Czy na pewno? | Szampon wzmacniający Garnier Fructis Color Resist

Nigdy nie łudziłam się, że szampon może znacząco wpłynąć na kondycję włosów. Niemniej przy półce zapełnionej kosmetykami myjącymi stoję tak samo długo, jak wtedy, gdy wybieram odżywkę czy maskę. Z jednej strony mam świadomość, że jego działanie pielęgnujące posiada zasięg ograniczony, z drugiej obawa przed ewentualnym podrażnieniem wrażliwej skóry głowy czy wysuszeniem zmęczonych farbowaniem końców, sprawiaja, że buszowanie między butelkami bywa czasochłonne.
Jeszcze kilka lat temu w mojej łazience królowały drogeryjne kosmetyki do włosów. Garnier, w tym seria Fructis (a szczególnie ich maska w okrągłym zielonym opakowaniu Color Resist, której kupiłam niezliczone ilości) zawsze były pod ręką. Z sentymentu i też dlatego, że po prostu sprawdzają się na moich włosach wracam do niektórych z nich. Tym razem za sprawą współpracy z marką postanowiłam dać szansę szamponowi wzmacniającemu, również z serii do włosów farbowanych ‘Odżywienie i ochrona koloru’. 

Seria Color Resist, dziś już w zmienionej szacie graficznej, nie w zielonej a w czerwonej, liczy 4 produkty: odżywkę wzmacniającą (wygładza, dociąża, nawilża), maskę (działa podobnie jak odżywka, lecz mocniej), odżywkę do włosów blond (jestem jej bardzo ciekawa!) oraz rzeczony szampon.
Kosmetyk posiada charakterystyczny dla serii Fructis intensywny owocowy zapach, który na włosach pozostaje do kolejnego mycia. Zastosowana kompozycja zapachowa najbardziej przypomina mi słodki i zarazem orzeźwiający aromat ananasa. Muszę przyznać, że bardzo go lubię.
Szampon jest gęsty, kremowy i po spotkaniu z wodą tworzy obfitą pianę, która wymaga uwagi przy spłukiwaniu. Piszę o tym, bo mnie samej zdarzyło się niedomyć szamponu przy skórze i skończyłam z obciążonymi, jakby przetłuszczonymi włosami.
Dzięki takiej a nie innej konsystencji oraz właściwościom szampon okazał się produktem wydajnym. Odrobina wystarczy, by dokładnie umyć nawet zbyt obficie naolejowane włosy.
Jak wygląda sytuacja po spłukaniu kosmetyku? Generalnie jest dobrze. U nasady fryzura jest odczuwalnie oczyszczona, skóra głowy nawilżona, włosy na prawie całej długości są dość miękkie oraz niezbyt splątane. Jedynie najbardziej zniszczone końce wydają się sztywne i przesuszone, co oznacza, że bez pomocy odżywki nie uzyskają pożądanego wygładzenia. I faktycznie, gdy odżywki nie zastosowałam, żeby sprawdzić działanie szamponu solo to włosy prezentowały się dobrze tylko do pewnego momentu. Nie licząc przesuszonych końcówek były sypkie, pełne objętości, błyszczały i ładnie się układały. 
Z tego powodu zadaję sobie pytanie, czy na pewno jest to odpowiedni szampon dla włosów farbowanych lub z pasemkami? Wydaje mi się, że nie do końca, przynajmniej nie wówczas, gdy oczekujemy nawilżenia czy odżywienia wzmocnienia, jak to producent obiecuje, ze strony szamponu. Odżywka, moim zdaniem, jest w tym momencie koniecznością. 
Jak ma się sprawa z wpływem tego kosmetyku na kolor włosów? Szczerze mówiąc, nie zauważyłam tu niczego szczególnego. Gdy używałam szamponu farba wypłukiwała się w standardowym tempie.  Myślę, że więcej do zaoferowania może mieć w tym względzie odżywka lub maska.
Plusy: zwiększa objętość, pozostawia włosy puszyste i odbite od nasady, zapewnia świeżość fryzury przez cały dzień, przyjemnie pachnie, jest wydajny, nie wysusza skóry głowy, nie podrażnia.
Minusy: pozostawia końce włosów lekko przesuszone, po spłukaniu szamponu niezbędne jest zastosowanie odżywki.
Podsumowując: jestem na tak, jeśli pod ręką mam mocno nawilżającą odżywkę. Użycie szamponu solo w przypadku moich włosów nie jest dobrym pomysłem.
Czy poza właściwościami oczyszczającymi jest sens doszukiwać się w szamponie dodatkowego działania? Jak sądzicie, czy kosmetyk, który znajduje się na włosach przez chwilę jest w stanie zauważalnie wzmocnić włosy?

Wpisy, które mogą Ci się podobać

34 komentarze

  • Odpowiedz Gil's Make-up 28 sierpnia 2014 o 15:49

    Oj nie Fructisowi mówię nie. Swędząca skóra głowy, włosy obciążone i niefajne w dotyku. Jest po prostu kilka szamponów, których moja głowa nie toleruje. Ciekawi mnie jednak odzywka również Color resist bodajże, z olejami w składzie. Widziałam ją u Aliny Rose i możliwe, żze ją kupie przy następnym uzupełnianiu zapasów.

  • Odpowiedz anneblush 8 sierpnia 2014 o 05:35

    Kiedyś używałam wzmacniającego. Za czasów zielonych butelek w całej serii. Taki tam szampon…nie był najgorszy.
    Teraz mam Blond Booster, odżywkę odświeżającą blond (w tubie) i mimo jasnych włosów (około 9-10poziom) nie widzę różnicy, nie koryguje odcienia, nie robi nic poza wygładzeniem, zmiękczaniem itp.

  • Odpowiedz Elskerinne 7 sierpnia 2014 o 11:36

    Moje włosy i skóra nie lubią produktów tej firmy, więc trzymam się z daleka. 🙂

  • Odpowiedz Cupcake 7 sierpnia 2014 o 10:36

    Myślę że przy systematycznym stosowaniu szampon może znacząco wpłynąć na stan skóry głowy, włosy może ewentualnie przesuszyć/ dociążyć. Ale długotrwałe odżywienie samych pasm – chyba nie …

  • Odpowiedz Gosiatchek 7 sierpnia 2014 o 07:37

    Od szamponu oczekuję, że dobrze oczyści skórę głowy i włosy, a także nawilży przesuszone końce. Mało który szampon tak działa. Jestem dość zadowolona z nawilżającego szamponu Nivea, ale największe wrażenie zrobił na mnie szampon, który dostałam jako próbkę od fryzjera. Był to Kerastase Vita Cement, zielona butelka – już samo użycie szamponu super wygładziło włosy, które wyglądały jakbym je wyprostowała i zaaplikowała na nie serum:) naprawdę polecam:)

  • Odpowiedz Karolina W 6 sierpnia 2014 o 16:39

    Nie przepadam za tymi szamponami.

  • Odpowiedz Kamyczek 6 sierpnia 2014 o 16:25

    Zdarzyło mi się myć Fructisami włosy będąc u mamy w domu i tak raz na jakiś czas te szampony nic złego mi nie robiły, ba! włosy po nich wyglądały świeżo i były mega puszyste – taki efekt 🙂 Pozdrawiam

  • Odpowiedz Klaudia She-wolf 6 sierpnia 2014 o 10:44

    Ostatnio polubiłam szampon przeciwłupieżowy z tej firmy, w takiej turkusowej butelce… skład ma chemiczny, do tego silikony, ale o dziwo bardzo fajnie się spisuje 😉 Oprócz działania przeciwłupieżowego nie oczekuję po szamponach nic więcej niż oczyszczenie 😉 No i jak nie wysuszają to jest już super 😉

  • Odpowiedz karcia2910 6 sierpnia 2014 o 09:31

    Wzmocnić po jednym użyciu nie wzmocni ale każdy szampon coś tam działa na włosy nawet jeśli jest chwilę na włosach. Ja widzę zasadniczą różnicę na włosach jeśli użyję takiego bądź innego szamponu. Nie mam włosów wymagających czegokolwiek 🙂 ale widzę różnicę w używaniu różnych szamponów. Raz w życiu umyłam włosy serią fructis i nie wspominam tego miło, bo szampon strasznie mi obciążył włosy ale może było to spowodowane źle wypłukanymi włosami, nie wiem i nie chcę tego sprawdzać.

  • Odpowiedz Darin 6 sierpnia 2014 o 09:20

    Nie kuszą mnie jakoś ich szampony.

  • Odpowiedz Zielone Serduszko 6 sierpnia 2014 o 00:00

    Nie znam się, ale wydaje mi się, że szampon nie ma tyle mocy, aby "naprawić" nam włosy. Wysuszać, za sprawą silnych składników oczyszczających, owszem, ale wzmocnić? No nie wiem. Sama mam kłopot z dobraniem odpowiedniego szamponu, chociaż te fructisowe raczej lubię 🙂

  • Odpowiedz Magdalena Nailinspirelove 5 sierpnia 2014 o 21:50

    Może go kiedyś kupię 🙂 Pamiętam jak byłam mała i raz miałam umytą głowę właśnie tym szamponem i włosy były po nim fajne 😀

  • Odpowiedz Anita B. 5 sierpnia 2014 o 20:51

    Jakoś mam dystans do zdrowotnych właściwości szamponów. Pięć minut na włosach to chyba jednak za mało…:) Ale ten szampon mam, kupiłam na jakiejś promocji. Nie zdarza mi się nie nałożyć maski bądź odżywki po myciu, więc z rozczesywaniem problemu nie będzie 🙂

  • Odpowiedz Vena Styl 5 sierpnia 2014 o 18:38

    Zgadza się, miałam fructis ale zielony i włosy również przesuszone, już myślałam, że to od lokówki, a tu należało szampon zwyczajnie zmienić. A co do kwestii wzmocnienia włosów …..to absolutnie nie wierzę, szampony działają powierzchownie, ot taka moja opinia 😉 Bezpośredni (i w zasadzie tylko taki) efekt jaki może nam dać szampon to tylko nawilżenie, objętość, miłe rozczesywanie, piękny zapach… ale to nie on wpłynie np na problem z łamaniem czy też wypadaniem włosów.

  • Odpowiedz Basia 5 sierpnia 2014 o 18:17

    Też go właśnie mam i u mnie sprawdza się w porządku, odżywkę i tak zawsze nakładam (i nie wyobrażam sobie tego nie zrobić ze względu na dużą skłonność do plątania), a dobrze myje i włosy są świeże cały dzień (i tak muszę myć codziennie). Ogólnie jestem zadowolona 😉 Ma dobrze myć i tak też robi

  • Odpowiedz Ambasada Urody 5 sierpnia 2014 o 18:16

    Moje włoski lubiły się z Fruktisem póki nie zaczęłam stosować całej serii naraz (szampon+odżywka+maska). Niestety po takiej mieszance wybuchowej włoski zaczęły mi wypadać, wtedy dowiedziałam się, że może to być spowodowane dużą ilością kwasów owocowych w produktach Fructis. Dlatego teraz jak coś od nich stosuję to tylko solo 🙂
    Ja od szamponów nie oczekuję jakiś cudów, mają oczyszczać, nie plątać włosów i tyle 😉

  • Odpowiedz Magda Lena 5 sierpnia 2014 o 17:36

    jak dodaje objętości i odbija u nasady to mi więcej nie trzeba 😉

  • Odpowiedz olassia 5 sierpnia 2014 o 17:36

    Wydaje mi sie, ze wlosy po farbowaniu a szczegolnie po rozjasnianiu nie potrzebuja oczyszczania a odzywiania, wg mnie wystarczy olej do oczyszczania – tak jak oleju uzywaja niektorzy do demakijazu. A olej mozna zmyc odzywka. Szampon jak nazwa wskazuje ma zmyc, odtluscic, oczyscic, gdyby byl odzwyczy moglby nie domyc skory glowy.

  • Odpowiedz Marzena T 5 sierpnia 2014 o 17:26

    Ja myślę że mało który szampon zadowoli włosy po farbowaniu, ja się nie spotkałam z żadnym który by coś zdziałał w tym kierunku 🙁 Odżywka dla mnie jest zawsze konieczna

  • Odpowiedz Justyna 5 sierpnia 2014 o 17:20

    Ja też lubiłam tą odżywkę w zielonym opakowaniu, ale tylko ze względu na zapach 😀

  • Odpowiedz IVONA 5 sierpnia 2014 o 17:14

    Ja natomiast mam zupełnie inne doświadczenia z zielonym Fructisem-powodował łupież i okropnie wysuszał mi włosy; jakiś czas temu chciałam dać tej marce szansę i zdecydowałam się na zakup szamponu z serii GD i niestety efekt był ten sam; dlatego stwierdzam, że te szampony nie są dla mnie i na chwilę obecną zupełnie mnie nie kuszą:)

  • Odpowiedz Maja 5 sierpnia 2014 o 17:12

    A ja uwielbiam ich szampon do włosów przetłuszczających się z tendencją do łupieżu. Działa na moich włosach na ile może 😉

  • Odpowiedz Alapadma 5 sierpnia 2014 o 16:44

    Ja nie oczekuję od szamponu niczego ponad dobre mycie 🙂
    Kiedyś też uwielbiałam tę serię, chyba odświeżę pamięć 🙂

  • Odpowiedz Wena 5 sierpnia 2014 o 16:20

    Dobrze, że mi służy Babydream 😛

  • Odpowiedz Magdalena B 5 sierpnia 2014 o 16:20

    Fructisów nie lubię i nic mnie do nich nie przekona. Kiedyś wywołały na moich włosach taką masakrę że trzymam się od nich z daleka.

  • Odpowiedz Edyta 5 sierpnia 2014 o 16:20

    ja od zawsze uwielbialam fructisy glownie za zapach i blyszczace, podniesione od skory wlosy, ale niestety takze mam problem z placzacymi sie i suchymi wlosami, tym samym musialam go zmienic na inny. Ale kto wie moze powroce.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 5 sierpnia 2014 o 16:30

      Edyta, ja w tej chwili doprowadzam włosy do ładu po mocnym rozjaśnieniu, więc stawiam przede wszystkim na bardziej nawilżające szampony, bez SLS na drugim miejscu w składzie.

  • Odpowiedz AlessaSusannah 5 sierpnia 2014 o 16:14

    Coś poszło nie tak. 😀
    *nie oczekuję niczego innego jak oczyszczenia bez podrażnienia i przesuszenia. 🙂 Wczoraj kupiłam cedrowy Planeta Organica i z chili Love2Mix, będę testować. 🙂
    Twoje zdjęcia jak zwykle odebrały mi oddech. Pięknie.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 5 sierpnia 2014 o 16:28

      Alesa, dziękuję :*
      O Planeta Organic i Love2Mix czytałam, ale jeszcze niczego od tych marek nie używałam. Na liście mam chyba ze dwie maski L2M 🙂

  • Odpowiedz AlessaSusannah 5 sierpnia 2014 o 16:12

    Od szamponu nie oczekuje

  • Odpowiedz zoila 5 sierpnia 2014 o 16:11

    Nie umyłabym Fuctisem głowy za dopłatą. Te zielone robiły mi mizagę ze skóry głowy, po tym się raczej nie spodziewam więcej.

    • Odpowiedz Magdalena | IdaliaStyle.pl 5 sierpnia 2014 o 16:27

      zoila, jak dobrze, że u mnie nie było niemiłych niespodzianek, a myłam nimi włosy dobrych kilka lat 🙂

    Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: