Idéalia Vichy: rozświetlający krem wygładzający

Na początku grudnia przedstawiłam pierwsze wrażenia na temat stosowania kremu i serum Idealia Vichy. Od tego czasu minęły 3 miesiące. Myślę, że to odpowiedni czas, by zrewidować wstępne odczucia i przyznać kosmetykom albo medal albo klapsa. Na pierwszy ogień krem*.


Kosmetyk został zamknięty w ciężkim, jasnoróżowym skłoiczku z lustrzaną nakrętką – dla jednych bajer, dla innych ładnie wyglądający na toaletce i praktyczny zabieg, który sprawdzi się, gdy pod ręką jakims trafem nie będziemy miały lusterka, a akurat przyjdzie nam ochota na nawilżenie twarzy. Mnie takie rozwiązanie podoba się, choćby ze względów estetycznych.
Zanim przejdę do moich wrażeń ze stosowania kremu, przypomnę optymistyczne założenia producenta kosmetyku.
Wskazania do stosowania kremu: utrata blasku, poszarzała cera, drobne linie, pierwsze zmarszczki, wiek około 30 lat.
Efekty, jakie ma przynosić: widocznie wygładzone pierwsze zmarszczki, miękka, gładka i jędrna skóra, cera wygląda świeżo, skóra promienieje zdrowym blaskiem, ma jednolity, równomierny koloryt, zmiany naczyniowe i pigmentacyjne są mniej widoczne, zmniejsza się widoczność porów.
Składniki aktywne zawarte w kremie: substancje czynne o potwierdzonej naukowo skuteczności odżywiają skórę i warstwa po warstwie odbudowują jej jednolitą strukturę.
– kombucza (kombucha) specjalny, przetworzony biotechnologicznie i opatentowany, aktywny wyciąg z herbaty cejlońskiej w optymalnym stężeniu 3% bogaty w witaminy z grupy B, probiotyki, polifenole; zapobiega niszczeniu włókien podporowych skóry (kolagenu, elastyny) w procesie glikacji, pobudza wzrost adipocytów, zapobiegając wiotczeniu rysów, poprawia koloryt cery, rozjaśnia ją i wygładza,
– adenozyna – neuroprzekaźnik regulujący skurcze mięśni, składnik przeciwzapalny, ułatwiający gojenie; inhibitor skurczu mięśni- utrudnia współpracę aktyny i miozyny, dzięki czemu zapobiega pogłębianiu się zmarszczek mimicznych,
– witamina E – silny antyoksydant wyłapujący szkodliwe wolne rodniki, zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry,
– woda termalna Vichy działa kojąco i łagodząco; zawiera 15 minerałów, pochodzi ze skał magmowych, a proces jej nasycania minerałami trwa 50 lat,
– masło karite (masło shea) nawilża, uelastycznia i wygładza oraz regeneruje przesuszony naskórek; ma właściwości łagodzące i zmiękczające. 

Skład: Aqua, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Dimethicone, Pentaerythrityl Tetraethylhexanoate, Butyrospermum Parkii Shea Butter, Cetyl Alcohol, Saccharomyces/Black Tea Ferment, Myreth-3 Myristate, Propylene Glycol Diethylhexanoate, Pentylene Glycol, Synthetic Wax, Octyldodecanol, PEG-100 Stearate, CI 17200, CI 15985, CI 77891, Mica, Carbomer, Glyceryl Stearate, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Dimethiconol, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Adenosine, Tocopheryl Acetate, Caprylyl Glycol, Capryloyl Salicylic Acid, Fragrance.

Pierwsza kwestia, o której warto powiedzieć to zapach. Przynajmniej ja zwracam na to uwagę, bo krem stosuję nie tylko dla efektów wizualnych, lecz także dla czystej przyjemności dbania o siebie. Krem pachnie naprawdę ładnie. Wczuwam w nim woń białych lilii, a po aplikacji na twarz… zapach malinowej mamby. 🙂
Jeśli chodzi o konsystencję to krem posiada klasyczną, lekką, jedwabistą formułę, która wchłania się w ciągu kilku minut, pozostawiając na skórze satynowy film. Kosmetyk nakładałam pod makijaż mineralny, dlatego tak ważne było dla mnie, by na twarzy nie zostawała tłusta warstwa. Mimo, że producent nazwał krem rozświetlającym, nie zauważyłam w nim żadnego pyłku.
Stosowałam go od drugiej połowy listopada do pierwszej połowy lutego. Jego wydajność oceniam zatem wysoko.
Przypomnę, że gdy w listopadzie włączyłam duet krem i serum Idealia (o serum, które w mojej ocenie jest lepsze niż krem, napiszę innym razem) do mojej jesienno – zimowej pielęgnacji, cera była w średnim stanie: strefa T w miarę uspokojona, sebum uregulowane, brak większych niespodzianek w postaci wyprysków, lecz za to policzki lekko przesuszone i ściągnięte. Początkowo nie widziałam wyraźnych efektów stosowania. Krem jak krem. Dopiero po ponad miesiącu mogłam powiedzieć, że coś dobrego dzieje się ze skórą. Gdy zazwyczaj po całym dniu była lekko ściągnięta i wysuszona, tak podczas stosowania kremu dłużej utrzymywała nawilżenie, jędrność i promienność. Tak było przez większość czasu. Wyjątek stanowiły dni bardzo wietrzne i zimne, albo sytuacje, gdy dużo czasu spędzałam w mocno klimatyzowanych pomieszczeniach. Wtedy kosmetyk nie zawsze dawał sobie radę z utrzymaniem wody w skórze.
Poza tym krem nie zwalczył przebarwień ani rozszerzonych porów (pory całkiem nieźle zwęża serum). 
Podsumowując: cera wygładzona, miękka, promienna, ale nawilżenie nie zawsze odpowiednio silne.
Jak oceniam ostatecznie krem? Daję mu 4-/6. Plusy to piękny zapach, szybko wchłaniająca się konsystencja, ładne opakowanie, nie zapchał porów. Mieszane uczucia mam jednak odnośnie działania. Krem sprawdził się w większości sytuacji, ale nie w każdej. Jeśli macie więc bardziej wymagającą skórę, na przykład, bardzo suchą, odwodnioną to nie wiem czy Idealia podoła temu zadaniu. Podobnie z plamami przebarwieniowymi oraz porami – nie zauważyłam, by coś z nimi robił.
A jakie są Wasze odczucia względem serii Idéalia? Jestem ciekawa Waszej opinii 🙂
*Próbka PR/ Vichy

37 thoughts on “Idéalia Vichy: rozświetlający krem wygładzający

  1. Ja z tej serii używałam i używam i używać będę kremu pod oczy. Po niedospanej nocy i intensywnych kilku dniach z rzędu na prawdę wspiera skórę i znacząco poprawia jej wygląd. Dobrze radzi sobie ze skórą poszarzałą – redukuje oznaki zmęczenia.

  2. Ja z tej serii używałam i używam i używać będę kremu pod oczy. Po niedospanej nocy i intensywnych kilku dniach z rzędu na prawdę wspiera skórę i znacząco poprawia jej wygląd. Dobrze radzi sobie ze skórą poszarzałą – redukuje oznaki zmęczenia.

  3. Ja używam już drugiego słoiczka Ideali i jestem bardzo zadowolona. Moja skóra dawno nie była w tak dobrym stanie. Fajnie rozświetla, dlatego czasem nie stosuję podkładu. dobrze nawilża, nie mam już problemy z przesuszoną skórą na twarzy, a często między brwiami mi się przesuszała. Polecam

  4. Mam Idealię krem do cery suchej od stycznia i jestem bardzo zadowolona – to pierwszy krem, który mi nie przetłuszcza buzi – nie świecę się, ani jej nie wysusza. Pierwsze zmarszczki też jakby lekko wygładził. Każdy woli co innego – mi akurat bardzo on pasuje 🙂

  5. Dla mnie super, od opakowania, przez zapach, konsystencję, aż po działanie, nie zmieniłabym nic 🙂 Dawno nie miałam tak gładkiej i zdrowo rozświetlonej cery 🙂

  6. U mnie się sprawdza już od miesiąca 😛 a kocham go za zapach – nakładanie go na skórę dla mnie to przyjemność. I efekty. Moja twarz wygląda lepiej, a szczerze mówiąc jestem nawet w stanie wyjść z domu bez podkładu 🙂 Wcześniej zapierałabym się rękami i nogami przed czymś takim 😀 Oczywiście przetestowałam go też pod makijażem i jest super. Szybko się wchłania i nie jest tłusty. Ja polecam z czystym sumieniem 🙂

  7. Hej 🙂 zauważyłam ze tez tak jak ja nosisz soczewki 😉 czy masz moze jakis sprawdzony sposob na powiększone żyłki w oczkach ? Mam juz takie oś jakiegos czasu i nie chcą zejść :/ a denerwują mnie ciagle czerwone oczy 😀

    1. M., może masz zapalenie spojówek? Albo zespół suchego oka?
      Mnie na zaczerwienienia pomagają krople Starazolin HydroBalance, a jak dzieje się coś poważniejszego to wybieram się do okulisty, bo z oczami jednak nie ma żartów.

  8. Idalio!
    Jestem Twoją stałą, wierną od lat czytelniczką zawsze chętnie wracam na Twojego bloga, chociaż niechętnie komentuję.. To mój "pierwszy raz" 😉
    Skoro już odważyłam się ujawnić – wielki szacunek dla Ciebie za to, co robisz! Jesteś piękną, absolutnie inspirującą kobietą, która potrafi pisać w piękny, bezbłędny sposób! Moje oczy zawsze się cieszą, gdy odwiedzam tę stronę 🙂

    Nie znalazłam odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie, więc mam nadzieję, że coś mi poradzisz.
    Mam szerokie, łopatowate paznokcie. Dbam o nie – olejuję mieszankami bądź regenerum, odżywiam (polecam Microcell 2000, jest cudowna!). Ich stan się poprawił, jednak mam problem z piłowaniem. Żeby je trochę wysmuklić piłuję je także po bokach, często wykraczając poza białą część i wchodząc głębiej w skórki, bo tylko tak jestem je w stanie wysmuklić. W związku z tym moja biała część jest odstająca i szeroka a płytka się nie wydłuża, mimo długotrwałego olejowania i rezygnacji z "grzebania pod paznokciami". Kiedy ich jednak nie piłuję po bokach to rosną łopatowate i każdy manikure wygląda na nich po prostu paskudnie.
    Moje paznokcie wyglądają wprawdzie trochę lepiej, ale to zdjęcie mniej więcej obrazuje, o co mi chodzi: http://i.fitness.wp.pl/gfx/wpfitnes/pl/defaultgalerie/36/741/1/1673946018.jpg
    Znalazłam różne opinie, zarówno te popierające piłowanie po bokach, jak i takie zalecające cierpliwość. Próbowałam być wytrwała, odstawić pilniczek, ale po jakimś czasie on znowu szedł w ruch, bo pazurki wyglądały jak małe łopatki.

    Mogłabyś napisać, co o tym myślisz?
    Liczę się z Twoim zdaniem i wierzę, że poradzisz mi coś szczerze i rzetelnie 🙂
    Dziękuję Ci serdecznie z góry życząc wszelkiej pomyślności zarówno dla Maleństwa, jak i dla Jego Rodziców!
    Pozdrawiam,
    M.

    1. M., bardzo dziękuję! Pierwszy komentarz i tyle miłych słów 🙂

      Co do paznokci – ja piłuję boki, bo też lubię smukłą płytkę. Czy to szkodzi? Nie wiem. Wydaje mi się, że duże znaczenie ma pilnik i kierunek piłowania. Jeśli robimy to w jednym kierunku to nie powinno to ich osłabiać. Poza tym Ty świetnie o nie dbasz – olejowanie, odżywka – super 🙂

      Jeśli ich nie będziesz opiłowywać to kształt z pewnością nie ulegnie zmianie – taka ich uroda.

  9. Używałam zarówno kremu jak i serum Idealia z próbek i u mnie sprawdzały się całkiem dobrze, szczególnie w problematycznej strefie T i przed nałożeniem podkładu, jednak cena produktów Vichy jest zniechęcająca 😉

    1. Mnie bardziej przekonuje serum. Pod kątem wygładzania działa u mnie niemal jak baza pod makijaż – rewelacyjnie wygładza, rozświetla i zwęża pory. Wydaje mi się też, że przedłuża makijaż.
      A co do ceny to uważam, że serum jest jej warte.

  10. Kosmetykom Vichy przestałam ufać odkąd nauczyłam się czytać składy; niegdyś Normaderm, Aqualia Thermal to byli stali bywalcy mojej kosmetyczki, teraz jedynie mogę się skusić na żel Normaderm. Mam dostęp do wielu próbek, mam próbki praktycznie każdego produktu i każda próba zaprzyjaźnienia się z nimi od nowa pomimo składów (a nakładam tylko na szyję, twarz leczę u dermatologa) kończy się przesuszeniem i podrażnieniem, a nawet nawrotem AZSu. Jedynie jeden z kremów Neovadiol miał fajny skład i przypasował mamie. 🙂

    1. Alessa, myślę, że przy cerze z AZS kosmetyki Vichy nie sprawdzą się, właśnie ze względu na kombinowane składy. Takiej cerze potrzebna jest nieco inna pielęgnacja.
      Z ciekawości zapytam: czy coś z półek drogeryjnych znajdziesz dla siebie?

  11. Miałam próbkę tego kremu i serum również i niestety mnie zapchały, a buzia się mocno świeciła. 🙁 Generalnie nie lubię kosmetyków Vichy, bo wszystkie obciążają moją skórę. Ale opakowania mają naprawdę super, tego nie można im odmówić. 🙂

    1. Mam takie samo zdanie o większości produktów Vichy 🙂
      Już na czwartym miejscu w składzie silikon- oczywiście, że pięknie wygładzi skórę, ale przy okazji zapcha pory i uniemożliwi skórze oddychanie. Jeśli ktoś jest posiadaczką cery tłustej lub ze skłonnością do wyprysków, to stosowanie tego kosmetyku będzie katastrofą.
      Vichy "jedzie" na reklamie i marketingu, niestety kiepsko wypada w działaniu. Ach, no i nie zapominajmy, że tego kosmetyku możemy zużyć jedynie 2-3 słoiczki a później może wystąpić uczulenie przez chemię zawartą w składzie 🙂 Dlatego te wielkie koncerny kosmetyczne apelują, że powinno się zmieniać kremy. Guzik prawda- jeśli kosmetyk ma porządny skład, nie ma w nim substancji, które mogłyby być dla nas szkodliwe (czy właśnie uczulające) 🙂

Dodaj komentarz