Lifestyle

Szafa minimalistki – moje pierwsze doświadczenia z ideą capsule wardrobe

Capsule Wardrobe Szafa w pigułce

Minimalistyczna szafa, podobnie zresztą jak kosmetyczka czy w ogóle ilość rzeczy w mieszkaniu, to projekt bardzo mi bliski. Chęć pozbycia się z półek ubrań niepasujących, za małych, za dużych, zniszczonych i starych, a pozostawienia kilkunastu, które w większości kombinacji będą do siebie pasowały, narastała we mnie od kilku miesięcy. Dziś chciałabym podzielić się z Wami tym, jak wyglądały moje pierwsze podejścia do szafy w pigułce (funkcjonującej często pod angielską nazwą capsule wardrobe).

Bezwzględna zasada 3 x P

Pierwsze kroki podjęłam już zimą, gdy poirytowana ilością ubrań, które przez ostatni czas nagromadziłam i wprost proporcjonalnym do tej ilości brakiem możliwości skompletowana fajnych zestawów, postanowiłam wyrzucić wszystko na łóżko i przebrać. Nie wiedziałam jednak, czym się kierować. Chwilę pomyślałam i pierwsza do głowy przyszła mi kiedyś zasłyszana zasada 3 x P: piękne, pożyteczne, pamiątkowe. Przyjrzałam się kilku ubraniom, chcąc sklasyfikować je według wspomnianej trójki.

Jako piękne uznałam ubrania o dobrym fasonie i kolorze. Odpadły, między innymi, spodnie biodrówki, sukienki z obniżonym stanem, bluzki na cienkich ramiączkach, ubrania w wzorzyste (wyjątek stanowią paski :)) i w intensywnych kolorach. Zostawiłam tylko to, w czym wyglądam najlepiej i co jest w ogóle dobrą bazą każdej szafy: dopasowane, ciemne dżinsy, biała i błękitna koszula, które nie rozchodzą się na wysokości biustu, dopasowane, jednobarwne (lub w paski) koszulki z choć niewielkim dekoltem, wąskie spódnice i przylegający do ciała żakiet z jednym guzikiem.

Piękne ubranie to ubranie niezniszczone – wszelkie przetarcia, dziurki czy plamki dyskwalifikowały daną rzecz oraz ani za małe i za duże – nie zostawiłam niczego, co „mogłabym nosić, kiedy schudnę”, albo „w razie, gdybym przytyła”. Wyjątek stanowiły ubrania z końcówki ciąży – na druga ciążę zostawiłam tylko te najładniejsze.

Za pożyteczne uznałam te, które nosiłam przynajmniej raz przez ostatnie pół roku – do tej kategorii, mimo, że wykluczyłam końcówkę ciąży, zaliczyło się najwięcej ubrań. Wiele to nietrafione zakupy – bluzka w kwiecisty, babciny wzór, który wydawał mi się fajnym printem na wiosnę, zbyt krótki sweterek kupiony jesienią, w którym wyglądałam jakbym ubierała się na dziale dziecięcym albo rozkloszowane spódnice z lata, nijak pasujące do mojego stylu. Tu  byłam bezwzględna, choć kilak razy miałam ochotę odłożyć coś „na później”, „na lepszą okazję”.

Najtrudniejszą kategorią okazały się rzeczy pamiątkowe. Choć mam ich niewiele to zajmują sporo miejsca, również dlatego, że niektóre z nich są wielkogabarytowe, jak suknia ślubna, buty ze ślubu, suknie ze studniówek (mojej i męża).

W rezultacie zapełniłam 3 worki na śmieci, a na łóżku pozostały mi 4 bawełniane koszulki z krótkim i długim rękawem, 2 koszule, 2 pary jeansów, 1 para eleganckich spodni materiałowych, 2 spódnice, 2 sukienki, 1 żakiet, dwa kardigany, dwie podkoszulki sportowe, buty sportowe. Tak mniej więcej 1/4 z tego, co posiadałam. Do przebrania pozostały mi jeszcze buty, dodatki i bielizna.

 Capsule Wardrobe Szafa w pigułce

Czysta szafa i organizacja

Rzeczy, które wydały mi się na tyle dobre, by ktoś mógł je jeszcze nosić, wystawiłam na aukcjach albo oddałam do punku zbioru odzieży. Zarobione pieniądze odłożyłam na dokupienie brakujących elementów garderoby.

Zanim włożyłam przebrane ubrania na półki, zadbałam o dokładne odkurzenie kątów. To ważne nie tylko ze względów higienicznych, ale także motywacyjnych. Poczucie wkładania ubrań (tak starannie wyselekcjonowanych, a gdy przywiązujemy się do rzeczy, to często z bólem serca i z wieloma wątpliwościami) do pachnącej, czystej szafy jest uczuciem przyjemnym i daje nadzieję, że utrzymywanie porządku i minimalizmu w tej sferze wejdzie nam w krew. Swoja drogą, nie spodziewałam się, że w wypełnionej po brzegi szafie może gromadzić się tyle kurzu!

Lubię eko rozwiązania, dlatego do odświeżenia szafy zrobiłam domowy płyn czyszczący (pół szklanki wody, łyżka octu jabłkowego, 10 kropel olejku eterycznego, ja wybrałam pomarańczowy). Zapach szafy dodatkowo wzmocniłam saszetką z suszem nasączonym olejkiem, a między ubrania włożyłam kostki perfumowanego mydła (sprawdzony sposób mojej Mamy :)).

Ubrania podzieliłam na te, które wieszam i te które składam. W szafie z drążkiem znalazł się żakiet, koszule, spodnie materiałowe, spódnice i sukienki, a na półkach dżinsy, koszulki, kardigany i rzeczy sportowe. Muszę Wam powiedzieć, że o ile niewielka ilość ubrań leżąca na łóżku, tuż po przebraniu, nie zrobiła na mnie wrażenia, o tyle widok już poskładanych i powieszonych w szafie ogromne! Pomyślałam, że nawet jeśli dokupię kilka niezbędnych rzeczy to zostanie w niej jeszcze naprawdę dużo miejsca.

Rozsądny plan na przyszłość

To całe sprzątanie szafy: przebieranie ubrań, odkurzanie, organizowanie rzeczy niepotrzebnych oraz składanie tych, które pozostały, uświadomiło mi bezsens posiadania tak wielu ciuchów. Mimo, że i tak daleko mi do zbieractwa czy ubraniowych maniaczek, ilości, których się pozbyłam były, w mojej ocenie, spore i kilkukrotnie przekraczały moje potrzeby. Po kilku dniach z garderobą skurczoną do minimum dotarło do mnie, jak niewielka liczba ubrań jest wystarczająca w codziennym życiu.

Uświadomiłam sobie także konieczność stworzenia własnego planu, niepowtarzania błędów dotyczących kupowania ubrań. Chcę opierać się na 7 zasadach:

  1. Każdemu ubraniu daję pół roku – jeśli przez ten okres go nie założę, to znaczy, że powinnam się go pozbyć.
  2. Nie kupuję dwóch takich samych rzeczy, na przykład, dwóch identycznych par dżinsów czy sweterków, wyjątek stanowią białe koszulki i koszulki w paski. 🙂
  3. Kieruję się monochromatyczną paletą kolorów. Nie wychodzę poza kolory jak biel, czerń, granat, szarość, srebro, różowe złoto (te dwa ostatnie to głównie w dodatkach).
  4. Nie kupuję sezonowych hitów, które najczęściej szybko wychodzą z mody i trudno je zestawić z innymi ubraniami.
  5. Kupowane ubranie musi pasować do co najmniej 3 innych obecnych w mojej szafie. Muszę mieć pomysł na 3 wygodne i ładne zestawy z jego udziałem.
  6. Podstawowe, często noszone ubrania, jak koszulki i podkoszulki, będę wymieniać co najmniej co pół roku.
  7. Co kwartał zrobię gruntowny przegląd szafy w celu uporządkowania rzeczy zniszczonych i nienoszonych oraz zadbania o czystość w szafie.

Idea szafy w pigułce, wolnej od rzeczy zbędnych, niepasujących do mnie, to doświadczenie stosunkowo krótkie, ale bardzo pozytywne. Poranne ubieranie się zajmuje chwilę, bo omijam etap stania przed lustrem i przykładania do siebie kilkunastu ubrań, zanim w końcu znajdę coś odpowiedniego i z czego stworzę sensowny zestaw. Oszczędność czasu to jedno, a drugie to oszczędność miejsca w domu oraz pieniędzy. Mniej rzeczy to mniej prania i prasowania, a także rozsądne, przemyślane zakupy.

Ten temat na pewno będę kontynuować w kolejnych wpisać, gdzie pokażę Wam, jak zmieniła się moja garderoba, z ilu ubrań jest złożona i co ewentualnie planuję dokupić, aby była kompletna i w pełni funkcjonalna.

Jestem ciekawa Waszych doświadczeń w tej materii. Czy próbowałyście wprowadzić do swoich szaf zasady minimalizmu? Na czym one polegały? Podzielcie się swoją przygodą z ograniczaniem rzeczy. 🙂

 Capsule Wardrobe Szafa w pigułce

Wpisy, które mogą Ci się podobać

76 komentarzy

  • Odpowiedz Pomaganie przez ubranie 27 lipca 2017 o 10:08

    Świetny, bardzo inspirujący poradnik 🙂 Warto zrobić w szafie rewolucję, by przekonać się, że przy małej ilości ubrań można stworzyć nieskończenie wiele zestawów. Tak naprawdę potrzeba nam tylko kilkunastu elementów aby stworzyć stylową i kompletną szafę 🙂

  • Odpowiedz Smart shopping i trendy jesienne do mojej szafy • IdaliaStyle.pl 5 września 2016 o 20:01

    […] nieprzemyślanych zakupów, a zaplanowane uzupełnienie szafy, jak może pamiętacie, znacznie uszczuplonej wiosną o kilka worków. Ponieważ lubię mądrze wydawać pieniądze zgodnie z realnymi potrzebami, zrobiłam […]

  • Odpowiedz Kosmetyczka blogerki - stosy kosmetyków czy świadomy minimalizm? • IdaliaStyle.pl 2 września 2016 o 17:34

    […] o Capsule wardrobe – szafie minimalistki, podałam przepis na domowy eko płyn […]

  • Odpowiedz karisha 23 kwietnia 2016 o 13:42

    Super wpis, czekam na dalsze. Jestem ciekawa, jak teraz wygląda Twoja szafa. Ja też od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem zrobienia porządków u siebie i w końcu mi się udało. Bardzo zainspirowała mnie do tego książka Joanny Glogazy. Sporo rzeczy się pozbylam, zrobiłam listę tego, co jeszcze jest mi potrzebne – m.in. biała koszula 🙂 – i od razu czuję się lepiej ze swoja szafą.

  • Odpowiedz Kamila 18 kwietnia 2016 o 11:13

    Właśnie dziś mam w planach porządki w szafie, więc post idealny 🙂 Już nie mogę się doczekać tych porządków, część rzeczy na pewno wystawię na sprzedaż.

  • Odpowiedz Agnieszka 16 kwietnia 2016 o 18:05

    a ja noszę tylko sukienki – zero problemów ze spodniami/bluzkami/swetrami itd 🙂 mam w szafie ok. stu sukienek na różne okazje, kilka sweterków/narzutek i wsio 🙂

  • Odpowiedz anneblush 15 kwietnia 2016 o 11:48

    No i fajnie. Porządki zawsze oczyszczają.
    Ja mam z kolei inny „kłopot”.
    Wiem jaki mam styl, co lubię, mam swoje zestawy, dominują spodnie, marynarki, proste fasony, rozpinane falbaniaste płaszcze, wielkie kaptury, kołnierze, kominy, długie cardigany, marynarki itd. i to powiedzmy może być moja a’la capsule wardrobe, choć ilość do kapsuły pewnie dla wielu ciut za duża. Ale nie o tym.
    Ostatnio sporo schudłam, bo aż 10kg, co właściwie jest skokiem 2 rozmiary w dół (42 ->38) i o ile te wszystkie obszerne „góry” dają radę, o tyle spodnie praktycznie do wymiany. Już kupiłam 4 pary jeansów (rurek, cygaretek itp.) bo w czymś chodzić muszę i spodnie noszę codziennie. I tu właśnie mam kłopot: czy to już ten moment, kiedy powinnam pozbyć się rzeczy w starym rozmiarze? A co jeśli kiedyś znów…? No właśnie…

  • Odpowiedz Gobli.pl 15 kwietnia 2016 o 11:04

    Cięzko mi się przełaąc do wyrzucenia rzeczy, czy w ogole pozbycia się ich z szafy, bo moze akurat się przyda. Ale chyba czas zrobic gruntowne porządki w szafie i przemóc sie. Tym bardziej, że idą ciepłe dni, a ja wiekszosc letnich rzeczy pochowalam do pudeł;) WIelkie brawa dla Ciebie za taką organizację;)

  • Odpowiedz Anna 14 kwietnia 2016 o 13:05

    Przepraszam , coś zchrzaniłam , ta ostatnia jest z Taranko w pepitkę , a w mohito plisowana w biło – czarne pasy , pozdrawiam ,A

  • Odpowiedz Dimipedia 13 kwietnia 2016 o 12:04

    OJ, u mnie się przyda taki przegląd szafy i wyrzucenie wielu rzeczy, bo szafa już pełna i ciężko coś wyciągnąć:P

  • Odpowiedz Fasonati 13 kwietnia 2016 o 10:16

    A przede mną właśnie taki przegląd szafy. Będzie trudno mi się przełamać jeśli chodzi o mniejsze ubrania (nadzieja, że kiedyś schudnę umiera ostatnia ;-)), ale muszę zrobić gruntowne porządki. Na pewno skorzystam z Twoich rad. 🙂

  • Odpowiedz Chocolate&Chocolate 12 kwietnia 2016 o 19:46

    W minionym tygodniu również pozbyłam się trzech worków na śmieci pełnych ubrań, których nie noszę 😉 Drugą taką selekcję planuję po lecie – zobaczę, co będę nosiła, a co nie 😉 Uwielbiam oczyszczanie przestrzeni ze zbędnych rzeczy 🙂

  • Odpowiedz Asia 12 kwietnia 2016 o 16:00

    Ja też powoli kompletuję swoją capsule wardrobe ale zasada minimalizmu jest u mnie aktualna również w domu.

  • Odpowiedz Katarzyna Kędzierska 12 kwietnia 2016 o 15:03

    Cieszę się, że mój projekt Szafa Minimalistki i zasada 3P okazały się przydatne.

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 12 kwietnia 2016 o 23:34

      Kasia, znam i cenię Twoją serię Szafa Minimalistki, ale wpis nie był nią inspirowany (gdyby tak było, dowiedziałabyś się pierwsza, a w tekście pojawiłby się link). Zasadę 3xP znam z programu Perfekcyjna Pani Domu. Łatwo przełożyć ją na ubrania.

  • Odpowiedz MarzenaCz 12 kwietnia 2016 o 12:01

    Bardzo mnie nęci taka szafa minimalistki – przyjdzie taki moment że to zrobię 🙂 a takie wpisy tylko mnie utwierdzają w słuszności mojej decyzji 🙂
    Pozdrawiam Cię mocno!!

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 12 kwietnia 2016 o 23:32

      Marzenia, powodzenia i również pozdrawiam! 🙂

    • Odpowiedz Anna 14 kwietnia 2016 o 12:56

      Zerknij na spódnice w Taranko , czasami fajne z podszewką mają w Reserved , generalnie ma być to spódnica nie za cieńka i nie za gruba 😉 mam np. spodnicę z podszewką jakby tiulową i ona super wygląda do kozakow na obcasie ale też balerinek .
      Natomiast jeśli chodzi o zepsuty zamek , to Gino załatwia reklamacje grzecznoścowe , naprawdę byłam w szoku , zepsuło mi się zapięcie w torebce , na którą nie miałam paragonu , zaniosłam do salonu , gdzie powiedziano mi , że muszę mieć paragon , doszłąm do wniosku , że zapłacę za zamek , zadzwoniłam do siedziby firmy , drążyłam , okazało się , że kazano mi zanieść do sklepu , przeproszono za ekspedientki ,za dwa dni torebka z nowym zamkiem była do odbioru a w sklepie kłaniano mi sie w pas i przepraszano za niedoinformowanie o reklamacji grzecznościowej , próbuj , może się uda 🙂
      Nie wiem czy mi się udało , robiłam to pierwszy raz , pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedz Anna 12 kwietnia 2016 o 10:28

    Dużo czasu mi zabrało , żeby skonsolidować szafę i styl . Pierwsza zasada w moim przypadku to mniej ale lepsze gatunkowo.Ciężko było nie działać impulsywnie w sklepie , teraz wybieram jedną bluzkę z Simple ( w czasie rabatów) zamiast trzech z popularnej sieciówki . Uwierz , opłaca się , zamiast trzech torebek jedna gino rossi kupiona na przecenie -50% , torebka ma 2 lata , noszę non stop , wygląda jak nowa , przeglądam outlety lepszych marek np. jw. i szpilki kupuję przecenione w cenie regularnej sieciówkowej , ale mam gwarancję , że rzadko kogoś spotkam w takim samym ubraniu . Nigdy nie kupuję ubrań z lnu , fatalnie się nosi , kupuję ubrania wielosezonowe tzn. jak bluzki to z rękawem 3/4 , jak swetry to cieńkie na lato do zarzucenia i na zimę , jak spódnica to taka , że można nosić do rajstop i gołych nóg . Jednak te wszystkie zasady powiem nieskromnie wymagają ciągłego analizowania swojego stylu i rozumienia mody . Bardzo ale to bardzo ,polecam książkę Tomka Jacykowa , tłumaczy zasady , że to co często nosimy , co dobrze leży i dobrze się nosi należy kupować podwójnie , np. czarne rurki , wtedy nigdy nie będą wyglądały na znoszone , pozdrawiam , lubię zaglądać do Ciebie 🙂

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 12 kwietnia 2016 o 23:31

      Mam jedną torebkę z Gino Rossi i potwierdzam, po 5 (!) latach wygląda jak nowa (nie licząc zepsutego zamka, który niefortunnie wkręcił mi się w materiał :().
      Ania, mam pytanie dość konkretne – mówisz o spódnicach, które można nosić do rajstop i gołych nóg – możesz podać przykład? Chętnie zaopatrzyłabym się w przynajmniej taką jedną. W mojej szafie były albo takie albo takie. Jeśli do rajstop to zakładam, że tylko do czarnych (zwykłe cieliste, np. 20 DEN, to podobno faux pas). Z czarnymi rajstopami najlepiej wyglądają ciemne spódnice, z kolei z gołymi nogami ciemny materiał to duży kontrast, zawsze moje nogi wyglądają w takim zestawieniu ciężko.
      Dzięki za polecenie, przyjrzę się tej książce. 🙂

  • Odpowiedz Marta 12 kwietnia 2016 o 09:58

    Dzięki za motywujący wpis. Muszę ogarnąć i zorganizować mój bałagan ciuchowy, bo to zaczyna być chore, mieć tyle ubrań.

  • Odpowiedz Basia 12 kwietnia 2016 o 09:48

    Zdecydowanie muszę zrobić porządki w swojej szafie!

  • Odpowiedz Vinegarr 12 kwietnia 2016 o 09:25

    Pamiętam, że o idei minimalizmu usłyszałam w radiu jakieś 10 lat temu [byłam w pierwszej klasie gimnazjum :D] i momentalnie postanowiłam wcielić ją w swoje życie. Następnego wieczoru przejrzałam każdy zakątek mojego pokoju. Z szafy wyleciały stosy ubrań, z którymi byłam sentymentalnie związana [trzymałam nawet kilka t-shirtów, które nosiłam w klasach 1-3, wstyd!]. Notatki, podręczniki, a nawet zabawki ze strychu – wszystko znalazło drugie życie lub zakończyło swój żywot. Poczułam wtedy potworną ulgę i dumę [w końcu ‚im mniej masz, tym bardziej wolny jesteś’]. Tej zasady trzymam się od lat i dziękuję Bogu, że włączyłam radio w odpowiednim momencie. Dzisiaj robię przegląd szaf i komód przynajmniej raz na dwa tygodnie i o ile różnych ‚pierdół’ nie chomikuję [ewentualnie przechowuję na chwilę i systematycznie sprawdzam, czy nadal daną rzecz jeszcze potrzebuję], to w przypadku ubrań nie trzymam się już zasady, by mieć tylko kilka bazowych ubrań i zestawów. Ważne, by umieć pożegnać się z tymi, które są już zniszczone lub znoszone albo dziwne [mój gust się w tej kwestii lubi zmieniać] , mimo że czuje się do nich sentyment.

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 12 kwietnia 2016 o 23:25

      Im mniej masz, tym bardziej wolny jesteś – świetne! Ja mam nadal problem z tzw. drobnicą. Chowam po szufladach różne drobne rzeczy, które wydaje mi się, że użyję (np. zakrętki od długopisów, jakieś pamiątkowe kartki, pojedyncze guziki, spinacze). Przede mną jeszcze długa droga, żeby wcielić tę ideę do każdej sfery życia, ale światełko już widać. 🙂
      A co do ubrań, to takim moim największym szokiem było, gdy przeprowadzałam się po ślubie do nowego mieszkania, jak wiele trzymałam rzeczy sprzed kilku lat. Właśnie jakieś koszulki z gimnazjum, niektóre z podstawówki (!). To przywiązanie do ubrań jest irracjonalne.

      • Odpowiedz Vinegarr 16 kwietnia 2016 o 21:19

        Oj tak, z tą drobnicą ciągle jest problem i aż się dziwię, skąd się to wszystko bierze i w jak krótkim czasie można nazbierać stertę różnych pierdół. Ale jaka satysfakcja, gdy to wszystko ląduje w odpowiednich pojemnikach.:D Muszę jednak przyznać, że bardzo trudno było mi się pożegnać z przedmiotami, które przywracały miłe wspomnienia [ubrań pozbyłam się raz dwa, chociaż… przez 16 lat trzymałam w szafie swoje ulubione spodnie z zerówki – żółte dzwony z kolorowymi balonikami 😀 – pamiętam, jak je z mamą w sklepie wybierałam, chociaż ona nie była z nich za bardzo zadowolona :D]. Ostateczny sukces odniosłam żegnając pocztówki i karty walentynkowe, które tak namiętnie się wysyłało w szkole. Z większością nadawców tych kart nie mam od lat kontaktu, więc po co to trzymać? Przecież facetowi i dzieciom tego nie pokażę.:D

  • Odpowiedz Madziak 12 kwietnia 2016 o 08:46

    Świetnie to wszystko opisałaś, bardzo przyjemnie czytało mi się te post. Jeśli chodzi o garderobę (minimalistką siebie nie nazwę), ale już od dłuższego czasu z większą świadomością kupuję i noszę ubrania. Również lubię proste kroje, ‚łatwe’ kolory i uniwersalność. Wszystko do siebie pasuje, nie ma frustracji i straty czasu rano :))

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 12 kwietnia 2016 o 23:08

      Madziak, dziękuję 🙂
      Zastanawiam się, czemu tak długo to trwało, aż dotarło do mnie, że klasyczne kroje, stonowane kolory i uniwersalne bazy to najlepszy wybór? Ehhh 🙂

      • Odpowiedz Madziak 13 kwietnia 2016 o 08:44

        zapewne dlatego, że chciałyśmy kombinować, czymś się wyróżniać i… wychodziło jak wychodziło 😀
        ale, ale nie ma tego złego, człowiek uczy się najlepiej na swoich błędach, dzięki czemu jest mniejsze prawdopodobieństwo, że powtórzy się taki ‚styl’ 😀

  • Odpowiedz Marta 12 kwietnia 2016 o 07:55

    Od kilku dni, po przeczytaniu kilku stron z książki Magia Sprzątania, intensywnie myślę o tym, żeby zrobić generalny porządek pozbywając się ciuchów, które są w razie W. Twój wpis dodatkowo mnie do tego motywuje, tym bardziej że mam dzisiaj wolne:-). Jeśli mogę spytać, na jakiej stronie wystawiłaś aukcje?
    Pozdrawiam

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 12 kwietnia 2016 o 19:22

      Marta, powodzenia zatem. Ja chcę sięgnąć po tę książkę z czystej ciekawości. Może znajdę w niej dodatkową porcję motywacji i nowe sposoby na porządki w domu. 🙂
      A rzeczy wystawiałam na Allegro i OLX. 🙂

      • Odpowiedz Marta 13 kwietnia 2016 o 08:32

        Dzięki za odp:-) Ja w końcu zdecydowałam się na ebay bo mieszkam w UK i zasięg OLX tu nie dochodzi;-)
        Udało mi się wczoraj ogarnąć szafę, zajęło mi to kilka godzin, część rzeczy do kosza, część do charity Shop’u, część do Polski i kilkanaście na eBay, to z cztery worki ciuchów….jednak cały czas mam wrażenie, że w szafie panuje mały chaos – kolorystyczny.
        W książce na pewno znajdziesz sporą porcję motywacji:-) jednak jednocześnie, przynajmniej w moim przypadku rodzą się wyrzuty sumienia i presja, że wciąż nie ogarniam większości rzeczy w mieszkaniu;-) ale przyjdzie i taki dzień, w którym odetchnę pełną piersią i stwierdzę, że nic nie zaburza mojego spokoju;-).
        Miłego dnia:-)

  • Odpowiedz Wioleta 12 kwietnia 2016 o 00:04

    W weekend miałam podobne zajęcie, przejrzałam wszystkie ubrania, wybrałam te do noszenia i te do oddania. Poprałam, wyprasowałam. Kupiłam nowe jednolite wieszaki (a nie jak wcześniej, miałam kilka takich, kilka innych, średnio to wyglądało) i takie przygotowane ubrania posegregowałam i powiesiłam w wyczyszczonej, odświeżonej szafie. Od razu inaczej to wygląda, chce się ubrać takie ciuchy. Zawsze mam problem, co wieszać a co składać- postanowiłam zawiesić wszystkie lekkie rzeczy letnie (koszulki, bluzki, spódnice, sukienki, kardigany) a dżinsy, szorty, grubsze swetry, bluzy złożyłam na półkach. Szafa przygotowana, Lato nadejdź wreszcie 😉 Co do minimalizacji szafy- u mnie z tym ciężko, co prawda pozbyłam się wszystkich niechcianych, zniszczonych ubrań ale za bardzo lubię kupować nowe, żeby mieć w szafie dużo wolnego miejsca. Może kiedyś. Z całą garderobą, w osobnym pokoju 😉

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 12 kwietnia 2016 o 19:20

      Miałam podobne odczucia, gdy wszystko było świeżo poukładane, coś w stylu: : fajnie się ubrać i gdzieś wyjść. 🙂
      O garderobie marzy chyba każda kobieta. W mojej z pewnością byłoby dużo butów, już nie w rytm minimalizmu. 😀

  • Odpowiedz Aga Sz 11 kwietnia 2016 o 23:04

    Jestem świeżo po książce „Magia sprzątania” i po gruntownym sprzątaniu całego mieszkania! Praktycznie zmusiłam się do przeczytania tej książki, bo połowa blogosfery o niej trąbiła i chciałam się dowiedzieć o co tyle szumu 😉 Z całą pewnością zaliczam się do miłośników metody KonMari. Nawet jeśli to pranie mózgu i większość rad nie jest super odkrywcza, to dobrze sobie uświadomić istnienie pewnych zasad i działanie pewnych mechanizmów i wszystko to mieć pod ręką – podsumowane. Zaraziłam porządkami wg tej metody już dwie przyjaciółki i zaczynamy doceniać szczęście wynikające z braku nadmiaru zbędnych i nielubianych rzeczy 🙂

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 12 kwietnia 2016 o 19:12

      Ten poradnik ma chyba tyle samo zwolenników, jak i sceptyków. Ja jeszcze go nie czytałam, ale mam na liście i może na urlop sprawię sobie ebooka. 🙂

  • Odpowiedz MrsMartyni 11 kwietnia 2016 o 22:56

    Jakieś 2 lata temu zrobiłam taki przegląd szafy i też zapełniłam 3 worki na śmieci. Od tamtego czasu staram się robić częściej takie przeglądy, jeśli coś już nie wygląda ładnie od razu się tego pozbywam, a w zakupach pomaga mi lista, w której zapisuję ubrania, które są mi potrzebne lub które chciałabym mieć bo bardzo mi się podoba ich krój/fason/kolor 🙂

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 12 kwietnia 2016 o 18:51

      Też mam taką swoją listę, a rzeczy dopisuję najczęściej wtedy, gdy podczas kompletowania stroju pojawia się myśl: tu pasowałaby, na przykład, błękitna koszula (której nie mam :)) i jeśli znajdę dla niej inne ciekawe stylizacje, wiem, że tego będę szukać w sklepach.

  • Odpowiedz Kalina 11 kwietnia 2016 o 22:49

    O capsule wardrobe dużo czytam, ale ciągle brakuje mi takiego kopa żeby usiąść i wziąć się za to. Kupuję nałogowo koszulki i jeansy, pewnie połowy nie noszę i tylko leżą w szafie.
    Chętnie poczytam o dalszej dridzez, jak sobie to teraz zorganizowałaś, ile masz ubrań.

  • Odpowiedz Ola 11 kwietnia 2016 o 22:40

    Zrobiłam tak po Nowym Roku ze swoją szafą… to była chyba najlepsza decyzja w moim życiu! Teraz zanim coś dokupię, zastanawiam się tak samo jak Ty; a jeśli coś nie pasuje do co najmniej trzech zestawów, nie kupuję. Moja szafa, mój portfel i co najważniejsza ja sama, jesteśmy wdzięczni mojej spontanicznej decyzji, którą podjęłam i zeealizowałam pod wpływem impulsu. Teraz nie mam problemu pt „nie mam co na siebie założyć” 🙂

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 12 kwietnia 2016 o 18:38

      Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że takie czystki dadzą mi tyle komfortu w codziennym życiu. Jedno zmartwienie mniej 🙂

  • Odpowiedz Kasia 11 kwietnia 2016 o 21:56

    Ja ostatnio, bez sentymentów, opróżniłam moją szafę z co najmniej 4 ogromniastych worków na śmieci. Jest o wiele lżej i przejrzyście – szybciej idzie mi wybieranie zestawów i nie stoję już przed szafą, lamentując, że nie mam się w co ubrać. Chociaż z tym ostatnim to tak nie do końca, bo dzięki tym stanowczym porządkom zdałam sobie sprawę, że muszę zainwestować w więcej bazowych ubrań. Jedna rzecz, której się nauczyłam przy takich czystkach – nie pokazywać niczego rodzinie, w szczególności mamie, bo inaczej wszystko może spalić na panewce. Zwłaszcza, kiedy mamy pewne wahania i nagle pojawia się pytanie „Napewno chcesz to wyrzucić? Tak Ci w tym ładnie…” albo „O matko, czyś Ty oszalała, chcesz to wszystko wyrzucić?”. W każdym bądź razie – nie wyrzuciłam niczego, wszystkie rzeczy znalazły nowych właścicieli 🙂

    • Odpowiedz Alicja Jasnorzewska 11 kwietnia 2016 o 22:10

      Miałam napisać to samo, że przed przed wyrzuceniem tych rzeczy lepiej nie pokazywać niczego rodzinie. Zawsze jest kręcenie nosem, że po co, dlaczego, przecież to kupiła ci babcia, a tamto lubisz nosić i nie ma znaczenia, że to jest stare, zniszczone i niemodne.

      Ja mam duży problem z rzeczami po domu. Zostawiam poplamione dresy, stare t-shirty, bo szkoda mi nowych rzeczy. Muszę nad tym popracować.

      • Odpowiedz Kasia 12 kwietnia 2016 o 18:13

        O tak, u mnie jest tak samo. Do tego dołączają również piżamy :<

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 12 kwietnia 2016 o 18:37

      Bazowe ubrania to jest to, nad czym chcę popracować. Brakuje mi, na przykład, porządnej białej koszuli.
      Ja mam obecnie ten komfort, że raczej nikt mi się nie wtrąca w wyrzucane rzeczy. Moja mama tylko zawsze mówi, żebym sprawdziła guziki i sprawne zamki, które można wypruć i gdzieś wykorzystać. Sama szyje, ostatnio zabawki dla mojego synka, i takie elementy wykorzystuje. Po ostatnich czystkach nazbierało się sporo takich drobiazgów do ponownego wykorzystania. 🙂

      • Odpowiedz Oldcherrytown 13 kwietnia 2016 o 13:34

        Kiedyś bardzo przypadkiem znalazłam w lumpeksie (second handzie) piękną białą, męską koszulę ze świetnego materiału (przypomina len, ale jest bardziej miękki, więc chyba porządna bawełna), jest świetna i na mnie pasuje! Uwielbiam ją, bo wyglądam w niej profesjonalnie i dobrze, bardzo rzadko się zdarza, że ktoś w ogóle zauważa, że to męska koszula (guziki są po drugiej stronie niż w damskiej). Także polecam odwiedzanie lumpeksideł. 🙂

  • Odpowiedz Oldcherrytown 11 kwietnia 2016 o 21:21

    Nidgy nie miałam problemu z przeładowaną szafą, że tak nieskromnie powiem. Mój mąż, który jest inżynierem i raczej ma inżynierskie podejście do stroju, ma więcej ciuchów niż ja. Zasadniczo, cała jestem szczęśliwa kiedy mogę coś z szafy wywalić, nie mam sentymentów, achów i ochów- wywalam rycząc „raus” i nara. 😉
    Tę zasadę wcielam do kosmetyczki (tu nie byłam tak radykalna), kolekcji lakierów do paznokci oraz do szaf moich bliskich mężczyzn (mąż niestety jest sentymentalny w stosunku do za ciasnych koszulek… :))
    Pozdrawiam!
    Aneta

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 12 kwietnia 2016 o 18:32

      A wiesz, mój mąż też ma chyba więcej ubrać niż ja. Ale to dlatego, że on właśnie takich czystek nie robi. Rzeczy często przechodzą na kupkę „do noszenia po domu” i tak się gromadzi niezła sterta, choć i tak ma swoje ulubione dresy. Muszę coś z tym zrobić, zainspirowałaś mnie. 🙂

  • Odpowiedz Cosmetics Freak 11 kwietnia 2016 o 21:08

    Ja po ciąży też postanowiłam ogarnąć swoją szafę i z rozsądkiem kupować nowe rzeczy. Ostatnio spostrzegłam, że mam sporo rzeczy, które nie pasują do siebie. Muszę zrobić z tym stopniowo porządek.

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 12 kwietnia 2016 o 18:30

      Wiesz, po urodzeniu synka zauważyłam dobry trend – wolę kupić coś jemu, niż sobie… 🙂
      Masz może podobnie? 🙂

  • Odpowiedz Arnell 11 kwietnia 2016 o 20:49

    No aż tak drastyczna chyba nie potrafiłabym być 😉

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 12 kwietnia 2016 o 18:29

      Każdy ma swoje granice. 🙂 Dla jednych minimalizm to 15 ubrań na dany sezon, dla innych 40. Ja nie mam chyba określonej liczby, ale wiem, że będę trzymać się zasad, na przykład, żeby nie kupować takich samych ubrań.

  • Odpowiedz bogna 11 kwietnia 2016 o 20:25

    Ja taki przegląd zrobiłam podczas przeprowadzki. Pół polski przejechały ze mną jedynie moje ulubione ciuchy, ale… większości się nie pozbyłam – zostały w domu rodzinnym. Cały ten szał na minimalizm niezbyt mi pasuje, bo lubię vintage i odświeżanie starych, zapomnianych już ciuszków, ale fajnie od czasu do czasu zrobić nieco miejsca w szafie^^

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 12 kwietnia 2016 o 18:27

      Ja jestem daleka od ślepego kroczenia za trendami dla samej zasady (w tym momencie za minimalizmem), ale akurat tak się stało, że od pewnego czasu moje potrzeby były zbieżne z tym, co jest ostatnio tak lansowane. Pewnie nigdy 100% minimalistką nie będę, bo mam ciągoty do kupowania kilku takich samych bluzek (np. kocham paski i mogę mieć 20 koszulek :)), lecz staram się jak mogę. Szafy nie są z gumy, a ja nie cierpię na nadmiar czasu, zwłaszcza o poranku, gdy muszę wybrać strój. 🙂

      Co zrobisz z tymi ubraniami, które pozostały?

  • Odpowiedz Ola 11 kwietnia 2016 o 20:06

    Ja już przegląd zrobiłam i wreszcie mam spokój. Dużo oddałam za małych rzeczy i tych gryzacych. Ale nie żałuję bo nie kupowałam nowych ubrań z 10 lat.

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 12 kwietnia 2016 o 18:24

      Czyli ostatnio poszalałaś zakupowo? Garderoba wymieniona? 🙂

      • Odpowiedz Ola 12 kwietnia 2016 o 19:47

        Tak wyrzuciłam prawie wszystko i kupiłam kilkanaście nowych rzeczy. Jeszcze parę dokupię i szafa z głowy. Większość miała po 10 lat a mam 25 więc należało mi się. Cieszę się że Tobie też się udało

  • Odpowiedz Emilia 11 kwietnia 2016 o 18:31

    Mogłabyś dodać zdjęcia z segregacją rzeczy (ubrań) w szafie? Takie wpisy są bardzo inspirujące 🙂

  • Odpowiedz Idyllaablog 11 kwietnia 2016 o 18:06

    Sama przy najbliższej okazji mam zamiar zrobić takie rozeznanie.Najwięcej problemu będą mi sprawiały za małe rzeczy,bo pomyślę sobie że może uda mi się zgubić nadprogramowe cm i w nie wejde.Tak to sobie tłumaczę już rok☺

  • Odpowiedz jagoda 11 kwietnia 2016 o 18:02

    A jak się ma do tego ogromna ilość kosmetyków pokazywanych tutaj na blogu?

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 12 kwietnia 2016 o 18:22

      Jeśli z góry założyłaś, że mam ogromną liczbę kosmetyków, to po co się pytasz?

      • Odpowiedz jagoda 13 kwietnia 2016 o 15:58

        Założyłam, bo czytam bloga (uważam, że jest ciekawy i bardzo dopracowany, choć ostatnio duża ilość tekstów sponsorowanych już lekko mnie irytuje) i widzę, jak wciąż coś polecasz – peelingi, kremy itp. Jeden człowiek nie jest w stanie zużyć tego tak szybko i w takich ilościach, chyba, że nacierałby się co godzine 🙂

  • Odpowiedz Sweterek 11 kwietnia 2016 o 17:54

    Świetny wpis! Ja jestem niestety maniaczka zakupów ubraniowych. Mam dosłownie stosy ciuchów, które przewalam codziennie a i tak ubieram w kółko te same. Moja mama już łapie się za głowę i grozi, że wyrzuci przez okno 🙂
    Chyba właśnie pojawił się impuls, żeby coś z tym zrobić. Dzięki jeszcze raz!

  • Odpowiedz Kaczmarta 11 kwietnia 2016 o 17:29

    Jestem na etapie ciągłego wywalania. W ostatnim czasie pozbyłam się masy ciuchów. Swego czasu bardzo zgubnie działały na mnie lumpeksy. Do tego mój obecny, pracowy styl nijak ma się z tym co mi w duszy gra. Mam jednak nadzieję, że wreszcie wyzbędę się sentymentów choć niestety nawet już nie marzę o minimalizmie bo wiem, że nie podołam 🙂

    • Odpowiedz Magda • IdaliaStyle.pl 12 kwietnia 2016 o 18:21

      Ja balansuję raczej na granicy i obawiam się, że też nigdy do końca minimalistką nie będę. Podejmuję jednak odważniej niż decyzje o wyrzucaniu zbędnych rzeczy i to jest mój wielki sukces. 🙂

  • Odpowiedz quench 11 kwietnia 2016 o 17:27

    Super wpis i super sprawa. Za miesiąc wracam do pracy z macierzyńskiego i skorzystam z Twoich wskazówek.

  • Odpowiedz Alieneczka 11 kwietnia 2016 o 17:21

    Muszę swoje ciuchy przebrać… Ciężko będzie bo przywiązuję się do rzeczy 😉

  • Dodaj komentarz

    %d bloggers like this: