Pielęgnacja Pielęgnacja ciała

Jędrne pośladki i uda z zestawem drenująco – wyszczuplającym GUAM

Zestaw drenująco – wyszczuplający GUAM

Nie da się ukryć, że 9 miesięcy przerwy od regularnych ćwiczeń i zbilansowanej diety (zachcianki brały górę!) odbija się na wyglądzie i kondycji ciała. Mimo szczotkowania na sucho i wcierania olejków, tu i ówdzie nagromadził się tłuszczyk, uwydatnił cellulit oraz pojawił problem nadmiaru wody w organizmie. Wprawdzie jeszcze na dobre nie powróciłam do przedciążowej systematycznej aktywności, ale poczyniłam już pierwsze kroki ku smuklejszemu i jędrniejszemu ciału. W ruch poszedł zestaw drenująco – wyszczuplający GUAM Fanghi D’Alga Dren. GUAM to włoska marka, specjalizująca się w tego typu produktach.

Zestaw drenująco - wyszczuplający GUAM

W zestawie znajduje się folia do owijania ciała oraz dwa kosmetyki: koncentrat drenująco – wyszczuplający – produkt redukujący niedoskonałości spowodowane obrzękiem oraz zatrzymywaniem wody. Szczególnie polecany jest dla nóg i pośladków. Precyzyjnie dobrane składniki koncentratu aktywnie uczestniczą w zwalczaniu szczególnie uporczywego cellulitu. Regularne stosowanie zapewnia widoczną poprawę elastyczności i jędrności skóry oraz wygładzenie wszelkich nierówności.    Skład koncentratu jest bardzo bogaty. Tuż za wodą umieszczono glinkę, algi, glicerynę, ekstrakt z morszczynu pęcherzykowatego (glon, który pobudza przemianę materii i działa wyszczuplająco), ekstrakt z wiązówki błotnej (zioło działające ściągająco i tonizująco), ekstrakt z zielonej herbaty, olejek grejpfrutowy, olejek cytrynowy oraz olej z kopru włoskiego.

Zestaw drenująco – wyszczuplający GUAM

olejek drenujący – dzięki aktywnej synergii składników aktywnych olejek łączy w sobie właściwości zmiękczające i odżywiające skórę.Bazą olejku są oleje: kukurydziany, jojoba, z oliwek i słonecznikowy. W jego składzie znalazły się także ekstrakty: z morszczynu pęcherzykowatego, zielonej herbaty i rozmarynu (każdy  z nich o działaniu drenującym).

Wg producenta regularne stosowanie zestawu umożliwia: znaczną redukcję cellulitu oraz tkanki tłuszczowej, zmniejszenie obwodu bioder, talii, ud, silne nawilżenie naskórka, zredukowanie ilości wody w organizmie, zmniejszenie obrzęków, poprawę krążenia krwi oraz limfy.

Zestaw drenująco – wyszczuplający GUAM

Opakowanie koncentratu to aż 1kg produktu. Mnie taka ilość starczyła na 10 zabiegów na uda i pośladki oraz na 3 zabiegi dodatkowo na brzuch. Kosmetyk ma postać gęstego, mocno pachnącego anyżem i algami błota, które łatwo rozprowadzić cienką warstwą. Chwilę po nałożeniu produktu i owinięciu ciała folią można odczuć, że koncentrat zaczyna działać. Ja czułam za każdym razem lekkie mrowienie i ciepło. Po 45 minutach „siedzenia” z kosmetykiem na skórze należy go zmyć ciepłą wodą, następnie przez kilka minut wcierać olejek. On z kolei posiada konsystencję klasycznej, płynnej oliwki o kwiatowo – ziołowym zapachu i przyjemnym, suchym wykończeniu, które zaraz po zabiegu pozwala się ubrać. Szybko się wchłania, pozostawiając skórę miękką i gładką.

Zestaw drenująco – wyszczuplający GUAM

Jak prezentuje się skóra po zastosowaniu duetu GUAM?

Po pierwszych dwóch zabiegach widziałam przede wszystkim ujędrnienie skóry. Była przyjemnie napięta i wygładzona. Kolejne przyniosły wyraźną poprawę, jeśli chodzi o widoczność nierówności wynikających z cellulitu. Uda i pośladki zaczęły wyglądać smuklej, wizualnie stały się zbite, mniej galaretowate.

Zestaw drenująco – wyszczuplający GUAM

Jeśli chodzi o działanie, oceniam zabieg bardzo pozytywnie. Jest wprawdzie jednorazowo dość kosztowny (349 zł na stronie http://guam24.pl, skąd pochodzi mój zestaw), lecz w tym przypadku to opłacalna inwestycja w atrakcyjny wygląd skóry. Myślę, że błoto i olejek stosowane systematycznie w połączeniu z racjonalną dietą i ćwiczeniami mogą doprowadzić ciało do rewelacyjnego wyglądu. Uważam, że duet sprawdzi się szczególnie w okresie przygotowań do sezonu bikini lub gdy jesteśmy w trakcie zrzucania nadmiaru kilogramów.

Jestem ciekawa czy miałyście okazję stosować podobne zestawy? Jakie zabiegi pielęgnacyjne wykonujecie przed sezonem bikini? Zestaw drenująco – wyszczuplający GUAM

Wpisy, które mogą Ci się podobać

41 komentarzy

  • Odpowiedz Jak ujędrnić skórę? Sposoby i kosmetyki ujędrniające 3 listopada 2015 o 18:38

    […] jak niedawno opisywana maska błotna na twarz, ciało i włosy z Rossmanna czy zestaw drenująco – wyszczuplający Guam. Maskę nakładam tuż po peelingu i trzymam kilka minut (w tym czasie zajmuję się […]

  • Odpowiedz karminowe.usta 4 lipca 2015 o 18:48

    Zapach anyżu i ujędrnienie skóry brzmią niezwykle zachęcająco. Szkoda, że ten zestaw nie jest choć odrobinę tańszy…

  • Odpowiedz Anonimowy 3 lipca 2015 o 14:59

    Mam pytanie nie z tej beczki: czy glinki/błota w proszku mają jakikolwiek termin ważności? 🙂

    Swoje glinki kupiłam na ZSK, ostatnio przeglądając zbiory natknęłam się na info, że ich ważność kończy się w tym roku – przecież to tylko proszek :), a po drugie może po prostu producenci mają obowiązek oznaczania jak długo produkt nadaje się do użycia po otwarciu, gdzie na przykład 36 msc to max, a w rzeczywistości praktycznie nie ma terminu ważności?

    Czy odpowiednio przechowywany i jeśli nie będzie wyrządzał szkód/podrażniał, to można nadal używać :)?

    Tak samo z kosmetykami mineralnymi – też tak to działa ;)?

    Pozdrawiam :)))

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 6 lipca 2015 o 10:32

      Z tego, co się orientuję to tak – zarówno czyste glinki jak i minerały daty ważności nie mają. A jeśli na opakowaniach są to pewnie wynika to z nałożonego na producenta obowiązku 🙂

  • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 lipca 2015 o 21:10

    Gosia, ale skład właśnie daleki od chemii i to jest najlepsze 🙂
    Tak, karmię. Konsultowałam jednak używanie tego typu kosmetyków i nie ma przeciwwskazań.

  • Odpowiedz Una 1 lipca 2015 o 20:54

    Ja też nie próbowałam. Jakoś mnie ta folia zniechęca… 😉 Choć słyszałam, że to działa.

  • Odpowiedz Kasia M 1 lipca 2015 o 20:13

    Ja niestety nie miałam okazji ale takie zabiegi to mi się kojarzą z gabinetem kosmetycznym i tam bym lubiła, w domu to już nie to samo 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 lipca 2015 o 21:15

      Czasem nie ma kiedy wyskoczyć na zabieg, a poza tym cena jednego to praktycznie cena zestawu. Wybieram domową wersję SPA 🙂

  • Odpowiedz Paulina Zimolag 1 lipca 2015 o 17:21

    Już się ucieszyłam że mi coś pomoże a tu taka cena 🙁

  • Odpowiedz Dziecko We Mgle 1 lipca 2015 o 14:52

    Cena przerażająca 🙂 Mega efekty dawał u mnie balsam Eveline zarówno ten z efektem rozgrzewającym jak i chłodzącym 🙂 Stosowałam go tak, jak Ty Guam i efekty również były zauważalne i to po ok. 2 – 3 zabiegach można było zobaczyć pierwsze z nich 🙂

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 lipca 2015 o 21:14

      Eveline ma dobre balsamy, ale jednak więcej tam chemii niż naturalnych składników typu algi, ekstrakty ziołowe czy glinka.

  • Odpowiedz Kamila Ziel 1 lipca 2015 o 09:50

    Cena faktycznie dość wysoka, myślę że najlepszy efekt dadzą ćwiczenia, naturalny krem i zdrowe odżywianie 😉

  • Odpowiedz Justyna 1 lipca 2015 o 07:21

    Szkoda, że tak wysoka cena… 🙁

  • Odpowiedz Justyna Frymus 1 lipca 2015 o 07:07

    Parę dobrych lat temu używałam błotka i żelu na cellulit marki GUAM – szczypało jak diabli, ale pomogło; jednak aby systematycznie tego używać, musiałabym chyba zbankrutować 🙂

  • Odpowiedz Marta Ostr - pielęgnacja zawsze spoko! 1 lipca 2015 o 05:44

    Ja od 4go miesiąca ciąży wykonywałam regularnie peelingi, nacierałam się porządnie olejkami i mąż prawie codziennie mnie masował i efekty bardzo dobre. Skończyłam z tylko 4 nowymi rozstępami, które i tak są coraz mniej widoczne 🙂 Jedyne, czego się obawiam, to skóra na piersiach po karmieniu, bo podobno bywa różnie…

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 lipca 2015 o 21:12

      Mnie na szczęście rozstępy ominęły 🙂 Ale nie sądzę, by to była tylko zasługa pielęgnacji w ciąży. Wydaje mi się, że największą rolę odkrywają w tym przypadku geny.
      A co do skóry na piersiach to też mam obawy o ich wygląd po zakończeniu karmienia. Niedawno wdrożyłam intensywne wcieranie kremów w tę okolicę, mam nadzieję, że to pomoże.

  • Odpowiedz Syla 1 lipca 2015 o 02:21

    Ja się boje co ze mną będzie za pół roku… katastrofa, szczególnie że obecnie też do szczupłych nie należę…

    Niestety ale ten olejek to nawet do sfery marzeń się nie dostanie u mnie 🙂

  • Odpowiedz AlessaSusannah 30 czerwca 2015 o 22:41

    Nie słyszałam nigdy o tej marce, jednak biorąc pod uwagę cenę jest poza moim zasięgiem. 🙂
    Świetnie, że jesteś zadowolona z działania. 🙂
    Ja raczej nie mogę owijac się folią, bo mam na udach dziesiątki pajączków, a wydaje mi się, że taki zabieg mógłby je dodatkowo zaognić.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 lipca 2015 o 21:08

      Alessa, w takim razie faktycznie lepiej takie zabiegi sobie darować. Przy naczynkach nie można dodatkowo skóry rozgrzewać.

  • Odpowiedz Anonimowy 30 czerwca 2015 o 21:33

    hej 🙂 pisałaś kiedyś że swoje problemy dermatologiczne pokonałaś stosując preparaty z kwasem azelainowym… ja też zmagam się z mega zaskórnikami otwartymi i niestety zamkniętymi – brzydkimi grudkami widocznymi pod światło 🙁 od miesiąca używam na noc każdego dnia kremu skinoren… i teraz moje pytanie: po jakim czasie stosowania zauważyłaś efekty? bo ja niestety oprócz lekkiego rozjaśnienie plamek i nic więcej nie zaobserowowałam… grudki mnożą się dalej tak jak do tej pory… czy po tamtej "akcji" leczeniowej powracałaś o tego kwasu jeszcze za jakiś czas? i jeszcze jedno: jaki tonik polecasz właśnie do takiej skóry? OLA

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 lipca 2015 o 21:07

      Olu, będę szczera – już teraz nie pamiętam dokładnie po jakim czasie widziałam pierwsze efekty. Zajrzyj do posta o Acnederm, być może tam pisałam. A co do mnożących się grudek – jak wygląda Twój codzienny makijaż i reszta pielęgnacji? Jak oczyszczasz cerę?

      Tak, regularnie stosowałam AD. Nie tak często jak podczas intensywnej kuracji, ale minimum raz w tygodniu nakładałam go na noc.
      Hmm, tonik. Może Lirene Dermoprogram (nawilżająco – oczyszczający). Mnie bardzo służy. Dobre są też hydrolaty, czyli wody kwiatowe. Delikatny jest, na przykład, z zielonej herbaty. Kupisz je w sklepach z półproduktami (online).

    • Odpowiedz Anonimowy 2 lipca 2015 o 06:18

      Rano: myję buzie żelem tymiankowym od Sylveco, nakładam krem La Roche Posay, Hydraphase Intense Legere i na to makijaż a dokładnie na obecną chwile tylko i wyłącznie stosuje Pharmaceris F, Fluid matujący zwężający pory. Napisałam "na tą chwilę", bo szukam jakiegoś pudru w kamieniu który fajnie by zmatowił moją buzie jednocześnie jej nie zapychając…

      Po powrocie do domu jeśli wiem że nigdzie nie będę wychodzić to z miejsca zmywam makijaż: stosuje do tego tego samego żelu co rano w takiej kombinacji (żeby mieć pewność że moja buzia jest doczyszczona jak należy 🙂 ) – 1. myję buzie samym żelem 2. kolejny raz myje buzie żelem ale używając przy tym szczoteczki For Your Beauty, z Rossmann'a.

      Wieczorem, przed samym snem: dla pewności kładzenia się spać z czystą buźką myje ją kolejny (?) raz tym samym żelem.

      – do wycierania buzi stosuje tylko i wyłącznie ręczniki papierowe,
      – kilka razy podchodziłam do stosowania maseczek z glinki zielonej ale niestety bardzo wysuszała mi twarz dlatego też zrezygnowałam…

      hmm… myślę, że to wszystko co mogłabym wypisać jeśli chodzi o moja pielęgnacje 🙂 trochę uboga prawda? czy to wszystko razem wzięte może się przyczyniać do tych grudek i zaskórników?

      jeszcze jedna bardzo ważna dla mnie sprawa, powiedz czy stosując skinoren tylko i wyłącznie wieczorem moge się normalnie opalać i czy mogę nie stosować filtra? bo ten niestety zawsze mnie zapychał 🙁

    • Odpowiedz Anonimowy 2 lipca 2015 o 14:11

      W Twojej pielęgnacji nie było to tej pory złuszczania, a i teraz ciężko o nim mówić (kwas azelainowy jest właśnie od walki z przebarwieniami + fajnie matuje, ale niezbyt nadaje się do walki z trądzikiem). Nie ma sposobu, by buzia bez wsparcia poradziła sobie z grudkami, jeśli masz nieprawidłowe rogowacenie czy łojotok. Nie chodzi o to, że pielęgnacja jest uboga, ale o to, że nie stosujesz żadnego produktu, którego działanie ma szansę dać efekty, o które Ci chodzi 🙂 ja polecałabym teraz effaclar k (np. na zmianę ze skinorenem co drugi dzień na noc, łączenie różnych kwasów jest bardzo polecane, ich działania się wtedy uzupełniają), który nie da od razu spektakularnych efektów, ale rozpocznie właściwy proces. A od października-listopada: atrederm.
      Polecam Ci wpaść na bloga Ziemoliny (kosmostolog na blogspocie), na początek szczególnie post o schemacie pielęgnacji – nawilżaniu i złuszczaniu.
      Jeśli chodzi o filtry, to jest kwestia wyboru, nikt Ci nie powie, że możesz albo nie możesz. Są osoby, które nie stosują filtrów podczas kuracji izotekiem, a są takie, które codziennie położą go nawet zimą, nawet jeśli nie stosują produktów fotouczulających 🙂
      Ale podejrzewam że pytasz o to, czy powinnaś- niestety sam fakt, że stosujesz skinoren tylko na noc nie sprawia, że jest bezpiecznie. Jeśli ogólnie Cię zapychają, to osobiście polecam anthelios xl 50+ z la roche posay, który nie bieli i ma bardzo lekką konsystencję, z tańszych opcji- ziaja, ale nie pomnę teraz która. Ochrona przed słońcem jest bardzo ważna w prawidłowej pielęgnacji cery problematycznej.
      Myjąc buzię tak często pozbawiasz ją warstwy hydrolipidowej, szczególnie jeśli również szorujesz ją szczoteczką. Raz dziennie spokojnie wystarczy, wybierz sama kiedy wolisz. Inaczej broni się ona produkując więcej sebum, co w praktyce oznacza łojotok- to nie są mity i niestety sam fakt, że w sylveco nie ma sls, niewiele zmienia.
      Do matowienia polecam transparentny puder sypki vichy dermablend, koniecznie nakładany według instrukcji 🙂 a jeśli koniecznie w kamieniu, to chętnie się dowiem, jak coś fajnego znajdziesz, bo też bym wolała, ale jeszcze niczego takiego nie namierzyłam.
      Fajnie, że nie szalejesz, bo tak też można sobie nieźle zaszkodzić. Jak widzisz zasugerowałam tylko drobne zmiany. Krem nawilżający, który stosujesz, wprost ubóstwiam.
      Pozdrawiam ciepło
      Dominika

    • Odpowiedz Anonimowy 2 lipca 2015 o 14:24

      A jeśli chodzi o tonik, to ja jestem raczej zwolenniczką wody termalnej, obecnie próbuję bawić z lipowym sylveco, ale z wody byłam raczej bardziej zadowolona.
      D

    • Odpowiedz Anonimowy 2 lipca 2015 o 20:34

      dziękuję bardzo za tą wyczerpującą i mądrą odpowiedź. bardzo mi pomogła 🙂 mówisz żeby żel stosować np tylko raz – przykładowo wybiorę moment ten "najgorszy" czyli zmywanie makijażyu… czym w takim razie zastąpić go rano i wieczorem? samym tonikiem, hydrolatem albo wodą termalną jak dałaś przykład? wystarczy?

      co z maseczkami i peelingami? powinnam zacząć stosować? bo z tym też lichutko u mnie 😛

      chętnie podpowiem Ci coś z kolorówki dobrego w kamieniu, także możesz odezwać się do mnie na: ola1710-91@o2.pl 🙂 zawsze fajnie jest powymieniać się informacjami i odnalezionymi "skarbami" 🙂

      pozdrawiam, Ola

    • Odpowiedz Anonimowy 3 lipca 2015 o 07:08

      Wystarczy 🙂 ewentualnie samą wodą, jeśli miałabyś dzięki temu poczucie, że twarz jest czystsza. A potem przetrzeć wacikiem nasączonym hydrolatem, micelem czy tonikiem. W mojej ulubionej wersji – obficie spsikać się wodą termalną, a po chwili odcisnąć ją w chusteczkę czy właśnie ręcznik papierowy. Naprawdę dobra cena za w. term. to ok. 5zł/50ml i ja kupuję tylko wtedy, przy zakupach dostaję też czasem takie malutkie, więc nie obciąża to specjalnie budżetu.
      Co do masek, to możesz je stosować jeśli masz takie życzenie 🙂 chętnie polecę maski algowe bielendy (obecnie mam ze spiruliną, ale kolor jest brzydki a podobno wszystkie działają bardzo podobnie, więc tej nie polecam). Z dostępnych stacjonarnie bardzo lubię też maseczki dermiki w saszetkach, szczególnie ukojenie, alabastrowa cera, maseczka przed randką, ale wszystkie których próbowałam są super (a próbowałam wielu :D).
      Ale to nie w celu ogarniania problematycznej cery i nie jako podstawa pielęgnacji, raczej przyjemność dla siebie i w celu ukojenia buzi (to szczególnie przy algach), po dobrej masce jest mięciutka, świetnie rozprowadza się też makijaż, więc fajnie użyć też czegoś takiego przed jakimś wyjściem. Czaaasem robię też maseczki z glinki, ale nie jestem ich fanką, bo bardzo niewygodnie mi się to zmywa (mimo że nie daję im zaschnąć całkowicie) i mam wrażenie, że bardziej się podrażniam niż sobie pomagam.
      A w ramach peelingu ja kupiłam korund (szalenie wydajna sprawa!) i dosypuję go do porcji żelu do mycia – dla mnie z peelingami zawsze jest coś nie tak (np. sylveco wygładzający zostawia b. tłustą buzię, inny jest za ostry, kolejny za drogi), a ten sposób jest naprawdę fajny. Z enzymatycznych polecam dermikę, jest dobrze dostępna. Są dwie wersje, jeden mocniejszy i to chyba ten z glinką żółtą, a drugi daje leciutkie efekty i to chyba z glinką białą. Używając szczoteczki też robisz peeling, więc nie jest to konieczne.
      W celu poszerzania wiedzy polecam blogi kosmostolog i italiany 🙂 A na maila dzisiaj napiszę.

      Dominika

    • Odpowiedz Anonimowy 3 lipca 2015 o 22:22

      mam rozumieć, że też jesteś "szczęśliwą" posiadaczką problematycznej cery? jeśli tak, to chętnie poznam Twoją pielęgnacje :> wiesz że pierwszy i ostatni! (no chyba) dermatolog u jakiego byłam z problemem świecącej ale suchej cery usianej zaskórnikami i grudkami przepisał mi po trwającej 5min rozmowie… izotek 🙂 którego oczywiście finalnie nawet nie wykupiłam…

      też do tej pory miałam cudowne szczęście to peelingów… nie mogłam dopasować nic co by mi pasowało dlatego po części rzadziej je robiłam aż w końcu wyszło że wcale…

      a jeszcze pytanko mam: jakiego podkładu używasz?

      czekam na maila :>
      pozdrawiam, OLA

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 6 lipca 2015 o 10:31

      Olu, wydaje mi się, że za Twój problem z zaskórnikami może odpowiadać przede wszystkim brak złuszczania. Druga rzecz to krem i fluid. Być może one zapychają pory albo któryś z nich? Musiałabyś na chwilę je odstawić (ale nie oba na raz) i sprawdzić.

    • Odpowiedz Anonimowy 6 lipca 2015 o 16:58

      hmm… kremu używam z polecenia Ziemoliny, jako super lekki, idealny do problemowej cery. Więc może faktycznie to wina fluidu :> nie znam się jakoś szczególnie na składach więc nie wiem czy ma coś co mogłoby działać w ten sposób na moją buzie… co w takim razie byś mi poleciła jeśli chodzi o złuszczanie? skinorenu używam dopiero od miesiąca, może warto poczekać – dać mu szanse, może pomoże mi się uporać z zaskórnikami?

      poza tym myslisz że jeśli do swojej pielęgnacji włącze stoswanie 1-2x w tyg peelingów + maseczka z zielonej glinki to jest jakaś szansa że buzia będzie wolniejsza od zaskórników?
      pozdrawiam! Ola

    • Odpowiedz Anonimowy 6 lipca 2015 o 17:07

      wgl dziękuję za wszystkie rady 🙂 mam nadzieję że osiągnę kiedyś swój cel…chciałabym mieć chociaż w połowie cere tak ładną jak Ty 🙂

  • Odpowiedz IVONA 30 czerwca 2015 o 21:06

    Chętnie bym wypróbowała, bo ujędrnienie ( zwłaszcza przed sezonem bikini ) jest mojemu ciału baardzo potrzebne… ehh ta słabość do czekolady 🙂

  • Odpowiedz Martyna Miszmasz 30 czerwca 2015 o 21:00

    Słyszałam wiele dobrego o guam,miałam jedynie próbkę błota rozgrzewającego, działającego antycellulitowo i po jednym użyciu zauważyłam, że skóra stała się napięta, także zastanawiam się nad kupnem:)

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 1 lipca 2015 o 21:00

      Gdzie kupiłaś tę próbkę?

    • Odpowiedz Dimipedia 4 lipca 2015 o 16:57

      Oesu też miałam tego próbkę! skórę miałam tak czerwoną jakby mnie ktoś porządnie wytrzaskał po nogach:D a jak piekło i szczypało!
      Cena jednak dla mnie zaporowa, ale w sumie jeżeli kiedyś ćwiczenia i dieta nie będą dawały radę, to może się skuszę;) póki co jak potrzebuję stosuję inne preparaty – teraz będę ponownie sięgała po Tołpe:)

  • Odpowiedz Teen about Beauty 30 czerwca 2015 o 20:58

    fajny kosmetyk, ale na razie nie moge sobie na niego pozwolic 😉

  • Odpowiedz Kasia Szewczyk 30 czerwca 2015 o 20:52

    Nie miałam okazji używać 🙂

  • Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: