częstotliwość wystarcza, bym mogła cieszyć się mocnymi paznokciami 🙂
Jestem ciekawa, jakie są Wasze odczucia względem Nail Hardener Extra Strong. Czy miałyście już styczność z produktami marki Herôme?

Podzielcie się nazwami swoich ulubionych odżywek do paznokci 🙂

27 thoughts on “Koło ratunkowe dla paznokci – odżywka Nail Hardener Extra Strong, Herôme

  1. Ja uwielbiam Eveline 8 w 1 to jest najlepsza odzywka do paznokci jaka kiedykolwiek mialam. Nie powiem, rowniez chcialabym sprobowac tej odzywki ktora nam dzis pokazalas.

  2. A to ciekawe…
    Stosowałam rok temu Eveline diamentową i paznokcie po prostu mi się zaczęły po kolei łamać a były długie 🙁
    A potem zakupiłam Herome i nic ani jeden się nie połamał a były długie 🙂
    Teraz zamierzam kupić tą mocniejszą, ale mam wątpliwości czy nie będzie za mocna….

  3. Mam słabszą wersję i stosowałam przez przepisowe dwa tygodnie raz – rzeczywiście troszkę jakby odratowała mi paznokcie. Potem postawiłam na Eveline SOS i… Jest super! 🙂 Ale nie zauważyłam, żeby Herome miała powodować, że paznokcie są grubsze. Mam je raczej takie jakie miałam, ale mocniejsze. Jednak ten efekt zawdzięczam raczej Eveline.

  4. Ja już przestałam się łudzić, że produkt bez formaldehydu jest w stanie naprawić moją tragiczną płytkę. Miałam wrócić do Eveline, która niestety robiła mi krwiaczki i sprawiała ból od czasu do czasu (kiedy stosowałam ją codziennie jak w zaleceniu producenta), ale zauważyłam w Rossku nowość od Laury Conti. Na razie śmierdzi/wygląda/działa jak Eveline, oby efekty też były podobne:)
    Za Herome muszę się dopiero porozglądać, nie wiem, gdzie poza internetem mogłabym kupić ich produkty.

  5. Odżywek Herome nie miałam i raczej nie zapowiada się abym ją miała. Powodem jest obecność formaldehydu na który jestem uczulona. Objawia się to bólem paznokci oraz ogromnym przesuszeniem skórek okalających paznokcie.
    Obecnie próbuję olejować pazurki,skórki i ogólnie dłonie. Mam nadzieję że wysiłek się opłaci 😉

    1. Właśnie przed chwilką skończyłam robić manicure. Potrzymałam ten żel SH dłużej tak jak podpowiadałaś i … jestem bardzo zadowolona z efektu 😀 Dziękuję za radę 🙂
      Dawno nie miałam tak uporządkowanych skórek. Teraz siedzę z wtartym olejem w całe dłonie i już mi się podoba jak wyglądają moje rączki,choć wiem że mogą i będą wyglądać jeszcze lepiej 🙂

  6. Uwielbiam ją, nieraz mi pomogła. Na niej od lat hoduję swoje pazury 😛 i wiem, że dziewczynom wiele służy, patrząc na to co piszą mi w mailach, sądzę że to jedna z niewielu tak skutecznych. Mimo to, jeśli mam większe środki finansowe inwestuję w Micro Cell 2000, bo ta zdecydowanie działa długoterminowo 🙂

  7. obawiam się, że u mnie nie skończyłoby się to dobrze. Eveline 8 w 1 nie działała najlepiej na moje biedne paznokcie, choć zastanawiam się, czy nie dać jej drugiej szansy, ze względu na fakt iż wtedy moje paznokcie były naprawdę w fatalnym stanie, cienkie, zniszczone itp, więc może teraz okazałoby się, że nie jest tak źle? Nie uświadczyłam na szczęście efektów typu onycholiza, zaraz po pierwszych bólach spowodowanych tą odżywką odstawiłam ją, bo nie chciałam sobie krzywdy zrobić.
    A zawsze lepiej wyrzucić eveline za 8zł niż herome za 30-70 zł :p

    1. Stosowałam Eveline i na nią chyba po prostu trzeba mieć sposób. Mój był taki, że 3 dni malowałam codziennie Eveline, następnie przerwa, 2-3 dni z inną odżywką bez formaldehydu i od nowa. W przerwach trzeba dobrze natłuszczać i nawilżać płytkę, super się do tego sprawdza olejek Gala. Dzięki temu nie obserwowałam wysuszenia płytki, skórki faktycznie były w gorszym stanie, ale do przeżycia.

      Nie zgodzę się trochę z opinią Idalii, że formaldehydowe odżywki nie równają się z naturalnymi sposobami – one są świetnym utwardzaczem płytki, nie zaobserwowałam czegoś takiego u siebie po żadnej innej kuracji. Przy tym trzeba oczywiście dbać o paznokcie, żeby zapobiec niekorzystnym skutkom, ale efekt długofalowy jest nie do pobicia.

Dodaj komentarz