Zwolenniczek sypkich cieni jest tyle samo, co przeciwniczek. Trzeba powiedzieć sobie szczerze: kosmetyki w takiej formie nie należą do najłatwiejszych w aplikacji, zwłaszcza, jeśli jesteśmy początkujące w makijażu. Sypkie bywają najczęściej pigmenty, cienie brokatowe oraz mineralne. I tym ostatnim warto przyjrzeć się bliżej. Dlaczego?

Przede wszystkim ze względu na bardzo dobry skład, który docenić powinny właścicielki wrażliwej skóry. Sama, z racji noszenia od wielu lat soczewek kontaktowych, mam oczy i powieki podatne na podrażnienia ze strony kosmetyków. Wielokrotnie uczulały mnie tusze do rzęs, cienie i bazy. W przypadku kosmetyków mineralnych, opartych, jak sama nazwa wskazuje, na naturalnych minerałach, prawdopodobieństwo reakcji jest niższe.

Tym razem postanowiłam przyjrzeć się cieniom mineralnym Annabelle Minerals i stworzyć kolejną część mineralnej serii na blogu, pod patronatem marki.

Paleta kolorów

Paleta cieni Annabelle Minerals to 17 kolorów. Dominują odcienie ziemi, jak beże i brązy. Jest też kilka fioletów. W mniejszości natomiast, co bardzo mnie cieszy, są cienie w kolorach zimnych: zielenie i niebieskości.

Wszystkie posiadają wykończenie satynowe, rozświetlające.

Vanilla – kremowy, naturalnie wyglądający beż, sprawdza się jako rozświetlacz w kącikach oczu i pod łukiem brwiowym, Ice Cream – pastelowy róż, Candy – pastelowy, łososiowy beż, Cappuccino – zgaszony, chłodny, średni brąz, Chocolate – chłodny, ciemny, czekoladowy brąz, Nougat – średni, neutralny, orzechowy brąz, Cinnamon – ciepły, średni, miedziany brąz, Lavender – ciemny fiolet, Lilac – średni fiolet, Lollipop – pastelowy, blady fiolet, Blueberry – zgaszony jagodowy, Cornflower – intensywny kobalt, Platinum – blada szarość, Water Ice – krystaliczny, pastelowy błękit, Cardamon – limonkowo – żółty, Mint – kolor liści mięty, Smoky – głęboka czerń, świetne sprawdza się w roli eyelinera na mokro.

Pigmentacja i konsystencja

Pigmentacja większości cieni jest bardzo dobra. Najlepiej nasycone są kolory ciemne, trochę słabiej jasne. Aplikowane na odpowiednią bazę (ja preferuję te o kremowej konsystencji), dobrze trzymają się powieki, a właściwie dobrany pędzelek i chwila skupienia pozwalają na zminimalizowanie osypywania się.

Cienie zostały bardzo dobrze zmielone: proszek jest miałki, jedwabisty i równomiernie rozkłada się na skórze, nie tworząc prześwitów czy smug. Powtórzę jednak, że kluczową kwestią jest tu pędzelek. Moim zdaniem, najlepiej sprawdzają się te o włosiu syntetycznym. Włosiu, które jest sprężyste, do którego bez problemu przywiera pigment i które pokrywa powiekę jednolitą plamą koloru, zachowując przy tym satynowe wykończenie.

Cienie mineralne Annabelle Minerals

Ulubione cienie

Wśród 17 cieni najbardziej polubiłam 6 i ich używam najczęściej. Są to neutralne brązy, beże oraz jeden fiolet i granat. Taki dobór kolorów pozwala na wykonanie zarówno jasnego, lekkiego makijażu dziennego jak i mocniejszego, na wieczór. Reszty używam sporadycznie lub w makijażach dla portalu kosmetykimineralne.pl (stamtąd pochodzi chociażby zielone smoky).

Moje ulubione cienie:

Vanilla – bardzo uniwersalny kolor. Przepięknie wygląda właściwie w każdej kombinacji – samodzielnie, w towarzystwie czarnej kreski lub jako rozświetlacz wewnętrznego kącika lub łuku brwiowego. To taki cień – must have w każdej kosmetyczce.

Ice Cream i Candy – jasne, pastelowe brzoskwinie (Ice Cream bardziej liliowy), świetne na całej powiece, kiedy chcę rozświetlić spojrzenie, ale też nadać powiece delikatnego koloru.

Cappuccino – średni, kawowy beż, który lubię solo na całej powiece lub w zagłębieniu. Mój cień ratunkowy, gdy brakuje mi pomysłu na makijaż. Przez swoją uniwersalność i elegancki odcień zawsze jest dobrym wyborem.

Nougat – podobnie jak Cappuccino, choć sięgam po niego trochę rzadziej. Jest cieplejszy, bardziej rudy, a ja wciąż oswajam się z takimi kolorami. W każdym razie jest w czołówce.

Chocolate – czekoladowy, nasycony brąz, niezastąpiony w smoky eyes, w zagłębieniu powieki i jako kreska na mokro. Uroku dodaje mu złoty pyłek.

Lavender i Blueberry – nasycony, elegancki fiolet i dymny granat to moi faworyci, jeśli chodzi o bardziej odważne kolory. Bardzo lubię akcentować nimi zewnętrzy kącik i dolną powiekę.

Cienie zostały zamknięte w plastikowych słoiczkach z przekręcanym sitkiem. To dobre rozwiązanie, bo pozwala ograniczyć wysypywanie się kosmetyku, aczkolwiek bywa zawodne – w kilku egzemplarzach cieni moje słoiczki lubią się blokować, co skończyło się kilka razy niewielkim rozsypaniem proszku.

W opakowaniach znajdują się aż 3 gramy cienia. Piszę aż, bo to naprawdę dużo. Proszek jest bardzo lekki i trzeba nasypać go sporo, aby osiągnąć taką wagę. Porównałam ilość z innymi cieniami, które posiadam i większość nie przekraczała 2 g (najczęściej 1.2 i 1.8 g). Możecie więc wyobrazić sobie, że cienie starczą na długo.

Cienie mineralne Annabelle Minerals

Jak oceniam cienie mineralne Annabelle Minerals? Pozytywnie. Moja jedyna uwaga dotyczy czasem zacinających się siteczek oraz trochę za dużej gramatury cieni. Do plusów natomiast zaliczam prosty, delikatny dla skóry skład, jedwabistą konsystencję oraz nasycenie. Większość z nich jest bardzo dobrze napigmentowana. Kolory nie blakną, a aplikowane na bazę, nie ścierają się i nie rolują. Łatwo je ze sobą łączyć i rozcierać. Z odpowiednio dobranymi pędzelkami pozwalają, mimo sypkiej postaci, stworzyć szybki i efektowny makijaż.

W palecie kolorów można znaleźć kilka perełek i cieni bardzo uniwersalnych, które zastosowanie znajdą zarówno w makijażu dziennym, jak i na specjalne okazje.

Czy miałyście okazje używać cienie mineralnych? Co o nich sądzicie? Wybieracie cienie sypkie czy prasowane?

46 thoughts on “Cienie mineralne: 17 kolorów Annabelle Minerals

  1. Mam trzy cienie AM: Chocolate, Vanilla i Cappuccino i to jedne z moich ulubionych, bo pasują na każdą okazję. Ja sobie je spróbowałam, bo sypkie to za dużo zachodu dla mnie.
    Piękne zdjęcia!

  2. Nie umiem malować się sypkimi cieniami, wszystko mi zaraz ląduje na policzkach. Masz jakiś sposób na osypywanie się?

  3. Nawet nie wiedziałam, że Annabelle ma cienie 😀 ale piękne kolory, trzeba przyznać. Te nasycone najładniejsze, ale malowalabym się pewnie tak jak ty takimi neutralnymi bezami.

  4. ja mam ice cream oraz chocolate i musze sobie dokupic jeszcze pare. Zdecydowanie 3 g to sporo, ale u nich mozna chyba zakupic probki cieni, ile one maja g? Ja wlasnie niebawem bede kupowala u nich cienie i chcialam probki.
    Ale chcialam napisac, ze ja bardzo lubie kosmetyki Annabelle. Sa lekkie, skora pieknie wyglada! Polecam

    1. Próbki mają pojemność 1g. Myślę, ze to już wystarczająca objętość, choć takie bazowe cienie jak Vanilla czy Nougat warto miec w pełnowymiarowym opakowaniu

  5. Uwielbiam wszystko z annabelle minerals 🙂 posiadam cienie cappuccino, lilac i lavender jak dla mnie super i wcale nie są problematyczne w nakładaniu, częściej w sumie osypuja mi się zwykle niż te. Mój muszmieć to absolutnie niezbędna vanilla i piękny uniwersalny nougat:)

  6. Lubię kosmetyki annabelle minerals, podklad matujący stosuję już od ponad roku i nie zamienię go na żaden inny, stosowalam tez bronzer, podklad rozswietlający, jednak cieni jeszcze nie używałam, Widząc ten post mam ochotę przetestować odcień nugat 🙂
    pozdrawiam

  7. Przy okazji kupowania podkładu AM, zamówiłam też próbki trzech cieni: Vanilla, Cappuccino i Chocolate – są świetne!
    Wanilię kupię na pewno w pełnym wymiarze, jest idealnym cieniem tak solo, jak i w połączeniu z innymi. Takich jasnych nigdy za dużo, one wychodzą najszybciej (:
    Być może skuszę się też na duże Cappuccino, jego odcień jest faktycznie unikatowy i uniwersalny. Za to próbka Chocolate wystarczy mi chyba do końca życia – ciemniejszych kolorów, szczególnie o takiej pigmentacji, zużywa się mniej.
    Może zamawianie próbek jest rozwiązaniem na dużą gramaturę tych mniej uniwersalnych cieni?

    1. A ja nigdy takiego rozumowania nie ogarniałam. Przecież prasowany cień też się kruszy i na pędzelku ma postać proszku. Czym więc się różni w trakcie samej aplikacji? Nabiera się go odrobinę a nie wpycha cały pędzel do środka cienia. 🙂
      Ale to tylko takie moje przemyślenia w tym względzie.

  8. Produkty mineralne są rewelacyjne. Szczególnie uwielbiam podkład matujacy, natomiast cienie używam okazjonalnie ale tez są świetne 😉

  9. Ja mam kilka próbek tych cieni i takie pojemności są dla mnie ok, ale nie ma sitek, więc ciągle coś się wysypuje. Jak będą mniejsze słoiczki z sitkiem to na pewno kupię kolejne, a najlepiej jakby była wersja prasowana!

  10. Śliczne odcienie. Pięknie się prezentują. Z kosmetyków mineralnych mialam przyjemność używać tylko puder matujacy, ale coraz częściej zastanawiam się nad podkładem, rodem, bronzerem czy cieniami.

  11. O niee to nie dla mnie 😀 Już widzę jak mam tę cienie wszędzie ale nie na powiece. Mam od nich jeden piękny róż do policzków, ale mimo że mi pasuje to go nie używam, bo zawsze mi się rozsypuje przy nabieraniu na pędzel, brudzi mi inne kosmetyki i miejsce w którym się maluje. W ogóle mam problem z minerałami z AM. Do podkładu podchodziłam parę razy i zawsze kończyło się to wysypem na twarzy ;( A szkoda bo mają super odcienie.

    Ta zieleń wygląda na Tobie super! Mega fajnie zgrywa się z odcieniem Twojej skóry ❤

  12. Jakiej bazy uzywasz? 🙂
    wlasnie chce zamowic cienie AM bo do dzisiaj jest promocja 10% 🙂 na prawde zaluje,ze nie sa o polowe tansze i polowe mniejsze. 3g to po prostu ilosc cienia na lata. Mam cienie mineralne z LL 2g i nie wydaje mi sie,zebym je kiedykolwiek zuzyla.

  13. Bardzo dużo odcieni, może kiedyś wypróbuje. Ja mam kilka od marki Earthnicity Minerals i też jestem bardzo zadowolona 😀 Mocno napigmentowane i żywe kolorki 😀

  14. Uwielbiam te cienie 🙂 W swojej kolekcji mam Ice Cream,Nougat(tutaj też muszę się przełamywać do cieplejszych odcieni) i Capuccino. Zastanawiam się teraz nad Blueberry,myślisz,że tak jak czarny,nadałby się do kresek?

  15. Testowałam te z Anabelle Minerals oraz Earthnicity Minerals i powiem Wam, że Earthncity dłużej się trzymały i już pozostałam przy tej marce 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *