Beauty

Dwufaza na złoty medal | płyn do demakijażu Garnier Essentials dla skóry wrażliwej

Kosmetyczno – olimpijski 😉 tytuł zdradza, że w dzisiejszym wpisie pokażę Wam produkt, którego używam namiętnie od dwóch miesięcy i wciąż nie mam dość. Dwufazówka Garniera Essentials dla skóry wrażliwej pobiła wszystkie poprzednie, w końcu nie muszę się martwić: czym zmyję ten uporczywy tusz do rzęs?! O płynie, który wreszcie spełnia wszystkie obietnice producenta w dzisiejszym poście pochwalnym. Zapraszam.:)

Pisałam Wam wielokrotnie, że używam głównie maskar wodoodpornych,
a nawet jeśli tradycyjnych, to warstwa tuszu jest dość gruba. Do tej
pory poznałam tylko jedną dwufazę, która jako tako dawała sobie radę z
wodoopornym tuszem. Mówię o Awokado od Bielendy [recenzja]. Niestety
ideałem nie była, dlatego nie zaprzestałam poszukiwań. I dobrze, bo w końcu trafiłam
właśnie na Garnier Essentials. Polecałyście mi ją w komentarzach, stąd
ten zakup. Dziękuję 🙂 Dzięki Wam odkryłam rewelacyjny kosmetyk.
W plastikowej butelce z dość ciężko chodzącą klapką kryją się dwa bezzapachowe płyny: niebieski, lekko tłusty i przezroczystysty, przypominający micel – typowa dwufaza. Po wymieszaniu tworzą zgrany duet w postaci zwartej i w miarę jednolitej emulsji. Mocne, kilkukrotne potrząśnięcie i warstwy są ze sobą dokładnie połączone. Zwróćcie uwagę, że jest to butelka o pojemności 200 ml. Wiem, że Garnier ma też inny płyn dwufazowy, tyle, że w małej butelce, który podobno jest beznadziejny.
Dwufazę kupuję w Naturze za 16,99 zł (w Carrefourze widziałam ją za 12,99 zł! ale półka była niestety wymieciona).
Płyn wystarcza mi na ponad miesiąc codziennego zmywania oczu.

Idealna dwufaza musi przede wszystkim być delikatna i skuteczna – nie podrażniać moich wrażliwych oczu, nie zostawiać tłustej, lepiącej warstwy [tu przykład takiej dwufazy], rozpuszczać tusz już po przyłożeniu wacika do oka, bez konieczności tarcia i naciągania skóry. Garnier spełnia moje wszystkie wymagania.
– delikatność – noszę soczewki, przez co moje oczy są bardzo wrażliwe. Dwufaza nie powoduje u mnie pieczenia, łzawienia ani innych niepożądanych skutków używania płynów do demakijażu, płyn nie wysusza też mojej skóry wokół oczu,
– brak tłustości – zdaję sobie sprawę, że warstwa rozpuszczająca tusz (zwłaszcza wodoodporny) musi być tłusta. W przypadku Garniera ta tłustość nie jest typowym chemicznie olejowym filmem, jaki miałam np. po kiepskiej Delii. Nie klei się, nie szczypie w oczy, nie powoduje zamglenia. Nawet, gdy nie przetrę oka drugą stroną wacika (gdzie osadził się płyn nietłusty), nie odczuwam dyskomfortu z powodu niebieskiej warstwy,
– skuteczność – do zmycia dwóch warstw wodoodpornej maskary, bardzo uporczywej (mam na myśli False Lash Effect Max Factor) wystarczają mi dwa waciki! Nasączone odrobiną płynu przykładam na minutę do oka a następnie delikatnie ścieram rozpuszczone resztki. Wynik jest imponujący, zwłaszcza biorąc pod uwagę wszelkie mleczka i inne tego typu produkty, które mają w try miga zmyć tusz, przy których zużywałam tonę wacików. Do zmycia grubej (naprawdę grubej ;)) warstwy tuszu Garnier potrzebuje dwóch wacików na oko.

Co tu dużo mówić, trafiłam na ideał i nie mam zamiaru szukać niczego innego. Płyn jest świetny i na pewno zostanie ze mną na dłuuugo.:)
Dziewczyny, poznałyście może już tą dwufazówkę? Napiszcie, czym zmywacie makijaż oka 🙂

110 komentarzy

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: