Beauty

Jak pielęgnuję włosy? O gęstości, fryzurach, hennie, nawilżaniu i innych sprawach, o które pytacie :)

Dziś post – śmietnik, czyli zbiorczo o moich włosach, odpowiedzi na Wasze prośby i pytania z komentarzy oraz meili + kilka zdjęć. Zapraszam Was na włosową pogadankę.:)))


„Jaki rodzaj/jaką porowatość mają twoje włosy?”
Naturalnie niską, natomiast końcówki moich włosów są porowatości średniej. Są znacznie bardziej suche, mniej śliskie, nieco porozdwajane. To pozostałości po chemicznym farbowaniu i latach suszenia suszarką (co robię nadal…).
Ponadto moje włosy są podatne na obciążenie, długo schną (stąd ta koszmarna suszara co rano :D) i mimo naturalnej sztywności łatwo się odkształcają od wszelkich frotek czy warkoczy. Żałuję tylko, że to odkształcenie jest bardzo krótkotrwałe, bo włosy są proste już po pół godziny. Zmiana przedziałka to też odrębna historia… ciężko je zaczesać na drugą stronę, bo w ciągle migrują na pierwotne miejsce. ‚Uroki’ niskiej porowatości.

„Twoje włosy są takie grube i gęste.”
Ha ha ha 😀 Niestety, moje włosy są cienkie i niezbyt gęste. Ich stosunkowo niewielką ilość próbuję zamienić w bujną czuprynę za pomocą kilku produktów:
– od wewnątrz suplementy: ulubione to Fitoval i Merz Spezial Dragees. O tym pierwszym wspominałam wielokrotnie – pomógł mi na wypadające garściami włosy. Ten drugi stosuję obecnie [tu opisywałam pierwsze wrażenia] – włosy urosły 4 cm (czyli 2 razy więcej niż normalnie w ciągu dwóch miesięcy) no i wypadanie utrzymuje się na poziomie kilkudziesięciu włosów dziennie,
– od zewnątrz kosmetyki: stawiam przede wszystkim na wcierki. W skalp wcieram obecnie Jantar. Widzę, że wspomaga porost, bo od jakiegoś czasu mam kolejna inwazję baby hair (pierwsza nastąpiła po stosowaniu cudownego oleju Bhringraj, który niestety już mi się skończył [recenzja]. Z jednej strony super, bo o to chodziło, z drugiej zaś strasznie wkurzająca sprawa, np. przy próbie związania włosów w kucyk czy koka (bez wsuwek ani rusz).
Inną sprawą jest farbowanie henną, które również pomaga mi w pogrubieniu włosów.
Myślę, że jeśli w najbliższych czasie włosy nie nabiorą odpowiedniej gęstości to o prostu je zetnę do łopatek albo krócej.

Jaką grubość ma twój kucyk (mierzony przy frotce)?”
Tylko 7 cm. Jest chudziutki 🙁 To tylko obrazuje, jak cienkie mam włosy.

„Jaką długość mają obecnie Twoje włosy/ jak szybko rosną?”
Obecnie mają 48 cm, a rośną średnio 1 cm na miesiąc.
Moje pomiary na pasemku kontrolnym:

  • sierpień ’11- 45 cm
  • luty ’12 – 51 cm minus ~10 cm (ścięcie na prosto) = 41 cm
  • czerwiec – 44 cm
  • sierpień – 48 cm (skok po Merz Spezial).

„Czy prostujesz włosy?”
Nie. Mam włosy proste od zawsze. Ma to swoje plusy (nie puszą się, nie sprawiają trudności przy wilgotnej pogodzie itd.) i minusy (za cholerę nie dają się pokręcić, ułożyć w sensowną fryzurkę). Prócz tego, że są proste, są także bardzo śliskie. Mówię tu o ich naturalnie niskiej porowatości. Dziewczyny, którym nawet ciasna frotka zsuwa się z włosów, wiedzą o co chodzi.;)

„Pokaż jakąś fruzurę.”
Może rozczaruję Was, ale mam dwie lewe ręce do wszelkich fryzur. Całkiem niedawno nauczyłam się jako tako pleść dobieranego (u siostry wychodzi mi super :D, ale już na swoich włosach to…hmmm kwestia sporna ;)).
Jedynie co udaje mi się zawsze to warkocz (ale odkrywcze :P).
Moje ulubione fryzury to klasyczny kucyk z podniesioną grzywką (coś jak irokez), kok i wszelkie plecionki (które nieudolnie próbuję zmajstrować na głowie). Jedną z takich możecie zobaczyć niżej (zwykłe ślimaczki podpięte żabkami). Wiem, nic szczególnego. Jestem pewna, że wśród Was są posiadaczki znacznie wprawniejszych dłoni i talentu do fryzur. 🙂 Dodam tylko, że inspiracji szukam zazwyczaj w internecie. O moich ulubionych kanałach na YT pisałam TU.

„Dlaczego właśnie henna?”
Zalet henny jest wiele: pogrubia włosy, nadaje niesamowitego połysku, odżywia cebulki, dzięki czemu walczy z wypadaniem no i przede wszystkim barwi bez konieczności ładowania na głowę masy chemii. Myślę, że to fajny wybór dla osób uzbrojonych w umiarkowaną cierpliwość i ciemne włosy 😉 (blondynki mogą ewentualnie spróbować Cassi [efekty]). Dlaczego wybrałam hennę i porzuciłam chemię? Poniższe zdjęcie pokazuje jak zmieniły się końcówki moich włosów. Po lewej zdjęcie jeszcze z czasów chemii, po prawej ten sam odcinek włosów tydzień po hennie. Myślę, że efekt widać. Prócz tego wystarczy spojrzeć na moje włosy z maja ’11 i z maja ’12 [pełna aktualizacja] (henną i oleje robią swoje).

„Co dodajesz do henny, w jakich ilościach i po co?”
Ostatnio sporo kombinowałam z dodatkami do henny. Obecnie moja mieszanka wygląda tak:
zamiast wody dolewam gorącą, mocną herbatę lub kawę wymieszaną z dwoma łyżkami soku z cytryny (przy Khadi Indigo cytryna nie jest zalecana). Dosypuję także 2 łyżki czerwonej papryki, która nadaje subtelnych refleksów widocznych w słońcu, a na koniec dokładam 2 łyżki odżywki Isana z olejem babassu [recenzja]. Taką mieszankę odstawiam na całą noc w ciepłe miejsce. Wcześniej tego nie robiłam, co było błędem, skutkującym mniej intensywnym odcieniem henny na włosach. Po całej nocy sprawdzam mieszankę, głównie pod kątem gęstości. Zazwyczaj jest bardzo gęsta i nie nadaje się w takiej postaci do nałożenia, dlatego dolewam znowu mocnej, gorącej herbaty i mieszam trzonkiem drewnianej łyżki, aż papka będzie miała konsystencję śmietany 12%. Ciepłą papkę nakładam ze szczególną dokładnością na mokre, umyte bezsilikonowym szamponem włosy (na 4 godz.). Źle nałożona henna = źle pofarbowane włosy.
Po co papryka, po co odżywka? Papryka dla ładnych refleksów (w słońcu widać brązowo – złote niteczki), a odżywka dla zmiękczenia włosów i zniwelowania choć w niewielkim stopniu wysuszu po hennie [rozrabianie henny krok po kroku, instrukcja opisowo-obrazkowa].

„Jak ratujesz włosy po hennowym przesuszu?”
Maski i jeszcze raz maski. Odżywiam włosy już po pierwszym myciu włosów od momentu utlenienia się henny (farbuję w piątek, a włosy pierwszy raz myję zazwyczaj w niedzielę rano). Przepis na jedną z masek pokazywałam Wam TU (dla osób o włosach podatnych na obciążenie polecam wyrzucić z tej maski olej). Inną, ulubioną domową maską jest maseczka żółtkowo – jogurtowa (1 żółtko, 2 łyżki jogurtu naturalnego, 1 łyżka miodu + opcjonalnie 1 łyżka gęstej maski drogeryjnej (np. Alterry Granat lub pszenicznej Isany [recenzja]) lub żel lniany, który jest cudownym nawilżaczem i ukojniem dla wysuszonego i podrażnionego skalpu (2 łyżki zwykłego siemienia lnianego gotuję przez 15 min w dwóch szklankach wody. Po tym czasie odcedzam nasionka i odstawiam żel do wystygnięcia. Gotowy nakładam na włosy i skalp, dla zwiększenia ilości czasem dodaję odżywki Isana z babassu [recenzja] lub maski drogeryjnej).

„Jaki olej jest dobry dla mnie? Jaką mam porowatość?”
Dziewczyny, dobór oleju to kwestia indywidualna i zależy głównie od porowatości Waszych włosów. Wiedźma pisała o tej kwestii na swoim blogu. Z przyjemnością Was do niej odsyłam, linki znajdziecie w TYM poście.:)

Hmm, to byłoby chyba na tyle.:) Nie będę Was ściemniać, że moje włosy są idealne, bo to nie ma najmniejszego sensu. Brakuje im przede wszystkim gęstości. Czasem sobie myślę, że może po prostu taka ich uroda, że jest ich mało.

P.s. post nie miał na celu przemycić moich włosowych narzekań: „mam cienkie włosy, pocieszcie mnie w komentarzach, że tak nie jest”.:D Mam nadzieję, że nikt tak tego nie odebrał.:) Czułam jednak potrzebę sprostowania Waszych przemiłych wiadomości na ich temat, często nie do końca zasłużonych (mówię o komentarzach: „ale masz gęste włosy, ale ich dużo, itp.”). Nie chcę wprowadzać Was w błąd, że ten i ten produkt robi cuda na głowie i z 5 kłaków na krzyż mam po nocy bujną grzywę. W każdym razie za wszystkie wiadomości i sugestie bardzo Wam dziękuję.:)

Mam nadzieję, że te informacje nieco obnażyły prawdę o moich włosach (mity narastały z posta na post, zwłaszcza aktualizacyjnych :D) i dały nadzieję tym z Was, które dzielnie walczą o piękny wygląd swoich fryzur. Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, to chętnie odpowiem w komentarzach.:)



Idalia

243 komentarze

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: